Duch gen. Anodiny nadal kieruje polską prokuraturą wojskową? Złoty zapis MAK, który odebrał Miller w Moskwie, jak rozkaz Putina.
Biegli uznali, że nie była zachowana tzw. sterylność kokpitu i że niewykluczona jest obecność w kabinie gen. Andrzeja Błasika w ostatniej fazie lotu - gdy maszyna zbliżała się już do płyty lotniska.
Biegli
oparli się m.in. na analizie częstotliwości głosu gen. Błasika,
zeznaniach jednego ze świadków, który znał generała i brał udział w
odsłuchiwaniu nagrań, jak też uwzględnili kontekst sytuacyjny.
Prokurator
podkreślił jednak, że osoba, która przebywała w kokpicie, nie złamała
ówczesnych przepisów, bo w odróżnieniu od przepisów w lotnictwie
cywilnym, obowiązujące wtedy przepisy w siłach powietrznych nie
nakazywały bezwzględnej sterylności kokpitu.
Prokuratorzy cały czas
dokonują precyzyjnej analizy "każdej wypowiedzi", którą udało się
odczytać. Decyzja o ewentualnym upublicznieniu najnowszych stenogramów
zapadnie dopiero po zakończeniu tej analizy.
Co ustalili biegli? 10 najważniejszych punktów

Analizę fonoskopijną na zlecenie MAK przeprowadziła firma „Forenex” z Petersburga. Eksperci pracowali na sprzęcie podobnym do tego, na którym nowych odczytów czarnych skrzynek dokonali polscy eksperci z Krakowa. Mieli dwie próbki głosów – Kazany i Błasika. I porównywali je z głosami na taśmach z kabiny tupolewa. Biegli z Petersburga jasno orzekli, że jedynym głosem, jaki udało im się zidentyfikować, był ten należący do szefa protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusza Kazany. Głosu Błasika nie odczytali. Eksperci zidentyfikowali tylko głos Mariusza Kazany, nie ma mowy o generale Błasiku. O głosie generała mówi w swym raporcie tylko MAK. Na jakiej podstawie, nie wiadomo . Głosu dowódcy nie stwierdzili na nagraniu także sądowi eksperci z Krakowa i policyjni z Warszawy. Polacy, którzy pomagali w Moskwie rosyjskim ekspertom w rozpoznaniu głosów w kabinie, także zaprzeczają, by rozpoznali Błasika. Nazwisko dowódcy wojsk lotniczych ludzie Anodiny wpisali więc do stenogramów bez żadnych podstaw!

Przywiezione do Polski 01.06.2010 r. materiały to przegrane z oryginałów na nośniki elektroniczne zapisy z czarnych skrzynek prezydenckiej maszyny. Przekazał je Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK). Są na nich informacje o pracy urządzeń pokładowych TU-154 w ostatnich 30 minutach zakończonego tragedią lotu; zapisy rozmów w kabinie pilotów; zapisy rozmów załogi z wieżą kontrolną w Smoleńsku; rozmowy pilotów Tu-154M z kolegami z polskiego Jak-40, który wcześniej tam wylądował. Te nagrania zostały w siedzibie MAK skopiowane w obecności członków delegacji polskiej, m.in. ministra Millera oraz naczelnego prokuratora wojskowego płk. Krzysztofa Parulskiego.
Oryginalne zapisy i same rejestratory pokładowe prezydenckiego Tu-154M zgodnie z zasadami przyjętymi w lotnictwie cywilnym pozostaną u strony badającej okoliczności katastrofy, czyli w MAK, do momentu zakończenia śledztwa i uprawomocnienia się wydanego przez sąd rosyjski wyroku w sprawie katastrofy (jeśli dojdzie do procesu). Oryginalne taśmy przechowywane są w sejfie w moskiewskim Komitecie.
Później czarne skrzynki, dokumenty oraz dowody rzeczowe zostaną przekazane Polakom - tak obiecał wczoraj wicepremier Siergiej Iwanow, wiceprzewodniczący kierowanej przez premiera Władimira Putina komisji rządowej do wyjaśnienia przyczyn wypadku z 10 kwietnia. Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,7959137,Rozmowy_pilotow_w_rekach_Tuska.html
Macierewicz odpowiada NPW: To powrót do wczesnej Anodiny i polityczna propaganda. „Do zniszczenia samolotu doszło w wyniku eksplozji” http://wpolityce.pl/smolensk/238826-macierewicz-odpowiada-npw-to-powrot-do-wczesnej-anodiny-i-polityczna-propaganda-do-zniszczenia-samolotu-doszlo-w-wyniku-eksplozji

Odpowiadając na pytanie związane z rzekomą obecnością gen. Błasika w kokpicie, tłumaczył, że miejsce znalezienie ciała, jak i ekspertyza Instytutu Sehna świadczą o czymś innym. Zarzucił też śledczym nieprawdziwe podanie informacji w sprawie braku uprawnień pilotów. Interpretacja, jaką dokonano jest świadomie niekorzystna i nieprawdziwa wobec mjr. Protasiuka. Miał ważne uprawnienia zgodnie z regułami, jakie obowiązują w lotnictwie wojskowym — zaznaczył. Macierewicz odpowiada NPW: To powrót do wczesnej Anodiny i polityczna propaganda. „Do zniszczenia samolotu doszło w wyniku eksplozji”
Ustalenia smoleńskiego śledztwa. 10 punktów
Zespół ds. wyjaśniania opinii publicznej treści informacji i materiałów dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy lotniczej z dnia 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem informuje:
Wnioski biegłych w sprawie katastrofy smoleńskiej zbieżne z ustaleniami Komisji Millera.
Przedstawione na dzisiejszej konferencji prasowej (27.03.2015) ustalenia biegłych Prokuratury Wojskowej w sprawie katastrofy smoleńskiej są całkowicie zbieżne z wnioskami Komisji Millera, opublikowanymi w Raporcie końcowym w 2011 roku.
– Nie ma różnic w ustaleniach przeprowadzonych odrębnymi postępowaniami przez 34 specjalistów Komisji Millera i 20 niezależnych biegłych Prokuratury Wojskowej. Celem Komisji było wskazanie przyczyn katastrofy, natomiast rolą Prokuratury jest także ocena odpowiedzialności karnej konkretnych osób i sformułowanie zarzutów. Wskazana przez Prokuraturę przyczyna katastrofy oraz czynniki, które do niej doprowadziły, są tożsame z ustaleniami Komisji Millera – powiedział Maciej Lasek, przewodniczący Zespołu ds. wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej, były członek Komisji Millera.
Biegli wskazali m.in. przyczyny katastrofy i czynniki, które wpłynęły na jej zaistnienie. Ich zdaniem, bezpośrednią przyczyną wypadku było m.in. niewłaściwe działanie załogi, polegające na zniżaniu samolotu poniżej warunków minimalnych do lądowania oraz niewydanie komendy odejścia. Załoga Tu-154 działała nieadekwatnie do panujących warunków atmosferycznych, a jej członkowie nie mieli ważnych (lub prawidłowo nadanych) uprawnień do tego typu lotu.
Prokuratura poinformowała także, że zadecydowała o postawieniu zarzutów dwóm obywatelom Rosji, kontrolerom z lotniska w Smoleńsku. Warto przypomnieć, że w Raporcie Komisji Millera błędy kontrolerów lotu zostały uznane jako czynnik mający wpływ na przyczynę wypadku, a opis tych błędów został zawarty także w uwagach do raportu rosyjskiej Komisji MAK.
Także obie grupy specjalistów dokładnie omówiły zderzenia samolotu w przeszkodami terenowymi, w tym dużą brzozą, w zetknięciu z którą samolot stracił część lewego skrzydła, co spowodowało utratę sterowności, niekontrolowane przechylenie na lewe skrzydło, a w konsekwencji zderzenie z ziemią.
Biegli także nie stwierdzili żadnych elementów, mogących świadczyć o innej przyczynie zniszczenia samolotu, niż zderzenie z ziemią. Drobne osmolenia i nadpalenia występowały tylko tam, gdzie doszło do pożaru paliwa w wyniku uderzenia w ziemię. Wskazano także na możliwą obecność osób trzecich w kabinie załogi, w tym gen. Błasika
Podobnie jak w Raporcie Millera biegli stwierdzili, ze ani stan zdrowia załogi, ani stan techniczny samolotu nie miały wpływu na katastrofę Tu 154. Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej zostało przedłużone do 10 października 2015 r.
Raport Końcowy Komisji Millera dostępny jest pod adresem http://faktysmolensk.gov.pl/przebieg-badania.
- Maryla - blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Prokuratura rozszerza tzw. śledztwo smoleńskie. Dołączono do niego zawiadomienie podkomisji o zamachu
Prokuratura włączyła do tzw. śledztwa smoleńskiego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i inne ofiary katastrofy - poinformowała PAP Prokuratura Krajowa. Śledczy podali, że badają w tym postępowaniu różne wersje zdarzenia.Chodzi o zawiadomienie podkomisji smoleńskiej z kwietnia br., które dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa zamachu na prezydenta Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób podróżujących Tu-154 10 kwietnia 2010 r.Jak poinformowała w piątek PAP Prokuratura Krajowa, zawiadomienie to „w dniu piątego lipca zostało włączone do tzw. śledztwa smoleńskiego celem łącznego prowadzenia”.Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej od 10 kwietnia 2010 r. prowadzi prokuratura. Najpierw była to Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Po reformie prokuratury przez rząd PiS śledztwo od zlikwidowanej wtedy prokuratury wojskowej przejęła Prokuratura Krajowa. Od marca 2016 r. sprawą zajął się Zespół Śledczy nr I Prokuratury Krajowej. W grudniu zeszłego roku PK informowała, że w tym śledztwie nadal weryfikowane są wszystkie przyjęte wersje zdarzenia. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia zamachu podkomisja smoleńska złożyła w prokuraturze w połowie kwietnia. Dotyczy ono art. 134 Kodeksu karnego, który sankcjonuje zamach na życie prezydenta. Zgodnie z tym przepisem, kto dopuszcza się zamachu na życie Prezydenta RP podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, a maksymalnie karze dożywotniego pozbawienia wolności. Zawiadomienie, dotyczy także art. 128 Kodeksu karnego mówiącego o usunięciu przemocą konstytucyjnego organu RP.Dokumenty można zobaczyć w materiale wideo (na górze artykułu). Poniżej opisujemy ich treść i ustalenia Michała Rachonia oraz Sławomira Cenckiewicza, autorów „Resetu”.
Cały 2. odcinek drugiej serii do obejrzenia na portalu tvp.info: Jak zapadła decyzja o przekazaniu śledztwa Rosjanom? Szokujące ustalenia
Co działo się między wrześniem a majem 2010 r. w relacjach Warszawa–Moskwa
W pierwszych miesiącach po tragedii pod Smoleńskiem do Warszawy dociera cała seria informacji potwierdzających, że Rosjanie wiedzą, że podczas identyfikacja ciał ofiar doszło do katastrofalnych pomyłek. W konsekwencji w grobach złożono inne osoby niż te, o których rodziny ofiar były przekonane, że chowają w rzeczywistości.
– Między majem a wrześniem 2010 polskie władze: premier, ministrowie, prokuratorzy są informowani przez Rosjan w kwestii tego, kto był w kokpicie, co oni (Rosjanie) zamierzają zrobić, jeśli chodzi o wizerunek i odpowiedzialność gen. Błasika. A później też te drastyczne historie z zamianą ciał – tłumaczy historyk Sławomir Cenckiewicz.
Szyfrogram z 7 maja: spotkanie Millera z Anodiną i pierwsze kłamstwa
Świadczy o tym mnóstwo notatek z poufnych rozmów, w których Rosjanie na różnych szczeblach ze stroną Polską informują o swoich zamiarach. Jednym z dokumentów jest szyfrogram z 7 maja 2010 z Moskwy do Radosława Sikorskiego i Tomasza Arabskiego ze spotkania Jerzego Millera z Tatianą Anodiną, szefową Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, zawierający jej kłamstwo o obecności gen. Błasika w kokpicie Tupolewa.

„Tatiana Anodina podziękowała za udział polskich ekspertów w pracach komisji technicznej, wysoko oceniając ich profesjonalizm. Poprosiła o pomoc w identyfikowaniu osób trzecich, znajdujących się w podczas lotu w kabinie załogi, informując jednocześnie, że na podstawie zapisów rejestratora ustalono, że drzwi do niej były otwarte, w kabinie znajdował się oprócz załogi Dowódca Sił Powietrznych gen. Błasik, zidentyfikowany przez dowódcę samolotu Jak 40” – czytamy w dokumencie.
Czytaj więcej: Jak tworzono kłamstwo o generale Andrzeju Błasiku. Jest nagranie
Spotkanie Tuska z wysłannikiem Putina – Igorem Lewitinem
Kolejny z nich to notatka ze spotkania premiera Donalda Tuska ze specjalnym wysłannikiem Władimira Putina Igorem Lewitinem z 15 maja 2010. „(…) komisja Tatiany Anodiny ogłosi komunikat prasowy oraz poda rekomendacje jako dokument do publicznej wiadomości. Będą one dotyczyć organizacji przelotu, kwalifikacji załogi, przygotowania samego samolotu, lotniska oraz samego lotu. Upubliczniona zostanie informacja, że załoga samolotu JAK-40 komunikowała się z Tu-154 oraz że w kokpicie znajdowały się osoby spoza załogi. Dokument ten został podpisany przez obie strony (A Morozow, E. Klich)”.
– W tej rozmowie Tuska z wysłannikiem Putina po raz pierwszy ze strony rosyjskiej pojawia się kłamliwa sugestia, która później przez lata była eksploatowana: że rozmowa telefoniczna Lecha Kaczyńskiego z Jarosławem Kaczyńskim miała mieć związek z przebiegiem tragedii. Po latach prokuratura jednoznacznie stwierdziła, że godzina tego połączenia wyklucza jakikolwiek związek tej rozmowy z przebiegiem samego zdarzenia – podkreśla Michał Rachoń, współautor „Resetu”.

W dalszej części notatki wskazano, że Igor Lewitin nawiązał do wypowiedzi Prokuratora Generalnego Szeremeta ws. rozmowy telefonicznej Jarosława Kaczyńskiego z prezydentem Lechem Kaczyńskim w czasie lotu. „Zwrócono uwagę, że strona rosyjska przekazała stronie polskiej telefon prezydenta Kaczyńskiego. Obecnie brak tego dowodu stanowi utrudnienia w śledztwie. Lewitin zwrócił się o naprawienie tej sytuacji. Premier poinformował, iż według jego wiedzy rozmowa ta z przyczyn technicznych nie mogła odbyć się z telefonu komórkowego (który faktycznie został przekazany) lecz z telefonu satelitarnego. Przekazanie telefonu komórkowego nie ma zatem bezpośredniego związku ze sprawą” – opisywano spotkanie Tuska z Lewitinem.
Litwiszko z rosyjskiej prokuratury przyznał, że zamieniono ciała
W programie przytoczono również treść szyfrogramu z Moskwy z 27 września 2010 r., adresowanego do Radosława Sikorskiego. Dotyczył on treści rozmowy z Piotrem Litwiszko – naczelnikiem wydziału współpracy międzynarodowej rosyjskiej prokuratury, który przekazał stronie polskiej: „Niezadowolenie polskiego społeczeństwa z pracy rosyjskich organów z pewnością wzrośnie, gdy do publicznej wiadomości trafi informacja, że kilka próbek materiału – wyników badań genetycznych, nie zgadza się z wynikami identyfikacji zwłok dokonanych przez rodziny ofiar. Litwiszko obawia się, że całą winą zostaną obarczeni rosyjscy śledczy. Wyjaśnił, że pod presją czasu, rodzin ofiar i władz polskich zezwolono na złożenie ciał do trumien bez doczekania na wyniki badań DNA – na wyniki których trzeba było czekać wiele tygodni”.
Anodina publikowała medialne bomby, a Tusk na nartach już wiedział

– W całej sekwencji kontaktów polsko-rosyjskich po 10 kwietnia 2010 r. rosyjscy śledczy, politycy i dyplomaci przekazywali stronie polskiej: kwestie związane z „pijanym Błasikiem” w kokpicie, fejki związane z rozmową telefoniczną braci Kaczyńskich, zamianą ciał. (…) Te wszystkie rzeczy, które później wybuchały jako wielkie medialne skandale w Polsce, od maja 2010 r. były dawkowane przez Rosjan stronie polskiej. Innymi słowy: kiedy polski premier wyjeżdżał na narty czy tam jakieś wczasy, a Anodina publikowała swój raport, to premier o tych wszystkich rosyjskich medialnych bombach zegarowych wiedział – podkreśla Cenckiewicz.
Tusk do Putina 29 kwietnia 2010 r.: Liczy się dobra atmosfera
Co szokuje jeszcze bardziej, pomimo wiedzy premiera o rzeczywistym podejściu Rosji do katastrofy smoleńskiej, wszystkie bezpośrednie relacje Tusk–Putin utrzymywane były w niezmiennym tonie – pełnej uległości. Widać to doskonale w notatce z rozmowy telefonicznej premierów Polski i Rosji z 29 kwietnia 2010 r.
Czytamy w niej między innymi, że „premier Donald Tusk wyraził uznanie dla rosyjskich służb za pracę, jaką wykonują przez ostatnie trzy tygodnie”, a „premier Władimir Putin wyraził zadowolenie z pozytywnych reakcji opinii publicznej w naszym kraju dot. rozwoju śledztwa”. W rozmowie z Putinem Tusk zaznaczył też, że „do tej pory współpraca ze stroną rosyjską była ponadstandardowa i zauważył, że dla skuteczności dalszych prac ważne jest, aby dobra atmosfera została utrzymana”.
Zobacz także: Co robiła Ewa Kopacz i jak tłumaczyła się po katastrofie smoleńskiej [KALENDARIUM]


93 komentarzy
1. 10 kwietnia minie 5 lat
Macierewicz: ustalenia NPW cofają nas do etapu "wczesnej Anodiny"
zobacz więcej »
A. Macierewicz: polityczne działania prokuratury
Mamy do czynienia z politycznym działaniem prokuratury – powiedział poseł Antoni Macierewicz, odnosząc się do zaprezentowanej dziś ekspertyzy biegłych nt. przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Biegli uznali, że do tragedii z 10 kwietnia 2010 roku przyczyniły się
przede wszystkim niewłaściwe działania załogi Tu-154M. Ponadto
stwierdzili, że nie była zachowana tzw. sterylność kokpitu i że
niewykluczona jest obecność w kabinie gen. Andrzeja Błasika w ostatniej
fazie lotu.
Szef parlamentarnego zespołu badającego tragedię, odnosząc się do
tych informacji powiedział, że od raportu rosyjskiego MAK-u nie mieliśmy
do czynienia z materiałem tak dalece nieodzwierciedlającym
rzeczywistości.
- Wszystkie analizy jakimi dysponuję stwierdzają, że pana
generała Błasika nie było w kokpicie. Dotychczas nie została
przedstawiona żadna wiarygodna ekspertyza, która by to kłamstwo
potwierdzała. Ciało gen. Błasika zostało znalezione o więcej niż
kilkanaście metrów od kokpitu w zupełnie innym miejscu niż ciała osób,
które przebywały w kokpicie – powiedział Antonii Macierewicz.
Według biegłych, nie ma potwierdzenia, by gen. Błasik nalegał na lądowanie w złych warunkach.
Naczelna Prokuratura Wojskowa przedłużyła śledztwo do 10 października 2015r.
Jacek Świat: "To pierwsza katastrofa w dziejach świata, gdy robi
się ostateczną ekspertyzę i zamyka sprawę bez zrobienia podstawowych
badań"
"Mam nieodparte wrażenie, ze poruszamy się w kompletnym Matrixie. Ekspertyza kompletnie pomija rzeczy elementarne".
— pytał.
— podkreślił, zwracając uwagę na liczne rozbieżności, między innymi na sprzeczne informacje dotyczące szczątków samolotu.
— dodał.
— podkreślił poseł Świat.
— dodał, wskazując że wątek tego, co się działo w kabinie i
nieprawidłowości wieży kontrolnej są oczywiście ważne, bo prawdopodobne
jest to, że złe naprowadzanie z wieży było przyczyną katastrofy, ale eksperci nie zajęli się całym szeregiem ważnych kwestii.
— skwitował Jacek Świat. Zapytany o wątek rzekomej obecności gen. Błasika w kokpicie, odparł:
— pytał.
— podkreśli.
— dodał poseł Świat, podkreślając że należy zobaczyć jak prowadzą swoje śledztwo Holendrzy.
Giertych zażąda od Rosji odszkodowań dla bliskich ofiar ze Smoleńska
wobec Państwa Rosyjskiego" - zapowiedział Roman Giertych. Mecenas,
który...
czytaj dalej »
"W imieniu moich klientów (którzy utracili najbliższych w katastrofie
smoleńskiej) zgłosimy roszczenia cywilne wobec Państwa Rosyjskiego. Jako
pierwsi zawarliśmy ugodę z Państwem Polskim w tej sprawie i mamy
nadzieję, że również prędzej czy później strona rosyjska poczuje się
odpowiedzialna za nieumyślne, ale jednak przestępstwo swoich
funkcjonariuszy. Liczymy na pomoc MSZ" - napisał Roman Giertych na
Facebooku w piątek.
Roman Giertych nie podaje nazwisk osób, które w tych sprawach reprezentuje.
"Prawda o katastrofie smoleńskiej okazała się arcyboleśnie prosta"
Prawda o katastrofie okazuje się arcyboleśnie prosta,
(zaprezentowana w piątek - red.) opinia biegłych nt. katastrofy...
czytaj dalej »
Prawda o katastrofie
okazuje się arcyboleśnie prosta, (zaprezentowana w piątek - red.) opinia
biegłych nt. katastrofy smoleńskiej nie różni się od ustaleń komisji
Millera, tylko opisuje ją językiem prawniczym - mówił w "Piaskiem po
oczach" w TVN24 płk Piotr Łukaszewicz, były szef szkolenia dowództwa sił
powietrznych.
Katastrofa w Smoleńsku od dawna nie kryje większych tajemnic. Śledztwo
pokazuje tylko nieprawdopodobny ogrom nieprawidłowości, które powinny
być wyeliminowane dużo wcześniej - zgodził się Tomasz Hypki, inżynier
lotnictwa z magazynu "Skrzydlata Polska".
I kontynuował: - Tego
lotu nie powinno w ogóle być, to tak jakby z zajezdni wyjechał autobus
bez badań technicznych i z kierowcą bez prawa jazdy. Tymczasem od
katastrofy minęło 5 lat i nic się nie dzieje w tej sprawie.
- W
wyniku swoich błędów załoga doprowadziła do sytuacji, w której utraciła
orientację przestrzenną - dodał płk Łukasiewicz. - Załoga była
przekonana, że wykonuje lot poziomy na 100 metrach, a samolot się zniżał
poniżej poziomu pasa. To nie była brawura pilotów, ale konsekwencja
ciągu popełnianych błędów, złej interpretacji informacji.
Kto winny zaniedbań?
-
Jestem zdziwiony, że prokuratura nie przedstawiła zarzutów nikomu
odpowiedzialnemu za wyszkolenie tej załogi, bo była koszmarnie
wyszkolona, nie nadawała się do pilotowania takiego samolotu. Uznano, że
winni za katastrofę są tylko ci, którzy zginęli oraz rosyjscy
kontrolerzy, a to nie ma sensu. Musimy wyciągnąć konsekwencje wobec
winnych zaniedbań, jeśli chcemy poprawić bezpieczeństwo lotów w Polsce -
podkreślił Hypki.
Istnieje proste wyjaśnienie, dlaczego możliwe były tak ogromne
zaniedbania. Nie było wówczas wśród odpowiedzialnych za bezpieczeństwo
lotów osoby, która przyznałaby, że nie ma załogi, która może taki lot
obsłużyć - zauważył płk Łukasiewicz.
- Zjawiskiem, które
przyczyniło się do katastrofy, jest, że w wojsku nigdy nie uczyliśmy
podwładnych uzasadnionego odmawiania wykonywania rozkazów, ani dowódców
akceptowania tego typu zachowań - zwrócił uwagę były szef szkolenia
Dowództwa Sił Powietrznych. - Ale jestem przekonany, że gen. Majewski
(dowódca generalny gen. Lech Majewski - red.) od tamtej pory wprowadził
wiele zmian i poprawił procedury w trwały sposób - dodał.
Rosjanie też odpowiedzialni?
-
Mówienie o zarzutach dla Rosjan to odwracanie uwagi od błędów po
polskiej stronie. Rosjanie powinni naprawić swoje błędy sami, nie
próbujmy ich naprawiać - dodał Tomasz Hypki w TVN24.
- Nie
rosyjscy kontrolerzy spowodowali katastrofę, ale zaryzykowałbym tezę,
że sprowadzali oni polski samolot z niesprawnymi urządzeniami, choć z
dobrą wolą. Ale ta teza nie jest do udowodnienia w tej chwili - ocenił
płk Łukasiewicz.
Gości programu "Piaskiem po oczach" w TVN24
pytano również o znaczenie uderzenia w brzozę na przebieg katastrofy
prezydenckiego tupolewa.
Nie zgadzam się, że brzoza nie miała większego znaczenia, a samolot
od pewnego momentu skazany był na katastrofę. Brzoza miała olbrzymie
znaczenie, ponieważ gdyby w nią nie uderzono, przebieg ewentualnej
katastrofy mógłby być zupełnie inny - powiedział Hypki.
Tezy Macierewicza mają sens?
-
Nie widzę płaszczyzny, by merytorycznie się odnieść, bo nie jestem
politykiem - stwierdził płk Łukasiewicz pytany o komentarz do tez
Antoniego Macierewicza na temat przyczyn katastrofy samolotu.
-
Mam ten sam problem, trudno z laikiem polemizować - zgodził się Hypki. -
Części samolotu są nadpalone, bo przeleciały przez wciąż pracujące
silniki, poza tym na miejscu katastrofy widzieliśmy pożar. Względem
rozrzutu części samolotu nie ma z kolei żadnej reguły, katastrofy są
nieprzewidywalne. Krateru, o którym mówi, nie ma, bo samolot uderzył w
ziemię bardzo płasko - skomentował część twierdzeń Antoniego
Macierewicza.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
2. Głos Rosji dla Polaków
Opinia: Rosja nie wyda dyspozytorów oskarżonych o spowodowanie katastrofy prezydenckiego samolotu
Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/swiat/20150327/176793.html
Polska może zgromadzić dowody i wysłać pod adresem Rosji wniosek o wydanie, lecz Rosja odmówi, ponieważ nie ma prawa do wydania swoich obywateli innym państwom - uważa adwokat Anna Stawicka.
Pięć lat po katastrofie oskarżeni przez Polskę dyspozytorzy ze smoleńskiego lotniska nie zostaną wydani przez Rosję ze względu na konstytucyjny zakaz — uważają adwokaci, zapytani przez RIA Novosti.
W piątek rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej RP poinformował, że dwom rosyjskim dyspozytorom postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku lotniczego.
Jednocześnie polska prokuratura zgadza się, że bezpośrednią przyczyną katastrofy były działania pilotów: „W charakterze pierwszej przyczyny eksperci nazwali niesłuszne działania załogi podczas obniżenia wysokości poniżej minimalnej do lądowania oraz brak polecenia powtórnego podejścia do lądowania".
Wydania zakazuje Konstytucja
„O ile rozumiem, zarzuty postawiono zaocznie, polskie władze mogą domagać się ekstradycji, jednak według naszej Konstytucji rosyjskich obywateli nie można wydawać innym państwom" — wyjaśnił adwokat Dmitrij Agranowski.
Adwokat Anna Stawicka przypomniała, że ustawa pozwala na wszczynanie sprawy przeciwko obcokrajowcom, jeśli państwo uważa, że popełnili przestępstwo.
„Dalej zaczyna się procedura współdziałania obu państw. Polska może zgromadzić dowody i wysłać Rosji wniosek o wydanie, lecz Rosja odmówi, ponieważ według naszego prawa nie może wydawać swoich obywateli innym państwom" — powiedziała Stawicka.
Prawdopodobne skutki
Naczelna Prokuratura Wojskowa RP poprzez Interpol może wysłać za dyspozytorami listy gończe, przekazać rosyjskim władzom prośbę o ich ekstradycji lub ich zaocznego postawienia przed sądem — podkreślił Agranowski.
Decyzję prokuratury informator agencji ocenia jako „demonstracyjny nieprzyjazny krok wobec Rosji".
Katastrofa
W katastrofie lotniczej samolotu prezydenckiego Tu-154M pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku zginęło 96 osób — osiem członków załogi i 88 pasażerów, w tym prezydent Polski Lech Kaczyński, jego małżonka i część najwyższych urzędników.
Międzypaństwowy Komitet Lotniczy w 2011 roku opublikował ostateczny raport o wynikach śledztwa technicznego, zgodnie z którym za bezpośrednią przyczynę katastrofy uznano decyzję załogi, aby nie lądować na zapasowym lotnisku, a za przyczyną systemową — braki w zapewnieniu lotu i przygotowaniu załogi.
Rosyjscy śledczy bronią kontrolerów lotów ze Smoleńska. "Nie złamali procedur"
Komitet
Śledczy Federacji Rosyjskiej broni kontrolerów lotów ze Smoleńska.
Według rzecznika tej instytucji Władimira Markina, tak zwany zespół
kierowania lotami nie złamał procedur, w...
Rosja. Komitet Śledczy: kontrolerzy nie dopuścili się naruszeń
dopatrzył się jakichkolwiek naruszeń w postępowaniu grupy kierowania
lotami na lotnisku w Smoleńsku w dniu katastrofy polskiego Tu-154M.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
3. Przedwyborczy bumerang? WPO:
Przedwyborczy bumerang? WPO: gen. Błasik mógł być w kokpicie
Wojskowa Prokuratura Okręgowa powołując
się na ekspertyzę biegłych nie wyklucza, że w kokpicie lub jego
sąsiedztwie przebywał śp. gen. Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych. Biegli stwierdzili, że nie była zachowana sterylność kokpitu Tu-154 M, który rozbił się pod Smoleńskiem.
Płk Ireneusz Szeląg, szef warszawskiej Wojskowej Prokuratury
Okręgowej, powiedział, że nowa kopia nagrań rejestratora głosowego
umożliwiła odczytanie w większym zakresie wypowiedzi.
- Zdaniem biegłych – w wydanej opinii znajduje się takie
stwierdzenie – „przeprowadzone prace fonoskopów wskazały, że istnieją
przesłanki wskazujące na możliwość przebywania w kabinie samolotu
dowódcy sił powietrznych w ostatnim fragmencie końcowego zniżania się
samolotu do lotniska”. Swój pogląd oparli m.in. na analizie
częstotliwości głosu dowódcy sił powietrznych, zeznaniach jednego ze
świadków, który znał pana generała i brał udział w odsłuchiwaniu nagrań
MARS-BM, jak też z kontekstu sytuacyjnego – mówił płk Ireneusz Szeląg.
Poseł Stanisław Piotrowicz, wiceszef parlamentarnego zespołu ds.
zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej podkreśla, że w tej sytuacji
opinia publiczna powinna poznać nazwiska wszystkich biegłych.
- Ogarnia przerażenie, że biegli z taką stanowczością
formułują ostateczne opinie w sytuacji, kiedy nie zetknęli się i nie
przeprowadzili badań najistotniejszych w tej sprawie dowodów. Myślę, że
ten fakt, iż wydaje się kategoryczne opinie, w pełni korespondujące z
ustaleniami rosyjskimi powielającymi nieprawdziwe tezy rosyjskie,
pokazuje na czyich usługach ci biegli są. Trudno ich nazwać
niezależnymi, bo każdy niezależny biegły, żeby wydać opinię, chciałby
mieć do swobodnej dyspozycji to, co jest najistotniejsze w badaniu
katastrofy – ocenił Stanisław Piotrowicz.
Szef warszawskiej WPO, powołując się na opinię biegłych, powiedział,
że do katastrofy przyczyniły się przede wszystkim niewłaściwe działania
załogi Tu-154M. Jak mówił, dowódca statku powietrznego sprowadził
samolot poniżej warunków minimalnych.
Nie wydano również komendy odejścia na drugi krąg. Wojskowa
Prokuratura Okręgowa podstawiła również zarzuty dwóm rosyjskim
kontrolerom lotów, którzy sprowadzali rządowego Tupolewa. Śledztwo ws.
katastrofy smoleńskiej zostało przedłużone do 10 października 2015 r.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
4. Kreml (prawie) jak Lasek i
Kreml (prawie) jak Lasek i NPW. Moskwa odpowiada Warszawie: Winni tragedii są Wasi piloci!
Markin podkreślił, że rosyjscy kontrolerzy" działali oni w ścisłej zgodzie tak z instrukcjami, jak i międzynarodowymi normami".
Rosyjska propaganda ruszyła do boju w sprawie katastrofy smoleńskiej i jej przyczyn. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej oświadczył, że nie dopatrzył się jakichkolwiek naruszeń w pracy kontrolerów z lotniska w Smoleńsku, których oskarżyła polska Naczelna Prokuratura Wojskowa.
To w zasadzie potwierdzenie tego, co opowiadali wojskowi śledczy w Polsce na swojej konferencji. Jedyna różnica dotyczy odpowiedzialności rosyjskich kontrolerów.
— oświadczył rzecznik Komitetu Śledczego generał Władimir Markin, którego cytuje agencja TASS.
Markin podkreślił, że „działali oni w ścisłej zgodzie tak z instrukcjami, jak i międzynarodowymi normami”.
Rosyjskie media zdecydowanie odrzuciły te oskarżenia. Agencja Interfax zapewnia, że po stronie
kontrolerów nie ma żadnej winy. Odpowiedzialnością za katastrofę
Rosjanie obarczają wyłącznie pilotów polskiego rządowego tupolewa.
Sam fakt postawienia zarzutów obywatelom Rosji jest w tamtejszych mediach raczej pomijany.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
5. bolszewiccy specjaliści od organoleptycznych badań komputerów...
To są wybitni bolszewicko-rosyjscy specjaliści od organoleptycznych badań komputerów pokładowych samolotów...
.
Od poniedziałku do czwartku we wrześniu 2011 roku, a więc w ciągu 4 dni — grupa 4 (słownie czterech) osób: 2 prokuratorów i 2 biegłych — przebadała w Moskwie "kilkadziesiąt przedmiotów, elementów wyposażenia samolotu".
Powtórzmy, że grupa ta badała kilkadziesiąt przedmiotów, w tym bardzo skomplikowane elektroniczne urządzenia jak: komputery nawigacyjne, elementy awioniki, układy sterowania i zegary pokładowe z Tu-154M. Z tego wynika, że czasu na te "badania" mieli akurat tyle, aby wziąć jakieś urządzenie do ręki, pomacać i powąchać... i wziąć do "badania" następne... [sic!]
.
Czy rzeczywiście ta organoleptyczna banda specjalistów-idiotów z prokuratury uważa całe społeczeństwo za gromadę głupków, którzy przełkną każde typowe bolszewicko-geobbelsowskie propagandowe łgarstwo rosyjskiej agentury w NPW czy agenturalnego rządu PO.
.
Informując o zakończeniu misji, mjr Sej powiedział dziennikarzom, że przebadano "kilkadziesiąt przedmiotów, elementów wyposażenia samolotu". Chodziło o urządzenia elektroniczno-nawigacyjne, w tym komputery nawigacyjne, elementy awioniki, układy sterowania i zegary pokładowe. Prokurator oświadczył, że zrealizowano założony plan i zebrano bogaty materiał dowodowy."
* * * * * * * * *
Jak widać, członkom tej grupy genialnych zsowietyzowaanych idiotów do spraw organoleptycznych badań lotniczych urzadzeń nawigacyjnych oraz komputerów — wystarczy, że po szklance rosyjskiego spirytusu spojrzą na komputer czy inne urządzenie elektroniczne — i je pomacają lub powąchają… I w ten sposób mają już dokonane wszystkie konieczne badania… Oraz "bogaty materiał dowodowy"... [sic!]
Rzeczywiście, z obwąchiwania przez pijanego prokuratowa czy biegłego zalanego spirytusem rosyjskiego komputera - można zebrać bogaty materiał dowodowy...
Andy — serendipity
6. Laro Croft
Moze Duch Anodiny, a moze upior Pijar. Akurat mlodziezowka terrorystyczna pod nazwa al-Shabab zaatakowala hotel Maka al-Mukarama w somalijsmim Mogadiszu. Wyslali tez 500 glupkow do Jemenu. To ma sluzyc odwroceniu uwagi od poteznej piesci, ktora wlasnie spada na terrorystow w Jemenie.
A w Polsce, NPW (nie podaje pelnej nazwy ze wstydu, bo jestem Polakiem) dala wystep, by odwrocic uwage od:
1.Parlamentu Europejskiego.
2. Ksiazki Rotha.
3.Europosla A.Foxa. Swoja droga, nie dosc, ze prawnik, to jeszcze nazywa sie Lis. Wolalbym nie stawac mu na drodze.
Pozdrawiam.
7. Wassermann ujawnia:
Wassermann ujawnia: Dostawałam sygnały, że lepiej, byśmy jako rodziny odpuściły, bo stanie nam się krzywda
— ujawnia Małgorzata Wassermann w książce „Zamach na prawdę” – rozmowie rzece z Bogdanem Rymanowskim.
— dodaje córka śp. Zbigniewa Wassermanna.
*
Poniżej fragment książki:
Jak zareagowali w ABW?
Nie mogę mówić o szczegółach. Powiem tylko, że funkcjonariusze
zasugerowali mi, bym nie odpowiadała na e-maile, i obiecali, że zajmą
się sprawą. Tak zrobiłam. Maile już się nie powtórzyły. Nie było też
żadnej informacji zwrotnej od ABW. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie był to ruch naszych służb, by pod pretekstem ochrony uzyskać dostęp do mojej skrzynki e-mailowej i by polskie służby mogły inwigilować moje rozmowy telefoniczne.
Rozmawiała pani o tym z Donaldem Tuskiem.
Tak, w przerwie pierwszego spotkania z rodzinami
podeszłam do niego. „Czy mogę zapytać o jedną rzecz?” „Proszę, ale musi
mnie pani odprowadzić, bo muszę wykonać ważny telefon”.
Powiedziałam mu, że mam podstawy sądzić, iż jestem podsłuchiwana. Tusk
przystanął i stwierdził: „Odpowiedź dostanie pani w poniedziałek. Chyba
że Bondaryk mnie okłamie”.
To była ironia?
Nie. Wyczułam w jego głosie pełną powagę.
Był miły?
Na sali wobec rodzin bardzo się starał. Gdy podeszłam do niego
później, nie wyczułam wielkiej życzliwości. Nie był to ten sam premier,
którego widziałam w telewizji.
Kiedy nadeszła oficjalna odpowiedź w sprawie podsłuchu?
W ogóle jej nie dostałam. Od tamtej pory nikt mnie o niczym nie informował ani nie przekazał żadnej odpowiedzi.
Czuje się pani inwigilowana?
Dzisiaj już o tym nie myślę. Przy obecnych technologiach żaden
człowiek nie jest w stanie obronić się przed podsłuchem. Na temat
Smoleńska publicznie mówię to samo, co przez telefon.
Grożono pani?
Raczej dostawałam sygnały, że lepiej, byśmy jako rodziny odpuściły, bo stanie nam się krzywda.
Od kogo?
Nie mogę na razie o tym mówić. Wiem, że Rosjanie śledzą moje
wystąpienia w sprawie Smoleńska. Jeden z polskich urzędników
opowiadał mi, że podczas rozmowy w Moskwie pokazali mu, że mają na mnie
całą teczkę. Wysypali na biurko wycinki prasowe z moimi wywiadami.
Nie mam złudzeń – wszyscy, którzy szukają prawdy o 10 kwietnia, są pod
stałą obserwacją rosyjską, a każda wypowiedź jest
archiwizowana i dokładnie analizowana.
Kochanowska: Smoleńsk i tak zostanie wyjaśniony, ale teraz jest coś ważniejszego do wygrania – Polska
"Te osoby, które niespecjalnie wierzą w
ustalenia prokuratury będą się wypowiadać i nie będą w centrum
zainteresowania niewątpliwe zalety pana Dudy".
Ewa Kochanowska przyznała, że prokuratura nie poinformowała jej o
konferencji i nowych ustaleniach dotyczących śledztwa ws. katastrofy
smoleńskiej. Jak dodała, nie oglądała jej też.
— mówiła.
Wdowa po Januszu Kochanowskim stwierdziła, że po „produkcjach
prokuratury nie można się już przebić z żadnym rozsądnym
głosem do opinii publicznej”.
Naczelna Prokuratura Wojskowa jako pierwszą bezpośrednią przyczynę katastrofy wskazała niewłaściwe działanie załogi.
-– stwierdziła.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
8. Hypki dla Sputnika
W Polsce ktoś musi ponieść odpowiedzialność za smoleńską katastrofę
Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/opinie/20150327/177621.html
Zdaniem eksperta Tomasza Hypki, dwaj kontrolerzy lotniska w Smoleńsku znaleźli się w złym miejscu w niewłaściwym czasie. Oni nie mogli w żaden sposób zapobiec temu, co się działo.
W Warszawie odbyła się konferencja Naczelnej Prokuratury Wojskowej w sprawie katastrofy smoleńskiej. Korespondent radia „ Sputnik" Leonid Sigan rozmawiał z inżynierem Tomaszem Hypki, ekspertem lotniczym, sekretarzem Krajowej Rady Lotnictwa.
— Przez cztery lata dwudziestu biegłych przygotowywało opinie w sprawie katastrofy smoleńskiej. Prokuratura Wojskowa przedstawiła dziś wnioski, wynikające z ich analiz. Co nowego dla pana, jako eksperta lotniczego wynika z komunikatu Prokuratury Wojskowej?
Prokuratura doprecyzowała wiele obszarów związanych z tą katastrofą, szczególnie dotyczących strony formalno- prawnej przygotowania tego lotu, a także tej ostatniej fazy, gdzie bardzo precyzyjnie zostało określone, jakie kolejne błędy popełniali piloci, doprowadzając w efekcie do tej katastrofy. Biegli zwrócili uwagę na wszystkie czynności wykonywane przez pilotów, szczególnie na regulację, na przykład, pracy silników, na sposób sterowania tym samolotem. Dla fachowców jest to taka ciekawa wiedza uzupełniająca. Odpowiadając na pytanie, co tam nowego stwierdzono, to powiedziałbym: tak naprawdę nie wiele. Od czasu pierwszych raportów — polskiego i rosyjskiego- wiemy, co tam się wydarzyło. Brakuje tylko ciągle wiedzy na temat tej otoczki formalno-prawnej, która też nie została do końca wyjaśniona, bo prokuratura uznała, że w Polsce w zasadzie nikt za ten lot nie odpowiada, za całe przygotowanie tego lotu. To wydaje mi się bardzo dziwne. Przecież ktoś odpowiadał za to, jak są przygotowani piloci i jak są przestrzegane przez nich przepisy i tak dalej.
— Naczelna Prokuratura Wojskowa chce postawić zarzuty dwóm kontrolerom z lotniska w Smoleńsku. W jakiej mierze może być ich wina w tej tragicznej katastrofie?
— Moim zdaniem, oni po prostu znaleźli się w złym miejscu w niewłaściwym czasie. Oni nie mogli w żaden sposób zapobiec temu, co się działo. Przecież wielokrotnie informowali, że nie ma warunków do lądowania. Na lądowanie nie wyrazili zgody. Załoga mimo wszystko lądowała. Teoria o zamknięciu lotniska jest bardzo mocno naciągana, dlatego, że to od pilota zależy, czy w danych warunkach, które nie pozwalają na lądowanie, będzie mimo wszystko próbował lądować, czy nie. I w tym kontekście oskarżanie kontrolerów lotu powinno następować w osobnej, w ostatecznej zupełnie kolejności. Moim zdaniem, nadawanie temu takiego rozgłosu jest elementem pewnej wojny propagandowej. Wiadomo, że stosunki między Polską a Rosją nie są w ostatnim czasie najlepsze. Poza tym odwracanie uwagi od błędów strony polskiej jest na rękę tym, którzy ewentualnie powinni za doprowadzenie do takiej sytuacji w Polsce odpowiadać.
Bardzo jestem
zdziwiony, że prokuratura nie przedstawiła zarzutów nikomu, kto był
odpowiedzialny za organizację tego lotu, szkolenie tych ludzi, którzy
byli koszmarnie wyszkoleni - powiedział Tomasz Hypki, inżynier lotnictwa
z magazynu...
Piotr Skwieciński
Nie tylko pudrują trupa. Robią coś znacznie gorszego. Czy polskie władze znów podejmują grę z Rosją przeciw innym Polakom...?
Ale poza samą decyzją o wznowieniu prac
jest coś jeszcze, co – jeśli jest prawdą – kazałoby użyć wobec autorów
tego posunięcia słów znacznie, znacznie ostrzejszych.
http://wpolityce.pl/polityka/238897-nie-tylko-pudruja-trupa-robia-cos-znacznie-gorszego-czy-polskie-wladze-znow-podejmuja-gre-z-rosja-przeciw-innym-polakom
Stanisław Żaryn
"Anodiny" z NPW. „W czasie jednej konferencji prasowej widać było wiele odsłon kompromitacji”
„Niestety na działaniach NPW odciska się piętno politycznych uwarunkowań oraz potrzeba ukrywania własnych błędów”.
http://wpolityce.pl/smolensk/238894-anodiny-z-npw-w-czasie-jednej-konferencji-prasowej-widac-bylo-wiele-odslon-kompromitacji
Nikt nie spodziewał się prezydenta?
Konferencja prokuratury była wielką
inscenizacją i bronieniem tez, które pojawiły się w godzinę po
katastrofie - stwierdza Andrzej Melak
Prokuratura Wojskowa kieruje się kalendarzem wyborczym?
O tym, że kontrolerzy powinni mieć postawione zarzuty, mówi się od kwietnia 2010 r. - stwierdza mec. Piotr Pszczółkowski
----------------------------------------
Przez ostatni rok Grupa nie spotykała się. Jej uczestnicy po stronie rosyjskiej mimo to zajmowali się relacjami z Polską. Np. członek Grupy ze strony rosyjskiej Andriej Artizow (szef Rosarchiwu) publicznie w lutym oskarżył AK o współpracę z nazistami (ton publikacji Rosarchiwu jest taki, że polskie państwo podziemne w istocie kolaborowało z Niemcami). Powyższe skądinąd jedynie wzmacnia moje przeświadczenie o tym, iż sens wspólnego debatowania chyba się wyczerpał.
Rosjanie naciskali jednak na wznowienie prac Grupy, na co Polska przystała.
Co więcej Moskwa zaproponowała nawet termin. Wg dwóch niezależnych źródeł Grupa spotka się 10 kwietnia w Lublinie (wg trzeciego źródła - 09 kwietnia). Niezależnie od tego, czy będzie to dokładnie w dniu 5 rocznicy tragedii w Smoleńsku czy też w przededniu tej rocznicy zaproponowanie takiej daty jest niczym innym jak prowokacją ze strony Rosji, której celem jest spotęgowanie emocji oraz sporów wewnątrzpolitycznych w Polsce.
Zgoda na tą datę świadczy o zupełnym braku wyobraźni politycznej po naszej stronie. To zaś oznacza jedno - Grupę ds. Trudnych należy rozwiązać jeszcze i z tego dodatkowego powodu, że mimo obecności w jej składzie wielu zacnych osób, nie udało im się skutecznie zablokować próby rozgrywania przez Rosjan tragedii w Smoleńsku. Skądinąd ciekawym byłoby ustalenie kto, kiedy i czemu podjął decyzję o przyjęciu rosyjskiej propozycji odnośnie do daty spotkania.
I wreszcie na koniec. Poza wspomnianymi trzema źródłami (polskimi), w których weryfikowałem ww. informacje jest i źródło czwarte - pierwotne: obywatel Rosji, który uznał, iż taka data to nic innego jak prowokacja.
http://mojeszyfrogramy.salon24.pl/639065,o-tym-ze-daty-maja-znaczenie-cz...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
9. Lasek: NPW ws. decyzji o
Lasek: NPW ws. decyzji o odejściu na drugi krąg bliżej MAK, niż komisji Millera
- Pierwsza komenda "odchodzimy" została wypowiedziana, według odsłuchów wykonanych przez Centralne Laboratorium...
czytaj dalej »
Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
Jak pani odebrała piątkową konferencję Prokuratury Wojskowej na temat wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej?
Chce się po raz kolejny uwiarygodnić narzucony zaraz po katastrofie
rosyjski scenariusz. Rok temu oczyszczono mojego męża z bezpodstawnych
zarzutów dotyczących picia alkoholu na pokładzie samolotu. Cztery lata
musiałam na to czekać i wygląda, że miałam tyko rok spokoju. Znów się go
oskarża i z mediów muszę dowiadywać się o kolejnych rewelacjach
jakiegoś anonimowego znajomego męża, który jest przychylny rządzącym.
Stara wersja pasująca Rosjanom więc nadal obowiązuje. Na nowo to
przerabiamy
A postawienie po tylu latach zarzutów dwóm Rosjanom z wieży na lotnisku w Smoleńsku?
Mam wrażenie, że jest to działanie pod presją tych, którzy patrzą na
ręce prokuraturze. Nie wiem jednak, czy to coś da, bo przecież Rosjanie
nie wyobrażają sobie, aby ich raport był inny od naszego. Tak mówił
premier Miedwiediew, pod nazdorem Putina, że oni sobie nie wyobrażają,
aby u nas była inna wersja raportu niż MAK-u. Polskich pilotów i
lotnictwo linczuje się więc z każdej strony. I bolą mnie słowa dyżurnych
ekspertów, którzy żerują na tej sprawie i promują swoje kariery,
nieustannie będąc w świetle fleszy.
Czy władza boi się piątej rocznicy katastrofy smoleńskiej i
osób, które 10 kwietnia zamanifestują, że nie zgadzają się z lansowaną
przez władze wersją?
Nie wiem, czy władza się boi. Widzę, że trwa uderzanie w tych
nieżyjących, szczególnie w pilotów samolotu. Ci, którzy mają odrębne
zdanie, są traktowani tak jak my. Pokazuje się więc nas tych jako
nierozsądnych, niemyślących, bo rozsądek jest tylko po stronie rządowych
ekspertów, choć nie byli dopuszczani do niczego, na co nie pozwolili im
Rosjanie. To całe śledztwo jest więc jedną wielką farsą i teatrem. Robi
się wszystko, aby nie ujawnić prawdziwych przyczyn katastrofy, która
nie powinna się była wydarzyć. Postępuje się tak, aby skłócić
społeczeństwo i nas jako rodziny.
Czy wobec tego jest jakakolwiek nadzieja na zmiany?
To, co się teraz dzieje, jest efektem tego, że coś się zaczyna dziać w
Parlamencie Europejskim, że wychodzi książka na temat katastrofy
napisana przez niemieckiego dziennikarza, która chyba dopinguje
rządzących do szybkich działań. Generalnie więc każdy robi swoje, więc i
my będziemy patrzeć dalej na ręce rządzącym. Czekamy jeszcze na raport
prokuratury. Nadal też chcemy międzynarodowej komisji śledczej, która
powinna być powołana od samego początku.
http://niezalezna.pl/65542-ewa-blasik-trwa-uderzenie-w-ofiary-smolenska-rosyjska-wersja-nadal-obowiazuje
Pięć lat śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej; cztery osoby z zarzutami
śledztwa wojskowej prokuratury, badającej okoliczności i przyczyny
katastrofy smoleńskiej. Śledztwo nie zakończy się w tym roku, choć
prokuratura ma już kompleksową opinię biegłych w sprawie.
Jeszcze w sierpniu 2011 r. WPO postawiła zarzuty niedopełnienia
obowiązków służbowych dwóm oficerom, którzy w 2010 r. zajmowali dowódcze
stanowiska w 36. specpułku, który zapewniał transport VIP-ów.
Chodziło o organizację lotu w zakresie wyznaczenia i przygotowania
załogi samolotu. Podejrzani nie przyznali się do winy i odmówili
składania wyjaśnień. Za zarzucany czyn grozi im do trzech lat
więzienia.
24 marca tego roku - po uzyskaniu kompleksowej opinii biegłych - WPO
wydała zaś postanowienie o postawienie zarzutów dwóm kontrolerom lotów
ze Smoleńska. Jednemu zarzuca się sprowadzenie
bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, a drugiemu - nieumyślne
sprowadzenie katastrofy. Uruchomiono procedurę co do ogłoszenia im
postanowień i przesłuchania w charakterze podejrzanych. Z
raportu komisji Millera, która badała katastrofę, wynikało, że podawali
oni błędnie załodze Tu-154, że samolot jest na ścieżce i na kursie, a na
wieży kontroli lotów panował chaos. Według komisji nie
było to jednak przyczyną katastrofy, a kontrolerzy wskazywali załodze,
że warunków do lądowania nie ma.
Śledztwo przedłużono do 10 października, ale nie będzie to jeszcze
końcowy termin postępowania. Wszystkie okoliczności wskazują na to, że
do końca tego roku śledztwa nie uda się zakończyć -
poinformowała prokuratura.
Nielegalna załoga, na nieczynne lotnisko, we mgłę...
Najnowszy wpis Janusza Wojciechowskiego
zamienił Polskę w „państwo teoretyczne”?
Prokuratura wojskowa ustaliła podobno, że piloci nie mieli ważnych
uprawnień do pilotowania tupolewa. Nie mieli prawa usiąść za sterami
tego samolotu.
Jeśli tak, to - pozostając w poetyce tajemniczego esemesa – pozostaje
ustalić, kto ich do tego skłonił, żeby to akurat oni tam usiedli?
Dlaczego do lotu z prezydentem ktoś wyznaczył pilotów bez uprawnień?
Przecież ani Prezydent, ani Jego kancelaria, nie dobierali załogi
samolotu.
Prezydent pilotów palcem nie wskazywał, nikt z kancelarii ich z imienia i
nazwiska nie zamawiał. Ich wyznaczenie to była odpowiedzialność
dowództwa 36 pułku, podległego MON, a szefem MON był Bogdan Klich z PO, a
szefem Klicha był Donald Tusk.
Wszystko zawierało się w obrębie odpowiedzialności rządowej.
Czy tej odpowiedzialności zabrakło z powodu głupoty, czy zdrady?
Załoga bez uprawnień to nie wszystko.
Było jeszcze nieczynne lotnisko. Pamiętamy z kontroli NIK-u, ze lotnisko
„Siewiernyj” nie figurowało w spisie czynnych lotnisk, a więc w świetle
prawa było nieczynne. To było kartoflisko, nie lotnisko. Ktoś jednak
zdecydował, żeby ten samolot w to kartoflisko poleciał i to dwa razy,
najpierw 7 kwietnia z premierem, potem, 10 kwietnia z Prezydentem.
I nikt nie powie, że to prezydent odpowiadał za wybór lotniska. Nie.
Prezydent miał być bezpiecznie dowieziony do Katynia, a jakim samolotem,
na które lotnisko, z jaką załogą, w jakich warunkach – to wszystko była
odpowiedzialność służb podległych nie prezydentowi, tylko rządowi. 36
pułk podlegał rządowi. Odpowiedzialny za ochronę Prezydenta BOR – też
podlegał rządowi, a dowódca BOR, który nie zapewnił ochrony Prezydenta,
po Smoleńsku dostał od Bronisława Komorowskiego generalskie szlify...
I jeszcze ta mgła, która też dodatkowo czyniła ten lot nieuprawnionym...
Kiedy dziś patrzą na te zadowolone gęby, to ciśnie się pytanie – z kogo
się śmiejecie?
Przecież to jest akt oskarżenia właśnie na was!
Wina Tuska? Tak jest - wina Tuska!
To on stał na czele tego całego bałaganu, tego państwa teoretycznego,
które samolot z Prezydentem i dużą częścią państwowej elity, wysłało na
nieczynne lotnisko, z nielegalną załogą, we mgłę...
Mec. Janusz Wojciechowski
Gra na emocjach
Rozmowa z Ewą Błasik, żoną gen. pil. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął pod Smoleńskiem
Spodziewała się Pani medialnej aktywacji tezy o domniemanej obecności męża w kokpicie?
– Te rewelacje w kolejnej odsłonie traktuję jako propagandową wrzutkę
na użytek polityczny. W stenogramach są zapisy głosów różnych osób
obydwu płci. Mikrofony zbierają tło z...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
10. Polska pięć lat po katastrofie - nowe fakty i wyniki badań.
http://niezalezna.pl/65615-polska-piec-lat-po-katastrofie-nowe-fakty-i-w...
RELACJA:
20:00
– Marzy mi się, żeby obszar medialny ostatnich pięciu lat został dokładnie przebadany, żeby to wszystko zostało opisane – mówił podczas debaty Jan Pospieszalski.
(foto: Magdalena Piejko)
19:30
Rozpoczął się panel poświęcony mediom.
Dr Hanna Karp rozpoczęła swoją analizę sytuacji medialnej po
katastrofie, którą nazwała operacją medialną przewidzianą na
niespotykaną do tej pory skalę. Dr Karp stwierdziła, że początkowo po
katastrofie stosowano tzw. infotaktykę wodomierza – czyli wydzielania
wybiórczych informacji o katastrofie, które nie będą się odbiorcom lepić
w żadną większą całość, infotaktykę pominięcia, polegającą na omijaniu
najistotniejszych informacji, a później po ogłoszeniu rosyjskiego
raportu MAK infotaktykę zalania, polegającą na wypuszczeniu nadmiernej
ilości informacji, tak by odbiorca nie mógł ich selekcjonować. – Na dzień dzisiejszy główne media nie spełniają swoich funkcji informacyjnych stały się właściwie tubą propagandową rządu – podsumowała swoje wystąpienie naukowiec.
Debatę medialną rozpoczęła Maria Dłużewska przeczytała kartę oceny
eksperckiej oraz uzasadnienie odrzucenia dofinansowywania projektu
filmu przed Państwowy Instytut Filmowy. – Film, który by powstał, z pewnością znalazłby zwolenników w celu odbycia seansu nienawiści – przeczytała znaczący dokument Dłużewska.
Antoni Krauze też opowiedział o swojej przygodzie z PISF-em. – Dowiedziałem się, że głównym argumentem przeciwko jest to, że film jest antyrosyjski
– stwierdził Krauze i przypomniał anegdotę o tym, jak Jerzy Stuhr
odmówił udziału w filmie, pomimo tego, że nikt mu nie proponował żadnej
roli.
– Nie jestem zwolennikiem teorii zamachowej, oprócz spolaryzowanych środowisk starałem się nie przyjmować żadnej skrajnej tezy
– mówił redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” Paweł Lisicki. – Ton
pogardy był obecny w mediach głównego nurtu już po 2005 roku – dodawał.
19:00
– Nie zgadzamy się z opinią prokuratury, która kategoryzuje lądowanie jako „nieprecyzyjne”
– mówili kom. Wiesław Chrzanowski oraz kom. Kazimierz Grono,
nawigatorzy, którzy wystąpili w panelu poświęconym prezentacji ustaleń
naukowców współpracujących z zespołem parlamentarnym ds. wyjaśniania
przyczyn katastrofy smoleńskiej. Nawigatorzy tłumaczyli, na czym polega
lądowanie nieprecyzyjne.
– W raporcie jest wiele ukrytych niedorzeczności, o których chcielibyśmy tutaj powiedzieć
– zaznaczali. Tłumaczyli m.in. na czym polega niedorzeczność
nieprawdziwego według nich zarzutu, jakoby załoga nie wykonywała komend
kierownika systemu lądowania. – Nie można szkalować kogoś z takimi osiągnięciami i z takim dorobkiem jak generał Andrzej Błasik – podkreślali wielokrotnie nawigatorzy.
Wyniki swoich badań obszernie omówił duński inżynier Glenn Jorgensen.
17:30
Po przerwie profesor Kazimierz Nowaczyk odniósł się do wyjaśnień
Naczelnej Prokuratury Wojskowej z 27 marca, dotyczącej m.in. odczytu
nagrań z kokpitu. Profesor skrytykował nową metodę odczytu zapisu nagrań
z kokpitu. – Na czym polega nowa technologiczna metoda, dzięki której można inaczej odczytać zapis taśmy magnetofonowej? – pytał Nowaczyk. – Odczyt ten jest ograniczony technologią zapisu lat 70., na jakich ją zapisano, czyli na kasecie – zaznaczył. – To jest już ósmy odczyt tego nagrania, wszystkie się między sobą różnią! – dodał oburzony.
Według inżyniera, polscy prokuratorzy wystawiają nasze państwo na
pośmiewisko, wysyłając wniosek o przesłuchaniu kontrolerów przy
jednoczesnym zakwalifikowaniu go jako „podejściu nieprecyzyjnym”. – Przy takim podejściu bowiem, kontrolerzy lotu za nic nie odpowiadają – podkreślił naukowiec.
Według niego, część informacji zawartych w oświadczeniu prokuratury została przepisana z rosyjskiego raportu.
Nowaczyk przedstawił także prezentację doktora inżyniera Bogdana
Gajewskiego z Kanady, który był konsultantem prestiżowej ISAO
(międzynarodowej komisji d.s. badania wypadków lotnictwa cywilnego). Tą
samą prezentację, która na wniosek niemieckich europosłów została
zatrzymana. Według posłów, prezentacja pt. „Bezpieczeństwo lotnictwa
cywilnego w strefach wojskowych”, opisująca trzy wydarzenia (katastrofę
Airbusa trafionego rakietą rosyjskiej produkcji 22 listopada 2003 roku,
malezyjskiego Airbisa 17 czerwca 2014 roku i polskiego Tupolewa 10
kwietnia 2010 r.) dotyczy wewnętrznych spraw Polskich i jest częścią
kampanii wyborczej w Polsce.
(foto: Magdalena Piejko)
14:32
Panel poświęcony doświadczeniom rodzin smoleńskich rozpoczęła generałowa Ewa Błasik. – Miałam
tylko rok spokoju. Kilka dni temu prokuratura powróciła do starej,
kłamliwej, informacji. Znów sugeruje się, że ktoś rozpoznał głos mojego
męża, przemysł pogardy pracuje znów pełną parą. Brońmy testamentu mojego
męża, który przestrzegał przed Rosją. Gdyby żył, z pewnością
zwracał by szczególną uwagę na to, co dzieje się za naszą wschodnią
granicą, na setki nieszczęść ludzkich… - podkreśliła wdowa po generale Błasiku.
- Ponad 8 milionów pielgrzymów modli się co roku pod Epitafium Smoleńskim na Jasnej Górze, w całej Polsce powstało ponad 4000 tablic obelisków, które będą przypominać co się wydarzyło. Tylko Warszawa nie wystawiła jeszcze oficjalnego pomnika, mimo naszych ogromnych starań – stwierdził Andrzej Melak.
Małgorzata Waserman opowiedziała o swoim ogromnym rozczarowaniu wymiarem
sprawiedliwości i ludźmi, którzy w 1997 roku tworzyli polski kodeks
karny. – Kiedy zostałam zaproszona na spotkanie całej śmietanki
prawniczo-sądowniczej, nikt z nich nie odezwał się do mnie nawet słowem,
podczas kiedy dzień po dniu łamane są elementarne zasady procedury
karnej, którą stworzyli. Ci ludzie zamknęli usta, oczy i uszy. Nie
powiedzą niczego, co uderzyło by we współczesną władzę, nie powiedzą też
o nim nic dobrego, bo tego się też oczywiście nie da zrobić - stwierdziła córka Zbigniewa Wasermana. - Bardzo się ciesze, jak widzę pana posła Antoniego Macierewicza –stwierdziła dziękując szefowi parlamentarnego zespołu d.s. wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej. - Mój
tato zawsze Pana bardzo szanował, walczyliście o to samo, on też
wielokrotnie musiał znosić to, co Pan teraz musi znosić tylko dlatego,
że tak wytrwale walczy Pan o prawdę – podkreślała wzruszona.
W panelu wziął udział także wnuk legendy „Solidarności” Anny Walentynowicz. - Studiując
dokumenty Naczelnej Prokuratury Wojskowej przekonaliśmy się jak
zakłamany jest nasz rząd. Doświadczyliśmy jak oficjalne komunikaty
wydawane przez rządzących nie mają nic wspólnego z faktami - podkreślił Piotr Walentynowicz.
Wypowiedzi panelistów podsumował mecenas Stefan Hambura, który odniósł się do materiałów ujawnionych przez Jurgena Rotha. – Powtórzę jeszcze raz dokumenty, które ujawnił Rotha mówią o tym, że zamach został dokonany za pomocą środków wybuchowych.
W normalnym kraju już następnego dnia po ujawnieniu przez niego tych
informacji Prokuratura powinna zgłosić się po te informacje do niemiec.
To są realia prokuratury generalnej i prokuratury wojskowej - powiedział mecenas.
13:50
Rozpoczął się panel pod tytułem: Rodziny smoleńskie: poszukiwanie przyczyn katastrofy
(foto: Magdalena Piejko)
12:50
Najbardziej sensacyjną wiadomością rozmowy z Jürgenem Rothem
jest tajemnicze nazwisko, widniejące na dokumencie, w którego posiadaniu
jest niemiecki dziennikarz. Sprawa dotyczy związków FSB z katastrofą smoleńską. Dziennikarz twierdzi, że jest to nazwisko osoby odpowiedzialnej za zamach.
-Nie mogę i nie podam go, bo byłby to z mojej strony czyste samobójstwo
- stwierdził Jürgen Roth. Na pytanie mecenasa Hambury czy niemieckie
służby przyznają się do tego dokumentu stwierdził, że z pewnością służby
będą odmawiać jakichkolwiek komentarzy, ani potwierdzających ani
zaprzeczających.
Mecenas Hambura w rozmowie z portalem niezalezna.pl stwierdził,
że najważniejsze jest, aby książka niemieckiego dziennikarza została jak
najszybciej przetłumaczona na język polski.
- Jürgen Ruth to jest fachowiec, szanowany przez policje i służby
niemieckie, znawca tematyki wschodniej.. To, że akurat teraz uzyskał on
dokumenty, oznacza, że dla sprawy smoleńskiej otwierają się wielkie
drzwi, teraz trzeba naciskać polskich prokuratorów, aby zechcieli z nich
skorzystać. Ta książka spowoduje szeroką dyskusję w mediach niemieckich
i mimo prorosyjskiego nastawienia niektórych polityków CDU także wśród
polityków, dla nas jest jednak najważniejsze, żeby książka jak
najszybciej została przetłumaczona na język polski i żeby polska
prokuratura zgłosiła się do służb niemieckich o materiały, których
istnienie ujawniła najnowsza książka Jürgena Rotha – tłumaczy mecenas Stefan Hambura.
12:47
Roth opowiedział o raporcie z którego czerpie informację. - To
raport źródłowy agenta BND, który przekazuje, że jest nie jedno źródło
mówiące o tym, że był wybuch. Pada w tym materiale również nazwisko
osoby odpowiedzialnej za zamach. Raport wskazuje imię i nazwisko tej osoby. Oczywiście ja tego nie ujawniam w swojej książce - powiedział dziennikarz.
12:38
- FSB odgrywało istotną rolę w zamachu –
oświadczył Jürgen Roth, dopytywany, czy dobrze zrozumiano jego
wypowiedź. Potwierdził, że zgodnie z jego wiedzą, to właśnie rosyjskie
służby były odpowiedzialne za przebieg wydarzeń 10 kwietnia 2010 roku.
Jednocześnie Jürgen Roth przyznaje, że niemiecki wywiad z
pewnością ani nie potwierdzi oficjalnie, ani nie zaprzeczy doniesieniom
zawartym w raporcie.
12:20
W swojej książce niemiecki dziennikarz szczegółowo opisuje linię
polityki Władimira Putina. Rozpoczyna od analizy ataków bombowych w
Moskwie, za którymi kryło się FSB i podkreśla, że osoby próbujące
prowadzić własne śledztwo w tej sprawie ginęły. Następnie Roth zwraca
uwagę na wojnę w Gruzji, Smoleńsk i i agresywną politykę Kremla wobec
Ukrainy i omawia kwestię zestrzelenia samolotu malezyjskich linii
lotniczych.
- Polski rząd utrzymuje, że był to jedynie tragiczny wypadek. Ja
zestawiam ze sobą fakty, w sposób obiektywny staram się badać wszystkie
informacje na ten temat. (...) Nie znam prawdy. Nikt jej nie zna. Z
politycznych powodów nigdy nie wyjdzie ona na jaw. O tym jestem
przekonany – tłumaczł niemiecki dziennikarz.
Kluczowe jest jednak spostrzeżenie Jürgen Rotha, od którego postanowił
on zacząć swoją książkę. Wyjaśnia on również kwestię „zmowy milczenia”
wokół tematu Smoleńska na arenie międzynarodowej. Jego analiza jest
szokująca.
- Rozpocząłem książkę od pytania „Co się stało?”. Gdyby teraz
wojskowy samolot z generalnym dowódcą NATO i innymi oficerami został
zestrzelony, doszłoby do wojny, nie tylko zimnej wojny, jaką mamy teraz,
lecz do gorącej. Być może właśnie dlatego nikt nie chce wyjaśnić
prawdziwych przyczyn zestrzelenia malezyjskiego samolotu i katastrofy
smoleńskiej. (...) Myślę, że niektóre rządy wiedzą, co się stało, ale z
przyczyn politycznych nie chcą na ten temat mówić. Nie chcą dolewać
oliwy do ognia wobec trudnej sytuacji między Rosją i państwami Zachodu – podsumowuje Jürgen Roth.
(CZYTAJ
WIĘCEJ NA TEMAT SENSACYJNYCH USTALEŃ NIEMIECKIEGO DZIENNIKARZA:
niemieckie służby uważają, że w Smoleńsku nie było wypadku – miała
miejsce eksplozja)
12:06
- Lech Kaczyński wprowadził w polityce zagranicznej aktywność Polski
w ramach struktur NATO i UE. Dla niego wejście do UE i NATO nie było
celem samym w sobie. Robił wszystko, aby unikać tego, by Unia stała się
republiką arystokratyczną zarządzaną przez tandem francusko-niemiecki.
Lech Kaczyński już wiele lat wcześniej przewidział to, co się dzisiaj
dzieje. Mówił o tym na spotkaniach korpusu dyplomatycznego. Chciał, by
Polska była krajem, który współdecyduje o tej polityce. Już wtedy były
pierwsze sukcesy tej polityki. Angela Merkel pod wpływem polskiej presji
złożyła oświadczenie, że każdy polityk jadący z Moskwy i do Moskwy
zatrzyma się w Warszawie i tam też swoją politykę przedstawi. Polityka
Lecha Kaczyńskiego opierała się na trzech filarach. Pierwszy – Polska
jako rzecznik interesu Europy środkowo-wschodniej. Stąd aktywność od
państw bałtyckich, Wyszehrad po Bałkany. Mając pozycję lidera i
rzecznika tego regionu można było zaskarbić sobie respekt w UE. Po
drugie Polska jako promotor ambicji integralnych państw Europy
Wschodniej od Ukrainy Po Gruzję. Mając tę pozycję można było zaskarbić
sobie respekt w UE. Po trzecie współpraca z USA poprzez silne więzi
polityczno-wojskowe – tłumaczył Witold Waszczykowski.
Jednocześnie były wiceminister spraw zagranicznych podkreśla, że widząc,
w jaki sposób zlikwidowano wrogów Rosji m.in. Politkowską, Litwinienkę,
czy Niemcowa można postawić pytanie „czy to nie mógłby być zamach i
chęć zlikwidowania oponenta, który miał sukcesy w integracji regionu”. Waszczykowski
podkreślał, że tezę o możliwości „likwidacji oponenta wobec
putinowskiej wizji Europy” stawiał w NATO i USA i coraz częściej spotyka
się tam z odpowiedzią twierdzącą i przyznaniem, że właśnie w tych
kategoriach należałoby traktować wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku.
11:55
- Prezydent Lech Kaczyński przygotowywał Polskę na trudne czasy.
Budował aktywa, a prowadzona przez niego polityka była długofalowa i
odpowiedzialna. Przygotowywanie Polski na złe czasy, regionów na złe
czasy, które mogą nastąpić. Istniała w Europie, w Polsce właściwa
analiza sytuacji na Wschodzie. Dzisiaj często słyszymy w komentarzach od
obecnie rządzących Polską, że cały świat został zaskoczony agresywną
polityką Putina. Tymczasem już wcześniej istniała wiedza na ten temat.
Nawet publiczne słowa wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskeigo w Tbilisi,
gdy mówił otwarcie, co się stanie – w Polsce były kwestionowane. Gdyby
Lech Kaczyński był wtedy wysłuchany, dzisiaj nie działoby się to, co ma
miejsce na Ukrainie. (...) Prezydent Polski potrafił swoim telefonem
zgromadzić liderów z całego regionu i zebrać ich w Tbilisi. Takie rzeczy
nie zdarzają się na co dzień w dyplomacji. To jest prawdziwe
przywództwo – mówił Krzysztof Szczerski.
11:46
- Spróbuję określić politykę Lecha Kaczyńskiego w dwóch słowach.
Polityka ta była radykalna i racjonalna. Radykalna w takim sensie, jak
Józef Piłsudski tworzył legiony a Roman Dmowski szedł pod sztandarem
idei, która dla wielu wydawała się niemożliwa – odbudowy państwa
polskiego na terenie trzech zaborów. Była to polityka nawiązująca do
najlepszych polskich tradycji. Lech Kaczyński miał świadomość, że Polska
jest jednym ze stu największych europejskich krajów i zarazem
największym spośród dwunastu, które weszły do Unii Europejskiej w
ostatnich lata. Był zdania, że Polska nie może prowadzić polityki jak
Estonia czy Łotwa. Jego wizja tworzenia bloku państw, wbrew temu co się
uważa, nie była skierowana tylko przeciwko Rosji, ale również nie
podobała się tym państwom, które mają istotną rolę w UE – mówił Ryszard Czarnecki.
11:40
- Prezydent Lech Kaczyński miał kilka punktów, które były oparciem
nie tylko dla jego polityki zagranicznej, ale polityki państwowej.
Wszystkim tłumaczył, że polski naród jest wielkim narodem i że polskie
państwo jest dużym państwem i ma mieć swój odpowiedni, duży głos w
Europie. Pan prezydent Lech Kaczyński był pragmatykiem i wiedział... i
widział, że polityka na kontynencie Europejskim jest polityką prowadzoną
poza wszelkimi standardami. Powtarzał: „Chodzi mi o to, żeby musieli do
mnie zadzwonić”. Prezydent wiedział, kiedy i w jaki sposób to, co dla
polskiego interesu państwowego jest najważniejsze. To zrobił w reakcji
na wojnę w Gruzji. To zrobił 1 września 2009 roku na Westerplatte, kiedy
w obecności Putina i Merkel, wobec zarysowanego przez Putina planu
współpracy euroazjatyckiej powiedział „Nie”. Wynikiem był kwiecień 2010
roku - mówił Piotr Naimski z PiS, były wiceminister gospodarki.
10:40
- Jeśli chcemy odzyskać zdolność odbudowy państwa, tych ludzi,
którzy się nie sprawdzili trzeba zastąpić takimi, którzy mieli
świadomość, co dzieje się w Europie i jakie są fundamenty polskiego
miejsca w Europie i świecie i jakie działania w takiej sytuacji naród
musi podjąć. (...) Gdyby tak było nie doszłoby do dramatu Smoleńskiego,
do sytuacji na Krymie, zestrzelenia malezyjskiego samolotu, śmierci
premiera Niemcowa, a wreszcie nie doszłoby do sytuacji, w której u
granic Rzeczypospolitej, granic NATO - stoją wojska rosyjskie – podsumował swoje wystąpienie Antoni Macierewicz.
10:35
- Trudno zapomnieć słowa premiera Tuska w Sejmie RP wyjaśniającego
swoją postawę i wyjaśniającego, dlaczego było konieczne przekazanie
wszelkich dowodów, śledztwa, wraku w troskliwe ręce Władimira
Władimirowicza Putina. Tusk Mówił: „lepiej mieć dowody i nie mieć wojny,
niż mieć wojnę i nie mieć dowodów”. Dla większej części naszego
społeczeństwa wydawało się to racjonalne. Mimo całej nieufności wobec
Rosjan trudno było sobie wyobrazić, że jesteśmy cynicznie okłamywani.
Przecież to nasze państwo. My tych ludzi wybieraliśmy. Czy jest możliwa
taka przewrotność? Normalny człowiek nie mógł sobie czegoś takiego nawet
wyobrazić. I trudno sobie wyobrazić, że w XXI wieku po hekatombie
zbrodni hitlerowskich i stalinowskich w rzeczywistości na naszych oczach
dokonuje się drugi Katyń. To było tak straszliwe przypuszczenie, że
niemal każdy je odrzucał. Widmo Katynia, cynicznego morderstwa,
zabójstwa na oczach świata całej elity z prezydentem na czele – wydawało
się absurdalne i nie do uwierzenia. Tak, jak trudno było uwierzyć w to
drugie zdjęcie symbolizujące hekatombę smoleńską. To zdjęcie z cynicznym
uśmiechem i przybijaniem piąstek Donalda Tuska i Władimira
Władimirowicza Putina nad ciałami ofiar w Smoleńsku. Bieg wydarzeń
zweryfikował te wizje. Po pięciu latach wiemy, że nie mamy dowodów.
Telefon satelitarny, czarne skrzynki i inne kluczowe dowody są w rękach
rosyjskich, a prokuratorzy twierdzą, że nie są potrzebne do zakończenia
śledztwa, które może być zakończone bez dowodów. Nie mamy
dowodów, ale mamy zbliżającą się do granic Rzeczypospolitej wojnę. Tak
historia zweryfikowała słowa Donalda Tuska, który mówił, że „lepiej mieć
dowody i nie mieć wojny, niż nie mieć dowodów i mieć wojnę”. Ta
perspektywa rozstrzyga, kto wtedy miał rację, a kto jej nie miał – mówił przewodniczący zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.
10:32
- To wtedy właśnie zastanawialiśmy się, czy dramat smoleński to
drugi Katyń, czy też - jak nam przedstawiano wraz z tym sformułowaniem o
państwie, które się sprawdza - raczej Smoleńsk to wielka szansa na to
by „Krew tam przelana połączyła wreszcie dwa skłócone bratnie narody:
polski i rosyjski” jak skwitował to ambasador RP w Moskwie Tomasz
Turowski, a później w jego ślad idący liczni politycy. Po pięciu latach
tej alternatywy Katyń czy też raczej szansa na to by krew połączyła dwa
bratnie narody tej alternatywy już nie ma. Historia ją zweryfikowała.
Teza o tym, że wypadek – nieszczęśliwy, ale tylko wypadek – może
połączyć dwa narody słowiańskie została sfalsyfikowana i dziś mało kto
ją już podnosi – tłumaczył Antoni Macierewicz.
10:30
- Jestem pod olbrzymim wrażeniem wprowadzenia ks. biskupa Dydycza a
także prof. Odziemkowskiego. Obaj zwrócili nam uwagę na szczególną,
niezwykłą rolę państwa w kształtowaniu nie tylko polskiego patriotyzmu,
ale także polskich cech narodowych i reagowaniu na sytuacje
nadzwyczajne. Sytuacje wymagające siły, wytrwałości, determinacji i
jedności narodowej. Często sądzimy że to są cechy nam przyrodzone, że
one są zakorzenione w polskim doświadczeniu narodowym mimo państwa, a
czasem nawet wbrew państwu. To trochę legenda. W istocie bez własnego
państwa te fundamentalne cechy są w nas samych marginalizowane i nikną.
Tradycja narodowa, wiara mogą je podtrzymywać, mogą pozwolić im
przetrwać czas najtrudniejszy, ale ich faktyczna moc stanowi to, czy są
kształtowane przez własne, suwerenne państwo będące gwarantem i
reprezentantem Polski. To jest fundament i brak tego fundamentu tak
straszliwie godzi w naszą tożsamość od pięciu lat. To jest zasadnicze
pytanie: W jakim stopniu te deklaracje, które słyszeliśmy po 10 kwietnia
2010 roku, że „Państwo polskie się sprawdziło” miały cokolwiek
wspólnego z prawdą, a w jakim stopniu w zestawieniu z rzeczywistością
tym, co przeżywaliśmy musiało być odbierane raczej jako kpina, pozór,
raczej jako jakieś zastępstwo wobec rzeczywistości, która wzywała do
stanięcia na wysokości tradycji państwa polskiego – mówił Antoni Macierewicz.
10:20
- Dziś postrzegają nas jako niepoprawnych patriotów. Niekiedy
posądza się nas o nacjonalizm. Pyta się dlaczego, nie potrafimy ustąpić,
być elastyczni. Gdybyśmy byli elastyczni i ustępowali, być może nie
bylibyśmy dziś narodem – stwierdził prof. Odziemkowski.
10.00
Prof. Janusz Odziemkowski wygłasza inauguracyjny wykład: „Społeczeństwo
polskie wobec przełomowych wydarzeń ostatnich dwóch wieków historii
Polski”. Historyk omawia położenie geopolityczne Polski oraz napięte stosunki na linii Polska-Rosja i Polska-Niemcy na przestrzeni lat.
9:55
- Cieszę się, że możemy się tutaj spotkać, że otrzymamy wiele nowych
informacji. Ważne, żebyśmy potrafili do tego wydarzenia przygotowywać
pytania. Od jakości naszych pytań, od ich postawienia będzie wiele
zależało. Trudno sobie wyobrazić, żeby pytanie pozostało bez odpowiedzi,
choć oczywiście są podejmowane takie próby, zwłaszcza próby utajnienia
pewnych rzeczy. (...) Jedno z takich pytań, to jak to jest, że nasze
ekipy, które są tak dobrze przygotowane i znają się na wszystkim
powiedziały, że nie potrzeba wraku w naszym kraju. Skoro są tacy wybitni
i wrak nie jest do niczego potrzebny, to po co Holandia wydała takie
potężne pieniądze, żeby zebrać każdy szczególik, a następnie kilka nocy
wieźć przez Polskę i później nad tymi fragmentami wraku pracować? Gdy to
obserwujemy, to widzimy, że coś tutaj nie gra. Mam nadzieję, że dzisiaj
będzie dużo odpowiedzi, ale chciałbym, żebyśmy jeszcze więcej wynieśli
pytań, bo sprawa jest bardzo ważna – mówił biskup Antoni Dydycz.
9:40
- Szanowni państwo pragnę wszystkich powitać na ogólnopolskiej
konferencji naukowej, która odbywa się na UKSW. Za kilka dni minie 5 lat
od katastrofy smoleńskiej. (...) Do dzisiaj jednak Polacy mają wiele
wątpliwości związanych tym tragicznym wydarzeniem. Trudno nazwać to, co
się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku w smoleńsku. Czy była to jedynie
katastrofa lotnicza? Czy to był nieszczęśliwy wypadek? Czy niezwyczajny
zbieg niezwyczajnych okoliczności? Jeżeli ten dzień ma pozostać w naszej
narodowej pamięci to należy zapisać go w kalendarzu historycznym naszej
ojczyzny – mówił otwierając konferencję ks. prof dr hab Jan Przybyłowski.
Za motto konferencji przyjęto słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „A
zwyciężył już dziś - choćby leżał na ziemi podeptany - kto miłuje i
przebacza, kto jak Chrystus oddaje serce swoje, a nawet życie za braci”
- To pierwsza konferencja współorganizowana przez nasz zespół,
która będzie dotyczyła społecznych skutków katastrofy smoleńskiej.
Przedstawimy najnowsze badania przedstawiające m.in. postawy Polaków
wobec katastrofy – tłumaczył jeszcze przed rozpoczęciem konferencji
Bartłomiej Misiewicz, szef Biura Zespołu Parlamentarnego ds. zbadania
przyczyn katastrofy smoleńskiej.
W konferencji wezmą udział rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej.
Opowiedzą o swoich problemach z dochodzeniem do prawdy o
okolicznościach, w jakich zginęli ich najbliżsi. Zespół parlamentarny ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej przedstawi najnowsze wyniki swoich prac.
Osobna dyskusja zostanie poświęcona mediom i postawom dziennikarzy wobec katastrofy. Podczas
konferencji będzie można zobaczyć filmy: „Testament – film o ks. prof.
dr hab. Ryszardzie Rumianku”, „Jak zginął Prezydent RP”, a także
najnowszy film Marii Dłużewskiej pt. „Dama”, opowiadający o
prezydentowej Marii Kaczyńskiej.
Konferencja będzie transmitowana przez telewizję Republika oraz
telewizję Trwam. W organizację konferencji zaangażowały się dwie
uczelnie wyższe: Uniwersytet Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie oraz
Wyższa Szkoła Kultury Medialnej w Toruniu. Konferencja potrwa do godziny
20.
Przebieg konferencji będziemy relacjonować na łamach portalu niezalezna.pl
Szczegółowy program konferencji:
8.00 – 8.50 MSZA ŚWIĘTA (kościółek na terenie Kampusu UKSW ul. Wóycickiego)
9.15 – 9.30 OTWARCIE WYSTAWY poświęconej V rocznicy katastrofy smoleńskiej (hol Auditorium Maximum UKSW)
9.30 – 9.45 OTWARCIE KONFERENCJI
9.45 – 10.15 WYKŁAD INAUGURACYJNY „Społeczeństwo polskie wobec przełomowych wydarzeń ostatnich dwóch wieków historii Polski”
10:15 – 10:30 Wystąpienie Przewodniczącego Zespołu Parl. Ds. Katastrofy Smoleńskiej – posła Antoniego Macierewicza
10.30 – 11.15 PANEL DYSKUSYJNY „Katastrofa smoleńska oczami Polaków”
11:15 – 12.00 PANEL DYSKUSYJNY „Polityka Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec wyzwań stojących przed Europą Środkowo-Wschodnią”.
12:00 – 12:30 Pełnomocnik Rodzin – mec. Stefan Hambura
12.30 – 13.00 PRZERWA
12.30 – 13.00 PROJEKCJA FILMU pt.: „Jak zginął Prezydent RP?”
13.00 – 14.30 PANEL DYSKUSYJNY „Rodziny smoleńskie: poszukiwanie przyczyn katastrofy”
14.30 – 15:30 PROJEKCJA FILMU pt.: „Testament” – film o ks. prof. dr hab. Ryszardzie Rumianku
15.30 – 16.30 PRZERWA
16.30 – 18.00 PANEL DYSKUSYJNY„Najnowsze wyniki badań przyczyn katastrofy smoleńskiej”
18.00 – 19.30 PANEL DYSKUSYJNY„Smoleńsk w polskich mediach”wykład wprowadzający:
19.30 – 20.00 PROJEKCJA FILMU pt.: „Dama” reż. Marii Dłużewskiej
20.00 – 20.15 ZAKOŃCZENIE KONFERENCJI
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
11. Rozmowa z córką Zbigniewa
Rozmowa z córką Zbigniewa Wassermanna jest bowiem gigantycznym oskarżeniem pod adresem Donalda Tuska, Ewy Kopacz, Bronisława Komorowskiego, Tomasza Arabskiego i całej ekipy, która od niemal ośmiu lat trzyma w Polsce ster rządów.
Oskarżeniem politycznym, prawnym, ale i moralnym, ludzkim. Z opowieści pani mecenas wyłania się obraz (tragedii i tego, co działo się po niej) pełen zaniedbań, złośliwości, cynizmu, amatorszczyzny i niekompetencji ze strony władzy. Jeśli ktoś do dziś wierzy w zapewnienia, że „polskie państwo zdało egzamin”, musi przeczytać tę książkę, by wyjść z Matriksu. To zresztą lektura obowiązkowa dla wszystkich, którym życie publiczne w Polsce nie jest obojętne.
Małgorzata Wassermann podsumowuje aspekty katastrofy na różnych poziomach. Najciekawsze wydają się jednak zakulisowe opowieści z Moskwy czy ze spotkań „smoleńskich rodzin” z Donaldem Tuskiem i Ewą Kopacz.
Nie da się przejść obojętnie na przykład na takim fragmentem. Oto w Moskwie trwa - dramatyczna dla rodzin - procedura identyfikacji zwłok, często zwłok „niepełnych”. O czym myślała wówczas Ewa Kopacz? O wizerunku.
W hallu poczęstowała mnie papierosem. Narzekała, ze Rosjanie nie chcą ubierać zwłok. Kiedy jest problem, to mówi im, że „tak chciał premier Putin” i wtedy stają na baczność. Podziękowaliśmy jej za dobre przyjęcie i szybką identyfikację. „My tutaj sobie rozmawiamy - powiedziała - a byłoby dobrze, żebyście umieścili dla mnie w Internecie jakieś podziękowanie. Bo wrócimy do Polski i będą mieć do mnie o wszystko pretensje”. Byłam w szoku. Nie takich słów się spodziewałam
— czytamy relację Wassermann.
Takich opowieści jest więcej. Oburzające - tak po ludzku - jest zachowanie Donalda Tuska i jego ludzi już w Warszawie, gdy spotykał się z rodzinami ofiar. Uderzanie pięścią w stół, atak, brak odpowiedzi na pytania.
Oddajmy głos pani Małgorzacie:
To maska cynika. Najpierw sugerował, że rodzinom chodzi o kasę. Potem w sejmie opowiadał o dwóch tysiącach osób w Smoleńsku, choć jako żywo nikt ich tylu tam nie widział. Na miejscu katastrofy naszych ludzi można było policzyć na placach, a ci, którzy byli w Moskwie, padali ze zmęczenia
— przekonuje.
Co boli szczególnie, ze wspomnień i relacji Wassermann wyłania się obraz państwa z dykty, na którego czele stoją trampkarze w krótkich spodenkach. To wyświechtane porównanie wracało do mnie raz po raz podczas lektury „Zamachu na prawdę”.
Oto niemal rozbawiony minister Jerzy Miller odpowiada - w prywatnej rozmowie, poza obiektywami kamer - na pytanie, dlaczego rząd zdecydował się na wybranie ścieżki prawnej, która de facto pozbawia ich argumentów i możliwości działania.
I o to właśnie chodziło. My za nic nie odpowiadamy! Nie ponosimy odpowiedzialności za ostateczny raport. Dajemy tylko nasze uwagi końcowe. To la nas idealny układ
— wypalił ówczesny minister spraw wewnętrznych.
Z każdym kolejnym rozdziałem lektura tego wywiadu jest coraz bardziej przygnębiająca. Z rozmowy wyłania się obraz państwa, które zdezerterowało w niemal każdym możliwym względzie. Nie zadbano o bezpieczeństwo wizyty, nie zabezpieczenie dowodów na miejscu, odpuszczono śledztwo, zlekceważono ból rodzin, wyśmiano wątpliwości, a na dodatek zakładano cyniczną maskę, udając, że wszystko gra.
Smutne, że dotyczy to nie tylko samej czołówki rządzących. Oto historia ks. Henryka Błaszczyka - obecnego w Moskwie podczas identyfikacji zwłok.
W końcu ksiądz Błaszczyk odpuścił: „Co mam powiedzieć? Rzeczywiście, współpraca z Rosjanami była bardzo zła. Od początku nie dopuszczali nas do niczego” - przyznał. „To dlaczego słyszymy, że państwo zdało egzamin?” „A co pani chce ode mnie usłyszeć? Dobrze, powiem prawdę. Nie daliśmy rady. Nie podołaliśmy. I co mam teraz zrobić?”. (…) Pół godziny wcześniej ksiądz atakował rodziny, które zadawały mu trudne pytania. Gdy wróciłyśmy do hotelu, włączyłam tvn24, a tam leciała powtórka „Kropki nad i”, której gościem był ks. Błaszczyk. Znowu powtarzał, że współpraca z Rosjanami była znakomita, a najgłośniej krzyczą teraz ci, których w Moskwie nie było
— relacjonuje Wassermann.
Podobnie zachowywali się premier, jego ministrowie, odpowiedzialni za ścieżkę prawną, doradcy. Poza obiektywami kamer ubolewano, że nie wszystko idzie poprawnie. Pojawiały się telewizje i znów odgrywano spektakl, że współpraca z Moskwą przebiega znakomicie. Jak nazwać taką postawę?
Kolejny flesz z książki, który zapada w pamięć to postawa premiera Tuska za zamkniętymi drzwiami na spotkaniu z rodzinami ofiar tragedii. Szef rządu, który nie chce ujawnić listy osób, które poleciały pomagać do Smoleńska już po tragedii. Zasłaniający się „winą Kaczyńskiego” nawet w tak drażliwych sprawach jak wylot samolotu ze wsparciem do Rosji. To obraz Kancelarii Premiera, która nie udziela rodzinom wystarczającej pomocy (prawnej, mentalnej, politycznej), która nie odpowiada - mimo obietnic - na pisma, która bagatelizuje zgłaszane wątpliwości i problemy.
Jak bumerang wraca porównanie między zachowaniem holenderskich władz a naszym rządem. Dykta i trampkarze, których sprawa przerosła.
Osobnym wątkiem, na który nie da się nie zwrócić uwagi jest postawa Rosjan na miejscu tragedii i w Moskwie, przy identyfikacji zwłok. Próba zwerbowania Małgorzaty Wassermann przez rosyjskie służby specjalne (!) każe zadać pytanie, jak zachowywano się wobec innych przedstawicieli rodzin ofiar. I jak to wygląda do dziś, bo sprawa się nie skończyła.
Wiem, że Rosjanie śledzą moje wystąpienia w sprawie Smoleńska. Jeden z polskich urzędników opowiadał mi, że podczas rozmowy w Moskwie pokazali mu, że mają na mnie całą teczkę. Wysypali na biurko wycinki prasowe z moimi wywiadami. Nie mam złudzeń - wszyscy, którzy szukają prawdy o 10 kwietnia, są pod stałą obserwacją rosyjską ,a każda wypowiedź jest archiwizowana i dokładnie analizowana
— relacjonuje Wassermann.
Nie chcę cytować zbyt wiele, ale niemal każdy rozdział tej niekrótkiej przecież książki mocno zapada w pamięć. Dramatyczne relacje z moskiewskich prosektoriów i opisy „sekcji zwłok”, jakie mieli przeprowadzić Rosjanie wywołują ciarki na plecach. Zestawienie chłodnego profesjonalizmu Kremla ze skrajną niekompetencją polskich rządzących - czystą bezsilność. A udawanie przez Tuska, Kopacz i Komorowskiego, że wszystko gra - po prostu złość.
„Zamach na prawdę” to jednak równolegle ciepła opowieść, w której córka wspomina swojego ojca. Ale także dość szczegółowe zebranie wszystkich wątpliwości i poszlak, które każą przynajmniej postawić znaki zapytania przy oficjalnej wersji wydarzeń tercetu Anodina-Miller-Lasek.
Książek o smoleńskiej tragedii powstało sporo i zapewne powstanie wiele. W piątą rocznicę tragedii smoleńskiej warto sięgnąć po wywiad Rymanowskiego z Wassermann. Jedni znajdą w nim przypomnienie rozproszonych historii ws. 10/04, inni być może otrząsną się z letargu, który kazał im zapomnieć o sprawie. A skoro wywiad przeprowadził „pan z TVN”, to nie będzie dało się wszystkiego zrzucić na „pisowskie media”.
Po tej książce nikt nie będzie miał złudzeń, że „państwo polskie zdało egzamin” w sprawie Smoleńska. I że ludzie będący przy władzy - i wtedy, i dzisiaj - zwyczajnie na to nie zasługują. I nawet jeśli nie ma dziś klimatu do przypominania o 10/04, to niech za podsumowanie posłuży motto książki zaczerpnięte z George’a Orwella:
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.
Nic dodać, nic ująć.
http://wpolityce.pl/smolensk/239245-wywiad-rymanowskiego-z-wassermann-o-...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
12. UKSW – Odbyła się konferencja
UKSW – Odbyła się konferencja ws. Smoleńska
Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w
Warszawie odbyła się konferencja zatytułowana: „Społeczeństwo polskie –
pięć lat po katastrofie smoleńskiej”. Współorganizatorem spotkania była
Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
W konferencji uczestniczyło wielu wybitnych naukowców, politycy, rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej, a także ich pełnomocnicy.
O katastrofę smoleńską trzeba ciągle pytać – mówił podczas otwarcia konferencji ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz.
- Kiedy chcemy oddać cześć (…), żeby to zabrzmiało szczerze, to musi być także podbudowane naszą wiedzę – zauważył ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz.
Wątpliwości jest tak wiele, że dziś już mało kto wierzy w oficjalną
wersję zdarzeń. Choć na początku wszyscy ufali, że w obliczu takiej
narodowej tragedii dokona się pojednanie.
– Polacy w swojej masie chcieli wierzyć rządowi i
spodziewali się prawdy i działania na rzecz wyjaśniania tragedii.
Otrzymywali jednak wyłącznie twierdzenia, że Rosjanie robią więcej niż
powinni. Że przekopano miejsce tragedii na metr głębokości. Że PL i
rosyjscy lekarze stali ramię w ramię w najstraszniejszych
okolicznościach, a prawda jest boleśnie prosta: winni są Polscy piloci – mówił Antoni Macierewicz.
Podczas konferencji głos zabrała także Ewa Błasik, wdowa po śp. generale Andrzeju Błasiku.
– Te nie mające oparcia w żadnych dowodach oszczerstwa o
winie dowódcy polskich Sił Powietrznych rozpowszechniano bez przeszkód
nie tylko w Rosji i w Polsce, ale także w innych krajach. Na oczach
całego świata stworzono widowisko, do którego scenariusz napisali
Rosjanie – powiedziała Ewa Błasik.
Ewa Błasik, żona śp. gen. Andrzeja Błasika dodała, że kiedy w świetle
kamer hańbiono mundur polskiego oficera, władze RP, rząd Donalda Tuska,
a także zwierzchnik Sił Zbrojnych – prezydent Bronisław Komorowski
biernie się temu przyglądali.
Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna mówi, że
przez okres pięciu lat po katastrofie smoleńskiej przekonała się o tym,
jak bardzo nieuczciwy może być wymiar sprawiedliwości.
- Bardzo głęboko wierzyłam w wymiar sprawiedliwości pracując
na swoim lokalnym rynku w Krakowie. (…) po raz pierwszy osobiście
zetknęłam się z tym, jak bardzo może być nieuczciwy – zaznaczyła Małgorzata Wassermann.
Działania Naczelnej Prokuratury Wojskowej poddał ostrej krytyce wnuk śp. Anny Walentynowicz, Piotr.
- Po ekshumacjach na własnej skórze przekonaliśmy się, jak
zakłamanym organem czy jednostką naszego państwa jest Naczelna
Prokuratura Wojskowa – podkreślał Piotr Walentynowicz, wnuk śp. Anny Walentynowicz.
Andrzej Melak, który stracił w katastrofie smoleńskiej brata,
podkreśla, jak bardzo szykanowani są ci, którzy dążą do prawdy o tym, co
wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku.
- Prezydent Komorowski usunął z
najbliższego otoczenia pałacu krzyż postawiony przez harcerzy, sprzed
jego siedziby znikały palące się znicze, świeże kwiaty, na każdym kroku
byli szykanowani, prześladowani i wyszydzani ci, którzy dążyli do prawdy
o Smoleńsku – powiedział Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka.
Uczestnicy konferencji dokonali także podsumowania efektów
prezydentury Lecha Kaczyńskiego, który był o wiele aktywniejszym
politykiem niż obecnie urzędujący Bronisław Komorowski. Lech Kaczyński
uważał, że zacieśnienie współpracy krajów Europy Środkowo-Wschodniej
wzmocni Polskę politycznie i gospodarczo.
- Takim projektem gospodarczym mógł być gazociąg ze Wschodu –
z Azerbejdżanu, z Kaukazu, z możliwością podłączenia innych państw, jak
Kazachstan, aby ten gazociąg był podprowadzony do Europy
Środkowo-Wschodniej. M.in. chciał ż takim projektem pojechać na Szczyt
Europy Środkowo-Wschodniej wiosną w Pradze 2009 roku. Niestety nie
dostał pozwolenia od rządu, żeby taki projekt zaprezentować – przypomniał Witold Waszczykowski.
Za kilka dni minie pięć lat od katastrofy rządowego TU154M w
Smoleńsku, w której zginęło 96 osób, na czele ze śp. prezydentem Lechem
Kaczyńskim. Rodziny ofiar do dziś walczą o prawdę na temat przyczyn tej
narodowej tragedii.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
13. Schetyna: Nie popełniliśmy
Schetyna: Nie popełniliśmy błędu nie domagając się międzynarodowego śledztwa
Są pewne
trudności wynikające z faktu, że śledztwa prowadzone są równolegle
w Polsce i Rosji, ale taką podjęliśmy decyzję, bo taka była
rzeczywistość w 2010 roku. Uważam, że kolejne przedłużenie pracy
prokuratury jest już ostatnim i śledztwo zostanie zamknięte do końca
roku.
Schetyna odniósł się także do twierdzeń niemieckiego dziennikarza
Jürgena Rotha, że w raportach niemieckiego wywiadu znajdują się
stwierdzenia wskazujące, że przyczyną katastrofy smoleńskiej nie był
wypadek. - Oni uważają, że nie był to wypadek i zastosowane były tam
prawdziwe materiały wybuchowe - powiedział na antenie TV Republika Roth.
Nie mam sygnałów, że ta notatka wnosi coś nowego do sprawy. Jeżeli
polskie służby będą uważały, że tam znajduje się coś interesującego,
to służby niemieckie na pewno pomogą i to udostępnią - stwierdził
Schetyna.
Czempiński: Narrację ws. Smoleńska narzucają nam Rosjanie
Po
10 kwietnia narracja została nam narzucona przez Rosjan. To oni
narzucili nam sposób badania tego wypadku - powiedział w TVN24 gen.
Gromosław Czempiński, były szef UOP.
Barbara Nowacka: Wiele osób nadal wierzy w zamach smoleński
Rządzący
popełnili grzechy naiwności, zaniedbania, może czasami dziecinnej
złośliwości, że w ogóle były zorganizowane dwa wyjazdy do Smoleńska
- mówiła w RMF FM Barbara Nowacka.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
14. „Katyń-Smoleńsk – pamiętamy!”. Manifestacja przed ambasadą Rosji
W czwartek, 9 kwietnia, o godz. 18.00 po raz kolejny odbędzie
się manifestacja przed ambasadą Rosji w Warszawie. Jej uczestnicy będą
domagać się zwrotu kluczowych dowodów, niezbędnych do wyjaśnienia
katastrofy smoleńskiej – wraku samolotu i czarnych skrzynek – oraz
pełnego odtajnienia akt katyńskich.
– Kluby „Gazety Polskiej” oraz Młodzieżowy Klub „Gazety Polskiej”
zapraszają na obchody zbrodni katyńskiej oraz zbrodni smoleńskiej.
Zebrani będą domagali się ukarania rosyjskich zbrodniarzy i ich
pomocników oraz zwrotu kluczowych dowodów niezbędnych do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, m.in. wraku samolotu wraz z czarnymi skrzynkami – zapowiadają organizatorzy manifestacji. – Domagamy się nadto pełnego odtajnienia akt mordu katyńskiego – dodają.
Po manifestacji rozpocznie się marsz „Katyń-Smoleńsk – pamiętamy!”, który wyruszy sprzed rosyjskiej ambasady i przejdzie pod Pomnik Katyński, gdzie nastąpi złożenie kwiatów.
http://niezalezna.pl/65740-katyn-smolensk-pamietamy-manifestacja-przed-a...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
15. Osiecki w trakcie programu
Osiecki w trakcie programu starał się kpić ze wszystkich wątpliwości i pytań dotyczących oficjalnej wersji tego, co miało stać się w Smoleńsku.
Jest śledztwo, są twarde dowody, widać jak ten samolot leciał… Hipoteza zamachu byłaby absurdalna - co miałoby się tam stać? Miałby tam być wybuch? W takim razie nie nagrywałaby do końca czarna skrzynka, która znajduje się w ogonie
— wzruszał ramionami.
Marek Pyza odpowiadał:
Nie twierdziłem, że był tam wybuch, natomiast w wielu artykułach przedstawiałem dowody na to, że wybuch jest bardzo prawdopodobny. Prokuratura doskonale te dowody zna - na ostatniej konferencji prokuratorów nie było nawet słowa na temat badań próbek pobranych w Smoleńsku. Doskonale pan również wie, że prokuratura ma duży ból głowy, co zrobić z ekspertyzą CLKP, która została zmasakrowana przez niezależnych naukowców
— przypominał dziennikarz.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tego już nie da się wytłumaczyć! CLKP wpadło we własne sidła. Próbki ze Smoleńska muszą być zbadane jeszcze raz
Wypominał też Osieckiemu jego publikacje dotyczące na przykład „legendarnej” kłótni gen. Błasika z Arkadiuszem Protasiukiem.
Była kłótnia…
— wypalił Osiecki.
Mimo że prokuratura - na którą się pan tak chętnie powołuje - powtórzyła wielokrotnie, że nie ma dowodów na taką kłótnię?
— ripostował Pyza.
Podobnie Osiecki bronił tezy o tym, że gen. Błasik do końca lotu był w kokpicie pilotów.
Prokuratura w tej chwili - na podstawie nowych dokumentów - twierdzi, że jednak był
— stwierdził, dodając, że świadczy o tym między innymi miejsce znalezienia ciała generała Błasika.
Pyza odpowiadał:
W takim razie pytam pana, czy w kokpicie do końca lotu znajdowała się pani Jolanta Szymanek-Deresz, której ciało znaleziono 17 cm od ciała gen. Błasika?
— dopytywał.
Części ciała…
— próbował bronić się Osiecki.
Ale znów - opis konkretnego sektora jasno wskazuje, że chodzi o dwa leżące tuż obok siebie (17 cm) ciała jedno obok drugiego.
Nie bronię tezy o zamachu. Od wielu lat wskazuję na to, że prokuratura mało się przykłada do tego - choć ma podstawy - by badać teorię o wybuchu na pokładzie. Od wybuchu do zamachu jest jeszcze daleka droga. (…) Prokuratorzy od pierwszych chwil po katastrofie markowali to śledztwo, nie przeprowadzając sekcji zwłok, nie przeprowadzając oględzin na miejscu katastrofy, itd.
— wyliczał Pyza.
Osiecki znów wzruszał ramionami:
Wystarczyło się przejść po tym terenie i zobaczyć świeżo obcięte gałązki przez samolot, by zrozumieć, jak ten samolot leciał
— bagatelizował problem.
Dopytywany, czy kwestia oddania wraku nie wskazuje na to, że Rosjanie chcą utrudniać śledztwo, Osiecki podkreślił, że… rozumie interesy Moskwy.
Jestem w stanie zrozumieć argumenty rosyjskie. Jeżeli w czasie transportu takiego wraku ktoś spryska ten wrak czymkolwiek, co ma związki chemiczne podobne do materiałów wybuchowych, to natychmiast będzie w Polsce awantura, że znaleziono środki wybuchowe
— mówił całkiem poważnie.
Na co Marek Pyza dopowiadał:
Opowiadanie o tym, że rząd nie przyczynił się do tego, że to śledztwo jest utrudnione, jest kpiną. (…) Tam pojechało kilku prokuratorów, a powinna pojechać cała armia prokuratorów. Polski rząd nie skorzystał z możliwości wysłania biegłych, którzy zgłosili gotowość do przeprowadzenia sekcji zwłok, uwierzono - zarówno rząd jak i prokuratorzy - że Rosjanie w 24 godziny przeprowadzili wszystkie sekcje zwłok, chociaż widzieli - już po tych zapewnieniach - że transportowane są do Moskwy kolejne ciała
— wymieniał.
http://wpolityce.pl/smolensk/239716-ostry-spor-o-1004-marek-pyza-prokura...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
16. Michniki na V rocznicę Zbrodni Smoleńskiej
wrzutka kontrolowana przez gen. Anodinę
"Faktem
jest, że my musimy
to robić do skutku"
nowo odczytali zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego
tupolewa. Według rozgłośni, to o 1/3 więcej słów, niż w dotychczas
publikowanych odczytach.
czytaj dalej »
"Po prostu lepiej odsłuchano zapisy
z kabiny, o co wielokrotnie wnioskowałem"
Wypadków Lotniczych Edmund Klich o doniesieniach ws. nowej opinii
biegłych.
zobacz więcej »
Raport: Katastrofa smoleńska
Rzecznik PiS: ktoś w sposób obrzydliwy gra katastrofą
zobacz więcej »
"Te głosy nie mogły dochodzić spoza kabiny"
zobacz więcej »
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
17. PÓŁ PORCJI MAZURKA. Nowe
PÓŁ PORCJI MAZURKA. Nowe stenogramy to zabawa w przekonywanie przekonanych. Ale wyjątkowo paskudna zabawa
http://wpolityce.pl/smolensk/239969-pol-porcji-mazurka-nowe-stenogramy-t...
Z jednej strony wiemy, że nowe odczyty nikogo nie przekonają, bo w sprawie Smoleńska linie poddziałów utwardzono już tak bardzo, że żadne doniesienia (rewelacje o tym, że niemiecki BND wierzy w rosyjski zamach z jednej i potwierdzenie wersji Anodiny o naciskach gen. Błasika z drugiej strony) ich nie zmienią. Nie przybliży nas to też do żadnej niewygodnej prawdy.
Raczej owe „nowe odczyty” każą mnożyć wątpliwości. Wyrażają je zresztą ludzie skądinąd dalecy od PiS, jak Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców kpiący na Twitterze:
Germanwings odczytał skrzynki po 5 godz. RP po 5 latach. Dobre i to choc ich slaba strona jest brak tel Dudy do pilota z nakazem lądowania
Nawet jeśli uciekniemy od kpin, to pytanie jakim cudem nowe, wywracające wszystko stenogramy znalazły się właśnie teraz, pięć lat po katastrofie, za to miesiąc przed wyborami prezydenckimi jest zasadne. Zastanówmy się również cóż nam właściwie dano? Oto dziennikarze RMF dotarli (czytaj: dostali od kogoś, bo raczej nie włamali się do sejfu) do „odczytanych na nowo fragmentów stenogramów” z kokpitu. Powtórzmy: obszernych, ale jednak fragmentów stenogramów – bo przecież nie zaprezentowano ich w całości. No i kto je odczytał? Jacyś biegli – tu znów brak nazwisk i konkretów.
Czytamy, że owi biegli odczytali je dokładniej, bo mieli własną kopię nagrań z czarnej skrzynki. Bo, przypomnijmy, czarną skrzynkę wciąż mają Rosjanie i ani myślą ją oddać. Polacy nie są w stanie zweryfikować czy w tej skrzynce nikt nie gmerał, nie mogą jej dokładnie przebadać. Ciągle – w pięć lat po rozpoczęciu śledztwa – poruszamy się wśród dowodów, które wydzielają nam Rosjanie.
Doświadczeni dziennikarze zastanowiliby się w tej sytuacji pięć razy jaką wartość mają takie dokumenty. Historyków – a co najmniej jedna z gwiazd RMF jest z wykształcenia historykiem – uczą na studiach krytycznego podejścia do źródeł. No cóż, gorączka kampanii wyborczej każe zawiesić takie wątpliwości. Szkoda.
Jest jednak jeszcze jeden, nie polityczny, prokuratorski czy międzynarodowy aspekt tej publikacji o popijaniu piwka i zmuszaniu pilotów do samobójstwa. To realna krzywda wyrządzona rodzinom ofiar. Wdowa po gen. Błasiku znów słyszy, że to jej mąż siedział w kokpicie i naciskał by szli w pewną katastrofę, rodzina Mariusza Kazany przeżywa to samo.
Kto weźmie odpowiedzialność za to oplucie ofiar na dwa dni przed rocznicą ich śmierci?
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
18. polskojęzyczny PAP
Moskwa nie komentuje sensacyjnych doniesień o katastrofie smoleńskiej
śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jak do tej pory, żadna z
rosyjskich instytucji zajmujących się badaniem przyczyn tragedii
lotniczej z 10 kwietnia 2010 r., nie odniosła się do nowych ustaleń
dotyczących rozmów prowadzonych w kabinie pilotów Tu-154M.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
19. Nowe stenogramy z TU-154M.
Nowe stenogramy z TU-154M. Prowokacja przed wyborami?
Tuż przed piątą rocznicą katastrofy smoleńskiej media
publikują kolejne informacje, które uderzają w polskich pilotów. RMF FM
ujawnia nowy fragment stenogramu rozmów z rządowej maszyny.
Śledczym badającym katastrofę udało się odczytać o 1/3 więcej słów.
Ze stenogramów ma wynikać, że gen. Andrzej Błasik do końca miał
przebywać w kokpicie maszyny.
Co więcej, mimo próśb stewardesy, dowódca Sił Powietrznych miał
rzekomo nie opuszczać kokpitu. Dziennikarze informują także, że na
pokładzie spożywano alkohol.
Poseł Stanisław Piotrowicz, wiceszef Parlamentarnego Zespołu ds.
Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej, podkreśla, że tego typu
informacje pojawiają się przed każdą rocznicą, zaś dodatkowym powodem
ich publikacji jest trwająca kampania wyborcza.
- W obliczu piątej rocznicy katastrofy rządzący chcą pokazać
Polakom, że prawda wygląda inaczej. Tymczasem myślę, że efekt tego
będzie taki, że Polacy powiedzą: „dość!”. W ostatnim okresie z dnia na
dzień pokazywane są coraz to bardziej „rewelacyjne” informacje. Była
kompleksowa opinia biegłych i ona takich „rewelacji” nie wniosła. Dziś
znowu jednak słyszymy o tychże „rewelacjach”. Jest to aż nadto czytelne,
zatem można jasno stwierdzić, że jest to element gry – tłumaczy poseł Stanisław Piotrowicz.
Do kolejnych medialnych doniesień uderzających w polskich pilotów
odniosła się posłanka do PE Beata Gosiewska. Wdowa po śp. wicepremierze
Przemysławie Gosiewskim zaznacza, że rząd manipuluje informacjami ws.
katastrofy smoleńskiej.
- Wszystko, co tam się zdarzyło – nie licząc wybuchu – nie
wpłynęło na to, że samolot rozerwał się na tak wiele drobnych odłamków.
Tutaj prawdopodobnie doszło do potężnych eksplozji na pokładzie
samolotu. Reszta jest tylko dezinformacją ze strony polskich mediów – dodaje Beata Gosiewska.
Za kilka dni minie 5 lat od katastrofy rządowego samolotu Tu-154M pod
Smoleńskiem. Naczelna Prokuratura Wojskowa przedłużyła śledztwo w tej
sprawie do października tego roku.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
20. Wojskowa Prokuratura Okręgowa
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła w związku z tym decyzję o wyłączeniu do odrębnego postępowania sprawy dotyczącej "bezprawnego, publicznego rozpowszechniania materiałów śledztwa". Jak dodał kpt Maksjan grozi za to nawet kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Materiał opublikowany przez dziennikarzy obarczony jest różnymi nieścisłościami- zastrzegł kpt Maksjan. Przypomniał też, że badania ekspertów wykluczyły zawartość alkoholu w organizmach członków załogi tupolewa.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
21. Rewelacje wyczytane z
Rewelacje wyczytane z blogów
W sprawie katastrofy smoleńskiej nie wierzę w żadne zbiegi okoliczności - rozmowa z mec. Piotrem Pszczółkowskim
Bezczelna gra Smoleńskiem
Nie dałbym złamanego grosza za jakość prowadzonego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – stwierdza Andrzej Melak
opinii publicznej biegli prokuratury wojskowej odczytali o 1/3 więcej
słów z rozmów w kokpicie Tu-154M. Według opinii biegłych, w kokpicie do
momentu katastrofy przebywała osoba oznaczona jako dowódca Sił
Powietrznych. Załodze nieustannie miały też przeszkadzać osoby trzecie.
Jak te informacje można przyjąć inaczej niż twierdzeniem, że to jest
jedna wielka polityczna manipulacja. Opierajmy się na faktach. Minęło
pięć lat od katastrofy smoleńskiej. Podczas katastrofy Airbusa A320
niemieckich linii Germanwings Francuzi i Niemcy odnaleźli czarne
skrzynki w ekspresowym tempie. Z marszu opublikowali całe zapisy. I tam
słychać oddech pilotów!
Czarne skrzynki z tupolewa znajdujące się w Moskwie są preparowane i
manipulowane pod takim kątem, jak wymaga tego sytuacja polityczna, a w
tej chwili ciężka wyborcza sytuacja Bronisława Komorowskiego. Wrak i
skrzynki nie mogą wrócić do kraju. Nie pozwala na to Moskwa. A ja od
pięciu lat czekam na decyzję o ekshumacji brata. Czy ona też będzie
uzależniona od decyzji Moskwy? To, co się dzieje wokół odczytania
skrzynek, jest to żenujące manipulowanie społeczeństwem dla celów
politycznych. Tak to trzeba odbierać.
Nie dałbym złamanego grosza za jakość prowadzonego śledztwa oraz jego
wyniki podane do wiadomości publicznej. Nic tam nie znajdziemy
prawdziwego. Nie ma nawet śladu jakichkolwiek profesjonalnych procedur
przy prowadzeniu tego typu śledztwa. Zasady, jakie stosuje się przy
śledztwie smoleńskim, to: zacieranie, niszczenie i podawanie tego, co
jest niezgodne z prawdą i naginane ku jednej tezie.
W bezczelny sposób gra się Smoleńskiem. Gdy czekamy, by zmieniły się
warunki prowadzenia śledztwa, gdy czekamy na zwrot czarnych skrzynek
oraz wraku, to o tym panuje absolutna cisza w mediach i wśród
rządzących. Natomiast opluwanie najwyższych dowódców Wojska Polskiego i
innych członków delegacji o to, że wymusili lądowanie, jest rzeczą nie
do wybaczenia!
Kiedy na to wszystko patrzę, to przypomina mi się śledztwo i jego
wyniki, które prowadzili Rosjanie w odwecie na odkrycie przez Niemców
polskich oficerów w Smoleńsku i udowodnienie, że za zbrodnię katyńską
odpowiadają Rosjanie. Moskwa powołała komisję Nikołaja Burdenki, a więc
komisję kłamców i fałszerzy, która przez pięćdziesiąt lat fałszowała
historię, preparowała dokumenty, a nawet wkładała w kieszenie odkopanych
zwłok gazety z późniejszymi datami. Po 75 latach dzieje się to
ponownie.
Przykro jest mi mówić, że część społeczeństwa daje się na to nabierać.
Do tego wszystkiego podchodzę już bez emocji. Emocje już dawno opadły.
Patrzę na to wszystko z wyrachowaniem i muszę stwierdzić, że
przewidywałem taki scenariusz wydarzeń, analizując to, co się dzieje
teraz w polityce.
Andrzej Melak
Brzoza czy rakieta?
Najnowszy wpis mec. Janusza Wojciechowskiego
skrzydła samolotom, częściej jednak czyniły to rakiety...
1. Najpierw ustalmy rzecz podstawową – nie są jeszcze znane przyczyny
smoleńskiej katastrofy.
Nie są znane, bo trwają jeszcze dwa śledztwa, rosyjskie i polskie.
Zwłaszcza rosyjskie śledztwo trwa intensywnie, do tego stopnia, że ze
względu na jego dobro i i usilne dążenie rosyjskich śledczych do
poznania prawdy Rosjanie nie mogą nam oddać na razie czarnych skrzynek
ani wraku.
Póki co mamy więc do czynienia jedynie z hipotezami przyczyn katastrofy,
a nie z ich definitywnym ustaleniem.
2. Według hipotezy pierwszej, popartej autorytetami Władimira Putina,
generalissy Anodiny, ministra Millera, doktora Laska, prezydenta
Komorowskiego (prawda jest arcyboleśnie prosta) oraz niewątpliwie
wybitnych, choć nieznanych z imienia i nazwiska polskich ekspertów,
których dane osnute są mgłą tajemnicy – samolot strąciła brzoza.
Nadleciał za nisko, próbował uciec, już się nawet wznosił, ale w tym
momencie przechwyciła go brzoza, urwała mu skrzydło, stał się niezdatny
do lotu, obrócił się i spadł.
Według drugiej hipotezy, wspartej autorytetem wielu znanych z imienia i
nazwiska oraz tytułów naukowych, krajowych i zagranicznych (USA, Kanada,
Dania, Australia), ekspertów zespołu parlamentarnego posła Macierewicza
– samolot nie starł się z brzozą, lecz został rozerwany wybuchami,
spowodowanymi może bombą, może rakietą...
3. A więc brzoza czy rakieta?
Z obu tych wykluczających się hipotez teoria brzozy wydaje się
ryzykowna, a to dlatego, że dotychczas brzozy bardzo rzadko urywały
skrzydła samolotom. Nawet nigdy. Pancerna brzoza w Smoleńsku byłaby
pierwszą, której się to udało.
Owszem, w Rosji niejedne cuda już się działy, ale żeby aż takie?
Natomiast rakiety strącały samoloty często, niedawno rakieta zestrzeliła
malezyjski samolot nad okupowaną przez Rosję częścią Ukrainy.
4. Nie przekonuje mnie teoria brzozy także dlatego, że dowody na jej
winę zapisane zostały nie na taśmach polskich prokuratorów czy choćby
polskich kelnerów, ale w czarnych skrzynkach, nietkniętych polską ręką,
pozostających pod całkowitą kontrolą władz rosyjskich. A skoro pod
kontrolą, to nikt nie wykluczy, że również i pod obróbką. I nie
przekonują zapewnienia, że kopie nie zostały sfałszowane, skoro
sfałszowane mogły zostać oryginały.
5. Teorii rakiety przeczy natomiast – muszę to uczciwie przyznać –
doświadczenie historyczne. Takie mianowicie, że zabijanie obywateli
innych państw, w tym przywódców państwowych, jest mentalności rosyjskiej
i tradycji politycznej Rosji, całkowicie obce. Dlatego obóz
„racjonalny” z panem prezydentem Komorowskim na czele nie dopuszcza
myśli, że w Rosji mógł mieć miejsce jakikolwiek zamach, a już zwłaszcza
zamach na polskiego prezydenta.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
22. Kamiński: Poraża mnie,
W ocenie
Michała Kamińskiego, sekretarza stanu w Kancelarii Premiera, nowe
stenogramy z rozmów zarejestrowanych w kokpicie Tu-154M rzucają nowe
światło na katastrofę. - Teza o tym, że na pilotów był wywierany nacisk,
by lądowali w tych złych...
Samolot
nie powinien wystartować z Warszawy, nie powinien mieć zgody
na lądowanie, osoby trzecie nie powinny być w kokpicie i wywierać presji
na lądowanie, a prokuratura nie powinna przez pięć lat prowadzić
śledztwa - mówił w TVP Info Janusz...
Widać odpowiedzialność Kaczyńskiego za katastrofę. Niech Duda, jego sukcesor, przeprosi
- Trzeba oczekiwać od polityków PiS, że przeproszą za wmawianie teorii
zamachu. W szczególności dotyczy to Andrzeja Dudy, który się mieni
sukcesorem Lecha Kaczyńskiego, a widać tu jak na dłoni odpowiedzialność
Lecha Kaczyńskiego za katastrofę - powiedział Janusz Palikot, komentując
nowe stenogramy z prezydenckiego tupolewa, który rozbił się w
Smoleńsku.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,17715261.html
Gronkiewicz-Waltz: Nowe stenogramy zaognią obchody 5. rocznicy katastrofy
Prawdopodobnie
nigdy nie będzie konsensusu w sprawie katastrofy smoleńskiej - mówiła
w Radiu ZET prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
"Z punktu widzenia komisji, nowe stenogramy to nic rewolucyjnego"
To medialnie
bardzo nośny materiał. Ale z punktu widzenia działania komisji, to nie
jest nic rewolucyjnego - powiedział w rozmowie z Gazeta.pl Edward Łojek
z Komisji Badania Wypadków Lotniczych komentując nowy odczyt rozmów
z kokpitu Tu-154M...
"Ujawnione stenogramy są obarczone szeregiem nieścisłości"
wpłynęła kompleksowana opinia biegłych rożnych specjalizacji w celu...
czytaj dalej »
Katastrofa smoleńska
Prokuratura
wojskowa o nowych stenogramach z Tu-154: Istnieją, ale "opublikowany
materiał" ma nieścisłości. RMF FM: Ujawnimy wszystko
Szczegóły techniczne
Jakiej taśmy słuchali biegli prokuratury? W lutym 2014 pojechali do Rosji, zrobili kopię
Prezydent i inni kandydaci o stenogranach
Komorowski: Nie chcę uwikłania katastrofy w kampanię polityczną
W sprawie stenogramów wypowiedzieli się już dziś m.in. Duda, Palikot i Jarubas.
Nie chciałbym przyczynić się do uwikłania katastrofy w kampanię
polityczną - powiedział prezydent Bronisław Komorowski o nowych
stenogramach z katastrofy ujawnionych dziś przez RMF FM.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,17714830,Katastrofa_smolenska__Kandydaci_na_prezydenta_o_nowych.html#ixzz3WdKRydlM
Duda o stenogramach: Czekam na oryginalne dowody
Oczekuję oryginałów dowodów. Wtedy będą przeprowadzone rzetelne
ekspertyzy - powiedział kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda
w kontekście nowych stenogramów z kokpitu Tu-154. Chciałbym i uważam, że Polska powinna czynić wszystko, także na arenie
międzynarodowej, aby Rosjanie nam tę polską własność (wrak tupolewa
- przyp. red.) wreszcie wydali, bo przetrzymują ją w sposób
nieuzasadniony - stwierdził i przypomniał, że to z inicjatywy PiS
Parlament Europejski podjął rezolucję wzywającą Rosjan do zwrócenia
wraku Polsce.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
23. Komunikat Naczelnej
Komunikat Naczelnej Prokuratury Wojskowej
07.04.2015
W odniesieniu do dzisiejszych doniesień medialnych, dotyczących niektórych wypowiedzi z kokpitu samolotu Tu-154 M nr 101, prokuratura przedstawia następujące stanowisko.
W dniu 6 marca 2015 r. do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęła kompleksowa opinia zespołu biegłych z różnych specjalności, powołanego postanowieniem z 3 sierpnia 2011 r., w celu stwierdzenia okoliczności, przyczyn i przebiegu katastrofy samolotu Tu-154 M nr 101 w dniu 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku.
Przypominamy, że w lutym 2014 r. dwóch biegłych w zakresie fonetyczno -akustycznej analizy zapisów dźwiękowych oraz cyfrowego przetwarzania i analizy dźwięków udało się do Moskwy w celu dokonania uzupełniających oględzin nośnika magnetycznego pochodzącego z rejestratora MARS-BM samolotu Tu 154 M nr 101 połączonych z ponownym skopiowaniem jego zapisu, tj. wykonaniem cyfrowej kopii nagrania. Zastosowanie przez biegłych nowatorskiej metody wielokrotnego odczytu taśmy z tego samego magnetofonu połączonej z zaawansowaną analizą cyfrowego sygnału, umożliwiło realizację unikalnych procesów komputerowej rekonstrukcji taśmy, korekty artefaktów i najlepszej możliwej linearyzacji prędkości przesuwu taśmy. Dodatkowo, przy obróbce materiałów, zastosowano nowatorskie metody, które poprawiły jakość i czytelność wykonanej kopii. Sporządzony na podstawie tej kopii stenogram zawiera o 30 % więcej odczytanych słów z kanału mikrofonowego w porównaniu z odczytami IES i o 40 % więcej odczytanych słów zawartych w stenogramie CLKP. Stenogram ten wraz z opinią w zakresie fonetyczno - akustycznej analizy zapisów dźwiękowych z samolotu Tu 154 M nr 101 oraz cyfrowym przetwarzaniem i analizą dźwięku rejestratora dźwiękowego MARS-BM samolotu Tu 154 M nr 101 stanowią integralną część kompleksowej opinii zespołu biegłych, o którym mowa powyżej.
Prokuratorzy dokonują szczegółowej analizy tej opinii, w tym stenogramu, począwszy od czasu wypowiedzi (do ułamkowych części sekundy), poprzez jego treść, aż po identyfikację mówców. Po jej zakończeniu prokuratorzy podejmą decyzję odnośnie ewentualnego uzupełnienia tej opinii bądź jej weryfikacji. Przypomnę, że prokuratorzy referenci już podjęli decyzję o konieczności uzupełnienia opinii zespołu biegłych w określonych obszarach, o czym informowaliśmy na konferencji prasowej. Do czasu rozstrzygnięcia tej kwestii brak jest możliwości opublikowania, zarówno całej opinii lub jej części, a zwłaszcza przedmiotowego stenogramu.
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie przeanalizowała dzisiejsze medialne enuncjacje, w tym również opublikowane fragmenty wypowiedzi, które zdaniem ich autorów, są fragmentami stenogramu sporządzonego przez biegłych. Prokuratura oświadcza, że materiał ten, aczkolwiek zawiera w określonych obszarach stwierdzenia i cytaty wynikające ze stenogramu wykonanego przez biegłych, to jednak obarczony jest również szeregiem nieścisłości, zarówno w zakresie treści wypowiadanych fraz, identyfikacji mówców oraz w pewnych przypadkach opatrzony jest komentarzem nie będącym interpretacją przebiegu zdarzenia zaprezentowanego przez biegłych. Dla przykładu podam, że materiał ten zawiera przedstawienie dwóch wypowiedzi bezpośrednio po sobie, nadając im określony kontekst, w sytuacji gdy w stenogramie biegłych pomiędzy tymi wypowiedziami znajduje się dodatkowo kilka innych wypowiedzi.
Wobec dzisiejszych doniesień medialnych czujemy się w obowiązku również przypomnieć, że przeprowadzone przez polskich biegłych ekspertyzy toksykologiczne wykluczyły, że członkowie załogi samolotu Tu 154 M nr 101, jak też inne osoby, których dotyczą dzisiejsze doniesienia, znajdowały się w chwili katastrofy pod wpływem alkoholu.
Jak wielokrotnie informowaliśmy, prokuratura jest w posiadaniu dziewięciu kopii nagrań dźwięków z kokpitu samolotu TU 154 M nr 101 oraz stenogramów tych rozmów (wykonanych na potrzeby MAK, tzw. Komisji Millera oraz dwóch stenogramów wykonanych na potrzeby prokuratury wojskowej). Żadnemu z tych podmiotów nie udało się odczytać wszystkich wypowiedzi oraz zidentyfikować wszystkich mówców. Stenogramy te różnią się miedzy sobą. Jak wynika z praktyki badania wypadków lotniczych, nie jest to sytuacja wyjątkowa, lecz właśnie najczęściej spotykana. Dlatego też z dużą ostrożnością podchodzić należy do twierdzeń osób, które wypowiadają się o przebiegu katastrofy lotniczej wyłącznie w oparciu o stenogram rozmów z kokpitu samolotu, bez korelacji z pełnym zebranym w toku śledztwa materiałem dowodowym.
Wielokrotnie podkreślaliśmy (ostatnio na konferencji prasowej), że fundamentalną zasadą jest niepublikowanie stenogramów ujawniających rozmowy z kokpitu samolotu. Tym bardziej niedopuszczalne jest przedstawianie wyników prac biegłych w tym zakresie, który nie został jednoznacznie uznany za materiał jasny i kompletny. Przekazywanie niesprawdzonych informacji ze śledztwa może nie tylko doprowadzić do dezinformacji opinii publicznej ale też utrudnić prowadzone postępowanie przygotowawcze.
Wobec powyższego Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła decyzję o wyłączeniu do odrębnego postępowania materiałów sprawy dotyczącej bezprawnego, publicznego rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego (stanowiących przedmiot dzisiejszych doniesień medialnych), tj. o czyn stypizowany w art. 241 § 1 kk, zagrożony m.in. karą pozbawienia wolności do lat dwóch.
Rzecznik prasowy NPW
wz. mjr Marcin Maksjan
http://www.npw.gov.pl/491-Prezentacjanewsa-63286-p_1.htm
Kownacki: w czasie eksperymentów na Tu nr 102
mikrofony rejestrowały głosy spoza kabiny. To podważa obecne odczyty.
„IES robił eksperymenty z latającym
tupolewem o nr bocznym 102. I wyszło, że te słabsze nagrania na taśmie
pochodzą spoza kabiny pilotów, z salonki czy z miejsca pomiędzy kokpitem
a salonką”.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
24. Rosyjskie media o nowych
Rosyjskie media o nowych stenogramach: MAK mówił o tym...
Rosyjskie media podają, że najnowsze ustalenia opublikowane w
stenogramach przez RMF FM trzy lata temu znalazły się w raporcie
końcowym MAK, któremu przewodziła Tatiana Anodina.
opublikowanych przez Radio RMF FM, informują dziś najważniejsze
rosyjskie media: telewizja Rossija 24, "Wzgliad", "Rossijskaja Gazieta", RBK i inne.
Przytaczają trzy główne fakty: w kokpicie prezydenckiego
tupolewa do momentu katastrofy przebywał generał Andrzej Błasik, który
wywierał presję na pilotów. Podkreślają też, że kabina pilotów nie była
sterylna, znajdowały się tam osoby postronne, a do lądowania namawiał
też szef protokołu Mariusz Kazana. Pojawiają się też wzmianki o piciu
piwa tuż przed samą tragedią.Rosyjskie media wskazują,
że MAK (ros. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy) z Tatianą Anodiną na
czele już 12 stycznia 2012 roku opublikował podobne wnioski końcowe
technicznego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Mowa w nich o tym, że bezpośrednią przyczyną katastrofy była decyzja
załogi o nieskorzystaniu z zapasowego lotniska. Z kolei - według MAK -
systemowymi przyczynami było niedostateczne zabezpieczenie lotu i
niedostateczne przygotowanie załogi.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17714613.html
nowe stenogramy z kokpitu
Mocne słowa Wróbla: "Błasik był w kokpicie. My, prawica, musimy się z tym uporać"
Wróbel przepytywał Szczerskiego po wczorajszej publikacji 37 stron stenogramów rozmów z kokpitu prezydenckiego Tu-154M. Polityk PiS przekonywał o nieudolności rządu PO, ale nagle Wróbel wyznał coś, co może być dla prawicy bolesną prawdą:
- Mam głębokie przeświadczenie, że ten kolejny odczyt czarnej
skrzynki naprawdę pokazuje, że gen. Błasik był w kokpicie i że nie
powinno go tam być. I jego rola, mimo na pewno dobrych intencji, okazała
się złowroga - stwierdził z całą stanowczością.Nowe stenogramy. "Musimy się z tym uporać"
- Dla strony prawicowej, która nie trzyma z wersją rządową, to
jest to nasz kłopot, z którym musimy sobie dać radę - kontynuował Wróbel
kwestię obecności gen. Błasika w kokpicie. I przytoczył obecny tok
myślenia prawicy: - Wiadomo że ludzie atakujący gen. Błasika, atakują
prezydenta Kaczyńskiego, który go mianował na to stanowisko, i mają złą
wolę, i chcą pójść prorosyjskim tropem - że wszystkiemu winien polski
generał, polski prezydent - mówił.
Prowadzący Poranek
podsumował jednak: - Musimy się z tym uporać, że gen. Błasik był w
kokpicie i mówił pilotom, co mają robić. I to się nie skończyło dobrze.
Pięć lat śledztwa, różne ustalenia.
Kto i co wyczytał z czarnych skrzynek?
o przyczynach katastrofy smoleńskiej, różne wnioski z odsłuchu tych
samych czarnych skrzynek i odmienne analizy.
zobacz więcej »
„Stuttgarter Zeitung”: Z notatki BND wynika, iż za 10/04 stoi
"zmowa wysokich rangą polskich polityków z FSB". To dlatego ta wrzutka w
RMF FM?
"Zlecenie dokonania zamachu miało zostać skierowane 'bezpośrednio' od wysokich polskich polityków do Generała FSB."
Wasserman o „nowych” stenogramach: bez dostępu do oryginału czarnych skrzynek, można podważać wszelkie ustalenia
Artymowicze, czyli antypolska patologia w pigułce i polska „tolerancja” jednocześnie
Było
ich czterech: Stefan, Mikołaj, Paweł i Andrzej, zostało trzech, ale
rosną kolejni – to Artymowicze, białoruscy wychowankowie sowietów. Zanim
media II obiegu pochyliły się nad tą familią, pisałem o wszystkich
czterech, szczególną uwagę zwracając na Pawła Artymowicza. Ile razy
złapałem tego wnuka białoruskiego bandyty i syna ubeka z MBP na
kłamstwie, zapewne on sam nie jest w stanie policzyć. Kłamał na każdym
kroku, na temat swojej przeszłości, teraźniejszości, słów
wypowiedzianych, słów niewypowiedzianych i podłości, jakich się
dopuścił. Kłamiąc i odpowiadając na fakty z życia swojej sowieckiej
rodziny jako alternatywę potrafił przedstawiać wersję z dziadkiem, który
cierpiał w niemieckim obozie koncentracyjnym. Nie miał oporów, żeby wypierać się swoich słów o „debeściakach” i generale Błasiku, którego nazwał „ch..m”.
http://kontrowersje.net/artymowicze_czyli_antypolska_patologia_w_pigu_ce...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
25. Od 5 lat jesteśmy oszukiwani
Od 5 lat jesteśmy oszukiwani i obrażani
Rozmowa z posłem Jackiem Światem, mężem Aleksandry Natalli-Świat, która zginęła pod Smoleńskiem
powołanych przez Prokuraturę Wojskową, z której to, co działo się w
kabinie pilotów, znacząco odbiega od wcześniejszych ustaleń ekspertów.
Śledztwo czeka prawdziwy wstrząs?
- Mamy tutaj do czynienia z typową propagandową „wrzutką”. Nikt przy
zdrowych zmysłach nie uwierzy, że przypadkiem, na kilka dni przed piątą
rocznicą katastrofy smoleńskiej, w środku kampanii wyborczej, pojawiają
się przecieki z prokuratury z jakimiś wymysłami. To oczywiste, że chodzi
o podrzucenie tematu zastępczego odwracającego uwagę od kampanii
wyborczej i spadających notowań Komorowskiego. Chodzi zapewne również o
podgrzanie emocji, o to, by pokazać, że z jednej strony mamy
awanturników, a z drugiej strażnika nie tylko żyrandoli, ale i zgody i
spokoju.
Prymitywizm tej propagandy jest porażający. Obóz władzy pokazał, że nie
cofnie się przed niczym, by uratować skórę. Dlatego wierzę, że nikt
rozsądny nie da się sprowokować, a obchody rocznicowe będą miały
spokojny i godny przebieg. To najlepsza odpowiedź kłamcom, oszustom i
ludziom dopuszczającym się największej możliwej podłości - budowania
władzy na trumnach niewinnych ofiar.
Co my dzisiaj, po pięciu latach wiemy na temat tej katastrofy,
najtragiczniejszej w dziejach polskiego Narodu ?
– Wiemy przede wszystkim, że oficjalne dokumenty – raporty Anodiny i
komisji Millera – to stek bzdur. Mamy o to pierwszy w dziejach raport o
wielkiej katastrofie lotniczej zrobiony przy biurku. Bez badania
oryginałów czarnych skrzynek, kadłuba, dostępu do ważnych dokumentów,
nawet bez rzetelnej dokumentacji miejsca tragedii. Nie przeprowadzono
niezbędnych testów, obliczeń symulacji komputerowych. Jeżeli coś było
symulowane, to jedynie dochodzenia Komisji i prokuratury.
Czy nie jesteśmy w punkcie wyjścia?
– I tak, i nie. Z punktu widzenia zasad prowadzenia dochodzeń w takich
sprawach jesteśmy w punkcie zero. Właściwie trzeba by wszystko
przeprowadzić od nowa. Punkt po punkcie. Począwszy od precyzyjnej
dokumentacji uwzględniającej to, co odkryli po wielu miesiącach
archeolodzy albo ludzie z zewnątrz, np. uczestnicy Rajdu Katyńskiego.
Należałoby przeprowadzić analizę dokumentacji medycznej. Potrzebne są
badania wraku, choćby na obecność śladów materiałów wybuchowych.
Potrzebne są drobiazgowe badania wraku samolotu, by odtworzyć mechanizm
i kolejność jego rozpadu. Oczywiście niezbędne jest przebadania
czarnych skrzynek. W tej chwili bowiem dysponujemy bodaj dziewięcioma
kopiami, które różnią się znacznie czasem zapisu i nijak do siebie nie
pasują. No i trzeba wystąpić do służb NATO i rządów krajów prowadzących
działania wywiadowcze o udostępnienie ewentualnych zdjęć czy nagrań.
Jednocześnie nie jesteśmy w punkcie wyjścia, ponieważ praca niezależnych
badaczy i dziennikarzy śledczych ujawniła wiele tajemnic i przyniosła
bogaty materiał naukowy. Coraz więcej dowodów wskazuje na zamach i tę
wersję należałoby przebadać w pierwszej kolejności.
Jak Pan ocenia postawione w śledztwie tezy?
– Oficjalny raport przedstawia tezy sprzeczne z doświadczeniem, a nawet
z podstawowymi prawami fizyki. Nie jest możliwe, żeby jedno miękkie
drzewo zdemolowało potężną konstrukcję samolotu. Nie jest możliwe, żeby
samolot, uderzając pod ostrym kątem w piaszczystą ziemię, i to przy
niewielkiej prędkości, rozpadł się na kilkadziesiąt tysięcy kawałków. A
jeżeli miałby uderzyć w ziemię tak potężnie, to jakim cudem w ziemi nie
pozostał żaden ślad. Tam przecież powinien być krater na metr głęboki. I
jak to możliwe, że części samolotu znalazły się kilkadziesiąt metrów
przed słynną pancerna brzozą? Jak to możliwe, że samolot na pełnym
ciągu miał rzekomo przelecieć kilka metrów nad stertą śmieci i starym
płotem i nie rozniósł ich w pył. Silniki odrzutowca w pełnym ciągu mogą
przecież zdmuchnąć autobus. Takich absurdów w oficjalnych dokumentach
jest wiele. Oczywiście nie są poparte żadnymi naukowymi dowodami.
Prokuratura zajęła się rzekomymi przyczynami katastrofy, uznając, że jej
przebieg jest udowodniony i nie podlega dyskusji. Chodzi o to, by
oskarżyć tych, których nie da się pociągnąć do odpowiedzialności, czyli
nieżyjących pilotów i rosyjskich kontrolerów pozostających poza
zasięgiem naszego wymiaru sprawiedliwości. A potem sprawę zamknąć w
pancernej szafie. Jest tymczasem odwrotnie. Trzeba poznać mechanizm
tragedii, a potem szukać winnych.
Są apele ze strony Parlamentu Europejskiego, który jest zaniepokojony
tym, że Rosja nie chce wciąż nam oddać wraku samolotu. Czy my go
kiedykolwiek odzyskamy ?
– Umiędzynarodowienie śledztwa wydaje mi się warunkiem istotnym dla
rozwiązania sprawy. Zbyt wiele instytucji naszego państwa i zbyt wielu
ludzi skompromitowało się. Spojrzenie z zewnątrz, wolne od nacisków,
udział wybitnych specjalistów z różnych dziedzin mających doświadczenie w
badaniu wielkich katastrof lotniczych, to wszystko mogłoby dokonać
przełomu. Jest czymś niesłychanym, że największy opór, by nagłośnić
sprawę na forum międzynarodowym, stawiają polscy politycy wywodzący się z
PO. To oczywiście osłabia naszą pozycje wobec Rosji. A jeśli dodamy do
tego słabą i chwiejną postawę najwyższych władz, to szanse na odzyskanie
naszej własności maleją do zera.
Inna rzecz, że nie będzie łatwo znaleźć sojuszników w Europie. Przywódcy
największych krajów Unii dystansowali się zawsze od sprawy Smoleńska.
Kanclerz Merkel promowała Tuska, mając pełną wiedzę o roli, jaką odegrał
w przygotowaniu tragicznego lotu i późniejszej farsie dochodzenia. Dziś
pomagając w niezależnym śledztwie, musiałaby przyznać, że sama przez 5
lat uczestniczyła w matactwie. Niestety, analogia do kłamstwa
katyńskiego nasuwa się nieodparcie.
Jednak propozycja umiędzynarodowienia śledztwa została odrzucona. Czego
boją się eurodeputowani PO? Europoseł PO Julia Pitera powiedziała
niedawno, że byłoby to „rozdrapywanie polskich spraw na forum
międzynarodowym”!
– To jej ekipa polityczna spowodowała tę straszliwą ranę. To jej ekipa
nie pozwala, by się ta rana zabliźniła. Jeśli więc padają takie słowa,
to nie z dbałości o wizerunek naszego kraju, ale ze strachu przed
odpowiedzialnością.
Patrząc na postępowanie prezydenta czy też rządu, czuje się Pan oszukany
?
– Gorzej. Mogę powiedzieć, że czuję się zdradzony. Nie dość tego, że
administracja rządowa nie zapewniła uczestnikom delegacji, w tym mojej
żonie, należytego bezpieczeństwa. Kiedy już wydarzyła się tragedia, nie
zapewniono rzetelnego dochodzenia. Nie zadbano o godne traktowanie
szczątków ofiar. Każda próba zadawania pytań, czy manifestowania
niezgody na takie traktowanie spotyka się z propagandowym jazgotem. Od 5
lat nie tylko jesteśmy okłamywani, ale również w straszliwy sposób
obrażani przez polityków rządzącej partii i popierające ich media.
Pomijając cały kontekst polityczny, z czysto ludzkiego punktu widzenia
rządzący dopuścili się rzeczy tak haniebnej, że zostanie to zapamiętane
przez pokolenia. O Tusku i jego ekipie dzieci będą się uczyć w szkołach,
tak jak dziś uczą się o targowicy.
Dziękuję za rozmowę.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/134845,od-5-lat-jestesmy-oszukiwani-i-obrazani.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
26. Zamach na zlecenie polskiego
Zamach na zlecenie polskiego polityka? Co Juergen Roth pisze o katastrofie
zobacz więcej »
http://www.fakt.pl/m/crop/-900/-900/faktonline/635640760007911476.jpg
Chcą międzynarodowego śledztwa ws. Smoleńska. "Państwo polskie się skompromitowało"
Przedstawicielki części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej
domagają się powołania międzynarodowej komisji, która od nowa...
czytaj dalej »
Część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej zaapelowała o
powołanie międzynarodowej, złożonej z niezależnych ekspertów, komisji,
która zbadałaby przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Małgorzata Wassermann – córka zmarłego w katastrofie z 10 kwietnia
2010 r. Zbigniewa Wassermanna – mówiła na konferencji prasowej, że
komisja powinna rozpocząć śledztwo smoleńskie na nowo tak, by przebadano
dowody, które są już w posiadaniu Polski, uzupełnione jeszcze o te,
które są niezbędne.
“Tak, aby niezależny organ wydał rzeczywiste, prawdziwe, zgodne z przebiegiem ustalenia” – zaznaczyła Małgorzata Wassermann.
Podkreśliła, że nie może zgodzić się z treścią nowej opinii biegłych dot. odczytu rozmów z kokpitu TU-154M.
“Nie wiem ile odczytów z czarnej skrzynki strona polska już
pozyskała – każdy ten odczyt różni się od poprzedniego i długością i
zawartością” – oceniła Małgorzata Wassermann.
Jak zauważyła, nagrania z rejestratora tupolewa badał m.in. Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna.
“Teraz wiemy, że są pozostałe opinie, jeszcze nie mamy pełnej
wiedzy, kto te badania wykonywał, natomiast jest to sytuacja
niedopuszczalna, w której de facto ani my, jako poszkodowani, ani
państwo jako dziennikarze, ani opinia publiczna nie jest w stanie
dzisiaj powiedzieć, którą z tych opinii ma wierzyć, który z tych
odczytów jest autentyczny i który z nich przekazuje to, co się działo w
kokpicie” – mówiła Małgorzata Wassermann.
“W związku z tym wydaje się, że sytuacja dojrzała do tego,
żeby powiedzieć: dość, stop tym działaniom. Prosimy o to, żeby jednak
rząd polski rozpoczął działania na forum międzynarodowym do zebrania
komisji, która będzie składała się z niezależnych ekspertów” – zaznaczyła Małgorzata Wassermann.
Według niej, eksperci z zakresu badania wypadków lotniczych powinni pochodzić z różnych państw.
W konferencji udział wzięły też: wdowa po Dowódcy Sił Powietrznych,
gen. Andrzeju Błasiaku, Ewa Błasik, żona wiceministra kultury Tomasza
Merty, Magdalena Merta oraz Ewa Kochanowska, wdowa po Rzeczniku Praw
Obywatelskich Januszu Kochanowskim.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
27. A Wróbel tego nie czytał?
"Nie mam ostatnio na nic czasu,
ale dzisiaj wraże siły postanowiły wywołać Smoleńsk, więc oderwałem się
na chwilę od swojej roboty i poczytałem sobie trochę na temat nowości
rodem z NPW via RMF FM. Dodatkowo zainspirował mnie Free Your Mind, do
którego rzadko zaglądam, ale czasami po prostu warto.
Ze strony RMF FM ściągnąłem sobie także PDF ze stenogramami. No i rzeczywiście. Pod pozycją 8:07:30.563 (czas pokładowy IN) mamy pytanie: "Która godzina?". Sekundę później pada odpowiedź: "Wpół do ósmej". Celowa robota, niechlujstwo, niedoróbka czy komuś źle chodził zegarek i nikt nie zauważył, że późnił się aż o 37 minut?" http://beem.deep.salon24.pl/640612,czy-w-smolensku-o-7-30-jest-8-07
28. Seremet: wyciek stenogramu
Seremet: wyciek stenogramu "wbrew intencji prokuratury"
Źle się stało, że do wycieku stenogramu rozmów z Tu-154
doszło krótko przed piątą rocznicą katastrofy smoleńskiej - uważa...
czytaj dalej »
Kaczyński i Macierewicz "mataczą i gmatwają śledztwo smoleńskie". PiS: kolejny happening
Janusz Palikot zamierza zawiadomić prokuraturę o możliwości
popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego...
czytaj dalej »
"Smoleńsk to dramat narodowy, a nie kampania wyborcza"
Politycy PO Mariusz Witczak i Adam Szejnfeld zaapelowali
do "wszystkich sił politycznych", głównie PiS, oraz kandydatów na...
czytaj dalej »
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
29. Seremet o katastrofie w
Jak stwierdził, nowe stenogramy z Tu-154M ujawnione wczoraj przez RMF,
nie są jedynymi, którymi dysponuje prokuratura wojskowa. "Sporządzono
jeszcze jedną opinię fonoskopijną, która to opinia
też nieco różni się, głównie kategorycznością rozpoznania identyfikacji
głosowej, i to właśnie wymaga zbadania, skonfrontowania, wyjaśnienia
przez prokuratorów wojskowych" - powiedział Andrzej Seremet. Niektóre rozpoznane frazy rozmów w Tupolewie nie były zidentyfikowane
przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych, który wcześniej
przeprowadzał swoją analizę. Jak podają "Wiadomości" TVP 1, autorem
ujawnionego wczoraj stenogramu jest reżyser dźwięku Andrzej Artymowicz.
Z kolei opinia, o której mówił Andrzej Serement, została sporządzona
przez profesor Grażynę Demenko z Zakładu Fonetyki Uniwersytetu Adama
Mickiewicza w Poznaniu. Oba stenogramy zostały sporządzone na podstawie
kopii nagrań z TU154M, które wykonano w wyższej jakości. Prokurator
generalny poinformował też, że po zakończeniu śledztwa w sprawie
katastrofy smoleńskiej zostanie wydana tzw. biała księga.
Wojciech Czuchnowski
Niewygodna prawda czarnych skrzynek. PiS ma teraz duży kłopot
rozbił się 5 lat temu pod Smoleńskiem, to kłopot dla PiS. W najbliższy
piątek miało być jak zawsze: rocznica - marsz pod Pałac Prezydencki -
emocje - przemówienia Jarosława Kaczyńskiego, nowy raport Macierewicza o
kolejnych wybuchach. Stenogramy zakłócają ten scenariusz, a ich
niewygodnej dla PiS wymowy nie przykryją "żadne płacze i żadne krzyki".
prezydenckiego Tu-154 M to materiał przełomowy. By zrozumieć jego
wartość, trzeba wyjaśnić, skąd się wzięły nowe stenogramy. I dlaczego
stanowią one kłopot nie tylko dla wyznawców zamachu w Smoleńsku, ale
również dla prokuratury, biegłych oraz wojska.
Zapisy
rozmów z kokpitu znane są od czerwca 2010 r. Decyzja o ich ujawnieniu
zapadła na poziomie polskiego rządu. Nie miała precedensu. Nagrań
czarnych skrzynek nie podaje się do wiadomości publicznej. Są zbyt
drastyczne i bolesne dla rodzin ofiar. Tu jednak chodziło o katastrofę, w
której zginął polski prezydent z oficjalną delegacją.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,17721269,Niewygodna_prawda_czarnych_skrzynek.html
Seremet: Prokuratorzy są wściekli
Prokurator
Generalny Andrzej Seremet na antenie TVN24 powiedział, że prokuratorzy
wojskowi "są wściekli” z powodu wycieku jednego ze stenogramów zapisu
rozmów z kokpitu prezydenckiego Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 roku
rozbił się pod Smoleńskiem.
Prokurator
Generalny Andrzej Seremet w rozmowie z "Wiadomościami" TVP 1
poinformował, że stenogramy rozmów w kokpicie prezydenckiego Tu-154M,
który rozbił się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku nie są jedynymi
jakimi dysponuje prokuratura.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
30. Kropka nad i "Piloci
Kropka nad i
"Piloci zginęli, wykonując rozkaz"
- Dzisiaj wiemy, że najprawdopodobniej główną
winę za katastrofę smoleńską, oprócz oczywiście kontrolerów, oprócz
tych, którzy...
czytaj dalej »
Giertych: Widziałem obydwa stenogramy. Błasik głównym winnym, piloci zginęli wykonując rozkaz
Dzisiaj wiemy, że
najprawdopodobniej główną winę za katastrofę smoleńską, oprócz
oczywiście kontrolerów, oprócz tych, którzy źle przygotowali pilotów,
szeregu osób, które mogą za to jakąś odpowiedzialność ponosić, ponosi
gen. Błasik - powiedział w "Kropce nad i" mecenas Roman Giertych,
pełnomocnik dwóch rodzin ofiar katastrofy. Giertych uważa, że na
podstawie nowych stenogramów opublikowanych przez RMF FM można
twierdzić, iż ówczesny Dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik
wydawał pilotom rozkazy. - Jest pytanie, na które pewnie nigdy nie
znajdziemy odpowiedzi: na ile gen. Błasik robił to z własnej inicjatywy,
a na ile wykonywał polecenia głowy państwa - dodał.
Seremet: są dwa stenogramy
z tupolewa. Różnią się od siebie
zobacz więcej »
Seremet wyjaśnił, że jeden z dokumentów opracował Andrzej Artymowicz,
drugi zaś prof. Grażyna Demenko z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w
Poznaniu.
Jak mówił, obie opinie fonoskopijne zostały
opracowane na użytek zespołu biegłych, których prokuratura powołała w
sierpniu 2011 roku.
- Te dwie opinie nieco się różnią. Przede
wszystkim stopniem kategoryczności przypisania określonych wypowiedzi
określonym osobom - tłumaczył.
Wyjaśnił, że Artymowicz pewne
wypowiedzi przypisuje danym osobom kategorycznie, tymczasem prof.
Demenko określa je jako prawdopodobne, przypuszczalne.
Seremet
zaznaczył, że chodzi głównie o wypowiedzi przypisywane gen. Andrzejowi
Błasikowi, ówczesnemu dowódcy sił powietrznych, który był na pokładzie
tupolewa w chwili katastrofy.
- Głównie chodzi o wypowiedzi
dotyczące wielkości, czyli "300 metrów", "100 metrów", "230 metrów". To
są te wypowiedzi, co do których powstaje między tymi opiniami
rozbieżność - powiedział. Dodał jednocześnie, że "stan emocji wokół roli
czy pozycji generała Błasika jest nadmierny".
Seremet dodał, że skoro ostatnie stenogramy powstały dzięki
zastosowaniu nowocześniejszych metod, to "wydaje się", iż poprzednie
przestaną obowiązywać.
Zaznaczył, że istnieje możliwość wysłania
nowego nagrania do ponownej analizy w Instytucie Ekspertyz Sądowych w
Krakowie i Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji, jednak
decyzja w tej sprawie należy do prokuratury.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
31. Mec. Wassermann: Sytuacja
Mec. Wassermann: Sytuacja dojrzała do tego, by powiedzieć: „dość”.
Należy zacząć od początku, na forum międzynarodowym.
„Główne tezy i wątpliwości, wskazujące, że
tragedia nie przebiegała w taki sposób, jak twierdzi dr Lasek, nie
zostały tym stenogramem w żaden sposób podważone”.
wPolityce.pl: Stenogramy ujawnione przez RMF FM zainteresowały media. Powtarzano znane od lat tezy o naciskach i winie pilotów. Rządowa komisja przekonywała, że materiały potwierdzają wyniki jej śledztwa. Jednak wciąż nie wiemy, czy w Smoleńsku były materiały wybuchowe czy nie, nie wiemy czy na ciałach ofiar są ślady wybuchu czy nie. Nie ma innych kluczowych materiałów i informacji. Jak zatem oceniać doniesienia dot. nowych odczytów?
Mec. Małgorzata Wassermann: Przede wszystkim jestem kompletnie zdezorientowana. Nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, której opinii mogę wierzyć, a której nie, któremu odczytowi można ufać. To jest rzeczą niepojętą, żeby kopie między sobą tak mocno się różniły, by na podstawie tych kopii odczytywano tak różne rzeczy. Wydaję mi się, że sytuacja dojrzała do takiego momentu, że należy powiedzieć: „dość”. Należy zacząć od początku, ale na forum międzynarodowym, przy takim organie, który zagwarantuje obiektywizm i niezależność.
Mówi Pani o różnych kopiach. Media uznały, że ostatnia z nich jest przełomowa. Jest?
Ja nie widzę tam żadnego przełomu. Dla mnie materiał, jaki ukazał się w internecie, nie zmienia w żaden sposób sprawy przebiegu tragedii smoleńskiej, nie ma wpływu na ocenę jej przebiegu. Przez fachowców podważana jest już wartość dowodowa tych materiałów. Eksperci wskazywali, że ten materiał nie może być podstawą do wiarygodnych ustaleń. Ta sprawa jednak nie wpływa na miejsce ulokowania szczątek samolotu, na brak krateru na miejscu tragedii, na rozrzut części samolotu, na charakter odkształceń, sposób zniszczenia maszyny. Główne tezy i wątpliwości, wskazujące, że tragedia nie przebiegała w taki sposób, jak twierdzi dr Lasek, nie zostały tym stenogramem w żaden sposób podważone.
Polska prokuratura i media wracają do tez Anodiny i raportu MAK, zaś w Niemczech ukazuje się książka Jurgena Rotha, która wskazuje na wątek zamachu przeprowadzonego przez FSB. Co Pani sądzi o tych doniesieniach?
Ta publikacja to szansa, by dać opinii publicznej na świecie możliwość spostrzeżenia, że narracja pani Anodiny i MAK nie polega na prawdzie. W obliczu tragedii samolotu malezyjskiego, tego co dzieje się na Ukrainie wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej tego momentu, w którym kraje trzecie chcą nas wspomóc. One zdają sobie sprawę, że sprawa tragedii smoleńskiej jest niejasna i wciąż nie wyjaśniona. Liczymy na to, że dzięki takim publikacjom, jak Pana Rotha dojdzie do przewartościowania pewnych rzeczy, zaś opinia międzynarodowa nas wesprze.
Na konferencji UKSW dot. sprawy smoleńskiej mówiła Pani, że zawiodła się na środowisku wymiaru sprawiedliwości, które milczało, gdy w sprawie 10/04 łamano podstawowe zasady postępowania. Kto jest odpowiedzialny za to, że w tym śledztwie są łamane podstawowe standardy?
To jest trudne pytanie, ponieważ nie mamy możliwości sprawdzenia, kto spowodował, że większość czynności nie została wykonana, kto spowodował, że niektóre działania wykonano po czasie. Nie mamy również możliwości zadania pytania, jakie czynności i badania wykonywał pan Lasek. Pamiętajmy, że już po tragedii zmieniono prawo lotnicze, co umożliwiło komisji uchylanie się od odpowiedzi. I oni powoływali się na to prawo w czerwcu 2010 roku. To jednak nie ma racji bytu, ponieważ gdy katastrofa miała miejsce obowiązywały jeszcze stare przepisy. Prawo nie działa wstecz. Dr Lasek powinien zostać przesłuchany i ujawnić wszystkie badania, które rzekomo wykonała komisja Millera.
Rozmawiał Stanisław Żaryn
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
32. Biegli wskazują kolejnego
Biegli wskazują kolejnego winnego katastrofy smoleńskiej
Z
niewiadomych przyczyn prokuratura zdecydowała się postawić zarzuty
tylko dwóm kontrolerom, choć biegli wskazywali na winę jeszcze jednej
osoby - podaje Radio ZET. Oprócz dwóch kontrolerów lotu Witora Ryżenki i Pawła Plusnina biegli uznali, że do katastrofy przyczynił się także ich dowódca - Nikołaj Krasnokutski - pisze Radio ZET.
Zdaniem biegłych - Wiktor Ryżenko, kierownik strefy lądowania przyczynił się do katastrofy źle naprowadzając samolot z polskim prezydentem na pokładzie, podawał błędne dane załodze samolotu, utwierdzał załogę, że ta jest na kursie i ścieżce, a faktycznie na niej nie była. Drugim błędem Ryżenki jest, zdaniem biegłych, zbyt późne wydanie komendy o odejściu na drugi krąg.
Ppłk Paweł Plusnin miał z kolei przyczynić się do katastrofy nie zamykając lotniska w Smoleńsku, a nakazywały mu to rosyjskie przepisy lotnicze. Biegli, co ciekawe, obwiniają za katastrofę także dowódcę wieży na lotnisku Siewiernyj, czyli płk. Nikołaja Krasnokuckiego. Miał on się przyczynić do wypadku akceptując łamanie procedur i przepisów przez swoich podwładnych.
Z niewiadomych przyczyn prokuratura zdecydowała się postawić zarzuty dwóm kontrolerom, a ich dowódcy nie.
Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej
zarzucił Polsce brak współpracy w śledztwie smoleńskim. W oficjalnym
komunikacie, prokuratorzy prowadzący postępowanie w sprawie przyczyn katastrofy Tu-154M poinformowali, że strona polska nie odpowiedziała na kilka wniosków o pomoc prawną.
Z
dokumentu opublikowanego przez Komitet Śledczy nie wynika, o jaką pomoc
prawną chodzi. Rosjanie już dwa lata temu zapowiadali, że prowadzone
przez nich śledztwo jest na ukończeniu. Później jednak przestali informować o postępie prac. W przeddzień piątej rocznicy katastrofy smoleńskiej stwierdzili, że z winy Polski nie mogą podjąć decyzji procesowych w sprawie dochodzenia. Komitet Śledczy przypomniał także, że wrak Tupolewa jest dowodem w sprawie i jego zwrot Polsce zostanie rozważony po zakończeniu postępowania.
Śledczy
kolejny raz odnieśli się również do ostatnich działań polskich
prokuratorów, którzy postawili zarzut sprowadzenia katastrofy rosyjskim
kontrolerom lotów. W opinii rosyjskich prokuratorów - działania obsługi
naziemnej lotniska w Smoleńsku były zgodne z procedurami.
Strona polska zdziwiona zarzutami
Naczelna Prokuratura Wojskowa jest zaskoczona zarzutami rosyjskich śledczych.
Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Polsce, że nie
odpowiedziała na kilka wniosków o pomoc prawną w śledztwie ws.
katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem. Realizujemy każdą prośbę Rosji - mówi IAR podpułkownik Janusz Wójcik rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Rzecznik
podkreślił, ż według jego wiedzy do tej pory było trzydzieści jeden
takich wniosków. Większość już zrealizowano. Pozostało tylko kilka w tym
jeden dotyczący przesłuchania pięćdziesięciu osób. Przesłuchano czterdzieści osiem, dwie są za granicą i Rosja o tym wie - podkreśla podpułkownik Janusz Wójcik.
Komitet Śledczy oświadczył też, że wrak tupolewa jest dowodem rzeczowym w śledztwie i że jego przekazanie stronie polskiej zostanie rozważone po zakończeniu dochodzenia.
Arabski nie stawił się na procesie ws. Smoleńska
Jak
poinformowało Polskie Radio, były szef Kancelarii Prezesa Rady
Ministrów, a obecnie ambasador RP w Madrycie Tomasz Arabski nie stawił
się na procesie byłego wiceszefa Biura Ochrony Rządu gen. Pawła
Bielawnego.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
33. Gen. Błasika jednak w
Gen. Błasika jednak w kokpicie nie było? Radio ZET: Autorka głównej opinii nie jest pewna
katastrofa smoleńska
Radio
dotarło także do innej opinii, w której biegli opisują rażące błędy
rosyjskich kontrolerów Wiktora Ryżenki i Pawła Plusnina oraz ich dowódcy
Nikołaja Krasnokutskiego.
Duda straci na sprawie smoleńskiej?
Agnieszka Kublik
2015-04-09
http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,17725127,Duda_straci_na_sprawie_s...
Badanie Ariadna, 3-7 kwietnia 2015 r., próba losowo-kwotowa, ogólnopolska, reprezentatywna, 1088 dorosłych Polaków.
Badanie zostało przeprowadzone na początku kwietnia. Norbert
Maliszewski, dr hab., politolog UW, zapytał, który z kandydatów na
prezydenta RP politycznie rozgrywa 5. rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Kto gra Smoleńskiem?
NPW ujawnia stenogram z nowego odczytu nagrań z tupolewa. "Przetnie to spekulacje i domysły"
katastrofa smoleńska
"Pod wpływem pewnych wypowiedzi publicznych okazało się, że jedyną
formułą, która pozwoli przeciąć spekulacje i wyjaśnić te niedopowiedzenia,
stało się zamieszczenie tych dokumentów na stronie internetowej
prokuratury".
Prof. Binienda i dr Szonert-Binienda: „Wojskowi prokuratorzy powinni zdjąć polskie mundury i założyć rosyjskie”
„My wykonujemy rzetelne badania,
prokuratura łamie prawo. Ujawnione dziś zapisy z kokpitu stanowią daleko
idącą amatorską interpretację, ukierunkowaną pod oficjalną tezę, czyli
oficjalną wersję tragedii smoleńskiej”.
Prokuratura winna zamieszania? "Jeden wielki bełkot informacyjny"
- Prokuratura wprowadzała w błąd opinię publiczną, a co
najgorsze, wprowadzała w błąd rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej.
To...
czytaj dalej »
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
34. 13:50Wdowa po generale
Zespół Parlamentarny zaprezentuje raport
W Sejmie trwa posiedzenie Zespołu Parlamentarnego ds.
Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku, na którym
to zostanie zaprezentowany raport pt. “Kto odpowiada za Smoleńsk. Pięć
lat po Smoleńsku”.
Dokument składa się trzech części. Pierwsza dotyczy przygotowania do
lotu. Druga, która została już opublikowana w Brukseli w języku
angielskim poświęcona została kwestii zaniedbań podczas badania
katastrofy i nieprawidłowości raportu rosyjskiego MAK-u.
Trzecia cześć przedstawia natomiast badania i wnioski niezależnych ekspertów.
Prof. Kazimierz Nowaczyk, który współpracuje z parlamentarnym
zespołem, w rozmowie z naszym reporterem powiedział, że w raporcie
zostały przedstawione dowody potwierdzające wybuch na pokładzie rządowej
maszyny.
- Nie jeden, tam jest poziom na trzy miejsca, odtrącenie
końcówki skrzydła, wybuch w kadłubie i wybuch w salonce prezydenta. To
są trzy elementy łańcucha zdarzeń, które doprowadzają do całkowitego
zniszczenia tego samolotu. Zbiór materiałów jest ogromny. Mamy nadzieję,
że ten zbiór materiału będzie ogromną pomocą dla komisji
międzynarodowej, co myślimy i cały czas chcemy, żeby nastąpiło – powiedział prof. Kazimierz Nowaczyk.
Wdowa po generale Błasiku: "Przemysł pogardy pracuje pełną parą"
temat mojego męża została już wyjaśniona. Okazuje się jednak, że moja...
czytaj dalej »
Posiedzenie zespołu Macierewicza. "Był wybuch". Dowód? "Badanie metodą koniunkcyjnie złożoną"
Wdowa po Sławomirze Skrzypku: naiwnie sądziłam, że państwo wyjaśni katastrofę
Naiwnie wierzyłam, że państwo polskie wyjaśni
katastrofę smoleńską. Dziś to wyjaśnianie oceniam bardzo źle -
powiedziała w...
czytaj dalej »
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
35. Mec. Wassermann w Sejmie:
Mec. Wassermann w Sejmie: Jako prawnik nie jestem w stanie więcej zawierzyć NPW. "Ich działania to ohydna manipulacja"
"Muszę powiedzieć, że nic i nikt nie jest w stanie wpłynąć, bym odzyskała zaufanie do jakiegokolwiek działania ze strony NPW".
Wassermann wróciła do przecieku ws. publikacji „nowych stenogramów w ostatnich dniach.
— mówiła.
Córka śp. Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie
smoleńskiej przekonywała, że działania wojskowych
prokuratorów nie budzą zaufania.
— tłumaczyła.
I dodawała:
— przypominała Wassermann.
Mówiła też o powołaniu Andrzeja Artymowicza jako biegłego prokuratury wojskowej.
— zwracała uwagę.
— zastanawiała się Wassermann.
Przypomniała przy tym, że prokuratura nie zgłaszała wątpliwości do
ekspertyz Instytutu Sehna. Dlaczego więc zdecydowała się na powołanie
kolejnych biegłych i ekspertyz?
— zakończyła pani mecenas.
Analiza mec. Pszczółkowskiego w Sejmie: „Na wraku tupolewa występowały materiały wybuchowe!”
http://wpolityce.pl/smolensk/240435-analiza-mec-pszczolkowskiego-w-sejmi...
Pełnomocnik części rodzin
ofiar katastrofy przedstawiał szereg dowodów i dokumentów, które
podważają dotychczasowe wysiłki prokuratorów, którzy zapewniają, że badają próbki z wraku pod kątem obecności materiałów wybuchowych.
— mówił, nawiązując do rosyjskiego stwierdzenia o „rozważeniu oddania wraku” po zakończeniu przez nich postępowania.
Pszczółkowski zapewniał, że materiały prokuratorskie do których ma
dostęp jako pełnomocnik rodzin ofiar jasno wskazują na spore manipulacje
przy procesie badania.
— przypominał.
Zdaniem Pszczółkowskiego źródłem przecieku ws. ostatnio publikowanych „nowych stenogramów” są właśnie prokuratorzy.
A co ze sprawą obecności materiałów wybuchowych na wraku?
— mówił.
Zwracał też uwagę na szereg nieprawidłowości przy ekspertyzach wykonanych przez biegłych CLKP i prokuratury.
— tłumaczył.
Jak mówił, niezależni naukowcy zajmujący się sprawą wykazali szereg nieprawidłowości przy metodologii zastosowanej przez CLKP.
— przedstawiał ją Pszczółkowski.
Mecenas przedstawił przy tym nagrania i analizy świadczące o tym, że badania przeprowadzone przez „ekspertów” z CLKP są niewiarygodne… nawet zdaniem ich samych! Szerzej o sprawie pisał Marek Pyza, do którego tekstów odsyłamy.
CZYTAJ TAKŻE: Marek Pyza: Tego już nie da się wytłumaczyć! CLKP wpadło we własne sidła. Próbki ze Smoleńska muszą być zbadane jeszcze raz
Chodzi o zastosowaną przez biegłych metodologię GC/MS, która zawodzi przy wykrywaniu heksogenu.
— mówił.
Jak dodawał Pszczółkowski, państwo profesorowie napisali maila do producenta urządzenia zastosowanego przy innej metodzie: GC/TA - czy taką metodą jest się w stanie wykryć ftalany. Odpowiedź okazała się jasna - to niemożliwe.
**A właśnie biegli przekonywali, że w miejscu, gdzie z dużym prawdopodobieństwem wykryto środki
wybuchowe - znaleźli ftalany, a nie heksogen. Zrezygnowali jednak w
swoich badaniach z użycia specjalnego filtru, który pozwoliłby odrzucić
tego typu pomyłki.
— mówił mecenas.
I dodawał:
— ocenił.
Kończąc, przekonywał, że sprawa jest niezwykle poważna:
— mówił Pszczółkowski, przedstawiając niezależnych profesorów zajmujących się sprawą.
-------------------------------
Polityka
"Wszyscy, którzy nie podpisują się pod teorią zamachu, muszą dostać po buzi. Nie dogadamy się"
''Jak ktoś miał czelność napisać nie taką ekspertyzę, to mu się do dziadka dogrzebali. Nie chodzi im o prawdę''
Tomasz Lis przekonuje, że nie ma szans na wyciszenie sporu wokół
przyczyn katastrofy smoleńskiej. - Nie dogadamy się, bo drugiej stronie
zależy nie na prawdzie, tylko na ich prawdzie o zamachu. Pan Artymowicz
miał czelność napisać nie taką ekspertyzę i już mu się do dziadka
dogrzebali. Przecież to szaleństwo - mówił szef "Newsweeka" w TOK FM.Jak przekonywał Lis, "niektórzy z prokuratorów" prowadzących śledztwo w
sprawie katastrofy smoleńskiej "dostają telefony, anonimy, obelgi". -
Dwa razy włamano się do garażu znanego dziennikarza telewizyjnego,
odkręcono koła, porysowano samochód i napisano "PeOwska świnia". Jak mamy się dogadać? - pytał dziennikarz.
Żakowski: Smoleńska mgła opadła, zastąpiła ją mgła pisowska. Nie wolno robić...
Świat
Katastrofa
smoleńska - zagraniczne media o rocznicy. "Polskie społeczeństwo wciąż
podzielone", a "politycy tańczą na kościach ofiar"
Katastrofa smoleńska - zagraniczne media wspominają o piątej rocznicy
tragedii. Największą uwagę zwracają na nowe stenogramy i teorie o
zamachu. Niektóre media w Rosji podkreślają, że katastrofa jest
elementem gry politycznej. Zwracają też uwagę na oskarżenia wobec
rosyjskich kontrolerów lotu.
Piotr Stasiński
Sekta zakrzykuje prawdę o katastrofie. Ale groźniejsi są ci, którzy ją zacierają
W zakłamywaniu koszmarnej i niestety, trywialnej prawdy o katastrofie
smoleńskiej uczestniczą nie tylko wyznawcy smoleńskiej religii: mitu
zamachu, mordu i zdrady narodowej oskarżający polskie władze o spisek z
Putinem. Mgłę smoleńską rozsnuwają już pięć lat również ci, którzy
uporczywie twierdzą, że "nie wiadomo, co się naprawdę zdarzyło",
"wątpliwości nie zostały rozwiane", "Polacy mają prawo wiedzieć" i że
"wciąż trzeba docierać do prawdy".
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,17730529,Katastrofa_smolenska__Sekta_zakrzykuje_prawde__Ale.html#ixzz3Wv5zK3lh
Cimoszewicz: Mam wrażenie, że pięć lat temu Putin był autentycznie poruszony katastrofą
- Mimo że dzisiaj pan Putin pokazuje swoją prawdziwą
brzydką twarz, mam wrażenie, że pięć lat temu był autentycznie
poruszony. Chwila była szczególna i empatia mogła być autentyczna- mówi
senator Włodzimierz Cimoszewicz, były premier, w rozmowie z Dorotą
Kowalską.
Maciej
Lasek: Nowe stenogramy nic nie wnoszą. Nie ma powodów, by wznawiać prace
komisji Millera
Analizując nowe
stenogramy, uderzyło mnie, że co jakiś czas pojawiały się w nich
wypowiedzi pozbawione sensu. To mogą być sygnały wskazujące, że biegli
zdecydowali się na dość...
Aleksander Smolar: Niezaleczone rany przekładają się na wiarę w zamachy [WYWIAD]
mitu katastrofy smoleńskiej będzie zależeć od stosunków Polski z Rosją.
Jeśli Rosjanie będą kontynuować agresywną politykę, to ten mit się
zaktywizuje -...
Prokuratura bada, czy wyniki rosyjskich sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej nie są sfałszowane
Naczelna Prokuratura Wojskowa bada, czy rosyjscy biegli nie
poświadczyli nieprawdy w opiniach po przeprowadzeniu sekcji zwłok ofiar
katastrofy smoleńskiej.
„Oddano śledztwo skompromitowanemu prokuratorowi Czajce”, „nie spisano rosyjskich obietnic zwrotu wraku”
–
Nie należało oddawać śledztwa państwu „tak wątpliwemu”, jak Rosja.
Przecież to się działo w czasie, kiedy prokuratorem był – nadal jest –
Jurij... więcej
Katyń miał być
użyty do rozpoczęcia kampanii wyborczej prezydenta (L. Kaczyńskiego
– przyp. red.) - powiedział w radiu TOK FM Lech Wałęsa. - To bolesna
prawda dla tych, którzy udają bohaterów. Obawiam się, że Rosjanie mają
dobrze...
Co jest w ostatniej rozmowie braci Kaczyńskich? „Przypuszczam, że byłaby bardzo przełomowa w śledztwie”
– Kwestia ostatniej rozmowy między panami Kaczyńskimi to jest
jedyna rzecz, której jeszcze nie wiem – powiedział w „Dziś wieczorem” w
TVP Info Maciej Komorowski, syn wiceszefa MSZ...
Cały czas się zastanawiam, czy jeszcze nas coś czeka. Mam nadzieję, że
nic – powiedział w TVP Info w programie „Dziś wieczorem” Maciej
Komorowski, syn wiceszefa MSZ Stanisława Komorowskiego, który zginął w
katastrofie smoleńskiej. Przyznał, że wie w tej sprawie już prawie
wszystko. – Jest jeszcze kwestia dla mnie bardzo istotna. Kwestia
ostatniej rozmowy między panami Kaczyńskimi – powiedział i dodał, że
chciałby kiedyś poznać treść i przebieg rozmowy między braćmi
Kaczyńskimi, do której doszło podczas tego tragicznego lotu.
–
Zastanawiam się co tam jest, ponieważ zbyt wiele informacji, w tym
informacji z ostatnich dni, stawia sytuację w bardzo dziwnym świetle. I
jestem zdziwiony, że ktoś był w stanie doprowadzić do takiego przebiegu
lotu, w takich warunkach – mówił Komorowski. – I w tym wypadku nie
podoba mi się, że my Polacy potrafimy takie zachowania tolerować.
Powinniśmy to natychmiast wyeliminować. Potrzebne są zmiany –
przekonywał.
Szwajcarska gazeta szydzi z ofiar katastrofy Smoleńskiej. „10.4.2010 zginęła niewielka część polskiej elity. Ta zacofana i najmniej znacząca”
http://wpolityce.pl/smolensk/240477-szwajcarska-gazeta-szydzi-z-ofiar-ka...
Artykuł, który ukazał się dziś w szwajcarskim dzienniku „Basler Zeitung”(nakład: 130 tys. egz.) pod tytułem „Polska się zmieniła - ale nieznacznie”, bije jednak wszystkie te poprzednie komentatorskie dzieła na głowę.
Komentator gazety Daniel W. Szpilman obwieścił z okazji 5 rocznicy katastrofy Smoleńskiej, że 10.4.2010 zginęła „tylko niewielka część polskiej elity. „Większość ofiar należała do konserwatywno-katolickiej partii Prawo i Sprawiedliwość. Była to zacofana mniejszość, która niewiele dobrego wniosła do życia politycznego kraju” – pisze Szpilman. I dodaje: „Ci ludzie podżegali do nienawiści wobec homoseksualistów, żydów i liberałów i blokowali rozwój polskiego społeczeństwa”.
Dając do zrozumienia, że wobec tego zasłużyli na śmierć i nie ma co sobie zaprzątać nimi głowy. A już tym bardziej upamiętniać ich w jakikolwiek sposób. Ale na tym jeszcze nie koniec żenujących dywagacji komentatora „Basler Zeitung”, który, jak można przypuszczać jest żydem, liberałem albo homoseksualistą, a może i te trzy rzeczy na raz, tak często wraca do tego wątku.
Według niego zwolennicy PiS bowiem winią za katastrofę na zmianę Rosjan, CIA i gejów, a sam PiS instrumentalizuje katastrofę w celach politycznych. Oczywiście bezskutecznie. „W uroczystościach upamiętniających ofiary katastrofy uczestniczą wyłącznie emeryci w wieku 80 lat i więcej. A prawdziwe elity, polityczne, gospodarze i kulturalne, się z nich zwyczajnie śmieją” – konstatuje, z przekonaniem, Szpilman. Obraz nędzy, który przedstawia ten tekst, dopełnia zamieszczone nad nim zdjęcie z podpisem: „Minister sprawiedliwości Jarosław Kaczyński składa kwiaty…”
Jeśli już, drodzy redaktorzy „Basler Zeitung”, zamierzacie się nabijać z tragicznej śmierci 96 osób, to moglibyście choćby sprawdzić o kim piszecie. Bo najwyraźniej nie wiecie nawet kim jest Jarosław Kaczyński. A może warto wiedzieć, kogo się tak bezwstydnie szkaluje.
Msza św. w Kaplicy Pałacu Prezydenckiego
W Kaplicy Pałacu Prezydenckiego została w sobotę rano odprawiona
Msza święta w intencji Ofiar Katastrofy Smoleńskiej związanych z urzędem
prezydenckim. Udział w niej wzięła Para Prezydencka wraz z rodzinami
ofiar.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
36. Podzieliły nas smoleńskie
Podzieliły nas smoleńskie kłamstwa i posmoleńskie chamstwo. Połączyć może tylko prawda
http://wpolityce.pl/smolensk/240432-podzielily-nas-smolenskie-klamstwa-i...
Każdy ma swoje wspomnienia z 10 kwietnia 2010 roku. Chcę podzielić się własnymi, bo wierzę, że coś uniwersalnego w nich się odbija. Jakaś prawda – o nas, Polakach i o naszym państwie. Cóż zatem pamiętam?
Pamiętam swoje łzy i klęczenie przed telewizorem, by to, czego domyślałem się od pierwszych informacji, nie okazało się prawdą. By intuicja po wiadomości, iż „były problemy z lądowaniem” wskazująca, że nikt nie przeżył, była błędna.
Pamiętam szok i niedowierzanie, że oto większość polskiej
elity, i to elity wolnej, niepodległej ojczyzny, nie postkomunistycznego
establishmentu, zginęła na rosyjskiej ziemi, lecąc złożyć hołd elicie dawnej – bohaterom zamordowanym strzałem w tył głowy przez sowieckich bydlaków.
Pamiętam ból, gdy okazało się, że są ludzie, i to nawet wśród moich znajomych, którzy tragedię w Smoleńsku traktują jak jeszcze jeden anonimowy wypadek samochodowy – tylko dlatego, że zginął tam nielubiany przez nich i wyśmiewany przez ich ulubione media prezydent.
Nie potrafiłem tego zrozumieć. Podobnie jak tego, że w mojej
macierzystej redakcji, jaką była wtedy „Rzeczpospolita”, tak wiele osób
próbowało mnie przekonać, że „ludzie zaraz zapomną” i że „sprawa
ucichnie w kilka tygodni”. Myliliście się, panie i
panowie. Na szczęście.
Pamiętam swój bezwiedny spacer 10 kwietnia w południe - w
stronę Krakowskiego Przedmieścia, kupno zniczy i ich pierwszą garstkę,
jaka płonęła już w dwie godziny po tragicznej wiadomości. Późniejsze
gigantyczne tłumy wzdłuż trasy przejazdu ciała śp. Prezydenta, potem
Pani Prezydentowej. Dzikie, nieprzebrane tłumy, sam jechałem wśród setek
sobie podobnych rowerem tuż za samochodowym konduktem, ulicami spływały rzeki kwiatów i łez.
A potem jeszcze większe tłumy Polaków chcących pożegnać Parę
Prezydencką w Pałacu Prezydenckim. Dziś przyjmuje się, że było to blisko
200 tysięcy osób. Ludzie stali po trzy doby.
Niestety, tablica, która ma to „upamiętniać”, nie porusza nikogo. Wszak tak miało być. Był jeszcze wielki ludzki strumień ciągnący się od katedry na Starym Mieście daleko za Rynek Nowego
Miasta – tam też żegnano ofiary Smoleńska.
Pamiętam nawał natychmiastowych teorii dotyczących przyczyn katastrofy,
wśród których najczęściej media podawały tę o wyłącznej winie polskich
pilotów. I swoje rozmowy z późniejszymi „lemingami” o teorii zamachu –
moje pytania do nich: dlaczego nikt nawet o takiej możliwości nie
wspomina? I ich odpowiedzi: bo jaki to ma sens? Kto chciałby zabić Lecha
Kaczyńskiego? Ciekawe, że wielu z nich nienawidziło go z całego serca –
za jego godność, której sami dawno się wyzbyli, za miłość do
ojczyzny, którą sami pomiatali, bo tak podpowiadały im ich gazety i
telewizje. Ale przyjąć, choćby jako absurdalną hipotezę, że ktoś mógł
chcieć go zabić – tego nie umieli. A może tylko się bali?
Współczuję im do dziś, nie umiałbym tak żyć.
Pamiętam przemysł
pogardy, rozpętywany przez polityków i dziennikarzy, których nazwiska
okryły się wtedy wieczną hańbą. „Żarty” z „kaczki po smoleńsku”, z
„podmiany ciał”, z „Janusz, to ty?”, gdy jeden z „przemysłowców” zaczął
wygłupiać się, paradując w okularach zerówkach, a dzisiejszy prezydent,
jego wtedy przyjaciel, witał go – mimo tych strasznych „żartów” – z szerokim uśmiechem.
Pamiętam media, które promowały pogardę, nienawiść i
zbydlęcenie – tyko po to, by żałoba narodowa nie przysłużyła się partii
brata Prezydenta. Opisy rozczłonkowanych ciał, apele Andrzeja
Wajdy o palenie zniczy, ale na grobach sowieckich najeźdźców, jego
brutalny sprzeciw wobec pochówku Śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu,
promowanie chama o nazwisku Taras, krzyże z puszek „zimnego Lecha” (za to, że browar próbował wykorzystać to potem aluzyjnie w reklamie, nigdy już nie wziąłem tego g… do ust),
pseudoartystów „bojących się tłumów na Krakowskim Przedmieściu”,
usuwanie siłą Krzyża harcerzy, drwiny ze starszych ludzi, którzy
modlitwą próbowali oswoić tragedię, gaszenie zniczy przez Straż Miejską…
Pamiętam łzy Moniki Olejnik, a potem także jej straszne manipulacje
(kłótnię gen. Błasika z mjr. Protasiukiem promowała z całych sił).
Dziesiątki medialnych
„wrzutek”, których wyliczanie zajęłoby cały dzień – o
„debeściakach”, o „jak nie wyląduję, to mnie zabiją”, o pijanym Błasiku,
który „był w kokpicie”, a skoro nie ma na to
dowodów, to i tak się znajdą.
Pamiętam słowa Bronisława Komorowskiego, które po tym
wszystkim zabrzmiały jak dźwięk uderzenia w twarz – że „państwo polskie
zdało egzamin”. Słowa Ewy Kopacz o „przekopywaniu ziemi przez Rosjan na
metr w głąb”. Oddanie śledztwa Rosjanom, naszym
„przyjaciołom”, jak ich wtedy nazywał premier Tusk, choć dziś próbuje
się z tego wykpić ucieczką zagranicę. Upokorzenia związane z czarnymi
skrzynkami i wrakiem samolotu,
dziesiątki żenujących wypowiedzi na jego temat, choćby Radosława
Sikorskiego, że „wrak już nie jest dowodem”, choćby Tuska, że „Rosjanie
rozumieją, że na drugą rocznicę tragedii powinni wrak oddać”.
Pamiętam wreszcie wszystkich tych, którzy wbrew rozsądkowi i logice
utrzymywali, że „wszystko jest jasne”, „arcyboleśnie proste”, że
„przyczyny katastrofy są od dawna znane” – chociaż nawet Rosja wciąż
prowadzi swoje śledztwo, chociaż zespoły Millera i Laska
były tak profesjonalne i „niepodlegające dyskusji”, że nie potrafiły
nawet… odczytać zapisów czarnych skrzynek – jak dowiadujemy się
ostatnio.
Pamiętam wszystkich, którzy najpierw czynili wszystko, by nas okrutnie
podzielić, a dziś od rana łkają, jak bardzo jesteśmy podzieleni.
Pamiętam wreszcie, że prawda zawsze wypływa na wierzch – czy w lesie
katyńskim, czy w smoleńskim błocie. A wtedy pokonuje
kłamstwo i wyzwala zakłamanych.
Tego wam życzę, panie i panowie, którzy na tragedii
smoleńskiej połamaliście sobie moralne kręgosłupy. Nie lękajcie się, jak
mawiał święty Jan Paweł II – my pamiętamy, więc i wam nie damy o Smoleńsku i o tym, co było po nim, zapomnieć. Nigdy.
autor:
Krzysztof Feusette
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
37. NPW zapewnia, że nie
NPW zapewnia, że nie udostępniła „Newsweekowi” zdjęć i rzuca cień podejrzeń na pełnomocników i… rodziny
Prokuratura wojskowa, prowadząca śledztwo smoleńskie, odniosła się do skandalicznej
publikacji tygodnika „Newsweek”, który w najnowszym numerze ujawnił
zdjęcia z pokładu rządowego tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku. **O zgodę na upublicznienie fotografii nie proszono rodzin ofiar, co wywołuje zrozumiałe krytyczne oceny bliskich, którzy zginęli w Smoleńsku.
CZYTAJ TAKŻE: Zagrodzki o publikacji „Newsweeka”: Autor tekstu jest zwykłą hieną. To przeszło granicę dopuszczalnych działań. NASZ WYWIAD
W odpowiedzi na publikację tygodnika NPW wydała oświadczenie.
— zarzeka się prokuratura wojskowa.
I rzuca cień podejrzeń na pełnomocników, a nawet na członków rodzin.
— pisze NPW, jakby sugerując, kto może stać za przeciekiem do mediów.
Na koniec prokuratura informuje:
CZYTAJ TAKŻE: „Newsweek” pompuje się Smoleńskiem i lekceważy rodziny ofiar. Na zdjęcia z TU-154M trzeba patrzeć w kontekście śledztwa
CZYTAJ TAKŻE: „Newsweek” na czele frontu „racjonalnych”. Pismo Lisa wskazuje Jarosława Kaczyńskiego, jako winnego ws. smoleńskiej
CZYTAJ TAKŻE: NASZ NEWS. Rodziny ofiar tracą cierpliwość. Jest skarga do Sądu Najwyższego na wojskowych prokuratorów
Znając dotychczasowe doświadczenia związane z polityką informacyjną NPW, widząc jak wygląda działalność prokuratury wojskowej niestety nie można ufać zapewnieniom, jakie czytamy w komunikacie NPW. Słowo prokuratorów wojskowych dziś jest tyle warte, co etyka i empatia dziennikarzy „Newsweeka”.
http://wpolityce.pl/smolensk/240744-npw-zapewnia-ze-nie-udostepnila-news...
Rodziny smoleńskie upominają się o prawdę. Złożyły skargę do SN
Osiem rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej złożyło skargę do Sądu Najwyższego na sposób wyjaśniania przez prokuraturę katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.
Bliscy ofiar mają dość łamania praw przez wojskowych prokuratorów i
tego jak prowadzą oni postępowanie – poinformował portal „wPolityce”.
Rodziny wskazują, że mamy do czynienia z przewlekłością śledztwa.
Wnoszą, by Izba Wojskowa Sądu Najwyższego zaleciła prokuratorom m.in.:
zwrócenie się do Rosji z ponownymi wnioskami o wydanie bądź wypożyczenie
rejestratorów z Tu-154M oraz wraku samolotu.
Chcą także ponowienia wniosków dotyczących pomocy prawnej, które Moskwa ignoruje bądź realizuje opieszale.
Dariusz Fedorowicz, brat prezydenckiego tłumacza śp. Aleksandra
Fedorowicza, który zginął w katastrofie – powiedział, że Sąd Najwyższy
powinien przyjrzeć się pracy śledczych.
- Jest to skarga na sposób postępowania, na jego
przewlekłość. Chcemy, żeby Sąd Najwyższy tą skargę rozpatrzył i pochylił
się nad pracą tej prokuratury. Chodzi o naprawienie – mówiąc
najogólniej – tych nieprawidłowości, szkód i wad prawnych, które
wystąpiły w postępowaniu prokuratury, które powodują – naszym zdaniem –
że to śledztwo jest bardzo ułomne. Chcielibyśmy, żeby Sąd Najwyższy
ustosunkował się do tego i spowodował usunięcie tych wad prawnych. Pismo
zawiera wszystkie aspekty w których jest prowadzone to postępowanie –
mówiąc najogólniej i najdelikatniej – bardzo nieprawidłowo – powiedział Dariusz Fedorowicz.
Rodziny chcą też, by Izba Wojskowa Sądu Najwyższego zaleciła wydanie
załączników do pozyskanych w śledztwie opinii. Pokrzywdzeni nie są
informowani o zlecanych przez prokuraturę ekspertyzach biegłych i
wpływaniu ich opinii – napisał portal.
Tymczasem, już ponad połowa Polaków uważa, że przyczyny katastrofy
smoleńskiej nie zostały dotąd wyjaśnione – wynika z sondażu IBRiS dla
“Rzeczpospolitej”.
"Gołym okiem widać, że Putin nie jest zaskoczony tym, co się stało w Smoleńsku"
zobacz więcej »
"W Smoleńsku nie doszło do zamachu". To opinia 60 proc. badanych
zobacz więcej »
60 proc. ankietowanych uważa, że w Smoleńsku nie doszło do zamachu
(36 proc. "zdecydowanie nie", 24 proc. "raczej nie"). Przeciwnego zdania
jest 29 proc. respondentów (10 proc. "zdecydowanie tak", 19 proc.
"raczej tak").
11 proc. badanych nie ma zdania w tej sprawie.
Respondenci odpowiedzieli na to pytanie trzy dni po uroczystościach upamiętniających piątą rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Sondaż
został zrealizowany przez Millward Brown 13 kwietnia 2015 r. na
ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1002 dorosłych Polaków.
Wywiad prezydenta w Kontrwywiadzie RMF FM
Polityka informacyjna prokuratury ma ogromne znaczenie dla budowania
braku pewności Polaków, że sprawy są ostatecznie wyjaśnione, nazwane,
zdefiniowane - mówił prezydent w RMF FM.
Prezydent krytycznie o polityce informacyjnej prokuratury
Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że chce zaprosić
Prokuratora Generalnego na rozmowę, żeby wyjaśnić skąd się biorą te
niespójności, jeśli chodzi o politykę informacyjną w kwestiach
dotyczących katastrofy smoleńskiej.
Fałszerstwa, brak uprawnień... "Załoga tupolewa nie powinna być dopuszczona do lotu". OPINIA BIEGŁYCH
Załoga
nie powinna być dopuszczona do lotu w dniu 10 kwietnia 2010 r. - brzmi
fragment ekspertyzy biegłych powołanych przez Wojskową Prokuraturę
Okręgową w Warszawie, do której dotarło TVN24.
Rozwalić prawdę w drobny MAK. Kolejna smoleńska wrzutka. Tym razem więcej niż szpetna. Po prostu haniebna
„Nic nie jest napisane wprost, ale
sugestia jest jasna: w sprawie Smoleńska zawinili ci, którzy zginęli. To
przez ich zaniedbania i kłamstwa doszło do narodowej tragedii”.
Załoga nie powinna być dopuszczona do lotu w dniu 10 kwietnia 2010 r.
zobacz więcej »
Dorn: Przed katastrofą było fatalnie. Piloci i technicy zaczęli odchodzić
- Po wprowadzeniu ustawy dotyczącej uposażeń w 2004
roku, piloci i technicy zaczęli odchodzić (ze specpułku). Załamał się...
czytaj dalej »
Ostatnie godziny przed lotem do Smoleńska. Załoga z łapanki i bez uprawnień, błędna prognoza
przepisowych dwóch godzin jej członkowie mieli na przygotowania 20
minut....
czytaj dalej »
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
38. Pod znakiem tryzuba
Pod znakiem tryzuba siedmioramiennego
Kiedy jednak okazało się, że niemiecka razwiedka za
pośrednictwem pana Rotha właśnie dołożyła pod kocioł, Najwyższy Nakaz
został natychmiast odwołany, co pokazuje, jak głęboki jest w naszym
nieszczęśliwym kraju kryzys przywództwa. Ponieważ niemiecka razwiedka
dołożyła pod kocioł na rzecz zamachu, wszyscy mądrzy, roztropni i
przyzwoici nie mieli innego wyjścia, jak wrócić na nieubłagany grunt
przygotowany przez Stronnictwo Ruskie, według którego przyczyną
katastrofy był słynny „błąd pilota”, spowodowany naciskami w rodzaju „ląduj dziadu!”.
Drugie życie pięknej katastrofy
A cóż z tych ustaleń BND ma wynikać? Ano to, że
zamach – bo okazuje się, że w Smoleńsku był zamach - dokonany został z
inicjatywy pewnego polskiego generała, który oczywiście posłużył się
ruską FSB, jeśli chodzi o stronę techniczną.
Wracamy do „atmosfery zadumy”
Pan red. Roth, dziennikarz śledczy, co to z
niejednego komina wygartywał, sugeruje, iż katastrofa smoleńska była
następstwem zamachu z udziałem ruskiej FSB – ale wygląda na to, że
inicjatywa wyszła od tubylczej razwiedki.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
39. Biegli uderzają opinią w
Biegli uderzają opinią w Bogdana Klicha
będę się wypowiadał dopiero po zakończeniu śledztwa przez prokuraturę.
Żeby nie być podejrzewanym o wywieranie nacisków na śledczych - tak
zareagował wczoraj senator Bogdan Klich (PO) poproszony przez "Dziennik
Polski" o skomentowanie informacji TVN24, że za swoich rządów w MON
rzekomo wymuszał "przyspieszenie szkoleń pilotów na samolocie Tu-154M".
Taką konkluzję - według TVN24 - ma zawierać opinia biegłych przygotowana
dla Wojskowej Prokuratury Okręgowej. Eksperci uznali, że samolot lecący
do Smoleńska był pilotowany przez załogę, która nie miała do tego
uprawnień.
powiedział nam wczoraj, że śledczy, nawet gdyby znaleźli podstawy do
postawienia zarzutów byłemu ministrowi obrony, nie mogliby tego uczynić,
bo to osoba cywilna. A "cywilne" śledztwo w sprawie katastrofy
smoleńskiej Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła ostatecznie pod
koniec 2014 r. Nie znaleziono dowodów na niedopełnienie obowiązków lub
przekroczenie uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych
m.in. MON.
Bogdan Klich objął stanowisko szefa MON 16 listopada 2007 roku. 23
stycznia 2008 r. doszło do katastrofy wojskowej CASY w Mirosławcu.
Zginęło 20 osób, w tym 4 członków załogi. Wśród czynników, które
wpłynęły na zaistnienie katastrofy było złe wyszkolenie załogi z
Krakowa.
Mimo podjętych działań naprawczych 10 kwietnia 2010 r. spadł kolejny
samolot - tym razem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński.
Bogdan Klich złożył rezygnację ze stanowiska ministra dopiero 29 lipca
2011 r., po ogłoszeniu raportu o przyczynach katastrofy przez tzw.
komisję Millera. Premier Donald Tusk powie- dział wtedy, że w jego
ocenie Klich nie ponosi współodpowiedzialności za wypadek pod
Smoleńskiem.
Następca Klicha - Tomasz Siemoniak rozwiązał 36. Specjalny Pułk
Lotnictwa Transportowego. W toku śledztwa prokuratorzy postawili zarzuty
niedopełnienia obowiązków m.in. byłemu dowódcy tej jednostki płk.
Ryszardowi R. i ppłk. Bartoszowi S.
Rosja nie przekaże dokumentów ws. Smoleńska? "To narusza interes państwa"
Rosja
nie przekaże dokumentów o organizacji lotów w Smoleńsku, informuje
Naczelna Prokuratura Wojskowa. Powód? Powołanie się m.in. na podstawowe
interesy państwa.
NPW chciała się zapoznać z "Instrukcją organizacji lotów na lotnisku Smoleńsk-Północny" i "Federalnymi przepisami lotniskowymi organizacji lotów Lotnictwa Państwowego Federacji Rosyjskiej". Tych jednak strona rosyjska nie chce przekazać.
- Uzasadniając swe stanowisko zastępca rosyjskiego prokuratora generalnego wskazał na artykuł europejskiej konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych z 1959 roku - mówi pap.pl mjr Maksjan.
Czytamy tam m.in., że "można odmówić udzielenia pomocy prawnej, jeżeli strona wezwana uzna, że wykonanie wniosku mogłoby naruszyć suwerenność, bezpieczeństwo, porządek publiczny lub inne podstawowe interesy państwa".
Dwóm rosyjskim kontrolerom z wieży smoleńskiej postawiono kilka tygodni temu zarzut popełnienia przestępstwa. - Pierwszemu z nich zarzuca się sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym (…), wobec drugiego wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym - mówił szef warszawskiej WPO płk Ireneusz Szeląg.
Rosyjski Komitet Śledczy "oświadczył wtedy, że nie dopatrzył się jakichkolwiek naruszeń w postępowaniu grupy kierowania lotami na lotnisku w Smoleńsku w dniu katastrofy", podaje także pap.pl.
--------------------------------------------------------
ODCINEK 1 - ZAMACH SMOLEŃSKI - Grzegorz Braun
ZAMACH SMOLEŃSKI - cykl filmów dokumentalnych - Odcinek 1
Realizacja i kolejne odcinki: http://www.bon-tv.com/pl
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
40. Niemiecka prokuratura
Niemiecka prokuratura generalna wszczęła wstępne dochodzenie wyjaśniające, czy w Smoleńsku doszło do zamachu!
http://wpolityce.pl/smolensk/254248-nasz-news-niemiecka-prokuratura-gene...
Niemiecka prokuratura wszczęła procedurę
sprawdzającą czy w Smoleńsku nie doszło do zamachu 10/04! - dowiedział
się portal wPolityce.pl. To efekt pojawienia się informacji, że BND jest w posiadaniu notatki mówiącej o eksplozji na pokładzie tupolewa.
W oficjalnym piśmie prokuratura powiadomiła o tym mec. Stefana Hamburę, pełnomocnika kilku rodzin smoleńskich.
Prokuratura rozpoczęła procedurę tzw. Beobachtungsvorgang. To
przypominające istniejące w prawie polskim postępowanie sprawdzające,
polega na wszczęciu wstępnego dochodzenia.
Procedurę tę ostatnio niemieckie organa śledcze zastosowały w sprawie
afery podsłuchowej, gdy uciekinier z NSA
(amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) Edward Snowden wyjawił,
że na podsłuchu był m.in. telefon kanclerz Angeli Merkel.
Beobachtungsvorgang ma za zadanie sprawdzić, czy
podejrzenia są słuszne, a prokuratura może korzystać z wszystkich
narzędzi jakie posiada: przesłuchiwanie świadków, żądania wydania
dokumentów, występowanie o pomoc prawną do innych państw.
W odniesieniu do katastrofy smoleńskiej niemieccy śledczy
przyjrzą się, czy nie doszło do aktu terroru. Niemieckie prawo,
konkretnie artykuły 89a i 89b kodeksu karnego, zezwala państwu
niemieckiemu na badanie wszystkich zdarzeń, w
których jest podejrzenie ataku terrorystycznego (np. dokonanego przez
służby specjalne innego państwa), nawet jeśli jedynymi ofiarami
są cudzoziemcy.
Niemieckie tryby prawne w
sprawie smoleńska ruszyły po tym, gdy 2 maja mec. Stefan Hambura
wysłał do kanclerz Angeli Merkel pismo z prośbą o odtajnienie i wydanie
wszystkich dokumentów BND dotyczących katastrofy smoleńskiej. Pismo to prawnik wysłał do wiadomości kilku innych urzędów niemieckich, w tym do prokuratora generalnego RFN Haralda Range.
O tym, że informacje BND na
temat Smoleńska istnieją, wspomniał w swojej książce „Tajne Akta S.”
dziennikarz śledczy Jürgen Roth. Powołał się przy tym na notatkę agenta BND,
który dowiedział się od swoich dwóch niezależnych, nieznających się
wzajemnie rosyjskich i polskich źródeł, że na tupolewa z delegacją
polską zamachu dokonała specjalna grupa rosyjskich służb specjalnych. Na dodatek dokonano tego w kooperacji z kimś z kręgu władzy w Polsce.
Niedługo po wysłaniu pisma do kanclerz Merkel, do Hambury zatelefonował wysoki rangą prokurator Zöller z prokuratury generalnej RFN.
Mec. Hambura kilka dni temu spotkał się z federalnym ministrem sprawiedliwości, któremu wręczył książkę Rotha i napomknął przy tym, że nowo wybrany prezydent Polski był ministrem w kancelarii Lecha Kaczyńskiego.
CZYTAJ WIĘCEJ: Angela Merkel pisze do Andrzeja Dudy o NIEMIECKICH zbrodniach wojennych! Przeczytaj całość depeszy gratulacyjnej z Berlina!
Działania niemieckich organów śledczych mocno kontrastują z
działaniami polskiej prokuratury wojskowej, która niedługo po ukazaniu
się książki Rotha (wyszła w Niemczech 8 kwietnia - przyp. red.)
zapowiedziała wystąpienie o pomoc prawną do strony niemieckiej. Gdy
zapytaliśmy, czy to zrobiła, otrzymaliśmy taką odpowiedź:
— napisał rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej mjr Marcin Maksjan.
Sławomir Sieradzki, wrp
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
41. Janusz Wojciechowski do Prok. Seremeta
Rawa Mazowiecka, 30 maja 2015 roku,
Pan Andrzej Seremet Prokurator Generalny
Szanowny Panie Prokuratorze Generalny,
Zaskakującą wiadomość przyniósł portal „wPolityce.pl”:
Niemiecka prokuratura wszczęła procedurę sprawdzającą czy w Smoleńsku nie doszło do zamachu 10/04! - dowiedział się portal wPolityce.pl. To efekt pojawienia się informacji, że BND jest w posiadaniu notatki mówiącej o eksplozji na pokładzie tupolewa.
W oficjalnym piśmie prokuratura powiadomiła o tym mec. Stefana Hamburę, pełnomocnika kilku rodzin smoleńskich…
…Niemieckie tryby prawne w sprawie smoleńska ruszyły po tym, gdy 2 maja mec. Stefan Hambura wysłał do kanclerz Angeli Merkel pismo z prośbą o odtajnienie i wydanie wszystkich dokumentów BND dotyczących katastrofy smoleńskiej. Pismo to prawnik wysłał do wiadomości kilku innych urzędów niemieckich, w tym do prokuratora generalnego RFN Haralda Range.
Skoro prokuratura niemiecka podejmuje się sprawdzenia doniesień wywiadu niemieckiego na temat okoliczności katastrofy smoleńskiej, to mam nadzieję, że polska prokuratura podejmie współpracę z prokuraturą niemiecką w tej sprawie i zwróci się również o przekazanie jej wszelkich możliwych informacji zebranych na temat tragedii smoleńskiej przez organy niemieckie.
Proszę o informację, czy takie nawiązanie współpracy z prokuraturą niemiecką jest przewidywane.
Proszę również o informację, czy prokuratura zwróciła się już lub czy zamierza się zwrócić o udostępnienie jej wszelkich możliwych informacji na temat katastrofy smoleńskiej ze strony organów innych państwa, w tym zwłaszcza USA, Wielkiej Brytanii, czy Francji.
Z poważaniem
Janusz Wojciechowski
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
42. Jest niemieckie śledztwo w
Jest niemieckie śledztwo w sprawie Smoleńska
http://www.fakt.pl/polityka/niemiecki-dziennikarz-ujawnia-tajny-raport-o...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
43. Mec. Hambura: "Dziwi mnie, że
Mec. Hambura: "Dziwi mnie, że prokuratura wojskowa dopiero teraz wystąpiła do BND o informacje na temat Smoleńska".
http://wpolityce.pl/smolensk/254935-mec-hambura-dziwi-mnie-ze-prokuratur...
Gdyby okazało się kiedyś, że jednak Berlin posiada takie informacje, ale nie podzielił się nimi z zaprzyjaźnionym krajem, z którym ma podobno „najlepsze relacje w historii”, to wynikłaby z tego istotna szkoda polityczna
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Stefan Hambura, berliński prawnik, pełnomocnik kilku pokrzywdzonych w katastrofie smoleńskiej.
wPolityce.pl: Czy podziela pan optymizm swojego kolegi po fachu – mecenasa Piotra Pszczółkowskiego, który powiedział nam, że spodziewa się pozytywnej odpowiedzi strony niemieckiej?Stefan Hambura: Podzielam optymistyczne podejście do tematu. Jednak zdaję sobie sprawę, że będzie to trudne do realizacji. Do czynienia będą miały ze sobą służby specjalne, ABW i BND.
No właśnie. Tematem nie zajmą się organa sprawiedliwości, jak np. prokuratury generalne obu krajów, lecz służby specjalne rządzące się własną logiką.
Tak, to może być technicznie łatwiejsze do wykonania, ale mam wątpliwości, czy BND sama z siebie w ogóle będzie chciała się podzielić swoją wiedzą.
Czy wynika to z typowej dla wszystkich służb chęci ochrony swojej aktywności i wszelkich skutków tej aktywności? Czy też z tego, że BND wie o katastrofie smoleńskiej takie rzeczy, że będzie się bała ujawnić w tego w obawie o utratę kontroli nad procesami politycznymi, które mogą się rozpocząć?(..)
Jak
poinformowało RMF FM, w przyszłym tygodniu europarlament ma zaapelować
do Rosji o zwrócenie wraku Tu-154 i jego czarnych skrzynek Polsce.
Nie będzie jednak mowy o międzynarodowym śledztwie - ze względu na opór
eurodeputowanych PO.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
44. Ja… y… ja zawsze tego y Pu…
Ja… y… ja zawsze tego y Pu… Płoskiego/Pułoskiego wspominam, księdza kapelana generała ZAMORDOWANEGO w Smoleńsku. Ten był, ku..a, gigant. No i do dziś pamiętam spotkanie z tym… na jego imieninach z tym posłem Zielińskim (?). Bo przyjechałem do niego
— mówił w czasie podsłuchanej rozmowy płk Dariusz Zawadka, były szef GROM, a ostatnio wiceprezes Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) „Przyjaźń”.
Czy płk Zawadka, człowiek sił specjalnych zajmujący się strategicznym dla państwa sektorem, ma jakąś wiedzę o Smoleńsku? Czy za jego słowami stały informacje o tym, co działo się w Rosji? Czy też mamy do czynienia jedynie z jego przekonaniem, że w Smoleńsku doszło do morderstwa? Być może mamy do czynienia z Freudowskim przejęzyczeniem. Jeśli jednak takie opinie są w elicie władzy częstsze, taśmy dowodziłyby, jak cyniczna, umoczona w postsmoleńską (a może i smoleńską) zbrodnie jest władza PO-PSL.
Jeśli okazałoby się, że większa liczba nagranych ludzi władzy uważa, że w Smoleńsku doszło do morderstwa, podważyłoby to pięć lat polityki rządu PO-PSL, opartej na wyszydzaniu wszelkich podejrzeń, że 10/04 mieliśmy do czynienia z czymś innym niż tragiczny wypadek. A to otworzyłoby serię bardzo poważnych pytań również o to, kto stał za wybuchami w Smoleńsku i jakie siły miały z tymi wydarzeniami związek.
Krótki cytat z materiałów dotyczących afery taśmowej wskazuje, jak groźne dla rządzących mogą być wątki smoleńskie nagranych przez kelnerów rozmów. Jeśli rzeczywiście takie wątki się pojawiały w nagranych spotkaniach, rząd musi mieć świadomość, że tyka pod nim smoleńska bomba. Jej siła rażenia może być ogromna…
autor: Stanisław Żaryn
http://wpolityce.pl/smolensk/256034-gen-ploski-czyli-ksiadz-zamordowany-...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
45. Wroński: Co służby zrobiły po
Wroński: Co służby zrobiły po 10/04?
„Czas przestać się zasłaniać i
powiedzieć co się wówczas zrobiło. Jeśli nic się nie zrobiło, to
dlaczego”.
Piotr Wroński, były
esbek, a potem oficer służb III RP udzielił obszernego wywiadu
tygodnikowi „wSieci”. Relacjonuje w nim m.in., co działo się w Agencji
Wywiadu 10 kwietnia 2010 roku. Wroński wrócił do tej historii w TV
Republika.
Były oficer służb był
gościem programu "W Punkt". Pytany dlaczego dopiero po pięciu latach
wraca do tragedii smoleńskiej wyjaśniał, że jako czynny funkcjonariusz
kierował się lojalnością wobec instytucji i wielu swoich
współpracowników. „Moje ujawnienie mogło zaszkodzić innym pracownikom” –
podkreślił. „Ale mówię o tym teraz, nie dlatego że Andrzej Duda wygrał
wybory prezydenckie a PiS jest bliskie wygrania wyborów parlamentarnych”
– mówił. Tłumaczył, że chciał mówić o tym wcześniej, jednak "odbijał
się od drzwi". „Bylem traktowany jako prowokator. Nie miałem komu tego
powiedzieć. Dopiero teraz Marek Pyza zdecydował się na rozmowę ze mną” –
podkreślił.
Dodał, że wielu funkcjonariuszy służb „dziwiło i dziwi się dotąd”, gdy mówi o tym, co działo się w służbach po 10 kwietnia.
Odnosząc się do sytuacji w Agencji
Wywiadu Wroński zaznacza, że jest to instytucja zmilitaryzowana, w
której podległość jest niemal feudalna. „Jeśli nie ma impulsu z góry, to
nic się nie robi” – dodał. Zaznaczył, że według jego wiedzy po 10
kwietnia nie działo się w AW nic, nie powstał również żaden zespół,
który zająłby się tragedią. „Być może jakiś zespół powstał, ale ja bym
prosił o ujawnienie tego” – zaznaczył.
Wroński wskazał, że czas przestać
zasłaniać się dobrem służb, bowiem trzeba wyjaśnić, dlaczego służby
działały tak a nie inaczej po 10 kwietnia. W jego ocenie zasłanianie się
dobrem służb „jest wprost wyjęte z okresu, kiedy służy były zbrojnym
ramieniem partii”. Dodał, że dobro państwa wymaga tego, aby takie informacje zostały ujawnione.
„Chciałbym powiedzieć, że czas przestać
się zasłaniać i powiedzieć co się wówczas zrobiło. Jeśli nic się nie
zrobiło, to dlaczego. Mnie nie chodzi o nazwiska kryptonimy
uruchomionych źródeł, ale o procedury, które uruchomiono” – mówił.
Tłumaczył, że jest to normalna procedura. Jako przykład podał służby
specjalne USA, które po 11 września ujawniły swoje działania i
poinformowały o popełnionych błędach.
Czy Polskę stać na taki audyt i raport? Do tego niezbędne zdaje się są zmiany polityczne.
Święczkowski: Sprawy smoleńskie mogą się przedawnić
"Minęło 5 lat od katastrofy. Może się zdarzyć tak, że sprawy te ulegną przedawnieniu."
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
46. Rosja nie chce
Rosja nie chce międzynarodowego trybunału w sprawie katastrofy MH17
katastrofy malezyjskiego Boeinga. Rosyjskie MSZ uważa, że najpierw
trzeba poczekać, aż zakończy się śledztwo w tej sprawie.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
47. Bliscy ofiar katastrofy
Bliscy ofiar katastrofy smoleńskiej skarżą się na przewlekłość śledztwa
Najwyższy zbada skargę ośmiorga bliskich ofiar katastrofy smoleńskiej na
przewlekłość śledztwa prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w
Warszawie. Prokuratura nie ujawnia na razie swego stanowiska w sprawie.
Jak podał zespół prasowy
SN, z uwagi na obszerność materiału zgromadzonego w aktach sprawy oraz
znaczną część akt o charakterze tajnym, posiedzenie Izby Wojskowej SN
będzie niejawne. Jawne będzie zaś ogłoszenie orzeczenia trójki sędziów
SN.
Jak powiedział w rozmowie z Polską
Agencją Prasową mec. Piotr Pszczółkowski – który będzie w SN
reprezentował autorów skargi (nie ujawnił ich nazwisk) – działania
prokuratury prowadzą do przewlekłości. Przywołał przykład
nierozpatrzenia przez 3 lata wniosku Andrzeja Melaka o ekshumację ciała
jego brata śp. Stefana. Prośbę ostatecznie oddalono.
Mec. Pszczółkowski powołał się także na
fakt, że bliscy ofiar dostają np. opinie biegłych, ale bez materiałów
źródłowych, będących ich podstawą. Dodał, że rodziny wnoszą, aby SN
nakazał pewne działania prokuraturze, przede wszystkim wydanie wcześniej
wspomnianych materiałów źródłowych.
Według Pszczółkowskiego prokuratura
limituje też stronom dostęp do materiałów niejawnych śledztwa, co –
zdaniem adwokata – na obecnym etapie nie powinno mieć miejsca. „Z naszym
udziałem to postępowanie byłoby prężniejsze” – dodał.
Adwokat zastrzegł, że w skardze nie ma mowy o żadnym zadośćuczynieniu.
Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej
mjr Marcin Maksjan powiedział, że prokuratura nie ujawnia swego
stanowiska ws. skargi. Dodał, że WPO przesłało je do SN wraz z aktami
śledztwa. „W czwartek wszystko będzie jasne” – podkreślał mjr Maksjan.
WPO wszczęła śledztwo w dniu tragedii 10
kwietnia 2010 r. Jest ono prowadzone w sprawie „nieumyślnego
sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć
ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154 Sił Powietrznych RP, numer
boczny 101, w tym prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi”.
Melak: Ekshumacje powinny być oczywistością
„Ci, którzy do tej pory odpowiadają za śledztwo smoleńskie, będą rozliczeni. Na to zasługują”.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
48. Listy gończe za
Listy gończe za kontrolerami?
Podejrzany rosyjski kontroler lotów nie stawił się na wezwanie w polskiej prokuraturze.
Termin przesłuchania pierwszego z dwóch obywateli Federacji
Rosyjskiej, którym polscy śledczy postawili zarzuty, wyznaczono na
wtorek na godz. 10.00.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
49. SN: śledztwo smoleńskie nie
SN: śledztwo smoleńskie nie jest przewlekłe
Po
niejawnym posiedzeniu trzech sędziów Izby Wojskowej SN oddaliło skargę
ośmiorga bliskich ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.
Sąd Najwyższy nie stwierdził przewlekłości śledztwa
prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie ws.
katastrofy smoleńskiej. Po niejawnym posiedzeniu trzech sędziów Izby
Wojskowej SN oddaliło w czwartek skargę ośmiorga bliskich ofiar
katastrofy na przewlekłość śledztwa, które trwa od 10 kwietnia 2010 r.
Jak mówił mec. Piotr Pszczółkowski - który w SN reprezentował
autorów skargi - działania prokuratury prowadzą do przewlekłości.
Powołał się m.in. na fakt, że bliscy ofiar dostają opinie biegłych, ale
bez materiałów źródłowych, będących ich podstawą. Według
Pszczółkowskiego prokuratura limituje też stronom dostęp do materiałów
niejawnych śledztwa.
Gdy sprawa ma charakter precedensowy, wiąże się z aspektami
międzynarodowymi i koniecznością zasięgania licznych opinii biegłych,
postępowanie może trwać dłużej - uznał Sąd Najwyższy, nie stwierdzając
przewlekłości śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej.
Jak mówił sędzia SN Marek Pietruszyński uzasadniający postanowienie
oddalające wniosek o stwierdzenie przewlekłości śledztwa ws. katastrofy
smoleńskiej, autor takiej skargi powinien precyzyjnie wykazać, gdzie
doszło do przewlekłości i wskazać okoliczności szczególnie decydujące o
tym, że do przewlekłości doszło - głównie chodzi o terminowość i
prawidłowość czynności prokuratora prowadzącego śledztwo.
- Ocena, czy doszło do przewlekłości, nie może mieć charakteru
subiektywnych przeświadczeń strony, ale mieć charakter obiektywny, z
uwzględnieniem procedur. Trzeba też brać pod uwagę charakter sprawy i
stopień jej prawnej zawiłości - co może uzasadniać długotrwałość
postępowania - dodał sędzia Pietruszyński. Jak podkreślił, szczególnie
dotyczy to spraw o charakterze precedensowym, z występującymi w niech
aspektami międzynarodowymi oraz koniecznością zasięgnięcia wielu opinii
biegłych.
SN podkreślił, że prokuratura wiele razy powielała wnioski do Rosji o wydanie wraku Tu-154 i rejestratorów.
Zarazem SN przyznał, że jest oczywistym, iż bliscy ofiar katastrofy
oczekują szybkiego i efektywnego śledztwa i należy im się empatia. -
Skład orzekający także ją wobec bliskich ofiar przejawia. Ale nie możemy
zapomnieć o formalno-prawnych wymogach postępowania ws. przewlekłości -
mówił sędzia Pietruszyński.
WPO wnosiła o oddalenie skargi.
Śledztwo jest prowadzone w sprawie "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy
w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy
pasażerowie samolotu Tu-154 Sił Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym
prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi". Dotychczas WPO
wydała decyzje o zarzutach dla czterech osób: dwóch oficerów, którzy w
2010 r. dowodzili 36. specpułkiem, który zapewniał transport VIP-ów oraz
dwóch rosyjskich kontrolerów lotów ze Smoleńska (czego wciąż im nie
ogłoszono). Śledztwo przedłużone jest do 10 października, ale nie będzie
to jeszcze końcowy termin postępowania. Wrak i oryginały rejestratorów
samolotu cały czas są w Rosji.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
50. Mec. Pszczółkowski po
Mec. Pszczółkowski po orzeczeniu Sądu Najwyższego: „Obawiam się, że prokuratura zamknie śledztwo smoleńskie bez dostępu do wraku”.
http://wpolityce.pl/smolensk/260187-mec-pszczolkowski-po-orzeczeniu-sadu...
wPolityce.pl: Jak pan ocenia oddalenie przez Sąd Najwyższy skargi na przewlekłość śledztwa ws. tragedii smoleńskiej złożonej przez rodziny ofiar?
Mec. Piotr Pszczółkowski: Stwierdzenie, że oczekiwanie przez cztery lata i cztery miesiące na rozpoznanie wniosku o ekshumację brata, celem dowiedzenia się czy identyfikacja ofiary jest prawidłowa, nie jest działaniem ponad miarę, nie ma precedensu! Nie znam w Europie innego kraju, w którym dopuszczone byłoby rozpoznawanie przez prokuratora przez ponad cztery lata prostego wniosku dowodowego. Można ten wniosek uwzględnić albo nie, ale chodzi o rozpoznanie.
Czy dla rodzin ofiar postępowanie przez Sądem Najwyższym zupełnie niczego nie przyniosło?
Był to epizod w sprawie polegający na tym, że jednak udało nam się na prokuraturze wymusić pewnego rodzaju zachowania. Niektóre wnioski zostały rozpoznane, pewien materiał został udostępniony. Była to też sytuacja, która pozwalała na ewentualne przesunięcie poza Polskę rozważań na temat prawidłowości tego postępowania. Szkoda, że tak się nie stało.
Sąd Najwyższy, uzasadniając dlaczego wciąż nie mamy wraku tupolewa i czarnych skrzynek, tłumaczył, że Rosja nie chce ich nam wydać, a prokurator nie ma narzędzi, żeby działać. Czy to przyznanie się do bezradności?
Obawiam się, że to niestety dalej idąca konkluzja, która uświęci w przyszłości rozumowanie prokuratury, iż można śledztwo zamknąć bez dostępu do dowodów rzeczowych w postaci wraku i rejestratorów. I to jest niebezpieczny pogląd. Ale pozostaję cały czas w przekonaniu, że wyłącznie od zaangażowania administracji państwowej i władz, od wsparcia prokuratury, będzie zależało uzyskanie tych dowodów. To było i jest do osiągnięcia.
Ma pan poczucie poniesienia klęski?
Nie. Skarżący, moi klienci, są w znacznej mierze zadowoleni, bo lwia część postulatów, które omawiał sąd została zrealizowana zanim prokuratura raczyła przesłać akta Sądowi Najwyższemu. Więc w pewnym zakresie myśmy osiągnęli cel zanim zaczęło się posiedzenie SN. Liczyłem na to, że sąd zobowiąże prokuratora do tego, żeby współpracował z pokrzywdzonymi, celem przyśpieszenia tego postępowania. Skoro SN wie widzi takiej potrzeby, zawsze jest taka możliwość, że będzie ją widział inny organ.
Rozmawiał Stanisław Żaryn
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
51. Znany brytyjski ekspert
Znany brytyjski ekspert lotniczy, wykładowca Cranfield University koło Cambridge, Frank Taylor przeprowadził przegląd raportów Millera i MAK. I znalazł w nich „szereg poważnych błędów i zaniechań – donosi brukselski dziennik „The Brussels Times”.
Jak twierdzi Taylor celem badań nad katastrofami lotniczymi jest „ustalenie ich przyczyn oraz dokładne ustalenie obrażeń, które odnieśli pasażerowie, tak aby można było sformułować zalecenia w dziedzinie bezpieczeństwa, by zapobiec podobnym wypadkom w przyszłości i tym samym zwiększyć szansę załogi i pasażerów na przeżycie”.
Tych wymogów oba raporty zdecydowanie nie spełniają
—utrzymuje ekspert lotniczy.
Jego zdaniem „śledztwo zostało przeprowadzone tak nieprofesjonalnie, a raporty Millera i MAK zawierają tyle błędów, że nie sposób im wierzyć”.
Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę pominięte przez śledczych elementy oraz podejmiemy się wyjaśnienia jak dotąd niewyjaśnionych faktów, to konkluzja co do przyczyn katastrofy smoleńskiej może być zupełnie inna
—przekonuje Taylor.
Oraz zaznacza, że jakość dotychczasowych badań znacznie odbiega od międzynarodowych standardów.
http://wpolityce.pl/smolensk/260622-brytyjski-ekspert-lotniczy-podwaza-r...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
52. Federacja Rodzin Katyńskich
Federacja Rodzin Katyńskich złożyła skargę na Donalda Tuska u szefa Komisji Europejskiej Jean’a Claude’a Junckera. Jak twierdzi, Tusk, będąc premierem Polski, źle przeprowadził śledztwo ws. katastrofy Smoleńskiej, „odbierając rodzinom ofiar możliwość poznania całej prawdy o przyczynach śmierci ich bliskich” – donosi belgijski dziennik „Brussels Times”.
W liście do Junckera Federacja Rodzin Katyńskich domaga się, by Komisja Europejska przeprowadziła śledztwo, w celu wyjaśnienia, czy decyzje podjęte przez Tuska, gdy był premierem Polski, odnoszące się do katastrofy TU-154M w Smoleńsku, „były zgodne ze standardami etycznymi, których przestrzegania można oczekiwać od najwyżej postawionych unijnych oficjeli”.
Jako premier, Donald Tusk uporczywie bronił śledztwa przeprowadzonego przez komisję Millera i odrzucał żądania bliskich ofiar katastrofy w Smoleńsku, by przeprowadzono poprawne i –przede wszystkim – przejrzyste – śledztwo. Nie zezwolił też (za pośrednictwem Ewy Kopacz, wówczas minister zdrowia) na ekshumację ciał ofiar, czym uniemożliwił przeprowadzenie śledztwa zgodnie z ogólnie przyjętymi, międzynarodowymi standardami. W najbliższym czasie sprawa trafi zresztą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W świetle przeglądu śledztwa Smoleńskiego, dokonanego przez brytyjskiego eksperta Franka Taylora, stało się jasne, że zachowanie Tuska powinno zostać starannie zbadane przez komisję dyscyplinarną Komisji Europejskiej, pod kątem przestrzegania przez niego zasad etycznych, obowiązujących czołowych unijnych oficjeli
—czytamy w liście organizacji do Junckera. Zdaniem Federacji Rodzin Katyńskich szef KE „natychmiast powinien podjąć działania”, bowiem „Federacja jest w kontakcie z wszystkimi liczącymi się mediami na Zachodzie i zastrzega sobie prawo do publikacji całej komunikacji z KE na ten temat”.
Według „Brussels Times” presja jest ważna, ale nie gwarantuje, że komisja dyscyplinarna KE rzeczywiście zajmie się sprawą. W przeszłości Parlament Europejski potrafił blokować takie inicjatywy. Tak było w przypadku śledztwa ws. afery „Lux Leaks”, czyli ułatwień podatkowych dla zagranicznych firm w Luksemburgu, gdy Juncker był premierem kraju.
Jedno jest pewne: Federacja Rodzin Katyńskich działa na kilku frontach ws. wznowienia śledztwa Smoleńskiego. Udało jej się już zainteresować tym tematem holenderski rząd, który po zestrzeleniu nad wschodnią Ukrainą malezyjskiego Boeinga jest „gotowy uwierzyć, że katastrofa Smoleńska także nie była wynikiem wypadku, a Rosjanie skutecznie zablokowali śledztwo”.
Jak dowiedział się portal wPolityce.pl Haga potencjalnie byłaby gotowa pomóc w ustanowieniu międzynarodowej komisji śledczej. Krytyczne uwagi brytyjskiego eksperta Franka Taylora do raportów Millera i MAK zostały także przekazane rządom Malezji oraz Australii.
http://wpolityce.pl/smolensk/261342-katastrofa-w-smolensku-federacja-rod...
Brytyjski ekspert: „Wnioski przedstawione w raportach Millera i MAK są śmieszne”
Brytyjski ekspert
od katastrof lotniczych, inżynier lotnictwa Frank Taylor negatywnie
ocenił pracę MAK i komisji Millera ws. wyjaśnienia przyczyn katastrofy
smoleńskiej. „Konstatacja, zawarta w obu raportach, że osoby znajdujące
się w tylnej części Tu-154M, zginęły w ten sam sposób, jak te znajdujące
się z przodu, jest po prostu śmieszna. Niektórzy pasażerowie mogli
przeżyć” – mówił Taylor w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl.
wPolityce.pl:
Przeanalizował pan przebieg rosyjskiego i polskiego śledztwa w sprawie
katastrofy smoleńskiej, zapoznał się pan też z oficjalnymi raportami
komisji Millera i MAK.
Twierdzi pan, że w procesie wyjaśniania katastrofy „doszło do poważnych
zaniedbań, co mogło wpłynąć na końcowe wnioski”. Może pan jakieś
wymienić? Gdzie popełniono błędy?
Frank Taylor: Głównym
błędem, jaki popełniono to fakt, że nie poświęcono żadnej uwagi kwestii
wytrzymałości zderzeniowej samolotu i tym samym możliwości przeżycia co
najmniej części pasażerów. Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa
Cywilnego (ICAO) jasno mówi w swych wytycznych, że w przypadku
katastrof, do których doszło przy niskich prędkościach, czyli takich,
które mają zazwyczaj miejsce podczas startów i podejść do lądowania,
należy poświęcić co najmniej tyle samo uwagi ustaleniu przyczyn
wypadku jak i ustaleniu dokładnych przyczyn zgonu pasażerów. Jest to
szczególnie istotne, gdy siła uderzenia samolotu o ziemię była duża i na
jego pokładzie wybuchł pożar. Ani raport Millera ani MAK nie poświęciły
zbyt wiele miejsca opisowi obrażeń odniesionych przez pasażerów i
członków załogi Tu-154M. Sekcje zwłok nie zostały przeprowadzone
prawidłowo, więc nie znamy tak naprawdę przyczyn ich zgonu. Nie jesteśmy
więc w stanie sformułować na tej podstawie żadnych zaleceń odnośnie
poprawy bezpieczeństwa lotów. A po to przeprowadza się takie śledztwa.
By wyciągnąć z nich wnioski. Konstatacja, zawarta się w obu raportach,
że osoby znajdujące się w tylnej części samolotu, zginęły w ten sam
sposób, jak te znajdujące się z przodu, jest po prostu śmieszna. Zarówno
opis jak i analiza wraku nie wydają się także tłumaczyć niektórych
niezwykłych zniszczeń kadłuba. Kolejnym problemem jest nieodpowiedni
odczyt czarnych skrzynek. W raportach czytamy: „Jakość dźwięku na
pierwszej i drugiej ścieżce jest zadawalająca, na trzeciej (area mike)
niezadawalająca ze względu na wysoki poziom zakłóceń”. No i co z tego?
Istnieje sprzęt, który pozwala pozbyć się tego szumu i tych zakłóceń.
Nie podjęto jednak żadnych wysiłków, by go zdobyć.
Czy to oznacza, że część pasażerów, tych siedzących z tyłu, powinna była przeżyć katastrofę?
Po przestudiowaniu zdjęć z miejsca
katastrofy, opierając się na wiedzy i doświadczeniu czerpanego z innych
wypadków, do których doszło podczas podejść do lądowania, oraz
biorąc pod uwagę, że tył samolotu zazwyczaj jest poddany niższemu
poziomowi wytrącenia prędkości niż przód, niektórzy pasażerowie Tu-154M
mogli przeżyć. Jeśli tak było, ogień dodatkowo obniżył ich szanse na
dalsze przeżycie. To jest dla bliskich ofiar trudny temat, bolesny
temat. Jednak, by poprawić bezpieczeństwo pasażerów lotów,
należy dokładnie ustalić czy wszyscy zginęli na miejscu, czy ktoś
przeżył i jakie były przyczyny zgonu pasażerów. Nawet jeśli wszyscy
zginęli na miejscu, można wyciągnąć ważne wnioski z obrażeń, które
odnieśli. By móc poprawić np. budowę siedzeń, pasów bezpieczeństwa etc.,
by następni pasażerowie mieli większe szanse na przeżycie.
To jak powinno było wyglądać poprawne śledztwo? Jakie są standardy w takich przypadkach?
Jeśli ktoś nie wie jak przeprowadzić
poprawnie śledztwo po katastrofie lotniczej, może znaleźć wytyczne w
dwóch publikacjach ICAO, w załączniku 13 oraz Instrukcji Badania
Wypadków i Incydentów Lotniczych (Doc 9756). Są to dokumenty ogólnie
dostępne. Także dla ekspertów komisji Millera i MAK. Nie ma tam nic o
cięciu wraku samolotu piłami i wybijaniu w nim szyb. Ani traktowaniu
ciał ofiar w taki sposób, w jaki zostały potraktowane.
Członek komisji Millera, Maciej
Lasek, zareagował oburzeniem na pana krytyczne uwagi, opublikowane w
belgijskim dzienniku „Brussels Times”. Odgrażał się na Twitterze, że
się z panem skontaktuje, by „niektóre rzeczy wyjaśnić”. Zgłosił się?
Nie. Ale mogłem przeoczyć kilka
maili, nie było mnie przez weekend. Zresztą nie rozumiem jego reakcji.
Nic z tego co napisałem czy powiedziałem, nie jest nawet w najmniejszym
stopniu kontrowersyjne. Byłbym więc wdzięczny, gdyby
wyjaśnił mi, o co mu chodzi.
No, choćby to, że wzywa pan do wznowienia śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. I ustanowienia międzynarodowej komisji…
Bo śledztwo powinno zostać wznowione. Na
poziomie międzynarodowym. Chętnie wziąłbym w nim udział, chociaż, ze
względu na mój wiek, zapewne nie zgodziłbym się zostać stałym członkiem
międzynarodowej komisji. Ta katastrofa po prostu nie daje mi spokoju.
Nie wiem, czy błędy popełnione w oficjalnym śledztwie wynikają ze złej
woli, czy braku kompetencji śledczych. Faktem jest, że śledztwo zostało
przeprowadzone zbyt powierzchownie, a wnioski wyciągnięte z niego są
zbyt pochopne. Tu należy drążyć głębiej. To jest dla mnie
bezsporne i nie rozumiem jak ktokolwiek może twierdzić coś innego, w
każdym razie z przekonaniem.
rozmawiała Aleksandra Rybińska/wPolityce.pl
* * *
Frank Taylor w
1957 r, po studiach inżynierii lotniczej, dołączył do brytyjskiego
konstruktora samolotów de Havilland. Pracował tam głównie nad systemami
paliwowymi samolotów – Comet 4, Trident oraz Executive Jet 125. Od 1962
r. pracował nad systemami paliwowymi dla niemieckich konstruktorów,
m.in. dla niemieckiego eksperymentalnego samolotu transportowego,
pionowego startu i lądowania, VTOL Dornier Do31. W 1967 r. został
wykładowcą College of Aeronautics w brytyjskim Cranfield. Wykładał
systemy lotnicze. Zaczął się wówczas interesować wypadkami lotniczymi,
bezpieczeństwem lotów oraz zarządzaniem kryzysowym. Do 2001 r. był
dyrektorem Centrum Bezpieczeństwa Lotnictwa Cranfield College of
Aeronautics. Od tego czasu pracuje jako konsultant ds. bezpieczeństwa
lotniczego. Frank Taylor uczestniczył w licznych śledztwach
przeprowadzonych przez brytyjską Komisję ds. Badań Wypadków Lotniczych
(AAIB), m.in. dot. katastrofy lotu British Airtours 28M w 1985 r. w
Manchesterze oraz katastrofy w Lockerbie. W latach 1990-1994 był
członkiem komisji, która otrzymała zadanie ponownego zbadania przyczyn
katastrofy lotu Aerolinee Itavia 870 w 1980 r. na Morzu Tyrreńskim.
Sporządził także dokładną analizę wytrzymałości zderzeniowej Boeinga 747
China Airlines, który tuż po starcie w 2002 r., runął do morza.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
53. Prof. Chodakiewicz o 10/04
Dla większości moich kolegów profesorów z USA jest jasne, że jeśli czekiści są zamieszani w cokolwiek, to znaczy, że są winni chyba, że swoją niewinność udowodnią
— powiedział na antenie Telewizji Republika prof. Marek Chodakiewicz.
Rozmowa w sporej części była poświęcona temu, w jaki sposób amerykańskie elity podchodzą do kwestii smoleńskiej tragedii.
Dla profesorów, z którymi mam do czynienia na mojej uczelni jest jasne, że wina leży po stronie Władimira Putina i to był zamach
— dodał.
Pytany o to, czy Stany Zjednoczone mogą udzielić Polsce pomocy w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej profesor stwierdził, że wszystko zależy od woli politycznej Białego Domu.
Do tej pory takich działań nie było. (…) Do tego potrzebne jest lobby, ale również prowadzenie kampanii informacyjnej w Waszyngtonie
— stwierdził prof. Chodakiewicz, dodając, że kwestia ta leży w majestacie Rzeczypospolitej – dodał.
Historyk zwracał też uwagę na kremlowską propagandę tuż po tragedii:
Jeżeli oni w ciągu 3 minut po tym jak samolot spadł wiedzieli, że przyczyną był błąd pilota, to jest to po prostu żart
— powiedział.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
54. Odpowiedź
Odpowiedź utajniona
Niemieckie służby specjalne odniosły się do słów Jürgena Rotha
o raporcie BND dotyczącym katastrofy smoleńskiej
pytanie, czy niemieckie służby posiadają raport dotyczący katastrofy
smoleńskiej, o którym mówi dziennikarz Jürgen Roth. Ale jest ona tajna.
– Sprawę tę wyjaśniano na poziomie kontaktów polskich i niemieckich
służb specjalnych. Korespondencja w tym zakresie objęta jest klauzulą
niejawności, co oznacza że nie mogę podać jej treści – podkreśla mjr
Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w odpowiedzi na nasze
pytania.
– Niemniej jednak, w ocenie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie,
sprawa ta została całkowicie wyjaśniona – zaznacza.
Prokuratura podkreśla, że sprawa ta była także wyjaśniana przez kontakty
między jednostkami prokuratury.
– Informuję, że sprawę tez głoszonych za pośrednictwem mediów przez
niemieckiego dziennikarza Jürgena Rotha na temat katastrofy smoleńskiej,
które prezentować miał w oparciu o źródła niemieckiej służby
specjalnej, potraktowano dwutorowo – podkreśla Maksjan.
– Prokurator generalny pan Andrzej Seremet skierował w tym zakresie
zapytanie do swojego niemieckiego odpowiednika. Z uzyskanej odpowiedzi
wynika, że prokuratura RFN nie prowadzi w tej sprawie żadnego śledztwa, a
jedynie sprawdza – na wniosek niemieckiego prawnika – czy istnieją
jakiekolwiek przesłanki do wszczęcia w tej sprawie postępowania przez
niemieckie organy ścigania – dodaje prokurator.
Niemiecki dziennikarz śledczy Roth jest autorem książki „Tajne akta.
Smoleńsk”, w której pisze o tajnym raporcie niemieckiego wywiadu BND
dotyczącym katastrofy smoleńskiej, który ma przedstawiać inne
okoliczności katastrofy niż oficjalnie przyjmowane. Roth dodaje, że BND
zaprzecza istnieniu takiego dokumentu, ale według jego informacji on
istnieje.
Zenon Baranowski
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
55. Prokuratorzy badający
Prokuratorzy badający katastrofę przejdą na emeryturę
Prokuratorzy
badający katastrofę smoleńską już niedługo mają przejść na emeryturę
wojskową. Nie oznacza to jednak końca ich kariery.
Portal niezależna.pl poinformował, że m.in. płk
Ireneusz Szeląg, szef WPO i płk. Jerzy Artymiak, na przełomie jesieni
mają przejść do prokuratury cywilnej. Oznacza to, że będą otrzymywali
dwie pensje, czyli ok. 30 tys. brutto. Oprócz tego będą także posiadali
immunitet.
Decyzja prokuratorów wojskowych może być
związana z obawą przejęcia władzy przez PiS. Politycy tej partii
wielokrotnie wskazywali na nieudolność i niekompetencje wojskowych
prokuratorów dotyczące śledztwa.
Poseł Stanisław Piotrowicz,
wiceprzewodniczący parlamentarnego zespołu ds. wyjaśniania przyczyny
katastrofy, zaznacza, że w ten sposób zachowują się ludzie, którzy nie
mają do końca czystych sumień.
Śledztwo w sprawie katastrofy rządowego Tupolewa trwa już ponad pięć lat.
Wrak samolotu i oryginały czarnych skrzynek do tej pory nie zostały sprowadzone do Polski.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
56. Śledztwo w sprawie katastrofy
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przedłużone o kolejne pół roku
O kolejne pół roku – do 10 kwietnia 2016 r. – zostało w piątek
przedłużone śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej – poinformowała
Naczelna Prokuratura Wojskowa. Prokuratorzy...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
57. Uzupełnienie dot. dokumentów
Uzupełnienie dot. dokumentów smoleńskich trafiło do prokuratury
Prokuratorzy
otrzymali obszerne uzupełnienie do kompleksowej opinii biegłych na temat
przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej z 2010 r. – informuje
Naczelna Prokuratura Wojskowa.
Materiały składają się z
dwóch tomów zawierających ponad 400 kart. Śledczy przystąpią teraz do
analizy uzupełniającej opinii pod względem merytorycznym i formalnym.
Mają ją także porównać z opinią otrzymaną 6 marca br.
Z dokumentem zapoznaje się też mec.
Piotr Pszczółkowski. Pełnomocnik części ofiar katastrofy smoleńskiej
zwraca również uwagę na wciąż brakujące podstawowe dowody, bez których
trudno będzie wyjaśnić katastrofę smoleńską.
Zespół biegłych badających przyczyny i okoliczności katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154M składa się z 24 osób.
Wojskowa Prokuratura Okręgowa czeka
jeszcze na uzupełniającą opinię fizykochemiczną z Centralnego
Laboratorium Kryminalistycznego Policji oraz opinie sądowo–medyczne
dotyczące 31 ofiar katastrofy. Z kolei do początku kwietnia 2016 r. do
Wojskowej Prokuratury Okręgowej wpłynąć ma opinia fonoskopijna Agencji
Bezpieczeństwa Wewnętrznego w zakresie identyfikacji osób, których
wypowiedzi zostały zarejestrowane w zapisach pracy wieży smoleńskiego
lotniska.
Zarzuty dla kontrolerów lotów ze Smoleńska
Smoleńska. Jednak Polska nie może się doczekać jakiejkolwiek reakcji na
wniosek o wezwanie ich do prokuratury – pisze „Nasz Dziennik”.
Zgodnie z prawem Paweł
Plusnin i Wiktor Ryżenko powinni zostać przesłuchani w charakterze
podejrzanych, choć w tym wypadku nie jest to obowiązkowe.
Prokurator ma przedstawić im zarzuty i wykonać wszystkie czynności przewidziane kodeksem postępowania karnego.
Wniosek o pomoc prawną do Rosji w tej
sprawie został wysłany 26 marca i zawierał wezwanie do prokuratury na 21
i 27 lipca. Rosjanie jednak nie odpowiedzieli w żaden sposób, choć
konwencje nakazują niezwłoczne poinformowanie państwa wzywającego o
realizacji.
Ta sytuacja nie dziwi mecenasa Piotra Pszczółkowskiego, pełnomocnika części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.
Adwokat przypomina że Rosjanie odmawiali
polskim przedstawicielom udziału w kluczowych czynnościach już na
wczesnym etapie badania przyczyn katastrofy.
Mec. Piotr Pszczółkowski dodaje, że
strona rosyjska do chwili obecnej nie dopuściła też przedstawicieli
polskich organów ścigania do dowodów ważnych dla wyjaśnienia śledztwa w
sprawie tragedii.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
58. Wykład na PP: Za upadek
Wykład na PP: Za upadek Tu-154 odpowiedzialna eksplozja
z Uniwersytetu Akron w USA. - Samolot Tu-154 był wyżej niż 50 metrów
nad ziemią w chwili utraty skrzydła. To niemożliwe, by zderzył się z
brzozą. Sądzimy, że na skrzydle umieszczono liniowy ładunek wybuchowy -
mówił nam prof. Binienda. Rektor uczelni jest niezadowolony.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
59. Gratulacje dla pana mecenasa
będzie posłem i to mu się należało...
gość z drogi
60. IV Konferencja Smoleńska
smoleńskiej zostało przedłużone do 10 marca przyszłego roku -
poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa. Polska prokuratura
otrzymała taką informację od rosyjskiego Komitetu Śledczego.
Warszawie wpłynął wniosek Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej
zawierający postulat przekazania polskim obywatelom uznanym w rosyjskim
śledztwie dotyczącym katastrofy Tu-154 za osoby pokrzywdzone
zawiadomienia o przedłużeniu terminu tego śledztwa do 10 marca
przyszłego roku - powiedział mjr Marcin Maksjan z NPW.
Prof. Binienda: eksplozja doprowadziła do katastrofy smoleńskiej
Brzoza nie miała nic wspólnego z katastrofą smoleńską. Zniszczenia
zostały dokonane w wyniku eksplozji w powietrzu – mówił prof. Wiesław
Binienda podczas wykładu w Warszawie. Wystąpienie zrelacjonował portal
wPolityce.pl.
Ekspert parlamentarnego
zespołu wyjaśniającego przyczyny katastrofy przyjechał do Polski by
zaprezentować swoje najnowsze doświadczenia. Potwierdzają one tezy
formułowane przez Glena Jorgensena, że samolot nie mógł zderzyć się z
brzozą.
Badania wskazują też, że samolot nie
mógł też rozpaść się po zderzeniu z drzewami, ponieważ materiał z
jakiego był zrobiony jest bardzo plastyczny – wskazywał prof. Binienda.
Podkreślił też, że widoczne na zdjęciach
ze Smoleńska wywinięte burty samolotu można wytłumaczyć jedynie tym, że
zniszczeń dokonała eksplozja w powietrzu.
Podobne spotkanie odbyło się też w tym
tygodniu w Poznaniu z inicjatywy Akademickiego Klubu Obywatelskiego im.
Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – mówi przewodniczący klubu prof.
Stanisław Mikołajczak.
Wykłady prof. Biniendy wpisują się w IV Konferencję Smoleńską, która odbędzie się w przyszłym miesiącu.
„Szczątki tupolewa nie są relikwią, ale dowodem”. Rosja powtarza „niet” w sprawie wraku
Rosja
nie wyda Polsce wraku tupolewa przed zakończeniem śledztwa. Stanowisko
rosyjskiego MSZ podtrzymała w czwartek w Moskwie rzeczniczka resortu....
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
61. Pochowano odnalezione
Pochowano odnalezione szczątki śp. adm. Andrzeja Karwety
W Baninie w województwie pomorskim odbyły się w
piątek uroczystości pogrzebowe śp. admirała Andrzeja Karwety, byłego
Dowódcy Marynarki Wojennej, który zginął w Katastrofie Smoleńskiej. Na
miejscowym cmentarzu pochowano odnalezione po katastrofie kolejne
cząstki jego ciała.
Mszy św. żałobnej z ceremoniałem wojskowym przewodniczył ks. abp Sławoj Leszek Głódź.
Ksiądz arcybiskup podkreślał, że lista trudnych pytań wokół Smoleńska jest bardzo długa.
Kolejne odnalezione cząstki ciała admirała Karwety zostały złożone w jego grobie na miejscowym cmentarzu.
„Panie Admirale zginąłeś na posterunku.
Cześć ich pamięci” – mówił obecny na uroczystościach przedstawiciel
prezydenta Andrzej Dudy minister Maciej Łopiński. Polityk zapewnił, że
zostaną podjęte kroki, by w końcu godnie upamiętnić ofiary tej narodowej
tragedii.
Na godne upamiętnię i rzetelne
wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej wciąż czekają rodziny ofiar.
Odchodzący rząd PO-PSL przez 5 lat pozostawał głuchy na ich prośby i
apele.
We wrześniu Wojskowa Prokuratura Okręgowa powiadomiła 20 rodzin ofiar, że zidentyfikowano szczątki ich bliskich.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
62. Prof. Krasnodębski o
Prof. Krasnodębski o przekazaniu czarnych skrzynek Rosjanom: „Czy coś świta w głowach redaktorów 'Gazety Wyborczej'?”
„Do katastrofy na Synaju poleciały trzy samoloty rosyjskich ekspertów. Nasi eksperci do Smoleńska dotarli po półtora roku”.
— podkreślił Wojciechowski.
— zapytał na Twitterze europarlamentarzysta.
Wojciechowski nie uzyskał jednak żadnej odpowiedzi.
— napisał polityk PiS.
Anodina wyjechała z Rosji, może być we Francji
Szefowa
rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) Tatiana Anodina
wyjechała z kraju i dołączyła do swego syna oraz synowej, założycieli
zadłużonych linii Transaero Aleksandra i Olgi Pleszakowów, donosi
"Forbes".
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
63. Cztery przyczyny katastrofy
Cztery przyczyny katastrofy smoleńskiej. Jest raport NPW
Naczelna
Prokuratura Wojskowa po przeanalizowaniu opinii biegłych podtrzymała
swoje opinie na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Śledczy
stwierdzili, że tragedia była wynikiem zbyt dużego zniżenia samolotu,
niewystarczającego wyszkolenia kapitana i nawigatora oraz błędów
rosyjskich kontrolerów. Obsługa lotniska powinna wydać zakaz lądowania
prezydenckiemu samolotowi i skierować go na zapasowe lotnisko.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
64. zastanawiam się nad tym,co "oni" chcieli nam przekazać
tym śmiesznym info ? czy to już tak na pożegnanie poszczekali chwilkę,czy zwykła ordynarna prowokacja...:)
na szczęscie ,to już KONIEC tych dziwnych ludzików i ich "rewelacji" za nasze podatników pieniądze i to OGROMNE...powinni je natychmiast zwrócić...
nawet nie zauważyli ucieczki generał MAK ,żałośni ludzie w zielonych mundurach,wstyd...
gość z drogi
65. Warszawa: IV Konferencja
Warszawa: IV Konferencja Smoleńska
W Warszawie odbyła się IV Konferencja Smoleńska. Tematem
spotkania były: „Aspekty techniczne, medyczne, socjologiczne i prawne
związane ze zniszczeniem samolotu TU-154M w Smoleńsku 10 kwietnia 2010
roku”. W debacie wzięło udział kilkudziesięciu naukowców z kraju i
zagranicy. Wśród nich, m.in. prof. Wiesław Binienda, który połączył się z
uczestnikami za pomocą internetu.
Konferencja została
podzielona na trzy bloki tematyczne, w ramach których wygłoszono 16
referatów. Na początku dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, doradca
prezydenta, odczytała list Andrzeja Dudy skierowany do uczestników
spotkania. Prezydent stwierdził w nim, że dotychczasowa praca naukowców
to „cenny i znaczący dorobek”. Wstępny referat, wygłosił prof. Piotr
Witakowski.
Głos zabrał także prof. Mariusz
Ziółkowski, archeolog z UW. Zwrócił uwagę m.in. na niejasności związane z
pracami Rosjan na terenie katastrofy.
Pobierz
Natalia Wojtanowska z UJ mówiła o
nieprawidłowościach i naruszeniach prawa w związku z organizacją wizyty i
działaniach po katastrofie. Wskazała na szereg błędów m.in. MON-u,
MSZ-u, czy BOR.
Wręczono wyróżnienia prelegentom, a
następnie odbyła się dyskusja z udziałem dziennikarzy. IV Konferencja
Smoleńska podsumowała wyniki badań naukowych uzyskane podczas trzech
poprzednich spotkań.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
66. IV Konferencja Smoleńska
http://solidarni2010.pl/32075-iv-konferencja-smolenska---bezposrednia-tr...
14.11.2015
Seminarium prof. Wiesława Biniendy odbyło się w dniu 28 października 2015 r. w Warszawie. W referacie przedstawiono wyniki najnowszych badań eksperymentalnych i symulacyjnych przeprowadzonych pod kierunkiem profesora Biniendy. Zostały zaprezentowane badania aerodynamiczne przeprowadzone w tunelu aerodynamicznym na modelu samolotu Tu-154M wykonanym za pomocą drukarki przestrzennej. Wyniki tych badań zostały porównane z równoległe wykonanymi symulacjami numerycznymi z wykorzystaniem najlepszych programów komercyjnych Computational Fluid Dynamics takich jak Fluent oraz CFD++. Przedstawiono również porównanie symulacji pełnowymiarowego Tu-154M z wynikami uzyskanymi przez G. Jorgensena oraz rezultatami eksperymentalnymi dla tego samolotu publikowanymi przez producenta samolotu.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
67. Zmiana na stanowisku szefa
Zmiana na stanowisku szefa Wojskowej Prokuratury Okręgowej
W wyniku
orzeczenia komisji lekarskiej, która stwierdziła, że stan zdrowia
pułkownika Ireneusza Szeląga nie pozwala mu na pełnienie czynnej służby
wojskowej, szef PO przeszedł w stan spoczynku - powiedział major Marcin
Maksjan, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
68. przedziwna struktura zdrowotna pana pułkownika
rozchorował się trwale,bo wiedział,że PO przegrywa ?
pozdr
gość z drogi
69. Prokuratura chce postawić
Prokuratura chce postawić zarzuty smoleńskim kontrolerom
Wojskowa
prokuratura po raz drugi spróbuje wezwać na przesłuchanie do Polski
kontrolerów lotu z lotniska Siewiernyj w Smoleńsku. Reporter RMF FM
Krzysztof Zasada poinformował, że prokuratorzy prowadzący dochodzenie
wysłali ponowny wniosek w tej sprawie.
Polscy śledczy nie wiedzą, co stało się z pierwszym wnioskiem
wysłanym na wiosnę tego roku. Zgodnie z konwencją, obowiązkiem Rosjan
było dostarczenie wezwań kontrolerom. Jeśli na drodze wystąpiłyby
trudności, powinnością strony rosyjskiej było poinformowanie o tym
polskiej prokuratury. Nie czyniąc tego nie dotrzymane zostały zasady
umowy o międzynarodowej pomocy prawnej.W sierpniu 2011 Warszawska Prokuratura Okręgowa zarzuciła dwóm oficerom
niedopełnienie obowiązków służbowych. Mężczyźni zajmowali funkcje
dowódcze w ówczesnym 36. specpułku. Oficerowie mieli nie dopilnować
organizacji lotu oraz przygotowania załogi samolotu Tu-154.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
70. Putin o czarnej skrzynce
Putin o czarnej skrzynce Su-24: Nie otwierać bez zagranicznych ekspertów
Prezydent Rosji, któremu dostarczono czarną skrzynkę Su-24 strąconego
przez Turków, powiedział, by otworzyć ją w obecności ekspertów
międzynarodowych. Dodał, że bez względu na to, jakie będą wyniki analizy
skrzynki, nie zmieni to jego stosunku do postępkuTurcji.Czarną skrzynkę dostarczył prezydentowi
Rosji minister obrony Siergiej Szojgu, który poinformował, że syryjskim
żołnierzom podczas specjalnej operacji udało się odkryć miejsce, gdzie
spadł rosyjski samolot. Szojgu powiedział, że operację przeprowadzono na
terenie, gdzie bazują bojownicy, którzy zastrzelili rosyjskiego pilota i
którzy uciekli z tego miejsca, nie zdążywszy niczego z samolotu zabrać.
- Proszę, by na razie go (rejestratora lotu, czyli czarnej
skrzynki - przyp. red.) nie otwierano, by zrobić to jedynie wspólnie z
zagranicznymi specjalistami, wszystko starannie zanotować - powiedział
prezydent Putin do ministra Szojgu.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
71. Śledztwo ws. katastrofy
Śledztwo ws. katastrofy TU-154M ponownie przedłużone
Śledztwo ws.
katastrofy smoleńskiej zostanie ponownie przedłużone. Jego zakończenie
planowane było na 10 kwietnia przyszłego roku. Prokurator generalny
Andrzej Seremet powiedział, że biegli z wrocławskiej Akademii Medycznej
nie zdążą do tego czasu przygotować uzupełniających ekspertyz
genetycznych i medycznych ofiar.
Seremet jednocześnie zapewnił, że zrealizowano już ok. 90 proc. zaplanowanych czynności śledczych.
Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka,
który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem, podkreśla, że opóźnienie to
wynik wcześniejszych zaniedbań.
Jak dodaje, ma nadzieję na ponowne, tym razem rzetelne, przeprowadzenie śledztwa.
W ocenie prokuratora generalnego
Andrzeja Seremeta, do zakończenia śledztwa strona polska nie potrzebuje
dostępu do wraku TU-154M i jego czarnych skrzynek.
Minister spraw zagranicznych Witold
Waszczykowski zapowiedział, że sprawa zwrotu tych dowodów przez Rosję
będzie wniesiona do trybunałów rozjemczych jako zagarnięcie mienia.
Prywatny akt oskarżenia m.in. wobec Arabskiego, urzędników KPRM. W styczniu możliwe umorzenie?
Wniosek obrony o umorzenie postępowania z braku znamion przestępstwa ma
być jednym z tematów posiedzenia organizacyjnego sądu 27 stycznia.
Chodzi o proces pięciu osób oskarżonych o niedopełnienie obowiązków przy
organizacji lotu prezydenta L. Kaczyńskiego do Smoleńska 10 kwietnia
2010 r.Śledztwo w tej sprawie prawomocnie umorzyła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w 2014 roku.
Jeśli sąd w styczniu odmówi umorzenia sprawy, to skupi się na
takich kwestiach technicznych, jak terminy rozpraw, lista świadków do
przesłuchania na rozprawie itp.
Prywatny akt oskarżenia m.in. wobec Arabskiego, urzędników KPRM
Oskarżeni to: Tomasz Arabski (b. szef KPRM, odwołany niedawno
ambasador w Hiszpanii), dwoje urzędników kancelarii premiera - Monika B.
i Mirosław K. oraz dwoje pracowników ambasady RP w Moskwie - Justyna G.
i Grzegorz C. Oskarżycielami są zaś bliscy m.in. Anny Walentynowicz,
Janusza Kochanowskiego, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna.
Prywatny akt oskarżenia pod koniec ub. roku złożył pełnomocnik części
rodzin ofiar katastrofy, mec. Piotr Pszczółkowski (2 grudnia został on
wybrany przez Sejm na sędziego TK - teraz pełnomocnikiem skarżących
będzie musiał być ktoś inny).
Za niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego art. 231 par. 1 Kodeksu karnego przewiduje do 3 lat więzienia.
Akt po umorzeniu śledztwa ws. organizacji lotów do Smoleńska
Akt oskarżenia wniesiono po tym, gdy w listopadzie ub.r.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo ws. organizacji
lotów do Smoleńska. Jeśli prokuratura prawomocnie umarza śledztwo ws.
przestępstwa ściganego z oskarżenia publicznego, osoby pokrzywdzone mogą
wnieść do sądu tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Taka sprawa toczy się
jak każdy normalny proces karny, z tą różnicą, że oskarżycielem jest
pokrzywdzony, a nie prokurator - gdyż sprawa toczy się z oskarżenia
prywatnego, a nie publicznego.
Obrońca Grzegorza C., mec.
Jacek Dubois, powiedział, że wraz z innymi obrońcami złożył sądowi
wniosek o umorzenie postępowania z braku jakichkolwiek znamion
przestępstwa - jak uznała wcześniej prokuratura.
Posłanka PiS
Małgorzata Wassermann powiedziała, że jest zdziwiona tą informacją oraz
tym, że z mediów dowiaduje się, iż taki wniosek ma być rozpatrywany w
takim terminie.
"Poważne naruszenie" przepisów, m.in. Instrukcji HEAD
Prokuratura oceniła, że choć były nieprawidłowości przy
organizacji lotów, to nie wystarczają one do postawienia zarzutów. W
śledztwie stwierdzono "poważne naruszenie" przepisów, m.in. Instrukcji
HEAD z 2009 r. przez urzędników KPRM ws. dysponowania wojskowym
specjalnym transportem lotniczym. "Nie miały one bezpośredniego związku z
przygotowaniem wizyt z 7 i 10 kwietnia 2010 r., natomiast dotyczyły
szeregu czynności podejmowanych w okresie poprzedzającym katastrofę" -
napisano w ujawnionym uzasadnieniu umorzenia. Polegały one m.in. na:
niewywiązywaniu się z obowiązku ustalania limitów dysponowania wojskowym
transportem lotniczym na potrzeby osób uprawnionych, nierzetelnego
prowadzenia ewidencji czy bezpodstawnej odmowy skorzystania z wojskowego
specjalnego transportu lotniczego przez podmiot do tego uprawniony.
"Obowiązek nadzoru ciążył na szefie KPRM T. Arabskim"
"Brak wiedzy urzędników w zakresie przepisów, będących
przedmiotem ich codziennej pracy, musi zostać oceniony negatywnie.
Dotyczy to przede wszystkim osób odpowiedzialnych za zapewnienie
wojskowego specjalnego transportu lotniczego, tj. zastępcy dyrektora
biura dyrektora generalnego Moniki Bonieckiej i radcy szefa KPRM w
biurze dyrektora generalnego Mirosława Kuśmirka - napisała prokuratura.
Według niej odpowiedzialność spoczywa na tych funkcjonariuszach, nad
którymi obowiązek nadzoru ciążył - "na szefie KPRM Tomaszu Arabskim,
który - jak wykazano - scedował na te osoby nałożone na niego
obowiązki".
Zwłoka MSZ w notyfikowaniu stronie rosyjskiej wizyty L. Kaczyńskiego
Według uzasadnienia, w działaniu ambasady RP w Moskwie
"występowały liczne nieprawidłowości, sprowadzające się z jednej strony
do zbyt późnego i niestarannego przekazywania informacji, albo wręcz
nieprzekazywania informacji, pomiędzy zaangażowanymi w przygotowania
instytucjami i podmiotami, w tym rosyjskimi, a z drugiej do braku
właściwej i natychmiastowej reakcji na nieudzielanie informacji przez
stronę rosyjską". "Jaskrawym tego przykładem jest zwłoka pracowników MSZ
w notyfikowaniu stronie rosyjskiej wizyty prezydenta Lecha
Kaczyńskiego, czy też olbrzymia opieszałość w uzyskaniu przez
pracowników ambasady RP w Moskwie zgód dyplomatycznych na przelot
samolotów specjalnych w dniach 7 i 10 kwietnia 2010 r." - dodano.
W maju br. Sąd Apelacyjny w Warszawie uwzględnił wniosek Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia, do którego wpłynął akt oskarżenia, by sprawę przekazać do SO.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
72. Warszawska prokuratura
Warszawska prokuratura umorzyła "cywilne" śledztwo dotyczące
organizacji lotów do Smoleńska. Dlatego do sądu trafił subsydiarny akt
oskarżenia (potocznie nazywany "prywatnym"), m.in. przeciwko Tomaszowi
Arabskiemu, byłemu szefowi KPRM. Nie dziwi, że obrońcy złożyli wniosek o
umorzenie postępowania. Ale poparła ich również... prokuratura.
Byłemu szefowi Kancelarii Prezesa Rady Ministrowi Tomaszowi Arabskiemu i
czterem osobom (urzędnikom KPRM oraz pracownikom ambasady RP w Moskwie)
zarzuty postawili autorzy subsydiarnego aktu oskarżenia, który wpłynął
do Sądu Okręgowego w Warszawie. Są nimi bliscy części ofiar katastrofy
smoleńskiej, m.in. śp. Anny Walentynowicz, Sławomira Skrzypka, Janusza
Kochanowskiego, Zbigniewa Wassermanna.
Ich decyzję wymusiło zachowanie prokuratury, która kilka razy
prowadziła śledztwo ws. organizacji lotów śp. prezydenta Lecha
Kaczyńskiego i byłego premiera Donalda Tuska do Smoleńska - każdorazowo
wydawano decyzję o umorzeniu. Ostatnio w listopadzie 2014 roku - tamta decyzja była ostateczna. Dlatego krewni ofiar sporządzili subsydiarny akt oskarżenia.
Na 27 stycznia 2016 roku wyznaczono w Sądzie Okręgowym w Warszawie
posiedzenie organizacyjne, na którym przyjęte powinny zostać ogólne
zasady prowadzenia procesu. Jeśli do niego dojdzie, bo w pierwszej
kolejności rozpatrzone zostaną wnioski o... umorzenie postępowania.
- Złożyli je wszyscy oskarżeni lub ich pełnomocnicy - powiedziała portalowi niezalezna.pl sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak z Sądu Okręgowego w Warszawie. - Podstawą wszystkich jest ten sam argument, brak znamion czynu zabronionego - dodaje.
Ten ruch ze strony oskarżonych i ich obrońców nie jest
zaskoczeniem. My jednak dowiedzieliśmy się, że identyczny wniosek
złożyła także... prokuratura. Potwierdziła nam to sędzia Leszczyńska-Furtak.
Czy Tomasz Arabski, były już ambasador w Hiszpanii, pojawi się w sądzie. -
Wszystkie strony zostały zawiadomione o terminie posiedzenia. Oskarżeni
mają prawo się na nim stawić, ale nie mają takiego obowiązku - tłumaczył rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.
http://niezalezna.pl/73907-prokuratura-walczy-o-bezkarnosc-dla-arabskieg...
Nawet 20 tysięcy złotych - na ta duże emerytury mogą liczyć rekordziści z prokuratury wojskowej. O liście szokujących kwot pisze dziennik „Fakt”.**
Najwyższa emerytura z listy wynosi aż 19749 złotych - chodzi o płk. Zenona Serdyńskiego, który skończył pracę w kwietniu 2015 roku. Wcześniej zaś był odpowiedzialny między innymi za nadzór śledztwa smoleńskiego, gdy z prokuratury odszedł gen. Krzysztof Parulski. On sam zresztą od stycznia 2013 r. pobiera co miesiąc 18 tys. zł, a dodatkowo zarabia na wykładach w Akademii Obrony Narodowej.
Drugi na liście jest płk Sławomir Gorzkiewicz, który zasłynął tym, że akta dotyczące współpracy z wywiadem wojskowym dał do wglądu oskarżonemu o szpiegostwo Józefowi Oleksemu. Sprawa została umorzona.
Inni na czele listy to Waldemar Dubas, Zbigniew Woźniak (ma zaledwie 55 lat, ale niemal 19 tys. złotych comiesięcznej emerytury!) i płk Stanisław Wójcicki (odszedł na emeryturę w styczniu 2010 r. w wieku 56 lat. Dostaje co miesiąc 18039 zł!).
„Fakt” wspomina też o gen. bryg Januszu Palusie, byłym szefie Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Dziennik przypomina o publikacji „Rzeczpospolitej”, według której ustaleń Palus był w stanie wojennym oskarżycielem w procesie dziewięciu górników kopalni „Ziemowit”, którzy zostali skazani na kary więzienia od trzech do siedmiu lat.
15 sierpnia 2003 r. Aleksander Kwaśniewski mianował go na stopień generała brygady. W 2005 r. odszedł na emeryturę - pobiera 17 237 zł. Dwa lata później sąd lustracyjny orzekł o 10-letnim zakazie pełnienia funkcji publicznych w związku z zatajeniem przez Palusa współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL
— czytamy.
Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej przyznał, że informacje podane przez „Fakt” są szokujące i będą wyjaśniane. Czyżbyśmy w najbliższym czasie mogli spodziewać się zmian i w tym zakresie?
wwr, fakt24.pl
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
73. Jest śledztwo ws. braku
Jest śledztwo ws. braku publikacji wyroku TK. Doszło do popełnienia przestępstwa?
Powodem wszczęcia śledztwa było "zaniechanie niezwłocznego ogłoszenia"
wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia - potwierdził Przemysław
Nowak, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.
Nowak
tłumaczył, że wyrok TK był przygotowany do publikacji 11 grudnia. Mimo
"braku przeszkód o charakterze technicznym" do dziś nie podjęto jednak
decyzji co do publikacji wyroku - tłumaczył rzecznik.
Kilka dni temu do prokuratury wpłynęło zawiadomienie od osoby prywatnej,
która uważa, że nieopublikowanie dotychczas wyroku Trybunału z 3
grudnia jest przestępstwem niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia
uprawnień służbowych i działania na szkodę interesu publicznego - za co
grozi do trzech lat więzienia. Zawiadomienia w tej sprawie złożyły także
PO i Nowoczesna.
Katastrofa smoleńska. Prokuratura podejrzewa fałszowanie dokumentacji z sekcji zwłok wielu ofiar
Jak
poinformowało RMF FM, z ustaleń reportera stacji wynika, że polscy
prokuratorzy w przypadku sekcji zwłok aż 50 osób podważają rzetelność
dokumentacji medycznych, które zostały sporządzone przez rosyjskich
patomorfologów w Moskwie.
Dotychczas śledztwo było prowadzone w związku z 29 takimi przypadkami.
Polscy biegli w oparciu o własne ekspertyzy twierdzą, że Rosjanie
w wielu przypadkach pomijali obrażenia, które w rzeczywistości odniosły
ofiary katastrofy lub wpisywali takie, które nie miały miejsca. Te
okoliczności pozwalają podejrzewać fałszowanie dokumentów medycznych
przez przedstawicieli rosyjskich służb zajmujących się sekcjami zwłok
ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.Z informacji uzyskanych przez RMF FM wynika, że polscy prokuratorzy
planują wystąpić z kolejnym wnioskiem o pomoc prawną do Rosjan. Wciąż
istnieje również plan przesłuchania 25 rosyjskich patomorfologów.
Wniosek w tej sprawie pozostał bez odpowiedzi ze strony Moskwy. Pismo
z kolejnym wnioskiem w tej sprawie ma zostać wysłane po ustaleniu, jaka
ostatecznie była skala nieprawidłowości.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
74. Zakończyły się
Zakończyły się polsko-rosyjskie rozmowy w Moskwie. Spotkanie przebiegało w „roboczej” atmosferze
Zakończyło się spotkanie wiceministrów spraw zagranicznych Polski
i Rosji – Marka Ziółkowskiego i Władimira Titowa. Na razie nie ma
oficjalnego komunikatu po rozmowach. Spotkanie...
Tak badano katastrofę prezydenckiego tupolewa. Wciąż nie mamy jednej wersji
Wciąż nie ma zgody co do przyczyn katastrofy Tu-154 M lecącego na
obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej 10 kwietnia 2010 r.
Przypominamy kolejne etapy ustalania przyczyn tragedii.
Antoni Macierewicz: Rosjanie przyznali się, że ich raport nie zawiera prawdy
– Przedstawiciele dyplomacji rosyjskiej stwierdzili, że oddadzą
nam wrak, wtedy gdy uzgodnimy przyczyny katastrofy. To jest przyznanie
się do tego, że te przyczyny do dzisiaj nie...
— powiedział szef Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz,
komentując słowa ambasadora rosyjskiego w Polsce Sergieja Andriewa
o wraku Tupolewa.
— powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce.
Zdaniem Antoniego Macierewicza, te słowa to przyznanie, że do dziś katastrofa nie została wyjaśniona.
— powiedział Macierewicz.
— dodał szef MON.
Macierewicz ironizuje, że następuję w tej sprawie „przełom”.
Z polecenia Witolda Waszczykowskiego wiceszef polskiego
Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marek Ziółkowski spotkał się ze swoim
rosyjskim odpowiednikiem, Władimirem Titowem. Rozmowa dyplomatów
dotyczyła spornych kwestii w stosunkach polsko-rosyjskich.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
75. Podzielone śledztwo
Podzielone śledztwo smoleńskie
Z
postępowania w sprawie katastrofy smoleńskiej do odrębnego śledztwa
wyłączony został wątek dwóch oficerów byłego 36. specpułku, podejrzanych
o niedopełnienie obowiązków służbowych w związku z organizacją lotu
Tu-154.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
76. Będzie proces ws. lotu do
Będzie proces ws. lotu do Smoleńska. Pięć osób oskarżonych, sąd odmawia umorzenia sprawy
Oskarżycieli jest 11. To bliscy m.in. Anny Walentynowicz, Bożeny
Mamontowicz-Łojek, Janusza Kochanowskiego, Sławomira Skrzypka i
Zbigniewa Wassermanna. W sądzie stawiło się kilkoro oskarżycieli
prywatnych, m.in. Ewa Kochanowska, Dorota Skrzypek i Piotr
Walentynowicz.
Oskarżeni to: Tomasz Arabski (były szef
Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i odwołany niedawno ambasador w
Hiszpanii), dwoje urzędników kancelarii premiera
- Monika B. i Mirosław K. oraz dwoje pracowników ambasady RP w Moskwie -
Justyna G. i Grzegorz C. Nikt z oskarżonych nie stawił się na
posiedzeniu sądu (nie mieli takiego obowiązku).Wniosek o wyłączenie sędziego
Środowe posiedzenie zaczęło się o 9.00, a decyzja zapadła po
14.00. Ogłoszono ponad półtoragodzinną przerwę, gdy jeden z
pełnomocników oskarżycieli prywatnych mec. Stefan Hambura wniósł, by
wyłączyć sędziego Huberta Gąsiora z prowadzenia sprawy jako
nieobiektywnego. Uzasadniał, że sędzia m.in. nie zarządził odroczenia posiedzenia, o co wnosili pełnomocnicy oskarżycieli.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
77. Rosja zablokowała możliwość
Rosja zablokowała możliwość postawienia zarzutów kontrolerom ze Smoleńska
Smoleńska. Rosyjska prokuratura generalna odrzuciła wnioski wojskowej
prokuratury w Warszawie o pomoc prawną. Informację przekazał IAR major
Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Maciej Lasek o specjalistach, którzy odmówili Macierewiczowi
katastrofy smoleńskiej. Według byłego członka tzw. komisji Millera nie
ma żadnych nowych faktów, usprawiedliwiających wznowienie badań tragedii
z 2010 roku.
Maria
Zacharowa, rzecznik prasowa rosyjskiego MSZ skomentowała sprawę
wznowienia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. - To suwerenne
prawo Polski i Polaków, by szukać prawdy - oceniła.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
78. Zarzuty w
Zarzuty w poleconym
Informację o postawieniu zarzutów i wezwania na przesłuchanie kontrolerom ze Smoleńska można wysłać listem poleconym
Przyjmę każdy werdykt
W końcu nadejdzie taki czas, kiedy ci
nasi zmarli upomną się o prawdę – czyli dlaczego musieli zginąć –
zauważa senator Alicja Zając
Melak: Arabski to początek! Kłamali Tusk i Kopacz. "Odpowiadają za to, co się stało po 10 kwietnia"
W „Super Expresie” Mirosław Skowron rozmawiał z Andrzejem Melakiem - prezesem Komitetu Katyńskiego.Rodziny ofiar katastrofy chcą znać fakty.
— powiedział Andrzej Melak.
Zdaniem Andrzeja Melaka sprawa dotycząca katastrofy smoleńskiej jest
nie wyjaśniona. Poprzednia komisja nie wiele zrobiła w tej sprawie.
— stwierdził.
Jak się okazuje powinno przepytać się jeszcze inne osoby oprócz Tomasza Arabskiego.
— ocenił Melak.
Wassermann w "ND": Od samego początku nie było woli wyjaśnienia tragedii 10/04. "Rząd Tuska skapitulował na samym początku"
"Państwo polskie stać na to, żeby
przeprowadzić w sposób rzetelny to postępowanie i czytelnie podać opinii
publicznej jego wyniki".
Posłanka PiS przekonuje, że nowa władza jest w stanie zająć się tą sprawą na poważnie.
— czytamy.
Wassermann nie ma złudzeń co do tego, w jaki sposób działała w tej kwestii ekipa Donalda Tuska i ówczesny rząd.
— przekonuje mecenas.
I dodaje:
— czytamy.
W rozmowie Wassermann odpowiada również Jerzemu
Millerowi - szefowi zespołu, który sporządził raport o przyczynach
tragedii - który zarzuca nowej władzy polityczne motywy przy powołaniu
nowej komisji. W ocenie Millera to powoduje ból rodzin ofiar.
— opowiada Wassermann.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
79. Naczelna Prokuratura Wojskowa
Płk Jerzy Artymiak nie wykonuje już obowiązków Naczelnego Prokuratora
Wojskowego i przechodzi w stan spoczynku. Z powodów zdrowotnych z
funkcji wiceszefa NPW odszedł płk Dariusz Knapczyński. Strukturą kieruje
płk Tadeusz Cieśla - powiedział PAP mjr Marcin Maksjan, zastępca
rzecznika NPW.Prokuratura wojskowa jako odrębna struktura funkcjonować ma do 4
kwietnia - po tej dacie w cywilnych prokuraturach utworzone zostaną
wydziały wojskowe. Miesiąc wcześniej, czyli w piątek, w życie wchodzi ustawa
na powrót łącząca funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora
generalnego. Media spekulują, że po 4 marca mogą nastąpić zmiany co do
miejsca i sposobu prowadzenia śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
80. Prokurator Pasionek: będzie
Prokurator Pasionek: będzie audyt wszystkich spraw smoleńskich
Wszystkie sprawy smoleńskie zostaną przez nas zbadane. Musimy
zapoznać się z każdym z tych postępowań a jest ich całkiem sporo – mówi w
rozmowie Dorotą Kanią zastępca Prokuratora Generalnego prokurator Marek
Pasionek.
Kiedy rozpocznie prace zespół prokuratorski, który zajmie się sprawą katastrofy smoleńskiej?
Dwudziestego pierwszego marca zostanie skompletowany cały zespół –
znajdą się w nim prokuratorzy z najlepszymi kwalifikacjami śledczymi. I
natychmiast rozpoczynamy prace.
Wiadomo już, kto zostanie powołany do tego zespołu?
Na razie nie mogę ujawnić nazwisk – trwają rozmowy, wiąże się to również
ze zmianą dotychczasowych miejsc pracy, niektórzy z prokuratorów musza
uzyskać delegacje do Warszawy.
Czym się zespół zajmie w pierwszej kolejności?
Przede wszystkim musimy zrobić solidny audyt wszystkich postępowań
dotyczących smoleńskiej tragedii. Już dzisiaj wiadomo, że są one
rozproszone po różnych prokuraturach. Część prowadziła prokuratura
wojskowa, część cywilna, część z nich zostało umorzonych, kilka jest w
sądzie. Trzeba te postępowania zbadać, ocenić i wysnuć wnioski. Na pewno
zespół prokuratorski powołany do zbadania katastrofy smoleńskiej zrobi
wszystko, by wyjaśnić przyczyny tej tragedii.
Kontrwywiad inwigilował prokuratora Pasionka
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przedłużone. Śledczy czekają na pomoc Amerykanów
Śledztwo
w sprawie katastrofy smoleńskiej prowadzone przez Wojskową Prokuraturę
Okręgową w Warszawie zostało przedłużone do 10 października 2016 roku
– informuje RMF FM, powołując się na ustalenia swojego dziennikarza.Według nieoficjalnych informacji RMF FM, śledczy przedłużyli śledztwo,
ponieważ oczekują na zrealizowanie wniosku o międzynarodową pomoc prawną
ze strony USA. Amerykanie zostali poproszeni o przekazanie informacji
oraz danych technicznych dotyczących komputera nawigacyjnego FMS oraz
systemu ostrzegania przed zbliżaniem się do ziemi TAWS, które znajdowały
się na pokładzie prezydenckiej maszyny.
Strona główna
|
Aktualności
Kraj
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przedłużone. Śledczy czekają na pomoc Amerykanów
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przedłużone. Śledczy czekają na pomoc Amerykanów
0
Prokuraturę Okręgową w Warszawie zostało przedłużone do 10 października
2016 roku – informuje RMF FM, powołując się na ustalenia swojego
dziennikarza.
Według nieoficjalnych informacji RMF FM, śledczy przedłużyli
śledztwo, ponieważ oczekują na zrealizowanie wniosku o międzynarodową
pomoc prawną ze strony USA. Amerykanie zostali poproszeni o przekazanie
informacji oraz danych technicznych dotyczących komputera nawigacyjnego
FMS oraz systemu ostrzegania przed zbliżaniem się do ziemi TAWS, które
znajdowały się na pokładzie prezydenckiej maszyny.
Ponadto do prokuratury nie wpłynęła opinia
fonoskopijna, która identyfikować miała osoby przebywające w wieży
kontroli lotów na lotnisku Siewernyj, a którą wykonać miała Agencja
Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Co więcej, Rosjanie nie zwrócili czarnych
skrzynek, wraku tupolewa oraz przepisów dotyczących kontrolowania ruchem
lotniczym i wykonywania operacji lotniczych na lotnisku pod
Smoleńskim, Prokuratura wojskowa oczekuje również na przetłumaczenie
na język polski 3 tomów akt, otrzymanych z Federacji Rosyjskiej
w połowie lutego tego roku.
Nadzór i nowa podkomisja
Śledztwem smoleńskim zajmie się także specjalnie tworzony zespół prokuratorów
pod kierownictwem zastępcy Prokuratora Generalnego Marka Pasionka. Jego
zadaniem będzie m.in. audyt wszystkich postępowań prowadzonych w tej
sprawie. Ponadto w Sejmie powstała nowa podkomisja, która na nowo ma zbadać przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
81. Śledczy "od Smoleńska" kontra
Śledczy "od Smoleńska" kontra Antoni Macierewicz. Straszą go prokuraturą
Jak pisaliśmy w sobotę, Macierewicz miał przenieść sześć lub siedem osób do jednostek m.in. w Bartoszycach i Hrubieszowie. "Nie będą w tych jednostkach prokuratorami, lecz zwykłymi żołnierzami" - donosił wtedy portal tvn24.pl.
Co zarzucają Macierewiczowi?
Przeniesieni śledczy uważają, że szef MON
złamał przepisy ustawy o prokuraturze. Jak poinformowało RMF FM,
zgodnie z nią szef MON mógł dokonać przeniesienia tylko na wniosek
Naczelnego Prokuratora Wojskowego, ale od końca lutego NPW nie ma szefa.
Ponadto, według prokuratorów, Macierewicz złamał przepisy ustawy
o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, bo zgodnie z nimi nie może
powierzać sędziom i prokuratorom nawet czasowego pełnienia obowiązków w
jakiejkolwiek jednostce wojskowej.
Na razie śledczy
złożyli wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Zwrócili się też o opinię
do Prokuratora Generalnego - ustalił dziennikarz rozgłośni.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19801532,sledczy-od-smol...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
82. Ziobro powołał nowy zespół
Ziobro powołał nowy zespół prokuratorów ws. katastrofy smoleńskiej
Prokurator
Generalny powołał zespół prokuratorów w sprawie prowadzenia śledztwa
dotyczącego katastrofy smoleńskiej – poinformowało Ministerstwo
Sprawiedliwości w komunikacie.W dniu 21 marca 2016 roku Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro w drodze
zarządzenia powołał zespół prokuratorów w sprawie prowadzenia śledztwa
dotyczącego wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Na czele
zespołu stanął Zastępca Prokuratora Generalnego Marek Pasionek.
Pełny skład zespołu:
Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu delegowany do Prokuratury Krajowej,
Opioła o informacji niejawnej: służby otrzymały od USA
dokumenty ws.10/04 - dopiero po 2 latach przekazano je do prokuratury!
"To skandal"
"To sprawa, która nigdy nie była podjęta. Prokuratura zwracała się z prośbą o pomoc prawną w tej sprawie".
Marek Opioła - szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych - mówił na antenie Radia Zet o jednej z, jak określił, informacji niejawnych, w sprawie katastrofy smoleńskiej i badania jej przyczyn.
Służby otrzymały dokumenty ws. Smoleńska od Stanów Zjednoczonych, dopiero po 2 latach przekazano je do prokuratury. To skandal. Nie wiem, co jest w tych dokumentach. Ale ja i członkowie komisji otrzymali taką informację, że służby otrzymały od Amerykanów dokumenty ws. Smoleńska
— mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Prowadząca program Monika Olejnik dopytywała:
To strasznie stara historia?
Opioła odpowiadał:
Nie. To sprawa, która nigdy nie była podjęta. Prokuratura zwracała się z prośbą o pomoc prawną w tej sprawie
— tłumaczył przewodniczący komisji ds. służb.
wwr, radiozet.pl
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
83. Przebieg wydarzeń wskazuje,
Przebieg wydarzeń wskazuje, że postępowanie mające wyjaśnić katastrofę smoleńską zostało oddane w ręce Rosjan świadomie. Wydarzeń skandalicznych, faktów wskazujących na fałszowanie dokumentów i ukrywanie prawdy było wiele
— mówi Antoni Macierewicz w rozmowie z „Gazetą Polską”.
Minister obrony narodowej w obszernym wywiadzie odnosi się do kwestii wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej.
Warto przypomnieć, że od początku badania tej tragedii Polacy byli wprowadzani w błąd. (…) Raport Anodiny stał się jeszcze jednym z wielu trudnych doświadczeń historii polsko-rosyjskiej. Teraz Rosjanie oskarżyli Polaków o winę za śmierć polskiego prezydenta
— tłumaczył szef MON.
Macierewicz mówił też o nowej podkomisji ds. zbadania przyczyn katastrofy. Jak czytamy w wypowiedzi Macierewicza, komisja zajmie się między innymi sprawą remontu TU-154M oraz kwestią informacji o wadzie fabrycznej, która obligowała ówczesnych rządzących do regularnych przeglądów, co jednak nie miało miejsca.
Mogę państwa zapewnić, że ja nie będę ingerował w prace komisji, nie będę wpływał na treść ustaleń i nie będę decydował o kształcie raportu. W odróżnieniu od moich poprzedników, którzy sobie zagwarantowali możliwości formalnoprawne, by cenzurować raport
— podkreśla Antoni Macierewicz.
Szef MON zapowiedział również powołanie na nowo 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. W wywiadzie był też pytany o kwestię zwrócenia się o wsparcie do Amerykanów przez prok. Marka Pasionka.
Dotarcie do informacji, jakimi dysponowali Amerykanie, było jego obowiązkiem. Represje i szykany z tego powodu miały doprowadzić do storpedowania smoleńskiego śledztwa i były jedną z bardziej haniebnych działalności administracji premiera Donalda Tuska
— czytamy.
lw, „Gazeta Polska”
Już pięć miesięcy po katastrofie smoleńskiej Donald Tusk został powiadomiony, że Rosjanie w trumnie prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego złożyli zwłoki innej osoby – ustaliła „Gazeta Polska”. O zamianie ciał dowiedziały się też wtedy komisja Millera i Naczelna Prokuratura Wojskowa. Mimo to informacji tej nie przekazano bliskim prezydenta, a ekshumację świadomie zablokowano.
– To skandal, jestem oburzony... O tym, że mogą być jakiekolwiek nieprawidłowości w identyfikacji prezydenta Kaczorowskiego, jego bliscy dowiedzieli się dopiero jesienią 2012 r. Czyli tuż przed ekshumacją. Wcześniej nikt nawet nie zwrócił się do rodziny z informacją o tym, że ciała zostały zamienione – mówi „Gazecie Polskiej” Gniewomir Rokosz-Kuczyński (prezes Europejskiego Centrum Młodzieży i Rozwoju Demokracji Lokalnej – instytucji pozarządowej współpracującej z kancelarią rezydującego w Londynie prezydenta RP Ryszarda Kaczorowskiego – red.).
– Jeżeli naczelny prokurator wojskowy wiedział o błędnej identyfikacji już we wrześniu 2010 r. i przez następne dwa lata nie podjął żadnych działań wyjaśniających, to z pewnością można mówić o niedopełnieniu obowiązków służbowych. To samo dotyczy przedstawicieli rządu. Nie widzę też żadnego usprawiedliwienia dla niepoinformowania rodziny prezydenta Kaczorowskiego o możliwej zamianie ciał – komentuje prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Już 24 września 2010 r. do najważniejszych osób w polskim rządzie trafiła wiadomość, która powinna stanowić zwrot w badaniu katastrofy smoleńskiej. Jerzy Bahr, ambasador w Moskwie, powiadomił mianowicie polskie władze (w oficjalnym piśmie), że ciało znajdujące się w trumnie prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego należy do kogoś innego. Informacja – jak stwierdził – była wiarygodna.
Jak ustaliła „Gazeta Polska”, Bahr dowiedział się o zamianie ciał od Piotra Litwiszki, ówczesnego naczelnika Wydziału Międzynarodowej Współpracy Prawnej Komitetu Śledczego przy rosyjskiej Prokuraturze Generalnej. To właśnie ten rosyjski prokurator (obecnie rzecznik Komitetu Śledczego) poinformował go, że „badanie DNA nie potwierdziło, iż szczątki złożone do trumny prezydenta Kaczorowskiego rzeczywiście do niego należą”. Litwiszko dodał ponadto, że „kilka innych próbek DNA również nie potwierdza, że ciała złożone do trumien są tymi ofiarami, które zostały zidentyfikowane przez rodziny ofiar”.
Rosyjski prokurator mówił Bahrowi, że rodziny mogły niewłaściwie zidentyfikować ciała „pod presją czasu i emocji”. Dodawał jednak, że to Rosjanie mogli pozamieniać próbki DNA, rzekomo „z powodu silnej presji na wydanie zwłok stronie polskiej”.
Dlaczego Kreml postanowił przekazać polskim władzom wiadomość, która uderzała w wiarygodność Moskwy? Według ustaleń „Gazety Polskiej” Bahr stwierdził, że Litwiszko zdecydował się na to, gdyż Rosja „spodziewała się wybuchu dużego skandalu związanego z ekshumacją zwłok ofiar”.
Skandal jednak nie wybuchł. Polski rząd zatuszował sprawę, nie powiadamiając o zamianie zwłok ani opinii publicznej, ani – co szczególnie haniebne – bliskich prezydenta Kaczorowskiego. Przez długi czas w bulwersujący sposób blokował też sprawę ekshumacji ciał, której domagały się rodziny smoleńskie.
I rzecz najbardziej szokująca. Bahr już 24 września 2010 r. informował Tuska, że zdaniem Moskwy „niezbędna będzie ekshumacja kilku zwłok i ponowne przeprowadzenie badań DNA”. Innymi słowy: Rosjanie w poufnych rozmowach z polskim ambasadorem – w obliczu skandalu – dopuszczali możliwość ekshumacji, mimo że wcześniej zabronili przecież Polakom otwierać zalutowane trumny. Ale rząd Tuska był tak służalczy wobec Moskwy i tak gorliwy w tuszowaniu sprawy, że zamiast dokonać ekshumacji, zamiótł aferę pod dywan.
Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.
http://wpolityce.pl/smolensk/287731-macierewicz-polacy-byli-wprowadzani-...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
84. Jerzy Miller dołączy do
Jerzy Miller dołączy do Leszka Balcerowicza i będzie doradzał na Ukrainie
Jerzy Miller, były minister spraw wewnętrznych i administracji
dołączy do zespołu prof. Leszka Balcerowicza i również będzie doradzał
Petro Poroszence. - To wybitny urzędnik państwowy - takimi słowami
Balcerowicz zaprezentował swojego doradcę.
W poniedziałek prof.
Balcerowicz poinformował również, że do zespołu dołączy kolejny Polak -
Jerzy Miller, były minister spraw wewnętrznych i administracji oraz
przewodniczący komisji badającej wypadek prezydenckiego samolotu w
Smoleńsku. Miller będzie zastępcą Balcerowicza.
Jak zdradził prof.
Balcerowicz Jerzy Miller jest już na Ukrainie. Cały zespół zajmie się
określeniem najpilniejszych reform i stworzy odpowiedni plan działania
dla ministrów ukraińskiego rządu.
Jerzy Miller był
podsekretarzem w ministerstwie finansów w latach 1998-2000, później był
prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia i zastępcą prezydenta Warszawy. W
latach 2009-2011 pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych i
administracji w rządzie Donalda Tuska. Do grudnia 2015 roku był wojewodą
małopolskim.
Jak zdradził dziś prof.
Balcerowicz do jego zespołu powołanie zostanie jeszcze kilku innych
polskich urzędników i polityków. Pewne miejsce ma Mirosław Czech, były poseł z ramienia Unii Wolności. Czech jest polskim politykiem ukraińskiego pochodzenia.
----------------------------------------------------------------
Leszek Balcerowicz poinformował, kto będzie go wspierał w strategicznym doradzaniu władzom Ukrainy przy reformowaniu jej gospodarki. Otóż jego zastępcą zostanie Jerzy Miller, były wojewoda małopolski, były szef MSWiA, były szef NFZ i były wiceminister finansów. Być może Ukraińcy nie zdają sobie z tego jeszcze sprawy, ale dla Polaków rzecz powinna być jasna – to nienajlepsza wiadomość dla naszych sąsiadów…
W ostatnich latach Miller zasłynął bowiem jako szef Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego – rządowego ciała, które miało ustalić przyczyny katastrofy smoleńskiej. Po półtorarocznej pracy komisja opublikowała raport zawierający mnóstwo danych niepełnych bądź nieprawdziwych, pełen tez niczym niepopartych, a przede wszystkim rażący zaniedbaniami i powielaniem treści z kompletnie niewiarygodnego raportu rosyjskiego.
A przecież jeszcze pół roku wcześniej, w czerwcu 2010 r. w Senacie ten sam Miller wykluczał, że rosyjski raport może być nieobiektywny:
Ale czy państwo myślą, że Federacja Rosyjska chciałaby się ośmieszyć przed całym światem, przedstawiając raport, który byłby dziurawy, nie zawierałby istotnych elementów, byłby oparty na fałszywych tezach itd.?
— pytał Miller.
Na tym samym posiedzeniu Senatu mówił:
Było pytanie o sekcję zwłok. Proszę państwa, wróćmy pamięcią do 11, 12, 13 kwietnia. Czy nie chcieliśmy mieć wszystkich z powrotem w Polsce jak najwcześniej? Czy chcieliśmy czekać na powrót trumien tygodniami, czy wręcz przeciwnie? Mnie pozostał taki obraz, że z niecierpliwością czekaliśmy na ostatnią trumnę. Czy Polacy uczestniczyli w sekcji zwłok? Tak, uczestniczyli. Czy wszystkie ofiary zostały poddane sekcji zwłok? Nie wiem, tego wątku ja nie znam. Jeżeli jednak będzie potrzeba rozpatrzenia w tym procesie badawczym również tego pytania, na pewno bez trudu to ustalimy.
Jak widzimy, Miller był mocno zaangażowany w podtrzymywanie kłamstw Ewy Kopacz na temat sekcji zwłok… Cały stenogram ówczesnej dyskusji znajduje się tutaj.
Na jego barkach spoczywała bodaj największa w tamtym czasie odpowiedzialność wśród polskich polityków. Napisać, że nie sprostał zadaniu, to nic nie napisać. Miller bardzo mocno przyczynił się do zablokowania na lata wyjaśnienia przyczyn narodowej tragedii. Zrezygnował z wielu niezbędnych badań (m.in. wraku samolotu, rozpadu szczątków maszyny, obecności materiałów wybuchowych etc.). Na marginesie zostawmy fakt, że był sędzią we własnej sprawie, bo to on nadzorował Biuro Ochrony Rządu, które przed katastrofą dopuściło się szeregu karygodnych zaniedbań obniżających bezpieczeństwo prezydenta (raport KBWLLP na ten temat milczy).
Przede wszystkim jednak Miller osobiście uniemożliwił zbadanie przez Polaków oryginałów czarnych skrzynek. To on podpisał 31 maja 2010 r. w Moskwie memorandum (z rosyjskim ministrem transportu Igorem Lewitinem), na mocy którego rejestratory pozostaną w Moskwie dopóki nie zakończy się rosyjskie śledztwo i nie uprawomocni się ew. proces sądowy ws. katastrofy. Czyli co najmniej przez lata nie wrócą do Polski. Dzień po podpisaniu dokumentu jako szef komisji przywiózł do Warszawy kopię zapisu z głosowego rejestratora lotu. Jak się szybko okazało, na nagraniu brakowało ostatnich 17 sekund…
Dlaczego Miller podpisał memorandum? Wydaje się, że wypełnił w ten sposób jakieś ustalenia na wyższym szczeblu, na mocy których w rosyjskich rękach pozostawiono jedne z najważniejszych dowodów w sprawie. Dlaczego jednak nie zadrżała mu dłoń, składając podpis pod dokumentem będącym jawnym działaniem na niekorzyść swojego państwa i dobra prowadzonego przez jego komisję badania? (Co więcej, mówił później, że takie memorandum jest precedensem i dziękował Rosjanom za współpracę!)
We wspomnianej senackiej debacie tak mówił o pozostawieniu rejestratorów w rosyjskich rękach:
Jak państwo zdają sobie sprawę, postępowaniu badawczemu towarzyszy postępowanie prokuratorskie zarówno w Rosji, jak i w Polsce. I postępowanie prokuratorskie może zakończyć się oskarżeniem. W związku z tym te nagrania mogą być ważnym dokumentem w sprawie. Dlatego mnie nie dziwi to, że strona rosyjska ma obiekcje co do wydania oryginałów przed zakończeniem postępowania przygotowawczego. Dlaczego? Aby uniknąć zarzutów strony oskarżonej o brak kontroli nad oryginałami do czasu zakończenia postępowania. My w toku negocjacji z Federacją Rosyjską uzyskaliśmy to, o co chyba nam naprawdę chodzi: prawo do oryginałów na końcu postępowania, tak aby państwo nie musieli nam wierzyć, że my mamy wierne kopie, tylko żeby państwu można było udowodnić, że to są wierne kopie. A o tym, że potrafimy sprawdzić, czy to jest wierna kopia, czy nie, państwo się niedługo bardzo namacalnie przekonają.
10 czerwca minie 6 lat od wypowiedzenia tych słów. Nawet ciężko to komentować. Takiego mieliśmy asa odpowiedzialnego za wyjaśnienie największej narodowej tragedii po II wojnie światowej. Teraz Ukraińcy mają takiego asa od reformowania gospodarki. Szczere wyrazy współczucia…
autor: Marek Pyza
Mariusz Jałoszewski
Pokazowy proces o organizację lotu do Smoleńska. Ścigany Arabski. Tusk kolejny?
Ból rodzin ofiar katastrofy jest zrozumiały. Mają też poczucie
krzywdy. Prokuratura trzy razy już odmówiła postawienia jakiemukolwiek
urzędnikowi zarzutów w związku z organizacją lotu do Smoleńska.
premiera Donalda Tuska, ma stawić się w sądzie na swoim procesie, który
jemu i czwórce urzędników wytoczyła część rodzin smoleńskich. To będzie
news dnia, bo Arabski dla prawicy jest głównym odpowiedzialnym za
tragiczny lot prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska.
Telewizje pokażą, jak Arabski wchodzi na salę rozpraw i siada na ławie
oskarżonych. W ruch pójdą flesze. Nie wiadomo, czy Arabski coś powie.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,19987957,scigany-arabski-tusk-kolejny.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
85. Spotkanie prokuratorów z
Spotkanie prokuratorów z bliskimi ofiar katastrofy smoleńskiej - w czerwcu
prokuratorów z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej, pierwotnie
planowane na maj, zostało przełożone na trzecią dekadę czerwca -
poinformowała w środę PAP rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej prok.
Ewa Bialik.
"GP": Polskie służby przekazały FSB dane świadków 10/04
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/gp-polskie-sluzby-przekazal...
Federalna Służba Bezpieczeństwa otrzymała od polskich służb dane trzech rosyjskich świadków katastrofy smoleńskiej – napisała „Gazeta Polska”.
Według tygodnika dwóch ze świadków miało poinformować, że powodem katastrofy było celowe działanie. Trzeci ze świadków, którym miał być urzędnik rosyjski wysokiego szczebla poinformować o zamianie ciał.
Podczas audytu rządu PO-PSL w Sejmie, minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński mówił, że 10 maja 2010 roku do ambasady RP w Moskwie zgłosił się Rosjanin, który utrzymywał, że ma informacje na temat tego, co zdarzyło się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku.
Kamiński mówił w Sejmie, że polskie służby specjalne nie zweryfikowały otrzymanych od niego informacji i przekazały jego dane Federalnej Służbie Bezpieczeństwa Rosji.
Według „Gazety Polskiej” polskie służby przekazały FSB także dane pozostałych rosyjskich świadków katastrofy smoleńskiej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
86. A jednak nie będą bezkarni?
A jednak nie będą bezkarni? Wznowiono śledztwo ws. wojskowych prokuratorów w Smoleńsku - czy nie dopełnili obowiązków 10/04?
Za niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego
grozi kara do trzech lat więzienia; za utrudnianie lub udaremnianie
postępowania karnego - do pięciu lat.
Prokuratura Krajowa podjęła umorzone kilka lat temu śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez polskich prokuratorów wojskowych po katastrofie smoleńskiej z 10 kwietnia w 2010 r.
31 sierpnia podjęte zostało na nowo postępowanie przygotowawcze Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, które jest prowadzone w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych - prokuratorów wojskowych Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie - w kwietniu 2010 r.
— podała we wtorek PAP prok. Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej.
Śledztwo prowadzi zespół PK, powołany w kwietniu br. przez ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry do śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej oraz postępowań z nią związanych.
Kilka dni temu prokurator krajowy Bogdan Święczkowski mówił w mediach, że wznowiono 4-5 prokuratorskich postępowań dotyczących zaniechań, braku działań czy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w związku z wyjaśnianiem katastrofy. Wkrótce ma być podana informacja, czego dotyczą pozostałe wznowione śledztwa.
WPO w Poznaniu wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów w listopadzie 2012 r., po zawiadomieniu złożonym przez pełnomocnika części rodzin ofiar mec. Piotra Pszczółkowskiego (dziś sędziego Trybunału Konstytucyjnego). Według zawiadomienia wojskowi prokuratorzy, którzy brali udział w pracach po katastrofie smoleńskiej w Rosji, mieli nie dopełnić obowiązków, gdyż nie wnioskowali o udział i nie brali udziału w sekcjach zwłok, a także nie przeprowadzili sekcji po przetransportowaniu ciał ofiar do Polski.
W październiku 2013 r. WPO umorzyła to śledztwo wobec stwierdzenia, że przestępstwa nie popełniono. W 2014 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu utrzymał w mocy tę decyzję prokuratury, oddalając zażalenie Pszczółkowskiego. Sąd uznał, że w trakcie pracy prokuratorów w Smoleńsku mogło dojść do uchybień, ale nie do przestępstwa. Jak podkreślił, nie można stwierdzić, by jakiekolwiek decyzje prokuratorów podejmowane były w złej wierze. Dotyczy to również decyzji o nieprzeprowadzaniu ponownych sekcji zwłok ofiar w Polsce.
Prokurator, wnosząc o oddalenie zażalenia, podkreślał w sądzie, że prawo nie nakazuje przeprowadzenia ponownej sekcji zwłok. Według prokuratury, przeprowadzenie takich czynności mogłoby mieć sens jedynie w przypadku zastrzeżeń do merytoryczności przeprowadzenia sekcji przez stronę rosyjską. Takich zastrzeżeń w chwili podejmowania decyzji o niepowtarzaniu sekcji w Polsce nie było. Sąd przyznał, że nie ma prawnego obowiązku powtarzania sekcji zwłok po przewiezieniu ciał do Polski.
Cały bieg sprawy po dzień dzisiejszy jest konsekwencją ówczesnego niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów. To właśnie dlatego, że wówczas prokuratorzy nie dokonali oględzin miejsca zdarzenia, oględzin zwłok a później nie uczestniczyli w sekcjach zwłok, nawarstwiły się błędy, niedopatrzenia a później zaniechania. Skutkowały one niezdolnością ustalenia podstawowych faktów, bądź błędami w ich ustaleniu
— komentował w 2014 r. decyzję sądu Antoni Macierewicz, dzisiejszy szef MON.
Za niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego grozi kara do trzech lat więzienia; za utrudnianie lub udaremnianie postępowania karnego - do pięciu lat.
Prok. Bialik poinformowała także PAP, że do PK trafiło zawiadomienie podkomisji MON i jest ono analizowane. „Na pewno z zawiadomieniem tym zapoznają się prokuratorzy z zespołu prok. Marka Pasionka” - dodała. Zaznaczyła, że jeszcze nie zapadły decyzje, co do dalszych losów tego zawiadomienia.
W zeszłym tygodniu wiceszef podkomisji prof. Kazimierz Nowaczyk mówił, że z polskiej „czarnej skrzynki” wycięto ok. 3 sekund zapisu, z rosyjskiej ok. 5 sekund. Dodawał, że podkomisja znalazła plik źródłowy z rejestratora, dzięki czemu udało się odszyfrować dodatkowe, ostatnie brakujące 5 sekund z zapisu. Szef MON Antoni Macierewicz mówił zaś, że plik źródłowy został znaleziony w aktach, które pozostały po komisji Millera. Ale - jak dodawał - mimo że został on zachowany, to nie trafił do opinii publicznej, do badań, wyciągania wniosków i ostatecznego raportu.
To ma znamiona fałszowania materiału dowodowego i dlatego też, jak mnie poinformował przewodniczący podkomisji Wacław Berczyński, zostało skierowane zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w tej sprawie
— dodał.
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w sprawie początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. pułku.
4 kwietnia br. śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa z nowym zespołem śledczym. Wtedy informowano też, że do tego zespołu mają także być przekazane akta „będących w toku, zawieszonych i zakończonych postępowań” wyłączonych z głównego śledztwa lub z nim powiązanych.
W czerwcu br. PK podawała, że „istnieje konieczność zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, które nie zostały spopielone”. Wskazano, że badania sekcyjne będą miały znaczenie dla określenia przyczyny śmierci ofiar, a także przyczyn katastrofy.
Własne śledztwo prowadzi strona rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego zakończeniem nie zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego „czarnych skrzynek”.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
87. Działanie na szkodę Polski
Działanie na szkodę Polski przedmiotem śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej
Działanie z lat
2010-2011 na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej przez funkcjonariuszy
publicznych, upoważnionych do występowania w jej imieniu w stosunkach z
Rosją podczas badania przyczyn katastrofy smoleńskiej – to przedmiot
jednego ze śledztw wznowionych ostatnio przez Prokuraturę Krajową.
Jak podał w środę dział prasowy PK – w odpowiedzi na
pytania PAP sprzed kilku dni – inne podjęte ostatnio śledztwa to
postępowania w sprawach: niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy
publicznych m.in. poprzez niewnioskowanie i nieuczestniczenie w
wykonywanych w Rosji sekcji zwłok 95 ofiar katastrofy oraz poprzez
nienakazanie powtórnego przeprowadzenia tych czynności w Polsce;
fałszerstwa dokumentów w celu użycia ich jako autentycznych,
wytworzonych w związku z przygotowaniem przez BOR ochrony wizyty
prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Rosji 10 kwietnia 2010 r. oraz
niszczenia w Rosji materiału dowodowego w postaci wraku TU-154M.
Dodano, że postępowania te podjął i
prowadzi zespół śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej, powołany w kwietniu
br. przez ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa
Ziobry do śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej oraz postępowań z
nią związanych.
Według komunikatu PK, podstawą śledztwa
ws. działania na szkodę RP przez funkcjonariuszy publicznych
upoważnionych do występowania w jej imieniu w stosunkach z Federacją
Rosyjską jest art. 129 Kodeksu karnego. Głosi on: “Kto, będąc
upoważniony do występowania w imieniu RP w stosunkach z rządem obcego
państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej
Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.
W 2011 r. – wobec “braku znamion czynu
zabronionego” – Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia
postępowania z doniesienia Stowarzyszenie Solidarni 2010. Stowarzyszenie
uznało, że godząc się na konwencję chicagowską przy wyjaśnianiu
przyczyn katastrofy smoleńskiej, ówczesny premier Donald Tusk złamał
prawo, gdyż – w opinii Solidarnych 2010 – doprowadziło to do rezygnacji
przez Polskę z bezpośredniego dostępu do dowodów (są nimi m.in. “czarne
skrzynki” i wrak Tu-154) i wpływu na przebieg prowadzonego w Rosji
postępowania.
Z kolei jesienią 2010 r. warszawska
prokuratura odmówiła śledztwa wobec premiera Tuska i ówczesnego
prezydenta Bronisława Komorowskiego – czego chciał berliński adwokat
Stefan Hambura, pełnomocnik m.in. syna Anny Walentynowicz. Według niego
Tusk i Komorowski odpowiadają za rezygnację ze wspólnego
polsko-rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku. Powołał
się na art. 129 Kodeksu karnego.
We wtorek PK podała, że 31 sierpnia
podjęte zostało na nowo śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków
przez funkcjonariuszy publicznych – prokuratorów wojskowych Wojskowej
Prokuratury Okręgowej w Warszawie – w kwietniu 2010 r. Sprawa dotyczy
wojskowych prokuratorów, którzy brali udział w pracach po katastrofie
smoleńskiej w Rosji – mieli nie dopełnić obowiązków, gdyż nie
wnioskowali o udział i nie brali udziału w sekcjach zwłok, a także nie
przeprowadzili sekcji po przetransportowaniu ciał ofiar do Polski. W
2013 r. prokuratura wojskowa w Poznaniu umorzyła to śledztwo wobec
stwierdzenia, że przestępstwa nie popełniono.
Kilka dni temu prokurator krajowy Bogdan
Święczkowski mówił w mediach, że wznowiono 4-5 prokuratorskich
postępowań dotyczących zaniechań, braku działań czy przekroczenia
uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w związku z wyjaśnianiem
katastrofy.
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w
katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i
jego małżonka. Śledztwo w sprawie początkowo prowadziła Wojskowa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom
lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz
dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. pułku.
4 kwietnia br. śledztwo przejęła
Prokuratura Krajowa z nowym zespołem śledczym. Wtedy informowano też, że
do tego zespołu mają także być przekazane akta “będących w toku,
zawieszonych i zakończonych postępowań” wyłączonych z głównego śledztwa
lub z nim powiązanych.
W czerwcu br. PK podawała, że “istnieje
konieczność zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, które
nie zostały spopielone”. Wskazano, że badania sekcyjne będą miały
znaczenie dla określenia przyczyny śmierci ofiar, a także przyczyn
katastrofy.
Własne śledztwo prowadzi strona
rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego zakończeniem nie
zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego “czarnych skrzynek”
Zespół śledczy Prokuratury Krajowej podjął i prowadzi cztery śledztwa „związane z wątkiem głównego śledztwa smoleńskiego” - poinformował portal tvn24.pl dział prasowy Prokuratury Krajowej. Dziennikarz śledczy portalu dowiedział się nieoficjalnie, że badana jest także rola najwyższych urzędników państwowych.
Zespół śledczy Prokuratury Krajowej „po przeprowadzonej analizie zakończonych i zawieszonych postępowań przygotowawczych” podjął i prowadzi cztery śledztwa.
Pierwsze śledztwo toczy się w sprawie działania w latach 2010 - 2011 na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej przez funkcjonariuszy publicznych upoważnionych do występowania w jej imieniu w stosunkach z Federacją Rosyjską podczas badania przyczyn katastrofy samolotu Tu-154 M (art. 129 k.k.). To przestępstwo potocznie nazywa się „zdradą dyplomatyczną”.
Drugie śledztwo dotyczy niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych m.in. poprzez niewnioskowanie i nieuczestniczenie w wykonywanych w Rosji sekcji zwłok 95 ofiar katastrofy oraz poprzez nienakazanie powtórnego przeprowadzenia tych czynności w Polsce (art.231 § l k.k.).
Trzecie śledztwo toczy się w sprawie fałszerstwa dokumentów w celu użycia ich jako autentycznych, wytworzonych w związku z przygotowaniem przez BOR ochrony wizyty zagranicznej Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego w Rosji w związku z udziałem w obchodach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej w Katyniu i Smoleńsku (art.270 § l k.k.).
Czwarte śledztwo dotyczy utrudniania prowadzenia przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie postępowania karnego o sygn. Po. SI.54/10 m.in. poprzez niszczenie materiału dowodowego w postaci wraku TU-154M (art.239 § 1 k.k.).
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
88. Śledztwo ws. katastrofy
Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej przedłużone do końca 2017 r. Taką decyzję podjął zastępca prokuratora generalnego
Własne postępowanie w sprawie prowadzi strona rosyjska, która
wiele razy podkreślała, że przed jego prawomocnym zakończeniem nie
zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego…
Śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej zostało przedłużone do 31 grudnia 2017 r. - poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik. Dotychczas termin trwania tego śledztwa był określony na 10 kwietnia przyszłego roku.
Decyzję o przedłużeniu postępowania podjął zastępca prokuratora generalnego prok. Marek Pasionek
—powiedziała prok. Bialik. Jest to pierwsza decyzja o przedłużeniu tego śledztwa, od kiedy prowadzi je zespół prokuratorów z Prokuratury Krajowej. Do początków kwietnia śledztwo prowadziła prokuratura wojskowa zlikwidowana po reformie prokuratury. Prokuratorzy wojskowi wcześniej wielokrotnie przedłużali to śledztwo o półroczne okresy - do 10 kwietnia lub 10 października.
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w sprawie początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. pułku.
4 kwietnia tego roku po sześciu latach śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej przejęła od zlikwidowanej prokuratury wojskowej Prokuratura Krajowa; sprawa trafiła do zespołu ośmiu prokuratorów. Na jego czele stanął prok. Pasionek, kierownikiem zespołu został prok. Marek Kuczyński, zaś w jego skład wszedł m.in. dotychczasowy referent śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej ppłk Karol Kopczyk.
Jednocześnie do PK przekazane zostały akta „będących w toku, zawieszonych i zakończonych postępowań” wyłączonych z głównego śledztwa lub z nim powiązanych.
W czerwcu PK podawała, że „istnieje konieczność zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, które nie zostały spopielone”. Wskazano, że badania sekcyjne będą miały znaczenie dla określenia przyczyny śmierci ofiar, a także przyczyn katastrofy.
W drugiej połowie września PK informowała, że podjęła umorzone kilka lat temu inne śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez polskich prokuratorów wojskowych po katastrofie smoleńskiej. Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski mówił w mediach, że wznowiono 4-5 prokuratorskich postępowań dotyczących zaniechań, braku działań czy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w związku z wyjaśnianiem katastrofy.
Własne postępowanie w sprawie prowadzi strona rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego prawomocnym zakończeniem nie zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego „czarnych skrzynek”.
Decyzje D. Tuska dot. Smoleńska pod lupą prokuratury
Prokuratura bada różne decyzje byłego premiera Donalda Tuska,
zwłaszcza w kontekście śledztwa smoleńskiego – poinformował minister
sprawiedliwości i Prokurator Generalny
Choć Zbigniew Ziobro
potwierdził, że w prokuraturze badane są niektóre decyzje dotyczące
śledztwa smoleńskiego podejmowane przez byłego premiera Donalda Tuska,
to nie przekazał czego one dokładnie dotyczą i na jakim etapie prac są
prokuratorzy.
Nadzorem nad zespołem prokuratorów
prowadzących śledztwa związane z katastrofą smoleńską zajmuje się
zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek. I to on – jak
zapowiedział Zbigniew Ziobro – w jakimś, być może, dającym się
przewidzieć czasie spotka się z dziennikarzami „i przedstawi
dotychczasowe ustalenia i zamierzenia procesowe, które są w tej sprawie
prowadzone”.
Kilka dni temu prezes Prawa i
Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Polska The Times” –
pytany, dlaczego rząd nie zamierza wspierać Tuska na drugą kadencję w
Radzie Europejskiej – powiedział, że w Sejmie i w prokuraturze toczą się
postępowania, które mogą doprowadzić do tego, że byłemu premierowi
zostaną postawione jakieś zarzuty. Jarosław Kaczyński podkreślił, że ma
wątpliwości, „Czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej”.
Do sprawy odniosła się także premier Beata Szydło, która gościła wczoraj
w TV Trwam w Rozmowach Niedokończonych.
Jak dodała premier, ten obecny stan dla Polski jest nie do zaakceptowania.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
89. Sprawozdanie BOR dot.
Sprawozdanie BOR dot. zabezpieczenia lotu do Smoleńska w prokuraturze
Biuro Ochrony Rządu przekazało Prokuraturze Krajowej, resortowi
obrony i resortowi spraw wewnętrznych kopię sprawozdania tej formacji
dotyczącą zabezpieczenia wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r.
Informację o tym podała
dziś rzecznik BOR-u Natalia Markiewicz. Jak wyjaśniła, decyzję o
przekazaniu sprawozdania podjął szef Biura.
Wiceszef BOR płk Jacek Lipski w maju
bieżącego roku mówił, że wyniki prac mogą posłużyć do ewentualnych zmian
w procedurach działania Biura.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji,
zespół miał badać m.in. czy nie doszło do ewentualnych nieprawidłowości
ze strony ówczesnego kierownictwa BOR.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
90. Kilka rodzin protestuje
Są tam podpisy członków rodzin: Ewy Bąkowskiej, Leszka Deptuły, Grzegorza Dolniaka, Artura Francuza, Jarosława Florczaka, Pawła Krajewskiego, Andrzeja Kremera, Barbary Maciejczyk, ks. Adama Pilcha, Katarzyny Piskorskiej, Agnieszki Pogródki-Węcławek, Arkadiusza Rybickiego, Andrzeja Sariusz-Skąpskiego, Leszka Solskiego, Jolanty Szymanek-Deresz, Wiesława Wody, Edwarda Wojtasa.
https://n-1-22.dcs.redcdn.pl/dcs/o2/tvn/web-content/m/p1/f/81c650caac28c...
http://www.tvn24.pl/katastrofa-smolenska-rodziny-ofiar-nie-chca-ekshumac...
Błaszczak: Ekshumacje to decyzja prokuratora. Nie byłoby ich, gdyby Tusk zadbał o wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej
"My, rodziny, od miesięcy bezskutecznie wyrażamy swój sprzeciw
wobec zapowiedzi tego niezrozumiałego i niczym nieuzasadnionego
przedsięwzięcia"
https://n-1-22.dcs.redcdn.pl/dcs/o2/tvn/web-content/m/p1/f/81c650caac28cdefce4de5ddc18befa0/b2dbceac-07b4-464e-86b4-94f77531455a.pdf
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
91. Jest śledztwo w sprawie
Jest śledztwo w sprawie nieprzeprowadzenia sekcji zwłok po katastrofie smoleńskiej
Ekshumacje ofiar mają rozpocząć się już w listopadzie.
Wszczęto śledztwo w sprawie
zaniechania w Polsce sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej –
dowiedziały się „Wiadomości” TVP1. Prokuratura Krajowa prowadzi
postępowanie przygotowawcze w sprawie zaniedbań polskich prokuratorów.
Ma ono wyjaśnić dlaczego zaniechano sekcji i kto ponosi za to
odpowiedzialność. Ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej mają rozpocząć
się już w listopadzie.
Jak wskazała rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik przed sześciu laty
przyjęto „na wiarę” wyniki sekcji zwłok w Moskwie, choć z ekspertyzy
Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wynika, że w przypadku jednej
trzeciej ofiar w ogóle nie przeprowadzono tam sekcji. Ponadto – jak podkreśla Bialik – po przywiezieniu ciał do Polski również nie przeprowadzono sekcji zwłok.
Prokuratura
Krajowa twierdzi, że wszechstronne badania mają precyzyjnie określić
obrażenia ofiar i dokładne przyczyny ich śmierci, a także pomóc
zrekonstruować przebieg katastrofy. W ekshumacjach ofiar katastrofy,
które rozpoczną się w listopadzie, mają wziąć udział międzynarodowi
eksperci.
Prokuratura Krajowa informuje:Prokuratura Krajowa prowadzi śledztwo
dotyczące katastrofy samolotu Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 roku w
pobliżu lotniska wojskowego w Smoleńsku. Zespół prokuratorów
prowadzących to postępowanie podjął decyzję o konieczności zbadania
przez najlepszych biegłych także z zagranicy wszystkich ciał ofiar tej
katastrofy, które nie zostały spopielone.
Z uwagi na powagę sytuacji, szacunek dla zmarłych i ich bliskich
oraz emocje towarzyszące planowanym przez prokuraturę czynnościom
wyjaśniamy:
Prokuratura działa na podstawie Kodeksu postępowania karnego, a jego
precyzyjne uregulowania nie dopuszczają możliwości odstąpienia od
czynności oględzin i otwarcia zwłok. Zgodnie z art. 209 kodeksu
postępowania karnego jeżeli zachodzi podejrzenie przestępnego
spowodowania śmierci, przeprowadza się oględziny i otwarcie zwłok.
Otwarcia zwłok dokonuje biegły lekarz z zakresu medycyny sądowej, w
obecności prokuratora albo sądu. Art. 210 kodeksu postępowania karnego
stanowi zaś, że w celu dokonania oględzin lub otwarcia zwłok prokurator
albo sąd może zarządzić wyjęcie zwłok z grobu.
Przepisy w tym zakresie są jednoznaczne i nie budzą wątpliwości.
Stanowisko prokuratury znajduje również potwierdzenie w orzecznictwie i
doktrynie. Odstąpienie przez prokuratora od wykonania tych czynności
dowodowych, wbrew obowiązującym przepisom, naraża go na poważne zarzuty
karne. Funkcjonariuszowi publicznemu, który nie dopełnia obowiązków i w
ten sposób działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, grozi
do 3 lat pozbawienia wolności (art. 231 par. 1 kodeksu karnego). Za
utrudnianie postępowania karnego grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat
pozbawienia wolności (art. 239 par. 1 kodeksu karnego).
Zespół prokuratorów obecnie prowadzących to postępowania naprawia
poważne błędy i zaniechania, które zostały popełnione sześć lat temu. Z
niezrozumiałych powodów przyjęto na wiarę wyniki dokonywanych w Moskwie
sekcji, których w rzeczywistości nie było. Nie zostały one również
przeprowadzone po przetransportowaniu ciał ofiar katastrofy do Polski,
choć tak zawsze dzieje się w przypadku śmierci obywatela Polski poza
granicami kraju, jak choćby w przypadku żołnierzy, którzy giną na
polskich misjach zagranicznych, czy w przypadku Polaków, którzy giną w
zagranicznych wypadkach komunikacyjnych.
Poważne błędy i zaniechania, których dopuścili się prokuratorzy
sześć lat temu, skutkują dziś kolejnym postępowaniem karnym, które
prowadzone jest przez Prokuraturę Krajową. Dotyczy ono niedopełnienia
obowiązków i utrudniania postępowania przez funkcjonariuszy publicznych,
prokuratorów, w zakresie nie podjęcia decyzji o przeprowadzeniu sekcji
zwłok ofiar katastrofy samolotu Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 roku w
pobliżu lotniska wojskowego w Smoleńsku.
Prokuratura nie zaskakuje nikogo decyzją o konieczności zbadania
przez najlepszych biegłych także z zagranicy wszystkich ciał ofiar
katastrofy z dnia 10 kwietnia 2010 roku. Z należytym szacunkiem dla
zmarłych i ich bliskich prowadzący śledztwo prokuratorzy jeszcze w
czerwcu poinformowali o swoich planach rodziny ofiar, a także
dziennikarzy. Ta decyzja – rzeczowo uargumentowana na spotkaniu z
rodzinami – nie wywołała wówczas większych kontrowersji.
Wszechstronne badania sekcyjne, także przy użyciu tomografii
komputerowej, w zakresie toksykologii i DNA, będą miały istotne
znaczenie dla określenia obrażeń ofiar i przyczyny ich śmierci, a także
dla zrekonstruowania przebiegu katastrofy i jej przyczyn. Będą miały
zatem istotne znaczenie dla wyjaśnienia podstawowych wątków śledztwa,
mimo upływu kilku lat od czasu katastrofy.
Badania te są niezbędne także dla ostatecznej identyfikacji ofiar,
których ciała zostały przywiezione do Polski w zaplombowanych trumnach i
ustalenia, czy rodziny rzeczywiście pochowały swoich bliskich. W
przypadku sześciu z dziewięciu osób, których ekshumacji dokonano, doszło
do zamiany ciał.
Decyzja o konieczności zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy z
dnia 10 kwietnia 2010 roku jest trudna dla wszystkich, także dla
prokuratorów.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
92. Prokuratura Krajowa: Sześć
Prokuratura Krajowa: Sześć rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej sprzeciwiło się ekshumacji swoich bliskich
rodzin złożyło do Prokuratury Krajowej swój sprzeciw na postanowienie o
ekshumacji bliskich, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej -
poinformowała PAP rzeczniczka prokuratury Ewa Bialik.
Powtórzyła równocześnie, że prokuratura działa na
podstawie Kodeksu postępowania karnego, którego "uregulowania nie
dopuszczają możliwości złożenia zażalenia na postanowienie o
ekshumacji".
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
93. NASZ NEWS. To prok. Parulski
NASZ NEWS. To prok. Parulski zgodził się, by polscy lekarze i
śledczy nie uczestniczyli w sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej
Polscy i rosyjscy prokuratorzy "dogadali się" w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 roku. Wtedy podjęto decyzję.
Portal wPolityce.pl dotarł do szokującego protokołu,
dotyczącego śledztwa smoleńskiego, z którego wynika, że to polscy
śledczy zgodzili się na rosyjską sugestię, by sekcje zwłok ofiar
smoleńskich nie przeprowadzali polscy prokuratorzy i lekarze. Doszło
do tego już kilkanaście godzin po katastrofie. W trakcie nocnego
spotkania w Smoleńsku w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r., polscy
i rosyjscy prokuratorzy ustalili też wstępne przyczyny katastrofy,
niemal od razu wykluczając możliwość zamachu. To dowód na to, że sprawę bez wahania oddano więc w rosyjskie ręce.
To kolejny
i porażający dowód na to, że strona polska sama pozbawiła się
możliwości przeprowadzenia rzetelnego śledztwa w sprawie katastrofy
smoleńskiej, jednostronnie, oddając wszelkie narzędzia śledcze w ręce Rosjan!
Z dokumentu, którego istnienie potwierdziła Prokuratura Krajowa wynika, że do tajemniczego spotkania
śledczych doszło 10 kwietnia 2010 roku o godz. 23.26, na miejscu
katastrofy smoleńskie. W spotkaniu uczestniczyli m.in. szef Naczelnej
Prokuratury Wojskowej Krzysztof Parulski, prokurator Ireneusz Szeląg
oraz rosyjscy śledczy na czele z Aleksandrem Buksmanem – pierwszym
zastępcą Prokuratora Generalnego Rosji. Spotkanie miało trwać ok.
1,5 godziny. Z informacji portalu wPolityce.pl wynika, że to właśnie
wtedy polscy i rosyjscy śledczy ustalili, że sekcje zwłok odbędą się bez
udziału
strony polskiej. Odrzucono naturalną potrzebę, by w trakcie sekcji
zwłok uczestniczyli polscy prokuratorzy i śledczy. Mało tego! Polscy
i rosyjscy prokuratorzy, w trakcie nocnego spotkania, ustalić mieli,
że wstępną przyczyną katastrofy miały być „błędy pilotów oraz obsługi
naziemnej”. Śledczy zakończyli spotkanie konkluzją, że w ciągu kolejnych dni powinno się przeprowadzać kolejne oględziny miejsca katastrofy.
– czytamy we fragmencie protokołu z nocnego spotkania śledczych w dni. 10 kwietnia 2010 roku.
Z informacji, do których dotarł nasz portal wynika, że protokół ze strony polskiej miał podpisać Ireneusz Szeląg.
Ustalenia portalu wPolityce.pl potwierdza Prokuratura Krajowa, odpowiadająca dziś dziś na brutalny atak telewizji TVN24, która w materiale z 3 listopada sugerowała, że winnym faktu nieprzeprowadzenia sekcji zwłok był prokurator Marek Pasionek.
– czytamy w oficjalnym oświadczeniu Prokuratury Krajowej, która rozbija tezy stawiane w telewizji TVN24.
Prokuratura Krajowa odpiera tez zarzuty TVN jakoby prokurator Pasionek miał od początku wpływ na przebieg śledztwa smoleńskiego.
– czytamy w oficjalnym oświadczeniu PK.
Dzisiejsze
ustalenia portalu wPolityce.pl tylko potwierdzają tezę o służalczej
roli najważniejszych polskich instytucji wobec strony rosyjskiej
w obliczu tragedii smoleńskiej. Szokujące, nocne ustalenia
prokuratorów na miejscu katastrofy zdają się też potwierdzać tezę
o braku chęci wyjaśnienia okoliczności tej tragedii przez ówczesne
polskie władze.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe