3.04.1940 r. - początek mordu na Polakach. 7.04.2010 - Tusk jedzie na lunch z Putinem w Katyniu.
3.04.1940 r. rozpoczęła się wywózka więźniów z Kozielska do lasku w ośrodku wypoczynkowym NKWD w Katyniu, gdzie ich rozstrzeliwano.
"Groby Katyńskie" część 1
Redakcja dziennika „Hrvatski narod” gazeta w Zagrzebiu, w 1943 r. :
Zbrodnia bolszewików na oficerach polskich jest przypadkiem, który nie ma sobie równego w historii. Jeszcze nigdy nie było takiej systematycznej rzezi spokojnych ludzi, dowódców armii poszukującej schronienia w sąsiednim państwie, które wkrótce zawrze sojusz z rządem uznawanym za swój przez zabitych oficerów. Historia nie zna drugiego takiego przypadku wyrachowanego zabijania elit sąsiedniego narodu, tracenia oficerów sojuszniczej armii w celu łatwiejszego zapanowania potem nad narodem pozbawionym przywództwa. (…) Przejdzie ona do historii jako wyjątkowy przykład zbrodni doprowadzonej do perfekcji i postawionej na usługi politycznych celów, przeciwko tym, którzy nic nie robią tym, którzy dali Polsce gwarancje, że będą jej do końca bronić.
Szokująca postawa Rosji: nie ma pewności czy Polaków rozstrzelano

Archiwalne zdjęcia z ekshumacji ciał oficerów pomordowanych w Katyniu, fot. "Tygodnik Powszechny"
W 17-stronicowym piśmie do Trybunału Rosjanie ani razu nie użyli słowa "zbrodnia" czy "mord". Piszą o "sprawie" lub "zdarzeniu katyńskim" - pisze "Rz".
Rehabilitacji zamordowanych nie przewidują, gdyż - jak tłumaczą - nie udało się potwierdzić okoliczności schwytania polskich oficerów, charakteru postawionych im zarzutów i tego, czy je udowodniono. Nie ma nawet pewności - pisze rosyjski rząd - czy Polaków rozstrzelano.
Moskwa przekonuje, że Trybunał nie powinien zajmować się tą sprawą. Argument? Rosja jest związana europejską konwencją praw człowieka, czyli podlega jurysdykcji Trybunału, dopiero od 5 maja 1998 r. "Władze Federacji Rosyjskiej nie miały obowiązku przeprowadzenia śledztwa w związku z katyńskimi zdarzeniami, które miały miejsce w 1940 roku" - czytamy w piśmie.
Ponadto Moskwa nie chce przekazać Trybunałowi m.in. kopii postanowienia o umorzeniu śledztwa katyńskiego z 2004 roku, gdyż "zawiera tajemnice, których ujawnienie mogłoby przynieść uszczerbek bezpieczeństwu kraju". Polakom także dokumentu nie przekazano.
Więcej w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".
Lunch z Putinem, czyli Tusk w Katyniu
Jak premier z premierem
"Jeżeli chodzi o 7 kwietnia, czyli moment wizyty pana premiera Donalda Tuska w Smoleńsku i spotkania z panem premierem Putinem, to zacznie się w godzinach popołudniowych, tzn. o godz. 14, na terenie cmentarza, kompleksu memorialnego +Katyń+. Tam, najpierw w części rosyjskiej, odbędą się krótkie modlitwy i złożenie wieńców, później uroczystość na części polskiej, gdzie przewidziane jest oddanie hołdu przez obu premierów" - powiedział sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Jak wcześniej informowała PAP, obaj premierzy oddadzą hołd polskim oficerom zamordowanym przez NKWD oraz tym Rosjanom, którzy na terenie Lasu Katyńskiego padli ofiarą zbrodni stalinowskich w ramach tzw. Wielkiej Czystki w latach 30.
Po uroczystościach na cmentarzu wojennym w Katyniu premierzy udadzą się do Smoleńska, gdzie dojdzie do ich spotkania z polsko-rosyjską Grupą ds. Trudnych. Grupa, której współprzewodniczą Adam Rotfeld oraz Anatolij Torkunow, przedstawi premierom konkluzje z dotychczasowych jej prac. "Następnie w wąskim gronie odbędzie się część bardzo oficjalna, czyli rozmowy obu premierów, wspólny lunch i to jest, praktycznie rzecz biorąc, koniec wizyty" - powiedział Przewoźnik. Jak ocenił, spotkanie premierów Polski i Rosji będzie "dość krótkie i będzie miało dość intensywny przebieg".
- Maryla - blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Logowanie
Skutki resetu z Moskwą! Cenckiewicz: Rosjanie domagali się zamknięcia śledztwa katyńskiego; Rachoń: Efekty polityki Tuska są miażdżące
W ramach resetu Rosjanie domagali się od Polski zamknięcia śledztwa katyńskiego prowadzonego w Instytucie Pamięci Narodowej – powiedział w poniedziałek na antenie TV Republika prof. Sławomir Cenckiewicz, współautor serialu dokumentalnego „Reset”.
W programie „W punkt” na antenie Telewizji Republika autorzy serialu dokumentalnego „Reset” zapowiedzieli emitowany dziś w TVP ostatni odcinek jego pierwszej serii. Jak zauważył Michał Rachoń, siódmy odcinek serialu jest podsumowaniem dotychczasowych ustaleń przedstawionych w poprzednich odcinkach. Podkreślił, że spodziewał się reakcji Donalda Tuska na ustalenia przedstawione w serialu „Reset”.
Tusk nie konfrontuje się z własną polityką, bo jej efekty są miażdżące
— powiedział Rachoń. Zauważył, że w ostatnich dniach dyktator Rosji Władimir Putin powrócił do tez swojej polityki historycznej, które w obecności Donalda Tuska przedstawił na Westerplatte podczas obchodów siedemdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej w 2009 r., gdy sugerował polską współodpowiedzialność za wybuch konfliktu.
Milczenie Tuska
To milczenie Donalda Tuska jest koniecznością, ponieważ za decyzje polityczne w państwie demokratycznym ponosi się odpowiedzialność
— zauważył Rachoń. Podkreślił, że milczenie przewodniczącego PO przejawia się m.in. w niechęci do polemiki wobec dokumentów przedstawianych w serialu przez jego autorów. Dodał, iż liczba dokumentów ilustrujących politykę rządu Donalda Tuska wobec Moskwy jest na tyle duża, że autorzy muszą dokonywać bardzo ścisłej selekcji, a długość poszczególnych odcinków nie pozwala na ich dokładne omówienie.
Sławomir Cenckiewicz powiedział, że z największą reakcją spotkał się pierwszy odcinek serialu, a kolejne są przemilczane przez środowiska dziennikarskie i opozycję. Jako osoby prowadzące polemikę z serialem wymienił europosła KO Radosława Sikorskiego oraz byłego dyplomatę, publicystę Onetu Witolda Jurasza, który - jak ocenił - „pomaga serialowi, ponieważ jego teksty są faktycznym potwierdzeniem jego tez”. Dodał, że elementem krytyki serialu jest także sugerowanie, że to politycy o poglądach konserwatywnych, a nie liberalnych, są faktycznymi zwolennikami resetu stosunków z Rosją.
Odnosząc się do opinii Cenckiewicza, Rachoń zauważył, że w jednym z dokumentów Rosjanie wskazywali na wartości chrześcijańskie jako fundament porozumienia z Polską.
To pokazuje jak bardzo oderwany od rzeczywistości jest kontekst resetu, ponieważ z punktu widzenia rządu Donalda Tuska kluczowe było dogadanie się z Rosją, a co zostałoby wpisane w argumentację Władimira Putina nie ma znaczenia, może nawet obrazić i obwinić Polskę o wybuch II wojny światowej. Najważniejsze było, aby Federacja Rosyjska wystawiła cenzurkę, że Donald Tusk nadaje się do aspirowania w instytucjach międzynarodowych
— przypomniał. Rachoń powiedział, że w ostatnim odcinku pierwszego sezonu serialu zostanie zaprezentowana notatka pokazująca, że Rosjanie traktowali rząd Donalda Tuska jako sprzyjający współpracy polsko-rosyjskiej, w przeciwieństwie do rządów tworzonych przez PiS w latach 2005-07.
Kluczowy element „resetu”
Zdaniem Sławomira Cenckiewicza, jednym z najważniejszych elementów „resetu” było doprowadzenie do uzgodnienia pomiędzy oboma krajami spraw historycznych. Zauważył, że służyło temu dokonane przez rząd Donalda Tuska rozdzielenie wizyt premiera i prezydenta w Katyniu i wpisanie podróży premiera RP w politykę historyczną Rosji.
Tusk wymyślił sobie, że załatwi sprawę Katynia, poprzez zaproszenie Putina do Katynia, aby powtórzył deklarację Borysa Jelcyna w 1993 roku i obie strony powołają centrum dialogu przezwyciężające historie. Było to naiwne przekonanie, bo to Rosjanie zapraszali Tuska do Rosji, gdzie otwierali mauzoleum ofiar stalinizmu i nazizmu, co sprawiało, że polska kwatera katyńska była tylko elementem tych uroczystości
— wyjaśnił prof. Cenckiewicz. Zauważył, że dokumenty MSZ opracowane po wizycie Tuska w Katyniu wskazują, że polscy dyplomaci zdali sobie sprawę, że Polska stała się narzędziem operacji historycznej Putina w „ramach której Katyń stał się częścią tysięcy katyni, które dokonały się na ziemiach ruskich za przyczyną Hitlera i Stalina”. Podkreślił, że świadectwem klęski tej polityki jest brak jakiegokolwiek przełomu w sprawie przekazania Polsce dokumentów sprawy katyńskiej.
Zdaniem Cenckiewicza, sprawa zbrodni na polskich oficerach jest kluczowa dla Kremla i resetu, ponieważ była niezwykle „niewygodna” dla tworzonego w Rosji propagandowego obrazu historii. W jego opinii, szczególnie irytujące dla Kremla były także podejmowane przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego próby umiędzynarodowienia sprawy zbrodni z 1940 r. poprzez jej przedstawienie na forum trybunałów praw człowieka.
Dla Rosji, jako następcy prawnego ZSRS niezwykle ważne jest aby nigdy nie została oskarżona o tuszowanie zbrodni ludobójstwa
— powiedział prof. Cenckiewicz. Dodał, że autorzy serialu przedstawią dokumenty udowadniające, że „w ramach resetu Rosjanie domagali się od Polski zamknięcia śledztwa katyńskiego prowadzonego w Instytucie Pamięci Narodowej, co moim zdaniem nie jest przypadkiem”.
gah/PAP
55 komentarzy
1. Memorandum Moskwy to przejaw cynizmu
http://www.rp.pl/artykul/2,456393.html Nie wiąże pani zatem wielkich nadziei z 7 kwietnia? Załóżmy, że Putin z patosem przekaże te listy. To dobrze, ale co dalej? Oficjalnie mówi się jedno, poprawia atmosferę. Jednocześnie śle się cyniczne pisma do Strasburga. http://www.rp.pl/artykul/15,456394_Udowodnilismy__ze_NKWD_rozstrzelalo_t... Anatolij Jabłokow, prawnik Rz: W odpowiedzi rosyjskiego rządu na skargę Polaków napisano, że nie są znane okoliczności zatrzymania polskich oficerów, charakter postawionych im zarzutów i czy zostały one udowodnione. Anatolij Jabłokow, były rosyjski prokurator wojskowy, stał na czele śledztwa katyńskiego: Niestety, nie mogę komentować dokumentu, którego nie widziałem. Takie dokumenty trzeba bardzo dokładnie czytać, każde słowo jest ważne.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
2. No jasne - Niemcy byli w Polsce na misji humanitarnej
No jasne - Niemcy byli w Polsce na misji humanitarnej. Dowody, że było trochę inaczej nasi jurgieltnicy zanieśli w zębach do Berlina.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20100325&id=po03.txt
A sowieci w ramach misji sanitarnej strzelali zapewne z pistoletów na wodę z dodatkiem szamponu antyfaszystowskiego. To dlatego Chyżemu tak spieszno do Katynia - Putin da mu recepturę
http://www.rp.pl/artykul/2,456406_Rosjanie_neguja_mord_w_Katyniu.html
Swoją drogą, nawet Bukowski nie rozgryzł Zdradka...
ARKA 1918
3. przykre to jest,
ale alianci tzw. zachodni nadal frymarczą losem Polski.
Jestem w zasadzie pewien, ze gdyby w Polsce był inny zywioł, niz katolicki, podejscie zwłaszcza USA było by inne.
A tak, jest podobne jak w przypadku Kuby.
Kraj jest pod okupacją w wersji soft , na razie (ale okupacja podatkowa jest w wersji heavy). Okupacją sprawowaną in procura.
Marionetki rządowe nie realizują własnej polityki zagranicznej, bo jej po prostu nie mają.
Jedyne, czego wymagają mocodawcy od prokurentów , to zeby nie "drażnili" sąsiadów.
No to i nie drażnią.
A że sąsiedzi drażnią Polakow?
Softokupantom to nigdy nie przeszkadzało.
4. w przerwie między modlitwami a lunchem
oglądną sobie parę odcinków "Czterech Pancernych i Pies",chyba że ten serial to tyż prowokacja :p
http://www.poomoc.pl/
5. ochłap rzucony pod publiczke na "1"
Rosjanie prowadzili śledztwo mające udowodnić, że polskich oficerów zamordowali Niemcy. Teraz Rosjanie twierdzą, że nie jest pewne, że Polaków w Katyniu w ogóle ktokolwiek zastrzelił, a po ogłoszeniu o tym w polskich mediach, rzucają ochłap, na który kundle sie łapią
Propaganda stalinowska w słuzbie postsowietów
Na ONET
Sensacyjne odkrycie ws. Katynia
Szef Federalnej Agencji Archiwalnej Andriej Artizow ujawnił, że w rosyjskich archiwach natrafiono na nowe dokumenty dotyczące mordu NKWD na polskich oficerach w 1940 roku.
Artizow uczynił to w wywiadzie, który ukaże się w poniedziałek na łamach "Rossijskiej Gaziety". Zapis rozmowy rządowy dziennik opublikował w niedzielę na swojej stronie internetowej.
Szef Federalnej Agencji Archiwalnej nie zdradził, jakie to są dokumenty. Powiedział tylko, że jest to "bardzo niewielka liczba" i że "aktualnie przechodzą one procedurę odtajniania".
http://wiadomosci.onet.pl/2150771,12,sensacyjne_odkrycie_ws_katynia,item...
A RÓŻNE KUNDLE szaleją z radości i mącą, zaciemniają...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
6. komisji ds. przeciwdziałania fałszowaniu historii na szkodę Rosj
Rosyjski historyk, członek powołanej przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa komisji ds. przeciwdziałania fałszowaniu historii na szkodę Rosji, podkreślił, że "są dokumenty, które z definicji nie mogą być odtajnione".
Czubarian wyjaśnił, że "wcześniej Polska bardzo chciała otrzymać akta tych, którzy na miejscu, w Katyniu, wykonywali wyrok". "Ci ludzie już nie żyją, upłynęły dwa pokolenia, teraz żyją ich wnuki. Wyobraźmy sobie, że nagle wobec całego świata ogłoszone zostanie, że ich bliscy popełnili te zbrodnie... - powiedział historyk.
- W wielu krajach takich akt osobowych się nie odtajnia - dodał.
Zdaniem Czubariana, ujawnianie dokumentów dotyczących Katynia można kontynuować w ramach rosyjsko-polskiej grupy ds. trudnych, "mając na uwadze, że niczego zasadniczo nowego w nich być nie może". "Wszystko już wiadomo co do minuty. Są podpisy ludzi, którzy politycznie tę decyzję podejmowali. Są nawet nazwiska komendantów obozów" - wskazał.
Według niego sprawę Katynia należy całkowicie oddać w ręce naukowców. "Historycy, w razie potrzeby, mogą zwracać się z problemami do struktur państwowych" - zaznaczył.
W Polsce - niestety - jest wiele antyrosyjskich postaw. W Rosji - ku równie dużemu ubolewaniu - jest wiele antypolskich nastrojów. Trzeba to przezwyciężać - oświadczył historyk, a jako przykład wymienił pojednanie między Rosjanami i Niemcami.
Czubarian wyraził też przekonanie, że niczego nie można puszczać w niepamięć, ale jednocześnie - nie należy się za wszystko kajać.
http://wiadomosci.onet.pl/2150839,12,polska_otrzymala_bezprecedensowa_il...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
7. Czubarian!
czas wskrześci Mołotowa i wszytko będzie ok! - prawda :p
http://www.poomoc.pl/
8. Wystawa katyńska w mojej szkole stoi,
w ten sposób uczciłam 70 rocznicę zbrodni.
Wykorzystałam materiały z broszury ks.Peszkowskiego, wiersze o Katyniu, m.in Zb.Herberta oraz zdjęcia wykonane podczas mego pobytu w Katyniu.
Muszę przyznać, ze to miejsce zrobiło na mnie wrażenie.
Wtedy, kiedy tam byłam, w Lesie Katyńskim nad mogiłami polskich oficerów przepięknie śpiewaly ptaki. Pomyślałam, że wtedy, kiedy umierali, pewnie zaden ptak nie śpiewał, przestraszony odgłosami wystrzałów.
Pozdrawiam serdecznie
"Ogół nie umie powiedzieć, czego chce, ale wie, czego nie chce" Henryk Sienkiewicz
9. no cóż,
pan premier po tej wizycie będzie miał zszywane tyły.
10. Rosja rozczaruje Polskę; "nic nie znaleziono"
ale Kundle RÓŻNISTE JUZ TEGO nie odszczekują?
http://wiadomosci.onet.pl/2151281,12,rosja_rozczaruje_polske_nic_nie_zna...
a na całe świeta na '1' we wszystkich polskojęzycznych serwisach pisali.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
11. ppor.Dub
swoją niech daje komu chce, ale NIE MOJĄ!
Pozdrawiam
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
12. "Czego można
oczekiwać od elity, która nie rozliczyła się ze zbrodni komunistycznych
popełnionych na własnym narodzie"?
"O zbrodniach takich jak Katyń Putin wolałby zapomnieć także z innego
powodu - ponieważ niewzruszoną zasadą działania putinowskiego reżimu
jest odrzucenie odpowiedzialności moralnej za wszelkie zbrodnie państwa.
I to zarówno te z epoki komunistycznej, jak i obecne, np. popełnione
przez Rosjan w Czeczenii.
-------------------
Fragment rozmowy wybitnego socjologa Lwa Gudkowa
z F.Memchesem/ Europa nr 4/kwiecień 2010
basket
13. @basket
Rosja jest samym dobrem, Stalin tez jest dobrem narodowym, a walka z terrorystami pasuje wszystkim dyktatorom i szefom lobby finansowego.
Od początku wiadomo było, ze to prowokacja rosyjska, a polskojęzyczne media zadaniowane do siania zamętu dzielnie reali8zowały rozpisany scenariusz.
Pozdrawiam
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
14. Komuniści kwestionują Katyń
Środa, 7 kwietnia 2010 Czytaj także: Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej nadal poddaje w watpliwość fakt roztrzelania przez NKWD polskich jeńcow w Katyniu. Na stronie internetowej tej partii pojawiło się oświadczenie komunistycznego deputowanego Siergieja Obuchowa. Zarzuca on rosyjskim władzom, że - jak to określił - "nie umieją bronić geopolitycznych interesów Rosji i prawdy historycznej". Komunistyczny deputowany napisał, że przeprosiny Władimira Putina za "domniemane winy Związku Radzieckiego" nie przesłonią bezpornych - jego zdaniem - faktów historycznych "mówiących o winie Niemców". Deputowany uznał, że należy powołać komisję parlamentarną, która jeszcze raz zajęłaby się wyjaśnianiem okoliczności zbrodni katyńskiej. Według Obuchowa ta sama komisja powinna zająć się losami jeńców Armii Czerwonej w Polsce po wojnie polsko-bolszewickiej. http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/iar/?id=152566
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
15. sami sobie jesteście winni, a, i zbrodni na narodach ZSRR też
Premier Rosji Władimir Putin podkreślił w Lesie Katyński, że jego rodacy najlepiej rozumieją, co znaczy dla Polaków Katyń, bo sami przeżyli największe tragedie w XX wieku - dramat totalitaryzmu, dwóch wojen światowych, kolektywizacji. Władimir Putin zaznaczył, że przez dziesięciolecia próbowano zatuszować prawdę o zbrodni katyńskiej, ale nie można obarczać nią narodu rosyjskiego. Przypomniał, że ocena tej stalinowskiej zbrodni została już dokonana i nie podlega żadnej rewizji. Rosyjski premier zastrzegł, że nie można zapomnieć o przeszłości, a należy działać na rzecz historycznej sprawiedliwości. Dodał, że tej historii nie można pisać przez złość i nienawiść i na polityczne zapotrzebowanie. http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/iar/?id=152682
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
16. 71. rocznica podpisania
słuchaj
zapisz
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
17. Sprawę jeńców z Kozielska,
Sprawę jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa na wiele lat ostemplowano pieczęcią "top secret"!
Katyński życiorys
W
lipcu 1939 r. Stanisław Malicki, kapitan piechoty Wojska Polskiego,
otrzymał przeniesienie ze Szczuczyna Nowogródzkiego do Mikołowa na
Śląsku. Żona z córką miały dołączyć do niego za miesiąc, kiedy się
urządzi i przygotuje wszystko na ich przyjazd. Dziewięcioletnia wówczas
Marysia razem z mamą i ciocią odprowadziła ojca na dworzec, a gdy pociąg
ruszył, zaczęła szlochać i krzyczeć z całych sił: "Tatusiu, tatusiu,
wróć! Nie odjeżdżaj!". W pamięci pozostał jej obraz taty, który wychyla
się przez okno pociągu z uniesioną w pożegnalnym geście ręką. Mama z
ciocią nie mogły się nadziwić, dlaczego Marysia tak żałośnie żegna
tatusia, ale też nikt nie przypuszczał, że tak tragicznie potoczą się
jego losy.
Pani Maria Wysoczańska, córka kapitana Malickiego
wspomina, że nie mając żadnych informacji o ojcu, który w kampanii
wrześniowej walczył w szeregach Armii Kraków na południowo-wschodnim
odcinku frontu, sądziła, podobnie jak jej mama, iż poległ podczas walki.
Był żołnierzem "pierwszego szeregu" i nigdy nie siedział na tyłach,
więc należało się spodziewać najgorszego. Aż tu pod koniec listopada
przyszła radosna wiadomość, że tatuś żyje, choć jest w niewoli
sowieckiej w obozie w Starobielsku. Przyniósł ją żołnierz, który uciekł
ze Starobielska, a razem z listem dostarczył krzyżyk z cierniową koroną
od taty, zrobiony z kawałka drewna wyjętego z obozowej pryczy. Radość i
nadzieja były tak wielkie, że wszystko zdawało się łatwiejsze i
znośniejsze, nawet głód, zimno, wielogodzinne kolejki za chlebem i
strach przed aresztowaniem. Przetrwać pomagała nadzieja, a co
najważniejsze, wkrótce przyszedł też kolejny list, w którym kapitan
Malicki informował, że jest zdrów i nic mu nie potrzeba. Z pewnością nie
chciał martwić żony, bo przecież w nieludzkich warunkach
starobielskiego obozu więźniom brakowało wszystkiego, a on, ruszając na
front letnią porą, nie zabrał żadnej ciepłej odzieży. Ale nawet wtedy
gdy napisał list nie tak starannym jak zawsze charakterem, stawiając
litery - jak się zdawało pani Janinie - drżącą ręką, nie skarżył się na
nic. Poprosił tylko o przysłanie ciepłego ubrania. Pani Janina i
Marysia, domyślając się, że jest chory, wpadły w rozpacz. Jakby nie dość
było jednego nieszczęścia, wieczorem tego samego dnia otrzymały od
kwaterującego w ich mieszkaniu sowieckiego oficera poufną wiadomość, że
są na liście do wywózek. Był początek kwietnia i ludność polska pod
okupacją sowiecką zdążyła się już przekonać, co oznacza słowo "wywózki".
Miesiąc wcześniej na Sybir została wywieziona serdeczna przyjaciółka
Marysi, Basia Szmigiero. Po aresztowaniu przez Sowietów ojca i po
śmierci matki Basia, która miała zaledwie dziesięć lat, została w domu
sama z młodszą siostrą. Gdy do Szczuczyna przyjechała ich ciotka,
okazało się, że dziewczynki nad ranem zostały zabrane przez NKWD i
przewiezione na stację kolejową, gdzie stały wagony przeznaczone do
wywózki Polaków na Sybir. Ciotka odnalazła je i ubłagała enkawudzistów,
żeby pozwolili jej jechać razem z siostrzenicami.
"Pojadę tam, gdzie wszyscy"
Sowiecki
oficer, który został zakwaterowany w domu państwa Malickich, był
przyzwoitym człowiekiem, szczerze współczującym Polakom. Aby uchronić
panią Janinę i Marysię przed wywózką, zaproponował jej ślub.
Przekonywał, że to będzie tylko "bumaga", nic nieznacząca, bo on za
kilka dni wyjedzie na front fiński, skąd się już nie wraca. Gdy pani
Janina odparła, że przecież jest mężatką i dopiero co otrzymała list od
męża, oficer powiedział: "Jego uże zdies" niet". Słowa te wzbudziły w
niej nadzieję i przekonanie, że może nareszcie się spotka z mężem -
choćby na Sybirze - i że Sowieci zaczną łączyć rodziny. Podziękowała za
ostrzeżenie, tłumacząc jednocześnie, iż jako żona polskiego oficera nie
może splamić jego munduru przez małżeństwo z sowieckim żołnierzem. Na
koniec dodała: "Pojadę tam, gdzie wszyscy". Marysia tak bardzo pragnęła
spotkać się z tatą, że gdy 13 kwietnia 1940 r. enkawudziści załomotali
kolbami karabinów w drzwi ich domu, nie czuła strachu. Pani Janina
zabrała nawet płaszcz wojskowy męża w przekonaniu, że może mu się
przecież przydać. Gdy ulicami Szczuczyna wieziono Polaków przeznaczonych
do wywózki, ludzie pomimo bardzo wczesnej pory wychodzili przed domy i
wrzucali na ciężarówki chleb, którego sami przecież nie mieli za wiele.
Żeby kupić choć pół bochenka, trzeba było stać całą noc w kolejce. Do
bydlęcego wagonu wraz z panią Janiną i Marysią załadowano wiele rodzin.
Gdy wagony ruszyły, w niebo wzbiła się błagalna modlitwa, niesiona
tysiącami głosów: "Pod Twoją obronę, uciekamy się, Święta Boża
Rodzicielko...", a zaraz po niej pieśń "Nie rzucim ziemi, skąd nasz
ród". Raz dziennie zesłańcy, z których ogromną większość stanowiły
rodziny z małymi dziećmi, otrzymywali po łyżce kaszy jaglanej i kubku
bardzo słonej zupy. Gdyby nie żywność, którą zabrano z domów, i wzajemna
pomoc, nie przetrwaliby tej strasznej kilkutygodniowej podróży. Myśl o
tym, że wkrótce być może spotka ukochanego ojca, pozwalała Marysi
dzielnie znosić gehennę.
W tym samym czasie, gdy pani Janina z
Marysią wiezione były w bydlęcych wagonach na Sybir, kpt. Stanisław
Malicki być może wieziony był ze Starobielska do miejsca kaźni w
Charkowie, bo jeńców tego obozu wywożono od 5 kwietnia 1940 roku.
Pociąg, którym na zesłanie jechała późniejsza przyjaciółka Marysi -
Halina Szpilewska, przez kilka godzin stał na stacji kolejowej w
Smoleńsku. W tym czasie mogły przyjeżdżać tu eszelony z jeńcami z obozu w
Kozielsku, bo tędy wieziono ich do Katynia. Może przez ten moment
rozdzielone wcześniej rodziny, nie wiedząc o tym, po raz ostatni
znalazły się blisko siebie. Mama Halinki, jako że była osobą wyznaczoną
do przynoszenia wrzątku dla całego wagonu, wyszła w Smoleńsku na peron.
Orientując się w topografii, zapytała nadzorującego transport
milicjanta: "Gdzie tu jest Kozielsk? Tam jest mój mąż", a ten odparł:
"Ich uże tam niet". Nawet nie przypuszczała wówczas, co te słowa znaczą.
Dorosłe dzieci
Kresem
tej podróży był kołchoz we wsi Krywoszczakowo około tysiąca kilometrów
na wschód od Uralu. Miejscowe władze poinformowały mieszkańców wsi, że
przyjechali do nich burżuje i krwiopijcy z Polski. Jednak jak się
wkrótce okazało, wszyscy żyjący tam ludzie byli zesłańcami... tyle
tylko, że Rosjanie mieli przy chatach maleńkie ogródki, dzięki którym
łatwiej im było się wyżywić. Pani Janina z Marysią zamieszkały w
lepiance u Rosjanki. Była to pokryta strzechą, dwuizbowa chatka,
zbudowana z torfu oraz gliny, z klepiskiem. Aby pozbyć się robactwa,
Marysia raz w tygodniu smarowała to klepisko kiziakiem, czyli
rozpuszczonymi w wodzie krowimi odchodami. W ciemnej maleńkiej izbie,
którą zajęły, panowała taka wilgoć, że po jednym dniu pleśniał chleb,
ale i ten chleb zjadały, bo nic nie mogło się zmarnować. Zimą cała
lepianka obsypana była śniegiem tak, że nieraz trzeba było wychodzić
przez dach i robić tunel do drzwi. Choć przed wojną mama Marysi nie
musiała pracować, tu, na syberyjskim stepie, wykonywała najcięższe
prace, aby zdobyć dla córki i siebie odrobinę żywności - tak jak tysiące
polskich matek, które musiały często wyżywić liczne potomstwo. Starsze
dzieci pomagały rodzicom, ale często mając niewiele ponad 10 lat, same
wymagały jeszcze troski. Sowieci zesłali na Sybir około 140 tys. dzieci,
które nie ukończyły dwunastego roku życia. Mama Marysi została drwalem,
a jej dziesięcioletnia córka, pracując od świtu do nocy, wybierała z
lasu ścięte gałęzie. Zimą chodziła do szkoły, ale w dni wolne od nauki
musiała pracować razem z mamą. Praca w polu była ciężka nie tylko ze
względu na 40-stopniowy skwar, ale też dlatego, że idące za kombajnem
albo kosiarzem dzieci, nie posiadając butów, chodziły boso po rżysku,
więc na stopach robiły się im bolesne bąble i rany. Pewnego dnia z
powodu awitaminozy nogi Marysi pokryły się wielkimi bolesnymi wrzodami,
czemu towarzyszyła gorączka. O godzinie piątej rano predsiedatiel pukał
już w okno i krzyczał: "Marusia, do roboty! Co to znaczy, że chora? Jest
wojna, giną żołnierze, do roboty!". Ale kiedy zobaczył jej nogi, sam
się przeraził i już nie nalegał.
Tatusiu, ratuj!
Zaraz
po przyjeździe do Krywoszczokowa Marysia miała sen, w którym zobaczyła
gazetę z ogromną ilością zdjęć legitymacyjnych, pośród których było
zdjęcie jej taty z czarną obwódką. Po przebudzeniu opowiedziała o tym
mamie, ale ta starała się dodać jej otuchy. Jednak w listopadzie 1941
r., gdy Marysia miała niespełna dwanaście lat, jej mama zachorowała i
została odwieziona do szpitala. Na nogach pani Janiny zrobiła się róża,
na którą lekarz miał tylko jedno lekarstwo - amputacja! W szpitalu nie
było co jeść, dlatego Marysia donosiła mamie jedzenie - to, co udało jej
się zdobyć. Pruła przywiezioną z Polski wełnianą kołdrę i inne nadające
się do tego rzeczy, a z uzyskanej w ten sposób wełny robiła na drutach
sweterki, po czym wymieniała je na żywność. Obrus wymieniła na kilka
główek kapusty, którą zakisiła, żeby zawieźć dla mamy. Jak tylko
nadarzała się sposobność, jechała z kimś saniami do oddalonego o 12 km
szpitala w Mariewce, ale wracać musiała już na piechotę, i to przez
zawiany śniegiem step.
Gdy kolejny raz wracała do domu od mamy, w
ciemności zobaczyła ogniki wilczych oczu. Spojrzała w jedną stronę i w
drugą - wszędzie błyszczały ślepia. Ciągle słyszało się opowieści o
wygłodniałych wilkach, które napadały na ludzi. Zaczęła się żarliwie
modlić i krzyczeć: "Tatusiu, ratuj!". O dziwo wilki odeszły i Marysia z
duszą na ramieniu dotarła do wsi. W kilka dni później zdarzył się drugi
cud. Na dzień przed terminem operacji z UNRRA [United Nations Relief and
Rehabilitation Administration - Administracja Narodów Zjednoczonych do
spraw Pomocy i Odbudowy - przyp. red.] przyszły leki do szpitala, m.in.
antybiotyki, dzięki czemu można było podjąć leczenie pani Janiny i nie
trzeba było przeprowadzać amputacji nóg. Radość Marysi była ogromna.
Jeszcze przed chorobą, na wieść o tworzącej się w ZSRS armii gen.
Władysława Andersa, pani Janina wysłała list do Buzułuku z pytaniem o
męża. Niedługo potem przyszła odpowiedź podpisana przez Józefa
Czapskiego, że los jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i
Ostaszkowie jest nieznany i nikt z nich dotychczas nie dotarł do punktów
tworzenia się armii polskiej. Nadziei więc było coraz mniej.
Zginął 9 maja 1945 roku
Po
powrocie z zesłania nie mogło być już wątpliwości co do losów kpt.
Stanisława Malickiego. Znany był los oficerów z Kozielska i można było
przypuszczać, że to samo spotkało jeńców z Ostaszkowa i Starobielska. W
metryce zgonu tych, którzy nie powrócili z wojny do domów, wpisywano
jako datę śmierci 9 maja 1945 roku. O tym, co się stało z ojcem, Marysia
mogła rozmawiać tylko z mamą, podobnie jak inne dzieci zamordowanych
przez Sowietów oficerów. Wiedziały, że dociekając informacji na temat
przyczyn, okoliczności i miejsca śmierci swoich ojców naraziłyby się na
represje.
Ciężko było więc nikomu nie mówić o ojcu, który przecież
był bohaterem, a dla Marysi najukochańszym na świecie tatą, który w jej
pamięci pozostał jako człowiek niezwykle dobry i wrażliwy na los innych
ludzi. Pamiętała, jak przed wojną wiele osób doświadczyło od niego
pomocy i jak bardzo był przez to szanowany przez innych. W każdym
normalnym państwie o takich jak on pisano by w podręcznikach
szkolnych... Ale w "normalnych" państwach sprawę jeńców z Kozielska,
Starobielska i Ostaszkowa też na wiele lat ostemplowano pieczęcią "top
secret"!
Jeszcze w 1989 r. pani Maria sądziła, że jej ojciec jest
pochowany w Katyniu, dopiero po ujawnieniu przez Borysa Jelcyna
dokumentów na temat losu jeńców z pozostałych obozów dowiedziała się, że
miejscem spoczynku jej ojca jest Charków.
Choć zabrano im życie, a ich dzieciom usiłowano zabrać życiorysy, pamięć o nich przetrwała.
Anna Kołakowska
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110305&typ=my&id=my10.txt
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
18. 7.04.2010 r. Palikot w GW
"…. O ile rewolucja Mazowieckiego i Balcerowicza polegała na wprowadzeniu wolnego rynku, demokracji i samorządu, a rewolucja Buzka-Balcerowicza - na liberalizacji przestrzeni społecznej, to rewolucja Tuska sięga w pewnym sensie głębiej - do narodowego mitu i związanych z tym mechanizmów władzy.
(…)Najbardziej zasadniczym wymiarem dokonującej się rewolucji jest zastąpienie myślenia symbolicznego w polityce myśleniem w kategoriach praktycznych, "małych" celów. Zastąpienie działania z pozycji autorytetu działaniem z pozycji prawa. Zamiana Kaczyńskich na Komorowskiego i Tuska. W tej zmianie nie chodzi o leczenie polskiej duszy, o wielkie plany bycia mostem między Wschodem a Zachodem. Tu celem jest zbudowanie dróg i autostrad, zbudowanie koalicji klimatycznej, programu Partnerstwa Wschodniego, wprowadzenie zawodowej armii.…
(…)następuje całkowita wymiana retoryki! Że to jest sama istota dzisiejszej polityki - jej najważniejsze zadanie… Innym wymiarem zmiany, która zachodzi, jest wymiana rządzenia na zarządzanie. … W przeciwieństwie do myślenia w kategoriach wartości zarządzanie stawia sobie cele nie z porządku dobra i zła, lecz z porządku sprawne i niesprawne, skuteczne i nieskuteczne…
(…)Szczególne znaczenie ma w tym kontekście spotkanie Tusk - Putin w Katyniu. Tak długo, jak sprawa mordu katyńskiego nie była politycznie rozstrzygnięta, stanowiła pożywkę dla myślenia symbolicznego o stosunkach polsko-rosyjskich. Gdy więc wreszcie dojdzie do spotkania szefów państw nad grobami polskich oficerów, będzie można przejść do pragmatycznej współpracy bez podejrzeń o zdradę. Tak więc choć spotkanie ma wielkie znaczenie symboliczne, to - paradoksalnie - oznacza koniec symbolicznego wymiaru współpracy między naszymi państwami.
(…)na naszych oczach polska polityka stała się inna. To polityka nie symboliczna.
http://szukaj.wyborcza.pl/archiwum/1,0,7194845,20100407RP-DGW,Niewidzial...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
19. Wrzesień 2009 r. - Wikileaks
Wrzesień 2009 r. - Wikileaks potwierdza teorię smoleńską o zawarciu układu pomiędzy Tuskiem i Putinem
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
20. Wikileaks potwierdza, a w światku
tzw. polityki nazywa się to pragmatycznym dialogiem. Do diabła z pragmatyzmem marionetek.
21. 3 kwietnia 1940 roku sowieci
3 kwietnia 1940 roku sowieci rozpoczęli rozstrzeliwania polskich oficerów w katyńskim lesie
5 marca 1940 roku Józef Stalin, na prośbę Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrientija Berii (notatka nr 794/B), podpisał rozkaz rozstrzelania ponad 8 tysięcy polskich oficerów Wojska Polskiego oraz ponad 6 tysięcy polskich policjantów II RP - jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, a także ponad 11 tysięcy polskich więźniów przetrzymywanych w więzieniach Zachodniej Białorusi i Ukrainy. Na jego podstawie, rozstrzelano ogółem 21.857 jeńców, z tego:
Obóz
KOZIELSK
STAROBIELSK
OSTASZKÓW
Liczba
rozstrzelanych
4.421
głównie
oficerowie WP
3.820
głównie
oficerowie WP
6.311
głównie
policjanci
Data
rozstrzeliwań
3.04
- 12.05.1940r.
5.04
- 12.05.1940r.
4.04
- 19.05.1940r.
Miejsce mordu
KATYŃ
CHARKÓW
TWER
(pochowani w Miednoje)
1 kwietnia 1940 roku łącznie w trzech obozach specjalnych NKWD więziło 8402 oficerów Wojska Polskiego, 6006 policjantów, 189 strażników więziennych oraz 22 księży. Jedynie 395 z nich ominęła kara śmierci - zostali przewiezieni do obozu juchnowskiego.
Cała akcja likwidacji obozów miała charakter tajny; władze sowieckie chciały za wszelką cenę uniknąć odkrycia prawdy. Jednak już w lutym 1943 roku, po zajęciu przez Niemców Smoleńska, natrafiono na zbiorowe mogiły w lesie katyńskim. W tym samym roku dokonano ekshumacji zwłok polskich jeńców wojennych w Katyniu. Natomiast losy jeńców pomordowanych w Charkowie i Twerze pozostały owiane tajemnicą do 1990 roku, kiedy Prezydent W. Jaruzelski otrzymał w Moskwie kopie dokumentów katyńskich (listy wywozowe i obozowe). Przez prawie pół wieku władze ZSRR utrzymywały, że za zbrodnię katyńską odpowiedzialni są hitlerowcy.
Dopiero we wrześniu 1990 roku strona rosyjska rozpoczęła śledztwo w sprawie mordu katyńskiego, które napawało nadzieją na odkrycie prawdy. Trwało ono do marca 2005 roku i - niestety - jego wyniki zostały w większości utajnione. 11 marca 2005 roku Najwyższa Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej oficjalnie oznajmiła, że nie ma podstaw do uznania zbrodnii katyńskiej za zbrodnię ludobójstwa.
W 2000 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje otworzono Polskie Cmentarze Wojenne, do których co roku przybywają z pielgrzymką rodziny pomordowanych.
źrodło: www.osrp1939.policja.katowice.pl
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
22. Stanisław Janecki Premier
Stanisław Janecki
Premier Tusk łamie konstytucję, chcąc za publiczne pieniądze walczyć z Polakami, którzy nie akceptują raportu komisji Millera
Premier nie może stać na żadnej barykadzie przeciwko jakiejkolwiek
grupie obywateli korzystających ze swoich praw. A jeśli uważa, że
istnieją jacyś „nasi oponenci”, to właściwie wobec kogo jest lojalny? I
czyje interesy realizuje jako szef polskiego rządu?
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
23. O Katyniu - Katyń - strona
http://www.katyn-pamietam.pl/katyn/30.html
http://www.st-zrk.ovh.org/m3.html
tzw. pakt "Ribbentrop - Mołotow, dotyczący współpracy
niemiecko-sowieckiej i przygotowują się do IV rozbioru Polski.
Zamojszczyznę, żołnierze sowieccy przeprowadzają aresztowania
wśród Polaków i wywożą ich na wschód. Dochodzi do
wielu mordów.
Moskwie układ "o granicach i przyjaźni", likwidujący państwo polskie i
wytyczający granicę między Niemcami a Sowietami na lini San - Bug -
Narew - Pisa.
ZSRR podejmują decyzję o rozstrzelaniu 25 tyś 700 obywateli polskich,
jako "zatwardziałych i nieprzejednanych wrogów władzy
radzieckiej"
jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa kierowane są do
miejsc zagłady. W pierwszych transportach wysłano na śmierć
oficerów o zdolnościach przywódczych. Z ok. 15,5 tyś
osób w tych obozach, ocalało ok 450.
Polski Walczącej poszukują w kraju - na rozkaz gen. Władysława
Sikorskiego - zaginionych jeńców z Kozielska, Starobielska i
Ostaszkowa, którzy - według informacji władz sowieckich -
zostali rzekomo zwolnieni z niewoli.
ambasadorowi ZSRR przy rządzie polskim w Londynie Aleksandrowi
Bogomołowowi specjalną notę w sprawie zaginionych jeńców z
Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa. Nota pozostała bez odpowiedzi.
Sikorskiemu, że poszukiwani przez niego zaginieni oficerowie polscy
"uciekli do Mandżurii"
przymusowo przy naprawie torów, poinformowani przez miejscową
ludność, rozkopują jeden z grobów w Kozich Górach, w
Lesie Katyńskim i stwierdzają, że pochowani są tam oficerowie polscy.
komunikat o odkryciu masowych grobów oficerów polskich w
Katyniu pod Smoleńskiem, pomordowanych wiosną 1940 przez Rosjan.
stwierdzający, że polscy oficerowie wymordowani zostali przez
Niemców, w lecie 1941 r.
lekarska z udziałem specjalistów medycyny sądowej,europejskich
kryminologów i przedstawicieli PCK prowadzi prace ekshumacyjne w
Katyniu. Ekshumowano 4243 ciała.
specjalnej pod przewodnictwem Nikołaja Burdienko, oskarżający
Niemców o popełnienie mordu na polskich oficerach.
Norymberdze przeciwko zbrodniarzom hitlerowskim. W wyroku nie ma
stwierdzenia winy Niemców za mord w Katyniu.
ogłasza raport w sprawie zbrodni katyńskiej, stwierdza bezsporną winę
ZSRR i zaleca rządowi USA przedstawienie całej sprawy do zbadania ONZ.
Rząd amerykański nie chce jednak zajmować się tą sprawą.
Janusza Kazimierza Zawodnego "Death in the Forest" ("Śmierć w lesie"),
zapewne najlepsze do dziś studium na temat sprawy Katynia. Polskie
wydanie tej ksiażki, pt. "Katyń", ukazało się w 1989 r.
Wojciecha Jaruzelskiego w Moskwie, TASS publikuje oficjalny komunikat,
stwierdzający, że mord polskich oficerów został dokonany przez
NKWD. Jaruzelski otrzymuje 2 teczki z dokumentami dotyczącymi tej
zbrodni.
w Charkowie i Miednoje z udziałem polskich prokuratorów i
ekspertów.
otrzymuje w Belwederze główne dokumenty, dotyczące sprawy
katyńskiej. Dokumenty przywiózł, na polecenie prezydenta Rosji
Borysa Jelcyna, prof. Rudolf Pichoja.
polski cmentarz wojenny. W uroczystościach uczestniczy prezydent
Aleksander Kwaśniewski.
Buzka otwarto cmentarz wojenny w Katyniu, na którym pochowano
szczątki ponad 4400 oficerów WP. Rząd rosyjski reprezentował
wicepremier Wiktor Christienko.
wojenny w Miednoje, koło Tweru, gdzie spoczywają prochy ponad 6
tysięcy osób.
Wojskowa Federacji Rosyjskiej umarza trwające 14 lat śledztwo w sprawie
zbrodni katyńskiej. Nikomu nie postawiono zarzutów. Rosjanie nie
uznają mordu katyńskiego za ludobójstwo, ale za zbrodnię,
która nie ulega przedawnieniu.
Katynia i w przyjętej jednogłośnie uchwale zwrócił się do narodu
rosyjskiego i władz Rosji o "ostateczne uznanie ludobójczego
charakteru mordu na polskich jeńcach wojennych.
w wieku 89 lat, Kapelan Rodzin Katyńskich ksiądz prałat
Zdzisław Jastrzębiec-Peszkowski.
uchwałę ustanawiającącą dzień 13 kwietnia jako Dzień Pamięci Ofiar
Zbrodni Katyńskiej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
24. Ottawa: Apel Pamięci Katyń 1940 - Smoleńsk 2010
Sobota, 13 kwietnia 2013 godz. 13:00. Narodowy Apel Pamięci Katyń1940-Smolensk w Ottawie, przed Parlamentem Kanady.
Zbiórka o godz. 12:40 koło znicza
Patronat Honorowy: Generałowa Ewa Błasik wdowa po ś.p. Gen. Andrzeju Błasiku
Przyjdź i oddaj cześć poległym!
Zaproś znajomych Kanadyjczyków! Uroczystość będzie w obu oficjalnych językach
Organizatorzy: Solidarni 2010-Ottawa
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
25. Polscy Kibice 3 kwietnia
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
26. "...a Gniew twój bezsilny
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych..."
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
27. 11/12 Krakowskie
Krakowskie Przedmiescie 10.04. 2010
http://wpolityce.pl/galerie/50528-nasza-fotogaleria-krakowskie-przedmies...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
28. () „Rozładowanie”
()
„Rozładowanie” Starobielska
Kalendarz polski codzienny
Piotr Szubarczyk
http://www.naszdziennik.pl/wp/28819,rozladowanie-starobielska.html
Starobielsk leży na południowy
wschód od Charkowa. W sześciu podobozach NKWD Sowieci trzymali tu ponad
5,5 tysiąca polskich oficerów – głównie z garnizonu lwowskiego. W chwili
„rozładowania” było ich tu około 4 tysięcy, ci zostali zamordowani. W
obozie znajdowało się ośmiu znanych polskich generałów: Stanisław
Haller, Leon Billewicz, Aleksander Kowalewski, Kazimierz Łukoski-Orlik,
Franciszek Sikorski, Konstanty Plisowski, Leonard Skierski i Piotr
Skuratowicz. Wśród oficerów rezerwy byli pracownicy naukowi, lekarze,
prawnicy, inżynierowie. O warunkach panujących w obozie wspominał
Bronisław Młynarski: „Dopiero pojawienie się w Starobielsku tyfusu i
krwawej biegunki, strach przed epidemią, przestraszyły komendantów”.
Wymordowano
ich w Charkowie, w siedzibie NKWD przy placu Dzierżyńskiego. Konwoje z
obozu docierały do Charkowa w wagonach, od stacji przewożono ofiary na
miejsce zbrodni samochodami. Działo się to od 5 kwietnia do 12 maja 1940
roku. Po identyfikacji jeńcom wiązano z tyłu ręce i wprowadzano do
sali, gdzie strzałem w tył głowy pozbawiano ich życia. Ciała
zamordowanych Polaków, z zawiązanymi na głowie płaszczami wojskowymi,
były w nocy wywożone ciężarówkami i w tajemnicy zakopywane pod
Charkowem, niedaleko wsi Piatichatki.
Polscy jeńcy i więźniowie
polityczni, „skazani” przez władze Związku Sowieckiego na śmierć bez
sądu, byli „rozładowywani” z obozów śmierci w Kozielsku, Ostaszkowie,
Starobielsku i mordowani od 3-5 kwietnia do 12-16 maja 1940 roku. Każdy z
tych dni jest wspomnieniem ich śmierci. Każdy z tych dni jest czasem
modlitwy za nich. Zbrodnie sowieckie na Polakach odbywały się i przed, i
po zbrodni katyńskiej, ale ta właśnie zbrodnia – zrządzeniem
Opatrzności – jest znana na całym świecie jako świadectwo zbrodniczego
komunizmu sowieckiego i oskarżenie świata bez Boga.
www.facebook.com/PatriaShop" height="320" width="320">
" Tej nocy zgładzono wolność
w tym katyńskim lesie...
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
pokwitowano wrzesień."
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
29. Księga cmentarna policjantów
Księga cmentarna policjantów z Miednoje [HISTORIA DZ]
Od listopada 1939 roku do
pierwszych dni kwietnia 1940, kiedy rozpoczęła się likwidacja obozu w
Ostaszkowie, przebywało w nim ponad 6,3 tys. jeńców. Wśród nich blisko 6
tys. policjantów. Pochodzili z terenów zagarniętych przez Sowietów po
agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 r., aresztowani na posterunkach.
Byli funkcjonariusze wycofujący się z terenów zajętych przez wojska
niemieckie oraz policjanci wyłapani przez NKWD po zakończeniu działań
wojennych.
(..)
Stefan Giel wyruszył z
Katowic do Lwowa trzy dni przed agresją niemiecką z poleceniem
przewiezienia akt urzędu wojewódzkiego. Wyruszył z domu przy ul.
Poniatowskiego w Katowicach, gdzie mieszkali policjanci. Jego córka,
Aniela Napierała pamięta, że z rodzeństwem i mamą machali mu na
pożegnanie aż do momentu, kiedy zniknął im na ul. Kościuszki. Od tego
czasu wszelki ślad po nim zaginął. Jego nazwisko córka znalazła dopiero w
Księdze cmentarnej Miednoje. Wie, jak zginął, gdzie został pochowany.
Pojechała do Kalinina, obecnie nazywanego Twerem. Wiosną 1940 NKWD
wymordowało tu około 6300 osób - głównie policjantów, funkcjonariuszy
Korpusu Ochrony Pogranicza, Straży Więziennej, żołnierzy Żandarmerii
Wojskowej więzionych w obozie w Ostaszkowie. Ich ciała pogrzebano w
zbiorowych mogi-łach nieopodal miejscowości Miednoje.
Ostaszków leży kilkanaście kilometrów na północ od Kalinina. Aniela
Napierała próbowała odtworzyć ostatnie chwile ojca, gdy nocą
przywieziono go z innymi do Obwodowego Zarządu NKWD mamiąc, że jeszcze
kilka formalności i wracają do domu. Z celi szli najpierw do świetlicy,
gdzie spisywano ich dane potwierdzające tożsamość, odbierano kosztowne
przedmioty. Pozostawiano im dokumenty oraz identyfikatory.
Potem pojedynczo wprowadzano do piwnicy, gdzie czekał już kat.
Zabijał, z tzw. przyłożenia, strzałem w tył głowy, tuż pod potylicą.
Przestrzelenie szyjnego odcinka kręgosłupa powodowało natychmiastową
śmierć oraz ograniczało krwawienie.
W 2000 roku Aniela Napierała pokonała te same schody w dół. Czy
ojciec mógł przewidywać, że idzie na śmierć? Wiosną 1940 roku specjalne
miejsce mordu było wygłuszone filcem, posadzka wyścielona świeżymi
trocinami. Skazani, czekający na egzekucję, nie słyszeli odgłosów
wystrzału, nie widzieli krwi. Stawali karnie przodem do ściany. Mimo to
niektórzy w ostatniej chwili odwracali głowy w stronę kata, co sugerują
ślady po kuli. Może próbowali się bronić. Niektórym mordowanym krępowano
z tyłu dłonie, zarzucano na głowę płaszcz i wiązano go wokół szyi.
Pewnie po to, by ograniczyć krwawienie. Na szczątkach są też ślady
wielokrotnego przebicia ciała bagnetem. Tak dobijano rannych?
(..)
We wszystkich sowieckich
więzieniach i obozach śmierć poniosło 12,5 tys. polskich policjantów. W
tym roku obchodzimy 70. rocznicę ujawnienia zbrodni katyńskiej. 13
kwietnia 1943 r. poinformowało o niej Radio Berlin.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
30. 5 marca mija 74 lata od
5 marca mija 74 lata od wydania przez komunistycznego zbrodniarza Józefa
Stalina rozkazu nakazującego zamordowanie kilkudziesięciu tysięcy
polskich jeńców wojennych i więźniów
politycznych. Wnioskodawcą był inny komunistyczny zbrodniarz Ławrientij
Beria. Wniosek przedstawiony przez szefa NKWD zostały w całości przyjęte
5 marca 1940 r. przez Biuro Polityczne KC WKP(b).
3 kwietnia 1940
r. NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później
obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Z Kozielska 4404 jeńców
przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy. 3896 jeńców
ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała
pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6287 jeńców z
Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twer, a
pochowano w miejscowości Miednoje. Na mocy decyzji z 5 marca 1940 r.
NKWD wymordowało także 7305 obywateli polskich przebywających w różnych
więzieniach na terenach włączonych do Związku Sowieckiego. W nocy z 12
na 13 kwietnia 1940 r., w czasie gdy NKWD mordowało polskich jeńców i
więźniów, ich rodziny stały się ofiarami masowej deportacji w głąb ZSRR
przeprowadzonej przez władze sowieckie.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
31. Rozstrzelać w trybie
Rozstrzelać w trybie specjalnym
Anna Zechenter
http://www.naszdziennik.pl/wp/70152,rozstrzelac-w-trybie-specjalnym.html
Głęboki rów, w nim trupy w
polskich mundurach – warstwa na warstwie. Nieopodal drugi, częściowo
zasypany ziemią. Taki widok ukazał się na przełomie kwietnia i maja 1940
roku oczom Edwarda Koźlińskiego, polskiego ziemianina aresztowanego w
lutym przez sowiecki wywiad wojskowy GRU.
Przywieziony do małego lasku między Gniezdowem a przysiółkiem Katyń,
nazywanego przez miejscowych Kozie Góry, miał wskazać miejsce ukrycia
kasy oddziału białych Rosjan, zakopanej tam jeszcze w 1919 roku – a
znalazł się w samym środku tajnej operacji, o której rozmiarach
wiedzieli wówczas tylko jej rozkazodawcy i organizatorzy. Od 3 kwietnia
do 11 maja dokonywał się tam, na zamkniętym terenie NKWD, mord polskich
jeńców wojennych.
„Złoty skarb” białych
Informacje o „złotym skarbie” bolszewicki wywiad zdobył w latach 20.
XX wieku i ustalił, że jednym ze znających szczegóły jego historii jest
Polak Edward Koźliński, syn ostatniego właściciela klucza folwarków na
Smoleńszczyźnie, w tym Gniezdowa. Po wojnie polsko-bolszewickiej i
traktacie ryskim, wytyczającym w 1921 roku wschodnią granicę II
Rzeczypospolitej, majątek ten pozostał na ziemi, którą po latach Józef
Czapski nazwie „nieludzką”.
Służby rozpoczęły polowanie na ludzi wtajemniczonych w sprawę złota.
Ich ofiarą padł Edward Koźliński. Katowany zgodził się zdradzić
kryjówkę, by ratować życie. Dlatego właśnie razem z dwoma
funkcjonariuszami GRU znalazł się w miejscu, które z czasem okryło się
ponurą sławą jako Las Katyński.
Ujrzawszy rozkopane doły z ciałami, funkcjonariusze GRU wycofali się,
a więźnia – pierwszego polskiego świadka masakry – zamknęli w areszcie
na stacji w Gniezdowie, tłumacząc, że widział ofiary jakiejś zarazy.
Tę, zdawało by się, nieprawdopodobną historię kapitan Zbigniew
Melanowski, szef Oddziału I Sztabu Komendy Okręgu Polesie ZWZ/AK, zawarł
w swojej relacji spisanej przez Stanisława Piwowarskiego w 1975 roku i
opublikowanej w książce Doroty Strojnowskiej i Konstantego Klocka
„Bracia Hniłkowie”.
Myliłby się ten, kto sądziłby, że Sowieci szukali Koźlińskiego tylko z
powodu carskich złotych rubli. Zastawiali na niego sidła od lat, bo dał
im się we znaki. Po wojnie bolszewicko-polskiej, kiedy rodzinne dobra
znalazły się na terytorium ZSRS, zajął się prowadzeniem majątku żony,
Czarnowszczyzny, pod Lidą. Ale wiódł też drugie życie: jako „Edward
Dnieprowski”, współpracownik „dwójki” – Oddziału II Sztabu Głównego,
często przechodził na sowiecką stronę, by zbierać tam informacje. Dawny
oficer carskiej armii, potem dowborczyk i wreszcie żołnierz
kontrrewolucyjnego oddziału białych miał potrzebne do pracy wywiadowczej
doświadczenie, a tereny pograniczne znał doskonale. Po agresji Sowietów
17 września 1939 roku zaczął organizować na Smoleńszczyźnie strukturę
dywersyjną. I wtedy wpadł.
Katyński wyrok
Los około 22 tysięcy Polaków został przesądzony dwa miesiące przed
pojawieniem się Koźlińskiego w Katyniu. 74 lata temu, 5 marca 1940 roku,
Stalin z grupą towarzyszy doświadczonych w likwidowaniu „wrogów
komunizmu” kazał wymordować oficerów przetrzymywanych w obozach:
kozielskim, starobielskim i ostaszkowskim, a także cywilów i wojskowych
zamkniętych w więzieniach na okupowanych Kresach.
Dopiero na początku lat 90. Sowiety, a potem Rosja, ujawniły część
akt, w tym kluczowy wniosek znanego z sadyzmu szefa NKWD, Ławrientija
Berii, skierowany do Stalina z propozycją rozstrzelania polskich jeńców i
więźniów.
Na ponurą ironię zakrawa fakt, że to posunięcie wpisywało się w
politykę kreowania przez Moskwę jej „liberalnego” oblicza na użytek
Zachodu. Rosjanie dali nam dokładnie tyle, ile chcieli – ani papierka
więcej, do dziś stosują metodę swego rodzaju reglamentacji dostępu do
dokumentów.
Na piśmie Berii z 5 marca 1940 roku widnieje zamaszysty podpis
Stalina i czterech członków grona decyzyjnego WKP(b): Woroszyłowa –
komisarza obrony, Mołotowa – komisarza spraw zagranicznych, i Mikojana –
zastępcy przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych, oraz notka: „Kalinin
– za, Kaganowicz – za”. Kalinin był przewodniczącym Rady Komisarzy, a
Kaganowicz jednym z jego zastępców.
Była to zatem decyzja najwyższych władz państwowych: obok Stalina
oraz wnioskodawcy figurują na niej nazwiska premiera, dwóch
wicepremierów i dwóch ministrów.
Przez lata sądzono, że nie ma pisemnego polecenia mordu. Nie
spodziewano się, by Sowieci zostawiali dowody – powszechne było
przeświadczenie, że w przeciwieństwie do Niemców, którzy dokumentowali
swoje zbrodnie, bolszewicy załatwiali sprawy bez zbędnych formalności.
Wydawało się też, że jesienią 1939 roku nikt nie ogarniał aresztowań i
wywózek – chaotycznych z pozoru, jak dziś wiemy. Polaków wziętych do
niewoli przerzucano przecież z miejsca na miejsce, zaś więźniów na
Kresach włączonych do ZSRS wywożono w nieznane. Tropy rwały się często, a
informacje bywały sprzeczne, w czym bez wątpienia miała udział
komunistyczna dezinformacja.
„Nie rokują poprawy”
Beria pisał we wniosku, że w obozach NKWD dla jeńców wojennych oraz w
więzieniach „zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi” – tak najeźdźcy
określali polskie Kresy, znajduje się „wielka liczba byłych oficerów
armii polskiej, byłych pracowników polskiej policji i organów wywiadu,
członków polskich nacjonalistycznych kontrrewolucyjnych partii, członków
ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i
innych”.
„Wielka liczba” ludzi, których trzeba się pozbyć… Bo „wszyscy oni są
zawziętymi wrogami władzy radzieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju
radzieckiego” – by zacytować Berię; bo „próbują kontynuować działalność
kontrrewolucyjną, prowadzą agitację antyradziecką”, co w języku
bolszewików oznaczało, że nie chcą zdradzić Ojczyzny; bo „każdy z nich
oczekuje oswobodzenia, by uzyskać możliwość aktywnego włączenia się w
walkę przeciwko władzy radzieckiej”.
Sowieci chcieli zlikwidować ludzi z konspiracyjnymi doświadczeniami,
którzy zdolni byliby zorganizować podziemie i stawić opór sowietyzacji;
żołnierzy, którzy mieli w sobie dość odwagi i sił, by powstrzymać marsz
na Zachód w 1920 roku; Polaków wychowanych w II Rzeczypospolitej, którzy
butelkami z benzyną atakowali czołgi czerwonej armii w Grodnie.
Sposób ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej Beria ujął zwięźle:
„sprawy (…) rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem (…)
najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie”. Lakonicznie dodał: „Sprawy
rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów,
decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia”. Uzasadnił swój
wniosek stwierdzeniem: „Wszyscy oni są zatwardziałymi, nierokującymi
poprawy wrogami władzy radzieckiej”.
I ani słowa więcej. Oschły dokument, za którym kryją się tysiące
egzekucji nad dołami i w piwnicach, przeprowadzanych niemal mechanicznie
przez doświadczonych katów.
Czemu na kompromitującym dokumencie znalazły się nazwiska ludzi z
samych szczytów władzy? Stalin nie mógł wydać polecenia przez telefon,
bo do przeprowadzenia ogromnej operacji konieczne były szczegółowe
rozkazy, dyrektywy, rozporządzenia, idące przez wszystkie szczeble
władzy aż do wojsk konwojowych NKWD i komend obozów oraz naczelników
więzień. Uruchomić trzeba było potężną machinę, a ta wyprodukuje tysiące
raportów i spisów, list przewozowych, krążących między rozkazodawcami a
wykonawcami. Stalin potrzebował więc współodpowiedzialnych, zarazem
jednak bał się, że któryś z nich wykorzysta podpis, by odsunąć go od
władzy. Podpisy złożone przez wszystkich dawały każdemu gwarancję, że
żaden z szóstki nie wystąpi przeciw pozostałym. Stalina dokument chronił
przed intrygami innych, Berię zaś i innych – przed Stalinem na wypadek,
gdyby uznał kiedyś, że trzeba kogoś obciążyć winą za tę decyzję.
„Masowa zbrodnia”
Stalin kłamał w grudniu 1941 roku, pytany przez tworzącego amię
polską w ZSRS gen. Władysława Andersa o zaginionych oficerów. Mówił, że
pouciekali przed nadchodzącym frontem po ataku III Rzeszy na Sowiety
albo upierał się, że wszyscy zostali zwolnieni. Kłamali wszyscy, którzy
znali prawdę, kiedy nieżyjących od wiosny 1940 roku szukał Józef
Czapski, pełnomocnik Andersa.
7
Tymczasem naoczny świadek zbrodni Edward Koźliński zrobił wszystko, by wiadomość o masakrze dotarła do kraju.
Gdy znalazł się w areszcie w Gniezdowie, wiedział, że nie ma szans na
przeżycie. Przekupiwszy sprzątaczkę swetrem, wydostał się na wolność i
ruszył w kierunku Smoleńska, gdzie mieszkali jego zaufani
współpracownicy z okresu międzywojennego. Ze Smoleńska wyjechał do
Białegostoku, by wreszcie dotrzeć do Kiemian pod Grodnem. Spieszno mu
było, bo domyślał się, że masakra trwa, że liczy się każdy dzień. Była
połowa maja. Wezwał syna Zbigniewa, któremu przekazał meldunek
niezwykłej wagi: „Zostałem aresztowany w Lidzie przez NKWD. Na badania
przewieziony do Smoleńska, w rodzinne strony. W połowie kwietnia zabrano
mnie na konfrontację lokalną do Gniezdowa. W lesie Katyń nad Dnieprem
są masowo rozstrzeliwani nasi jeńcy, oficerowie. Masowa zbrodnia.
Potworne”.
Nie dowiedział się nigdy, że wpadł na trop masakry, która stać się
miała symbolem sowieckiego ludobójstwa i obłudy Zachodu; że odkrył
fragment prawdy, za której ujawnianie i rozpowszechnianie ludziom
przyjdzie ginąć jeszcze długo po zakończeniu wojny. Przepadł gdzieś w
drodze do Szwecji, prawdopodobnie zamordowany przez NKWD.
Zbigniew Koźliński musiał nauczyć się treści meldunku na pamięć, a
dla pewności zapisał go w książeczce do nabożeństwa, nakłuwając litery.
Chociaż młodziutki, przeżył już wiele. Naukę w gimnazjum przerwała mu
wojna. Brał udział w heroicznej dwudniowej walce mieszkańców o Grodno,
po wkroczeniu krasnoarmiejców uniknął rzezi obrońców i wrócił do
Czarnowszczyzny. W konspiracji działał jako łącznik pod pseudonimem
„Gryf”. Gdy nadeszło wezwanie do Kiemian, natychmiast się tam stawił.
Zgodnie z poleceniem ojca przekazał meldunek najpierw podziemiu w
Grodnie, a następnie wyruszył pociągiem do Generalnego Gubernatorstwa.
Udało mu się przejechać bezpiecznie granicę, w dalszą drogę do Warszawy
ruszył pieszo. Kiedy tam dotarł w czerwcu 1940 roku, informację, dla
której młody Koźliński ryzykował życiem, potraktowano z niedowierzaniem.
Żeby się uwiarygodnić, podał nazwiska ludzi z podziemia na
Grodzieńszczyźnie. Przepytywano go wciąż od nowa, opowiadał swoją
historię wiele razy.
Postanowiono przerzucić go na Zachód przez Rumunię. Na sygnał miał
czekać w majątku Zygmunta Klemensiewicza, przedwojennego posła na Sejm i
senatora. W Sygneczowie pod Wieliczką spędził rok, pracując jako
fornal.
Tymczasem w krakowskich strukturach ZWZ powstała jesienią 1940 roku
specjalna komórka pod dowództwem majora Antoniego Hniłki ps. „Bomba” do
weryfikacji faktów zawartych w meldunku. Jej członkowie przesłuchali
Zbigniewa jeszcze raz bardzo szczegółowo. Po wybuchu wojny
niemiecko-sowieckiej wrócił na polecenie władz podziemnych do rodzinnej
Czarnowszczyzny.
Świat woli kłamstwo
Niespodziewanie latem 1941 roku nadszedł z Krakowa rozkaz dla
rotmistrza Bolesława Lisowskiego „Gardy” z nowogródzkiego ZWZ, by wysłał
rekonesans w okolice Gniezdowa i Katynia. Pierwsze dwie wyprawy nie
osiągnęły celu, lecz trzecia, w której wziął udział Zbigniew Koźliński,
dotarła na miejsce. Ponieważ władzy sowieckiej już nie było, mieszkańcy
opowiadali dużo o masakrze, wymieniali liczby idące w tysiące, a
wreszcie zaprowadzili zwiadowców na miejsce egzekucji. Kiedy żołnierze
ZWZ zaczęli kopać, natknęli się na zwłoki w polskich mundurach.
Po powrocie Zbigniew walczył na Grodzieńszczyźnie, gdzie pocisk
rozerwał mu nogę. Ukrywał się przez kilka dni w chlewiku, lecz w końcu
trzeba było sprowadzić lekarza, który nogę amputował. W takich warunkach
o znieczuleniu mowy nie było. Po wojnie zdał maturę w Łodzi jako „Józef
Mackiewicz”. Dopiero w 1956 roku wrócił do swojego nazwiska.
Mijały lata, o sprawie meldunku „Dnieprowskiego” zapomniano. Aż
wreszcie pod koniec 1989 roku Jacek Trznadel, pisarz i literaturoznawca
gromadzący materiały o zbrodni katyńskiej, odebrał niespodziewany
telefon. „Mówił Zbigniew Koźliński, inżynier z Warszawy – wspomina. –
Gdy spotkałem się z nim w styczniu 1990 roku, okazało się, że mam przed
sobą Polaka z Kresów, który w czerwcu 1940 roku przekazał spod Lidy do
Warszawy pierwszy polski meldunek o dokonaniu przez Rosjan mordu na
oficerach polskich (…). To, co mi opowiedział, wydaje się historią
fantastyczną, ale przede wszystkim historią bohaterstwa”.
O eksterminacji Polaków generał Anders napisał: „Moskwa wykonywała
swój normalny plan ’obezhołowienia’ społeczeństw, nad którymi
rozciągnęła władzę. Bo ’obezhołowienie’, czyli pozbawienie głowy, jest
wstępnym warunkiem sowietyzacji narodu, a więc zrobieniem zeń bezwolnej i
bezkształtnej masy ludzkiej”.
W rocznicę formalnej decyzji o wymordowaniu Polaków trzeba
przypominać ojca i syna Koźlińskich – pierwszych bijących na alarm w
przekonaniu, że świat chce znać prawdę. Łudzili się. Już 15 kwietnia
1943 roku z rozgłośni BBC padły słowa: „Radio moskiewskie zaprzeczyło
dziś wiadomościom rozpuszczanym przez Niemców o rozstrzelaniu przez
władze sowieckie oficerów polskich. Te kłamstwa niemieckie wskazują,
jaki los spotkał oficerów polskich”. Świat wybrał kłamstwo.
Nasi sojusznicy z NATO też nie chcą prawdy o Rosji. Milczeli, gdy w
Smoleńsku zginęli członkowie najwyższych władz Polski z prezydentem i
generalicją; odwracali wzrok, gdy czołgi wjeżdżały do Gruzji w 2008
roku; wydają oświadczenia, gdy Moskwa prowadzi pełzającą wojnę z
Ukrainą; „Wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa
bałtyckie, a później może i czas na Polskę!” – mówił w Tbilisi prezydent
Lech Kaczyński. Słowa te wyśmiewali rządzący dzisiaj Polską. Myśleli,
że „obezhołowione” społeczeństwo pozwoli karmić się kłamstwem.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
32. arch./- Rocznica podpisania
arch./-
Rocznica podpisania wyroku na polskich oficerów
74 lata temu podjęto
uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w
sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich
więźniów przetrzymywanych przez NKWD.
5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o
rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przetrzymywanych przez NKWD na
obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej.
– Dzisiaj jest tragiczna rocznica, gdy na polskich oficerów i
najlepiej wykształconych polskich obywateli wydano wyrok śmierci. Był to
wyrok śmierci bez żadnego procesu. Tym wyrokiem wskazano, że są to
osoby, które po wielomiesięcznych przesłuchaniach
nie rokowały współpracy, naprawy i stają się groźnymi przeciwnikami dla
Rosji oraz ewentualnymi członkami podziemia konspiracji. W związku z
powyższym, w ramach tego dekretu postanowiono ich wymordować – wyjaśnił
Andrzej Melak, prezes Komitetu Katyńskiego, w programie „Aktualności
dnia” w Radiu Maryja. Jak dodał, znamienne jest także to, że nie
dokonano osądzenia i ukarania odpowiedzialnych za tę największą
zbrodnię.
W wyniku decyzji z 5 marca 1940 r. zgładzono ponad 22 tys. obywateli
polskich. Decyzja ta zapadła na najwyższym szczeblu sowieckich władz
partyjnych i państwowych. Jej podstawą było ściśle tajne pismo, które w
marcu 1940 r. skierował do Stalina ludowy komisarz spraw wewnętrznych
Ławrientij Beria.
Szef NKWD pisał w nim m.in.: „W obozach dla jeńców wojennych NKWD
ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili
obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych
pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków
nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych
kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in. Wszyscy
są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do
ustroju sowieckiego”.
Jak podkreślił Andrzej Melak, dzisiaj wciąż można zauważyć w
rosyjskich działaniach sowiecką logikę. – Zapewniano nas, że stosunki
polsko-rosyjskie uległy poprawie. Jednak próbkę tej poprawy stosunków
mieliśmy wczoraj na konferencji Putina, kiedy Polscy zostali oskarżeni o
inspiracje tego, co się działo w ostatnim czasie na Ukrainie – dodał
Andrzej Melak.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
33. Bułgaria: Katyń i Krym
z pomników wojennych w Sofii pokryto dzisiejszego ranka napisami, które
upamiętniają polskie ofiary Katynia oraz potępiają rosyjską interwencję
na Krymie.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
34. Andrzej Melak. 5
marca - przypada dzisiaj 74 rocznica zbrodniczej decyzji kierownictwa
Związku Sowieckiego o likwidacji polskich oficerów, jeńców wojennych
Spotykamy się na Mszy
Świętej w bazylice Św. Krzyża o godz. 19:00 w intencji pomordowanych.
Przypominam zdjęcie z pielgrzymki do Katynia z 1989 roku: Msza Święta
nad grobami katyńskimi.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
35. Katyń Tej nocy zgładzono
Tej nocy zgładzono Wolność
W katyńskim lesie...
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
Pokwitowano Wrzesień.
Związano do tyłu ręce,
By w obecności kata
Nie mogła ich wznieść błagalnie
Do Boga i do świata.
Zakneblowano usta,
By w tej katyńskiej nocy
Nie mogła błagać o litość,
Ni wezwać znikąd pomocy.
W podartym jenieckim płaszczu
Martwą do rowu zepchnięto
I zasypano ziemią
Krwią na wskroś przesiąkniętą.
By zmartwychwstać nie mogła,
Ni dać znaku o sobie
I na zawsze została
W leśnym katyńskim grobie.
Pod śmiertelnym całunem
Zwiędłych katyńskich liści,
By nikt się nie doszukał,
By nikt się nie domyślił
Tej samotnej mogiły,
Tych prochów i tych kości –
Świadectwa największej hańby
I największej podłości.
- - -
Tej nocy zgładzono Prawdę
W katyńskim lesie,
Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,
Po świecie jej nie rozniesie...
Bo tylko księżyc niemowa,
Płynąc nad smutną mogiłą,
Mógłby zaświadczyć poświatą
Jak to naprawdę było...
Bo tylko świt, który wstawał
Na kształt różowej pochodni
Mógłby wyjawić światu
Sekret ponurej zbrodni...
Bo tylko drzewa nad grobem
Stojące niby gromnice
Mogłyby liści szelestem
Wyszumieć tę tajemnicę...
Bo tylko ziemia milcząca,
Kryjąca jenieckie ciała,
Wyznać okrutną prawdę
Mogłaby – gdyby umiała.
- - -
Tej nocy sprawiedliwość
Zgładzono w katyńskim lesie...
Bo która to już wiosna?
Która zima i jesień
Minęły od tego czasu,
Od owych chwil straszliwych?
A sprawiedliwość milczy,
Nie ma jej widać wśród żywych.
Widać we wspólnym grobie
Legła przeszyta kulami –
Jak inni – z kneblem na ustach,
Z zawiązanymi oczami.
Bo jeśli jej nie zabrała,
Nie skryła katyńska gleba,
Gdy żywa – czemu nie woła,
Nie krzyczy o pomstę do nieba?
Czemu – jeśli istnieje –
Nie wstrząśnie sumieniem świata?
Czemu nie tropi, nie ściga,
Nie sądzi , nie karze kata?
- - -
Zgładzono sprawiedliwość,
Prawdę i wolność zgładzono
Zdradziecko w smoleńskim lesie
Pod obcej nocy osłoną...
Dziś jeno ptaki smutku
W lesie zawodzą żałośnie,
Jak gdyby pamiętały
O tej katyńskiej wiośnie.
Jakby wypatrywały
Wśród leśnego poszycia
Śladów jenieckiej śmierci,
Oznak byłego życia.
Czy spod dębowych liści
Albo sosnowych igiełek
Nie błyśnie szlif oficerski
Lub zardzewiały orzełek,
Strzęp zielonego munduru,
Kartka z notesu wydarta
Albo baretka spłowiała,
Pleśnią katyńską przeża
I tylko p a m i ę ć została
Po tej katyńskiej nocy...
Pamięć n i e d a ł a się zgładzić,
Nie chciała ulec przemocy
I woła o s p r a w i e d l i w o ś ć
I p r a w d ę po świecie niesie –
Prawdę o jeńców tysiącach
Zgładzonych w katyńskim lesie.
Marian Hemar
Zdjęcie: Pomnik ofiarom Katynia we Wrocławiu
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
36. Obraz "Katyń" Zdzisława
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
37. "Wieczne odpoczywanie racz IM dać Panie"
a nam siły by nie pozwolić na zapomnienie tej Strasznej Zbrodni...
Obraz Beksińskiego w niesamowity sposób oddaje atmosferę tamtej zbrodni.......
gość z drogi
38. …Losy polskich oficerów
…Losy
polskich oficerów zamordowanych w kwietniu 1940 r. w Katyniu. Obraz
pokazuje ich jako synów, mężów i braci – ludzi, którzy wyruszając na
wojnę w 1939 r. nie wiedzieli, że żegnają się z rodzinami na zawsze.
Pokaz z udziałem twórców i aktorów, występujących w filmie odbędzie się 7 marca 2014 roku (piątek) o godzinie 18.00
w Domu Polonii w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu 64.
http://wspolnota-polska.waw.pl/
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
39. Piotr Szubarczyk – Kalendarz polski codzienny: 05 marca 1940. Ni
Piotr Szubarczyk – Kalendarz polski codzienny: 05 marca 1940. Nieukarana zbrodnia wojenna
KGB, jednego z najpodlejszych zbrodniarzy sowieckich – dla Stalina. Na
niej „akceptacja” dla zbrodni – samodzierżawcy i jego kamratów. 5 marca
1940 r.
Nieukarana zbrodnia wojenna
Zbrodnia Katyńska rozpoczęła się 5 marca 1940 r.,
choć pierwsze strzały padły dopiero miesiąc później. Tego dnia komisarz
spraw wewnętrznych Sowietów Ławrientij Beria skierował do Josifa Wissarionowicza „Stalina” –
samodzierżawcę Sowietów – notatkę nr 794/G, w której napisał, że polscy
jeńcy wojenni i więźniowie z „zachodniej Białorusi” i „zachodniej
Ukrainy” są zatwardziałymi i nie rokującymi nadziei poprawy wrogami władzy sowieckiej. W języku sowieckim było to jednoznaczne: trzeba ich zamordować: Bez wzywania, bez przedstawiania zarzutów, bez decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.
Zbrodniczy wniosek podpisali, poza Stalinem, członkowie Politbiura WKB(b) i Wierchsowietu: Kliment Woroszyłow,Wiaczesław Mołotow, Anastas Mikojan, Michaił Kalinin i Łazar Kaganowicz.
To była najohydniejsza, w dziejach nowożytnej Europy, zbrodnia na
bezbronnych jeńcach wojennych. Jej wyjątkowość polega też na wieloletnim
międzynarodowym kłamstwie – z udziałem rządów i elit intelektualnych
tzw. „wolnego świata”.
Jest wielu Rosjan, którzy rozumieją
polski ból i którzy nie chcą, by współczesna Rosja była ideowym następcą
zbrodniczego państwa. Pozostaje nadzieja, że to oni będą mieli
decydujący wpływ na swoje państwo i na stosunki z Polską. I jest,
niestety, wielu „Polaków”, którzy mają „dość Katynia” i mówią, że nie
należy się „upierać” przy określeniu tej zbrodni jako „ludobójstwa”!
W marcu 1959 r. szef KGB Andriej Szelepin sporządził dla Nikity Chruszczowa, sekretarza generalnego KPZR notatkę: na podstawie rozkazu z 5 marca 1940 r. sowieci zamordowali 21.857 obywateli
polskich – niemal wyłącznie narodowości polskiej (97%), oficerów wojska
i policji z 3 obozów specjalnych NKWD – oraz więźniów politycznych z
więzień na polskich Kresach.
Szelepin nie śmiałby okłamywać Chruszczowa, więc tę przerażającą
liczbę należy traktować jako właściwy bilans Zbrodni Katyńskiej.
Czekamy na realizację Pomnika Katyńskiego – 21.857
postaci ludzkich naturalnej wielkości. Jego wstępny projekt został
zaakceptowany przez wielu światłych Polaków, m.in. Księdza Arcybiskupa
krakowskiego. Ma stanąć na wzgórzu w okolicach Chęcin (pod Kielcami).
Jeśli usłyszymy znowu, że „nie należy drażnić Rosjan” lub „ile żłobków
można by za to wybudować” – możemy nazwiska mówiących to zapisać
spokojnie na listę lobbystów postsowieckich, miłośników rosyjskiej
polityki historycznej, która traktuje Zbrodnię Katyńską – zgodnie z
doktryną Stalina – nie jako ludobójstwo, lecz jako „bolszają oszybkę”
(duży błąd) lub zgodnie z doktryną Miedwiediewa jako „wydarzenia
poprzedzające wojnę”. Dobrze mieć taką listę; dobrze jest wiedzieć, z
kim mamy do czynienia…
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
40. Wystawa „Zagłada polskich
Wystawa „Zagłada polskich elit. Akcja AB – Katyń”
Od dziś w Warszawie można oglądać wystawę pt. „Zagłada
polskich elit. Akcja AB – Katyń”. Jest ona poświęcona polskim oficerom
wymordowanym na rozkaz Stalina.
Została ona przygotowana z okazji 74 rocznicy wydania przez Stalina rozkazu wymordowania polskich oficerów z dnia 5 marca 1940r.
Wystawę można obejrzeć w dolnym kościele bazyliki Św. Krzyża w
Warszawie przy ulicy Krakowskie Przedmieście 3 w godzinach od 8.00 do
20.30 do 23 marca br. Organizatorami są: Fundacja Skarby Narodu i
Instytut Pamięci Narodowej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
41. nie będzie obchodów rocznic zbrodni katyńskiej
W Rosji nie będzie obchodów rocznicy smoleńskiej
W tym roku w Rosji nie będzie obchodów rocznic zbrodni
katyńskiej i katastrofy smoleńskiej – dowiedział się jeden z dzienników.
Resort kultury twierdzi, że nikt nie zgłosił „takich zapotrzebowań”.
Na ustalenie programu rządowych obchodów uroczystości rzecznik rządu
Małgorzata Kidawa-Błońska potrzebuje więcej czasu. A Kancelaria
Prezydenta informuje, że na Powązkach i pod tablicą przy Pałacu
Prezydenckim 10 kwietnia złożone zostaną wieńce, natomiast w kaplicy
prezydenckiej sprawowana będzie Msza św.
Przewodniczący Komitetu Katyńskiego Andrzej Melak, brat śp. Stefana
Melaka, który zginął w katastrofie mówi, że przykre jest to, iż rząd nie
planuje tak ważnych uroczystości rocznicowych. Znów społecznicy muszą
przejąć pałeczkę.
- 13 kwietnia organizujemy Mszę św., która będzie sprawowana w
bazylice św. Krzyża w Warszawie, gdzie jest diecezjalne sanktuarium
katyńskie. Będzie Marsz Cieni od Muzeum Wojska Polskiego do pomnika
pomordowanych na Wschodzie. Będą składane kwiaty zarówno przy pierwszym
pomniku wzniesionym przez Komitet Katyński na Powązkach i przy pomniku,
który jest w centrum Warszawy na placu Zamkowym. Będzie dużo prelekcji i
pokazy filmowe. Nigdy nie możemy zapomnieć o tych zbrodniach – powiedział Andrzej Melak.
10 kwietnia 2014 roku mija 74. rocznica zbrodni katyńskiej i 4.
rocznica katastrofy smoleńskiej. Delegacja 96 osób, z prezydentem Lechem
Kaczyńskim zginęła w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem w drodze na
uroczystości upamiętnienia 70. rocznicy rosyjskiej zbrodni i
ludobójstwa.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
42. Jak informuje
Jak informuje "Rzeczpospolita", po raz pierwszy od 2010 r. w Rosji nie odbędą się obchody rocznic zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej.
Na tym etapie nie zgłaszano takich zapotrzebowań
– wyjaśnia minister kultury Bogdan Zdrojewski. To jego resort zwykle organizował smoleńskie rocznice.
Co prawda rząd wciąż pracuje nad planami uroczystości rocznicowych, ale jak wynika z informacji "Rz", "obecnie wyjazd do Rosji nie jest brany pod uwagę".
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa nie planuje w tym roku ani pielgrzymki rodzin ofiar, ani nawet skromnej delegacji.
Nie damy rady organizacyjnie. Jak się popatrzy w kalendarz, to jest ogromne spiętrzenie okrągłych rocznic –
- tłumaczy sekretarz rady Andrzej Kunert. I wylicza tegoroczne okrągłe rocznice: bitwy o Monte Cassino, lądowania aliantów w Normandii, wybuchu I wojny światowej, powstania Pierwszej Kompanii Kadrowej i Polskiego Państwa Podziemnego. Każda z nich ma być obchodzona z najwyższą państwową pompą.
Zresztą do tej pory nie organizowaliśmy uroczystości w Rosji co roku
– bagatelizuje tegoroczne zaniechanie.
Tak było jednak przed katastrofą smoleńską. Po 2010 r. co roku, do Rosji jechała oficjalna polska delegacja. W 2011 r. na miejscu katastrofy i w Katyniu spotkali się prezydenci Polski i Rosji Bronisław Komorowski i Dmitrij Miedwiediew. W 2012 r. delegacji przewodniczył Zdrojewski, a stronę rosyjską reprezentował przewodniczący Dumy Siergiej Naryszkin.
W zeszłym roku rząd zmienił zdanie w ostatniej chwili i do Moskwy poleciał rządowy samolot m.in. z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta i ministrami Jackiem Cichockim i Tomaszem Siemoniakiem. Jak zauważa gazeta:
Widać było jednak wyraźne pogorszenie stosunków polsko-rosyjskich. Tamtejsze media informowały o skandalu związanym z rzekomymi żądaniami Polaków dotyczącymi pomnika, a na cmentarzu polskim w Katyniu po raz pierwszy od 2010 r. nie pojawiła się oficjalna rosyjska delegacja.
W tym roku ewentualny wyjazd skomplikowała dodatkowo rosyjska agresja na Ukrainę.
Sprawa dotyczy nie tylko Rosji. Na Ukrainie nie mamy partnerów, którzy chcieliby podjąć rozmowy na ten temat
– tłumaczy Kunert.
http://wpolityce.pl/wydarzenia/76693-nie-bedzie-oficjalnych-obchodow-roc...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
43. (Brak tytułu)
Prezes IPN Łukasz Kamiński został członkiem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Na wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Prezes Rady Ministrów powołał nowy skład Rady na kadencję w latach 2013–2017. Powołania w imieniu premiera wręczył wczoraj szef resortu kultury Bogdan Zdrojewski.
Na przewodniczącego Rady premier nominował prof. Władysława Bartoszewskiego, na wiceprzewodniczącą – Teresę Hernik, a na sekretarza – prof. Andrzeja Krzysztofa Kunerta.
Skład Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa na kadencję w latach 2013–2017
prof. Władysław Bartoszewski
dr Eleonora Bergman
dr Jan Stanisław Ciechanowski
dr Piotr Cywiński
prof. dr hab. Edmund Dmitrow
Sławomir Frątczak
gen. bryg. dr Wiesław Grudziński
bp Polowy Józef Guzdek
Bolesław Hozakowski
Teresa Hernik
dr Andrzej Kamiński
dr Łukasz Kamiński
płk. prof. dr hab. Krzysztof Komorowski
Olga Krzyżanowska
dr hab. Andrzej Krzysztof Kunert
Krzysztof Munnich
prof. dr hab. Stanisław Sławomir Nicieja
prof. dr hab. Małgorzata Omilanowska
prof. dr hab. Jacek Salij OP
Waldemar Strzałkowski
prof. dr hab. Tomasz Szarota
prof. dr hab. Jan Sziling
prof. dr hab. Paweł Śpiewak
prof. dr hab. Leszek Żukowski
Piotr Żuchowski
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
44. Marek Borawski/Nasz
Marek Borawski/Nasz Dziennik
Wychodzi szydło z worka
Zbrodnia katyńska w dalszym ciągu jest niewygodna. Niektóre
środowiska za wszelką cenę próbują sprawić, aby Polacy zapomnieli o tej
nieludzkiej zbrodni. O taki stan dba niestety także obecny rząd
Rzeczypospolitej Polskiej. Czy którykolwiek z rządów lub jakaś agenda
rządowa postawiły pomnik bestialsko zamordowanym rodakom w Katyniu?
Gdzie w Polsce organizowane są wielkie uroczystości upamiętniające te
wydarzenia sprzed 74 lat? Kiedy miało powstawać sanktuarium katyńskie w
Polsce?
W latach 90. były plany wybudowania sanktuarium katyńskiego, które
zyskało aprobatę i błogosławieństwo Papieża Jana Paweł II. Zgodę wyraził
również ks. kard. Józef Glemp, ówczesny Prymas Polski. Budowa
sanktuarium została jednak zablokowana, gdyż Rada Ochrony Pamięci Walk i
Męczeństwa, która nadzorowała rodziny katyńskie, powiedziała mu „nie”.
Stosunek polskich polityków do zbrodni katyńskiej obrazuje wypowiedź
Tomasza Nałęcza, doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Po
katastrofie w Smoleńsku powiedział on tak: „Nie ma ceny, której Polska
nie powinna zapłacić za polepszenie stosunków z Rosją”. Pytam więc, czy
tą ceną był Smoleńsk?
Czynniki sądowe nigdy nie przywiązywały wagi do rozmiaru zbrodni
katyńskiej. One nie czuły strat, jakie poniosło państwo polskie, polska
inteligencja i polskie rodziny, tracąc zamordowanych w Rosji naszych
oficerów, naukowców, prawników, urzędników, leśników, ponad 700 pilotów,
generałów, ojców, synów itd.
Na kłamstwie katyńskim, które obowiązywało w Polsce przez
dziesięciolecia, budowane było PRL. Przypomnę, że kiedy w 1981 roku
stawialiśmy pomnik na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, to został on
przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa internowany i przetrzymywano
go do 1989 roku. W roku odzyskania niepodległości też nie został
postawiony, bo na miejscu tego monumentu pojawiło się kłamstwo Wojciecha
Jaruzelskiego.
Dopiero po sześciu latach – w 1995 roku – pierwotny pomnik wrócił na
swoje miejsce na dolinkę katyńską. To w ten sposób poszczególne rządy
Rzeczypospolitej „czciły” pamięć swych rodaków, którzy zostali
wymordowani w Katyniu. Nie zadbano, aby powstały cmentarze polskich
jeńców wojennych zamordowanych w Rosji. By były one miejscami, które
stanowią terytorialną część Polski, gdzie moglibyśmy się modlić. One są
częścią składową memoriałów rosyjskich na rosyjską modłę, na rosyjskie
projekty. Na to wszystko się godziliśmy.
Nie dziwi mnie absolutnie to, że w dalszym ciągu wymierające rodziny
bliskich zamordowanych w Katyniu oraz bliskich, którzy zginęli nad
Smoleńskiem, muszą wziąć w swoje ręce całą organizację obchodów. Nam
wystarczy modlitwa w kościele, złożenie wieńców czy Przemarsz Cieni,
który będzie zorganizowany spod Muzeum Wojska Polskiego, poprzez
Krakowskie Przedmieście, poprzez pomnik, który jest na placu Zamkowym,
do pomnika Pomordowanych na Wschodzie.
Walka o utrwalenie w narodowej tradycji upamiętniania zbrodni
katyńskiej i nieszczęścia tragedii narodowej, jaką była katastrofa nad
Smoleńskiem, trwa nadal. My jesteśmy do tego zobowiązani i musimy trwać,
bo od obecnego rządu polskiego, który jest do tego powołany, od agend
rządowych nie możemy spodziewać się niczego dobrego.
Im na tym po prostu nie zależy. A przekonamy się w niedługim czasie
wszyscy, że do miejsc pamięci, które tak szumnie otwierano w latach 90.
(tych niby cmentarzy wojennych, ale one nie są cmentarzami wojennymi –
to są cmentarze jeńców pomordowanych strzałem w tył głowy), nie będzie
Polakom dane pojechać, pomodlić się, bo będą niedostępne. Wszystko
zmierza w tym kierunku.
W kwietniu 2010 roku rozdzielono wizyty prezydenta i premiera. Wizytę
z 7 kwietnia 2010 roku premiera Donalda Tuska w Katyniu uwiecznia w
muzeum tabliczka o treści: „Tu premier Rzeczypospolitej Polskiej 7
kwietnia wmurowywał kamień węgielny pod cerkiew prawosławną”. Taki
został przedstawiony cel wizyty w języku angielskim i rosyjskim. Taki
był cel wizyty premiera Tuska wówczas w Katyniu. A dzisiaj puszy się on
jako największy wróg Rosji. Co zrobił dotychczas? Przez siedem lat
swoich rządów robił wszystko, by zdemilitaryzować Polskę, zniszczyć
armię, zniszczyć wszystko, co patriotyczne, przemysł i wszystko, co jest
tak ważne w historii Polski.
Autor jest prezesem Komitetu Katyńskiego, polskim działaczem społecznym i samorządowcem.
Andrzej Melak
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
45. „Nasz Teatr” zaprasza na
„Nasz Teatr” zaprasza na koncert pt. „Z Katynia do Smoleńska – Prawda – Pamięć – Przebaczenie”
Teatr faktu oparty na dokumentach świadczących o ludobójstwie dokonanym w Katyniu, takich jak:
– notatka szefa NKWD ZSRS Ławrientija Berii dla Józefa Stalina (marzec 1940 – ściśle tajne)
– notatka szefa KGB ZSRS Aleksandra Szelepina dla Nikity Chruszczowa (9 marca 1959 – ściśle tajne)
5 kwietnia 2014 r. (sobota), godz. 16.00
6 kwietnia 2014 r. (niedziela), godz. 16.00
Bazylika Najświętszego Serca Jezusowego,
ul. Kawęczyńska 53, Warszawa
Bilety (w cenie 20, 25 i 30 zł) można już nabyć w księgarni „Naszego Dziennika” przy al. Solidarności 83/89 w Warszawie od poniedziałku do piątku w godz. 9.00-19.00, w soboty w godz. 9.00-14.00, tel. (22) 850 60 20.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
46. Do Pani Maryli
Szanowna Pani Marylo,
Rosja taka jest, taka była i taka będzie.
Polska od XVI wieku stała na drodze Rosji do Europy. Tyle, że drzewiej ich biliśmy bo napadali sami.
Jak zawarli w XVIII wieku sojusz z Niemcami stajemy się bezsilni.
Wszystkie lub prawie wszystkie caryce Rosji to Niemki z KatarzynaII, która urodziła dwoje dzieci przyszłemu królowi Polski.
Później dokonała rozbioru Polski.
Syn Stanisława Augusta, car Paweł I Piotrowicz, wielki mistrz Zakonu Maltańskiego; Króla Polski swego ojca kazał otruć.
Ukłony moje najniższe
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
47. Do Pani Maryli
Szanowna Pani Marylo,
Dnia 22 kwietnia 1940 roku zoatała zamordowana w Katyniu jedyna kobieta, oficer Wojska Polskiego, pilot, pieśniarka operowa
porucznik pilot Janina Lewandowska de domo Dowbór Muśnicka,


Ukończyła w Poznaniu Konserwatorium, została śpiewaczką, divą operową.
Ukończyła Wyższą Szkołę pilotażu we Lwowie i Dęblinie. Była pierwszą kobieta na Świecie, która wykonała skok a wysokości 5000 metrów.
W dniu 22 września w rejonie Husiatyna nad Zbruczem,województwo Stanisławowskie, dostała się niewoli sowieckiej Podała wymyślone dane, więc Rosjanie a później Niemcy nie wiedzieli do kogo należą zwłoki. Jej akta ujawniono dopiero w 1991 roku.
Zwłoki Pani porucznik pilot odkopali Niemcy w czasie pierwszej ekshamacji.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności czaszka trafiła do polskiego uczonego z zakresu medycyny sądowej profesora Bolesława Popielskiego, który przez kilkadziesiąt lat ukrywał ja przed siepaczami z NKWD, UB.
Pierwotnie czaszka była w rękach Gerharda Butza z Zakładu Medycyny Sądowej niemieckiego Uniwersytetu Wrocławskiego.
Dziś czaszka Pani porucznik spoczywa snem wiecznym w podpoznańskim Lusowie. Grobem, maleńkim muzeum opiekują się emerytowani nauczyciele z miejscowej szkoły państwo Anna i Józef Grajkowie
Władze Poznania, jego prezydenci od lat związane liberałami Kongresu Liberalno Demokratycznego, Unii Wolności i obecnej patii rządzącej z Waldi Dzikowskim, bardziej myślą jak wymigać się od wymiaru sprawiedliwości niż zajmować się historią Poznania , bohaterami narodowymi.
Pani Porucznik Janina Lewandowska miała siostrę:
Agnieszkę Dowbor-Muśnicką, członkinie ruchu oporu. Należała do Organizacji Wojskowej "Wilki".Została zamordowana w Palmirach. Do tej samej organizacji należał Janusz Kusociński, Pani Jadwiga Kwaśniewska -Trytko Maleszewska, brązowa medalistka w rzucie oszczepem z 1936 roku/
Cześć Ich pamięci
Emily Dickinson,
"...Lecz gdyby ktoś mi Dziś powiedział -
Ze mogę mieć niebo całe
Dla siebie - Serce by mi pękło
Pod tak radosnym ciężarem -
Łąki - na własność -
Góry - Lasy -
Gwiazdy - bez ograniczeń -
Tyle dnia, ile zmieszczę między
Dwie skończone źrenice -
Ruch Skrzydeł Ptaka, gdy Lot Zniża..."
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
48. Stowarzyszenie Rodzina
4, 5 kwietnia - daty pierwszych transportów (1940 r.) z obozów w
Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku do miejsc rozstrzelania w Katyniu,
Twerze i Charkowie. Prosimy o indywidualne składanie kwiatów i
zapalenie zniczy w warszawskich miejscach pamięci Ofiar Zbrodni
Katyńskiej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
49. Z Katynia do Smoleńska 5 i 6
Z Katynia do Smoleńska
5 i 6 kwietnia w Warszawie odbędzie
się koncert w wykonaniu "Naszego Teatru" pt. "Z Katynia do Smoleńska.
Prawda – Pamięć – Przebaczenie"
Oprócz dokumentów świadczących o ludobójstwie
dokonanym w Katyniu, takich jak: notatka szefa NKWD ZSRS Ławrientija
Berii dla Józefa Stalina i notatka
szefa KGB ZSRS Aleksandra Szelepina dla Nikity Chruszczowa, na uwagę
zasługuje ciekawe przypomnienie pamiętników syna Franklina Delano
Roosevelta – Eliota. W swym pamiętniku Roosevelt junior opisał, w jaki
sposób jego ojciec – prezydent Stanów Zjednoczonych wraz z Winstonem
Churchillem i Józefem Stalinem sprzedawali Polskę, pijąc na umór.
– Byli totalnie zalkoholizowani i w takim stanie
podpisali na nas zdradę. Pili tak dużo, że wznosili toasty nawet za
pogodę – podkreśla reżyser spektaklu Barbara Dobrzyńska.
Artystka zaznacza również, że w koncercie zostanie zaprezentowany poszerzony skład aktorski.
– Wprowadzam młode pokolenie amatorów, którzy w
przyszłości być może zostaną aktorami „Naszego Teatru”. Zależy mi na
tym, aby zespół artystyczny „Naszego Teatru” korzystał z potencjału
drzemiącego w młodym pokoleniu patriotów. Są to niezwykle wartościowi
młodzi ludzie, bo biorą udział w modlitewnej krucjacie za Ojczyznę.
Znaczna część należy do ZHR i nie trzeba im tłumaczyć, co to znaczy: Bóg
– Honor – Ojczyzna. Dzięki temu łatwo się z nimi pracuje, gdyż
rozumieją teksty, które czytają – wyjaśnia Barbara Dobrzyńska.
Koncert pt. „Z Katynia do Smoleńska. Prawda
– Pamięć – Przebaczenie” odbędzie się 5 (sobota) i 6 (niedziela)
kwietnia br. w bazylice Najświętszego Serca Jezusowego przy ul.
Kawęczyńskiej 53 w Warszawie.
W sobotę spektakl rozpocznie się o godz.
16.00, a w niedzielę o godz. 18.00. Bilety (w cenie 20, 25 i 30 zł)
można już nabyć w księgarni „Naszego Dziennika” przy al. Solidarności
83/89 w Warszawie od poniedziałku do piątku w godz. 9.00-19.00, w soboty
w godz. 9.00-14.00, tel. (22) 850 60 20.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
50. Kwiecień 2014 Katowice,pomnik ku czci Zamordowanych
pod Kozielskiem Charkowem Miednoje i Katyniem
i TU jak co roku zapłoną znicze i zabrzmi nasz śpiew i modlitwa za Nich Wszystkich...
i jak co roku pochylą się zgodnie głowy starej Solidarności,PIS ,Klubu Gazety Polskiej ,i nie tylko
przyjdą nasze Przyjaciółki i Przyjaciele,czyli Ci z Radia Maryja i CI z Redakcji Gością Niedzielnego :) jak zawsze...
i znowu spojrzymy sobie prosto w oczy i powiemy Bóg Honor i Ojczyzna :)
a na Mszy Swiętej zaśpiewamy "Boże COŚ Polskę przez tak liczne wieki ..."
gość z drogi
51. Rocznica likwidacji obozu w
Rocznica likwidacji obozu w Kozielsku
74 lat temu NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a następnie obozów w Ostaszkowie i Starobielsku
W kwietniu 1940 r., łącznie w trzech obozach specjalnych, NKWD
więziło 8402 oficerów Wojska Polskiego, ponad 6 tys. policjantów, 189
strażników więziennych oraz 22 księży. Jedynie 395 z nich ominęła kara
śmierci.
Z Kozielska ponad 4 tys. jeńców przewieziono do Katynia i zamordowano
strzałami w tył głowy. Blisko 4 tys. jeńców ze Starobielska zabito w
pomieszczeniach NKWD w Charkowie. Jeńców z Ostaszkowa rozstrzelano w
gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twerze.
– Zbrodnia katyńska zaczęła się 3 kwietnia i trwała do 10 maja 1940
roku. Realizowana była ona w kilku miejscach. Oficerów polskich z obozu w
Kozielsku rozstrzeliwano, mordowano w Lesie Katyńskim – przypominał w
programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Wojciech
Polak, historyk i wykładowca UMK i WSKSiM, dodając jednocześnie, że
jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich
ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. – Jeńców z
Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twer, a
pochowano w miejscowości Miednoje – dodał historyk.
Jak podkreślił prof. Wojciech Polak, bezspornym faktem jest to, że
decyzja o dokonaniu zabójstw polskich jeńców wojennych przebywających w
obozach jenieckich w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku została
podjęta przez najwyższych członków państwowego kierownictwa byłego ZSRS.
Jak przypomniał historyk, 5 marca Biuro Polityczne WKP(b)
zatwierdziło wniosek Ławrientija Berii o likwidacji polskich oficerów i
wydało rozkaz ich rozstrzelania. Pod dokumentem widnieją podpisy
Stalina, Mołotowa, Woroszyłowa i Kaganowicza. Wkrótce rozpoczęła się
systematyczna likwidacja ofiar.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
52. 7 kwietnia 2010 roku Putin
7 kwietnia 2010 roku Putin powiedział w Smoleńsku na temat gazociągu:
Putin poinformował, że podczas środowych rozmów z premierem
Donaldem Tuskiem umówili się na długoterminowe dostawy do Polski
rosyjskiego gazu. Jak dodał, podpisanie niezbędnej dokumentacji nastąpi w
niedługim terminie.
Rosyjski premier dodał, że dostawy do Polski gazu zostaną zapewnione do
2037 roku, a kontrakt tranzytowy na dostawy gazu do Europy - do 2045
roku. "Strona polska od dawna wysuwała tę sprawę" - podkreślił Putin.
Jak dodał, poinformował Tuska, że w najbliższych dniach rozpocznie
się budowa gazociągu Nord Stream. Zapewnił, że nie jest to inwestycja
antypolska. "Chcę zapewnić, że ta decyzja nosi wyłącznie transparentny
charakter, skierowana jest na polepszenie dostaw energetycznych do
Europy. Nie ma żadnego wymiaru antypolskiego, nie zamierzamy zmniejszać
dostaw gazu do Polski, ani zmniejszać tranzytu" - zapewnił.
(źródło: PAP; wg: strona internetowa Klubu Parlamentarnego PO)
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
53. wypowiedź Putina o 32 tys. ofiar z 7 kwietnia 2010 r.
Rosjanie wydają po polsku swoją "odpowiedź na Katyń". Piszą o ofiarach "polskich obozów"
-
Polacy odpowiadają za śmierć 28 tys. jeńców wziętych do niewoli w
trakcie wojny polsko-bolszewickiej - twierdzi Giennadij Matwiejew.
Polskojęzyczne wydanie jego książki promuje w Polsce sam ambasador
Rosji.
Co na to polskie MSZ? - Jesteśmy dumni z tego, że w Polsce istnieje
wolność słowa. Zawartość tego typu książek powinny oceniać środowiska
naukowe i opinia publiczna. Mamy nadzieję, że nasi badacze będą mieli
identyczną swobodę w przedstawianiu swojego stanowiska i wyników naszych
badań na terenie Federacji Rosyjskiej - taki komentarz na temat
wydawniczo-księgarskich zamiarów ambasady Rosji słyszymy od Marcina
Wojciechowskiego, rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych.(..) Warto
jednak pamiętać, że współautor "Polskiej niewoli" Giennadij Matwiejew to
naprawdę nie byle kto - uznany historyk, członek Polsko-Rosyjskiej
Grupy do Spraw Trudnych, czyli wspólnego forum polskich i rosyjskich
historyków oraz dyplomatów, które podejmowało liczne próby wypracowania
wspólnego stanowiska albo choćby protokołu rozbieżności, jeśli chodzi o
ocenę najbardziej drażliwych kwestii historycznych, które dzielą Polaków
i Rosjan.(..)W tym samym czasie, w którym ewoluowały poglądy Matwiejewa,
zmieniał się też polityczny wymiar sprawy sowieckich jeńców. Stopniowo
stawała się ona rosyjską "odpowiedzią na Katyń". Gdy tylko strona polska
podejmowała temat zbrodni na polskich oficerach, Rosjanie odpowiadali:
"Zabiliście naszych jeńców". 7 kwietnia 2010 r., podczas obchodów
katyńskiej rocznicy, mówił o tym dokładnie według tej retoryki Władimir
Putin.
Matwiejew doliczył się łącznie nie mniej niż 157 tys.
czerwonoarmistów, którzy mieli znaleźć się w polskich obozach
jenieckich. Według historyka śmieć miało ponieść "nie mniej niż 25-28
tys. jeńców czerwonoarmistów". Właśnie ciężkie warunki życia w obozach
są też dla Matwiejewa znakomitym wyjaśnieniem, dlaczego "około 30 tys.
czerwonoarmistów wolało dobrowolnie wstąpić w szeregi antyradzieckich
formacji wojskowych po stronie Polaków".
Autorzy "Polskiej niewoli" nie kryją, że większość podawanych przez nich
liczb to szacunki. Powołują się na dokumenty i źródła - zwykle te same,
do których odwołują się polscy historycy. Można by nawet uznać, że mamy
do czynienia raczej z dość ulotną sferą interpretacji dostępnych
materiałów niż manipulacją z faktami.
Uwagę zwraca jednak fragment "Polskiej niewoli", w którym historycy
zdają się robić dość poważne ustępstwo na rzecz polityki.
Cytują bowiem - bynajmniej nie polemicznie - w swej książce słowa
człowieka z dyplomem nie jakiegokolwiek wydziału historycznego, lecz
prawa i szkoły KGB, czyli Władimira Putina, i jego wypowiedź o 32 tys.
ofiar z 7 kwietnia 2010 r.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
54. Staniszkis: Rosja jest
Staniszkis: Rosja jest Frankensteinem stworzonym przez Niemców
Sytuacja w Rosji jest znacznie bardziej skomplikowana, niż wynika to ze
stereotypów, że Putin jest za wszystko odpowiedzialny - oceniła w
"Kropce nad i" prof. Jadwiga Staniszkis. - Jest nie tylko różnica zdań
wewnątrz rosyjskiego establishmentu, do której Putin nie może się
przyznać, ale wyraźnie występują dwie logiki: polityczna, pchająca
Putina w stronę zachodu, i logika systemu, który sam stworzył. To taka
logistyka militarna, z której perspektywy co innego jest racjonalne.
Racjonalne jest na przykład zajęcie Krymu ze względu na kontrolę nad
Morzem Czarnym - dodała. Rosja jest Frankensteinem stworzonym przez Niemców - zaznaczyła.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
55. Do Pani Maryli
Szanowna Pani Marylo,
Czołowi politycy z radzącej partii PO,zachowują się tak jak chorągiewki na wietrze. Nigdy nie mieli swego własnego zdania.
Wielu z nich ma grzechy śmiertelne o których wiedzą i Niemcy i Rosjanie, wiec odbijają się jak pijani od ściany do ściany.
W ostatnich dniach widzieliśmy zachowanie Tuska odnośnie Ukrainy.
Raz był przyjacielem Putina, później być może pod wpływem Merklowej swe zdanie zmienił.
Ukłony moje najniższe
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz