17 września 1939 - Wystąpienie Lecha Kaczyńskiego 17 września 2009
Wystąpienie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pod pomnikiem Poległych i Pomordowanych na Wschodzie
Eminencjo Księże Prymasie!
Ekscelencje!
Panie Marszałku!
Pani Prezydent!
Panie i Panowie!
Dokładnie siedemdziesiąt lat temu Polska otrzymała cios w plecy. Wojsko Polskie walczyło wtedy w Warszawie, Modlinie, na Helu, w rejonie Lwowa, na Lubelszczyźnie i w wielu innych miejscach naszego kraju; trwała jeszcze bitwa pod Kutnem. Tego dnia około drugiej w nocy ponadsześćsettysięczna armia sowiecka wdarła się w granice Rzeczypospolitej – dokonała aktu agresji; nie było to wkroczenie. O godzinie trzeciej nad ranem polski ambasador został wezwany do sowieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żeby dowiedzieć się, że państwo polskie nie istnieje, a rząd uciekł. W rzeczywistości rząd Rzeczpospolitej urzędował wtedy na jej terytorium.
Doszło do najzwyklejszego aktu agresji – aktu, który był aktem wojennym. Polska stała się ofiarą dwóch agresorów w trakcie, gdy wojna jeszcze trwała. Wiem, że powtarzam to nie po raz pierwszy, ale tę prawdę trzeba choćby i codziennie powtarzać.
Nasza armia w niejednym miejscu stawiała opór sowieckiemu agresorowi. Niektóre z licznych bitew i potyczek zostały przed chwilą przypomniane. Bohaterska była obrona Grodna, bohaterstwo żołnierze polscy wykazali w wielu innych miejscach, chociaż działali bez wyraźnego rozkazu. Po prostu bronili swojej ojczyzny i był to akt spontaniczny i normalny; żołnierze są od tego, żeby ojczyzny bronić.
Wielu z nich, w szczególności wielu oficerów dostało się do niewoli i decyzją z 5 marca 1940 roku, która formalnie była decyzją Biura Politycznego, a w rzeczywistości decyzją Stalina, zostali wymordowani. Jeżeli tego rodzaju akt, dotyczący 30 tysięcy ludzi, nie jest aktem ludobójstwa, to co nim jest? Pytam, bo to zostało w Polsce zakwestionowane, i to nie przez byle kogo. Świetnie rozumiem potrzebę pojednania, ale narody jednać się mogą tylko i wyłącznie w prawdzie, powtarzam: tylko i wyłącznie w prawdzie, szczególnie jeżeli chodzi o duży naród, taki jak polski, i jeszcze większy. Prawda natomiast jest prosta: pakt Ribbentrop-Mołotow, czyli w istocie Hitler-Stalin, to był pakt dwóch wyjątkowo agresywnych imperializmów i totalitaryzmów.
Czy mord katyński był aktem zemsty? Tak, bo jego rzeczywistym motywem był odwet za rok 1920. Czy nie był to akt szowinizmu, wielkoruskiego szowinizmu? Tak, był. Już wtedy, w 1940 roku tak to należało określić. To nie były już lata 20., lecz czasy, gdy ten wielkoruski szowinizm zaczął dominować także w ramach komunizmu. I taka jest prawda – i taką tylko prawdę jesteśmy w stanie przyjąć.
Lata 1939-1941 na terenie, który obejmował więcej niż 50 procent terytorium przedwojennej Drugiej Rzeczypospolitej, to lata nie tylko mordów na oficerach. To także tysiące egzekucji działaczy politycznych, w tym, co ciekawe, i działaczy lewicy, którzy w pierwszej chwili myśleli, że oto nadchodzą dobre czasy; szybko się skończyły, przed sowieckimi plutonami egzekucyjnymi. To niszczenie polskiej inteligencji, to wywiezienie setek tysięcy ludzi do Kazachstanu, na Zabajkale, do republik w północnej Europie, republik autonomicznych. To obozy i śmierć dzieci, kobiet i mężczyzn. Taka jest prawda o tych czasach i jest w naszym interesie, także politycznym, żeby o tym pamiętać – szczególnie wtedy, gdy 1 września, w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, w miejscu, które jest symbolem, słyszymy o planie nowej architektury Europy. Mówiłem przed kilkoma godzinami na zjeździe Polskiego Towarzystwa Historycznego, że miejsce Polski w tej nowej architekturze musi być niezwykle ciasne; z natury rzeczy można powiedzieć. Nie próbujmy się więc w to miejsce wpisywać!
Szukajmy Europy partnerskiej, w której naszemu krajowi należy się miejsce wynikające z jego wielkości i historii. Od historii bowiem nie da się uciec. Nasz świat to – dla dziś żyjących pokoleń – oczywiście przede wszystkim przyszłość, ale jej nie da się oddzielić od przeszłości. Pojednanie w Europie, rozumianej w tym momencie szeroko, jest potrzebne. Ale podstawą tego pojednania musi być niejednokrotnie twarda prawda. Powtarzam raz jeszcze: Polska nie ma powodów do odrabiania lekcji pokory. Polska zachowała się tak, jak należało się zachować. Niech lekcję pokory odrabiają ci, którym niejedna taka lekcja się należy. W imię czego? Właśnie w imię przyszłości. Dziękuję bardzo.
- Ob.Serwator - blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
1 komentarz
1. Przemówienie 1.09.2009 na Westerplatte i 17.09.2009 .w Olsztynie
Przemówienia Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na obchodach 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej (Westerplatte 1 września 2009) oraz 17 września 2009 w Olsztynie - PDF
Pzdr.
Trójmorze wzmocni UE i wyrówna szanse w międzynarodowej konkurencji
W poniedziałek rozpoczyna się dwudniowy szczyt przywódcówdwunastu państw Trójmorza (Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy,
Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry),
tj krajów położonych między Adriatykiem, Bałtykiem a Morzem Czarnym.Z jednej strony pani rzecznik administracji prezydenta Donalda Trumpa
ogłasza, że inicjatywa Trójmorza to priorytetowy projekt dla USA,
z drugiej zaś Niemcy niespodziewanie zgłaszają swoją chęć współudziału
w tym przedsięwzięciu. Czy w takim razie Trójmorze to przeciwwaga dla
strategicznego sojuszu Niemiec z Rosją w sektorze energetycznym, jak
twierdzi wielu publicystów? Może po części i tak, jeśli dojdzie
do realizacji projektu gazociągu Nord Stream 2 łączącego bezpośrednio
oba kraje po dnie Bałtyku. I choć bezpieczeństwo energetyczne w regionie
Europy Środkowej i Wschodniej to warunek sine qua non powodzenia
inicjatywy bliskiej i długoterminowej współpracy gospodarczej
i politycznej krajów w tym regionie, to jednak a może przede wszystkim
projekt ten może okazać się niezwykle doniosły i nabrać wielokrotnie
większego znaczenia wobec dynamicznych zmian na scenie międzynarodowej.
A chodzi o relacje… między USA a Chinami.
Prof. Cenckiewicz: Od jesieni 2009 roku temat rozdzielenia wizyt w Katyniu pojawia się w kilku notatkach z rozmów z Rosjanami
W szóstym odcinku programu dokumentalnego „Reset” autorstwa Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza jego autorzy ujawnili, że rząd Donalda Tuska na żądanie Kremla zgodził się na rozdzielenie wizyt premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w 2010 r. Jedna z notatek, do której dotarli autorzy programu – z 30 września 2009 r. autorstwa Jarosława Bratkiewicza, dyrektora Departamentu Wschodniego MSZ, kierowanego przez Radosława Sikorskiego – dotyczy m.in. obchodów rocznicy zbrodni katyńskiej i rozmów nt. rozdzielenia wizyt premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu w 2010 r. To jest dokument, który rozpoczyna jakiś rodzaj dyskretnych rozmów pomiędzy ekipą Donalda Tuska a Rosjanami w kwestii rozdzielenia wizyt i zorganizowania uroczystości z udziałem premiera Tuska i premiera Putina. Rosjanie w dokumencie Jarosława Bratkiewicza z września 2009 r. wskazali na pewien problem i tym problemem był Lech Kaczyński sugerując jednoznacznie, że nie chcieliby powtórki z Westerplatte i wtedy na to stwierdzenie zastępca ambasadora Federacji Rosyjskiej w RP, Dmitrija Polanskiego, szef Departamentu Wschodniego MSZ Bratkiewicz stwierdził, że polityka historyczna jest w gestii rządu i wszystkie późniejsze stwierdzenia Bratkiewicza, w tym konkluzje dla samego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, w których jest mowa o tym, że trzeba rozpoznać plany Lecha Kaczyńskiego i generalnie jest tam zawarta sugestia, że Lecha Kaczyńskiego najlepiej byłby wysłać do Moskwy na uroczystości zakończenie II wojny światowej, a w Katyniu byliby tylko premierzy, jest bardzo sugestywna — mówił Cenckiewicz.
— mówił Cenckiewicz.
Jest to też jednoznaczny sygnał wysłany Rosjanom, jakie jest stanowisko rządu
— ocenił. Określił to „grą”, której stawką jest „unieważnienie całej polityki międzynarodowej Lecha Kaczyńskiego”.
Jak mówił, „żeby ta ‘gra’ była skuteczna, to ona musi pozostać w sferze bardzo dyskrecjonalnej i Bratkiewicz w pierwszym zdaniu przytacza kilka wątków z rozmowy z Polanskim, ale one ‘wymagają większej dyskrecji’”.
Mówimy o konkretnym spotkaniu, konkretnych ludzi, konkretnego polskiego urzędnika MSZ, po którym to spotkaniu powstały dwie notatki jedna przegadana z bardzo szerokim rozdzielnikiem (informacja, o tym, kto otrzyma notatkę - przyp. PAP) dwudziestu kilku osób, w tym przedstawiciela Lecha Kaczyńskiego i druga, ta, o której mówimy, na której jest już tylko rozdzielnik sześcioosobowy. W zasadzie chodzi o pięć osób, bo na rozdzielniku, sam autor tej notatki Jarosław Bratkiewicz, umieścił również siebie
— zdradził Cenckiewicz.
Przekazał, że egzemplarz pierwszy ujawnionej notatki otrzymał „prof. Rotfeld, egzemplarz drugi minister Sikorski, egzemplarz trzeci otrzymała wiceminister Bernatowicz, egzemplarz czwarty wiceminister Kremer, egzemplarz piąty Bratkiewicz, egzemplarz szósty rzecznik prasowy MSZ Paszkowski”.
Podkreślił, że od jesieni 2009 r. w zasadzie do końca marca 2010 r. w rozmowach z Rosjanami „wątek dot. rozdzielenia wizyt w Katyniu, wizyty premiera Tuska bez prezydenta Kaczyńskiego, pojawia się przynajmniej w kilku notatkach, w kilku rozmowach”.
Sprawa Katynia. „Problem” dla rządu Tuska i Moskwy
Wskazał, że w kontekście Katynia „Rosjanie obawiali się uznania tego, że są, jako następca prawny Związku Sowieckiego, w jakimś sensie odpowiedzialni za to, żeby tej sprawie na różnych płaszczyznach jakoś zadośćuczynić”.
Strona polska, wyłączając prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który uważał, że ta sprawa powinna stać się przedmiotem, analizy prawnej w europejskim Trybunale Praw Człowieka, o tyle rząd polski z Tuskiem na czele, wysyłał sygnały Rosjanom, że zależy im wyłącznie na jakimś moralnym zadośćuczynieniu, które tak naprawdę polegałoby na przekazywaniu jakiś materiałów historycznych i od czasu do czasu na takich deklaracjach, jakie Putin składał czy to w Polsce czy później w Katyniu 7 kwietnia
— powiedział historyk.
Jak dodał, „problem” pojawił się wtedy, kiedy Lech Kaczyński wysłał sygnał, że chciałby skierować tą sprawę do „Trybunału Europejskiego”, a „wielki problem” wtedy, kiedy dwie rodziny katyński złożyły wniosek do europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tej sprawie”.
Pojawił się problem, że sprawa Katynia może być procedowana, stąd pilna notatka do premiera Tuska od Sikorskiego, że następuje niekontrolowana przez rząd akcja części rodzin katyńskich ws. odpowiedzialności Rosji za zbrodnie i kłamstwo katyńskie
— wskazał Cenckiewicz.
Nowe dokumenty! Tak Putin bał się Lecha Kaczyńskiego: Na Westerplatte poczuł się „upokorzony” i nie chciał spotkania
Twórcy serialu „Reset” ujawnili kolejne nieznane dokumenty! Dotyczą one planowanej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.
Jak wynika z rządowych dokumentów, które ujawnili Sławomir Cenckiewicz oraz Michał Rachoń, sam Władimir Putin miał nie chcieć wizyty polskiego prezydenta w rocznicę zbrodni katyńskiej.
Rosyjski satrapa miał poczuć się urażony słowami, które padły w słynnym wystąpieniu Lecha Kaczyńskiego na Westerplatte.
W grudniu 2009 roku Jarosław Bratkiewicz szef departamentu wschodniego MSZ spotyka się w Petersburgu z rosyjskimi ekspertami i słyszy, że Putin na uroczystościach rocznicowych na Westerplatte poczuł się „upokorzony” i że nie chce spotkania z Lechem Kaczyńskim w Katyniu z przyczyn „psychopolitycznych”
– pisze Michał Rachoń.
Zdaniem prof. Sławomira Cenckiewicza, dokumenty świadczą o tym, że koncepcja rozdzielenia wizyt w Katyniu została przeniesiona z „poziomu dyplomatycznego na poziom rządowy”
Rosjanie nie życzą sobie wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu w kwietniu 2010 r., o czym polskiego wiceministra spraw zagranicznych informuje wiceszef rosyjskiego MSZ. To przeniesienie koncepcji rozdzielenia wizyt z poziomu dyplomatycznego na poziom rządowy.
Skutki resetu z Moskwą! Cenckiewicz: Rosjanie domagali się zamknięcia śledztwa katyńskiego; Rachoń: Efekty polityki Tuska są miażdżące
W ramach resetu Rosjanie domagali się od Polski zamknięcia śledztwa katyńskiego prowadzonego w Instytucie Pamięci Narodowej – powiedział w poniedziałek na antenie TV Republika prof. Sławomir Cenckiewicz, współautor serialu dokumentalnego „Reset”.
W programie „W punkt” na antenie Telewizji Republika autorzy serialu dokumentalnego „Reset” zapowiedzieli emitowany dziś w TVP ostatni odcinek jego pierwszej serii. Jak zauważył Michał Rachoń, siódmy odcinek serialu jest podsumowaniem dotychczasowych ustaleń przedstawionych w poprzednich odcinkach. Podkreślił, że spodziewał się reakcji Donalda Tuska na ustalenia przedstawione w serialu „Reset”.
Tusk nie konfrontuje się z własną polityką, bo jej efekty są miażdżące
— powiedział Rachoń. Zauważył, że w ostatnich dniach dyktator Rosji Władimir Putin powrócił do tez swojej polityki historycznej, które w obecności Donalda Tuska przedstawił na Westerplatte podczas obchodów siedemdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej w 2009 r., gdy sugerował polską współodpowiedzialność za wybuch konfliktu.
Milczenie Tuska
To milczenie Donalda Tuska jest koniecznością, ponieważ za decyzje polityczne w państwie demokratycznym ponosi się odpowiedzialność
— zauważył Rachoń. Podkreślił, że milczenie przewodniczącego PO przejawia się m.in. w niechęci do polemiki wobec dokumentów przedstawianych w serialu przez jego autorów. Dodał, iż liczba dokumentów ilustrujących politykę rządu Donalda Tuska wobec Moskwy jest na tyle duża, że autorzy muszą dokonywać bardzo ścisłej selekcji, a długość poszczególnych odcinków nie pozwala na ich dokładne omówienie.
Sławomir Cenckiewicz powiedział, że z największą reakcją spotkał się pierwszy odcinek serialu, a kolejne są przemilczane przez środowiska dziennikarskie i opozycję. Jako osoby prowadzące polemikę z serialem wymienił europosła KO Radosława Sikorskiego oraz byłego dyplomatę, publicystę Onetu Witolda Jurasza, który - jak ocenił - „pomaga serialowi, ponieważ jego teksty są faktycznym potwierdzeniem jego tez”. Dodał, że elementem krytyki serialu jest także sugerowanie, że to politycy o poglądach konserwatywnych, a nie liberalnych, są faktycznymi zwolennikami resetu stosunków z Rosją.
Odnosząc się do opinii Cenckiewicza, Rachoń zauważył, że w jednym z dokumentów Rosjanie wskazywali na wartości chrześcijańskie jako fundament porozumienia z Polską.
To pokazuje jak bardzo oderwany od rzeczywistości jest kontekst resetu, ponieważ z punktu widzenia rządu Donalda Tuska kluczowe było dogadanie się z Rosją, a co zostałoby wpisane w argumentację Władimira Putina nie ma znaczenia, może nawet obrazić i obwinić Polskę o wybuch II wojny światowej. Najważniejsze było, aby Federacja Rosyjska wystawiła cenzurkę, że Donald Tusk nadaje się do aspirowania w instytucjach międzynarodowych
— przypomniał. Rachoń powiedział, że w ostatnim odcinku pierwszego sezonu serialu zostanie zaprezentowana notatka pokazująca, że Rosjanie traktowali rząd Donalda Tuska jako sprzyjający współpracy polsko-rosyjskiej, w przeciwieństwie do rządów tworzonych przez PiS w latach 2005-07.
Kluczowy element „resetu”
Zdaniem Sławomira Cenckiewicza, jednym z najważniejszych elementów „resetu” było doprowadzenie do uzgodnienia pomiędzy oboma krajami spraw historycznych. Zauważył, że służyło temu dokonane przez rząd Donalda Tuska rozdzielenie wizyt premiera i prezydenta w Katyniu i wpisanie podróży premiera RP w politykę historyczną Rosji.
Tusk wymyślił sobie, że załatwi sprawę Katynia, poprzez zaproszenie Putina do Katynia, aby powtórzył deklarację Borysa Jelcyna w 1993 roku i obie strony powołają centrum dialogu przezwyciężające historie. Było to naiwne przekonanie, bo to Rosjanie zapraszali Tuska do Rosji, gdzie otwierali mauzoleum ofiar stalinizmu i nazizmu, co sprawiało, że polska kwatera katyńska była tylko elementem tych uroczystości
— wyjaśnił prof. Cenckiewicz. Zauważył, że dokumenty MSZ opracowane po wizycie Tuska w Katyniu wskazują, że polscy dyplomaci zdali sobie sprawę, że Polska stała się narzędziem operacji historycznej Putina w „ramach której Katyń stał się częścią tysięcy katyni, które dokonały się na ziemiach ruskich za przyczyną Hitlera i Stalina”. Podkreślił, że świadectwem klęski tej polityki jest brak jakiegokolwiek przełomu w sprawie przekazania Polsce dokumentów sprawy katyńskiej.
Zdaniem Cenckiewicza, sprawa zbrodni na polskich oficerach jest kluczowa dla Kremla i resetu, ponieważ była niezwykle „niewygodna” dla tworzonego w Rosji propagandowego obrazu historii. W jego opinii, szczególnie irytujące dla Kremla były także podejmowane przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego próby umiędzynarodowienia sprawy zbrodni z 1940 r. poprzez jej przedstawienie na forum trybunałów praw człowieka.
Dla Rosji, jako następcy prawnego ZSRS niezwykle ważne jest aby nigdy nie została oskarżona o tuszowanie zbrodni ludobójstwa
— powiedział prof. Cenckiewicz. Dodał, że autorzy serialu przedstawią dokumenty udowadniające, że „w ramach resetu Rosjanie domagali się od Polski zamknięcia śledztwa katyńskiego prowadzonego w Instytucie Pamięci Narodowej, co moim zdaniem nie jest przypadkiem”.
gah/PAP


Komentarze
Prześlij komentarz