Kiedy pani Agnieszka Holland zmierzy się z własnym poczuciem, że są winni i mają się czego wstydzić?
Czerwone dynastie. Temat "tabu" na salonach. Każdy, kto ośmieli sie przypomnieć Czerskiej i okolicom ich rodowód, zostaje natychmiast zaatakowany, potraktowany antysemityzmem i podany do sądu, jak poeta Rymkiewicz. A mają się czego wstydzić, choc to dla nich powód do dumy i podstawa ich karier.
Dzisiaj
kolejna celebrytka z czerwonym rodowodem pouczała Polaków w
polskojęzycznej stacji TVN24. Od lat atakuje "polskiego kołtuna",
dzisiaj , wzmocniona orderem za wsparcie III RP odzyskanej dla Michnika,
Komu order, komu , bo idę do domu. Masówka żurnalistów i celebrytów w pałacu namiestnikowskim :
Nie był to margines, tylko dość powszechna postawa"
Według reżyserki jednak w przyjmowaniu prawdy o polskim udziale w Holokauście widać „ogromny postęp”. - Teraz dyskutuje się na temat proporcji, nie faktów – przypomniała. Według Holland udział polskich „sąsiadów” w prześladowaniach Żydów był większy, niż chcą tego krytycy Grossa.
-
Nie był to margines, tylko dość powszechna postawa, a świadczy o tym
powojenne milczenie na ten temat i odrzucenie sprawiedliwych. Ci, co
ratowali Żydów, musieli się ukrywać albo uciekać przed ostracyzmem
sąsiadów. Uważano, że naruszyli zmowę wspólnoty, albo robili to dla
pieniędzy, albo im zazdroszczono. Następowała reakcja psychologiczna, że
skoro my nie byliśmy wspaniali, to ci wspaniali są dla nas wyrzutem
sumienia i ich nie lubimy – wyjaśniła.
http://www.tvn24.pl/24467,1696966,0,1,8222gross-przeoral-nasza-swiadomosc8221,wiadomosc.html
No dobrze, Pani Agnieszko Holland, zobaczymy, z czym Pani musi sie zmierzyć.
Zaczniemy od oficjalnych życiorysów, a potem zajrzymy do tego, czego za swoich rodziców winna się wstydzić p.Agnieszka, która z takim upodobaniem wmawia nam zbrodnie naszych.
Nie wiem, czy pan czytuje zachodnie fora internetowe, ale polskie listy dyskusyjne to na tym tle coś niebywałego, różnica jest niezwykła… to jest jak wchodzenie codziennie zamiast do kąpieli do wanny pełnej gówna…
- Źródło: Agnieszka Holland w rozmowie z Cezarym Michalskim, Europa nr 241, za: Jerzy Pilch, Błogosławieni cisi, Dziennik, 29 listopada 2008.
Informacje
Data urodzenia:
1948-11-28, Warszawa, Polska
Polska reżyserka filmowa i teatralna, także scenarzystka filmowa. Urodzona w Warszawie. Absolwentka Liceum im. Stefana Batorego w Warszawie.
W 1971 roku ukończyła praską szkołę filmową (FAMU). Po powrocie do kraju współpracowała z Krzysztofem Zanussim i Andrzejem Wajdą. W latach 70. i 80. pojawiła się na ekranie w kilku rolach drugoplanowych (m.in. w "Przesłuchaniu" Ryszarda Bugajskiego). W połowie lat 70. zaczyna tworzyć własne filmy. Za debiut Aktorzy prowincjonalni na festiwalu w Cannes otrzymała nagrodę FIPRESCI. Nakręciła jeszcze w Polsce, Gorączkę i Kobietę samotną, po czym wyjechała za granicę. Od 1981 pracuje na Zachodzie, początkowo w Niemczech i we Francji, a od lat 90. w Stanach Zjednoczonych. Nakręciła też kilka filmów dokumentalnych i reklamowych.
Jej filmy telewizyjne i kinowe były wielokrotnie nagradzane na festiwalach międzynarodowych. Była też dwukrotnie nominowana do Oscara - w 1985 roku w kategorii najlepszy film obcojęzyczny za Gorzkie żniwa oraz w 1991 w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany za Europa, Europa. W jej filmach występowała czołówka aktorów polskich i światowych. Współpracowała ze znanymi polskimi kompozytorami: Tomaszem Stańko, Janem Kantym Pawluśkiewiczem, Zbigniewem Preisnerem czy Janem A.P. Kaczmarkiem.
Kino Agnieszki Holland reprezentuje polską szkołę tzw. kina moralnego niepokoju. Bohaterowie jej filmów często stoją przed trudnymi wyborami. Holland porusza kontrowersyjne wątki związków międzyludzkich, wyobcowania społecznego, nie waha się przedstawiać trudnych kwestii politycznych i religijnych.
Obecnie (2008) mieszka we Francji, w Bretanii.
http://fdb.pl/osoba/17209-agnieszka-holland
Sięgnijmy więc głębiej, niż zaczyna się oficjalna biografia , zaczynająca się od roku 1971.
) – polski socjolog, dziennikarz, publicysta, komunista, działacz PZPR. ...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Holland -
Pochodził z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Podczas wojny służył w Armii Czerwonej, potem w Ludowym Wojsku Polskim. Autor wielu napastliwych artykułów prasowych pod adresem AK oraz podziemia antykomunistycznego. Prowadził walkę ideologiczną z przedstawicielami nauki polskiej występując m.in. przeciwko Lwowsko-Warszawskiej Szkole Filozoficznej, podsycając atmosferę oskarżeń ideologicznych skutkujących aresztowaniami i innymi represjami.
W 1956 r. poparł reformyGomułki i ujawnił dziennikarzom zachodnim zarówno tekst "tajnego referatu" Chruszczowa, jak i szczegóły obrad XX zjazdu KPZR i śmierci Stalina. Po odejściu Gomułki od polityki reform systemowych pod koniec lat 50. Holland stał się jego krytykiem. Odszedł od polityki na rzecz socjologii.
Żonaty z dziennikarką Ireną Rybczyńską. Ojciec reżyserek filmowych: Agnieszki Holland i Magdaleny Łazarkiewicz.
Holland wygłosił w Polskim Radiu opublikowany następnie 23 października w Expresie Wieczornym głosny komentarz listu Heleny Rode [1]nawołującego do prawdziwej i otwartej rehabilitacji skazanych w stalinowskich procesach. W tym komentarzu, który wywołał ogromne echo w społeczeństwie Holland pisał:
-
- "Sądzę, że sprawa nie może się skończyć na przytoczonym oświadczeniu Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej /.../ Sądzę, że jest rzeczą niezbędną natychmiastowe opublikowanie w prasie imion, nazwisk, fotografii, krótkich życiorysów i dat wykonania wyroków na poległych męczeńską śmiercią oficerach Wojska Polskiego. /.../ Po trzecie - w stosunku do wszystkich winnych mordu sądowego na dziewiętnastu oficerach muszą być wyciągnięte zgodnie z prawem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej najsurowsze konsekwencje; wszystkie okoliczności mordu muszą zostać ujawnione."
W 1961 r. Holland był źródłem przecieku do prasy zachodniej tzw. tajnego referatu Chruszczowa. Posiadane przez siebie informacje przekazał Jeanowi Wetzowi, korespondentowi paryskiego dziennika „Le Monde”. Źródło przecieku było niezwykle gorączkowo poszukiwane przez SB.
Wyskoczył z okna swojego mieszkania w Warszawie w trakcie rewizji przeprowadzanej przez Służbę Bezpieczeństwa, która odkryła jego związki z polskimi politykami emigracyjnymi. Przez lata podejrzewano, że został wypchnięty. W świetle materiałów ujawnionych przez IPN (zawartych w książce Krzysztofa Persaka Sprawa Henryka Hollanda) wiadomo, że było inaczej. "Holland, znajdujący się w trudnej sytuacji osobistej, załamany perspektywą czekającego go procesu i kilkuletniego więzienia, po prostu nie wytrzymał nerwowo i korzystając z nieuwagi funkcjonariuszy SB, wyskoczył z szóstego piętra, ponosząc śmierć na miejscu. Koronnym dowodem w tej sprawie jest odnaleziony przez Persaka w archiwum IPN zapis podsłuchu w mieszkaniu Hollanda z czasu, gdy przeprowadzano w nim rewizję"[2].
Instykt plemienny a antysemityzm - aandy: "serendipity (dawniej ...
Wildstein
podkreśla też, że Agnieszka Holland uważa iż dla Żydów najważniejszy
powinien być „instykt plemienny“. Dlatego też przy jego „czytaj:
żydowskim“ pochodzeniu — Holland — „Sugeruje więc wprost, że żydowskie
pochodzenie powinno zasadniczo skrzywiać podejście do spraw
publicznych.
„Wyobraźmy sobie,“ pisze Wildstein, „że ktoś inny,
aryjskiego pochodzenia o prawicowej orientacji, wyciąga wnioski z
deklaracji (i postawy?) Agnieszki Holland i stwierdza, że tacy właśnie
są Żydzi. Zajmują się głównie albo wyłącznie swoimi.A tych rozpoznają
po pochodzeniu. Kierują się więc skrajnym trybalizmem (plemiennością).
Konsekwencją tego dla ludzi o innym pochodzeniu powinno być uznanie, że
na lojalność ze strony Żydów mogą liczyć w ograniczonym zakresie, co
skłania do traktowania ich co najmniej z rezerwą, jeśli nie
podejrzliwością.“
„Postawa taka to nic innego jak antysemityzm“ — stwierdza Wildstein. I komentuje, że: „Ale
na jaką postawę możemy liczyć, jeśli sami deklarujemy, że jesteśmy
skoncentrowani na sobie, a zło dla nas to właściwie wyłącznie zło
wyrządzane naszym?“
_____
Zob. http://www.rp.pl/artykul/2,337605_Wildstein__Jak_sie_rodzi_antysemityzm.html
fanatycznych wyrazicielek fobii antyreligijnych i antypatriotycznych. ...
http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/agnieszka-holland
..... z dziećmi (na jednej z fotografii trzyma na rękach Agnieszkę Holland). ...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Bierut - 22 godz. temu
dwie reżyserki, których ojcem był Henryk Holland, przedwojenny komunista, ...
http://www.upadeknarodu.cba.pl/rodowody.html
... Być komunistą znaczyło wtedy coś więcej niż przynależność do partii, ...
http://www.rodaknet.com/rp_szumanski_61.htm
Co ciekawe, wymazuje ze swojej pamięci i biografii matkę :
Irena Rybczyńska-Holland
Jej pierwszym mężem był Henryk Holland (z którym ma dwie córki: Agnieszkę Holland i Magdalenę Łazarkiewicz), drugim - Stanisław Brodzki.
Mieszka w Warszawie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Sprawiedliwi_w%C5%9Br%C3%B3d_Narod%C3%B3w_%C5%9Awiata
Irena Rybczyńska-Holland (ur. 20 kwietnia 1925 w Łucku) - polska dziennikarka i publicystka.
W 1945 była nauczycielką szkoły w Budziszewicach.
Przez dwa lata, do 1947 pracowała w Naczelnym Komitecie Wykonawczym Stronnictwa Ludowego. W latach 1946-1950 studiowała na Wydziale Dziennikarskim Akademii Nauk Politycznych, ponadto na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Warszawskiego (filozofia; nieukończone). W tym czasie była też redaktor naczelną pisma "Wolna Wiciowa Gromada". W 1948 była redaktor naczelną "Nowej Wsi" (potem pracowała tam również od 1950 do marca 1968). W latach 1949-1950 w redakcji oświatowej Polskiego Radia. Od 1968 do 1973 r. pracowała w miesięczniku "Ty i Ja". W latach 1973-1980 w miesięczniku "Magazyn Rodzinny". W 1981 r. współuczestniczyła w zakładaniu Komitetu Ochrony Praw Dziecka.
Członek Związku Zawodowego Dziennikarzy RP (1950-1951) i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (od 1951 r.).
Odznaczenia i wyróżnienia[edytuj]
- Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
- Warszawski Krzyż Powstańczy
- Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata
Stanisław Brodzki (ur. 7 grudnia 1916 r. w Karlowych Warach, zm. 18 października 1990 r. w Warszawie), polski dziennikarz i publicysta.
Ukończył Wydział Nauk Ekonomicznych i Społecznych Uniwersytetu w Genewie (Szwajcaria). W czasie II wojny światowej był m.in. redaktorem naczelnym periodyku Związku Patriotów Polskich na Środkowym Wschodzie pt. "Biuletyn Wolnej Polski" (1944-1945). W latach 1946-1947 attache prasowy przy Konsulacie Generalnym RP w Jerozolimie. W połowie 1947 r. repatriowany do Polski.
W latach 1947-1948 kierownik działu zagranicznego gazety "Głos Ludu". Od 1948 do 1957 r. kierownik działu kulturalnego "Trybuny Ludu". W 1956 r. został wybrany prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (zrezygnował z tej funkcji po zamknięciu tygodnika "Po prostu"). W latach 1957-1967 zastępca redaktora naczelnego tygodnika "Świat". Od 1967 do 1977 był sekretarzem redakcji "Polskich Perspektyw". Od 1978 r. na emeryturze.
Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1951-1990).
Był drugim mężem Ireny Rybczyńskiej-Holland.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Brodzki
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
82. córka samobójcy, matka lesby, chora jednostka
Holland już zupełnie odleciała! Porównuje Jarosława Kaczyńskiego do Stalina! „Tkwi w nim zły człowiek”
„Z Kaczyńskim może stać się coś podobnego, co ze Stalinem po samobójczej śmierci jego żony, która nie pochwalała okrucieństwa”.
Agnieszka Holland najwyraźniej nie może przeżyć zmian, jakie zachodzą w
polskim życiu publicznym. Jedna z najwybitniejszych kobiet w dziejach
polskiej kinematografii skupia się obecnie na atakowaniu Prawa i
Sprawiedliwości oraz prezesa rządzącego ugrupowania Jarosława
Kaczyńskiego.
My Polacy jesteśmy w awangardzie, bo u nas ta fala irracjonalnego hejtu, samodestrukcji i nienawiści do tego, co stworzyli poprzednicy, zaczęła się znacznie wcześniej, przy okazji wyborów prezydenckich. Okazało się, że zasłużonego polityka z ogromnym poparciem, jakim jest Bronisław Komorowski, może w ciągu paru tygodni wyprzedzić człowiek właściwie nieznany, który się niczym specjalnym nie wykazał, poza talentem autopromocji. I że nagle wielką sensacją staje się ktoś taki jak Paweł Kukiz, którego głównym pomysłem jest wkurw na establishment. O tyle zresztą nieszczery, że on sam do tego establishmentu należy. Paweł Kukiz mówił różne okropne rzeczy, bolesne dla całych grup społecznych, rasowych etc., a poparcie mu rosło. Jest teraz – najwyraźniej – w cenie rodzaj politycznego chamstwa, które ludzie biorą za szczerość
– mówi portalowi koduj24.pl Agnieszka Holland.
Na pytanie „po co to zawłaszczanie historii”, reżyser odpowiada:
A po co to było Hitlerowi? A Stalinowi? No po co? Nie chcę używać prostych analogii, ale Kaczyński jest człowiekiem o głęboko zaburzonej osobowości, który żywi się konfliktem. On bez konfliktu i wroga, którego mógłby zwalczać, umiera. Żeby historii nadać kształt taki, jak sobie wyobraża PiS, też trzeba otworzyć wiele frontów walki i przeprowadzić swoistą rewolucję kulturalną na wzór chińskich hunwejbinów.
Holland twierdzi, że za działaniami Jarosława Kaczyńskiego kryje się „głęboki resentyment”.
Nie mam oczywiście narzędzi, żeby go analizować, ale patrząc na niego jak na postać ze scenariusza mogę powiedzieć, że tkwi w nim zły człowiek. Jakiś bies Dostojewskiego, którym wydaje się nim rządzić. Jest w nim tak głęboki żal, że on musi nieustannie generować fale nienawiści, dzielić ludzi, insynuować, oskarżać, obrażać i poniżać. Abstrahując od tego, jak traktuje opozycję polityczną, czyli z najwyższą pogardą i nieustannie prowokując, to tak samo traktuje swoich akolitów i towarzyszy partyjnych. Bawi się nimi, jak kotek myszką. To nie jest normalny sposób komunikowania z ludźmi. Może ma jakieś osoby, z którymi jest blisko, choć wątpię. Wszystkich zdaje się traktować instrumentalnie
– grzmi rozmówczyni KOD-dziarskiego portalu.
Teraz w każdym z luster odbija się tylko jego własna twarz. Wiec zaczęłam mieć wrażenie, że będzie to bardzo niebezpieczne, że z Kaczyńskim może stać się coś podobnego, co ze Stalinem po samobójczej śmierci jego żony, która nie pochwalała okrucieństwa, a kiedy jej zabrakło, Stalin zaczął mordować na potęgę. Oczywiście, my jesteśmy małym krajem, więc ci nasi „führerzy” też mają swoją skalę. Myślę, że mogą zatruć, ale nie unicestwić. Kaczyński jest zamknięty na świat zewnętrzny i odporny na rzeczywistość, za to znakomicie wyczuwa najgorsze cechy Polaków, jest jakby do nich podłączony, rozumie, skąd się biorą i umie na nich grać. Wygra z nim w końcu ten, kto będzie umiał uruchomić najlepsze polskie cechy, które przecież również istnieją
– grzmi Agnieszka Holland.
W rozmowie pojawił się również temat ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej.
Nie ma żadnego powodu, żeby to robić. To jest właśnie granie na najniższych instynktach. Swoją drogą, to może być dobra nauczka, żeby palić naszych zmarłych. Wtedy nikt nie będzie ich bezcześcił. Jakiś Macierewicz nie będzie ich dotykał swoimi agencimi łapami
– szydzi Holland.
Ja bym Macierewicza natychmiast obsadziła w „Biesach” Dostojewskiego. Wystarczy spojrzeć mu w oczy. Naprawdę zaczynam sobie wyobrażać, że oni mogą być agentami Putina. Zawsze się wzdragam przed spiskową teorią dziejów, co nie znaczy, że te teorie nie okazują się czasem prawdziwe, szczególnie na styku Rosja i reszta świata. A to, co robią Macierewicz i Kaczyński, ale też Orban, eurosceptycy czy faszyzująca prawica, która im klaszcze, to jest granie na Putina
– dodaje.
Nie zabrakło również innych, znacznie dalej idących wniosków.
Nie tylko. U nas różnie może się zdarzyć, jeśli Macierewicz będzie zbroił sfrustrowanych młodych ludzi, również kiboli i neofaszystów. Nie bez kozery zmienił nazwę Ministerstwo Obrony na Ministerstwo Spraw Wojennych. A wojna, która jest obecna w polskiej pamięci, zmieniła się w oczach młodych Polaków w kicz patriotyczny, bardzo pociągający – te wszystkie koszulki z orzełkami, znakami z Powstania, żołnierze wyklęci, to jest bardzo atrakcyjne rekwizytorium. I ci, co wojny nie przeżyli, wyobrażają ją sobie mniej więcej tak, jak te spektakle rekonstrukcyjne, w których biorą udział
– mówi Agnieszka Holland.
Pani reżyser pokusiła się również o połajankę pod adresem polskiej kultury.
Przecież nikt nie chce oglądać i słuchać tego naszego kiczu. On jest słabo eksportowalny, bo każdy kraj ma swój własny. Taka totalizująca się władza nienawidzi wszelkiej refleksji i komplikacji, a sztuka z natury swojej pokazuje złożoność świata, nie uproszczenie. A oni chcieliby wszystko zamknąć w ramach łatwo przyswajalnego kiczu i grać na najprostszych ludzkich instynktach
– twierdzi rozmówczyni portalu koduj24.pl.
Gah/koduj24.pl
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
83. Agnieszka Holland: Egoizm,
Agnieszka Holland: Egoizm, kłamstwo, hipokryzja są wygodniejsze od prawdy
wyciągamy wniosków z historii; w krajach postkomunistycznych obserwuje
się „ucieczkę od wolności”, ludzie wykazują zachowania autoagresywne –
mówi Agnieszka Holland, która wzięła udział w spotkaniu Mistrzów Kina
Europejskiego we Wrocławiu.
Jakie zagrożenia dostrzega Pani teraz?
Tamte zabezpieczenia się zużyły, zatarły i agresja wybucha. Znajdują
się ludzie, którzy ustawiają się na pozycjach liderów łatwiej niż
kiedyś, w tym dzięki dodatkowym narzędziom komunikacji, dostępnym dzięki
globalizacji. Łatwe stało się dzisiaj manipulowanie złem, m.in. przez
ludzi, którzy są w jakimś sensie przypadkowi. To znaczy: tak, mają
charyzmę wystarczającą na użytek danej sytuacji, jednak nie mają
prawdziwych programów, nie mają mocy sprawczej innej niż niszczenie.
Jako liderzy uznawani są za atrakcyjnych, ale często łatwo jest być
atrakcyjnym – uznanym za „tego, którego pora przyszła teraz” - jeśli
zasadami takiej osoby są negacja i wściekłość: że „wszystko to, co jest,
jest do zburzenia, ci, którzy nie mówią tak, jak ja, są godni
zniszczenia”.
Popatrzmy na Amerykę. Donald Trump, aby nie mówić o rodzimym
podwórku, gdzie też mamy „Trumpków”, jest przykładem. Kalumnie, które
wygłasza pod adresem grup społecznych, ras, kobiet,
kłamiąc … Przyłapany, głupio się uśmiecha. Moglibyśmy powiedzieć: „Taki
facet sam siebie załatwi po miesiącu tego rodzaju działalności”.
Tymczasem jego popularność rośnie. Ci, którzy będą na niego głosować, to
ludzie, które w momencie oddawania głosu zyskają moc sprawczą, by
rozsadzić to, czym dotychczas były Stany Zjednoczone. Zwycięstwo Trumpa
będzie nieszczęściem.
Mówiła Pani o lęku i niepewności powodowanych przez zmiany w Europie. Czy Pani zdaniem wyciągamy wnioski z historii?
Niestety, nie. „Szczepionka” po II wojnie światowej, będąca reakcją
na potworne zbrodnie, które miały miejsce, doprowadziła do powstania
Wspólnoty Europejskiej. Europa starała się sobie po tym wszystkim
poradzić, chronić się i to przez wiele lat się udawało. Teraz wydaje
się, że „szczepionka” się wyczerpuje, że społeczeństwa, w tym
europejskie, potrzebują nowej. Wcześniej może dojść do kolejnego
globalnego konfliktu.
Jest lęk i niepewność co do tego, jak będzie wyglądał świat w
następnych dekadach. Stoimy przed problemami, które mogą się wydać
nierozwiązywalne. Na pewno nie są to problemy, które można rozwiązać w
pojedynkę. Jeśli Polacy mają wrażenie, że mogą odgrodzić się murem od
reszty świata, i że wtedy u nas będzie bezpiecznie, mylą się. To tak nie
działa. Izolacja może powtrzymać konflikt tylko na jakiś czas. Iluzją
jest, że problem można rozwiązać poprzez zamykanie granic. Uchodźcy będą
uciekać dalej. Nie mogą już funkcjonować w miejscach, gdzie mieli swoje
naturalne środowisko życiowe, ponieważ tam jest teraz wojna albo chaos.
Polacy powinni też pamiętać, że byliśmy członkami koalicji w Iraku i w
Afganistanie, że popieraliśmy interwencję libijską. Przyczyniliśmy się
do obalenia dyktatorów, ale takich, którzy utrzymywali w tamtych
regionach ład. W momencie, gdy to upadło, okazało się, że nie ma systemu
politycznego, który pomógłby nad sytuacją w tamtych miejscach
zapanować. Teraz tam się nie da żyć. Ludzie uciekają spod bomb, a także
chaosu – ponieważ nie mogą tam normalnie żyć, dzieci nie mogą się
rozwijać, chodzić do szkoły, nie mają poczucia minimalnej stabilizacji.
Pamiętajmy, że my, Polacy, sami uciekaliśmy kiedyś z kraju, i nadal
uciekamy ze znacznie mniej drastycznych przyczyn.
Wracając do agresji i zła: czytałam parę dni temu artykuł w „Le
Monde” – o tym, że część spośród islamskich zamachowców w ostatnim
czasie stanowili homoseksualiści.
To miało w kontekście zamachów jakieś znaczenie?
Psychologicznie – ogromne. Oni czuli się brudni i sądzili, że muszą
się „oczyścić”. Tak bardzo nienawidzili siebie samych – gdyż w ich
kulturze homoseksualizm
to najgorsze tabu. Zniszczyli siebie, jednocześnie zabijając innych. Na
ogół ci, którzy wykazują tak silną agresję, to ludzie, którzy czują się
nieszczęśliwi. Oczywiście nie chodzi u usprawiedliwianie ich, bo nie
można usprawiedliwiać zbrodni. Chodzi jednak o zrozumienie powodów
agresji, mieszanki przyczyn społecznych, psychologicznych, ideowych,
tożsamościowych - powodujących, że w ludziach rodzi się potencjał
zbrodni.
Kiedyś frustrację nagromadzoną w młodych rozładowywał np. pobyt w
wojsku. Teraz w krajach europejskich zlikwidowano pobór i młodzi ludzie
nie idą do wojska. W Polsce szokuje mnie m.in. to, że spotyka się takie
grupy młodych - z opaskami – którzy wykazują zachowania
neofaszystowskie, a jednocześnie czczą Powstanie Warszawskie, czyli tych
ludzi, którzy z faszyzmem walczyli.
Szuka się rozpaczliwie symboli tożsamościowych, bywa jednak, że sens
tego wszystkiego nie jest w ogóle przetrawiony. To wina również edukacji
- i szkolnej, i w rodzinach, i kościelnej. Oraz mediów, które
doprowadziły do promocji agresji. Oglądając w Polsce programy
informacyjne, widzimy często dwie siedzące naprzeciwko osoby, które
najchętniej rzuciłyby się na siebie, żeby się zagryźć. Spory przestają
być merytoryczne. Tego nie ma aż tyle w mediach w innych krajach, na
pewno nie w poważnych zagranicznych telewizjach. Żeby zapraszać ciągle
polityków skrajnie odmiennych opcji, z nastawieniem, że nastąpi
agresywny spór przed kamerą, to brak odpowiedzialności ze strony mediów.
Lansując agresję, wprowadza się język agresji do życia społecznego.
W każdym człowieku trwa nieustanna walka dobra ze złem. W momencie,
gdy dla człowieka znajdzie się takie autorytety - polityczne czy
medialne, celebryckie - które dają przyzwolenie na zło, nagle to zło
zaczyna się rozlewać jak plama benzyny na wodzie. Pojawia się
przyzwolenie na zło. W efekcie także w wykształconym człowieku z dobrej
rodziny też może obudzić się zło.
Jak Pani zdaniem dawać odpór agresji międzyludzkiej? Polska znana jest na świecie jako kraj „Solidarności”.
Jednak okazało się, że wywalczona wolność jest dla nas trudna.
Zresztą dla większości krajów postkomunistycznych. To, co obserwujemy
teraz w niektórych krajach postkomunistycznych, skłanianie się do
lokalnych autorytaryzmów, jest ewidentną ucieczką od wolności.
Wałęsa cytował kiedyś Biblię, mówił, że gdy Mojżesz wyprowadził Żydów
z niewoli egipskiej, prowadził ich przez 40 lat, by wymarło pokolenie,
które znało niewolę. Teraz żyjemy dłużej, więc 40 nie wystarczy. Jest
chyba coś takiego, że jesteśmy oportunizmem, konformizmem, strachem
przed przyjęciem odpowiedzialności po latach komunizmu zainfekowani.
Jeśli chodzi o solidarność: papież Franciszek podczas wizyty w
naszym kraju apelował o solidarność z uchodźcami. Mówiąc o Polsce w
kontekście 1050. rocznicy chrztu podkreślił z kolei, że „zgoda, mimo
różnorodności poglądów, jest pewną drogą do osiągnięcia dobra wspólnego
całego narodu polskiego”.
W kwestii uchodźców Jan Paweł II mówiłby na pewno to samo. Pomaganie
drugiemu człowiekowi w potrzebie to podstawa wiary chrześcijańskiej.
Zdecydowana większość Polaków to katolicy. Oburzające jest dla mnie
mówienie o uchodźcach, że mogą być „nosicielami zarazków”.
Holland: "To, co mówi Kaczyński, jest podsycaniem strachu"
- Znajdą się tacy, którzy będą chcieli manipulować
strachem. A Kaczyński go podsyca - mówiła Holland w ramach cyklu "Wyborcza na żywo".

Piotr Zaremba: Spocone, wytatuowane ramiona w opaskach. One pierwsze podniosłyby się w obronie Ojczyzny
Wypowiedź Agnieszki Holland na temat tej młodzieży z Ronda Dmowskiego nacechowana jest fizycznym wstrętem.
O godzinie 17 znalazłem się na warszawskim Rondzie
Dmowskiego, głównym skrzyżowaniu stolicy. Nie mogłem zdążyć na Powązki,
więc wziąłem udział w czymś, o czym tylko słyszałem: w organizowanych
ad hoc, na ulicy od kilku lat obchodach rocznic y Powstania.
Pośród kłębów dymu produkowanego przez świece, w błyskach rac, kilka
tysięcy ludzi wysłuchało syreny, a potem odśpiewało hymn i skandowało:
„Cześć i chwała bohaterom”. Motocykliści, którzy kilka minut wcześniej
zjechali się ze wszystkich stron, uczcili tych bohaterów jazgotem silników.
Impreza tak się rozrosła, że nie miałem okazji
przekonać się o jednym: czy zatrzymują się na odgłos syreny w tym roku
auta i zwykli przechodnie. Znalazłem się przecież wśród warszawiaków,
którzy statystycznymi przechodniami nie byli, a policja zawczasu
zamknęła przejazd i Marszałkowską i Alejami Jerozolimskimi.
Patrzyłem na te twarze, w lwiej części młode, zwyczajne, czasem
z grubsza ciosane, na tatuaże na niektórych ramionach. Mnóstwo
biało-czerwonych opasek, flagi w dłoniach, patriotyczne t-shirty, w paru
miejscach harcerskie mundury. Sporo par trzymających się na ręce,
czasem rodzice z małymi dziećmi Także trochę ludzi starszych, ktoś
przywozi sędziwą panią na wózku – możliwe, że zabrakło sił żeby wyprawić
się na powązkowski cmentarz.
Potem część, mniej więcej jedna trzecia, rusza w marszu ONR
w kierunki ronda de Gaulle’a, zwoływana przez megafony. Nie odczuwam
sympatii do odgrzewania tradycji bojówkarskiej prawicy, ale jeśli
nazwali to marszem Powstania, trudno było i na nich nie spojrzeć
życzliwie. Nawet jeśli ich rzecznik musiał ukrywać na swoim profilu
na facebooku podobiznę Leona Degrelle’a, który oprócz tego, że był
wrogiem Sowietów, był także generałem SS. Typowo postmodernistyczne poplątanie, mam nadzieję, że wynikłe z ignorancji.
I trudno było nie czuć się dobrze pośród tych wszystkich,
co poświęcili dla owego rytuału swój czas i zapał. To ludzie nie zawsze
z mojej bajki, zresztą z bajek najróżniejszych. Ale w tym momencie jesteśmy razem. I mam wrażenie, że to sygnał czegoś trwałego, głębokiego.
Na spotkaniu we Wrocławiu Agnieszka Holland pośród wielu innych
dziwnych rzeczy, do których wypadnie jeszcze wrócić, powiedziała
o „opaskach noszonych na spoconych, wytatuowanych ramionach”.
Pisałem już o tym, że rozumiem jeśli jacyś powstańcy nie mogą
zaakceptować tej nowej formy nawiązywania do ich tradycji. Choć biją
w ten sposób w ludzi, którzy chcą ich naprawdę uczcić. Co do reszty
krytyków motywy mogą być różne, np. niechęć do nadmiernego
gadżeciarstwa. Ale podejrzewam w tym także niechęć do środowisk, które
traktują patriotyzm serio, nawet jeśli z popkulturową fantazją.
Rzecz w tym, że wypowiedź pani reżyser
nacechowana jest już nie pogardą nawet, a fizycznym wstrętem. Cisną się
rozmaite środowiskowe i historyczne skojarzenia, ale przez szacunek dla
daty nie będę ich rozdmuchiwał. Powiem jedno: mam głębokie przekonanie,
że to te spocone wytatuowane ramiona podniosłyby się pierwsze w obronie
Ojczyzny w razie współczesnego zagrożenia, Także w obronie pani
Holland, choć nie wiem, czy tego by sobie życzyła.
Wtedy, w roku
1944, walczyła obok siebie Polska inteligencka i ludowa, łebska
i rycerska. Taki już urok ma to miasto. Żeby go odnaleźć dziś, warto
pójść na Rondo Dmowskiego o 17 dnia 1 sierpnia.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
84. kiedy Holland ustapi i przestanie truć?
Holland, Komorowska i inni do dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu: Ustąp, panie Cezary
Bardzo bym nie chciała, abyś był
człowiekiem, który zniszczy Teatr Polski we Wrocławiu i który przejdzie
do historii jako jego grabarz - tymi słowami Agnieszka Holland zwróciła
się do Cezarego Morawskiego. Artyści i widzowie teatru publikują w
internecie nagrania, w którym proszą nowego dyrektora teatru o
rezygnację z funkcji.
Jej założyciele chcą skłonić nowego dyrektora Teatru Polskiego do
odejścia. Poprosili użytkowników Facebooka, by nagrali i przesłali im
krótkie nagrania skierowane do Cezarego Morawskiego. Zebrane nagrania są
publikowane w sieci i mają zostać przekazane Cezaremu Morawskiemu.
Zwróciła się do niego Agnieszka Holland. - Wierzę, że sytuacja w której się..
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
85. Holland: Kaczyński chce

Holland: Kaczyński chce wymienić elity, co oznacza "teraz, k***a, my"
Problem polega na tym, że elity trudno zadekretować. To się nie
bierze z niczego, to buduje się życiem, działalnością, talentem - mówiła
w "Kropce nad i" Agnieszka Holland. Zdaniem reżyserki, prezes PiS
Jarosław Kaczyński rozpoczął w Polsce "rewolucję kulturalną".
Holland, mówiąc o "rewolucji kulturalnej", nawiązała do słów
Kaczyńskiego wypowiedzianych podczas niedawnego forum ekonomicznego w
Krynicy. Według niej, wspomniany przez niego proces już trwa. -
(Kaczyński) niewątpliwie chce wymienić elity, co oznacza w tłumaczeniu
na polski "teraz, k***a, my" - powiedziała reżyserka. Dodała, że w jej
ocenie elity "trudno jest zadekretować". - To się nie bierze z niczego.
To się buduje życiem, działalnością, talentem - tłumaczyła. Wyliczyła
przy tym, że przykładem "wymiany elit" jest chociażby zmiana władz w
stadninach koni arabskich w Janowie Podlaskim oraz w Michałowie. - Widzę
też, jak bardzo kompetentnych menedżerów instytucji kultury, którzy
mają niezaprzeczalne osiągnięcia i unikalne umiejętności - jak Paweł
Potoroczyn czy Grzegorz Gauden - zamienia się na ludzi, którzy nie
posiadają tych umiejętności, talentów oraz dorobku. I natychmiast te
instytucje się sypią - mówiła Holland. Gauden był do kwietnia tego roku
dyrektorem Instytutu Książki, Potoroczyn - do lipca kierował Instytutem
Adama Mickiewicza. "Politycy wierzą w magię Hollywood"
Reżyserka była też pytana o plany rządu, który chce, żeby powstawały
filmy o polskiej historii robione w hollywoodzkim stylu. Zdaniem
Holland, politycy "wierzą w magię Hollywood". - Do tego wierzą, podobnie
jak Włodzimierz Iljicz Lenin, że film jest najważniejszą ze sztuk -
stwierdziła. Dodała przy tym, że nie widzi w tych planach niczego złego,
bo światu "przydałoby się troszkę polskiej narracji". - Tylko to
musiałoby być zrobione w taki sposób, żeby to nie było jakąś
tromtadracką propagandą, bo to nikogo nie interesuje, tylko żeby pokazać
uniwersalny i dramatyczny wymiar naszej historii - tłumaczyła Holland.
Jednak, jej zdaniem, przeszkodą w realizacji tych ambitnych pomysłów
mogą okazać się pieniądze, a raczej ich brak. - Cały budżet Polskiego
Instytutu Sztuki Filmowej na produkcję fabularną polskich filmów jest
znacznie mniejszy niż musiałby kosztować taki film - mówiła.
"Wszczepiłabym ciążę panu Terlikowskiemu" Holland odniosła się również
do obywatelskiego projektu ustawy całkowicie zakazującego aborcji, nad
którym prace rozpoczyna Sejm. - Ten projekt jest zbrodniczy wobec
kobiet. Jest również zbrodniczy wobec części dzieci, które mogłyby być
uratowane jeszcze w okresie prenatalnym, a nie będą, bo lekarze w ogóle
będą się bali dotknąć brzucha kobiety - oceniła reżyserka. Skomentowała
przy tym wpis katolickiego publicysty Tomasza Terlikowskiego, który po
informacji o porodzie 12-latki w szpitalu w Kielcach napisał: "szacun
dla niej". - Cóż, wszczepiłabym ciążę panu Terlikowskiemu, który nie ma
już 12 lat, ale mógłby kogoś urodzić - podsumowała Holland. (http://www.tvn24.pl)
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/agnieszka-holland-w-kropce-nad-...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
86. Chore wizje Holland: "Boję

Chore wizje Holland: "Boję się, że oni zainfekują te
nieszczęsne zwłoki w czasie ekshumacji... żeby podrobić jakieś dowody na
zamach"
Reżyserka znana z niechęci do PiS porównuje Trumpa do Kaczyńskiego: "to co ich łączy to wybujały narcyzm".
Agnieszka Holland na manifestacjach KOD
mówiła o tym, że chce „żeby było tak, jak było” i opowiadała o swojej
ocenia polskiej polityki. Teraz, po zmianie władzy w Stanach
Zjednoczonych, została znawczynią polityki nie tylko polskiej
i europejskiej, ale też światowej.
Ponieważ
robię seriale dla amerykańskiej telewizji, sporo podróżuję po Stanach,
pracuję z dużymi ekipami i moja znajomość Ameryki zwykłych ludzi jest większa niż przeciętnego intelektualisty nowojorskiego czy kalifornijskiego. Mam po prostu kontakt z ludźmi, którzy głosowali na Trumpa
—deklaruje Agnieszka Holland w wywiadzie dla „Newsweeka”.
Według niej upoważnia ją to do analizy sytuacji politycznej USA. i mówi dlaczego ludzie wybrali na kolejnego prezydenta Donalda Trumpa.
Wyczuwałam w**rw i jednocześnie nadzieję, że jak coś się zmieni, to im się polepszy, znów
staną się ważni.(…) Większość z tych, którzy głosowali na Trumpa
to biali mężczyźni. Ci ludzie nie chcieli utracić resztek swojej
pozycji, swojej władzy
-mówi w rozmowie z Tomaszem Lisem.
Holland postanowiła również dokonać analizy i porównać Trumpa z Kaczyńskim.
Obaj używają bez żadnych zahamowań populizmu w dążeniu do władzy. To co łączy Trumpa z Kaczyńskim, to niewątpliwie
bardzo wybujały narcyzm, takie poczucie, że tylko ja jestem ważny,
chociaż oczywiście Kaczyński jest introwertykiem, a tamten
ekstrawertykiem. Także niezdolność do uczuć empatycznych wobec ludzi
spoza najbliższego kręgu rodzinnego, ambicja, żeby być najważniejszym
na świecie czy w Polsce
—opowiada.
Holland znana z niechęci do PiS i Jarosława Kaczyńskiego twierdzi, że władza w Polsce i w USA zmieniła się przez niedoskonały system wyborczy. Za to, że młodzi Polacy wybrali prawicę oskarża edukację i Kościół.
Polska edukacja totalnie zawiodła m.in. dlatego, że stworzyliśmy de facto państwo wyznaniowe. To znaczy, że w obiegu edukacyjnym istnieje tylko jeden model widzenia świat, jeden system wartości - reprezentowany przez prawicowy mainstream Kościoła katolickiego
—oskarża Holland.
Reżyserka tak zapędza się w swojej niechęci do rządu Beaty Szydło, że polityków PiS oskarża nawet o działalność agenturalną.
Oczywiście chodzi mi o Putina.
—dodaje.
Holland nie byłaby sobą gdyby nie nawiązała do katastrofy smoleńskiej.
Myślę,
że często nie doceniamy głupoty ludzkiej ale… Mentalność Macierewicza
to jest zadanie do twórcy w rodzaju Dostojewskiego. Trudno zwykłymi
narzędziami spenetrować tę osobowość. A ponieważ wszystko
jest teraz możliwe, to ja eis boję, że oni rzeczywiście zainfekują
te nieszczęsne zwłoki w czasie ekshumacji… Bo tak na zdrowy rozum jest
niezrozumiałe, po co to robią
—insynuuje i po chwili precyzuje swoją myśl.
Po to, żeby podrobić jakieś dowody na zamach.
No koniec absurdalnego wywiadu Holland podkreśla, że bardzo boi się o Polskę.
(…) nasza niepodległość jest szalenie krucha. Ameryka przeżyje, Francja przeżyje, a Polska nie wiadomo…
—mówi zatroskana.
Jak
widać dla Holland już nie tylko Polacy dokonali złego wyboru, ale
i Amerykanie. Czy więc i tam będzie walczyć o to „byle było tak jak
było”, bo reżyserka wie lepiej?
ZOBACZ TEŻ:
ann/Newsweek
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
87. stara baba resortowa oderwana od koryta Polakom na świeta
PiS krok po kroku demontuje polską demokrację - mówiła w "Poranku Radia
TOK FM" Agnieszka Holland. Co sądzi o protestujących posłach? - Czuję z
nimi solidarność, czuję do nich sympatię i jestem im wdzięczna.
Posłowie opozycji zapowiedzieli wczoraj, że na święta nie przerwą protestu w Sejmie. Okupują salę obrad od piątku, kiedy to PiS nielegalnie przeforsował uchwalenie najważniejszej ustawy w roku - budżetu. Sytuację tę komentował gość Jacka Żakowskiego w „Poranku Radia TOK FM”, reżyserka Agnieszka Holland.
Jak
Holland ocenia postawę protestujących posłów? - Czuję z nimi
solidarność. Czuję do nich sympatię. I jestem im wdzięczna, że nie
przełykają niemo kolejnego ataku na polską demokrację, którego PiS
dokonuje od samego początku kadencji - mówiła.
-
To wygląda na rzeczywiście absolutnie przygotowany i konsekwentny,
bezwzględny plan. Oni robią to krok po kroku, demontując instytucje. I
kolejnym etapem jest odebranie elementarnej powagi parlamentowi.
Posłowie odczuli to na własnej skórze, fizycznie niemal. To, co tam
wykonał marszałek Kuchciński, jest po prostu albo dowodem głupoty, albo
pewnego planu, który on wykonuje nieudolnie, bo nie jest to człowiek
lotny - oceniła.
Czy można
protestować skuteczniej? Wg Holland sytuacja jest dla opozycji bardzo
trudna: - Jakie formy wybrać? To jest strasznie trudne w momencie, gdy
się ma do czynienia z tym szatniarzem z Barei, który mówi: "Nie mam pana
płaszcza i co mi pan zrobi?" Tak mniej więcej zachowuje się ta władza.
Reżyserka uważa, że opozycja powinna ciągle
podtrzymywać kontakt ze społeczeństwem poprzez media. - Powinni tam
siedzieć, ale i tłumaczyć ludziom, po co tam siedzą. Z ludźmi nie można
komunikować się tylko wiecowo, bo to wszystko strasznie upraszcza. Bycie
tam ma sens, jeśli jest związane z taką pogłębioną rozmową i refleksją -
stwierdziła.
Przekonywała też, że dzięki
protestowi w opozycji ujawnili się wartościowi młodzi politycy: - Co
jest w tym cenne? To, że ci młodzi politycy nagle znajdą się razem i
poczują inny rodzaj odpowiedzialności. To jest ich mini-Praska
Wiosna. Nawet, jeśli to wszystko skończy się takim wypuszczeniem
powietrza z balona i nie osiągną celu, jakim jest powtórne
przegłosowanie haniebnie procedowanego budżetu, to zaowocuje. Myślę, że -
wbrew temu, co myślimy - w partiach jest wielu bardzo w porządku ludzi.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
88. stara kobieta i morze...
2016 rok nie był rokiem zmiany czy rewolucji - to był rok kontrrewolucji
- mówi reżyserka Agnieszka Holland. Jej zdaniem w 2016 roku polskim,
ale też amerykańskim mediom, politykom i społeczeństwom zabrakło rozumu i
poczucia odpowiedzialności. W efekcie nowym prezydentem Stanów
Zjednoczonych został człowiek nieprzewidywalny, a nad Wisłą wszyscy dali
się zahipnotyzować Kaczyńskiemu.
'Studio pod parasolką' to program tworzony przez kobiety, dla których
inspiracją były wydarzenia z 3 października oraz chęć podkreślenia głosu
kobiet w debacie publicznej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
89. Agnieszka Holland: Zaraza
Agnieszka Holland: Zaraza nienawiści ogarnia świat. "Pokot" to apel
Donata Subbotko
27 stycznia 2017 |
http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21301977,agnieszka-holland-zaraza-ni...
Agnieszka Holland: W filmie 'Pokot' chciałam pokazać gniew. Co może być
owocem gniewu, który jest uzasadniony.Można powiedzieć, że Polska jest
krajem, w którym Żydzi najdłużej się ukrywają. W innych krajach tego nie
ma. Z Agnieszką Holland rozmawia Donata Subbotko.
DONATA SUBBOTKO: Pani nowy film „Pokot” jest jak apel do świata – o równość wszystkich istot. Utopia?
AGNIESZKA HOLLAND: Raczej myśl o rewolucji.
To trochę generacyjna opowieść. Ponieważ społeczność mnie nie widzi i
nie akceptuje tego, co dla mnie ważne, więc buduję swój alternatywny
świat, który jest lekko szalony i w którym samorealizacja jest możliwa
przez szukanie ludzi i istot, w których jest pewna kruchość i czystość.
Szukanie przestrzeni dobra przeciwko złu świata. Chociaż mnie takie
manichejskie podejście jest obce. Wbrew narastającym trendom staram się
temu nie ulec.
Holland sączy jad: "nasza dobra zmiana ma sadystyczne elementy,
ponieważ jej główny demiurg ma moim zdaniem sadystyczne skłonności"
ponieważ jej główny demiurg ma moim zdaniem sadystyczne skłonności"
Agnieszka Holland ma wrażenie, że jest autorytetem: "sporo ludzi ma oczekiwania, że coś powiem".
Agnieszka Holland na manifestacji KOD jasno przedstawiła swoje intencje mówiąc, że walczy o to, żeby było tak, jak było. W tej walce się radykalizuje i jej argumenty przeciw PiS stają się coraz bardziej agresywne i po prostu niecne.
W Polsce mówi się, że opozycja jest „histeryczna”.
To termin związany z kobietą. Medycyna już z niego zrezygnowała, ale
histeria długo uchodziła za jakieś wariactwo wynikające z wściekłości
macicy, coś godnego pogardy. I tego określenia używają nasze władze
w stosunku do tych, którzy im się przeciwstawiają
—mówi Agnieszka Holland w wywiadzie dla „Magazynu świątecznego” Gazety Wyborczej.
Reżyserka
wie lepiej, lepiej odczuwa emocje społeczne i widzi wszystko wyraźniej.
Taki wniosek można wysnuć z jej krytycznych słów dotyczących zmian
na szczytach władzy w Polsce i Ameryce. Nie podobają się one Holland,
więc są złe.
Amerykanie są naiwni, wierzą
w to, co widzą w telewizji. Wydaje im się, że cała polityka
waszyngtońska jest taka jak w tym serialu („House of Cards” - przyp.
red) - że to tylko mafia i po trupach do celu. Fala populizmu, która
przyszła do Stanów, posługuje się taką wizją elit. Inna sprawa,
że te elity zrobiły mnóstwo zła, bezkarnie, ale Trump zrobi jeszcze
więcej i nie widać nikogo, kto by go ukarał
—mówi Holland i przechodzi do spraw polskich.
To postawa
Amerykanów przypomina decyzje niektórych naszych lewicowców, którzy
głosowali na Dudę i PiS, mówiąc: niech się coś stanie, niech się coś
zmieni. Z głupoty albo z nadziei…
—zaznaczyła.
Reżyserka
sugeruje, że w Polsce bardziej się stresuje i nawet gorzej jej się
pracuje w swoim własnym kraju. Łatwiej jest pracować w Stanach.
Jeszcze
nie zdarzyło mi się tam krzyknąć. Wszystko świetnie zorganizowane,
spokój. To my w Polsce działamy przez kumulację stresu. Podobno
wrzeszczę tu na planie. Nie lubię tego. W Czechach nawet nie podnoszę
głosu. Może więc w Polsce jest coś histerycznego
—mówi, wcześniej podkreślając jak fatalnym słowem jest „histeria”.
Procedury nie działają - to jedna z naszych większych słabości. Zresztą katastrofa smoleńska była tego największym przykładem
—powiedziała.
Reżyserka zaznacza też, że kobietom cały czas jest trudniej osiągnąć sukces i to oczywiście przez płeć.
Musimy
wprowadzić matriarchat - nasze reguły będą lepsze również dla facetów,
którzy muszą się nieustannie napinać, żyją w stanie nieautentycznego
pobudzenia i poczucia, że jak mają krótsze coś, to już
nie są pełnowartościowi
—podkreśla i twierdzi, że w naszym kraju PiS chce ograniczyć prawa kobiet.
Polityka
PiS prowadzi do tego, żeby ograniczyć prawa kobiet i z powrotem
wepchnąć je do tradycyjnych ról pt. „Kinder, Kuche, Kirche”. Chodzi
o władzę. Nad kobietą wyzwoloną mężczyzna nie ma takiej władzy jaka miał
przedtem. To też zmienia demografię. Fakt, że kobiety spełniają się
zawodowo, powoduje, że nie prokreują tak chętnie
—zaznacza.Do Holland nie dociera, że są kobiety dla których
najważniejsza jest rodzina i które cenią sobie tradycyjne role i nie widzą
w nich nic opresyjnego. Nie rozumie też kobiet, które walczą o prawo
do życia dla nienarodzonych. Posuwa się nawet do tego, że oskarża
kobiety, które maja chore dzieci o karnie innych przez domaganie się
zakazu aborcji.
Chcą ukarać inne kobiety. Zmuszanie kogoś
do urodzenia dziecka, które zaraz umrze, to sadyzm. Ale nasza „dobra
zmiana” ma sadystyczne elementy, ponieważ jej twórca i główny demiurg
ma moim zdaniem sadystyczne skłonności
—mówi i zaznacza, że według niej prezes PiS świadomie poniża ludzi i napawa się tym.
Myślę, że kiedyś ciężko zapłaci za ten grymas.
Agnieszka Holland nie krytykuje za to rządowego programu 500 +, ale twierdzi, że ludzie są przy okazji wypłacanych pieniędzy manipulowani.
Przy
okazji 500 plus władza goebbelsowsko zmanipulowała ludzi, sugerując,
że Rzepliński odbierze im te pieniądze, i ograniczyła władzę Trybunału
—twierdzi i podkreśla, że cały czas bardzo mocno sympatyzuje z KOD i opozycją, nie może być też obojętna wobec tego, co się dzieje w Polsce:
Ta władza
od początku łamie wszystkie reguły, zaczynając od Trybunału
Konstytucyjnego, który jest i realnie najważniejszą, i symboliczną
instytucją, jeśli chodzi o kontrolę władzy.
—powiedziała i dodaje, że na tym nie konie psucia państwa przez PiS.
Jeszcze parę rzeczy zostało „dobrej zmianie” do zepsucia: sądy, samorządy, prywatne media. Wzięli się już do organizacji pozarządowych - korzystają one z dotacji państwowych, więc można je łatwo ubezwłasnowolnić
—mówi i straszy Antonim Macierewiczem. To już szczyt manipulacji i absurdu:
Pewne
rzeczy traktujemy na zasadzie dowcipu, na przykład obronę terytorialną.
Ale jeżeli powstaje 50-tysięczna armia zależna od polityka, i to dość
skrajnego, szalonego, a jednocześnie nie przyjmuje się poprawki
opozycji, żeby ta armia nie mogła być użyta przeciwko własnym
obywatelom, to znaczy, że robi się zomowsko - ormowskie jednostki -
prawdopodobnie po to, żeby bić demonstrantów. Bo po co?
—podkreśla.
Skąd taki atak, skąd ta niechęć do zmian zachodzących w Polsce, PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego? Skąd to poczucie wyższości u Holland?
Jestem
homo politicus. Mam taki rodzaj doświadczenia, także osobistego,
że wiem, że wartości konstruujące prowolnościowy ład społeczny
są kruche. (…) sporo ludzi ma oczekiwania, że coś powiem.
Sporo ludzi ma też oczekiwania, żeby reżyserka nie sączyła już jadu i nie jątrzyła…, ale tego jakoś nie dostrzega.
ann/”Gazeta Wyborcza”
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
90. Holland po premierze
Holland po premierze „Pokotu”: w międzyczasie to się nagle zrobiło polityczne
Pewna wrażliwość, która się buduje, która się otwiera na prawa tych
najsłabszych i między innymi naszych braci mniejszych jak mówił święty
Franciszek z Asyżu. Ale ta wrażliwość jest w poważnym konflikcie z inną
zupełnie mentalnością. Z mentalnością tych którzy chcą podporządkować
sobie wszystko co słabsze: przyrodę, zwierzęta kobiety – podkreślała
Agnieszka Holland.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
91. Haniebne wypowiedzi Holland i Tokarczuk, przypominające
w Berlinie, że Kotlina Kłodzka nie jest polska.
"Pokot" na Berlinale, czyli to nie jest kraj dla starych kobiet! – Nasza relacja z festiwalu
| Aktualizacja:
Powiedzieć, że jesteśmy w Berlinie to za mało. Polskie filmy już od kilku lat znaleźć można w każdej festiwalowej sekcji, a przez trzy ostatnie lata regularnie nasze tytuły walczą w konkursie głównym o Złotego Niedźwiedzia. A na "Pokot" patrzył dziś cały filmowy świat.
To nie jest kraj dla starych kobiet - tak można byłoby zawołać trawestując braciCoen po obejrzeniu „Pokotu”. Polska, tak jak Ameryka pewnie nie jest krajem dla starych ludzi, ale dla starych kobiet to już na pewno. Zwłaszcza dla takich, które nie boją się mówić, co myślą i kiedy trzeba biorą sprawy w swoje ręce. Metodami iście makiawelliczymi. Tymczasem nie ma takiej racji, w imię której wolno zabijać za karę. Obojętne: ludzi czy zwierzęta. Taka konkluzja pojawiła się na dzisiejszej konferencji prasowej w Berlinie w związku ze światową premierą najnowszego filmu Agnieszki Holland. Razem z nią na spotkanie z dziennikarzami przybyli: Olga Tokarczuk, na podstawie której powieści „ Prowadź swój pług przez kości umarłych” powstał scenariusz oraz Agnieszka Mandat, odtwórczyni głównej bohaterki Janiny Duszejko a także aktorzy Borys Szyc, Jakub Gierszał i producent Krzysztof Zanussi.
Powiedzieć, że jesteśmy w Berlinie to za mało. Polskie filmy już od kilku lat znaleźć można w każdej festiwalowej sekcji, a przez trzy ostatnie lata regularnie nasze tytuły walczą w konkursie głównym o Złotego Niedźwiedzia. Na równych prawach z filmowcami z całego świata. I z sukcesami, ze przypomnę „Body/Cialo”Małgorzaty Szumowskiej oraz „Zjednoczone stany miłości” Tomasza Wasilewskiego. W tym roku trzymamy kciuki za „Pokot” Agnieszki Holland, który do polskich kin trafi już 24 lutego. To, mówiąc w wielkim skrócie historiaemerytowanej, samotnej inżynier Janiny Duszejko, która osiedla się wśród lasów Kotliny Kłodzkiej i jest zadeklarowaną przeciwniczka polowań i kłusownictwa. Jejprotesty i walka o prawa zwierząt, postrzeganych jako istoty czujące nie przynosi efektów. Policja zaczyna się interesować problemem dopiero wtedy gdy na jaw wychodzą morderstwa popełniane na tych, którzy zwierzęta zabijają.
Podczas konferencji któryś z zagranicznych dziennikarzy zapytał o związek niezwykłych, mrocznych nieco i bardzo malowniczych pejzaży Kotliny Kłodzkiej z ideą filmu, który Agnieszka Holland określiła jako anarchistyczno-feministyczno-ekologiczny thriller z elementami czarnego humoru.
- Kotlina Kłodzka to jest taka trochę ziemia niczyja – tłumaczyła reżyserka - Tak jak zwierzęta nie maja ojczyzny, tak i ten region Polski pozostaje symbolicznie nieokreślony. Jest tutaj jakiś element obcości, którego Polska nigdy nie oswoiła. Dlatego bohaterowie filmu Dobra Nowina, Duszejko się dobrze się tutaj czują bo nie muszą udowadniać, że mają prawa do życia.
- Jestem szczęśliwa, że Kotlina Kłodzka zaistniała na ekranie w tak spektakularny sposób – dodała Olga Tokarczuk - Ten teren przypomina nam, że jesteśmy w środku Europy. Po układzie w Jałcie ten obszar wszedł do Polski. Wcześniej był on czeski, potem niemiecki. Jest więc esencją współczesnej Europy. Wnosi wrażliwość Europy środkowej. Fakt, że to jest zapomniane miejsce, o którym może nie wszyscy Niemcy wiedzą, wskazuje na symboliczne zapominanie, zaniedbywanie kwestii zwierząt. A nasi bracia mniejsi to przecież metafora najsłabszych, bezbronnych i tych którzy nie maja głosu.
Nie uszło uwagi zagranicznych mediów, że „Pokot” to kolejny w konkursie tegorocznego Berlinale, obok węgierskiego filmu „On Body and Soul” w reżyseriiIldiko Enyedi obraz który porusza temat mordowania zwierząt i tego jaki ten proceder ma wpływ na zachowania ludzi, ich wrażliwość i mentalność. Zdaniem Agnieszki Holland to być może nie przypadek ale znak czasu. Oba filmy pochodzą z postkomunistycznych krajów, w których rządy zmierzają w stronę autokratyzmu. Także na Węgrzech kilka lat temu zrealizowany został „Biały Bóg” Kornela Mundruczo, w którym bezpańskie psy, główni bohaterowie filmu staja się metaforą godności i wrażliwości i praw najsłabszych. We wszystkich tych filmach mamy do czynienia ze zderzaniem się dwóch mentalności, z których jedna chce podporządkować sobie kobiety, niepełnosprawnych, gejów, zwierzęta, nie respektując ich praw a na tym przede wszystkim polega demokracja. To samo zresztą zaczyna się dziać także w USA, gdzie nowa administracja Trumpa uderza w kobiety i w środowisko naturalne. Z pewnością „Pokot” w momencie powstawania kilka lat temu apelować miał do poszerzania naszej wrażliwości a dziś odczytywany jest inaczej, przez pryzmat polityki i komentarzy, które dopisało życie a które trudno było przewidzieć.
- Kiedy pisałam książkę to wybrałam temat polowań myśliwskich bo wydawało mi się to bardziej spektakularne – przekonywała Olga Tokarczuk - To charakterystyczne, ze każda władza w Polsce, nieważne czy ta komunistyczna czy ta po 1989 podejmuje mnóstwo decyzji politycznych właśnie na polowaniach. Jest jakiś związek miedzy arogancją władzy a aktami polowania.
Zdaniem Agnieszki Holland myślistwo to pewna metafora. Nie chodzi o tradycję zdobywania żywności ale o moment, w którym zabijanie staje się hobby, co świadczy o mentalności trudnej do zaakceptowania. Według reżyserki to zajęcie wyłącznie męskie a co gorsza zgodnie z nowymi przepisami prawnymi zaprasza się na polowania także dzieci, by przekazywać im te tradycje. Mnie w tym momencie przypomniał się inny film o polowaniach: „Safari” Ulricha Seidla, które staje się rodzajem rozrywki i nowej wypełniającej życiowa pustkę – ekscytacji, pozbawionych refleksji bogatych Austriaków.
Trzymamy kciuki także za inne polskie lub powstałe w koprodukcji tytuły. A jest ich niemało. W tym roku o statuetkę Złotego Niedźwiedzia w kategorii shortów walczyć będzie także „Miss Holocaust” Michaliny Musielak. Berlińska publiczność zobaczy także w konkursie filmów dla młodzieży „Generation” nowy film Kuby Czekaja „Królewicz Olch” oraz brytyjski obraz polskiego reżyseraRafała Kapelińskiego „Butterfly Kisses”. W kategorii „Forum Expanded” prezentowane będzie „Serce miłości-Directors Cut” Łukasza Rondudy. Dwa lata temu jego i Macieja Sobieszczańskiego wspólny debiut „Performer” otrzymał nagrodę Think Award na Berlinale. Jakby tego było mało, Polska jest także koproducentem filmów „The Trial: The State of Russia vs Oleg Sentsow”Askolda Kurowa, „Tiere” Grzegorza Zglińskiego oraz „Rudzienko” Sharon Lockhart.
W programie „Retrospektywa” przypomniano filmy Piotra Szulkina „Obi, o-ba:Koniec cywilizacji” z 1985 roku, „Na Srebrnym Globie” Andrzeja Żuławskiego z 1988 roku a także „Test pilota Pirxa” w reżyserii Marka Pierstraka z 1978 roku.
I last but not least. W prestiżowym programie “Shooting Star” udział bierze Zofia Wichłacz („Miasto 44”, „Powidoki”, „Zgoda”, „Amok”).
To wspaniała promocja najbardziej obiecujących europejskich młodych
aktorek i aktorów. Coś w rodzaju Balu Debiutantek i Debiutantów,
wprowadzającego na europejskie filmowe salony. W poprzednich latach
wyróżniono w ten sposób Agnieszkę Grochowską, Agatę Buzek, Jakuba Gierszała i Mateusza Kościukiewicza.
Program obejmuje spotkania z przedstawicielami branży filmowej z całego
świata, szefami castingów oraz z dziennikarzami i publicznością.
Właśnie w Berlinie przed laty w taki sposób wystartowały uznane dziś
gwiazdy: Rachel Weisz, Franka Potente, Daniel Craig,Daniel Bruhl.
Polskie
kino nie tylko się ogląda. Coraz więcej się o nim także mówi i pisze. W
najbardziej prestiżowych magazynach. W najnowszym wydaniu „Variety” berliński widz znajdzie obszerna część poświęconą polskiemu kinu. Leo Barraclough pisze
wprost o rosnącym międzynarodowym znaczeniu zwłaszcza młodej generacji
polskich filmowców, wymieniając takie nazwiska, jak Agnieszka Smoczyńska, Jan Matuszyński, Kuba Czekaj, Maciej Pieprzyca, Bartosz M. Kowalski czyMichał Marczak.
Powołując się na opinie m.in. Agnieszki Holland i Pawła Pawlikowskiego
„Variety” podkreśla, że najmłodsze polskie kino odcina się od polityki,
historii, spraw społecznych zmierzając w stronę obrazów bardzo
osobistych, opowiadających o poczuciu samotności, potrzebie miłości,
bezinteresownej przyjaźni, dysfunkcjonalności rodziny, wchodzeniu w
dorosłość. Młodzi filmowcy poszukują przy tym nowoczesnych form narracji
i obrazowania. Eksperymentują z językiem i stroną wizualna. Ich filmy
staja się uniwersalne i zrozumiałe także poza polskim kontekstem, czy
wyraźnie różnią się od mocno zaangażowanych politycznie filmów starszego
pokolenia.
Will Tizard w tym samym „Variety” uczula światowa branże filmowa na najnowsze polskie filmy, niekoniecznie najmłodszych reżyserów, które jednak koniecznie trzeba zobaczyć, wymieniając na przykład nowe obrazy Urszuli Antoniak („Beyond Words”), Macieja Sobieszczańskiego („Zgoda”), Łukasza Palkowskiego(„Double Iron Man”), Małgorzaty Szumowskiej („Face”) , Agnieszki Smoczyńskiej ("The Fugue”) czy Doroty Kędzierzawskiej („Speedway”). Jednocześnie nie brakuje w tych publikacjach pytań o rolę polityki w kształtowaniu oblicza polskiej kinematografii, cenzurę i niezależność artystycznych wypowiedzi.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
92. @kazef
obrzydliwe babska, których czas własnie sie kończy.
Holland na zdjęciu z Berlina ze swoją grubą córką lesbą - na lesbie skończy się ten obrzydliwy ród.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
93. siewcy nienawiści z Czerskiej
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
94. Otwarta wojna kulturowa - już nawet tego nie ukrywają
Sam tytuł artykułu z Czerskiej - nie ukrywa głównego celu, jakim jest uderzenie w nadrzędne wartości społeczne. Zdobyte uznanie, sława, popularność (ewentualna nagroda) w takim układzie staje się zaledwie środkiem (półśrodkiem?) do celu. Rzeczywistym celem jest totalna destrukcja. W pełnym świetle. To jest taktyka już znana w starożytnych Chinach, stosowana do podbijania państw. Żyjemy w realiach wojny kulturowej: atakujący pytają (na razie siebie) 'Czy idzie czas odwetu?' Można by rzec: 'totalna destrukcja' urodzona przez 'totalną opozycję'.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
95. Czerska zawsze kłamie - Pamiętajmy
Berlinale to co roku spęd lewactwa i atak barbarzyńskiej antykultury. Aborcza zawsze będzie promować dzieła szkalujące cywilizacje i kulturę Polski i Zachodu, nie wahając sie użyć do tego wszelkiej broni, z kłamstwem na czele. Cezary Gmyz napisał na Twiterze: "Świetnie przyjęty? Na pokazie prasowym na którym byłem brawka były lichutkie a [przecież] publiczność Berlinale lewacką jest"
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
96. @kazef
Pełna zgoda, że od zawsze. Także od zawsze festiwal w Berlinie był kagankiem lewactwa. Chyba nawet większość festiwali filmowych. Zresztą, tak na marginesie, wg ks. prof. Tadeusza Guza większość zachodnich uniwersytetów jest lewicowa. Mnie chodzi o co innego. Oni już nie ukrywają, że jeżdżą TYLKO po nagrody. Te nagrody są im potrzebne do uzyskania 'celów', tzn. filmy (zwłaszcza 'doskonałe' pod względem technicznym, narracji, gry aktorów, muzyki, itp.), festiwale są zaledwie narzędziem. Pozdrawiam.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
97. obeszła się smakiem

Berlin: Wyróżnienie dla Agnieszki Holland za film "Pokot"
67. MFF Berlinale/ "Pokot" Agnieszki Holland z Nagrodą im. Alfreda Bauera, przyznawaną filmom wyznaczającym nowe perspektywy w sztuce.
67. MFF Berlinale/ Film węgierskiej reżyserki Ildiko Enyedi "On Body and Soul" otrzymał Złotego Niedźwiedzia, nagrodę dla najlepszego filmu.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
98. Rodzina ofiary zbrodni walczy
Rodzina ofiary zbrodni walczy w sądzie z producentami i dystrybutorami filmu „Amok”, inspirowanego tą historią. Reżyserem obrazu, który w marcu wchodzi do ekrany kin, jest Kasia Adamik, córka Agnieszki Holland. Na liście płac filmu jest skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo pisarz i filozof Krystian Bala. Krewnych ofiary boli, że ich tragedia jest wykorzystywana komercyjnie.
Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/a/zwiastun-zablokowany-co-dalej-z-f...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
99. Agnieszka Holland: Od
Agnieszka Holland: Od momentu, w którym zdradził konstytucję, prezydent stracił dla mnie wszelki autorytet
Holland uważa, że prezydent nie gra dobrze roli głowy państwa. Dlatego
też skreśliła go z listy polityków, których darzy szacunkiem.
Odbieram bardzo źle tego prezydenta już od dawna. Od początku,
kiedy się okazał być jakimś długopisem, od kiedy złamał konstytucję,
zdradził
konstytucję, na którą przysięgał. W tym momencie ten człowiek stracił
dla mnie wszelki autorytet i nie jest moim prezydentem od tego momentu,
tak że nie musi mnie wykluczać, bo ja go skreśliłam z listy polityków,
których darzę szacunkiem - powiedziała w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24 Agnieszka Holland. Chciałabym mieć szacunek do funkcji głowy państwa, ale Andrzej Duda nie gra dobrze tej roli i w jakimś sensie ją kompromituje - dodała reżyserka.
REKLAMA
Jej zdaniem, zachowanie Andrzeja Dudy może doprowadzić do tego, że Polacy zaczną rozważać likwidację urzędu głowy państwa. Po
takiej prezydenturze, jak prezydentura pana Dudy, się okaże
prawdopodobnie, że powiemy sobie: a właściwie po co nam prezydent? Nie
po to oddał legitymację partyjną, żeby dzielić Polaków na lepszy i
gorszy sort - podsumowała.
Holland skomentowała w ten sposób m.in słowa prezydenta o tych, którzy krytykują jego politykę historyczną. Prezydent został bowiem zapytany, co sądzi o głosach
krytyki wobec tego, że prowadzona przez niego polityka historyczna jest
mocno skoncentrowana na Żołnierzach Wyklętych i że powinien on bardziej "niuansować" ocenę Żołnierzy Wyklętych.
Bardzo wiele wpływowych miejsc we współczesnej Polsce zwłaszcza
po 1989 r. w mediach i innych wpływowych instytucjach, fundacjach,
zajmują osoby, których rodzice czy dziadkowie aktywnie walczyli z Żołnierzami Wyklętymi w
ramach utrwalania ustroju komunistycznego, czyli krótko mówią byli
zdrajcami - dzisiaj byśmy tak powiedzieli wprost, ja w każdym razie bym
tak powiedział - stwierdził prezydent.
Miejmy tego świadomość, że dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej,
którzy walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują
wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach. Nigdy nie będą
chcieli się zgodzić na to, żeby prawda o wyczynach ich ojców, dziadków i
pradziadków zdominowała polską narrację historyczną, będą zawsze
przeciwko temu walczyli - powiedział.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
100. @Maryla
To już jest ten poziom nienawiści do Polski i swoista determinacja w niszczeniu polskości, że można się spodziewać już tylko jednego: formalnego wniosku do Putina i Merkel o kolejne rozbiory
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
101. Resortowe stare dzieci
Po TK kolejnym punktem zaczepienia... Puszcza Białowieska? Pod listem do prezydenta podpisali się m.in. Stuhr, Holland, Mueller
"Prosimy o zainicjowanie mediacji, w których strony konfliktu mogłyby
wypracować wspólny model ochrony Puszczy Białowieskiej".
Ponad 230 przedstawicieli świata kultury i nauki w liście
do prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło zaapelowało o ochronę
Puszczy Białowieskiej. Pod listem podpisali się m.in. reżyser Agnieszka
Holland, aktor Jerzy Stuhr, pisarka i noblistka Herta Mueller.
Pod listem swoje podpisy złożyli także m.in. pisarze: Olga Tokarczuk,
Krystyna Kofta, Marek Zagańczyk, Ingo Schulze, aktorzy: Krystyna
Zachwatowicz, Adam Ferency, Jan Nowicki, reżyserzy: Jerzy Skolimowski,
Andrzej Jakimowski, Borys Lankosz, Xawery Żuławski oraz historyk prof.
Andrzej Friszke.
Na obszarze Puszczy Białowieskiej, obiektu z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, coraz częściej dochodzi do wycinki stuletnich drzewostanów
—
czytamy w liście. Jak podkreślono, dotychczas obowiązywało moratorium
na puszczańskie starodrzewy, jednak Lasy Państwowe podważyły je
w niejasnych okolicznościach prawnych.
Naukowców,
przyrodników i ludzi kultury niepokoi fakt niszczenia Najstarszego Lasu,
ale też tworzenie doraźnego prawa, które pozornie tylko uzasadnia
jego dewastację
— zaznaczono w liście. Jak
wskazano, tekst „specjalnej decyzji o cięciu” jest „pilnie strzeżoną
tajemnicą, podobnie jak sama wycinka”.
Żeby ustrzec się świadków, zamknięto wstęp na szlaki leśne w nadleśnictwach Białowieża i Hajnówka
— zauważyli autorzy listu.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
102. Agnieszka Holland, Magdalena
Agnieszka Holland, Magdalena Środa
Czy PiS postanowił dokonać dezeuropeizacji i religijnej dechrystianizacji Polski?
Prezes
Kaczyński i jego ludzie od dłuższego czasu reinterpretują naukę
Chrystusa w duchu PiS. Porzucają też wszelkie europejskie, cywilizacyjne
standardy moralne. PiS-owska sprawiedliwość jest niesprawiedliwością;
„pamięć o zmarłych” – pogardą dla nich; „żałoba” to propagandowy
spektakl; „miłość do bliźniego” – nienawiścią wobec obcych...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
103. Paranoja! Holland nową
Paranoja! Holland nową bohaterką antyrządową, tylko dlatego, że… pojawiła się na Krakowskim…
Reżyserka przed Pałacem Prezydenckim miała rozmawiać z
policjantami za barierkami i tłumaczyć zagranicznym turystom zaistniałą
sytuację.

Na Twitterze opublikowano zdjęcia, które przedstawiają reżyserkę przed
Pałacem Prezydenckim, rozmawiającą z policjantami za barierkami
i rzekomo tłumaczącą zagranicznym turystom zaistniałą sytuację. Forma
jej akcji nabrała jednak wyjątkowo celebryckiego charakteru i szybko
stała się zwykłym politycznym narzędziem!
Agnieszka Gozdyra
Nocne zdjęcia autorstwa @berkamel1 z Krakowskiego Przedmieścia. Agnieszka Holland vis a vis policji i w rozmowie z turystami.
Szef MSWiA o Obywatelach RP: To bojówka totalnej opozycji. Chcą odebrać nam prawo do upamiętniania ofiar katastrofy smoleńskiej
"Oni chcą odebrać właśnie prawo nam, tym którzy się gromadzą od
88. miesięcy. To negatywne przesłanie. Oni mówią, że będą blokować, że
nie pozwolą".
I to ma być kultura!? Rozbawiona Holland do Żakowskiego: Mnie się te miesięcznice z miesiączką kojarzą! "Te obchody urodziły…
"Coś powstało, co zatruwa nasz organizm społeczny i narodowy".
Róża Thun nie kryje nienawiści do miesięcznic smoleńskich. "W tym jest jakieś wariactwo, w tym jest szaleństwo"
Deputowanej Platformy nie podobały się również pieśni religijne śpiewane podczas Marszu Pamięci.
Jackowski:
Ci, którzy wyszydzają obchody miesięcznic katastrofy smoleńskiej,
najwyraźniej nie rozumieją tradycji i kultury polskiej
"Są wyobcowani ze swoistego korzenia tradycji polskiej, gdzie w sposób publiczny pamięta się o bohaterach".
Holland boi się, że PiS na zawsze zamknie Krakowskie Przedmieście. Internauci mają ubaw

Reżyserka dzień przed miesięcznicą smoleńską odwiedziła Warszawę.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
104. jaka mać, taka nać...
Ostentacyjna arogancja Kasi Adamik! Brak kultury wobec wicepremiera w Gdyni. WIDEO
Podczas uroczystego zdjęcia po zakończonej fali Festiwal Filmowego w Gdyni, doszło do wyjątkowo żenującej sytuacji.
Na zakończenie 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni,
nagrodzeni artyści pozowali do wspólnego zdjęcia. Gdy na środek
zaproszonowicepremiera i ministra kultury, córka Agnieszki Holland –
Kasia (sic!) Adamik, w ostentacyjny sposób uciekła na bok!Czy rzeczywiście to jest „piękne”? Jakie świadectwo swojej kultury
prezentują przedstawicieli „sztuki”? Szkoda, że „artystka” nie była
w stanie choć na chwilę schować pozy politycznej arogancji.
Kasia Adamik (ur. 1972) – reżyserka,
storyboardzistka. wyreżyserowała takie filmy, jak „Boisko bezdomnych”,
„Janosik. Prawdziwa historia”, o ostatnio współreżyserowała razem z
Agnieszką Holland „Pokot”
KRZYSZTOF KWIATKOWSKI: Spędziłaś życie między Polską, Francją, Belgią i Ameryką. Myślisz ciągle po polsku?
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
105. Nykiel: Opozycja od 2 lat
Nykiel: Opozycja od 2 lat budzi demony i wywołuje społeczny
amok. Ofiary własnej propagandy bezdusznie wiesza na politycznych
sztandarach
amok. Ofiary własnej propagandy bezdusznie wiesza na politycznych
sztandarach
Zamiast ogłaszać samobójcę bohaterem w walce o wolność,
należałoby nareszcie dostrzec, do czego prowadzi ta histeryczna
propaganda. Kogo naprawdę obciąża ta śmierć?
Holland gloryfikuje samopodpalenie Piotra S. i histeryzuje: "Osuwanie się kraju w stronę autorytarną dzieje…
"Ja to nazywam genem odwagi i sprawiedliwości. Kiedy ten gen zostaje zaatakowany, uruchamia w człowieku skrajną odwagę".
Dr Brzeski o politycznej grze śmiercią Piotra S.: "Przedstawiciele totalnej opozycji są jak hieny cmentarne, które…
"Dopóki nie ma wyników dochodzenia, dopóty nie wiemy, czy zrobił z pobudek politycznych, czy z innych powodów".
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
106. Alarm! Holland znów nadaje:
Alarm! Holland znów nadaje: "Ile można się bić w piersi? Stoimy naprzeciwko tsunami i nic dziwnego, że nie wiemy, co robić!"
"Jestem przekonana, że ludzie, którzy teraz rządzą Polską, przejdą do historii jako rodzaj targowicy".
Widocznie wielu Polaków lubi żyć w iluzji. Tylko że długo się w niej żyć
nie da. Bo 1939 rok pokazał, jak to jest, kiedy jesteśmy „silni, zwarci
i gotowi” i nie oddamy ani guzika
— alarmuje Agnieszka Holland, udzielając kolejnego w ostatnich dniach wywiadu, w którym narzeka na sytuację w Polsce.
Pani reżyser nawiązuje do ostatnich kontrowersji wokół Marszu Niepodległości:
Przeraża
mnie to, że władze świeckie i kościelne przyzwalają na zło. W Polsce
przez wieki były napięcia między Żydami a Polakami, ale poza
incydentalnymi pogromami ludzie nie mordowali jedni drugich. (…) Dopóki
nie przyszedł okupant i nie dał przyzwolenia na zbrodnie
— porównuje w skandaliczny sposób Holland.
Na pytanie,
czy to obóz lewicowo-liberalny nie powinien uderzyć się w piersi
w sprawie rosnących notowań PiS, Holland odpowiada nerwowo:
Do jasnej
cholery, ile można się bić w piersi? Stoimy naprzeciwko tsunami i nic
dziwnego, że nie wiemy, co robić. Popatrzmy na wszystkie kraje,
w których dzieje się to samo lub coś bardzo podobnego, mimo że sytuacja
społeczna była tam inna niż tutaj
— czytamy.
Nadzieja pani Agnieszki? Wybory. Ale już nie te w 2019, tylko 2023 roku.
Nie wiem, co powiedzieć. Uważam, że PiS przegra.
Może nie w najbliższych wyborach, ale w kolejnych na pewno. I będzie
to haniebna przegrana. Jestem przekonana, że ludzie, którzy teraz rządzą
Polską, przejdą do historii jako rodzaj targowicy. Historia
ich rozliczy
— przekonuje Holland.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
107. Dlaczego Agnieszka Holland
Dlaczego Agnieszka Holland podnosi lament? Bo nikt nie chce jej już słuchać! ”Jeśli ludzie zatykają uszy,…
"Ale do diabła z Kaczyńskim. Jego konstrukcja psychologiczna
może być ciekawa dla artysty, ale ja w nim nie widzę żadnej wielkości"
O taką szczerość nie mogliśmy podejrzewać Agnieszka Holland.
Tymczasem, zapewne mimochodem, reżyser pozwoliła sobie na chwile
refleksji. W rozmowie z „Kulturą Liberalną” sama przyznała, że Polacy
nie chcą słuchać jej ostrzeżeń o upadku demokracji i rzekomym
zamordyzmie Prawa i Sprawiedliwości.” To jednak nie koniec! Zdaniem
znanej reżyser, badania opinii społecznej, z których wynika, że Polakom
żyje się dobrze są „do dupy”.
Autor wywiadu, Łukasz Pawłowski przypomniał Holland jej kuriozalne
wypowiedzi, z których wynikało, że „grozi nam nowa żelazna kurtyna”,
że obchody miesięcznic smoleńskich „urodziły groźne jajo węża” i że „PiS
żywi się trupami”. Holland wyraźnie nie spodobały się te przykłady
i ostro zaatakowała swojego rozmówcę.
Wy w „Kulturze Liberalnej”od początku rządów PiS-u nawołujecie
do umiaru, traktujecie z pewnym pobłażliwym despektem kasandryczne
analizy sytuacji i usiłujecie relatywizować zagrożenia wynikające
z działań PiS-u, w zamian proponując pseudonaukowy, chłodny, niby
socjologiczny ogląd tego, co się dzieje. I co? I z tego też nic
nie wynika.
– stwierdziła Holland.
Dlaczego więc pani reżyser tak bardzo szczuje i używa szokujących porównań? Z bezsilności!
Problemem
nie jest to, iż ludzie obojętnieją, ale że od początku nie chcieli
słuchać ostrzeżeń. A jeśli ludzie zatykają uszy, musisz krzyczeć
coraz głośniej.(…).
– stwierdziła Holland w rozmowie z „Kultura Liberalną”.
Oczywiście
Agnieszka Holland nie byłaby sobą, gdyby nie kreowała się na „jedyną
sprawiedliwą”, wręcz mesjasza, który prowadzi naród przez labirynt
tyranii. Znów tez okazało się, że naród „nie dorósł” do mądrości
wypowiadanych przez panią reżyser.
Widzę, co się dzieje, znam historię i mechanizmy, którymi ludzkość niekiedy się kieruje. Jednak
nie wiem, jak przekonać większość Polaków, żeby nie kładli głowy
pod gilotynę. Są takie okresy w historii, kiedy całe społeczeństwa
zmierzają w kierunku katastrofy, i tak jest obecnie w Polsce.
Najwyraźniej ludzie nie zdają sobie sprawy, jakie są plany obecnej
władzy i jakie będą miały konsekwencje dla bezpieczeństwa państwa i jego
przyszłości.(…)Państwo się totalitaryzuje. A że ludzie
to łykają? No łykają, także dlatego, że zamiast ostrzegać, między innymi
wy próbujecie ten proces relatywizować.
– mówiła Holland, która znów wyciąga znany zestaw pomówień wobec państwa rządzonego przez Prawo i Sprawiedliwość.
Trybunał
Konstytucyjny sparaliżowany, system prawny rozwalony, trójpodziału
władzy nie ma. Od co najmniej półtora roku mówię, że PiS chce
wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Przecież to się dzieje! Widzimy,
że wzięli się za system wyborczy i niedługo będą mogli fałszować wybory
w świetle prawa. A już nie mówię o tym, co robią z instytucjami kultury
i jak zabierają się do cenzury mediów. Kara dla TVN-u to dopiero początek. Trzeba być głuchym i ślepym, żeby tego nie widzieć.
– dodaje.
A jak pani Holland zapatruje się na korzystne dla obecnej władzy badania opinii publicznej?
To znaczy,
że te badania są do dupy, bo nie odwołują się do głębszych,
niewyartykułowanych lęków. Stopień zadowolenia w Polsce rośnie już
od dłuższego czasu.(…)Z tego samego powodu nie bardzo wierzę też
sondażom. Ludzie są do tego stopnia skonfundowani, że nie są w stanie
wyartykułować tego, co czują.
– mówi Holland.
Agnieszka
Holland atakuje też personalnie prezesa Jarosława Kaczyńskiego i polski
katolicyzm. Jej zdaniem katastrofa smoleńska to wina… prezesa PiS!
Ale do diabła
z Kaczyńskim. Jego konstrukcja psychologiczna może być ciekawa dla
artysty, ale ja w nim nie widzę żadnej wielkości. Jest skuteczny,
bo jest bezwzględny i ukierunkowany na uruchamianie w ludziach
najgorszych instynktów. Dlaczego to działa w Polsce? Przyczyn
jest wiele. Niski poziom zaufania, o którym mówimy od lat, polski
katolicyzm, który jest płytki i antychrześcijański, kompleks wyższości
i niższości jednocześnie, fakt, że Polacy są wspaniali jako naród
i do dupy jako społeczeństwo.**
– stwierdziła Holland.
Religia
smoleńska jest oparta na totalnym kłamstwie i pomówieniach. Przez
bałaganiarstwo, brak wyobraźni i wyborcze ambicje Jarosława Kaczyńskiego
zginęło 100 wspaniałych Polaków. A następnie z kilku ofiar tej głupiej
katastrofy komunikacyjnej zrobiono męczenników. Ta sztuczna religia
to potworna trucizna wpuszczana w życie narodu.
– dodała.
Postawa
Agnieszki Holland jest typowa dla elit związanych z totalną opozycją
i kontrolowanych przez nią mediów: „Polak to zakompleksiony
i ograniczony katolik, rządzony przez szaleńca i dyktatora”. Ta postawa
całkowicie skompromitowała beneficjantów III RP i doprowadziła
do upadku Platformę Obywatelską i jej zauszników. Pani reżyser nadal
tego nie rozumie, mądrząc się i bezradnie plując na każdego, kto się
z nią nie zgadza.
Źródło: „Kultura Liberalna”
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
108. Holland realizuje właśnei swoje niespełnione marzenie
o świecie, w którym wciąż istnieje ZSRR i PRL. Zżynają pewnie ile wlezie z serialu i książki "Człowiek z wysokiego zamku".
Agnieszka Holland zaczyna zdjęcia do polskiego serialu Netflixa. „Gdyby historia potoczyła się inaczej...”
Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL, był pytany w rozmowie z Robertem Mazurkiem na antenie RMF FM o film Agnieszki Holland „Zielona Granica”. Dziennikarz zwrócił uwagę, że produkcja otrzymała dofinansowanie Mazowieckiego Instytutu Kultury, czyli instytucji nadzorowanej przez marszałka Adama Struzika z PSL.Mazowiecki Instytut Kultury, nadzorowany przez polityka PSL, marszałka Adama Struzika, dał 300 tys. na film „Zielona Granica”. Jest to dla mnie zdumiewające, bo Mazowiecki Instytut Kultury ma w statucie „Wspieranie projektów filmowych realizowanych w województwie mazowieckim, mogących przyczynić się do turystycznej i gospodarczej promocji regionu”. Turystyczna promocja regionu polega na tym, ze pokażemy film, w którym jacyś polscy „bandyci”, „zwyrodnialcy” ze Straży Granicznej katują uciekinierów. To jest promocja?— zapytał dziennikarz. To nie jest bezpośrednie wsparcie marszałka, tylko jednej z instytucji. Uważam, że kiedyś były wspierane lepsze produkcje, jak np. „Wołyń” czy „Miasto‘44”— odpowiedział nieco wymijająco gość RMF FM.
Jak zauważył Mazurek, instytucja nie udzieliła dofinansowania np. filmowi „Popiełuszko”.To błąd, ja bym podjął inną decyzję— stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz.Powiedziano: „my nie udzielimy wsparcia, ale, jeśli chcą, to niech zwrócą się do władz Włocławka— wskazał dziennikarz.
Premier Morawiecki: Film Agnieszki Holland robi z nas Polaków bandę ciemniaków, prymitywów. To apogeum pedagogiki wstydu
Szef rządu podczas transmisji live w mediach społecznościowych odniósł się do filmu „Zielona Granica”. Podczas nagrania w cyklu „#kameraUpremiera” Morawiecki wyraził przekonanie, że „jest to bardzo smutna produkcja filmowa”.
Tak naprawdę ten film robi z nas Polaków bandę ciemniaków, prymitywów, ludzi, którzy nie zasługują na jakikolwiek szacunek
— ocenił.
Pani Holland, drodzy zwolennicy Platformy Obywatelskiej i ci, którzy popieracie ten film. Polacy są wspaniałym i dumnym narodem, zasłużyli na najwyższy medal, (…) za swoją historię, ale i za swoją postawę ostatnich dwóch lat
— wskazał Morawiecki. Wymienił w tym kontekście m.in. „zdecydowany odpór wobec (Aleksandra-PAP) Łukaszenki na wschodniej granicy i fantastyczne przyjęcie ponad 2 mln Ukraińców pod swój dach”.
Tymczasem – jak kontynuował „pani Holland chce pokazać tym filmem, że jesteśmy rasistami, że przyjęliśmy tych ludzi pod swój dach, ponieważ byli nam podobni kulturowo i tylko, dlatego”.
Nie, my przede wszystkim rozumiemy politykę, geopolitykę. Polacy rozumieją, jaka jest waga wojny na Ukrainie i dlatego zrobiliśmy to. Z potrzeby serca, ale także kalkulacji politycznych. Polacy świetnie rozumieją, co leży w naszym interesie
— powiedział premier.
Tym filmem pani Holland i Platforma Obywatelska, (Donald-PAP) Tusk zasługują na najwyższe potępienie, ponieważ ten film to na dobrą sprawę apogeum pedagogiki wstydu, tego wszystkiego, co było tak haniebne i hańbiące we wszystkich działaniach mediów trzeciej RP, pseudoelit III RP
— ocenił Morawiecki.
Dodał, że jest dużo negatywnych opinii pod zwiastunem filmu w internecie.
Ponad 40 tys. negatywnych reakcji pod trailerem filmu w sieci. Bardzo słaba frekwencja w kinach. To oznacza, że Polacy poznają się na fałszu, oszczerstwach, na oczernianiu, na steku obelg i na pluciu nam w twarz, bo to nawet nie jest już plucie na polskie buty, tylko obraza polskiego munduru, obraza funkcjonariuszy
— ocenił.
Film „Zielona Granica” miał swoją premierę 5 września podczas 80. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji i został uhonorowany Nagrodą Specjalną jury.
Projekcja odbyła się 14 listopada w rzymskim kinie Nuovo Olimpia di Roma. Film zaprezentowany został w ramach festiwalu Tertio Millennio Film Fest, który, jak przekonuje tygodnik „Niedziela”, kojarzony jest z Watykanem.Po filmie Holland wystąpiła z wykładem dla zebranej publiczności. Z tej okazji reżyser atakowała i oskarżała polski rząd ws. wydarzeń na granicy z Białorusią.Polskie władze postanowiły zorganizować tam laboratorium przemocy i kłamstwa, zamknęli ten region tak, że nikt nie mógł tam wejść, ani organizacje humanitarne, ani lekarze, ani dziennikarze, ani media– mówiła.
Miała też porównać sytuację do tej z czasów II wojny światowej. Osoby pomagające migrantom miały zostać porównane do Polaków ratujących Żydów uciekających z obozu w Sobiborze.Władze mówiły, że pomoc jest nielegalna i, że jeżeli pomagasz komuś takiemu, to właściwie jesteś przestępcą i przemytnikiem i właściwie możesz się dostać do więzienia– stwierdziła.Po wykładzie z sali padło jedno pytanie. Włoski dziennikarz Franco Montini prosił Holland o dalsze tłumaczenie sytuacji, przypominając o religijności Polaków.Co odpowiedziała Holland?Ja mam wrażenie, że katolicy w Polsce nie są chrześcijanami. W każdym razie znaczna większość, a w każdym razie znaczna większość hierarchii.To jednak nie koniec występu twórczyni „Zielonej Granicy”. Holland odniosła się też do pytania o rzekomy konflikt polskiego Kościoła z Watykanem.No tak, ale to nie jest nasz papież– odparła.Dodała też, że nie chce:Wpleść się do włosko-polskich kościelnych stosunków.
Agnieszka Holland wykorzysta każdą okazję, by zaatakować Polskę i Kościół. Tym razem nie było inaczej i nawet w Rzymie reżyser „Zielonej Granicy” postanowiła podzielić się swoimi skandalicznymi przemyśleniami.
















142 komentarzy
1. tu sobie można, kto zechce, posłuchać
„Gross przeorał naszą świadomość”
- To jest straszna agresja na nasze dobre samopoczucie, na poczucie, ze jesteśmy niewinni i nie mamy się czego... czytaj dalej »
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
2. Ja tam nigdy
nie oglądałam jej filmów, bo to albo szmira, albo propaganda, albo obydwie w pakiecie.
3. Basiu
to masz podobnie jak ja :) ale rodowód zobowiązuje, jak widać, stąd "albo szmira, albo propaganda, albo obydwie w pakiecie."
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
4. Kristofer Lundström odwiedził
Kristofer Lundström odwiedził Agnieszkę Holland, która trzy lata temu
nakręciła serial telewizyjny "Ekipa". W ostatnim odcinku filmu polski
prezydent ginie w katastrofie lotniczej. Szwedów zdziwiło, że reżyserka
przewidziała nie tylko tragiczny wypadek, ale również jego przyczynę. "W
serialu prezydent zginął, gdyż chciał pokazać, że jest większym
patriotą od młodszego i nowocześniejszego premiera" - powiedziała
Agnieszka Holland.
czytaj dalej: http://www.wprost.pl/blogi/daniel_zysk/?B=1439
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
5. Dobrana "rodzinka" Skłonność
Dobrana "rodzinka"
Skłonność do szukania głównie ciemnych cech u Polaków wyraźnie podziela również siostra Agnieszki Holland - reżyser filmowy Magdalena Łazarkiewicz. Już przed laty napisała na zamówienie niemieckiego (!) producenta Arthura Braunera scenariusz filmu "Pogrom", opartego na wydarzeniach zbrodni kieleckiej z 4 lipca 1946 roku. Oczywiście scenariusz ten był jak najdalszy od przypomnienia roli faktycznych NKWD-owskich i ubeckich sprawców tej komunistycznej zbrodni. Magdalena Łazarkiewicz znana jest również z szukania komercyjnego rozgłosu za wszelką cenę. Słynny był kiedyś jej pomysł na promocję jednego ze swych filmów za pomocą nagłośnienia w ramach reklamy krótkiego fragmentu, nacechowanego ordynarną, obsceniczną erotyką. Kilka stacji telewizyjnych, skądinąd dalekich od prawicy, odrzuciło wymyśloną przez M. Łazarkiewicz reklamę, uznając ja za pornograficzną i wyzutą z wszelkiego gustu.
Do fobii córek Hollanda wyraźnie dostosował się swymi poglądami również mąż Magdaleny Łazarkiewicz - reżyser Piotr Łazarkiewicz. W 1995 r. P. Łazarkiewicz z werwą dołączył się do nagonki na program W. Cejrowskiego "WC Kwadrans", w sposób szczególnie agresywny oskarżając go o krzewienie ideologii faszystowskiej. Jako członek Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej SA Łazarkiewicz skierował 10 marca 1995 r. do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji list, którego główne myśli cytuję niżej za artykułem red. Stanisława Michalkiewcza: "Ciemnogród - Jasnogród" ("Najwyższy Czas", nr 8 z 1996 roku): "Wojciech Cejrowski lży i wyśmiewa ludzi o innych niż on poglądach (...). Ulubionym celem prześmiewczych ataków Cejrowskiego są wybrane doniesienia z prasy, głównie zagranicznej - opisujące wszelkiego rodzaju zdarzenia wykraczające poza mentalność kołtuna (...). Co stoi za 'WC Kwadransem'? Mentalność szeroko rozumianego kołtuna (...) tego samego, który jest zawsze wrogiem postępu (...) tego, który sprawia, że ciągle jeszcze istnieją wielkie połacie Ciemnogrodu (...). 'WC Kwadrans' budzi moje najgłębsze oburzenie i wywołuje odrazę. Nie mogę pojąć, jak to możliwe, by w Telewizji Polskiej pojawiła się audycja, której prowadzący w jawny sposób propaguje ideologię f..." (wykropkowanie S. Michalkiewicza).
Atak Piotra Łazarkiewicza na Wojciecha Cejrowskiego został wsparty przez wystosowany również do KRRiT list jego syna Antoniego Łazarkiewicza wraz z 60 podpisami uczniów i nauczycieli liceum, do którego uczęszczał.
Przypomnijmy tu, że Cejrowski zareagował na napaść P. Łazarkiewicza skierowaniem sprawy do sądu. W pierwszej instancji Łazarkiewicz został skazany wyrokiem nakazującym mu przeproszenie Cejrowskiego za "obraźliwe słowa i nieprawdziwe zarzuty". Sprawa ciągnęła się jednak dalej w różnych instancjach i ostatecznie zakończyła uwolnieniem Łazarkiewicza od zarzutów dzięki "odpowiedniej" prawno-politycznej decyzji Sądu Najwyższego.
Podobnie jak żona i szwagierka P. Łazarkiewicz również stara się maksymalnie demaskować rzekomy "polski antysemityzm". Nakręcił w tym celu m.in. film "W środku Europy" na temat pogromu Żydów w miasteczku na wschodzie Polski. W innym filmie "Polowanie na czarownice" Łazarkiewicz piętnował rzekomo "szalejącą" (jak twierdził w dodatku do "Wyborczej") na początku lat 90. w Polsce "dyskryminację i homofobię". Łazarkiewicz "wyróżnił się" również gwałtownym wystąpieniem podczas tzw. Marszu Równości.
Kilka zdań na koniec
Henryk Holland został skrzywdzony i stał się ofiarą tego samego systemu totalitarnego, który współtworzył przez wiele lat, w imię którego sam krzywdził licznych ludzi. Śmierć Hollanda była jakże wielkim zrozumiałym dramatem jego najbliższych, co jednak nie może iść w parze z wybielaniem jego "dokonań" z przeszłości. Trudno pogodzić się z fanatycznymi fobiami, wyraźnie odziedziczonymi po H. Hollandzie przez jego córkę. Agnieszka Holland nie zdobyła się nigdy na spojrzenie z dystansem na stalinowskie poglądy swego ojca, tropiciela "wrogów ludu", ze szczególną zajadłością próbującego zrównać z ziemią dorobek filozofa prof. K. Twardowskiego za jego katolicką wymowę. Agnieszka Holland jest daleka od uznania przykrej prawdy, że jej ojciec, począwszy od swych związków z KPP - partią zdrady narodowej - poprzez powojenne unurzanie w stalinizm, reprezentował w istocie postawę godzącą w sprawy drogie przeważającej części Polaków. Antypolskie i antykatolickie fobie Agnieszki Holland stanowią mało chwalebną kontynuację niektórych fobii jej ojca.
prof. Jerzy Robert Nowak
http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/agnieszka-holland
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
6. Kod kulturowy nowożytnego judaizmu
__________________________
Andy — serendipity
7. Michnik wybielał postać swego ojca Ozjasza Szechtera —
_______________
Fragment ksiąki "Czerwone dynastie", Wydawnictwo MaRoN 2004
Andy — serendipity
8. multikulti
w Europie się nie przyjęło, w ubiegłym roku z żalem o tym informowała Merkel.
Europa ma swoją kulturę i korzenie, była tyglem w którym kultury przenikały się przez wieki.
Sztuczny rozkaz multikulti, pomimo wpompowania w ten projekt olbrzymich pieniędzy, legł w gruzach. Kasa wpompowana w lewicowe organizacje została przez pasożytów połknięta, wskaźniki lewicowości nie drgnęły, wręcz przeciwnie, w całej Europie oddolnie uruchomiły się organizacje prawicowe.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
9. Do Pani Maryli,
Szanowna Pani Marylo,
Agnieszka Holland to pieszczoch Bieruta. W internecie jest zdjęcie jak Bierut nosi mała Agnieszke na rekach
http://prl.republika.pl/Untitled-40.htm
http://www.filmweb.pl/person/Boles%C5%82aw+Bierut-409050/trivia
Ukłony moje najnizsze
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
10. Szanowny Panie Michale
nie tylko ona. Całe to towarzystwo zgromadzone w pałacu namiestnikowskim po ordery z rąk pani Dziadzia, było pieszczoszkami komuny.
Pozdrawiam serdecznie
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
11. jeden z głównych trockistów w PRL walczących o —
wprowadzenie prawdziwego komunizmu w PRL w latach 60. — czyli przyjaciel m.in. demagoga Michnika, otrzymał niedawno nagrodę za poszukiwania w multi-kulti...
Ten czołowy trockistowski propagandzista w PRL — Karol Modzelewski — był senatorem I kadencji, kawalerem Orderu Orła Białego... [sic!] Jest to przybrany syn bolszewickiego zbira Zygmunta Modzelewskiego...
Karol Modzelewski grudniu 2006 objął stanowisko wiceprezesa PAN. Działa w Towarzystwie Naukowym Warszawskim.
W 2007 Modzelewski otrzymał Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych za badania multi-kulti — czyli nad historią powstawania tożsamości europejskiej... [sic!] Badania te odkrywające znaczenie tradycji przedchrześcijańskiej i wielokulturowej dla współczesnego pojęcia Europy przedstawione w dziele Barbarzyńska Europa.
Koleny typowy komunistyczny gniot...
Andy — serendipity
12. W kulturze
obserwuję ostatnio dość nasilony atak lewackiej propagandy.
13. Maryla
Jak to: z rak pani dziadzia?
Jesli tak: to...jakim prawem rzona prezydeta wrencza oznaczenia?
14. @Benenota :)
a rzona wrencza, bo lubi, o !
W poniedziałek Pierwsza Dama Anna Komorowska uczestniczyła w uroczystości wręczenia odznaczeń zasłużonym twórcom kultury.
http://www.prezydent.pl/pierwsza-dama/kronika-pierwszej-damy/art,76,udzi...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
15. wrenczenia orderów i odznaczeń państwowych dziennikarzom
http://www.prezydent.pl/pierwsza-dama/kronika-pierwszej-damy/art,77,odzn...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
16. Marylu
ile pokoleń musi mutować, żeby dojść do takiej inteligentnej facjaty, jak te na zdjęciu
17. Daleko
temu Wierzynskiemu do choziaz by Meclewskiego czy Malcuzynskiego(a niech tam bedzie).
Przeczekal stan wojenny w "Polamerze" w Szikago i teraz bez kozery robi za dziennikarza.
A ten baWolek jak sie przytulil do lady.
Czy ta strzyga obok lady to jego partnerka zyciowa...och! ty w zyciu!
18. Maryla
Miejmy nadzieję, że Jego Wybitność Kłopotowski nie zesra się znów kodem na sralonie; i to nie dlatego że kiedyś dupsko wypinając na Żydów oberwał szantażem od fzp, i wymiękł na jakieś miesiące, ale dlatego, sądzę, że najzwyklej w świecie dogadał się.
Kłopotowski jest wielki! Och jak jeszcze!
Idę o zakład, że w następnym rozdaniu przyjmie blachę jak Jankowska, Leski, Skalski i książe Skriabin.
[Tyle lat pracował, Bożuniu Kochana! a ryje jeszcze. Ryjówka!]
19. Basiu
;)"ile pokoleń musi mutować"
z przedstawionej do publicznej wiadomości linii przodków - dochodzimy do dziadka Anny Dziadzia. Ile było wstecz również u Szechterów, aby taką facjatę zmutować?
Holland tez nie najpiękniejsza, delikatnie rzecz ujmując :)
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
20. W nowym jorku
jest "Holland Tunnel".
Wyglada jak by w nim doznawala tworczych objawien...kto wie?
21. @Benenota :) co do baWołka
3. Pan Ewaryst Fedorowicz,
Szanowny Panie,
Żyd wraca sporo wcześniej z pracy do domu i zastaje żonę w wiadomej
sytuacji z sąsiadem z naprzeciwka. Staje nad przyłapanymi kochankami,
kręci z niesmakiem głową:
Panie Mandelbaum! Ja się panu dziwię, naprawdę się dziwię. Ja muszę, ale pan?!
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
22. @wladysl
Kłopotowskiego oceniamy podobnie, nie rozumiem tych wzechnięć salonowych o jego wybitnej odwadze :)
Szykuja się trwałe zmiany - tak uznało wielu i lokują się na z góry uzgodnionych stanowiskach.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
23. @Maryla
Wraca Mosiek do domu.
W lozku zastaje zone...spod koldry wystaja meskie stopy.
Pyta:co to ma znaczyc?kto to jest?
Kochanie to ten co dal mi zloty pierscionek.
Aaa...to przykryj Pana co by sie nam nie przeziebil.
24. śmiać się możemy, ale to tragedia
patrzeć na ten "salon" pałacu namiestnikowskiego.
Wstyd na cały świat.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
25. Maryla
Ja nie wszystko rozumiem z tego co pisze Kłopotoszczak, dodam dla porządku.
I nie wszystko pamiętam. Skalskiego to już w ogóle.
Czasami po przeczytaniu Kła, chodzę przez kilka dni jak sukinsyn. Hemoroidy ze swędzeniem i krwią, westchnienia salonowe o wybitnej odwadze itp. robią mi w głowie tumult, a zwłaszcza gdy napisał w Rzepie odważnie zaraz po 11/9, albo odwrotnie - kto by tam pamiętał, pińć na dziewięć, czy para piętnaście.
[Zauważyła dobrze Maryla. Czynownik jak Oczumiełow. Fakt.]
26. Maryla
Jaki pan taki kram.
27. Basiu
za Mazowieckiego chodził taki kawał, że w tym rządzie jest jeden Syryjczyk, co powiedzieć o składzie kancelarii namiestnikowskiej i gościach na salunie?
Nawet satyrycy mają problem, takiej menażerii za Konstantego nie było!
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
28. chrabia z chrabiną cherbu Dziadzia- popatrzcie na ten szyk
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
29. Maryla
A potem Pierwsza Dama Dworu zapyta: Bronuś, a ta po lewej stronie na którąś ani raz nie spojrzał, to kto to?
30. Zaplanowana amnezja - Aleksander Majewski
Polskie
prawo zakazuje promowania komunistycznej symboliki. Mimo to, wciąż mamy
do czynienia z pobłażaniem dla lansowania czerwonej ideologii.
Dlaczego? Odpowiedzi szuka Aleksander Majewski.
26 marca mija 66. rocznica podjęcia przez Rząd Tymczasowy uchwały
nakazującej ministrowi bezpieczeństwa publicznego Stanisławowi
Radkiewiczowi sformować Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. KBW
zajmowało się głównie zwalczaniem antykomunistycznego podziemia
niepodległościowego. Wspomniana data jest pretekstem do zastanowienia
się nad rozrachunkiem Polaków z epoką komunizmu.
Nie chodzi bynajmniej o dogłębne analizy prawne, czy słuszna jest
linia orzecznictwa, według której III RP jest kontynuatorką PRL (który,
zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, był legalnym państwem), ale o kwestię
naszej świadomości. Czy Polacy, a szczególnie młode pokolenie, zdają
sobie sprawę, że przez kilkadziesiąt lat mieliśmy do czynienia z
okupacją?
"Edukacja, głupcze..."
Ostatnie oddziały wojsk radzieckich opuściły nasz kraj dopiero w 1993
roku. Mimo to przez lata podręczniki historyczne, również te, z których
uczyłem się już w „demokratycznym państwie prawa”, nie traktowały
Polski Ludowej jako państwa, w którym przetrącono kręgosłup moralny
narodu. Pamiętam, że gdy brałem udział w debacie radiowej poświęconej
„Żołnierzom Wyklętym”, młody prowadzący powiedział: „Kurczę, dlaczego o
tym nie uczą w szkołach?”. To prawda. Dopiero wkraczając w dorosłość
dowiedziałem się o antykomunistycznym powstaniu polskiego podziemia po
1945 roku. Książki, lansowane na lekcjach historii w podstawówce,
gimnazjum czy szkole średniej nie omawiały działań takich organizacji
jak WiN, NSZ, NZW. Wojna zakończyła się w 1945 roku. Przyszedł 1968 rok,
kiedy bohaterscy „komandosi” jako pierwsi sprzeciwili się władzy
ludowej, po drodze zdawkowe informacje o „wydarzeniach na Wybrzeżu”,
wzmianka o stanie wojennym i nowa świetlana przyszłość, której symbolem
był Okrągły Stół. Tak w telegraficznym skrócie można przedstawić rodzimą
edukację historyczną, którą przez lata była karmiona młodzież.
Zarówno ja, jak i moi rówieśnicy (symboliczny rocznik 1989) nie
mieliśmy okazji słuchać na lekcjach historii o katowniach UB po wojnie, o
tym, że wspominani przez starsze osoby „bandyci” stanowili potężną
siatkę konspiracyjną, zaprawioną w bojach przeciwko niemieckiemu
okupantowi. Stan Wojenny był przedstawiony jako smutny przypadek,
podczas którego zginęło kilku górników. Oczywiście nie słyszeliśmy o
skrytobójczo zamordowanych działaczach czy kapłanach, również po
oficjalnym zakończeniu krwawego „show” pewnego „człowieka honoru”,
ochoczo udzielającego wywiadów m.in. dla plotkarskiego pisemka „Gala”.
Tym sposobem we wszelkich „rankingach na autorytety” czołowe miejsca
zajmuje Jakub Wojewódzki, który w ramach bycia „trendy” znieważył polską
flagę i kłaniał się w pas rzecznikowi komunistycznego rządu Jerzemu
Urbanowi. Ten ostatni również jest ciekawym przypadkiem na naszym
rodzimym gruncie. Człowiek, który żyje z opluwania innych i promocji
intelektualnej pornografii, jest stałym bywalcem salonów, postrzeganym
jako pocieszny dziadek mówiący śmieszne rzeczy. Ta skaza nie ominęła
również niektórych niszowych środowisk prawicowych, które z niewiadomych
przyczyn upodobały sobie kult Wojciecha Jaruzelskiego jako „katechona”,
broniącego Ładu przed rewoltą demoliberalnego KOR-u. I nic to, że jego
reżim ma na koncie morderstwa, w tym katolickich duchownych, grunt, że
złapał za pysk rozwrzeszczany motłoch.
Patriotyzm jest "be", komunizm - ok?
Właśnie brak rzetelnej edukacji, faszerowanie ludzi popkulturą z
wyraźnym skrętem w lewo, sprawiły, że Polacy nie mają w sobie wyrobionej
antykomunistycznej wrażliwości, co prof. Jacek Bartyzel w rozmowie ze
mną określił mianem „zagrożenia stanem amnezji”. Dziś każdy (bardzo
słusznie zresztą) ze wstrętem reaguje na swastykę namalowaną na miejskim
murze, ale czy większość osób z podobnym obrzydzeniem spojrzy na
Czerwoną Gwiazdę, Sierp i Młot czy napis CCCP? Sądząc po liczbie
t-shirtów ze wspomnianymi ornamentami, śmiem wątpić. Niewiele dała też
nowelizacja Kodeksu Karnego, według której "produkcja, utrwalanie,
nabywanie, przechowywanie, przesyłanie, wreszcie posiadanie i
prezentowanie druków, nagrań lub innych przedmiotów będących nośnikiem
nie tylko symboliki faszystowskiej, ale również komunistycznej lub innej
totalitarnej, w celu ich rozpowszechniania, jest przestępstwem
zagrożonym do dwóch lat więzienia" (art. 256 Kodeksu Karnego).
„Che” Guevary na koszulach jest być może mniej, ale półgłówków
obnoszących się z oznakami ZSRR wciąż możemy spotkać na ulicach. Jak
widać instytucjonalne zakazy nie są w stanie wyrobić w ludziach pewnych
wzorców zachowań. Wystarczy przypomnieć art. 13 Konstytucji RP, który
zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących
się w programach do totalitarnych metod i praktyk nazizmu, faszyzmu i
komunizmu. Chociaż Konstytucja jest najwyższym prawem, nikt nie
przejmował się wspomnianym artykułem, a nowelizacja Kodeksu Karnego
została wprowadzona dopiero po 13 latach…
Rozmaite „autorytety”, którym często z kieszeni wystaje stara
legitymacja PZPR, na samo słowo „patriotyzm” dostają gęsiej skórki, o
czym pisała niedawno Marta Brzezińska w swoim tekście „Nie idźmy tą
drogą!”. Natomiast nie jest w złym tonie odnieść się do symboliki
komunistycznej. Raz po raz możemy spotkać jakiegoś zawodowo
„kontrowersyjnego” artystę, który lubi zaznaczyć swoją „dogmatyczną
lewicowość” (czytaj: komunistyczne fascynacje). Młodzieniec, który
odwołuje się do Lenina czy Marksa, nie jest traktowany jako
niebezpieczne ekstremum, ale młody idealista, w najgorszym razie wariat.
Nigdy jako zagrożenie, tak jak w przypadku kretynów krzyczących „Sieg
heil!”.
"Rój" zamiast "Che"
Gdy nawalił system edukacji, a prawo nie jest w stanie zmienić pewnego toposu
zachowań, jedynym wyjściem wydaje się popkultura. Zamiast psioczyć na
lewackie przesłanie filmów, muzyki - twórzmy swoją sztukę. Parafrazując
Ziemkiewicza, nie palmy lewackiego salonu, twórzmy własny. Potrzebujemy
dzieł opiewających antykomunistyczne powstanie: dobrej muzyki (świetnym
przykładem jest zespół De Press), ciekawych filmów (gorąco kibicuję
obrazowi Jerzego Zalewskiego „Historia Roja”) czy odbudowania
patriotycznej literatury. Nie trzeba daleko szukać dowodów na wspomnianą
receptę. Tuż po przedpremierowym pokazie ekranizacji losów st. sierż.
Mieczysława Dziemieszkiewicza, na popularnym YouTube powstało wiele
klipów, które stanowią krótkie fragmenty filmu z rockowym podkładem
muzycznym.
Być może sprawi to, że Polacy nie przejdą obojętnie obok posługiwania
się symboliką komunistyczną. Zamiast kreślić wizerunek wiecznie
zniewolonej Polski, trzeba ukazać postacie z krwi i kości, które
rozpoczęły swój danse macabre w obronie Wiary i Ojczyzny. Postacie, które zdobędą serca młodych widzów.
Niedawno, idąc przez miasteczko uniwersyteckie, zobaczyłem na murze
poster, zapraszający na imprezę w lokalu o nazwie „Moskwa” z wyraźnie
wyeksponowaną Czerwoną Gwiazdą. Skrzywiłem się i poszedłem dalej. Nagle
przypomniały mi się zdjęcia zamordowanych partyzantów Narodowego
Zjednoczenia Wojskowego. Ludzi w moim wieku, którzy - mówiąc Sikorą -
chcieli, bym „Polskę widział tu, a nie z oddali”. Cofnąłem się i z
obrzydzeniem zerwałem plakat. Przynajmniej mogę spojrzeć w lustro.
Aleksander Majewski
http://www.fronda.pl/news/czytaj/zaplanowana_amnezja
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
31. Ziemkiewicz do Holland
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/03/27/z-cudzej-piersi-sie-wyrwalo/
Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać, kiedy pani Agnieszka Holland opowiadała Monice Olejnik, jak dumna jest z faktu, że my, Polacy, potrafimy wzorem Grossa i za jego przewodem śmiało rozliczać się z ciemnymi kartami naszej przeszłości.
Przebiegam w myślach listę „autorytetów”, które w „naszym” imieniu kajają się za rzekome przewiny polskich chłopów, katolików, narodowców. Żaden z nich, podobnie jak sama pani Holland, nie może powiedzieć, że wywodzi się ze środowisk, które tak ochoczo ustawia pod pręgierzem.
Wielu za to, podobnie jak ona sama, jest dziećmi i wnukami aktywnych współtwórców stalinowskiego reżimu i apologetów jego zbrodni. O rozliczaniu się z tym dziedzictwem nie chcą nawet słyszeć. Sama Agnieszka Holland w wywiadach uparcie wybiela ojca, sugerując, że trzeba zrozumieć trudne wybory podejmowane w przedwojennej atmosferze zagrożenia faszyzmem, a idee KPP były szlachetne… Żeby zresztą ograniczyć się do przykładu z najwyższej półki, Adam Michnik w obronie czci ojca, działacza partii samą nazwą podkreślającej dążenie do likwidacji państwa polskiego, wytoczył nawet proces. Pod pretekstem, że omyłkowo przypisano mu szpiegostwo, podczas gdy sąd II RP skazał go „tylko” z paragrafu o zdradzie państwa.
Postawa rzeczywistego rozliczenia, jaką prezentują np. Irena Lasota czy niemieccy potomkowie nazistowskich zbrodniarzy, jest w tym środowisku niespotykana i stanowczo odrzucana.
Kto potrafi się uderzyć we własne piersi, budzi szacunek. Kto nie tylko tego nie potrafi, ale jeszcze reaguje histerycznym krzykiem i nienawiścią na łamiące tabu pytania o swe kulturowe korzenie, za to z zapałem bije się w piersi tych, którymi pogardza jako „moherami” – jest żałosny i groteskowy. Doprawdy, nie umie tego pani Holland zauważyć?
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
32. Paweł Zaremba
O niczym nie zapomniałem, rozważałem nawet w komentarzu, czy bojkot nie będzie formą promocji (swoją drogą, dlaczego tak to martwi zwolennika tej publikacji, Leszczyńskiego?). I uznałem, że książka jest już tak głośna, że nikt jej w taki sposób nie zareklamuje. Wszyscy, którzy o niej usłyszeć mieli, już usłyszeli. Wiem też naturalnie o książkach Grabowskiego czy Engelking-Boni. Nie uważam ich za antypolski spisek, choć doktor Grabowski występując w programie Lisa miał, podobnie jak Gross, trudności z udowodnieniem astronomicznej liczby Żydów zamordowanej przez udziale Polaków.
Moją niechęć wzbudzają jednak nie badania nad każdym przypadkiem niegodziwości, których ofiarami padali polscy obywatele żydowskiego pochodzenia, a uproszczona toporna publicystyka Grossa, która bulwersuje także takich ludzi jak Paweł Machcewicz czy Ryszard Bugaj. Co więcej, ona zaczyna się już odrywać od debaty nad książkami.
Opisywałem niedawno na portalu spektakl odegrany przed publicznością w ostatnim programie Lisa, gdzie tacy historycy jak Piotr Najsztub czy Kazimiera Szczuka wzywali aby się jednoczyć w dziele zbiorowej pokuty. Przecież to jest próba tworzenie jakiegoś nowego mitu, wielkiej winy Polaków. Jeśli mam wybierać między dwoma mitami, to wybieram ten dawny, o Polakach heroicznych. Nie jest zapewne całkiem prawdziwy, ale ma przynajmniej pozytywną wymowę pedagogiczną. Czyni nas lepszymi. Ten nowy mit ma nas za to wgnieść w ziemię, upokorzyć. I utorować pani Szczuce drogę do rządu dusz. Naturalnie najciekawsza jest prawda. Tylko gdzie jej szukać w takim hałasie?
A już najdziwniejsze wydają mi się debaty nie nad mordowaniem, ale nad tym, czy Polacy aby pomogli dostatecznej liczbie Żydów. Chciałbym zobaczyć oczami wyobraźni naszych celebrytów, którzy ryzykują śmiercią. Wiem, że to argument z gatunku poniżej pasa, ale wkurzają mnie ludzie debatujący bardzo łatwo o sprawach najtrudniejszych, najbardziej ostatecznych. To nie jest temat do szczebiotu.
http://www.wpolityce.pl/view/9193/Czy_celebryci_ryzykowaliby_dzis_smierc...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
33. nadal sie nie zmierzyła
Holland o abp. Hoserze: Jego poziom empatii i szacunku dla człowieka jest niski
antysemickie są częste - powiedziała w "Kropce nad i" Agnieszka
Holland....
czytaj dalej »
Holland: Biskupi mówili: Patrz, jak chodzi, widać, że Żyd
odosobniony, wielu polskich hierarchów to antysemici. Kiedyś we Francji
przypadkiem podsłuchałam polskich biskupów. "Patrz, chodzi jak kaczka,
od razu widać, że to Żyd" - mówili o arcybiskupie Paryża Jean-Marie
Lustigerze - opowiadała Agnieszka Holland, która była gościem Moniki
Olejnik w dzisiejszej "Kropce nad i" w TVN 24.
O słowach abp. Hosera, który miał zapytać ks. Lemańskiego, czy był obrzezany,
Holland powiedziała: - Obrzydliwe. Dla ks. Lemańskiego było to na pewno
traumatyczne przeżycie. Nie wiem, czy to miał być żart... To pokazuje
poziom Hosera. Stopień jego empatii, szacunku dla drugiego człowieka już
wiele razy okazał się bardzo niski.
Według reżyserki
wypowiedź bp. Hosera jest kolejnym dowodem na to, że "w polskim
katolicyzmie postawy antysemickie są mocno zakorzenione, także wśród
hierarchów". - Radio Maryja i TV Trwam również odnoszą się do takiego
sposobu myślenia. Jakby nie było II soboru watykańskiego i Jana Pawła II, który walczył z antysemityzmem - mówiła Holland.
Przywołała też sytuację, której była świadkiem we Francji. - To
się wydarzyło, gdy jeszcze żył bp Jean-Marie Lustiger, metropolita
Paryża, który z pochodzenia był polskim Żydem. Przypadkiem podsłuchałam
rozmowę dwóch polskich biskupów. Jeden mówił o nim: "Patrz, przecież on
chodzi jak kaczka, od razu widać, że to Żyd".
- Myślę, że
dyskusja o Jedwabnem niczego nie oczyściła. Wręcz przeciwnie. Wielu
księżom ciężko było pogodzić się z tak całkowitą zmianą myślenia. Wiele
setek lat pracowano na to, żeby Żydów widzieć nie jako Jezusa, Matkę
Boską i apostołów, ale jako tych perfidnych, którzy ukrzyżowali.
Kilkadziesiąt lat to było za mało, żeby coś w tym myśleniu zmienić. Po
Holokauście wydawałoby się, że nie można pewnych rzeczy mówić. Ale
najwyraźniej można - dodała Holland.
Agnieszka Holland sugeruje, że dla kogoś o pochodzeniu żydowskim antysemityzm (nawet potencjalny) musi być grzechem głównym, podczas gdy inne zbrodnicze ideologie winny go zajmować znacznie mniej – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
* * *
Jak się rodzi antysemityzm
Bronisław Wildstein 21-07-2009,
Agnieszka Holland sugeruje, że dla kogoś o pochodzeniu żydowskim antysemityzm (nawet potencjalny) musi być grzechem głównym, podczas gdy inne zbrodnicze ideologie winny go zajmować znacznie mniej – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Agnieszka Holland w wywiadzie dla weekendowego „Dziennika” informuje, jak powinienem zachowywać się, mając na względzie moje „pochodzenie”, czyli poucza, co – jako Żydowi – mi przystoi, a co nie. Ponieważ sprawa zdecydowanie wykracza poza moje osobiste porachunki z panią reżyser, pozwoliłem sobie zająć nią uwagę czytelników.
(...)
Niepodległe, demokratyczne państwo, jakim była III RP, wielokrotnie wynosiło na najwyższe stanowiska ludzi, którzy pełnili istotne funkcje polityczne w PRL, a więc wprowadzali i utrzymywali za pomocą terroru komunizm w Polsce. Z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego najwyższe polskie odznaczenia otrzymywali propagandziści owego reżimu. Nie słyszałem wówczas protestów Agnieszki Holland ani jej środowiska, tak dziś oburzonego na istnienie „neonazisty” Farfała.
Wielu bohaterów i liderów tego środowiska ma za sobą stalinowski epizod. A chyba nie ma powodu przypominać, czym był stalinizm również w Polsce.
(...)
Postawa jej nie wydaje się, niestety, odosobniona. Wpisuje się ona w głębszą dysproporcję, z jaką spotyka się współcześnie ocena zła komunizmu i nazizmu czy – szerzej – faszyzmu. Te ostatnie zostały potępione ostatecznie i jednoznacznie. To zjawisko pozytywne, choć prowadzi do aberracji, jaką pokazuje sprawa Farfała.
W wypadku komunizmu, a nawet jego zbrodni, mamy do czynienia z rozbudowanymi strategiami usprawiedliwiania, relatywizacji, przemilczania, a niekiedy wręcz fałszowania przeszłości. Wynika to z obawy wpływowych środowisk, które lękają się, aby dogłębne rozliczenia komunizmu nie pozbawiły ich pozycji.
* * *
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
34. za KAI"Grupa ocalałych z
za KAI"
Grupa ocalałych z shoah Żydów wniosła przed amerykański sąd, pozew przeciwko spadkobiercom Czesławowa Niemena.
Według rzeczników "Fondation pour la mémoire de la Shoah", strony która
oficjalnie wystąpiła z pozwem, piosenka polskiego artysty pt. Płonie Stodoła, świadczy o jego głębokim antysemityzmie.
Wśród formalnych zarzutów są min; propagowanie i afirmacja antysemickich postaw, kłamstwo oświęcimskie (według powoda w inkryminowanym tekscie Niemen zafałszował i strywializował prawdę historyczną sugerując, że do pogromu w Jedwabnem doszło w wyniku typowej weselnej walki na sztachety i nie miała ona nic wspólnego z konfliktem narodowościowym i rasowym). Brak szacunku dla pamięci ofiar Jewabnego, rzekomo potwierdzać ma big beatowa forma utworu.
Rodzina Czesława Niemena dotychczas nie skomentowała sprawy.
Płonie stodoła - Czesław Niemen
W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom
W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom
Jedzie, jedzie straż ogniowa, trąbka gra
Sam komendant dziś prowadzi wóz
Jadą, jadą odważni strażacy
A beczkowóz wzbija w niebo kurz
http://www.fronda.pl/forum/plonie-stodola-czeslaw-niemen,40639.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
35. Ta sprawa z piosenką Niemena
to jakiś żart? Coś z 1 kwietnia? Bo to przecież nie może być prawda...
36. @guantanamera
wygląda na sarkazm, oryginalnej notki nie widziałam, ale kto wie?
Temat tu :
http://www.fronda.pl/forum/plonie-stodola-czeslaw-niemen,40639.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
37. Jako materiał na scenariusz
Hagiografia o generale
Na bazie pamiętników córki generała Wojciecha Jaruzelskiego ma powstać film.
Jego produkcją ma zająć się Agnieszka Holland – podał tabloid „Na Żywo”.
"Autobiograficzna opowieść Moniki Jaruzelskiej to pełna ironii i
dowcipu opowieść o dorastaniu u boku sławnego ojca. Okazuje się, że
niełatwo być córką generała. Zarówno, gdy się jest nieśmiałą nastolatką,
jak też dojrzałą kobietą" - to fragment recenzji „Towarzyszki
panienki”, dziennika córki Wojciecha Jaruzelskiego.
Generała ma zagrać Bogusław Linda. Jest on, jak podaje „Na Żywo”, byłym partnerem Moniki Jaruzelskiej i przyjacielem rodziny.
Jako materiał na scenariusz pierwszego filmu fabularnego o
Wojciechu Jaruzelskim mają posłużyć opublikowane dziennik jego córki
Moniki, Według recenzji dzienników jest to "ironiczna i dowcipna"
opowieść o Jaruzelskim. Jak pisze tygodnik plotkarski "Na Żywo" roli
reżyserowania obrazu podjęła się Agnieszka Holland.
Będzie film o gen. Jaruzelskim?! Produkcją - na bazie
pamiętników córki dyktatora - ma zająć się Agnieszka Holland. Szykuje
się kolejna hagiografia?
Jan
Pietrzak: "Pomysł, aby robić propagandowy i sentymentalny film o
Jaruzelskim jest potworny. To jest możliwe tylko w kraju rządzonym przez
wrogów polskości."
To też pokazuje jak są podwiązani niektórzy ludzie ze sfer kultury pod jakąś propagandową, antypolską machinę propagandową.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
38. Holland: Wolność słowa jest
Holland: Wolność słowa jest nadużywana. Aparat nienawiści wymierzony w PO pozstaje bezkarny
Zwycięstwo w wyborach PiS mogłoby być tragiczne dla Polski. Jego
efektem mogłoby być utrwalenie na długie lata toksycznych podziałów -
mówi w rozmowie z Agatonem Kozińskim reżyserka Agnieszka Holland.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
39. recepta na chorobę? strzał w potylicę?
Holland: Polska jest chora. Wyprali ludziom mózgi
zobacz więcej »
gnieszka Holland w "Kropce nad i" odniosła się do ostatnich kontrowersji
wokół ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza, zajmujących się
badaniem przyczyn katastrofy Smoleńskiej. Jej zdaniem promowanie teorii
spiskowych przez nich "jest haniebne i szalenie szkodliwe" i "pierze
mózgi ludziom w Polsce".
- Spowodowało to, że Polska stała się
krajem, który jest kruchy, który stał się chwiejny, wewnętrznie,
moralnie. Polska stała się chora i tego wirusa w jej organizm
wprowadzili określeni ludzie. I będą za to odpowiadać przez historią -
oceniła reżyser.
Teorie: kwestia psychiki
Pytana o
przyczyny tworzenia tego typu teorii wokół katastrofy, stwierdziła, że
"niektóry ludzie są predysponowani do tego, żeby widzieć jakiś spisek". -
Mają tak po prostu skonstruowaną psychikę, że łatwiej im sobie
wytłumaczyć rzeczywistość przez spisek - wyjaśniała.
Jej zdaniem
"są też ludzie, którzy nie są w stanie poradzić sobie z banalnością
śmierci" bliskiej osoby i szukają przyczyn, które "nadają sens temu, co
nie ma sensu".
Holland zaznaczyła, że teorie spiskowe ws. katastrofy powinny być dawno zweryfikowane przez PAN.Holland przyznała, że "podzielona Polska nadaje się na scenariusz
filmowy". Jej zdaniem ten podział nie jest rzeczą najgorszą. - Tutaj
mamy do czynienia z czymś znacznie gorszym. Mamy do czynienia z
absolutnie cyniczną manipulacją polityczną ze strony na pewno Antoniego
Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Oni stosują pewną socjotechnikę,
która była już wypróbowana przez różne osoby - kłamstwo tysiąckrotnie
powtarzane staje się prawdą - mówiła Holland.
Jej zdaniem
Jarosław Kaczyński próbuje destabilizować swoich przeciwników
"bombardując ich oskarżeniami. - Premier od pierwszego dnia (po
katastrofie - red.) był oskarżany i stał się stroną - mówiła. W jej
ocenie, w taki sam sposób został wcześniej przez Kaczyńskiego
dyskredytowany Wałęsa, któremu zarzucono, że był agentem bezpieki.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
40. rajd Holland po mediach na zamówienie
Holland
przybywa na pomoc. "Mamy do czynienia z absolutnie cyniczną manipulacją
polityczną ze strony Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego"
"Polska stała się chora i tego wirusa w jej organizm wprowadzili określeni ludzie. I będą za to odpowiadać przez historią".
Fot. Youtube.pl
W TVN24 umacnianie smoleńskiego frontu kłamstwa trwa w
najlepsze. Tym razem Monika Olejnik sięgnęła po mocny atut strony
walczącej o utrzymanie przez PO władzy. W "Kropce nad i" wystąpiła
reżyser Agnieszka Holland. Jak się można domyślić głównym tematem była
sprawa tragedii smoleńskiej.
- mówiła o ludziach, walczących o prawdę dot. tragedii smoleńskiej.
Jej
zdaniem Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński manipulują ludźmi,
powtarzając im kłamstwa, w które zaczyna wierzyć część społeczeństwa.
W ocenie reżyser promowanie teorii spiskowych "jest haniebne i szalenie szkodliwe", a także "pierze mózgi ludziom w Polsce".
- dodała.
W jej ocenie działania osób, badających prawdę
smoleńską, są przykładem szukania spisków, a "niektóry ludzie są
predysponowani do tego, żeby widzieć jakiś spisek".
- wyjaśniała.
Dodała, że "są też ludzie, którzy nie są w
stanie poradzić sobie z banalnością śmierci" bliskiej osoby i szukają
przyczyn, które "nadają sens temu, co nie ma sensu".
Agnieszka Holland wskazała, że "teoriami spiskowymi" powinna dawno zająć się Polska Akademia Nauk.
Odnosząc się do podziału, jaki Holland widzi w Polsce, reżyser
przyznała, że jest to ciekawy temat na film. Nie omieszkała również
powiedzieć, kto za ten podział odpowiada:
Jej zdaniem Jarosław Kaczyński próbuje destabilizować swoich przeciwników "bombardując ich oskarżeniami.
- dodała Holland, porównując sytuację Tuska do sytuacji Lecha Wałęsy,
który od lat zmaga się - jej zdaniem - z niesłusznymi oskarżeniami o
agenturalną przeszłość.
---------------------------------------
Z () dzisiaj, 22:56 Odpowiedz
Ta sama pani jest reżyserem filmu pt"Europa,Europa" w którym Niemcy są na ogół pokazywani z ludzkiej strony.Najbardziej zagorzałym antysemitą jest zaś polski chłopiec pragnący wydać małego Żyda.Czyli jeśli ktoś spiskuje to tylko Polacy,którzy "wyssali antysemityzm z mlekiem matki".Stalin,Hitler,Beria i Putin to tylko skromni wyrobnicy przy takich mistrzach jak Kaczyński i Macierewicz.Przeciwko Polsce nikt zaś nigdy nie spiskował,czego dowodzi historia ostatnich stuleci.Kto zaś twierdzi inaczej ten cierpi na manię prześladowczą.Inaczej jest z Żydami,których historia jest naznaczona spiskami w nich wymierzonymi.Weźmy takiego Mojżesza,który spiskując pozwolił sobie na wyprowadzenie Żydów z ziemi egipskiej wbrew woli faraona.A może to było jakieś wcielenie Kaczyńskiego,który nic tylko spiskuje przez wszystkie stulecia,posługując się cyniczną manipulacją polityczną ?
MIŚKA () dzisiaj, 22:48 Odpowiedz
Kolejna kobieta Platformy: piękna, zgrabna, kobieca i... kompetentna w temacie, na który się wyPOwiada. A co najważniejsze - samodzielna i nieulegająca wpływom ani naciskom. Nie liżąca tyłka władzy. Wychowana w rodzinie gdzie nie było ani śladu komunistycznych działaczy z KPP ani też zasymilowanych Żydów służących w Armii Czerwonej a potem w LWP. "KEEP PASSING THE OPEN WINDOWS..."
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
41. Raz dwa Trzy - Nazywaj rzeczy po imieniu
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
42. zrobi film o towarzyszu generale jaruzelskim ?
a czy będzie w nim o mordzie na Górnikach ?
ot towarzystwo wzajemnej adoracji...
gość z drogi
43. Agnieszka Holland nagrodzona
Agnieszka Holland nagrodzona w Jerozolimie za całokształt twórczości
Festiwalu Filmowego. Wręczenie nagrody zbiegło się z wejściem
najnowszego filmu Agnieszki Holland "Gorejący krzew" na ekrany
izraelskich kin.
Mówiąc po otrzymaniu nagrody o swoich filmach dotyczących Holocaustu,
Holland przyznała, że "ten temat ją wzywa". Trzy jej filmy dotykające
historii Holocaustu i drugiej wojny światowej "Europa, Europa", "Gorzkie
żniwa" i "W ciemności" były nominowane do Oscara.
"Fascynowało mnie, jak cienka i niewyraźna jest linia między dobrem a
złem. (...) Łatwo jest wyjaśnić, czemu ludzie robią złe rzeczy, trudniej
- czemu robią dobre" - tak tłumaczyła swoje powroty do tego trudnego
tematu w kolejnych filmach, również w "Gorzkich żniwach" z 1985 roku,
których pokaz towarzyszył wręczeniu nagrody. "Gorzkie żniwa" to film o
Ślązaku, który pomaga Żydówce z Wiednia, ukrywając ją w piwnicy, ale
jednocześnie wykorzystuje jej kompletną zależność od siebie.Nagrodę wręczyła Holland Lia Van Leer, która jest niezwykle ważną
postacią w historii izraelskiego kina, m.in. założycielką
Jerozolimskiego Żydowskiego Festiwalu Filmowego. W ostatnich latach
rozgłos w Izraelu przyniósł Holland jej film "W ciemności" (2011),
opowiadający historię pracownika kanałów i drobnego przestępcy Leopolda
Sochy, który pomaga Żydom z lwowskiego getta ukryć się w kanałach -
najpierw za pieniądze, a potem z moralnych pobudek. Socha, autentyczna
postać, został uhonorowany przez Yad Vashem, podobnie jak matka Holland,
tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
44. Do Pani Maryli
Szanowna Pani Marylo,
Agnieszka Holland dostaje alergii jak każdy przedstawiciel żydokomuny, na Słowiański , Polański patriotyzm.
Jak jej w Polsce źle. W Karlowych Warach gdzie ją komuna wysłała na studia będzie jej lepiej.
Najlepiej w Izraelu
Szerokiej drogi, pani Agnieszko. Córkę niech pani zabierze.Tam się rozwinie
Wstrętny babsztyl
Ukłony moje najniższe
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
45. Jerzy Robert Nowak, „Czerwone
Jerzy Robert Nowak, „Czerwone dynastie – Fobie Agnieszki Holland” (artykuł ukazał się na stronie Radia Maryja)
eżyser filmowa Agnieszka Holland należy do najbardziej
fanatycznych wyrazicielek fobii antyreligijnych i antypatriotycznych.
Łączy je z ciągłym tropieniem antysemityzmu, zajadłą wrogością do
prawicy i grubiańskimi atakami na rządzących dziś polityków PiS. [tekst
pisany był w roku 2007 - red.]
W wywiadach udzielanych przez Holland wciąż spotykamy się z
negatywnymi uogólnieniami na temat Polaków jako Narodu, który jest
rzekomo niedojrzały, antysemicki i ksenofobiczny, przesycony płytką
nierozumną religijnością, etc. etc.
Władysław Tatarkiewicz
23 grudnia 2006 r. Agnieszka Holland udzieliła obszernego wywiadu
dziennikarzowi “Gazety Wyborczej” Romanowi Pawłowskiemu dla dodatku
“Wysokie Obcasy”. Wywiad zatytułowany eufemicznie “Wszystko o moim ojcu”
stanowił w znaczącej części stek kłamstw na temat ojca A. Holland.
Prawdziwie rzetelny tytuł wywiadu mógłby brzmieć raczej: “Wiele kłamstw
o moim ojcu”. Jaskrawym kłamstwem jest chociażby stwierdzenie
dziennikarza “Wyborczej” R. Pawłowskiego sugerujące, że Henryk Holland
jakoby tylko “Przez chwilę był wierzącym stalinistą (…)”. Otóż
ta rzekomo króciutka “chwila” trwała w życiorysie Hollanda aż
dziewiętnaście lat – od jego związania się w 1934 r. ze zdominowanym
przez stalinistów polskim ruchem komunistycznym aż do jego brutalnego
ataku w 1953 r. na naukowe dokonania nieżyjącego wówczas od wielu lat
słynnego filozofa Kazimierza Twardowskiego.
Wyjątkowo bezczelnym kłamstwem jest stwierdzenie Holland na temat
udziału jej ojca w relacjonowaniu dla Polskiego Radia sfabrykowanego
procesu politycznego László Rajka w 1949 roku. A. Holland stwierdziła,
broniąc zachowania jej ojca: “Wiem od mamy, że doświadczenie tego
procesu było dla niego przełomowe”. Sugerowała w ten sposób, że H.
Holland pod wpływem doświadczeń procesu zmienił się w sposób
“przełomowy”, czyli nabrał głębokiego krytycyzmu wobec stalinizmu.
Prawda była z gruntu odmienna. Właśnie po procesie
L. Rajka w 1949 r. doszło do największych stalinowskich świnień w życiu
H. Hollanda, m.in. do udziału w 1950 r. w podłym donosicielskim liście
otwartym do prof. W. Tatarkiewicza, “zdemaskowaniu” w tymże 1950 r.
jednego ze studentów jako “niebezpiecznego wroga” czy do późniejszego o
trzy lata, brutalnego, paszkwilanckiego ataku H. Hollanda na twórczość prof. K. Twardowskiego (1953 r.).
Stalinowiec Henryk Holland
Cofnijmy się jednak na chwilę do wcześniejszego okresu życia
Henryka Hollanda. Urodził się 8 kwietnia 1920 r. w Warszawie w ubogiej
zasymilowanej rodzinie żydowskiej jako najstarsze dziecko Wiktora
Hollanda i Franciszki z domu Likier. Według książki Krzysztofa Persaka “Sprawa Henryka Hollanda” (Warszawa, 2006 r., s. 133):
W czerwcu 1943 r. wziął udział w pierwszym zjeździe Związku Patriotów
Polskich, powołanego przez Sowietów dla przygotowywania działań na rzecz
późniejszej stalinizacji Polski. 14 czerwca 1943 r. został
przyjęty w stopniu porucznika do dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Od
lutego 1944 r. był instruktorem w Wydziale Polityczno-Wychowawczym 2.
dywizji. W listopadzie 1944 r. awansował na kapitana. W grudniu 1944 r.
wstąpił do PPR. Już w kwietniu 1945 r. uzyskał pierwszy bardzo znaczący
awans. Został redaktorem naczelnym tygodnika wspierającego komunistów
pod nazwą “Walka Młodych” wydawanego przez Związek Walki Młodych.
Kierował nim do września 1947 roku. W 1948 r. wybrano go do Rady
Naczelnej i Zarządu Głównego Związku Młodzieży Polskiej. Pod koniec 1948
r. został członkiem komitetu redakcyjnego jednej z najbardziej ponurych
gazet partyjnych sowietyzujących kraj – “Trybuny Wolności”.
Jako wielce zaufany towarzysz został oddelegowany we wrześniu 1949 r. na najsłynniejszy stalinowski proces pokazowy – proces László Rajka na Węgrzech.
Rajk, jeden z najbardziej fanatycznych węgierskich komunistów, był
przez kilka lat ministrem spraw wewnętrznych, zajadle tępiącym
prozachodnich oponentów komunizmu. W partii komunistycznej cieszył się
szczególnie dużą popularnością jako rodzimy Węgier i dlatego był tym
bardziej znienawidzony przez dyktatorsko rządzącą Węgrami żydowską grupę
kierowniczą na czele z Mátyásem Rákosim. Rajka oskarżono o
“antysowiecki nacjonalizm” i “titoizm”, torturami wymuszono na nim
przyznanie się do rzekomych win i powieszono przed oknem celi, w której
siedziała jego żona.
W roku akademickim 1946/1947 Holland rozpoczął studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim, łącząc je z karierą partyjną, pełną oddania stalinowskiej ideologii. Był prawdziwie bezwzględny wobec domniemanych “wrogów ludu”. Krzysztof Persak opisał (op. cit., s. 139), jak to pewnego razu,
Leszek Moczulski przypomniał w swej książce “Lustracja” (Warszawa, 2001 r., s. 140), że to właśnie Holland odegrał rolę w jego usunięciu z partii w 1949 roku.
Szczególnie haniebnym epizodem w życiu Hollanda był jego
udział w grupie ośmiu studentów, członków PZPR, którzy wystąpili w marcu
1950 r. z brutalnym, publicznym atakiem i donosem na słynnego filozofa –
profesora Władysława Tatarkiewicza. Według K. Persaka (op. cit., s. 139),
Rybczyńska Irena z córką Agnieszką
Wśród ośmiu autorów haniebnego listu otwartego, który
spowodował ostateczne usunięcie prof. W. Tatarkiewicza z uczelni, byli
m.in. Henryk Holland i jego żona Irena Rybczyńska, Bronisław Baczko i
Leszek Kołakowski. Po latach nawet jeden z sygnatariuszy tego listu
otwartego (donosu) Bronisław Baczko uznał zawarte w nim treści za
“groźne i koszmarne bzdury”.
W październiku 1950 r. Holland rozpoczął studia doktoranckie w
Katedrze Historii Filozofii, osławionej “kuźni kadr marksistowskich” –
Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. W 1953 r.
publikuje swą najohydniejszą pracę, faktycznie paszkwilancki atak na
niemogącego się bronić, bo nieżyjącego od 1938 r. słynnego filozofa –
profesora Kazimierza Twardowskiego “Legenda o Kazimierzu Twardowskim”.
Zaatakował filozofię prof. Twardowskiego za rzekome “ubóstwo
teoretyczne”, piętnował ją jako filozofię skrajnie obskurancką,
fideistyczną, klechowską”. Profesora Twardowskiego
nazwał “fideistą zalatującym zakrystią”. Z furią atakował wszystkich
tych, którzy chwalili dokonania naukowe prof. Twardowskiego przed wojną,
“demaskując” ich jako rzekomych “faszystów”.
Według K. Persaka, “pamflet Hollanda, nawet biorąc pod uwagę
ówczesne stalinowskie standardy, ze względu na wyjątkowy brutalny atak
na twórcę szkoły lwowsko-warszawskiej, wzbudził w IKKN pewne
kontrowersje. Autor posługiwał się wyjątkowo
napastliwym językiem (…)”. Doszło do tego, że w obronie totalnie
niszczonego przez Hollanda dorobku zmarłego filozofa wystąpił w liście
do redakcji “Myśli Filozoficznej” (tam najpierw wydrukowano paszkwil
Hollanda) prof. Tadeusz Kotarbiński. Krytykując pracę Hollanda,
Kotarbiński stwierdził: “Jest to elaborat bezceremonialny. Pełno w nim
chwytów, używanych w niewybrednych kłótniach dla oddania uczuć
lekceważenia, pogardy i szyderstwa. Pozwolono sobie pod adresem
Twardowskiego na wyrażenia skrajnie obelżywe, których nie chcę
przytaczać, aby ich nie wypowiadać ponownie” (K. Persak, op. cit., s.
141).
Ze względu na powszechne oburzenie jadowicie paszkwilancką formą
pracy Hollanda, jakie wyrażano w kręgach naukowych, nawet w
dogmatycznych kręgach marksistowskich uznano za celowe pewne
zdystansowanie się od pamfletu. Zrobił to komitet redakcyjny “Myśli
Filozoficznej” na czele z osławionym inkwizytorem nauki prof. Adamem
Schaffem. Odpowiadając na list prof. T. Kotarbińskiego, zaakcentowano
poparcie “bojowego tonu krytyki”, ale przyznano, że komitet redakcyjny
“rzeczywiście zaniedbał w toku prac redakcyjnych usunięcia z artykułu
pewnych niefortunnych, napisanych przez autora w zapale polemicznym
zwrotów i wyrażeń” (K. Persak, op. cit., s. 141). Co więcej, dyrekcja
IKKN zdecydowała się na udzielenie Hollandowi nagany za “niewłaściwą
postawę partyjną”. Zdaniem K. Persaka, wymierzenie tej kary partyjnej
było “spowodowane wyjątkowym oburzeniem, jakie ta publikacja wywołała w
środowisku naukowym”. Było to prawdziwie szokujące – paszkwil Hollanda
okazał się nazbyt brutalny w stylu nawet jak na atmosferę ówczesnych
stalinowskich czasów!
Nie “wszyscy byli ubrudzeni”
Agnieszce Holland te tak jaskrawe przykłady
stalinowskiego świnienia się jej ojca nie przeszkodziły w skrajnie
kłamliwym wybielaniu jego przeszłości w wywiadzie opublikowanym w
“Wysokich Obcasach” z grudnia 2006 roku. Najwidoczniej liczyła na słabą
pamięć lub nawet totalną ignorancję czytelników. Liczyła słusznie, bo o
ile wiem, przez kilka miesięcy, aż do czasu mego obecnego tekstu, nikt
nie zaprotestował przeciwko jej ordynarnym kłamstwom.
Aby lepiej wybielić przeszłość swego ojca, Agnieszka Holland
użyła starego chwytu różnych dzieci stalinowców. Usilnie stara się
zaakcentować – jak to rzekomo w tamtych czasach niemal “wszyscy byli
ubrudzeni”. Stwierdza w wywiadzie dla “Wysokich Obcasów”:
Maksymilian Maria Kolbe
Trudno się nie oburzyć, gdy czyta się, jak Agnieszka Holland
porównuje swego ojca – stalinowskiego fanatyka, niszczącego ludzi, z
postaciami ucieleśniającymi bezgraniczną miłość do swych bliźnich jak
św. Maksymilian Kolbe. Jakże oburzająca jest próba wybielenia
stalinowca Hollanda poprzez nikczemne oczernianie Zbigniewa Herberta,
poety, który wolał głodować w dobie stalinizmu, niż iść na najmniejszy
nawet ukłon wobec reżimu.
Holland próbowała usprawiedliwić stalinowskie zaangażowanie swoich
rodziców również poprzez staranne obrzucanie błotem II Rzeczypospolitej,
przedstawianie jej w potwornie przyczerniony sposób. Oto jak wygląda
kreślona przez Holland ponura wizja II RP:
“Problem zaangażowania części pokolenia moich rodziców w komunizm
jest tak złożony, że powinniśmy o tym zrobić całą rozmowę. Miało na to
wpływ i uwiedzenie ideą sprawiedliwości społecznej, i
rozczarowanie Polską okresu międzywojennego, która nie stała się
ojczyzną szklanych domów. Demokracja była kulawa, rosły autorytaryzm i
nieudolność rządzących, a z drugiej strony, pojawiło się wykluczenie
inaczej myślących, prześladowanie mniejszości. Młodzież pochodzenia
żydowskiego na co dzień była prześladowana i odtrącona (pałowanie, getta
ławkowe, numerus clausus, ekscesy Młodzieży Wszechpolskiej). Nic
dziwnego, że szukali miejsca w szeregach partii, która głosiła równość
wszystkich ras i dawała wykluczonym poczucie wspólnoty”.
II Rzeczpospolita ze wszystkimi swoimi błędami i
ograniczeniami była i tak prawdziwą oazą demokracji na tle sowieckiej
krainy gułagów i wielkich czystek. Tylko ogromna ślepota i
zacietrzewienie mogły decydować o wybraniu stalinowskiej Rosji kosztem
Polski. Dodajmy, że to optowanie na rzecz Związku Sowieckiego za każdym
razem oznaczało równoczesną zdradę Polski, wejście na drogę czerwonej
Targowicy.
Wbrew kłamliwym tłumaczeniom Agnieszki Holland nie ma żadnego
usprawiedliwienia dla wieloletniego związania się jej ojca ze
stalinizmem i szkodzenia przezeń tym wszystkim, których uważał za wrogów
systemu. Pamiętać trzeba jednak, że sam Henryk Holland w końcu zapłacił
bardzo wysoką cenę za swój prokomunistyczny wybór.
Kulisy śmierci H. Hollanda
W 1954 r. Holland przeszedł błyskawiczną ewolucję poglądów
od skrajnego dogmatyzmu do rewizjonizmu. W następnych latach, w czasie
zajadłego konfliktu między frakcjami wewnątrzpartyjnymi “Żydów”
(puławian) i “chamów” (natolińczyków) przyłączył się oczywiście do
frakcji puławian. Przyjaźnił się z czołowymi przywódcami
puławian, m.in. z L. Kasmanem, A. Starewiczem, A. Alsterem, J.
Finkelszteinem, R. Zambrowskim. 12 listopada 1961 r. doszło do spotkania
H. Hollanda z korespondentem francuskiego “Le Monde” Jeanem Wetzem i
jego żoną.
W rezultacie śledztwa podjętego przez MSW 19 grudnia 1961 r.
aresztowano Hollanda. Holland nie ukrywał faktów i złożył obszerne
zeznanie. Nie spodziewał się sankcji prokuratorskiej, myślał, że może go
spotkać tylko kara partyjna za niedyskrecję. Tym bardziej wstrząsnęła
nim wiadomość, że może grozić mu co najmniej 5 lat więzienia na
podstawie drakońskiego dekretu o stanie wojennym. W takich warunkach
doszło 21 grudnia 1961 r. do samobójczego skoku Hollanda z okna jego
mieszkania podczas rewizji prowadzonej przez SB.
Przez wiele lat toczyły się spory wokół kulisów śmierci Hollanda.
Niektórzy autorzy, tak jak np. Jerzy Eisler, głosili sugestie o
zamordowaniu Hollanda. Badacz IPN Krzysztof Persak jednoznacznie
przekreślił domniemania, w oparciu o materiały MSW, do których dotarł.
Wskazał na złożone przyczyny samobójstwa Hollanda. W opinii Persaka (op.
cit., s. 257): “Niewykluczone, że Holland poczuł się w pewnym
sensie zdradzony przez kierownictwo partii, za której lojalnego członka
nadal się uważał. Jego zachowanie w śledztwie było przejawem dyscypliny
partyjnej, a mimo to został wydany w ręce aparatu bezpieczeństwa.
Zapewne takie potraktowanie boleśnie ubodło też jego ambicję. Był
egocentrykiem, zdaje się, ze skłonnością do narcyzmu. To, że z nim,
starym komunistą i znanym publicystą partyjnym, postąpiono jak ze
zwykłym obywatelem, musiało godzić w jego wysokie poczucie własnej
wartości.
Aresztowanie i zarzut z art. 7 Małego Kodeksu Karnego oznaczały cios w
plany życiowe Hollanda, który w 1962 r. miał wyjechać na atrakcyjne
6-miesięczne stypendium Fundacji Forda. Wszystko to miało teraz zostać
przekreślone. Do tego doszła trudna sytuacja osobista po rozwodzie z I.
Rybczyńską, poczucie osamotnienia i nasilenie choroby nerek”.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
46. Holland: W Polsce uderza mnie
Holland: W Polsce uderza mnie fala niedobrego powietrza. Tusk grzeszy...
Mieszkam i pracuję poza Polską. Kiedy przyjeżdżam, uderza mnie fala niedobrego powietrza, coś takiego, jakby w zamkniętym pomieszczeniu ktoś bez przerwy puszczał bąki. Jest coś takiego, że jest duszno - powiedziała w Radiu ZET Agnieszka Holland.
W rozmowie z Moniką Olejnik reżyserka stwierdziła, że największym problemem Polski staje się rozdźwięk między deklaracjami Polaków a rzeczywistością.
- Nie podobają mi się tutaj różne rzeczy: sposób, w jaki funkcjonuje polityka, jak Kościół sobie poczyna, ale najbardziej mi się nie podoba konformizacja społeczeństwa. Choćby z tej ankiety na temat religijności Polaków, którą przeprowadziła "Gazeta Wyborcza", widać, że żyjemy w zakłamaniu. Ludzie co innego mówią, a co innego tak naprawdę robią. I muszę powiedzieć, że ta konformizacja w jakimś sensie jest większa niż za komuny - mówiła Holland.
Ma pani wrażenie, że przyjeżdża pani do ciemnogrodu? - zapytała Monika Olejnik. - Nie lubię tego określenia, bo jest bardzo obraźliwe. Tu jest bardzo duszno - odpowiedziała Holland.
Stwierdziła, że atmosfera w Polsce jest jedną z głównych przyczyn emigracji młodych Polaków. - To jest coś takiego, jak się jest w toksycznej rodzinie. Człowiek kocha tę rodzinę, ale czuje, że nie może się rozwinąć, nie może żyć, nie może odetchnąć pełną piersią. Więc wyjeżdża do innego miasta i tam zakłada swoją rodzinę - powiedziała Holland w Radiu ZET.
Pytana o filozofię rządów Donalda Tuska powiedziała: - Myślę, że premier grzeszy przez zaniechanie, to znaczy premier nie podejmuje czy z jakiejś koniunkturalności, czy z przekonania, czy z... nie podejmuje pewnych tematów, nie mierzy się z pewnymi tematami, ważnymi tematami społecznymi, ideowymi, obyczajowymi, nie mierzy się z rzeczywistością, którą Polacy żyją. On myśli, że oni sobie żyją, a my nie będziemy tutaj tego w ogóle wywlekać na tapetę, bo to zawsze może nas zaprowadzić do jakiegoś rodzaju kłopotów. I lękając się tej konfrontacji na polu, powiedziałabym aksjologicznym, zostawia to pole puste dla najbardziej krzykliwej części prawicy. I ta najbardziej krzykliwa część prawicy, również z dużą częścią Kościoła katolickiego, tą przestrzeń kompletnie zawłaszczyła.
Jachowicz:
Nowy film Agnieszki Holland – „Bąk”. "Gdy reżyserka wpada do Polski
robi głównie za autorytet polityczny i moralny. Tak jak w oskarżaniu
Polaków o konformizm"
"Władze partyjne i SB nie pozwoliłyby sobie na niefrasobliwość,
żeby niepewny element wysyłać do niebezpiecznego gniazda
antysocjalistycznej rewolty. (...) Czyż w drugiej połowie lat 70, kiedy
Holland wystartowała, jako samodzielna reżyserka, można było kręcić
filmy, nie będąc konformistą?".
Janecki:
Gdzie byli Holland, Olbrychski, Zaorski czy Kidawa-Błoński, gdy
narastały agresja i nienawiść, które teraz ich trwożą? Dlaczego udają,
że nie wiedzą, kto w Polsce rządzi?
"Z wypowiedzi znanych reżyserów i zasłużonego aktora można by
sądzić, że nienawiść i totalniactwo zaprowadziły w Polsce jeśli nie
jakieś wredne krasnoludy, to ci, którzy obecnie są politycznie
najsilniejsi, czyli opozycja".
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
47. Sukcesy fil…finansowe rodu
Sukcesy fil…finansowe rodu Hollandów. Przedsiębiorcza rodzina otrzymała blisko 20 mln złotych państwowych dotacji. Pecunia non olet
http://niezlomni.com/?p=5079
człowiek pragnie osiągnąć sukces finansowy a niektórzy wybredni chcą to
połączyć z sukcesem artystycznym. A jeśli można robić to w rodzinie, to
jest to niemal ideał. A jeśli, co nie zdarza się niemal nigdy, można
jeszcze przy okazji „zmieniać świat na lepsze, przyczyniać się do
postępu społecznego” – to jest to ideał pełny. I pani Agnieszka
Holland niemal ten ideał osiągnęła. Poczucie, iż w znacznym stopniu
przyczyniamy się do osiągnięcia ideału w życiu chociaż jednej rodziny
winna napawać nas szczęściem.
Tekst pochodzi z bloga „pink panther”
Gdyby ktoś nie wiedział na czym taki ideał polega przybliżmy
sukcesy finansowe pani Agnieszki Holland i jej rodziny z ośmiu lat i
ograniczmy się do tego źródła, które sami tworzymy. Instytutu Sztuki
Filmowej, instytucji budżetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa
Narodowego.
Oto na stronie internetowej Instytutu Sztuki Filmowej podawane są
informacje o dotacjach na „scenariusze, projekty filmowe, filmy
dokumentalne, filmy fabularne”. Wszystko poukładane w tabelkach wszerz i
wzdłuż: latami i nazwiskami.
I serce rośnie, kiedy czyta się, iż czworo członków rodziny
H. uzyskało w latach 2006-2013 łącznie 19.632.353,00 zł. A piąty członek
rodziny –syn, siostrzeniec i brat- Antoni Łazarkiewicz (Komasa
Łazarkiewicz, Anton Gross) : syn, brat, siostrzeniec- też „partycypuje” ‚
w puli” jako „rodzinny kompozytor”.
Otóż ten młodzieniec pojawia się na „liście płac” portalu
filmpolski.pl już w roku 1995 – mając lat 15 (słownie: piętnaście) jako
KOMPOZYTOR muzyki filmowej do przedstawienia telewizyjnego TVP, którego
reżyserem jest bodaj troskliwa mama Magdalena Łazarkiewicz. Jak
genialnym człowiekiem być musiało być to chłopię , skoro w wieku lat 15
zdołało się muzycznie wczuć w perypetie duchowe człowieka, który
patologicznie zdradza żonę i generalnie robi rzeczy, o których w naszych
zacofanych domach przy dzieciach się raczej nie rozmawia. Zanim
osiągnął lat 18, już zdołał skomponować dzieł co najmniej 4, a Telewizja
Polska je zakupiła.
Portal filmpolski.pl jest nieubłagany: pan Antoni Łazarkiewicz jest
godnym następcą Bacha i Chopina: w wieku lat 35 będzie obchodził 20 lat
pracy zawodowej a do dzisiaj film i telewizja zamówiły u niego ( i
zapłaciły) muzykę do 58 dzieł w tym 16 filmów fabularnych, 8 seriali
telewizyjnych i 12 spektakli telewizyjnych. W tym muzykę do wszystkich
„rodzinnych” filmów fabularnych: matki, ciotki, wujka, siostry i
nowo-nabytego szwagra Komasy. Proszę porównać na portalu
filmpolski.pl – filmografię kompozytorów: Kilara, Dębskiego i nie bójmy
się porównań – Pendereckiego…. Sami widzicie.
Mimo tych wszystkich oczywistych sukcesów, które pokornie, choć
poniekąd „bez świadomości” współfinansujemy, dzisiaj jesteśmy szturchani
słownie przez „głowę rodu”. Padają słowa o „dusznej atmosferze”, o
„puszczanych bąkach”. Wyczuwam jakieś rozdrażnienie, jakieś
zniecierpliwienie.
Czyżby chodziło o kilka wniosków o dotacje odkładanych czy wręcz
odrzuconych przez PISF – siostrze Magdalenie? Naprawdę , drodzy koledzy
filmowcy, nie należy mieć węża w kieszeni, kiedy geniusze chcą kręcić.
Czy może raczej o naprawdę dużą naszą gafę towarzysko- finansową,
jaką strzeliliśmy, jak to zacofany ciemnogród w dusznym pokoju. Oto była
okazja wejść do ligi naprawdę światowej i załapać się na naprawdę grubą
kasę a nie te „drobne” z PISF: oto „jakiś ktoś” wymyślił w
przebłysku geniuszu, że należy wystawić w Warszawie prawdziwą operę o
pani Ani Grodzkiej. Już pisało się libretto (pan Pacewicz) ale co
najważniejsze, media podały, że muzykę skomponuje „nasz Antoni”!!!!
Kompozytor pierwszej w świecie opery o transseksualizmie – to jest to.
To jest liga światowa. Oczyma duszy widzę tę operę wystawianą we
wszystkich najważniejszych operach światowych – od Mediolańskiej La
Scali , przez paryską, londyńską aż do Nowego Jorku i Australii. Kto by
się śmiał sprzeciwić. To był projekt na naprawdę dużą kasę i nawet
szansę na uścisk dłoni Obamy. Tymczasem – klapa. Jazgot w
dusznym pomieszczeniu i masowe puszczanie bąków sprzątnęło sprzed nosa,
sorry, uniemożliwiło powstanie arcydzieła na miarę wieków.
Na razie więc, pozostaje Pani Agnieszce skromne i bezpretensjonalne
napomykanie w TVN 24 („Śniadanie mistrzów”) o uzyskaniu statusu
„narodowej artystki Czech” i planie nakręcenia serialu „Dziecko
Rosemary” – w Londynie. Romek jeszcze nie wie. Ale sataniści całego
świata wypromują dzieło na bank.
Oto jest przykład prawdziwie wielkiego sukcesu: filmowego,
finansowego i rodzinnego. Mieliśmy szansę na wspieranie go w kolejnym
pokoleniu, tak jak wspieraliśmy małżonków rodziców: Henryka
Hollanda –politruka Armii Czerwonej- filozofa na UW i pani Holland de
domo Rybczyńskiej – wykuwającej stalinowski komunizm na niwie
dziennikarstwa PRL i jak wspieraliśmy panią Agnieszkę, jej Małżonka pana
Laco Adamika w TVP i Operze Krakowskiej, jej siostrę Magdalenę, jej
szwagra śp. Piotra, jej córkę Kasię, „partnerkę życiową” Kasi – panią
Olgę i siostrzeńca – Antoniego Łazarkiewicza. Potknęliśmy się ewidentnie
„na Antonim” i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia.
Agnieszka Holland jest zmęczona "poważnymi tematami". Dla relaksu, zabiera się za serial o… Lucyferze
"Nie chciałabym, by traktowano tę opowieść zbyt poważnie. Już
widzę, jak jacyś polscy egzorcyści wytaczają armaty przeciwko takiemu
filmowi, no, ale wydaje mi się, że trzeba to potraktować jako ciekawą
rozrywkę."
Według Agnieszki Holland opowieść o spodziewającej się dziecka
kobiecie unieszczęśliwionej przez fakt zajścia w ciążę, to temat
rozrywkowy.
- deklaruje Holland. Czym ma się różnić nowy serial od pierwowzoru Romana Polańskiego?
Agnieszka Holland postanowiła zabrać głos także w kwestiach politycznych.
Zdaniem reżyserki, Polacy wciąż jeszcze nie dojrzeli do wolności i trzeba jej ich uczyć.
- ocenia. W „wychowywaniu” Polaków zdaniem Holland najważniejsza jest edukacja.
Co zdaniem reżyserki hamuje rozwój kraju? Rzecz jasna, środowiska patriotyczne.
- stwierdza Holland. Reżyserka nie przepuściła także okazji do skrytykowania Kościoła, sięgając po zgraną retorykę feministyczną:
- oceniła.
Jak widać, Agnieszka Holland mimo chęci „edukowania” Polaków,
nie ma im do zaproponowania niczego nowego. Sięganie po ograną retorykę
antykatolicką i antypatriotyczną to przecież chwyt od lat stosowany
przez środowiska lewackie. Uczciwiej byłoby, gdyby zamiast mówić o
"dyskursie aksjologicznym", zaczęła prościej i szczerzej: „Że tak powiem
po marksistowsku…”.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
48. 20 milionów... no, no
Nic dziwnego, że ma duszności kiedy przyjeżdża do darczyńców ...
Na jej miejscu każdy by się głupio czuł.
49. i pomyśleć,ze to my ,obrzucani błotem
mimo woli staliśmy sie sponsorami tego zachłannego czegoś....nasze pieniądze,nasze podatki szły na jej rodzinkę
gość z drogi
50. Tomasz Sommer masakruje Agnieszkę Holland
-------------------------------------------------------------
Holland europejsko-wyborcza - ostatni rzut
Holland: człowiek nie jest stworzony do wolności
- Myślę, że człowiek tak naprawdę nie jest stworzony do
wolności. Wygodniej jest nam w jakiejś formie niewoli, bo wtedy
możemy...
czytaj dalej »
Reżyserka podsumowując 25-lecie demokratycznych przemian w Polsce podkreśliła, że "nie dość cenimy to, co mamy".
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
51. W pierwszych sekunadach
wypowiedzi pana Tomasza ucieszyłam się, że ktoś wreszcie powiedział na głos, że kulturalni ludzie o fizjologii nie rozmawiają - no chyba że są lekarzami i chorymi - a tu kilkla sekund dalej on sam - i o fizjologii i o wieku ...
Dajemy się wciągać w ich chamstwo, oj dajemy...
52. chamstwo i tałatajstwo znów daje głos
Agnieszka Holland dostąpi sporego zaszczytu i
wyreżyseruje kilka odcinków trzeciego sezonu „House of Cards” -
jednego z najbardziej popularnych serialów opowiadających w Stanach Zjednoczonych.
W rozmowie z serwisem stopklatka.pl pani reżyser wraca do swojego serialu „Ekipa”. Jej zdaniem miał on wiele wspólnego z rzeczywistością III RP.
Holland nie traci zresztą okazji i wraca do sprawdzonego przemysłu
pogardy. Wykorzystuje przy tym swoją interpretację
przyczyn smoleńskiej tragedii.
— ocenia.
A my zastanawiamy się, co trzeba mieć w sobie, by wynieść ze smoleńskiego (i posmoleńskiego) dramatu tak kuriozalne wnioski…
Holland wypowiada się również w sprawie afery taśmowej. Przyznaje, że
sama nie ma poglądu, bo „zależy to od tego, komu bardziej się wierzy”.
Przyznaje jednak, że jest zirytowana postawą opozycji i mediów w tej sprawie.
— stwierdziła pani reżyser.
A media? Również połajanki.
— dodaje reżyser.
http://wpolityce.pl/polityka/202522-agnieszka-holland-w-skandaliczny-spo...
Lis pyta Holland o taśmy. Polskim Underwoodem jest... wiceprezes PiS
Tomasz Lis rozmawia z Agnieszką Holland o aferze taśmowej.
Reżyserka twierdzi, że poważniejszą sprawą niż słynne podsłuchy jest dla
niej atak na spektakl "Golgota Picnic", bo - jak mówi - może to uderzyć dużo
głębiej w "istotę ustrojową Polski".
"Dla
Tuska nie ma lepszej alternatywy!" Nagrania? "Tacy są polscy
mężczyźni..." O tym, jak przy użyciu Agnieszki Holland zamieść pod dywan
aferę taśmową...
2 lipca 2014, 11:41
Pani reżyser stwierdza, że tak naprawdę
nagrywającym trzema współczuć: "Ciąży na nich olbrzymia
odpowiedzialność, a wynagrodzenie, jakie otrzymują, nie należy do
oszałamiających".
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
53. mam nadzieję,ze zostanie wybaczone
ale nie mogłam sie powstrzymać i
muszą to zacytować...żywcem wzięte
z wpolityce.pl
W „Ekipie” prezydent zginął w zestrzelonym samolocie. Ta katastrofa była skutkiem tego samego, co miało miejsce w Polsce, gdzie prezydent chciał pokazać premierowi, którego nie znosił, a który był młodszy i bardziej popularny, że jest lepszym od niego patriotą. W związku z tym zorganizował wyjazd do Katynia właśnie w taki, a nie inny sposób. Z podobnego powodu serialowy prezydent poleciał do Afganistanu. Albo jesteśmy bardzo przenikliwi, albo polska polityka jest przewidywalna"
Oj pani holannd,,,kiepsko z panią...
gość z drogi
54. Agnieszka Holland na
Agnieszka Holland na Przystanku Woodstock: Powstanie nie było fajne
Moja mama brała udział w powstaniu i od niej od najwcześniejszego
dzieciństwa wiem, że to nie było fajne. Może fajne były dwa, trzy dni,
ale potem to było koszmarne doświadczenie - 1 sierpnia gościem Akademii
Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock była reżyserka Agnieszka
Holland.
namiocie, w którym organizowane są spotkania z osobami życia
publicznego. Przed Agnieszką Holland byli to ks. Wojciech Lemański i muzycy Budki Suflera.
Na rozmowę z Holland przyszło kilka tysięcy osób. Niemal każda
wypowiedź autorki "W ciemności" była pointowana przez publiczność
brawami. Pierwszym tematem, o który zapytała prowadząca spotkanie
dziennikarka radia Tok FM, było powstanie warszawskie.
-
Komercjalizacja historii, przeżyć i poważnych aspektów życia może być
czymś negatywnym, ale może być też służyć dobrej sprawie - powiedziała
Holand o popularnych rekonstrukcjach historycznych. - Tak dramatyczne
rocznice jak rocznica wybuchu powstania trzeba przeżywać w sposób
namaszczony. Co się dzieje, że zupełnie wypompowuje się z tych obchodów
myśl i refleksję na temat tego, co się stało, jakie to miało
konsekwencje i co możemy z tego wyciągnąć na dziś? Jeżeli jest to zalane
popowym, komercyjnym przyduszeniem, to sami się ogłupiamy. W jakimś
sensie zdradzamy tych, których pamięć powinniśmy czcić i nad których
wyborami i cierpieniem powinniśmy się nachylić. Nie potępiałabym
popowego podejścia do zdarzeń z przeszłości, ale ważny jest balans.
To nie był "radosny, ekstremalny skok"
Holland powiedziała także o Muzeum Powstania Warszawskiego,
które według niej zrobiło wiele dobrego, ale też wiele złego.
- Szczególnie w pierwszym okresie młodzi ludzie wychodzili z
wrażeniem, że myśmy to powstanie wygrali, a co najważniejsze, że to było
fajne - mówiła. - Moja mama brała udział w powstaniu i od niej od
najwcześniejszego dzieciństwa wiem, że to nie było fajne. Może fajne
były dwa, trzy dni, ale potem to było tak koszmarne doświadczenie, że
zostawiło głęboki ślad w psychice jej, jej najbliższych i całego
pokolenia. Oni bardzo wcześnie zdali sobie sprawę, że powstanie z
militarnego i politycznego punktu widzenia było kompletnie absurdalne.
Moja mama nie miała złudzeń, że wojska sowieckie przyjdą z pomocą.
Dlaczego by miało przyjść, skoro powstanie politycznie było skierowane
przeciwko Stalinowi?
Holland pochwaliła także film
"Miasto 44" Jana Komasy, który wejdzie do kin 19 września. Reżyserka
widziała jego fragmenty.
- Dyskusja o powstaniu
warszawskim została zaszantażowana wizją, że tym, że tylko krew jest
dowodem na istnienie narodu, i mitem, że to jest fajne - twierdziła. -
Że powinniśmy zazdrościć powstańcom, że mieli superdoświadczenie i
sprawdzian. Że to było coś w rodzaju radosnego, ekstremalnego skoku. Nie
było. "Miasto 44" pokazuje, że to nie było fajne. I pokazuje to
brutalnie.
Brakuje uniwersalnych filmów, takich jak "Miasto 44"
Według Holland Polacy nie potrafią opowiadać o swoich
doświadczeniach historycznych. Pierwszym filmem, który to potrafi, jest
"Miasto 44".
- Nasza narracja nie przebija się do
świadomości uniwersalnej, bo nie mamy uniwersalnych filmów - mówiła. -
Paradoksalnie za komuny powstało więcej takich filmów. Dużo ludzi
dowiedziało się o życiu w PRL, o buntach, o "Solidarności" z filmów
Andrzeja Wajdy: "Człowiek z marmuru" i "Człowiek z żelaza". Po 1989 roku
powstało niewiele filmów, które miałyby uniwersalną siłę mówienia o
sprawach dla nas ważnych w sposób taki, by ludzie z innych kultur mogli
się tym przejąć.
W sobotę o godz. 16.30 gościem Akademii Sztuk Przepięknych będzie Jan Komasa, reżyser "Miasta 44".
Wszystko o tegorocznym Przystanku Woodstock TUTAJ...
RESORTOWA CÓRA LESBA BRZYDKA JAK NOC
Córka Holland dla dziennik.pl: Szokuje mnie polska zaściankowość
Kasia
Adamik, córka reżyserki Agnieszki Holland, stanęła za kamerą w czasie
kręcenia nowego serialu HBO "Wataha". W rozmowie z dziennik.pl
opowiedziała m.in. o tym, jakie trudności spotkały...
Na konferencji przyznała Pani, że przed pracą na planie „Watahy”, nie wiedziała nawet gdzie leżą Bieszczady. Jak to możliwe?
To fakt, nie wiedziałam gdzie leżą, bo ja w ogóle bardzo słabo znam
geografię Polski. Poznałam trochę Tatry w trakcie pracy nad „Janosikiem”
i Wrocław, kiedy kręciliśmy „Głęboką wodę”, ale generalnie mam problem,
żeby ze Śródmieścia Warszawy dojechać na Pragę. (śmiech).
To może czas na stałe zamieszkać w Polsce?
Pomieszkuję tu coraz częściej. Pół roku spędzam w Polsce, a pół w Bretanii. Kupiłyśmy tu z partnerką mieszkanie.
Pani
mama jest Polką, tata Słowakiem. Dużą część życia spędziła Pani we
Francji. Kiedy ktoś pyta o narodowość, co Pani odpowiada?
Czuję
się Polką, jak najbardziej. To najwyraźniej widać zwłaszcza podczas
różnego rodzaju zawodów sportowych. Przede wszystkim kibicuję Polsce,
później Słowacji i Francji, a na końcu Stanom Zjednoczonym, gdzie żyłam
ponad 12 lat. Kibicowanie Polakom nie przynosi zbyt wiele radości, na
szczęście ostatnio mamy siatkówkę.
Czy są jakieś aspekty polskiej mentalności, które Pani przeszkadzają?
Oczywiście,
jest ich bardzo wiele. Przede wszystkim przeszkadza mi polska
zaściankowość i brak tolerancji dla mniejszości oraz wszystkiego, co
inne, nowe, nieznane. Bardzo mnie to zaskakuje i szokuje w kraju
katolickim. Bo przecież w kraju katolickim, tolerancja powinna być
najważniejsza, powinna być herbem, tymczasem wciąż jest to ogromny
problem. Przeszkadza mi też mowa nienawiści w debacie publicznej,
agresywny język, jakim posługują się chociażby politycy czy ludzie
mediów. Na przykład ta ostatnia wypowiedź Ziemkiewicza o wykorzystywaniu
nietrzeźwych kobiet, czyli de facto o gwałcie. Masakra, na zachodzie spotkałoby się to z ostrą reakcją.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
55. Do Pani Maryli
Szanowna Pani Marylo,
Nie słyszałem, żeby zabugojka Irena Rybczyńska brała udział w Powstaniu Warszawskim. Ludzi z życiorysem powstańczym nie przyjmowano do PPR, czy PZPR.
Ukłony moje najniższde
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
56. Do Pani Maryli
Szanowna Pani Marylo,
Pod namiotem u Owsiaka jest nasz ulubieniec ksiądz lemański.
Powiedział miedzy innymi:
Biskupi się nie zmienią. Powiem brzydko. Muszą wymrzeć!
Ukłony moje najniższe
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
57. Holland: polscy politycy
Holland: polscy politycy chcieliby być jak Frank Underwood
- Nie widzę Donalda Tuska jako pierwowzoru takiej postaci jak
Frank Underwood w "House of Cards". Może ma pewne talenty,...
czytaj dalej »
Może ma pewne talenty,
determinację, czy ukrytą brutalność, które mogłyby zrobić z niego taką
postać, ale mimo to nie - powiedziała w "Piaskiem po oczach" w TVN24
Agnieszka Holland, reżyserka i scenarzystka. Holland reżyseruje dwa
odcinki trzeciego sezonu tego Nasi politycy strasznie chcieliby mieć taką skuteczność i to widać
czasami w wypowiedziach prezesa (Jarosława) Kaczyńskiego - przyznała
Holland.
W jej ocenie, podobną skuteczność ma prezydent Rosji Władimir Putin, czego zazdroszczą mu zachodni przywódcy.
Agnieszka
Holland reżyseruje dwa odcinki trzeciego sezonu "House of Cards".
Reżyserka przyznała, że serial, to próba odpowiedzi na pytanie o granice
brutalności w polityce. Nie zdradziła jednak żadnych wątków dotyczących
nowej serii.
"Mówią o fałszerstwach, ale sami w to nie wierzą"
Holland komentowała także bieżące wydarzenia z polskiej polityki.
Stwierdziła,
że ci, którzy głoszą, iż wybory samorządowe zostały sfałszowane, sami
tak naprawdę w to nie wierzą. - To czysty cynizm - mówiła. Przekonywała,
ze trafił im się pretekst do głoszenia takich tez - problemy z systemem
informatycznym PKW.
- Dyskutujemy o pewnej fikcji, gdy tymczasem
dramatyczna rzeczywistość skrzeczy i domaga się naprawy. Naprawa nie
następuje, bo wszyscy dyskutują o fikcji - stwierdziła. Jej zdaniem,
mamy do czynienia z podobną sytuacją jak po katastrofie smoleńskiej.
popularnego serialu.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
58. skandal! córka Holland nie może brać slubu z żona!
Na mniejsze zło
głosujemy od siedmiu lat - powiedziała na antenie Radia Zet reżyser
Agnieszka Holland. - To jest skandal, że rządząca od 7 lat partia
nie jest w stanie przeprowadzić przez parlament ustawy, która
umożliwiłaby dużej masie obywateli żyć normalnie - dodała.
Zdaniem Holland, konflikt między PO i PiS to proces "dewaluacji obelg
i oskarżeń". – To nikogo tak naprawdę nie oburza, te straszne rzeczy,
które z ust wychodzą, takie jakby węże, ropuchy, takie obrzydlistwa
– powiedziała reżyser.
Według reżyser, Polacy głosują na PO
tylko dzięki "odgrzewaniu konfliktu" z PiS. – Boją się jakiegoś
szaleństwa, orbanizmu. Kaczyński chciałby być takim Orbanem w spodniach,
więc z lęku przed autorytarnym, skrajnie wykluczającym,
antydemokratycznym państwem głosuje się na mniejsze zło. Na to mniejsze
zło głosujemy od siedmiu lat – skomentowała. Zapowiedziała,
że w kolejnych wyborach parlamentarnych zagłosuje na małą partię, taką
"która może nie mieć szans, ale istnieje".
Holland
skomentowała też ustawę o związkach partnerskich, po której odrzuceniu
przez konserwatywnych posłów PO reżyser zastrzegała, że „już nigdy
nie zagłosuje na Platformę”. – To jest skandal. Rządząca od siedmiu,
a niedługo już ośmiu lat partia nie jest w stanie przeprowadzić przez
parlament ustawy, która umożliwiłaby dużej masie obywateli zarówno
hetero seksualnych, jak homo seksualnych żyć normalnie, godnie i móc
podejmować za siebie wzajemnie odpowiedzialność, dzielić się wspólnie
wypracowanym dobrem. To jest po prostu skandal – powiedziała.
- Największym problemem jest elementarny brak odpowiedzialności i zasad.
Jakiejś integralności, poczucia służby, że się zostało wybranym do tego
żeby służyć różnym ludziom, niekoniecznie tym, którzy nam się podobają
– dodała.
Radio Zet
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
59. Agnieszka Holland na
Agnieszka Holland na konwencji Komorowskiego: Nam nie jest
wszystko jedno! "Kłamstwo tej kampanii i seanse nienawiści nie
przesłonią ludziom tego, co jest naprawdę ważne!"
Sugerowała Dudzie, że jego poglądy są chwiejne "w zależności od tego, co powie episkopat albo pan prezes".
— mówiła na katowickiej konwencji Bronisława Komorowskiego Agnieszka Holland.
Reżyser wsparła tym samym kandydata Platformy Obywatelskiej na
ostatniej prostej wyborów. Konwencję prowadził… Tomasz Karolak, a
prezydent występował w otoczeniu celebrytów.
Holland gratulowała Komorowskiemu dobrego występu w niedzielnej debacie:
— mówiła.
Sugerowała Dudzie, że jego poglądy są chwiejne „w zależności od tego, co powie episkopat albo pan prezes”.
— tłumaczyła.
I dodawała:
— zastanawiała się Holland.
Jak mówiła, jest wiele zaniedbań, o które ma żal do pana prezydenta i jego ekipy. Ale to nieistotne.
— zakończyła.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
60. Przy okazji imigrantów Agnieszka Holland została... teologiem!?
— mówi Agnieszka Holland, która w rozmowie z „Newsweekiem” staje się kimś na kształt teologa, moralisty, naczelnego psychologa kraju i mentora, który mówi Polakom, jak żyć.
Panią reżyser mocno zdenerwowała kwestia imigrantów, a konkretnie
nastawienia polskiego społeczeństwa do tego problemu. To zresztą panią
Holland różni niewiele od Jacka Żakowskiego.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Amok. Mentor Żakowski z homilią ws. imigrantów: „Fetor polskiej
ksenofobii rozniósł się po Europie! (…) Kto ma większy szacunek dla
życia. Islam czy chrześcijański nazizm?”
Ale wróćmy do Holland.
— ocenia pani reżyser.
Na czym - jej zdaniem - polega główny problem?
— ubolewa.
W rozmowie nie mogło też zabraknąć tematów stricte politycznych i partyjnych. Agnieszka Holland zaczepiona o postulaty i program Prawa i Sprawiedliwości, nie ukrywa swojej irytacji:
— przekonuje.
A skoro PiS i naród, to i rytualne narzekanie na polski antysemityzm.
— martwi się Holland.
I dodaje:
— czytamy.
A na koniec - na poprawę nastroju - atak wymierzony w opozycję:
— przekonuje Agnieszka Holland.
Nie wiemy, czy panią reżyser dopadła jesienna chandra, czy po prostu ulała żółć. Trochę jednak szkoda.
lw, „Newsweek”
http://wpolityce.pl/polityka/264588-przy-okazji-imigrantow-agnieszka-hol...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
61. Fot. Youtube.plJeszcze
Fot. Youtube.pl
Jeszcze niedawno mówili „je suis Charlie”, a dziś chcą, by Polska nie była krajem jednokulturowym. Agnieszka Holland i inni ludzie kultury związani z lewicą wystosowali petycję do władz RP domagając się, by Polska zaakceptowała unijne kwoty dotyczące przyjmowanych uchodźców.
Kilka miesięcy temu Agnieszka Holland zarzuciła polskiemu
społeczeństwu brak empatii i solidarności. Polacy mieli się wręcz
wykluczyć z europejskiej społeczności, bo zbyt słabi zareagowali na
zamordowanie przez islamskich terrorystów francuskich dziennikarzy z
„Charlie Hebdo ”.
Dziś znów Polacy nie stanęli na wysokości zadania i nie sprostowali oczekiwaniom Holland i jej środowiska. Trochę te oczekiwania się zmieniły — tym razem nie
należy absolutnie wyrażać obaw związanych z islamskim terroryzmem.
Teraz właśnie takie obawy są świadectwem braku empatii i solidarności. I
rzecz jasna powodują, że Polacy wykluczają się z
europejskiej społeczności.
Skierowany do władz RP apel o pomoc dla
„ludzi uciekających przez nieszczęściem, głodem, wojną ”,
zamieszczony na stronach Krytyki Politycznej podpisali związani z lewicą
ludzie kultury, w tym właśnie Agnieszka Holland.
Ale humanitarne hasło, z którym wielu Polaków może się zgodzić, kryje za sobą niepokojące ideologiczne przesłanie.
-— napisano w petycji.
Czyli multikulti jest celem, do którego należy dążyć.
Niewyedukowane, ksenofobiczne, zacofane społeczeństwo polskie nie jest w
stanie tego pojąć. Należy więc poddać je „odpowiednim
działaniom edukacyjnym” i być może dojrzeje do zrozumienia
„nieuchronności zachodzących procesów ”.
I rzeczywiście multikulti może stać się przyszłością Polski, jeśli
spełniono by postulat zawarty w petycji.
-— piszą autorzy apelu.
Nie ulega wątpliwości, że zaakceptowanie zasady, że przyjmowanie uchodźców nie odbywałoby się na zasadzie dobrowolności, lecz ustalonych
unijnych kwot, byłoby otwarciem puszki Pandory. Gdyby Polska
zobowiązałaby się do przyjmowania 7 % napływających do Europy uchodźców,
mogłoby to oznaczać w najbliższych latach przyjęcie setek tysięcy.
Zwłaszcza, że Angela Merkel gościnnie zaprosiła uchodźców do Europy i
stwierdziła, że nie ma żadnych limitów dotyczących liczby
przyjmowanych osób.
Sądząc z petycji, multikulti jest najwyraźniej fetyszem kawiorowej
lewicy, a lekcja „Charlie Hebdo ” wyparowała już z jej pamięci. Inne
fetysze lewicy – walka z „państwem wyznaniowym” i wpływem religii na
życie społeczne, traktowane są dość specyficznie.
Świadczy o tym przypadek
prof. Środy, która – jak należało się spodziewać — jest jedną z
sygnatariuszek petycji. Walcząc zaciekle z religią i „seksizmem ”
ogranicza się wyłącznie do religii katolickiej. Jest w tym zdecydowanie
zaściankowa — jej horyzont nie pozwala na ogarnięcie problemu wpływu
religii na życie społeczne i praw kobiet w społeczeństwach islamskich.
To paradoks — gdyby zwyciężyła cywilizacja, którą chcą
przeszczepić na nasz grunt sygnatariusze petycji, ich los nie byłby
godny pozazdroszczenia.
Trudno sobie na przykład wyobrazić, by Agnieszka Holland, tak jak teraz,
walczyłaby dla swej córki o prawo do zawarcia związku partnerskiego z partnerką i oburzałaby się, że lesbijki nie mają prawa do in — vitro.
Ateista zaś — czyli „mulhad ” – jest w rozumieniu islamu trudną do
zrozumienia anomalią, wyrzutkiem społecznym, czarną owcą, godną tylko
pogardy. To nawet zabawne, że właśnie tak myśleliby o sygnatariuszach
petycji uchodźcy, których chcą do nas sprowadzić.
autor:
Maja Narbutt
Aktywistki Femenu pobite i skopane przez muzułmanów. Zakłóciły konferencję we Francji.
https://www.youtube.com/watch?t=16&v=wM-wxU86v8g
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
62. pani Agnieszka Holland
zastanawiam się dlaczego tak NAS nie lubi..a to NIELUBIENIE przybiera różne formy...ciekawe co by na ten przypadek powiedział psycholog ?
gość z drogi
63. Obrzydliwa manipulacja Czerskiej i tfu publicznej
Obrzydliwa manipulacja zamienia się w hejt. Holland: pan Zelnik godzi się być konfidentem wobec swoich kolegów
"To za co płacimy dzisiaj, to niska jakość
przywództwa. I to przywództwa politycznego, intelektualnego,
kościelnego. Ludzie stracili busolę i dali się ponieść fali nienawiści".
Atak na Jerzego Zelnika trwa w najlepsze. Z internetu przeniósł się na ekrany. W TVP Info w roli „autorytetu moralnego” wystąpiła Agnieszka Holland, wywołana do tablicy przez Jana Ordyńskiego.
Zaczęło się od telewizyjnej psychoanalizy.
— dopytywał Ordyński – nawiązując do prowokacji Jakuba Wojewódzkiego.
Niestety do dziennikarza mediów publicznych nie dotarło, że Zelnik stał
się ofiara okropnej manipulacji Wojewódzkiego.
CZYTAJ TEŻ: TYLKO U NAS. Zelnik demaskuje obrzydliwą manipulację Jakuba Wojewódzkiego. „To metody jak z PRLu”. Zobacz o czym NAPRAWDĘ rozmawiano z aktorem
— zawyrokowała moralizatorsko Holland, również nie biorąc pod uwagę wersji Jerzego Zelnika.
– dowodziła.
-– tłumaczyła reżyser.
Choć jak przyznała:
-– ubolewała wraz z Janem Ordyńskim.
— oceniła złowróżbnie Holland.
Aż trudno się zdecydować, czy bardziej porusza głębia jej poszukiwań
psychologicznych , czy politologicznych. Na pewno jednak nie
internetowych. Bo choć od kilku godzin w sieci dostępne są wyjaśnienia
Jerzego Zelnika – to pani reżyser najwyraźniej dotrzeć do nich nie
zdołała. Bo, że świadomie dopuszcza się sądu kapturowego, znając wersję
Jerzego Zelnika– to chyba niemożliwe? Ale skoro tak łatwo obudzić demony, to kto wie?
ansa/ TVP Info
Wojewódzki wkręcił Zelnika. "Tu kancelaria Dudy, kogo mamy...". A Zelnik donosi
Halo, Pan Zelnik? Tu Kancelaria Prezydenta - mówią dziennikarze Rock
Radia. - Którego antysystemowego artystę moglibyśmy wysłać na
wcześniejszą emeryturę za krytykowanie Andrzeja Dudy? Jerzy Zelnik się
namyśla, w końcu odpowiada: Łukaszewicz i Barciś!Dziennikarze Rock
Radia nie pierwszy raz zażartowali sobie ze znanej postaci. Tym razem
wyszło bardziej strasznie niż śmiesznie. Postanowili zadzwonić do
Jerzego Zelnika, aktora (najbardziej znanego z roli "Faraona"), który od
lat popiera PiS, a w wyborach prezydenckich wyraził poparcie dla Andrzeja Dudy.
- Halo, Pan Zelnik? Tu Janusz z Kancelarii Prezydenta - mówią
dziennikarze Rock Radia. - Którego antysystemowego artystę moglibyśmy
wysłać na wcześniejszą emeryturę? - dopytują i precyzują: za
nieprawomyślność i krytykowanie prezydenta Andrzeja Dudy.
Jerzy Zelnik się namyśla, w końcu odpowiada:
- Nie wiem, może Olek Łukaszewicz, prezes ZASP-u [Związku Artystów Scen Polskich - red.] - odpowiada.
- I on coś na Dudę opowiadał? - dopytywał dziennikarz.
- A nie, przepraszam, on już pobiera [emeryturę - red.], on ma już 69 [lat - red.] - mówi Zelnik i dodaje: - A może ten, Artur Barciś.
- On krytykował prezydenta? - upewniał się dziennikarz.
- Tak, on raczej za Komorowskim.
- No to już, na czarną listę. Zaczniemy od Barcisia - mówi dziennikarz.
Potem Zelnik żegna się serdecznie: - No, fajnie, z Bogiem.
"Nie wiem, czy to głupota, brak inteligencji, zazdrość"
To nagranie puścił w swojej audycji Kuba Wojewódzki
i Piotr Kędzierski przeszło miesiąc temu. Śmiali się na antenie, że
"Zelnik podrapał się w głowę faraona". Innym jednak nie było do śmiechu.
O audycji zrobiło się głośno wczoraj.
Pierwsza zareagowała Karolina Korwin-Piotrowska. Napisała o tym w swoim wczorajszym felietonie na portalu Onet:
"Ekipa w radiu, która też wiele przecież w swoim życiu słyszała, była w
kompletnym szoku. Tych starych wyjadaczy absolutnie zatkało. Bo takiego
zachowania się, żeby bez zająknienia się, bez najmniejszego oporu
wskazać palcem potencjalnych wrogów nowej władzy, odsyłając ich na
wcześniejsza emeryturę, nie spodziewali się" - pisze Korwin-Piotrowska.
"Nie wiem, czy to głupota, brak inteligencji, zazdrość zawodowa czy
jednak opętanie. A może jednak posunięte do granic cwaniactwo" - dodała.
Zbigniew Hołdys zareagował na Twitterze: "Jerzy Zelnik w pełnej
krasie szmaciarstwa i kapusiostwa, wstrząsające" - napisał.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
64. Holland obraźliwie o
Holland obraźliwie o prezydencie Dudzie: Gra rolę cyngla Kaczyńskiego na najbardziej wysuniętym przyczółku
http://wpolityce.pl/gwiazdy/272693-holland-obrazliwie-o-prezydencie-dudz...
Jest mi zupełnie obojętne, czy prezydent Duda będzie chwalić prezesa na okrągło czy tylko w piątki. Widzimy bowiem jasno, że gra rolę jego cyngla na najbardziej wysuniętym przyczółku
— twierdzi Agnieszka Holland w rozmowie z „Newsweekiem”.
W działaniach Prawa i Sprawiedliwości reżyserka widzi „orbanizację” życia politycznego. Uważa też, że PiS nie liczy się z ludźmi, którzy nie głosowali na tę partię, czyli „w gruncie rzeczy z większością Polaków”. Przewiduje, że niedługo nowa władza oskarży Tuska, Arabskiego i Sikorskiego,
I nie chodzi tylko o igrzyska dla ludu. To będzie coś więcej niż spektakl. Coś więcej niż osobista zemsta. To będzie całkowite zerwanie z rzeczywistością. Matrix. Orwell
— grzmi Holland.
Artystka mówi o świecie, który sama reprezentuje, a który obecnie podobno jest bezradny.
Nasz świat wartości, zwolenników liberalnej demokracji, tym różni się od nich, że oni bez mrugnięcia okiem cynicznie manipulują i kłamią. Walcząc z totalnym kłamstwem, wydajemy się bezradni, bo nie używamy tych samych metod, tylko odwołujemy się do faktów i perswazji
— oświadcza Holland.
W ostatnich wyborach Polacy pokazali, że mają dość takiego „świata wartości”, jaki reprezentuje Platforma Obywatelska i popierający ją artyści. A Agnieszka Holland swoje…
bzm/newsweek.pl
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
65. Tej kobiecie trzeba powiedzieć:
NIE, ONI NIE KŁAMIĄ - oni po prostu reprezentują NASZ świat, tak bardzo różniący się od WASZEGO.
Bronią tego, co dla NAS najważniejsze, a co dla WAS jest głupstwem.
Bronią zasad, które MY wyznajemy, a które WY lekceważycie od lat.
Wyrażają to, co określa NASZĄ tożsamość.
Ci, o których pani mówi "oni", to jesteśmy MY. Rzesza Polaków...
66. Język miłości Agnieszki
Język miłości Agnieszki Holland: „PiS jest wsobny, mściwy,
plemienny, narcystyczny. Był taki przed ośmiu laty, a po dwóch
tygodniach rządów widać, że będzie taki jeszcze bardziej”
„PO zapewniła Polsce kilka dobrych lat. PiS karmi się konfliktem, zarządza strachem i nienawiścią”
„Pokolenia Polaków mogły tylko marzyć, by żyć w demokracji.
Gdy ją wreszcie mamy, nie możemy się na nią obrażać, nie możemy w niej
nie uczestniczyć albo się wykpiwać, że polityka jest brudna. Jeśli
w demokratycznym państwie polityka kojarzy się komuś z cyniczną grą,
powinien pomyśleć, na ile sam jest za to odpowiedzialny. Niestety, nic
tak dobitnie nie przypomina o wartości demokracji jak zamordyści
u władzy” – pisze reżyser teatralna i filmowa Agnieszka Holland
na łamach „Gazety Wyborczej”.
Według niej „w demokracji jest normalne, że władzę obejmuje kolejna formacja, która wygrała wybory”.
—przekonuje Holland. Jej zdaniem „niektórzy uważają, że kryzys demokracji bierze
się z zatarcia różnic między ofertami politycznymi, co wprowadza nudę
i odwrócenie się od polityki jako sfery, w której nie toczą się istotne
spory i istotne konfrontacje wartości”.
—kontynuuje reżyser. W jej przekonaniu „zwycięski PiS odświeżył swoje środki i puszcza nam dreszcze już 24 godziny na dobę”.
—uważa Agnieszka Holland. PiS natomiast – w opinii reżyser-
karmi się konfliktem, zarządza strachem i nienawiścią, nie ma szacunku
do prawa, instytucji demokratycznych, wolności
obywatelskich i konstytucyjnych.
—wyjaśnia. Zagrożenia są jej zdaniem prawdziwe. Władza podąża w stronę autorytaryzmu. Mimo tego należy jednak „wyciągnąć rękę do dialogu”.
—apeluje reżyser.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
67. OSTATNIE PODRYGI LISA W PUBLICZNEJ
Holland u Lisa: obecnie rządzący byliby wyrzuceni nawet z samorządu klasowego
– Mam wrażenie, że to, co się teraz dzieje w kraju,
to jakaś dziwna, szalona zabawa. Że to wielka grupa rekonstrukcyjna,
która...
Agnieszka Holland nie szczędziła ostrych słów rządowi Beaty Szydło. – Ci
ludzie, którzy teraz nami rządzą, byliby wyrzuceni z samorządu
klasowego – dowodziła. Wyrażała obawę, że może dojść do zaostrzenia
konfliktów. – A jeśli nie, to boję się czegoś jeszcze gorszego, że
zabije się w ludziach nadzieję – dodała.
Zmienność władzy
Reżyserka przyznała, że w demokracji władza się zmienia, co jest jej
„urodą, ale i niebezpieczeństwem”. – Wybory przynoszą nowe rozdania, ale
wszystko dobrze, dopóki dzieje się to w ramach uczciwej umowy. Ale
jeżeli się kłamie na wszystkie tematy, to już jest gangsterka –
przekonywała. Według Holland Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej oszukało
Polaków. – Gdyby PiS deklarowało, że będzie robiło to, co robi, że
zacznie od rozmontowywania jednego z najważniejszych organów kontrolnych
państwa demokratycznego, gdyby głośno powiedziało, że jeśli nie uzyska
niezbędnej większości, to będzie zmieniać konstytucję przez likwidowanie
Trybunału Konstytucyjnego, gdyby to powiedziało głośno i uczciwie:
słuchajcie kochani, nam się to państwo nie podoba, nic nam się nie
podoba, ustrój nam się kompletnie nie podoba, a konstytucję wyrzucimy do
śmieci i zrobimy własną, Trybunał Konstytucyjny rozpędzimy albo
zakneblujemy, to przypuszczam, że nie uzyskałoby większości – oceniła.
Holland: po co psuć coś, co jest dobre?
Dodała też, że „demokracja w Polsce jest likwidowana”, ale bardziej boli
ją co innego. – To, co mnie najbardziej zasmuca, to że nie rozumiem,
dlaczego mamy zepsuć coś, co jest dobre, choć może nie jest doskonałe,
może wymaga naprawy, ale dlaczego mamy to psuć? – pytała.
Agnieszka Holland odniosła się też do planów resortu kultury, aby
stworzyć dzieła filmowe, które będą promowały Polskę w świecie i
pokazywały jej historię. – Nie da się za pomocą propagandy narzucić
światu obrazu Polski. Obraz Polski narzuca się poprzez działanie –
mówiła.
– Jeżeli świat widzi, że Polska jest dojrzałym, twórczym inteligentnym
społeczeństwem, które respektuje reguły demokratyczne, które jest ważnym
głosem w Unii Europejskiej, to jest szanowana. Jeżeli rozwija się
gospodarczo, jej obywatele pracują wszędzie na świecie i okazują się
wspaniałymi ludźmi, to wszystko wpływa na to, że Polska jest dobrze
postrzegana. A nie to, że pan Kaczyński, czy jakiś inny pan, zabroni
komuś mówić o ciemnych stronach naszej historii, które mamy, jak każdy
naród – zakończyła.
Holland porównuje w TVN Pawłowicz do Żyrinowskiego i bije w PO: Arogancja, bylejakość.... WIDEO
polityczną w Polsce. Dlaczego uważa, że media nie spełniają właściwie
swojej roli? - Budowanie programów informacyjnych na parowaniu kłócących
się polityków jest monstrualnym pomysłem, którego nie ma nigdzie na
świecie - powiedziała reżyser.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
68. Kronika kłamliwej
Kronika kłamliwej histerii
Ależ oni się nakręcają! Holland plecie bzdury w gazecie Michnika:
„Taki nasz rodzimy Ku-Kux-Klan. Nie będzie wyborów za cztery lata”
„Mogą tak pomajstrować przy konstytucji, że
wydłużą kadencję większości, która tak dobrze służy narodowi. A po co
Trybunał rozmontowali?”
Agnieszka Holland kontynuuje
rajd po mediach zwalczających PiS i usiłujących zakonserwować wpływy
starego układu władzy. Po kuriozalnym występie w tygodniku Lisa
przyszedł czas na gazetę Michnika.
CZYTAJ WIĘCEJ: Holland obraźliwie o prezydencie Dudzie: Gra rolę cyngla Kaczyńskiego na najbardziej wysuniętym przyczółku
— atakuje Holland.
Wedle użytecznej dla III RP reżyser, „PiS używa metody, jakiej używa większość autorytarnych systemów”.
— peroruje Holland.
Nie powstrzymuje się nawet przed porównaniem PiS oraz formacji Pawła Kukiza do… rasistowskiego Ku-Kux-Klanu.
— mówi Holland w wywiadzie dla „Wyborczej”.
Rozhisteryzowana reżyser dodatkowo podpuszczana jest przez prowadzącą rozmowę Agnieszkę Kublik.
— pyta redaktor.
— odpowiada Holland.
W porywie chorobliwej fantazji przewiduje, że za cztery lata nie będzie kolejnych wyborów parlamentarnych, bo PiS je odwoła.
— stwierdza Holland.
Streszczając bajdurzenie Holland należałoby stwierdzić, parafrazując słynną wypowiedź niezbyt rozgarniętego bohatera internetu: nie będzie Trybunału, nie będzie demokracji, nie będzie wyborów, nie będzie nic…
ROZMOWA
Holland: Nie pozwalam, żeby mi Kaczyński mówił, że nie jestem Polką i patriotką
Holland: Kłamstwo w narodowym sztandarze
Agnieszka Kublik
30.12.2015 01:00
Cały tekst: http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,150050,19407406,holland-klamstwo-w-n...
Rok 2015 kończy się bardzo dramatycznie. To kres nadziei pokoleń na mocną, wolną i liczącą się w świecie Polskę.
Jest stan wojenny, Jerzy Stępień zostaje aresztowany za działalność
polityczną i przewieziony z internowania do aresztu w Krośnie. Tam
aresztami opiekuje się prokurator Stanisław Piotrowicz. Stępień będzie
potem prezesem Trybunału Konstytucyjnego, Piotrowicz właśnie likwiduje
ten Trybunał. Niezły zakręt w najnowszej historii Polski.
AGNIESZKA HOLLAND: Niezły rechot historii, ale też Jarosława
Kaczyńskiego. Prezes siedzi w Sejmie w pierwszej ławie i widać, jak
składa rączki, chichocząc z satysfakcją. To nie przypadek, że prokurator
stanu wojennego w polskim parlamencie rozmontowuje ostentacyjnie
demokratyczne państwo prawa. To jakiś rodzaj policzka dla tych, którzy
chcieli odrzucić ducha PRL. Bo teraz zwycięża w Polsce duch PRL. I nie
ma lepszego obrońcy PRL-owskiego autorytaryzmu niż właśnie Jarosław
Kaczyński. Możliwe, że wyobraża sobie, iż jest Piłsudskim - ale w
rzeczywistości mówi językiem Gomułki i Moczara.
Kaczyński,
który z teorii spiskowej zbudował strategię partyjną, Piotrowiczowi z
brązowym krzyżem zasługi z 1983 r. powierzył walkę z Trybunałem. Koledzy
Piotrowicza z PZPR mają niezły ubaw.
- Tak, Piotrowicz wstąpił do PZPR w 1978 r., dwa lata po Radomiu.
Spisek jest tam, gdzie go widzi Jarosław Kaczyński. Tu nie widzi, bo to
on steruje byłym PRL-owskim prokuratorem. Kaczyński gra rolę pierwszego
sekretarza partii. I to mu bardzo odpowiada.
Na PiS zagłosowało 5,7 mln Polaków. Narracja wyborcza "Polska w ruinie" okazała się skuteczna.
- Skuteczne okazało się oszustwo wyborcze. PiS przebrał się w
owczą skórę; schował swój projekt konstytucji, a jak go opozycja
wyciągnęła, to się go wyparł. Schował Kaczyńskiego, Macierewicza.
Zapewniał, że radykalna twarz PiS nie będzie w awangardzie przyszłych
rządów. Wyciągał 500 zł na dziecko, obniżenie wieku emerytalnego,
podwyższenie kwoty wolnej od podatku. I konsekwentnie obrzydzał
Platformę, deprecjonował prezydenta Komorowskiego i premier Kopacz.
Prezydent Duda nie uznał ją za wartą choćby jednego spotkania przez
cztery miesiące. PiS przedstawiał ją jako histeryczną. Ten przymiotnik
okazał się dla nich bardzo użyteczny. Dziś ci, którzy są przeciwni
likwidowaniu państwa prawa, są nazywani histerykami broniącymi swoich
interesów. A PiS powtarza: "Cóż się takiego stało, my tylko naprawiamy
to, co wyście, koledzy, zepsuli". Widzę tu ogromny cynizm, ale też
przaśną skuteczność PiS-owskiej propagandy. W każdym razie jest to
niezła komedia. Bareja by to szybko nakręcił. Ale czy naprawdę Polacy
chcą żyć w skrzyżowaniu Orwella z Bareją? Czy naprawdę o to nam
chodziło, żeby zawrócić wolność?
I dlatego Polacy wyszli na ulice w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, we Wrocławiu, w Krakowie.
- I ja wyszłam, byłam na demonstracji pod Sejmem. Cieszyłam się,
że ci ludzie tam są i że jestem razem z nimi. Ale to nie wystarczy,
żeby uratować wolność i demokrację w Polsce. Potrzebna jest codzienna,
organiczna praca, bo PiS nie tylko dezinformuje. Oni po prostu
permanentnie kłamią. To jest ich stała, sprawdzona metoda. Tak robili po
katastrofie smoleńskiej, wmawiali, że był wybuch, bo to był zamach.
Trzeba każde przekłamanie, każdą nieprawdę, manipulację, insynuację
stale pokazywać. To jest podstawowa rzecz. To zadanie dla Komitetu
Obrony Demokracji, dla mediów, dla pojedynczych obywateli. PiS używa
metody, jakiej używa większość autorytarnych systemów. Powtarzanie
milion razy, że czarne jest białe, powoduje, że ludzie zaczynają w to
wierzyć. A jeżeli jeszcze im się to kłamstwo zapakuje w narodowy
sztandar, to czują narodową dumę i wierzą jeszcze bardziej.
No i pakują: są "biało-czerwoną drużyną".
- Przecież my, obrońcy Trybunału, konstytucji, też jesteśmy
biało-czerwoni. Tyle że cenna jest dla nas również flaga Unii
Europejskiej. Do PO mam największą pretensję o kompletne odpuszczenie
sfery aksjologicznej, łącznie z symbolami i tożsamością patriotyczną.
Nie wierzę w rytualny nacjonalistyczny patriotyzm, ale kiedy grają hymn
albo kiedy widzę w określonych okolicznościach biało-czerwoną flagę, to
się wzruszam. Więc nie godzę się, żeby mi to Kaczyński zabrał. Nie
pozwalam, żeby mi mówił, że nie jestem Polką i patriotką, bo bronię
demokracji. Wypraszam to sobie - we własnym i tysięcy Polaków imieniu!
To
pani w 2013 r. ogłosiła: "Czuję się oszukana. Głosowałam na PO, która
obiecywała związki partnerskie i regulację in vitro. Z pewnością na
oszustów nie będę już więcej głosować".
- Bo
byłam rozczarowana. Platforma popadła w arogancję władzy i pewien rodzaj
lenistwa poznawczego, które spowodowało, że przestała rozumieć głębsze
problemy ludzi. Owszem, wskaźniki mamy niezłe, najniższe od lat,
jednocyfrowe bezrobocie, najwyższy wzrost gospodarczy w Europie. I
Polacy są podobno szczęśliwi - to pokazują badania prof. Czapińskiego.
Ale PO odpuściła wiele spraw, np. kulturę, media publiczne, komunikację
ze społeczeństwem, poważny dialog, realną odpowiedź na potrzebę
społecznej sprawiedliwości. Największa odpowiedzialność Tuska dotyczy
najmłodszego pokolenia. Nie przekonywał go do demokracji, do państwa
prawa i do wolności obywatelskich. Sądził, że wystarczy mu, że to ma. I w
tę ideologiczną pustkę najmłodszego pokolenia wszedł Kaczyński, Korwin,
Kukiz Taki nasz rodzimy Ku-Kux-Klan. Zaczęli młodych zarażać
ksenofobicznym, nacjonalistycznym patriotyzmem z jednej strony, a z
drugiej - zoologicznym darwinizmem społecznym, że tylko silni mają prawo
do sukcesu, że można mieć na piersi orła, krzyż i "żołnierzy
wyklętych", a jednocześnie nienawidzić połowy swych rodaków i większości
świata.
Krytykowałam PO, bo nie spodziewam się, że
partia rządząca składa się z aniołów i że urządzi mi idealne życie. Nie.
Władza musi podlegać nieustannej presji społeczeństwa obywatelskiego i
tej presji zabrakło.
Nie głosowała pani w tym roku na Platformę?
- Nie. Głosowałam czysto strategicznie, bo bałam się, że PiS
będzie miał większość w Sejmie, jeśli do Sejmu nie wejdzie Zjednoczona
Lewica. I miałam niestety rację: PiS ma większość dzięki temu, że lewica
nie weszła do Sejmu.
Poparła pani partię Leszka Millera?
- Raczej Barbary Nowackiej, którą bardzo szanuję. Ale to nie był
odruch serca, to była taktyka wyborcza. Na polskiej scenie nie ma ani
jednego ugrupowania, które by spełniało moje marzenia o partii
politycznej. Świat polityki nie składa się z ideałów.
W Ameryce są tylko dwie partie.
- Na tym właśnie polega kryzys systemu demokratycznego - tak
spłaszczył wybór, że głosuje się w sumie na tak zwane mniejsze zło. To
otwiera drogę ruchom populistycznym i skrajnym. Takie duopole są
zabójcze. Widać to w polityce amerykańskiej, gdzie to, co wygaduje
Donald Trump, spotyka się z coraz większym poklaskiem ogromnej części
wyborców i wykopuje wielki rów między czerwoną i niebieską Ameryką.
- Tak, jeśli KOD będzie ruchem pluralistycznym, ale nie
partyjnym. Kaczyński wypowiedział wojnę tej części Polski, która nie
jest PiS-owska. Ale czy druga część odpowie na to wyzwanie, powalczy o
demokrację, na ulicy, w mediach, czy zamknie się w domu i poczeka, aż
Kaczyński weźmie sobie, co będzie chciał?
Lech Wałęsa mówi o wojnie domowej, obawia się, że krew się poleje.
- Kiedy się eskaluje konflikt, kiedy się obraża ludzi i zabiera
im coś, co uważają za swoją immanentną własność - państwo prawa, państwo
demokratyczne i wolność osobistą - wszystko się może zdarzyć. To
wszystko jest jak zły sen. Nigdy nie myślałam, że znowu będę to
przeżywać. Miałam poczucie szczęścia, całe moje pokolenie było
szczęśliwe, że udało nam się dożyć końca tego smrodliwego, dusznego
systemu PRL. A teraz? Usnęliśmy wieczorem w normalnym państwie, które
nie jest doskonałe, ale zapewnia podstawowe swobody obywatelskie, a
budzimy się w matriksie, w jakimś orwellowskim świecie, gdzie czarne
jest białe, a prawo jest bezprawiem.
Jak żyć bez Trybunału Konstytucyjnego?
- Trybunał jest szalenie istotnym elementem państwa prawa,
zabezpiecza przed samowolą władzy, broni praw obywateli i konstytucji.
Ale na szczęście nawet w totalitarnych krajach władza nie ma totalnej
władzy nad ludźmi. Mamy poczucie bezradności, które się zawsze ma wobec
gołej siły. Przypominam esej Vaclava Havla "Siła bezsilnych": ta miękka
siła może się okazać czymś, na czym oni się przejadą.
Nie wiem tylko kiedy. Bo nie wiem, jak długo ta wojna Kaczyńskiego z
polską demokracją potrwa, ile osób będzie aktywnie bronić wolności. I co
się stanie z Polską w Europie i co się stanie z Europą. Teraz w Europie
kolejne ogniwa wpadają w jakieś odmęty populizmu. To trudne pytania, na
które nie znam odpowiedzi.
Rok 2015 kończy się u nas bardzo dramatycznie. To kres nadziei pokoleń na mocną, wolną i liczącą się w świecie Polskę.
Cztery lata rządów Kaczyńskiego to nie koniec Polski.
- Cztery? Moim zdaniem nie będzie wyborów za cztery lata. Mogą
tak pomajstrować przy konstytucji, że wydłużą kadencję większości, która
tak dobrze służy narodowi. A po co Trybunał rozmontowali? Nie dla
ustawy 500 zł na dziecko, obniżenia wieku emerytalnego, sześciolatków w
domu zamiast w szkole czy podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Z tym by
Trybunał nie miał żadnych problemów, o ile ustawy byłyby sensownie
napisane. Przecież Orbán już pokazał, jak skutecznie zmieniać prawo
wyborcze.
Przed wyborami w 2014 r. tak wykroił nowe okręgi wyborcze, by dawały mu zwycięstwo. Ale tam są okręgi jednomandatowe.
- Można zmienić ordynację wyborczą, wszędzie wprowadzić
jednomandatowe, nie tylko w Senacie. Tutaj mogą wszak liczyć na pełne
poparcie Kukiza. Przecież mogą wszystko zrobić, kiedy nie ma im kto
powiedzieć, że to niekonstytucyjne.
Kaczyński po to
zlikwidował sądownictwo konstytucyjne, by zapewnić sobie władzę ad
Kalendas Graecas. Raz zdobytej nie oddamy. Robi to, żeby mieć całkowitą
kontrolę nad procesami i wyborczymi decyzjami.
I nad duszami Polaków?
- To im się nie uda, będą te polskie dusze tracić.
Dlatego Kaczyński marzy o "hollywoodzkim filmie o polskiej historii"?
- To niebywałe, jak ten człowiek nie zna świata. Nie ma pojęcia,
jak to działa. Taki film musiałby kosztować - łącznie z promocją -
jakieś 100 mln dolarów albo i więcej, bo oni myślą o czymś na skalę
"Bonda", który tak się podobał pani premier. Fetowanej w Hollywoodzie
"Idy" nie uznała ona za film hollywoodzki ani nawet udany
artystycznie... Taki film musiałby być atrakcyjny dla amerykańskiego
rynku. Po to się robi film, również film promocyjny, żeby odnieść
sukces. Sukces jest przeliczalny; jeśli ma widzów, to zarabia. Można
nawet wynająć znane hollywoodzkie gwiazdy, ale co to będzie za kino? Nie
znam przypadku, żeby taki film nie tylko zarobił na siebie, ale choćby
na kawę dla gońców. Gruzini zrobili film o wojnie z Rosją z Andym Garcią
- mało kto o nim słyszał. Powstał nie tak dawno kazachski film o
Czyngis-chanie na zamówienie właśnie, miał pokazać światu bohaterskie
korzenie Kazachów. A choć był całkiem ładnym filmem, nie zdobył na
świecie masowej widowni. Bardzo bym chciała, żeby dosypano pieniędzy na
polskie kino historyczne. Mamy niebywale dramatyczną historię,
wspaniałe, bohaterskie, złożone postacie, których losy mogłyby porwać
świat. To grzech np., że nie powstał wielki film o jednym z naszych
najbardziej rozpoznawalnych bohaterów: Tadeuszu Kościuszce. Więc tak!
Przyklaskuję tej inicjatywie. Ważne tylko, żeby to były filmy naprawdę
dobre i uniwersalne w przekazie, a nie propagandowe agitki czy kiczowate
oleodruki.
A nowa "Ekipa"? Serial political fiction, który kręciła pani pod koniec poprzednich rządów PiS, pokazujący kulisy władzy.
- Warto byłoby zrobić. Ale kto odważy się to wyprodukować? Już
zaczęło się zastraszanie mediów prywatnych. Trzeba przyznać, że dziś
Kaczyński jest skuteczniejszy niż dziesięć lat temu. Umie się uczyć na
własnych błędach. Tego my również musimy się nauczyć. Nie rezygnując ze
swych wartości i nie szczując jednych Polaków na drugich. Bo wtedy nasz
przyszły sukces okaże się porażką.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,150050,19407406,holland-klamstwo-w-narodowym-sztandarze.html#ixzz3vpYRKHcf
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
69. szczujnia stale w akcji
Agnieszka Holland: PiS podziela wartości, które reprezentuje Putin
słowa reżyserki Agnieszki Holland w TVN24. Oceniła ona, że "dryfujemy w
stronę autorytaryzmu", a partia Jarosława Kaczyńskiego podziela
wartości, które reprezentuje Władimir Putin.
Jeśli przeanalizujemy sferę wartości, którą reprezentuje PiS i wsłuchamy się w głosy najważniejszych przedstawicieli, to okaże się, że rządząca partia najgłębiej podziela wartości, które reprezentuje Władimir Putin - oceniła Holland w programie "Fakty po Faktach" w TVN24.
Putin jest wzorem dla wielu autorytarnych polityków, nie tylko w Europie, a Viktor Orban jest jego kopią. Dryfujemy w stronę autorytaryzmu - dodała.
Kurski komisarzem politycznym w TVP
Holland krytycznie skomentowała także nominację Jacka Kurskiego na prezesa TVP.
Jacek Kurski jako prezes TVP to pewien rodzaj prowokacji.
Kurski, niezależnie od tego jak inteligentnym jest człowiekiem, to
ostentacyjnie, bezczelnie i brutalnie jest też komisarzem politycznym.
Zawsze pełnił tę funkcję i nie widzę powodu, dla którego miałby przestać
to robić - stwierdziła Agnieszka Holland.
Tomasz Wróblewski: Brukselska pokazówka
W głośnym eseju „Dlaczego nie jestem konserwatystą” Friedrich Hayek
pisał, że konserwatyzm z natury rzeczy konserwuje, a on chce zmian, i to
szybkich zmian.
To może być jego ostatnia szansa na ustanowienie nadrzędności Komisji
Europejskiej nad narodowymi rządami. Wcześniejsze próby wymuszenia kwot
imigracyjnych, a później unijnej kontroli nad granicami suwerennych
państw, skończyły się kompromitacją. Czwartej szansy nie będzie.
Juncker, gorący zwolennik centralizacji, odebrania kompetencji politykom
z wyboru i powierzenia pełni władzy urzędnikom z nadania euroelit,
doskonale to wie. Od tego roku KE ma nowe możliwości
monitorowania, kontrolowania i pouczania rządów, coś, co komisarz ds.
mediów Günther Oettinger bardzo chce przetestować. Rozprawa z Polską
mogłaby być precedensem, który w przyszłości pozwoli Brukseli
przywoływać do porządku stolicę, która spróbuje iść drogą Wielkiej
Brytanii. Determinację komisarzy potęgować będą grupy nacisku,
przekonane, że tracą w Polsce uprzywilejowaną pozycję. Sieci handlowe,
banki, którym w ostatniej chwili zablokowano możliwość przerzucania
nowego podatku na klientów, francuscy dostawcy broni, którzy mogą
utracić lukratywny kontrakt na śmigłowce dla armii, niemieccy wydawcy
zaniepokojeni zapowiedziami ustawy repolonizacyjnej – potężne lobby,
które będą naciskały na swoich polityków, żeby skorzystali z pretekstu
i zmusili Warszawę do ustępstw. Im większa bezsilność Brukseli wobec
codziennych wyzwań, tym więcej hipokryzji będzie w jej oskarżeniach
i większa determinacja urzędników, żeby urządzić w Brukseli pokazową
rozprawę z konserwatywnym rządem.
Staniszewski: Kto mocniej obrazi władzę
i socjolodzy prześcigają się na bardziej dosadne obrażenie nowej władzy.
Tomasz Lis pisze o bolszewikach z PiS, Sławomir Sierakowski opowiada
o tym, że partia Jarosława Kaczyńskiego jest prorosyjska, prof. Radosław
Markowski precyzuje, że PiS jest putinowski, ale jeszcze tego do końca
nie przemyślał – to w sumie gorzej, bo przecież nie dość, że szkodliwy,
to jeszcze głupi. O tym, że władza jest niedemokratyczna, autorytarna
czy totalitarna, nie ma co wspominać, bo brzmi to banalnie.
Za chwilę jednak porównania do Putina okażą się niewystarczające.
Tylko czekać, aż Kaczyński stanie się Kim Dzong Unem, Mao Zedongiem,
Stalinem czy Hitlerem. Nie wiadomo, co będzie później, ale są przecież
są w historii całe zastępy okrutników tak ohydnych, że na pewno będzie
można przypisać ich cechy Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
70. Bronisław Wildstein
Agnieszka Holland jak Julia Brystiger. Jeśli ktoś demonstruje pod transparentem "Stalin i Dzierżyński lepszy niż Kaczyński"...

Jeśli posłuchamy wypowiedzi Agnieszki Holland i weźmiemy pod
uwagę jej postawę to musimy zauważyć głęboką zbieżność jaki zachodzi
między nią a Julią Brystigier. Dla tych, którzy nie wiedzą, przypominam: chodzi o znaną z sadyzmu stalinowską funkcjonariuszkę, potem czynną na PRL-owskiej niwie kultury.
Jeśli ktoś demonstruje pod transparentem, który pojawił się na manifestacji KOD,
„Stalin i Dzierżyński lepszy niż Kaczyński”, pozytywnie wartościuje
tych ludobójców i uznaje, że byli lepsi niż lider wybranej w wyborach
demokratycznej partii.
Nonsens?
Czy większy niż wypowiedź Holland:
Nie sposób zrozumieć tej wypowiedzi inaczej niż uznania, że partia
Kaczyńskiego wzywa do imperialnych podbojów i masowych mordów,
do których nie tylko posuwa się, ale je wręcz pochwala Putin.
Czy większym nonsensem jest więc porównywanie PiS-u do Putinowskiej partii czy zwolenników KOD-u do stalinistów?
http://wpolityce.pl/polityka/277907-agnieszka-holland-jak-julia-brystiger-jesli-ktos-demonstruje-pod-transparentem-stalin-i-dzierzynski-lepszy-niz-kaczynski
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
71. pani holland
tęskni za czasami słusznie minionymi,a ja mam do niej prośbę,
by przestała szkodzić Naszej Polsce,ona i jej psiapsiele
gość z drogi
72. koniec pedagogiki wstydu i transportu win
Holland,
Wajda, Smarzowski i inni reżyserzy piszą list do TVP, która pokazała
"Idę" ze specjalnym komentarzem: "To droga do cenzury"
"Po raz pierwszy w 25-letniej historii wolnych mediów
publicznych w Polsce film został opatrzony ideologiczną interpretacją" -
napisała Gildia Reżyserów Polskich.
"Uważamy, że TVP dopuściła się swoim materiałem rażącej manipulacji.
Nie tylko ideologicznie odczytując wyłącznie jedną z wielu warstw filmu,
ukazując tym samym jego treść w kłamliwy sposób, ale także emitując
przed nim plansze, o które apelowała przeszło rok temu Reduta Dobrego
Imienia, a na których umieszczenie nie zgodzili się w dystrybucji
kinowej producenci filmu czuwający nad niepodważalnym prawem reżysera
do decyzji o ostatecznym kształcie jego dzieła" - czytamy dalej.
Pod listem podpisały się 44 osoby m.in.: Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Filip Bajon, Wojciech Smarzowski i Xawery Żuławski.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
73. Przykład idzie z góry: od Holland, Balcerowicza, Zolla, Stuhra.
Przykład idzie z góry: od Holland, Balcerowicza, Zolla, Stuhra. I dociera na absolutne dno
http://wpolityce.pl/polityka/285967-przyklad-idzie-z-gory-od-holland-bal...
Co się dzieje z Leszkiem Balcerowiczem? – zastanawia się wiele osób czytających jego wpisy na portalach społecznościowych oraz słuchających go w telewizji. Szczególnie te najnowsze wpisy, w których były wicepremier i prezes NBP uważa, iż Katarzyna Kukieła, autorka żenujących dywagacji na temat prezydenta Andrzeja Dudy, jest ofiarą jakiejś nagonki, dlatego trzeba jej bronić.
Co się dzieje z Aleksandrem Smolarem? A co z Andrzejem Zollem? Dlaczego Agnieszka Holland mówi to, co mówi? O co chodzi Jerzemu Stuhrowi? Nazwiska można by mnożyć. Ale nie nazwiska są ważne. Problemem jest bowiem to, że coś złego dzieje się z polską inteligencją, a szczególnie jej eksploatowanymi medialnie przedstawicielami, czyli tzw. autorytetami. A skoro prawdziwe wydaje się przekonanie ks. prof. Michała Hellera, że jaka jest inteligencja obecnie, takie będą masy w następnym lub za dwa pokolenia, obecny stan polskiej inteligencji powinien wywoływać wszelkie dzwonki alarmowe. Pomijam partyjne upolitycznienie inteligencji, bo ono nie jest ani nowe, ani niezwykłe i występowało właściwie przez cały wiek XX.
Leszek Balcerowicz jest o tyle ważny, że jego obecne funkcjonowanie pokazuje proces zamieniania się części profesorów w ideologów i to najbardziej banalnych z banalnych. A także wstydliwie nieskomplikowanych w swoich złotych myślach, radach i przestrogach. Poza profesurą sławiącą materializm dialektyczny i rozwinięte społeczeństwo socjalistyczne nawet w PRL osoby ze świata uniwersyteckiego unikały przekraczania granicy żenady i symplifikacji wywołujących stupor. Po prostu osoby wykształcone mają jednak jakiś aparat poznawczy i krytyczny, pozwalający mówić o rzeczywistości inaczej niż bohaterowie seriali typu „Dlaczego ja?” czy „Pamiętniki z wakacji”. Ale obserwacja budzi wielkie wątpliwości, czy te dwa światy są istotnie od siebie oddalone. Nawet pomijając ewidentną i trywialną politgramotę, którą często prezentują wymienione wcześniej osoby oraz całe zastępy innych, gołym okiem widać intelektualną niemoc „kwiatu” współczesnej polskiej inteligencji (tak rola „kwiatu” wynikałaby przynajmniej z częstotliwości ich pojawiania się w mediach). Profesorowie politologii, socjologii, psychologii, ekonomii czy medioznawstwa oraz znani twórcy mówią publicznie takie banalne oczywistości bez odrobiny polotu albo choćby cienia intelektualnej iskry bądź prowokacji, że samo ich oglądanie i słuchanie wywołuje uczucie wstydu oraz duże zakłopotanie.
Przedstawiciele „kwiatu” nie mają przy tym nawet odrobiny samokrytycyzmu, by przynajmniej nie podawać wiadomości z trzeciej czy czwartej ręki, bo po takiej obróbce są one po prostu kosmicznymi bzdurami. Wydawałoby się, że reprezentanci „kwiatu” coś ważnego czytają, doskonalą się, analizują, konfrontują, a nie tylko powtarzają zasłyszane na mieście ploty i nieskomplikowane myślowo bzdety. Ale tak się tylko wydaje. Bo w praktyce często profesorski głos niczym się nie różni od tego z przypadkowej ulicznej sondy. A jeśli „kwiat” mówi i pisze rzeczy wręcz bezwstydnie symplicystyczne i mimo ich banalności są one potem powielane przez przeciętnych ludzi, bo wciąż działa mit autorytetu, to efekt końcowy jest groteskowo-tragiczny. Tym bardziej że przecież trzeba pamiętać o uczelniach, gdzie symplicystyczny do bólu „kwiat” tworzy swoje jeszcze gorsze kopie, czyli „kwiatki”, co jest szczególnie przerażające, gdy chodzi o przyszłość – ze względu na przywołaną wcześniej przez mnie regułę ks. prof. Michała Hellera. Cała debata publiczna robi się wtedy jednym wielkim „Dlaczego ja?” czy „Pamiętnikami z wakacji”, a to już śmieszne nie jest wcale. Nie ma w tym przecież ani krzty logiki, błyskotliwości, odkrywczości czy choćby interesującej generalizacji. Jest tylko jakaś bezmyślna pulpa.
Równie nieskomplikowane jak w wypadku „kwiatu” są publiczne rozważania partyjnych liderów, szczególnie Ryszarda Petru i Grzegorza Schetyny, ale też całych zastępów partyjnych sierżantów z wszystkich ugrupowań, dla których określenie „symplifikacja” jest wielkim komplementem i wyróżnieniem. Mamy albo bezładne bajdurzenie o niczym, albo bardzo agresywne enuncjacje ideologiczne, które semantycznie są próżnią doskonałą. Nałożone na siebie symplifikacja akademicko-intelektualna i partyjna politgramota pomieszana z bezmyślnością tworzą mieszankę niszczącą resztki pomyślunku i zdrowego rozsądku u tzw. mas. Oczywiście nie lepsi są dziennikarze, którzy też już przeważnie niczego nie potrafią interesująco opisać i zinterpretować. A prowadząc rozmowy sami nie wiedzą do czego zmierzają, jakie sensy chcą odkryć swoimi pytaniami. Po prostu rzucają jakieś przypadkowe równoważniki zdań albo kłócą się z rozmówcami, jak gdyby byli politykami do nich opozycyjnymi. To wszystko sprawia, że ogólny obraz jest dramatyczny. I nikt już nie zwraca na to uwagi, chyba że któryś reprezentant „kwiatu” jakoś się szczególnie negatywnie wyróżni w tym morzu symplifikacji i bezsensu. Ale za chwilę wszystko wraca do normy, czyli do patologii, bo ta sytuacja w żaden sposób normalna nie jest.
Nikt nie czuje się odpowiedzialny za proces drastycznego obniżania poziomu debaty publicznej w Polsce, poziomu edukacji, szczególnie tej wyższej, a ostatecznie jakości demokracji, bo ona też pada ofiarą wszechwładnej symplifikacji. Tymczasem wszyscy się za to powinni czuć odpowiedzialni, bo wylądujemy w rzeczywistości, w której istotne będzie tylko to, żeby się najeść, wyspać i być może pochrząkać. Bo symplifikacja komunikacji, także dzięki nowym zabawkom technologicznym, do tego zmierza.
autor: Stanisław Janecki
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
74. Dla mnie
oni są raczej dołem. Czasem dnem. Więc ja dałabym tytuł "Przykład idzie z dołu" albo lepiej "Przykład idzie z dna" .
75. KUREK Z KASĄ SIĘ ZAMYKA?
Agnieszka Holland do Jarosława Kurskiego: Nie byłam apologetką Platformy
"chciałabym, by było jak przedtem", sugerując naiwny konserwatyzm i
przywiązanie do ciepłej wody. Rzeczywiście, wolę ciepłą niż wrzącą lub
lodowatą
Panie Jarku drogi!
Nie wiedzieć czemu stałam się nagle negatywną bohaterką dwóch z rzędu waszych magazynowych tekstów: wywiadu z Krzysztofem Mazurem i felietonu Macieja Jarkowca
["Magazyn Świąteczny" z 12 i 19 marca]. Zarzucają mi, że powiedziałam,
iż "chciałabym, by było jak przedtem", sugerując naiwny konserwatyzm i
przywiązanie do ciepłej wody.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,151483,19825301,agnieszka-holland-do-jarosl...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
76. "Elity" III RP znów na
"Elity" III RP znów na skardze w niemieckiej prasie... Holland w
"Die Welt": "Mamy w Polsce zimną wojnę domową!" Było i o Holokauście...
"Wiemy jednak, że w niektórych regionach w czasie okupacji
cześć polskiego społeczeństwa uczestniczyła w zabijaniu Żydów. To jest
prawda".
„Polska znajduje się w stanie zimnej wojny domowej” – tak
reżyserka Agnieszka Holland opisuje obecną sytuację nad Wisłą
w wywiadzie udzielonym niemieckiemu dziennikowi „Die Welt”. Według
Holland w Polsce panuje „nacjonalizm i antysemityzm”.
Reżyser alarmuje, iż Prawo i Sprawiedliwość nie tylko chce
zlikwidować nad Wisłą podział władz oraz, co za tym idzie, liberalną
demokrację, i stara się oddalić Polskę od Unii Europejskiej, ale
zamierza także „przeformatować duszę Polaków”.
—twierdzi Holland.
Jej zdaniem „polska prawica uważa, że Niemcy próbują zwalić winę za Holokaust na Polaków”.
—podkreśla reżyser.
Na stwierdzenie niemieckich dziennikarzy, że przecież Polacy
„byli ofiarami”, nie tylko Niemiec ale także Rosji, Holland odpowiada:
—zaznacza.
Według niej w Polsce dzieli się reżyserów na „Żydów”
i „Nie-Żydów”. Ci drudzy „zawsze mówią prawdę”, a ci pierwsi „produkują
antypolskie filmy”.
—uważa Holland. Dziennikarze „Die Welt” naciskają jednak
dalej i sugerują, że Polsce „nie udało się jak dotąd pokazać światu
„swoje cierpienie i bohaterstwo”. Reżyser przyznaje im w końcu rację.
—mówi. Jej zdaniem w Polsce zapanował wraz z dojściem PiS do władzy „nacjonalizm”.
—sugeruje reżyser. W jej opinii Polski osłabia swoje więzi
z Zachodem, co oznacza konieczność wejścia w grę, w której karty rozdaje
Rosja i Władimir Putin.
—stwierdza. Zdaniem Holland, tylko szybka zmiana władzy mogłaby ten negatywny proces zatrzymać.
—skarży się i dodaje, że sama pada ofiara nienawiści, bo ma żydowskie
imię i żydowskie korzenie, a jaj ojciec na dodatek „był komunistą”.
—tłumaczy reżyser.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
77. kuzynka Holland - JOANNA HAASE
Faszystowskie kwiaty niepamięci
Nic lepiej nie obrazuje polskiej ekspansywnej nacjonalciemnoty jak
mało znana i chyba marginalna, a przecież symboliczna dla tej postawy
sprawa maku. Czerwonego kwiatka.
JOANNA HAASE
Czasem w gronie ludzi mających pewne obycie w świecie pojawia się
opowieść o Polaku ciemniaku, archetypicznym polskim nacjonalistycznym
bucu, na szczęście ciągle jeszcze ewenemencie, którego normalny
cywilizowany Polak się wstydzi i z którym powinowactwa się wypiera. Nic
lepiej nie obrazuje tej polskiej ekspansywnej nacjonalciemnoty jak mało
znana i chyba marginalna, a przecież emblematyczna dla tej postawy
sprawa maku. Cóż, jeśli kogoś zastanawia stężona paradoksalność tytułu,
to pozostaje mi tylko zasugerować wysiłek przeczytania tego tekstu.
światowej, 8 maja 2015, ówczesne polskie władze, z premier Kopacz i
prezydentem Komorowskim, zorganizowały dosyć kameralne, acz
umiędzynarodowione obchody tej rocznicy na Westerplatte,
czyli tam, gdzie to się zaczęło. Udział wzięli różni przywódcy krajów
Europy, miał to być historyczny kontrapunkt dla organizowanej przez
neo-Sowietów militarystycznej hucpy dzień później.
(Sowiecka strefa umysłowa obchodzi dzień zakończenia wojny 9 maja,
Europa - 8 maja, bo w momencie podpisania kapitulacji III Rzeszy w
Moskwie już było po północy; także w PRL, WRL, CSRS, a nawet w NRD Dniem
Zwycięstwa był 9, a nie 8 maja, jak w UK, Francji czy Holandii).
Na uroczystości na Westerplatte przyjechał też prezydent Ukrainy
Petro Poroszenko. No, niby oczywiste, a gdzie miałby przyjeżdżać,
przecież nie będzie świętować z przywódcą bandyckiego kraju agresora, a
jego czołgów nie musi podziwiać na placu Czerwonym, skoro ma je u siebie
w Donbasie.
Poroszenko miał w klapie trzy znaczki -
polską flagę na biało-czerwonym kółeczku, malutki metalowy tryzub będący
godłem narodowym Ukrainy oraz dużą czerwono-czarną rozetkę.
***
Człowiek będący w mojej opinii duchowym przewodnikiem polskich
nacjonalistycznych ciemniaków ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na widok tej
rozetki wpadł w furię. Furia nie jest dobrym doradcą, bo wyzwoliła w
księdzu TI-Z następujący strumień bełkotliwej świadomości:
"Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w czasie wczorajszego spotkania na
Westerplatte, siedząc pomiędzy prezydentem Bronisławem Komorowski a
Donaldem Tuskiem, miał wpięte w klapę marynarki kilka emblematów. Jednym
z nich była rozetka w czerwono-czarnych barwach. Barwy te używane były
przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, która w okresie
międzywojennym pod przywództwem Stepana Bandery dokonała wielu
terrorystycznych zamachów na przedstawicieli Drugiej Rzeczypospolitej.
(...)
Manifestowanie takich barw - i to w takim miejscu
jak Westerplatte! - jest ze strony ukraińskiego prezydenta policzkiem
wymierzonym rodzinom ofiar OUN i UPA, żyjącym nie tylko w Gdańsku, ale i
w całej Polsce. Jest to także afront wobec władz Trzeciej
Rzeczypospolitej, która jest kontynuatorką Drugiej RP. W tym wszystkim
żenująca jest także postawa Bronisława Komorowskiego i byłego szefa PO
Donalda Tuska, którzy siedząc cicho i potulnie, ze spuszczonymi głowami,
dali upokorzyć i siebie, i całe państwo. Jest to też kolejny przykład
bezmyślności i bezradności polskiego establishmentu politycznego, który
godzi się na takie niegodziwości. I to ze strony państwa, które w wyniku
decyzji polskiego prezydenta ustawicznie wspierane jest z kieszeni
polskiego podatnika".
Całość tego moim zdaniem okropnie śmiesznego, choć głupiego wywodu można przeczytaćtu.
Oczywiście, zdarzyło się to rok temu, więc mało kto dziś już o
tym pamięta, choć naturalnie wątek podchwycili wszelcy inni miłośnicy
"patriotycznej" narracji, np. "Dziennik", który zawsze chętnie dawał
łamy takim szajbom, wypuścił wiadomość "Cichy skandal na Westerplatte? "Poroszenko w barwach zbrodniczej UPA" i przedrukował większość tego bredzenia.
Klub (ha, ha, ha) Inteligencji Polskiej (już teraz wiemy, czym
się różni od normalnej inteligencji) na swojej stronie internetowej
opublikował materiał niejakiego doktora Michała Siudaka (mam nadzieję,
że ten doktor to od proktologii czy czegoś takiego) pt. "Banderyzm jest
zjawiskiem sztucznie pompowanym", z tezą, iż "w przestrzeni internetowej
z niezadowoleniem, a wręcz oburzeniem, przyjęto fakt obnoszenia się
prezydenta Ukrainy P. Poroszenki w czasie uroczystości zakończenie II
wojny światowej na Westerplatte z rozetką w czerwono-czarnych barwach".
(całość tu).
Cytowany wyżej Siudak pisze o tych barwach i tej rozetce wręcz:
"Gdyby ktoś rzeczywiście i na poważnie doradzał P. Poroszence w sprawach
międzynarodowych i myślał konstruktywnie o przyszłości Ukrainy, nigdy
by nie doszło do takich sytuacji. Przecież do kraju, który deklaruje
sympatię do państwa znad Dniepru, idiotyzmem jest strojenie się w
barwy, które znacznej części Polaków kojarzą się z Ludobójstwem
Wołyńskim, a na świecie są utożsamiane z hitlerowskim faszyzmem". (podkreślenie moje - JH).
Czarno-czerwona rozetka jest więc, według oficjalnych wykładni
(Klub Inteligencji Polskiej, ks. I.-Z., publikacje w "Dzienniku" i
Onecie to nie są prywatne blogi wszak), symbolem ludobójstwa
wołyńskiego, a nawet hitlerowskiego faszyzmu. A tak się w każdym razie
kojarzy prawakom, jak wszystko z dupą szeregowemu w starym żołnierskim
dowcipie.
Chybaście się, nacjonalprawaki, z kimś na łby pozamieniali, tylko nie mogę sobie wyobrazić z kim.
***
Kanadyjski poeta John McCrae zaczął pisać
swoje wiersze o śmierci i pośmiertnym spokoju jeszcze jako nastolatek.
Jego ojciec był zawodowym wojskowym, jego brat został lekarzem. Sam John
McCrae został więc wojskowym lekarzem, co - jak na poetę debiutującego w
latach 90. XIX wieku pierwszymi tomikami poezji - jest warte
zauważenia.
W wieku 41 lat wraz z Kanadyjskim Korpusem
Ekspedycyjnym ruszył na pola I wojny światowej jako poddany Imperium
Brytyjskiego. Zmarł na zapalenie płuc przed końcem wojny, w styczniu
1918 r. Po jego śmierci bliscy w jego papierach odkryli wiersze, które
pisał w czasie orgii masowego mordowania na froncie zachodnim. Jeden z
nich, opublikowany w 1918, miał formę ronda i nosił tytuł "In Flanders
Fields".
***
In Flanders Fields
In Flanders fields the poppies blow
Between the crosses, row on row,
That mark our place; and in the sky
The larks, still bravely singing, fly
Scarce heard amid the guns below.
We lived, felt dawn, saw sunset glow,
Loved, and were loved, and now we lie
In Flanders Fields.
Take up our quarrel with the foe:
To you from failing hands we throw
The torch; be yours to hold it high.
If ye break faith with us who die
We shall not sleep, though poppies grow
In Flanders Fields.
Bardzo porządne polskie tłumaczenie tego wiersza znajduje się na blogu Okruhy.
Wśród Flandrii pól
Wśród Flandrii pól kwitnący mak
krzyża za krzyżem barwi szlak,
kres naszych dróg. Skowronka lot
wzbija się ponad armat grzmot
co śpiew mu głuszy - dzielny ptak.
Nasz los to Śmierć. Wciąż życia smak
w pamięci trwa, choć miłość wszak
nie kończy się, nasz grób jest tu,
wśród Flandrii pól.
Podejmij walkę, tam wciąż - wróg,
weź z rąk omdlałych złoty róg.
Niech zabrzmi znów, nie zawiedź nas,
Bo zburzysz nam spoczynku czas.
Zbudzimy się, choć maki śpią
Wśród Flandrii pól.
Przyjmuje się, że McCrae napisał "In Flanders Fields" 3 maja
1915 roku, dzień po tym, jak przewodniczył ceremonii pogrzebowej swojego
przyjaciela porucznika Alexisa Helmera. Helmer zginął w trakcie II
bitwy pod Ypres (tak, właśnie we Flandrii, na terenie Belgii).
Trwała od 22 kwietnia do 25 maja 1915 roku i zakończyła się w zasadzie
bez rozstrzygnięcia, jeśli pominiemy fakt, że alianci stracili w niej 90
tys. żołnierzy, a Niemcy - 35 tys. (rannych, zabitych i zaginionych).
Dlaczego była to II bitwa pod Ypres? Bo nieco ponad pół roku
wcześniej odbyła się II bitwa pod Ypres. Podobnie nierozstrzygająca, ale
stracili w niej alianci 60 tys. żołnierzy, a Niemcy - 50 tys.
W tej pierwszej, co warto zauważyć, swoje doświadczenie bojowe
zdobywał młody szeregowiec 1. kompanii 16 Bawarskiego Pułku Rezerwy,
austriacki ochotnik, niejaki Adolf Hitler. Był jednym z 42 żołnierzy
ocalałych z liczącej 250 ludzi kompanii, z całego pułku liczącego 3600
żołnierzy 20 dni bitwy przeżyło 611. Jak mówili znajomi, "Adolf po tej
bitwie stał się jakiś wycofany". Towarzysze z bawarskiego pułku
spowodują, że po wojnie Bawaria i Monachium staną się dla niego drugą ojczyzną.
I bitwa pod Ypres zryła pola i łąki lejami po wybuchach, miliony
pocisków rozorały glebę, we flandryjskie pola wsiąkły tony świeżej krwi
i tysiące ton użyźniających glebę gnijących resztek ludzkich, kości.
Kiedy w czasie II bitwy pod Ypres do ataku ruszali wiosną 1915
roku kolejni skazani na zagładę żołnierze alianccy i niemieccy, stąpali
po zielonych łąkach pełnych nagle wyrosłych i rozkwitłych kwiatów
polnego maku.
***
Kwiat maku idealnie nadaje się na symbol. Z różnych jego odmian i
składników, soku, wywarów z łodyg wytwarza się do dziś opium, a z niego
morfinę (której nazwę dał grecki bóg snu Morfeusz), kodeinę, heroinę.
Silne działanie uspokajające maku znane było od starożytności, jeszcze
całkiem niedawno w Polsce doradzano, by dzieciom nadmiernie aktywnym lub
mających kłopot z zasypianiem podać wywar z maku - wtedy mówiono, że są
bardzo grzeczne, choć dziś wiemy, że były po prostu naćpane. Stąd też
popularne powiedzenie o ciszy, "jakby makiem zasiał", choć może
poprawniej byłoby "zaćpał".
***
Mak i powstałe z niego opium były doskonale znane w kulturze
brytyjskiej na przełomie XIX i XX wieku. Dom opiumistów oddających się
legalnie swojemu niszczącemu nałogowi opisał Arthur Conan Doyle w
kolejnym opowiadaniu o przygodach Sherlocka Holmesa "Człowiek z blizną".
Brytyjsko-chińskie wojny opiumowe toczące się w połowie XIX w.
przyniosły Imperium Brytyjskiemu niewyobrażalne bogactwo za żenująco
niską cenę. Za pożądane w całym świecie chińskie jedwabie, herbatę,
przyprawy, surowce Brytyjczycy płacili Chińczykom darmowym de facto
opium uzyskiwanym z upraw w brytyjskich Indiach (a właściwie głównie na
terenie dzisiejszego Pakistanu; gdybyście się kiedyś zastanawiali nad
fenomenem popularności upraw narkotykowych, w 90 proc. pochodzących z
Afganistanu i pakistańskiego pogranicza, to właśnie poddani królowej
Wiktorii rozwinęli tutaj ten biznes, który pozwala funkcjonować talibom
już trzecią dekadę).
Opium, którego koszt produkcji
wynosił około zera, przewożono statkami do nieodległych Chin, gdzie
kupcom europejskim udało się spopularyzować jego zażywanie i uzależnić
od narkotyku w krótkim czasie kilkadziesiąt milionów Chińczyków.
Nim się chińskie władze spostrzegły, gospodarka była uzależniona
od opium jak narkoman, ponieważ istniał na rynku gigantyczny popyt na
ten produkt. Chińskie bandy handlujące z rodakami brytyjskim opium
sprzedawały w zamian Brytyjczykom (i Francuzom, i Amerykanom) wszystko,
co Chińczykom udawało się znaleźć, od starożytności po miliony ton
herbaty, jedwabiu, kopry, owoców.
Kupiec brytyjski, który
trzy razy obrócił, wożąc opium z Peszawaru czy choćby Bombaju do
Kantonu, stamtąd jedwab, porcelanę i herbatę do Londynu, a następnie
broń czy tanią europejską odzież znów do Indii, stawał się milionerem i
mógł po tych trzech kursach i mniej więcej trzech latach żyć z odsetek
do końca życia, zostawiając niezły kapitał potomkom.
Samemu Imperium Brytyjskiemu wojny opiumowe przyniosły, poza górą złota,
nowe terytoria. I to dosłownie: Hongkong i południową część półwyspu
Kowloon, zwaną New Territories. Hongkong stał się bramą wwozu opium do
Chin dla Brytyjczyków.
był symbolem kulturowym obarczonym całą masą skojarzeń. W Polsce jakimś
bladym odbiciem tej pozycji mógłby być goździk za PRL (plus rajstopy i
wuzetka na Dzień Kobiet "na fabryce", kwiatek obowiązkowo wręczany
łodygą do góry; lub "rąsia, klapa, goździk") albo w sezonie jesiennym
chryzantema (którą Polak widzi i odruchowo szuka znicza).
***
Mak był zatem już 120 lat temu powszechnie zrozumiałym symbolem
snu. Czasem wiecznego, a czasem po prostu długiego, bo mak ma jeszcze
jedną specyficzną właściwość.
Nie da się tak po prostu
wysiać maku, rzucając ziarenka na ziemię. Gleba musi być otwarta -
spulchniona, niezarośnięta, nasłoneczniona, wilgotna. Wrzucenie ziarna
maku między trawy niczego nie da, bo trawa, rosnąc, stłumi możliwości
kiełkowania maku. To jednoroczna roślina, która się wysiewa z własnych
nasion, ale wcale wzrosnąć nie musi - jeśli w jednym roku widzicie na
łące kwitnące maki, to po roku może ich tam wcale nie być, bo ich
nasiona po prostu mogą nie wygrać wyścigu o słońce, wodę i glebę z
trawą.
Ale, i tu dochodzimy do sedna, mak jest cierpliwy. Ziarno maku leży na takiej zarośniętej trawą łące i czeka. Śpi.
Co roku wyrastają i zakwitają na takiej łące najwyżej pojedyncze
kwiaty, tu dwa, tam trzy, ówdzie osiem, a w trawie pod nimi leżą
tysiące i miliony ziaren maku, które nie miały szczęścia. Mogą czekać
bardzo długo, nawet sto lat, aż nadejdzie dzień, kiedy gleba się otworzy
i przyjmie ziarna maku, te wszystkie ziarna wysypane przez ostatnie
stulecie. Kiedy na przykład wokół, na łące, rozpęta się I bitwa pod
Ypres, a otwarta gleba przyjmie tysiące ton krwi, kości, gnijących
flaków. I miliony ziaren maku.
***
Ziarna maku, które dostały się do gleby na flandryjskich łąkach
zrytych wybuchami w październiku i listopadzie 1914 roku, perfekcyjnie
wycelowały w okres wzrostu i kwitnienia w kwietniu i maju 1915, kiedy
rozpoczynała się druga odsłona rzezi pod Ypres.
Żołnierze
mogli więc ruszać do boju w groteskowej scenerii czerwonych od milionów
makowych kwiatów łąk, szybko za sprawą moździerzy i min lądowych
przekształcanych zresztą w krwisto-gliniaste mokradła. John McCrae
oglądał te makowe pola, mając z tyłu głowy całą brytyjską legendę o maku
jako symbolu śmierci, snu, zapomnienia, i napisał w końcu o nich swoje
rondo.
***
Sukces utworu McCrae'a był właściwie natychmiastowy. Kwiaty maku
stały się symbolem wojny, pamięci, weteranów. Brytyjskie groby wojenne
(a za nimi, oczywiście, australijskie, nowozelandzkie, kanadyjskie,
południowoafrykańskie, a w jakimś stopniu i francuskie, belgijskie,
holenderskie) zaczęto ozdabiać kwiatami czerwonego maku, a
czerwono-czarna rozetka wieszana na budynkach, pojazdach, wpinana w
klapę czy w kapelusz stała się symbolem pamięci o ofiarach wojny.
***
Kiedy Polacy mieli wejść do walk pod Monte Cassino (ta historia
zasługuje na odrębny tekst; może innym razem), po przyfrontowych
placówkach wojskowych polskiego II Korpusu jeździła teatralna czołówka
Polska Parada, grupa rozrywkowa polskiego wojska, z patriotycznymi
przedstawieniami dla żołnierzy.
W jej składzie byli
Feliks Konarski, tekściarz, i Alfred Schütz, kompozytor. Gdy Polacy
walczą już szósty dzień o wzgórze klasztorne, ponosząc olbrzymie straty,
Konarski na kolejny występ dla polskiej kompanii transportowej
przyjeżdża do miejscowości Aquafondata; po drodze mija prowizoryczny
grób brytyjskich żołnierzy.
Choć polska ideologia
historyczna mówi o wielkiej daninie specyficznie polskiej krwi złożonej w
zwycięskiej walce o Monte Cassino, to prawda jest taka, że w bitwie tej
poległo nieco poniżej 1000 polskich żołnierzy (w skali liczącego ok.
150 tys. II Korpusu), a kolejne ok. 2500 było rannych i zaginionych.
Walki o Monte Cassino trwały tymczasem wówczas już piąty
miesiąc, a alianci stracili w nich w sumie ok. 55 tys. żołnierzy
zabitych, rannych i zaginionych: Amerykanów, Brytyjczyków,
Nowozelandczyków, Kanadyjczyków, Francuzów, Marokańczyków.
Nie tylko Polaków - którym w końcu udało się zająć opuszczony przez
niemieckich spadochroniarzy klasztor dzięki temu, że w innej części
frontu oddziały francusko-marokańskie przełamały niemiecką obronę i
Kesselring kazał się wycofywać na Linię Hitlera. (I tu znów myśl na
marginesie, że wśród garstki bezprzykładnie bohaterskich obrońców
klasztoru, spadochroniarzy Luftwaffe, było sporo polskich Ślązaków
przymusowo wcielonych do Wehrmachtu).
I jakaś mogiła tych
wcześniejszych, brytyjskich ofiar była wtedy, tego dnia, w Aquafondata.
Leżał na niej, co przecież nie może dziwić, będący symbolem ofiar wojny
od 25 lat, bukiet polnych maków. Konarski to zapamiętał, a potem, po
występie, usiadł i zaczął pisać znaną piosenkę, do której następnego
dnia Alfred Schütz skomponował melodię.
***
Alfred Schütz (!), autor muzyki do "Czerwonych maków", polski
Żyd (!) z bogatej rodziny (!), w 1939 roku ucieka (!) przed Niemcami z
Warszawy do Lwowa (!). Tam, w przeciwieństwie do swojego kolegi po fachu
Eugeniusza Bodo, po wkroczeniu Armii Czerwonej przyjmuje obywatelstwo
sowieckie (!).
łagrze. Schütz wraz z kolegami z polskich scen podróżuje po bezkresie
ZSRR (!) i daje występy w objazdowym teatrzyku (!) - nie żeby to był
jakiś szpas, bo głodowali, ale przynajmniej na swobodzie, a nie w
łagrze.
Trafia do armii Andersa, a potem przez Palestynę
(!) na front włoski. Po wojnie nie wraca do Polski, lecz jedzie do
Brazylii tam pracuje dla brazylijskich teatrów rewiowych(!). Żeni się z
węgierską Żydówką. W 1961 wracają do Europy i osiedlają się w Monachium
(!). Schütz umiera w 1999 roku, jego żona - bezpotomnie - pięć lat
później i w 2005 roku w ramach ironii dziejów prawa do "Czerwonych maków
pod Monte Cassino" przechodzą na władze kraju związkowego Bawaria (!)
(który po dziesięciu latach starań odda je w końcu Polsce).
Warto tu zauważyć, że Bawaria, druga ojczyzna Adolfa Hitlera i
trzecia Alfreda Schütza, ma wiele różnych fajnych praw autorskich, np.
do "Mein Kampf" (autor tego dzieła także zmarł bezpotomnie wraz z
małżonką, tylko nieco wcześniej).
W zasadzie, gdybym była
stereotypową polską patriotką chowaną na ziarnie współczesnego
polskiego nazinacjonalizmu, to w tym krótkim życiorysie jest cała masa
rzeczy, od których powinnam natychmiast dostać zawału, od nazwiska
poczynając. I jeszcze facet napisał muzykę do tej piosenki, o tych
makach, które, no wszystko jasne, już wiemy, są symbolem
hitlerowsko-faszystowskiego banderyzmu.
***
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.
***
A przecież nikt, dosłownie nikt z walczących pod Monte Cassino
polskich żołnierzy nie pamiętał o żadnych makach, które miałyby tam
rosnąć i "pić polską krew".
Wzgórze Cassino, bombardowane
od stycznia przez artylerię i amerykańskie floty powietrzne, usiane
było bowiem najróżniejszymi rzeczami, ale na pewno nie kwiatami. Nie
pisze o nich Wańkowicz w swym opus magnum o Monte Cassino, nie pamięta o
nich żaden z jego rozmówców.
Pojawiają się dopiero w
piosence Konarskiego - ale już rozumiem, że jako nawiązanie przecież nie
do rzeczywistych kwiatów, ale do symbolu, zrozumiałego dla polskich
żołnierzy w alianckiej armii stworzonej według brytyjskich etatów.
Symbolu brytyjskiej pamięci o ofiarach wojny.
W polskich
szkołach tymczasem uczą, że to krowa, to płot, to drzewo, a żołnierz, no
co z tym żołnierzem, no wiadomo, szedł po makach i ginął pod
"mątekasinął".
Pyta Damian (pisownia oryginalna):
"Dlaczego śpiewamy Czerwone maki spod Monte Cassino? potrzeba mi to na dzisiaj!!!".
Odpowiada Mateusz (pisownia oryginalna)
"Czerwone Maki spod Monte Cassino nawiązuje to do tego, iż na
zrytych polach Monte Cassino rosły tam właśnie czerwone maki. Pieśń ta
powstała w nocy z 17 na 18maja 1944r na kilka godzin przed zdobyciem
klasztoru (...)
Więc po tej krótkiej lekcji historii
którą tu przedstawiłem odpowiadam że śpiewna jest ta piesn po to by
upamiętnić tamtą chwilę...
Miałem podobna pracę domową na historie w gimnie i napisałem tu tak jak teraz tobie... Dostałem za to 5...
Prosze o nieblokowanie bo ja z neta wziąłem zaledwie tylko to
ostatnie pół zdania bo nie pamiętałem jak tam w zeszycie napisałem.
Jesli moja praca domowa okarze sie być dobra to bardzo mi miło :P
Pozdrawiam: Mateusz1515153 :)".
(Możemy tu też prawdopodobnie odkryć początki kariery słowa "zryty" w gimbusiarskiej mowie).
***
Wiersz Johna McCrae trafił na rewers 10-dolarowego kanadyjskiego
banknotu wraz z kwiatami maku. Czy Kanadyjczycy w ten sposób czczą
"banderowców" i "hitlerowski faszyzm", padre Isakowicz-Zaleski i
doktorze Siudak?
Kwiat maku montuje się na maskach
londyńskich taksówek. W dni wojennych rocznic te tzw. PoppyCabs wożą za
darmo weteranów na cmentarze i pod pomniki. W pozostałym czasie często
znaczek maku na taksówce w Londynie po prostu znaczy, że jej kierowca to
weteran. Afganistanu, Iraku, Kanału Sueskiego, Falklandów.
Jako oczywisty symbol kwiat maku jest zakładany przez polityków
krajów dawnej ententy. Nosi go Cameron, nosiła go Thatcher, brytyjska
królowa i kanadyjscy premierzy. To tak oczywisty symbol wojny i jej
ofiar, że w 2014 roku przyjęła go Ukraina w ramach kampanii "Nigdy
Więcej 1939-1945" także dlatego, by odciąć się od posowieckich symboli
obecnych wciąż w mitologii neo-Sowietów z Rosji. Tam symbolem są nadal
goździki. Wydawałoby się, że - po Monte Cassino, czyli dobre już 70 lat -
ten symbol będzie czytelny także dla Polaków.
Ale, jak
to zwykle się okazuje, wszyscy ci, którzy na co dzień gęby mają zwykle
pełne miłości do ojczyzny, patriotyzmu, bogobojnych frazesów,
poświęcenia, bohaterstwa, polskości i historii, najmniej o tej historii
wiedzą; narodowych symboli, choćby funkcjonujących w popularnej wojennej
pieśni, nie znają, literatury polskiej się brzydzili od podstawówki, a
ich polszczyzna jest tragiczna. W sam raz na potrzeby polskiego
patriotyzmu XXI wieku.
Blog Johanny Haase http://haase.blox.pl/html
PS Informacje o okolicznościach powstania "Czerwonych maków"
zaczerpnęłam m.in. z bardzo ciekawego artykułu Mariusza Cieślika "Kto widział maki na Monte Cassino?" w "Rzeczpospolitej".
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,95891,19955007,faszystowskie-kwiaty-niepamieci.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
78. Chore rozważania ...
Maki, opium, Wielka Brytania, Ypres, Monte Cassino, Poroszenko, rozetka...
"Nic lepiej nie obrazuje polskiej ekspansywnej nacjonalciemnoty jak
mało znana i chyba marginalna, a przecież symboliczna dla tej postawy
sprawa maku. Czerwonego kwiatka."
No, to dołóżmy jej polską piosenkę wojskową zatytułowaną "Maki" - znaną jeszcze wcześniej - bo w latach 1914-18 - może gdzieś ją sobie jakoś bidula wkomponuje.
muz. Stanisław Niewiadomski, sł. Kornel Makuszyński
https://www.youtube.com/watch?v=OFpigvmOuPE
79. u Holland bez zmian :)
Agnieszka Holland pozostaje pod wrażeniem sobotniego marszu opozycji. Chyba sama nie wyreżyserowałaby lepszego spektaklu. W uniesieniu brakuje jej słów… cenzuralnych.
Nie ma w tym na razie takiego - przepraszam, że użyję tego słowa - „wk…nia”. To zupełnie nowa ekspresja, której nie widzieliśmy przedtem na żadnych demonstracjach
— zachwyca się w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.
Holland, co dla niej nowe, zauważa, że „za poprzednich rządów zaniedbano godności tych warstw naszego społeczeństwa, które ucierpiały na transformacji, a później zostały fatalnie potraktowane przez neoliberalny kapitalizm”.
Ale, jak ocenia, to ledwie niedociągnięcie. Nie to, co zbrodnicza polityka PiS.
Kaczyński popełnia dokładnie taki sam błąd, tylko w sposób brutalny, a nie poprzez zaniechanie. To jest rewanż. (…) Trudno sobie wyobrazić, żeby na dłuższą metę można było pompować godność tylko symbolami nacjonalistycznymi, które się nazywa patriotycznymi
— stwierdza.
I dodaje dramatycznie:
Pytanie, na ile poharatani z tego wyjdziemy, na ile poharatany wyjdzie z tego kraj? A przede wszystkim, czy można będzie kiedykolwiek odbudować jakiekolwiek dobro wspólne?
Według Holland, rząd PiS „w sposób pogardliwy i absolutnie arogancki łamie podstawowe wartości europejskie”.
Nie wiem, czy politycy PiS nie zdają sobie z tego sprawy, są tak niemądrzy, cyniczni czy oszołomieni jakąś wizją, która zresztą jest szalenie mglista
— ocenia.
Trochę już przyzwyczailiśmy się do takich ocen pani reżyser, ale – trzeba przyznać – potrafi ona też zaskoczyć.
Jest oburzenie i przekonanie, że trzeba coś robić, żeby nie stało się najgorsze. Natomiast nie ma determinacji, że weźmiemy pały i będziemy się tłuc
— ogłasza.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
80. Holland: Europa
Holland: Europa Środkowo-Wschodnia odpowiedzialna za Brexit
"Panująca w tej chwili partia, a właściwie jedno-wódz, dąży do zmiany ustroju w Polsce, do odwrócenia się od tego wszystkiego co nazywaliśmy demokracją.” - mówiła reżyser.
„Nawet jak Anglia wyjdzie z Unii, to można to tłumaczyć tym, że Unia wzięła sobie na kark tę niegrzeczną, niemądrą i totalnie niesolidarną Europę Środkową-Wschodnią.” - przekonywała reżyser Agnieszka Holland w programie „Tomasz Lis”.
Na początku programu Holland przyznała, że wszystkie jej złe przypuszczenia względem obecnej władzy, sprawdziły się.
„Wydaje mi się, że wszystkie moje lęki jakie artykułowałam jeszcze przed wyborami się spełniają. Panująca w tej chwili partia, a właściwie jedno-wódz, dąży do zmiany ustroju w Polsce, do odwrócenia się od tego wszystkiego co nazywaliśmy demokracją.” - mówiła reżyser.
Gość Tomasza Lisa odniósł się także do ostatniego „Błękitnego Marszu”
„Polityczna moc jest duża, ale powinna być większa. W sensie ilościowym i hasłowym. Skala zagrożenia jest tak wielka, że powinna być jeszcze większa mobilizacja.” - mówiła Agnieszka Holland.
Zdaniem reżyser Polska w znacznym stopniu przyczyniła się do kryzysu jaki panuje w UE.
„Musimy sobie uświadomić, że swoją postawą Polska przyczynia się do głębokiego kryzysu Unii Europejskiej, a w dalszej perspektywie do jej rozpadu. O ile Węgry mogłyby być uważane za pryszcz na ciele Unii, to to, co się stało w Polsce jest wielkim ciosem i rozczarowaniem w samą idee Unii.” - przekonywała Holland, dodając:
„Żadne zaklęcia prezesa tego nie zmienią. Jest to wielkie ugodzenie w miejsce Polski w Unii, którego już przez bardzo długi czas nie odbudujemy.”
Agnieszka Holland, która często bywa zagranicą, pytana była oto co myślą o Polsce na Zachodzie.
„W tej chwili po tych sześciu miesiącach, po przekazie jaki wysyła rząd zagranicę, w Europie odbierane to jest jako agresja. Za granicą pytają więc teraz „po co nam to było?” Mówią tak ci, którzy byli nie przychylni rozszerzeniu Unii. Za granicą mówi się, że komunizm jest czymś w rodzaju raka, który teraz w Polsce ma reemisje, a w Europie się rozprzestrzenia.” - mówił gość programu „Tomasz Lis”
---------------------------------------------------------------------------
Groteskowy atak Holland na program 500 plus. „Odkryła” tajny plan rządu
http://niezalezna.pl/80475-groteskowy-atak-holland-na-program-500-plus-o...
Tegoroczny Kongres Kobiet zostanie zapewne zapamiętany dzięki dziwacznej akcji z zakładaniem papierowych toreb na głowy.
Za to co siedzi w samych głowach feministek, ujawniła reżyser Agnieszka
Holland. Z jej słów wynika, że przebiegają tam niesłychane wręcz
procesy. Kiełkuje na przykład strach przed… 500+. Zdaniem Holland,
rządowy program to „zabieg socjalny”, który ma „przytrzymać kobietę w domu, uzależnić ją od zasiłku”.
W miniony weekend w stolicy odbył się VIII Kongres Kobiet. Biorące w nim
udział feministki na celownik wzięły przede wszystkim obywatelski
projekt ustawy o ochronie życia, przygotowany przez komitet „Stop
Aborcji”.
Swoje zdanie na ten temat postanowiła zaprezentować również Agnieszka Holland. No i zaprezentowała.
– uznała reżyser.
Jakoś w to wszystko Holland potrafiła wpasować rządowy program „Rodzina 500 plus”.
– stwierdziła Agnieszka Holland.
Jeśli innym uczestniczkom Kongresu Kobiet też roją się podobne historie,
to zamiast zakładania papierowych toreb powinny wylać sobie na głowy po
kuble wody. Bardzo zimnej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
81. TEMAT DNIA "GW""PiS od dawna
"PiS od dawna przekraczał wszystkie dopuszczalne sposoby rozmawiania o świecie"
przywódcy partii, który ma zapędy tak autorytarne i który chce
przemodelować na wzór swoich idei Polskę, politykę i ustrój, przypomina
mordercze utopie z pierwszej połowy XX wieku - mówi Agnieszka Holland,
która była gościem Macieja Czajkowskiego w 'Temacie dnia Gazety
Wyborczej'.
http://wyborcza.pl/10,82983,20156549,temat-dnia-gazety-wyborczej-agnieszka-holland-kaczynski.html
– Uważam, że to było bardzo niedobrze i nawet na granicy skandalu, że taki pomnik nie powstał, w momencie, kiedy tak ogromna masa ludzi miała szaloną potrzebę emocjonalną żeby to powstało. I to nie gdzieś tam na cmentarzu, tylko właśnie w środku miasta – mówiła Agnieszka Holland. Jej zdaniem przyczyniło się to do dzielenia ludzi, jednak obecne działania Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie to "uzurpowanie sobie kolejnej władzy".
– Z drugiej strony taka pomnikomania i próba uświęcenia Lecha Kaczyńskiego, jest czymś, gdyby to nie było takie smutne i groźne, to byłoby to wręcz komiczne, szczególnie jak patrzymy na jego wizerunek na tej postawionej potajemnie tablicy. I myślę, że to jest w sumie krzywda uczyniona temu człowiekowi, w moim pojęciu, ponieważ się go zmienia w jakiś rodzaj bałwana – przekonywała Holland.