"Ida" Pawlikowskiego. Stalinowska prokurator ogląda zdjęcie Ireny Sendlerowej
Fragment kadru z filmu:

- kazef - blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
67 komentarzy
2. @gość z drogi
Właśnie ta bezdusznośc w mordowaniu "band", owo "chcesz
pączka" stanowi tu tło dla przeżyć związanych z mordowaniem rodziny
bohaterek przez polskich chłopów... Te drugie emocje mamy przeżywac
razem z bohaterkami przez cały film.
Pozdrawiam
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
3. @kazef
przedsiębiorstwo Holocaust jest dobrze zorganizowane, a
wyrobników do produkcji ma wielu. W dodatku, żeby było perfidniej, za te
"pączki" płacimy my, Polacy.
Płaciliśmy w czasie II WŚ, kiedy bylismy mordowani przez dwa
totalitaryzmy, płacimy nadal. A BESTIA jest zachłanna, chce wciąz więcej
i więcej....
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
4. @kazef
jeden z malutkich elementów układanki do POgrossia, Idy i innych "arcydzieł". W dodatku wyjątkowo perfidny, bo po myśli "jedzących pączki". Gra w "dwa ognie".
Leonid Sigan porozmawiał na ten temat z historykiem, profesorem Uniwersytetu Jagielońskiego Panią Anną Raźny.
– Jak Pani profesor sądzi, dlaczego tak się stało?
– To jest bardzo niedobra decyzja, na pewno nie jest ona podjęta, jak
sądzę, bez wiedzy władz polskich. Na pewno była jakaś presja na
dyrekcję Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. To jest bardzo zły
krok, przede wszystkim Warszawy. Jeżeli prawdą jest, że o liście
uczestników decydował Światowy Kongres Żydów, to tym gorzej dla Polski,
bo to znaczy, że obóz, który obecnie jako muzeum znajduje się na terenie
Polski, jest jakby wyjęty spod gestii jej władz. Ja słyszałam wypowiedź
pana Kunerta, że o tym zadecydował Światowy Kongres Żydów. To jeszcze
gorzej. Bo to świadczy o tym, że nie jesteśmy władni wpłynąć na decyzję
dyrekcji. I nawet gdyby Warszawa chciała to uczynić, to mamy do
czynienia z próbą zasłonięcia się innym podmiotem, podmiotem
zagranicznym, który dla nas Polaków nie jest władzą. Jest to więc okres
bardzo zły dla Polski, bo Rosji nie można izolować i nie można izolować
Władimira Putina. Szczególnie w tę rocznicę nie wolno, bowiem wszystkim
wiadomo, że obóz wyzwoliła Armia Czerwona. To bardzo zła decyzja. Bardzo
niedobrze będą przyjęte przez wielu Polaków te obchody rocznicy
wyzwolenia, ponieważ tak łatwo nie da się zmienić świadomości Polaków.
Jednak w świadomości Polaków to zostało na długo w pamięci i myślę,
pozostanie, że przecież obóz wyzwalali nie ci, którzy przyjeżdżają do
Oświęcimia w tym roku. Nie Angela Merkel i państwa bałtyckie, które
współpracowały w czasie II wojny światowej z hitlerowskimi Niemcami.
Jest to więc absolutny zgrzyt. To świadectwo krótkowzroczności polskich
władz i próba zamiany w świadomości Polaków podmiotów historycznych.
Jeśli będzie obecna Angela Merkel czy też inny przedstawiciel Niemiec,
na przykład prezydent Gauk, a nie będzie Władimira Putina, to naprawdę
mamy do czynienia właśnie z próbą ukształtowania nowej świadomości. To
jest groźne. Próbuje się wmówić Polakom, że nie było żadnego wyzwolenia,
lecz jedynie nastąpiła druga okupacja. I to martwi wielu Polaków.
Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/2015_01_19/Wbrew-prawdzie-historycznej-i-zdrowemu-...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
5. @Maryla
W Krakowie otwarto właśnie wystawę, na której pokazuje się, że "wyzwolenie" było "zniewoleniem" a rzekome oszczędzenie zabytków Krakowa przez Armkię Czerwoną to jeden z najbardziej udanie zaimplementowanych społeczeństwu sowieckich mitów.
http://www.pch24.pl/armia-czerwona-w-krakowie--mit-wyzwolenia,33347,i.html
Tymczasem "WSieci"pisze, że Komorowski chciał sprzedać polskie lasy za żydowskie odszkodowania:
http://www.pch24.pl/wsieci--dzieki-sprzedazy-polskich-lasow-rzad-chcial-...
Ciągle chcą od tej biednej Polski kasy.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
6. @kazef
swoja drogą, bardzo żydokomunie przeszkadza Irena
Sendler, rtm Pilecki, Zofia Kossak-Szczucka i wielu innych, jak rodzina
Ulmów czy Kowalskich.
A polskojęzyczne narzędzia robią wszystko, aby pamięć o Nich zginęła.
Jak nie można udać, że nie Ich nie było, to sie im zmienia narodowość. Nie pasują do pracowicie tworzonej legendy antypolskiej.
WŁOSI WSPOMINAJĄ ŚP. IRENĘ SENDLER JAKO NIEMKĘ - MSZ MILCZY
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
7. Chciałabym żeby film "Inka"
został zrealizowany jak najprędzej. Osadzony w realiach historycznych II wojny światowej.
W tym oczywiście udział Żydów najpierw w wydawaniu okupantom, a potem
skazywaniu na śmierć polskich patriotów. Same fakty i prawdziwe
nazwiska.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
8. @guantanamera
Tylko kto dałby pieniądze na ten film. Polski Instytut Sztuki Filmowej wydał już na "Pokłosie" i "Idę".
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
9. Urobek PISF:
Pokłosie (film o Polakach mordujących Żydów) - 3,5 mln złotych.
Ambassada ("komedia" z udziałem Adama "Nergala" vel "Holocausto" Darskiego) - 2,6 mln złotych
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
10. @kazef
Jeżeli ten film nie powstanie, to możemy o sobie myśleć jak najgorzej.
To może być film niskobudżetowy.
Mogą w nim grać za darmo ochotnicy.
Ma tylko podawać sprawdzone fakty i przekazać nasze prawdziwe uczucia.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
11. @guantanamera
oni nam nigdy nie darują, że bylismy tak blisko odkrycia kto katem, kto ofiarą.
Wniosek o wydanie Polsce stalinowskiego sędziego Stefana Michnika został przyjęty do realizacji
Była kochanką najważniejszych polskich komunistów. Później stała się oprawczynią, była bardziej okrutna niż niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych. Wyrządziła ogromne zło, ale przeszła zaskakującą przemianę.
Różne imiona i pseudonimy: Julia, Luna, Daria, Maria, Ksenia. Różne
nazwiska i ich pisownie: Prajs, Preiss, Brystygier, Brystiger,
Bristiger, Brüstiger, Briestiger. Ta sama kobieta – jedna z
najmroczniejszych postaci powojennego reżimu. Jeden z tych, których
przesłuchiwała osobiście, nazwał ją "zbrodniczym monstrum".
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
12. walka trwa od 70 lat... z resorciakami
Żołnierze powtórnie wyklęci
Ewa Łosińska
http://tygodnik.dorzeczy.pl/id,5316/Zolnierze-powtornie-wykleci.html
Bój o unieważnienie stalinowskich wyroków za pomoc żołnierzom wyklętym
to zadanie dla herosa. Sądom III RP wciąż trudno dostrzec
niepodległościową walkę.
Osiemdziesięcioletni Marian Para z małopolskich Dobczyc długo zabiegał o to, by wyrok, jaki w 1951 r. wydano w sprawie jego mamy, uznano za niesprawiedliwy. Dopiero w 2014 r., po wniesieniu kasacji przez prokuratora generalnego, doczekał się potwierdzenia, że Maria Para została niesłusznie skazana na dwa lata więzienia. Za to, że w 1948 r. we wsi Stadniki nie doniosła komunistycznej władzy, iż jej znajomy Franciszek Mróz to „członek bandy terrorystyczno-rabunkowej” – jak orzekł stalinowski sędzia.
Na prośbę Mroza – żołnierza AK, potem w oddziale Wolności i Niezawisłości, współpracującego z Józefem Kurasiem „Ogniem” – Maria Para poszła też do klasztoru po kapłana, by ten wyspowiadał żołnierza. Mróz brał potajemny ślub z łączniczką Celiną Drozdowicz z Dobczyc. On i jego towarzysze broni chcieli duchowego wsparcia.
Za taką pomoc Maria Para trafiła za kraty. (…)
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
13. @Maryla
Dzięki za filmowy dokument.
Przed chwilą dostałam ten wiersz lwowskiej poetki. Pasuje tutaj...
Przed pomnikiem Mickiewicza
Wielkość zawsze jest bezbronna
przed małością
bo, po prostu, jej bronią nie włada;
małość zdradliwie się skrada,
każdą intencję wypaczy
- ona nie może inaczej...
Wielkość jej strasznie przeszkadza
- zbytni kontrast,
więc pomniejszyć trzeba...
- dobro nazwać głupotą,
- miłość wyśmiewać...
Wypuszcza zjadliwe słowa,
celne, jak strzała zatruta,
choć sama zwykle jałowa
lecz czynna - jakaż wielkość
nie była opluta?...
Lepi łatki
- jesieni, że błotna
- wiośnie, że zbyt płocha
chełpi się bezgrzesznością
- nie wierzcie!
ona po prostu NIE KOCHA!
Pod jej lepkim brudnym dotykiem
stoisz, Mistrzu, bezbronny i cichy
ty "nad poziomy wylatuj!"
głosisz światu
boś tylko Wieszczem
Wszystkim wrogim wiatrom odkryty
na pomniku
jak pod pręgierzem...
Barbara Zajdel
.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
14. Scenariusz mógłby być taki...
Młodzi ludzie chcą się czegoś dowiedzieć o "Ince"
Zaczynają czytać o Niej, a potem o tych co ją sądzili. O bohaterach i
zdrajcach, o obrońcach i sprzedawczykach.
Postanawiają sami nakręcić film o Niej - kamerą komórki.
Dzielą między siebie role... Każdy dowiaduje się o postaci którą ma grać - coraz więcej i więcej. Z dokumentów.
Omawiają to. Wreszcie kręcą film...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
15. @guantanamera
:) ten scenariusz pisze życie. A właściwie juz napisało.
Najmłodsi w Marszach Zołnierzy Wyklętych maja po kilka lat... a ile na
Youtube filmów o Ince , Kurasiu, Burym, Pileckim, innych.
Choćby oprawcy naszych bohaterów i ich potomkowie własny ogon zjedli, nie wyrwą z pamięci naszych Bohaterów.
Im więcej POgrossia, tym większe zainteresowanie prawdziwą historią Polski.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
16. Od lewej m.in. "Ineczka",

Od lewej m.in. "Ineczka", "Mścisław", "Lufa", "Szpagat", "Żelazny". Cześć Ich Pamięci !
"Żydzi w Wehrmachcie":
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/zydzi-w-wehrmachcie,69378,1
Około 40 Żydów z Wehrmachtu trafiło do izraelskich sił zbrojnych.
Walczyli o niepodległość swojego państwa, a potem w kolejnych
bliskowschodnich konfliktach.
W listopadzie niemiecki minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg odwiedził żydowski cmentarz w Berlinie-Weissensee. Minister oddał hołd żydowskim żołnierzom, którzy zginęli za Niemcy w I wojnie światowej. Pogmatwane losy tych, którzy przelewali krew w armii Hitlera, dyskretnie przemilczał.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
17. Pierwsza scena
tego filmu to obute stopy ludzi depczące chodnik pod którym pochowano ofiary komunistycznego terroru i trawnik nad grobem Inki.
Buty... Zimowe, potem letnie, znów zimowe i jeszcze raz i jeszcze...
Wreszcie - współczesne buciki młodzieżowe... Któreś zatrzymują się...
Teraz kamera pokazuj całe postaci młodych - oni idą do symbolicznego grobu Inki...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
18. Dzieci Ireny Sendlerowej
Dzieci Ireny Sendlerowej (ang. The Courageous Heart of Irena Sendler, tłum. Odważne serce Ireny Sendlerowej) − amerykański telewizyjny film biograficzny (w Polsce film dystrybuowany w kinach) w reżyserii Johna Kenta Harrisona, opowiadający historię życia Ireny Sendlerowej, polskiej społeczniczki, która podczas II wojny światowej uratowała przed Holocaustem ponad 2500 żydowskich dzieci.
Film wyprodukowała amerykańska firma Hallmark Hall of Fame na zlecenie stacji telewizyjnej CBS. Scenariusz filmu powstał na podstawie książki Anny Mieszkowskiej Matka dzieci Holocaustu. Historia Ireny Sendlerowej[2]. Reżyserii podjął się John Kent Harrison, który wyreżyserował m.in. film Jan Paweł II.
Film swoją światową premierę miał 19 kwietnia 2009 roku (czyli w
rocznicę wybuchu powstania w warszawskim getcie) o godzinie 21:00 w
amerykańskiej stacji telewizyjnej CBS. W USA pokazany był jako film
telewizyjny, w Polsce film dystrybuowany w kinach i jako miniserial
telewizyjny dla TVP1. Europejska oficjalna premiera odbyła 31 sierpnia
2009 w Gdańsku, podczas 70. rocznicy obchodów wybuchu II wojny
światowej. Ogólnopolska premiera odbyła się 18 września[3].
https://www.google.com/search?q=irena+sendler+film&ie=utf-8&oe=utf-8
Dzieci Ireny Sendlerowej
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
19. @guantanamera, @Maryla
Podobny scenariusz ma film "Karolina", który przeszedł zupełnie niezauważony (premiera w grudniu 2014).
"Karolina" to film o dwóch osiemnastolatkach Kaśce i Magdzie, które kończą liceum filmowe. Mają za zadanie przygotować etiudę filmową. Chciały kręcić film o ważnych społecznie sprawach, o współczesnych problemach, chciały zmieniać świat. Ale nauczyciel zaproponował im historię wiejskiej dziewczyny sprzed 100 lat. W pierwszej chwili bohaterki filmu buntują się, ale w końcu wyruszają do Zabawy, gdzie żyła i zginęła ich bohaterka - św. Karolina Kózkówna.
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,20683,ni...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
20. Petycja sprawie filmu "Ida"
http://www.citizengo.org/pl/15781-w-sprawie-filmu-ida
Szanowna Pani Dyrektor!
Zwracam się do Pani razem z Redutą Dobrego Imienia - Polską Ligą przeciw Zniesławieniom w imieniu tysięcy Polaków zaniepokojonych wymową filmu „Ida”, którego produkcję instytucja kierowana przez Panią wsparła finansowo.
Oskarowa nominacja tego filmu, a wcześniej bardzo pochlebne recenzje na jego temat powodują, że film ten będzie oglądany na całym świecie, często przez ludzi, którzy o Polsce dowiedzą się po raz pierwszy podczas projekcji filmu.
Nie wnikając w wartość artystyczną tego filmu (tu zawsze ocena jest subiektywna) należy stwierdzić, że w fabule filmu są dwa istotne niedopowiedzenia, których nie można usprawiedliwić względami artystycznymi:
Po pierwsze, nie ma wzmianki o tym, że rodzice głównej bohaterki zostali zamordowani podczas okupacji niemieckiej – o Niemcach nie ma w tym filmie ani słowa (!). Widz nie znający historii odnosi wrażenie, że zabójstwa Żydów w Polsce są na porządku dziennym i że historyczne wydarzenie jakim był Holokaust jest zawiniony przez Polaków.
Po drugie – przedstawiona w filmie historia mogłaby się wydarzyć, lecz autorzy filmu przedstawiają motywację zabójców rodziców bohaterki w sposób, w który widzowie zagraniczni odbiorą w sposób niezgodny z prawdą historyczną – że zabójcy działali z żądzy zysku, podczas gdy kontekst historyczny dla widza polskiego jest oczywisty – chodzi o strach przed wykryciem, że ukrywali Żydów przed Niemcami.
Podsumowując – z punktu widzenia prawdy historycznej film ten ma poważne wady. I znowu – nie wnikając w zabiegi artystyczne autorów filmu – jego wymowa w tym kształcie jest po prostu antypolska. Widz, zwłaszcza nieznający historii Europy wynosi z filmu przekonanie że to Polacy wymordowali europejskich Żydów i zrabowali ich majątek. Film ten przedstawiając jednostkową historię doprowadza widza do fałszywych wniosków i fałszywego obrazu Polski, i wydarzeń podczas II wojny światowej.
Dlatego też domagamy się od Pani spowodowania, aby autorzy filmu umieścili w czołówce filmu informację, że:
1. Polska była pod okupacją niemiecką w latach 1939-1945
2. Niemieccy okupanci prowadzili politykę eksterminacji Żydów.
3. W okupowanej przez Niemców Polsce za ukrywanie Żydów Niemcy karali śmiercią nie tylko tego, który ukrywał, ale także całą jego rodzinę; pomimo to wielu Polaków ukrywało Żydów.
4. W ten sposób zginęły tysiące Polaków oddających życie za sąsiadów i współobywateli Rzeczypospolitej – prześladowanych Żydów.
5. Legalne władze Polskiego Państwa Podziemnego, uznawane przez Aliantów, z całą surowością karały śmiercią przypadki prześladowania Żydów przez tych z Polaków, których zdemoralizowała okrutna i bezwzględna okupacja niemiecka.
6. Instytut Yad Vashem najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom.
Ponieważ kieruje Pani POLSKĄ instytucją kultury uznaję za oczywiste, że powyższy postulat zostanie przez Panią zrealizowany.
Z poważaniem,
[Imię i nazwisko]
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
21. szanowny @Kazef
a ja wciąż się zastanawiam nad pytaniem,kto stoi za takimi "przesłaniami" pomijam administrujacych Polską,ale Kto naprawdę ?
serd pozdr
gość z drogi
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
22. Droga Zosiu,
Za tym wszystkim stoją "starsi i mądrzejsi", którzy upatrzyli sobie nasz nieszczęśliwy kraj na swoją ziemię obiecaną.
Serdeczności Tobie, Synowej, Małżonkowi i Budrysom.
Miłego popołudnia!
"Ogół nie umie powiedzieć, czego chce, ale wie, czego nie chce" Henryk Sienkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
23. Droga Ewo masz Rację
ale ręka w rękę idą z nimi niby nasi...bo ministerstwo
kóltóry...to przecież niby polski rząd,Klich,ten od obrony,też niby
Polak a rozłożył na obie łopatki tak Lotnictwo jak i obronę...nie
wspomnę już o nowaku zegarku i tym od finansów...więc nie tylko Bracia
Starsi ale nasze przygłupy również,nie zapominając o sprzedajnych i
głupawych dziennikarzach i to wcale nie tylko z mieszadła..
Dziękujemy za pozdrowienia i biegiem marsz do lekarza :)
dzięki Ewo...Budrysowo kłania się
gość z drogi
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
24. Zosiu, to nie przygłupy
tylko marionetki celowo wsadzone do rządu aby sukcesywnie niszczyć to, co polskie. A przygłupy to ci, co na nich głosowali.
Serdeczności wraz z obrazkiem Annelies Štrba: 
"Ogół nie umie powiedzieć, czego chce, ale wie, czego nie chce" Henryk Sienkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
25. i TO jest TO
już z drogi..do.... :)
pół Polski zdurniało dokładnie...doprowadzając drugą połowę do rozpaczy...Targowica,Głupota i co jeszcze ?
a podobno tacy wykształceni i nawet bezę umieją jeść widelcem :)))
ale ja wiem gdzie jest problem ...wykształcenie na zasadzie wypełniania testów,zero
myślenia,z zero logiki,zero matematyki i pózniejsze uzależnienia od
banków ,kredytów we frankach i etc...brak umiejętnosci czytania ze
zrozumieniem ,też...:)
serdeczności i dzięki za naszą Artystkę,śpiąca dzieweczka,to jest TO :)...
serdeczności z drogi..:)
gość z drogi
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
26. @Maryla
Dziękuję za zamieszczenie filmu o Irenie Sendlerowej...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
27. @Maryla
Też dziekuję.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
28. Luna....
Też dobry tytuł do Oscara. Krótki i łatwy do zapamiętania...
"Po entuzjastycznych reakcjach na film „Ida”, pora na serial o życiu i twórczości Luny Brystygier. Też ciekawy, nośny temat. Wszak Polacy wyrządzili jej dużo zła i była Żydówką. Czy to recepta na międzynarodowe uznanie?
Serial o „życiu i twórczości” Julii Brystygier, dyrektor Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego), kierującą antykościelną działalnością MBP w latach 1945–1953 zdobyłby jakieś nagrody na międzynarodowych festiwalach i konkursach. Może nawet kilka. A przy okazji utrwaliłby przekaz o „Polakach – antysemitach”.
Julia Brystygier zwana była „Krwawa Luną”. Nosiła różne imiona i
pseudonimy: Julia, Luna, Daria, Maria, Ksenia. Różne nazwiska i ich
pisownie: Prajs, Preiss, Brystygier, Brystiger, Bristiger, Brüstiger,
Briestiger. Bez względu na to, jak się nazywała, była jedną z
najmroczniejszych postaci stalinowskiego reżimu."
http://wpolityce.pl/historia/230729-po-zachwytach-nad-ida-pora-na-serial...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
29. 29.200 osób podpisalo petycję. Pomóż nam osiągnąć cel 50.000 pod
http://www.citizengo.org/pl/15781-w-sprawie-filmu-ida
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
30. @Maryla
No i na tę petycję napadła gajzeta. Że to nacjonalizm...
Prawda to nacjonalizm!
A to są nasze sprawy. NASZE.
Nie wasze. Poszli won wszyscy prezentujący antypolonizm.
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/230800-petycja-w-sprawie-idy-to-ani-na...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
31. antypolska koalicja medialna

"Ida" antypolska?
Do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej wpłynęła
petycja w sprawie filmu "Ida". Jej autorzy - Polska Liga przeciw
Zniesławieniom...
czytaj dalej »
Do Polskiego Instytutu
Sztuki Filmowej wpłynęła petycja w sprawie filmu "Ida". Jej autorzy -
Polska Liga przeciw Zniesławieniom - chcą, by w czołówce filmu zostały
umieszczone informacje między innymi o tym, że to Niemcy byli sprawcami
eksterminacji Żydów podczas II Wojny. Zdaniem Krzysztofa Vargi, taki
postulat "to absurd". ""Ida" jest świecie oglądana jako dzieło sztuki, a
nie głos w dyskusji polsko-żydowskiej" mówił pisarz. Zgadzał się z nim
Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej, choć jednocześnie zauważał, że
"sytuacja, w której ten film ogląda publiczność międzynarodowa, stwarza
pewne wyzwania."
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
32. @ALL
Dodałem fragment kadru z filmu do notki.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
33. @kazef
zbrodniarce Krwawej Lunie dorobiono "portret Przodka"? Typowe dla komuchowa. Fałszywe nazwiska, wciąż zmieniane, fałszywe życiorysy , tylko mordercze instynkty wciąż te same.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
34. A co ty wiesz o zniesławianiu? - Krzysztof Kłopotowski
Nominacja „Idy” do Oskara łącznie z lawiną nagród sprawia, że film będzie miał drugie życie w kinach świata, jeśli dostanie statuetkę. Ma zapewniony żywot wieczny w telewizjach. Nie jest za późno, by umieścić napisy, które wyjaśnią widzom kontekst historyczny, że to nie Polacy zabijali Żydów, ale Niemcy w czasie II wojny światowej. Żądanie roztropne, skoro mówi się na świecie o „polskich obozach zagłady” a Niemców zastąpili jacyś „naziści”.
Napisów żąda Reduta Dobrego Imienia utworzona przez Macieja Świrskiego, za przykładem żydowskiej AntiDefamation League, Ligi Przeciwko Zniesławieniom. Trwa zbieranie podpisów pod apelem do dyrektora PISF, żeby wymógł na producentach umieszczenie wyjaśnień.
Podpisałem apel, bo myślę, że należy brać z Żydów przykład polityki historycznej oraz obrony reputacji etnicznej. Gdyby pojawił się film sugerujący, że Żydzi mordowali Niemców, wtedy ADL podniosłaby krzyk pod niebiosa, mordowali czy nie mordowali. Przecież Hannah Arendt została zaszczuta przez Żydów za podanie prawdy, że Judenraty brały udział w Holocauście dostarczając rodaków do wywózek na śmierć. Była to ich straszna tragedia, pod przymusem, ale była.
Arendt zarzucono, że oskarża ofiary. Ten argument jest przydatny dla nas. Jesteśmy po Żydach największymi ofiarami II wojny światowej. Może nawet większymi. Oni zyskali dzięki wojnie swe niepodległe państwo Izrael, a my straciliśmy Rzeczpospolitą. Byliśmy pierwsi, którzy powiedzieli Hitlerowi „nie!” – ciężko za to płacąc. Zostaliśmy zdradzeni przez sojuszników, a nasz wysiłek na wojnie jest pomniejszany i robi się z nas uczestników Holocaustu. Po wojnie polscy bohaterowie byli katowani i mordowani przez żydowskich komunistów, na przykład ciotka Idy wzorowana na Wolińskiej-Brus. Kto nas oskarża albo sugeruje oskarżenie antysemityzmu, jest antypolonistą, a więc człowiekiem podłym lub chorym psychicznie, nieprawdaż? Jest teoria, że antysemityzm to choroba psychiczna. A jakiego spaczenia umysłu dowodzi nienawiść i pogarda dla Polaków? Czy to zazdrość polskiego poczucia honoru i szlacheckiej godności w ten sposób się przejawia?
Mamy to biernie znosić? Bierzmy przykład z Żydów! Bycie ofiarą niemieckiego nazizmu to dziś skarb polityczny, zresztą przeliczalny na żywy pieniądz. Kto puszcza płazem zniesławiania siebie, czy choćby ich możliwość, niechaj szukuje się na marny los.
AntiDemafation League tropi najmniejsze incydenty niechęci do Żydów. Ma bardzo sprawnych działaczy i armię wolontariuszy, którzy na wezwanie piszą listy protestacyjne do mediów. Jedno gwizdnięcie ADL przekształcają w burzę z piorunami. Nasza Reduta Dobrego Imienia dopiero się tworzy. Wzmocnijmy ją i siebie samych podpisując apel w sprawie „Idy”, link poniżej.
http://szczurbiurowy.salon24.pl/627003,petycja-rdi-w-sprawie-filmu-ida
Napisy wyjaśniające są przyjętą praktyką w Hollywood, gdzie nakręca się filmy dla światowej widowni, która nie zna zawiłości historycznych każdego zakątka globu. Podpiszmy apel RDI w sprawie „Idy”. To za subtelnie opowiedziany film. Oby żył długo z naszym błogosławieństwem.
PS. Tekst ukazał się na portalu www.sdp.pl
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
35. Antypolska „Ida”
Antypolska „Ida”
O antypolskim charakterze okrzykniętego arcydziełem filmu „Ida” pisze w poniedziałkowym „Naszym Dzienniku” Leszek Żebrowski
Pawlikowskiego kaleczy obraz wojny i holokaustu oraz zakłamuje polską
historię?
„Bohaterka »Idy« wzorowana jest na Mindli Fajdze Danielak, czyli ppłk
Helenie Wolińskiej ze stalinowskiej Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W
filmie jest to osoba ciepła, wrażliwa, dostępna. Faktycznie była
niezwykle okrutna i prostacka (nie chodzi o wykształcenie). Wulgarna,
ordynarna, cyniczna bestia w stalinowskim mundurze, notoryczna
uczestniczka zbrodni sądowych na polskich bohaterach, w tym generale
Auguście Fieldorfie »Nilu«” – czytamy w najnowszym „Naszym Dzienniku”.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/125453,antypolska-ida.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
36. mąż Dziadzi i cyngiel Michnika
Dokładnie 2 dni przed wyborami prezydenckimi, które zaplanowane są najprawdopodobniej na 10 maja (choć w grę wchodzi też data 17 maja).
70 rocznica zakończenia działania Auschwitz to nie najlepszy moment, żeby rozważać historyczno-polityczne dylematy. Dla nas w Polsce jest oczywiste, że zakończenie okupacji niemieckiej nie przyniosło pełnej wolności narodowej.Tak sądzi dominująca część opinii publicznej
— podkreśla Komorowski w wywiadzie dla dziennika Adama Michnika.
Prezydent podkreśla, że wkroczenie Armii Czerwonej oznaczało dla więźniów wyzwolenie.
To nie ulega wątpliwości. Trzeba więc uwzględniać w dyskusjach również punkt widzenia więźniów wyzwolonych z obozów koncentracyjnych. Myślę, że dla nich koniec obozowego piekła był często cudem wolności, niezależnie od późniejszych, czasem tragicznych, losów
— stwierdził Komorowski.
Prezydent odniósł się również do sprawy stosunków polsko-żydowskich, a także akcji zbierania podpisów pod petycją, by film „Ida” poprzedzić informacją, że Polska była państwem okupowanym.
To moim zdaniem przesadna reakcja. Film znakomicie broni się sam. Jego odbiór i w Polsce, i za granicą jest niebywale pozytywny
— powiedział Komorowski.
http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/wywiady/art,35...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
37. Czerska atakuje kłamstwem, typowe
O co prezesowi Świrskiemu idzie i jaki jego petycja ma związek z "Idą"
Prezes Świrski "w imieniu tysięcy Polaków" wysłał tę petycję w
sprawie filmu "Ida" do dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
38. to się nazywa mieć "farta" czyli być mężem
i zięciem Resortowych
jedyna Nadzieja w małej Dzieweczce,czyli w Czerwonym Kapturku ,może
usłyszą jego pytanie "Babciu ,dlaczego masz takie wielkie zęby "
pozdrowienia z drogi do Normalności Polskiej a nie ruskiej ,czy poniemieckiej...
gość z drogi
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
39. 45.005 osób podpisalo
45.005 osób podpisalo petycję. Pomóż nam osiągnąć cel 50.000 podpisów.
http://www.citizengo.org/pl/15781-w-sprawie-filmu-ida
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
40. już jest 45 014:)
Kochani jeszcze troszkę wysiłku i linków do Rodziny i Znajomych i jesteśmy...Tam gdzie nasze Miejsce...
powodzenia Polsko :)
gość z drogi
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
41. Michnikowa walka z petycją
Z tym stereotypem, że antysemityzm trzeba walczyć, ale sformułowanie "polskie obozy" tego nie przesądza. Nie widzę nic złego w tym, że MSZ wysyła te sprostowania, ale nie trzeba przesadzać. Nie każdy kto używa takiego sformułowania mówi, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Na zachodzie wszyscy mowią, że holocaust zrobili naziści a nie Polacy. W żadnej szkole nie uczą, że Polska napadła na hitlerowskie Niemcy" - oburzał się na antenie TVP Info. Szkoda, że nie dostrzegł problemu. Morze "polskich obozów" w tekstach to właśnie doskonały początek to rozpoczęcia przekłamywania historii o holocauście. Poza tym, ciekawe dlaczego Michnik mówi o "nazistach". Taki naród nie istnieje. W przeciwieństwie do niemieckiego narodu.
Mimo, że naczelny "Wyborczej" chce walczyć ze stereotypem
"Polak-antysemita" bardzo ostro i krytycznie ocenia inicjatywę Reduty
Dobrego Imienia, aby przed filmem "Ida" pojawiły się napisy, że podczas
II wojny światowej za holocaust na terenach polskich pod okupacją III
Rzeszy odpowiedzialni byli Niemcy. Wśród sygnatariuszy jest m. in. prof.
Andrzej Nowak:
"Najwyraźniej prof. Nowak chce Polskę ośmieszyć. Kraj, który daje przed
filmem artystycznym, traktującym o czym innym, tego typu informacje...
Film nie jest o tym, to jest epizod" - argumentuje Michnik. Dość lekka
interpretacja filmu Pawlikowskiego, którego jednym z dwóch głównych
tematów, a raczej tematem który współgra z głównym wątkiem jest sprawa
polskiego antysemityzmu. "Trzeba zwalczać wizerunek polski
antysemickiej, ale w inny sposób. Nie przyszłoby mi do głowy żeby
domagać się od Jana Grossa czy twórcy Pokłosia takie informacje?" I może
to jest błąd, bo już wtedy trzeba było. "To jest ośmieszanie Polski i
pokazywanie, że to nie jest europejski, cywilizowany kraj. Są
wstrząsające filmy o faszyzmie francuskie, gdzie się mówi o kolaboracji i
nikomu nie przyszłoby do głowy dawać tego typu napisy. To jest
infantylizacja opinii publicznej" - dodaje.
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/zmiana-czolowki-w-idzie-min...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
42. "mieszadło "
GŁOSem brata Stefana Michnika,stalinowskiego sędziego
znowu chce zamieszać w POLSKICH i nie tylko Umysłach...kiedy się to skończy ?
gość z drogi
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
43. antypolska koalicja medialna załatwiła Oskara
Kopacz z Komorowskim dostali cynk "dzień przed" i dali głos.
Oscary 2015: Ewa Kopacz kibicuje polskim filmowcom [WIDEO]
Już dziś w nocy wyjątkowa oscarowa gala.
Wyjątkowa, bo Polacy mają szansę na kilka statuetek. "Gorąco kibicuję
naszym twórcom. Jesteśmy z Was wszyscy bardzo dumni. Stworzyliście mądre
i przejmujące kino" - mówi premier Ewa Kopacz w specjalnym filmie,
opublikowanym w serwisie www.premier.gov.pl.
PO natychmiast mąż Dziadzi dał głos, bez zdziwienia , pełen kłamstwa.
"Oscar dla »Idy« źródłem satysfakcji dla wszystkich Polaków"
Prezydent Bronisław Komorowski ocenił, że Oscar dla "Idy" powinien
być źródłem satysfakcji dla wszystkich Polaków. W rozmowie telefonicznej
pogratulował sukcesu Pawłowi Pawlikowskiemu i wszystkim zaangażowanym w
pracę nad filmem.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
44. "Oscar dla »Idy« źródłem satysfakcji dla wszystkich Polaków"
panie komorowski,dla mnie Nie
i zgłaszam to na piśmie
gość z drogi
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
45. „Ida” idzie w świat, a Witold Pilecki? Krzysztof Kłopotowski
http://sdp.pl/felietony/10941,ida-idzie-w-swiat-a-witold-pilecki,1424688733
Pierwszy Oskar w historii polskiego filmu przypadł „Idzie”. Gratulacje. To jest wielki sukces reżysera Pawła Pawlikowskiego a także producenta Piotra Dzięcioła. Mniejszy kultury polskiej.
Pawlikowski podjął roztropną decyzję zawodową stawiając w centrum swojego filmu dwie polskie Żydówki: jedną angeliczną a drugą demoniczną. Żydzi są ciekawsi dla świata i oczywiście dla samych siebie, niżeli Polacy. Mają nieporównanie większą dynamikę umysłu, trzy razy dłużą historię i wielokrotnie większy wkład w rozwój rodzaju ludzkiego. Nic też dziwnego, że etniczny Polak występuje jako prostak, który nie ma pojęcia o tych skarbach duchowych. Jest mordercą antysemitą na ochydnej prowincji. Niemców wogóle nie ma. Wojny nie widać.
Polska, to taki kraj w Europie Środkowej, gdzie kiedyś mieszkał genialny naród: demoniczny i anielsko dobry, ale został wybity przez lokalnych prymitywów. Tak pomyśli sobie wielu widzów na świecie. Przecież nie znają skomplikowanej historii tej peryferii Zachodu. Nie wiedzą też, że Polska była rajem dla Żydów aż do końca XIX wieku, na tle innych państw Europy. A za okupacji niemieckiej polskie państwo podziemne karało śmiercią za donosy na ukrywających się.
A jednak opiniotwórczy w światowych mediach i kulturze Żydzi nas nie lubią, bo znają także z innej strony. I nie pasujemy im do ideału rozumngo narodu.
Reduta Dobrego Imienia zebrała 50 tysięcy podpisów obywateli Rzeczpospolitej pod listem do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, żeby wymógł umieszczenie przed filmem planszy o faktach II wojny światowej. PISF dorzucił do budżetu filmu 3 miliony złotych. I ma w nazwie „Polski”. Ale zdaniem rzecznika „Instytut nie ma prawa ingerowania w kształt artystyczny filmów. Wolność twórców do subiektywnej wizji artystycznej jest niepodważalną wartością konstytucyjną.” To są dziwne słowa. Znaczą bowiem, że do kształtu artystycznego filmu należy dezinformacja, jak było w Polsce podczas okupacji, by stworzyć wrażenie udziału Polaków w Holokauście.
Zdaje się, że reżyser nie chce umieścić planszy. Może czegoś nie wiem o Pawle Pawlikowskim ale na jego miejscu dałbym wyjaśnienie, aby chronić własne dobre imię. Nie mam żadnej innej tożsamości, niż polska. Co złego mówi się o Polakach, spada na mnie, czego doświadczam w Ameryce. Czy nie spada też na Pawlikowskiego w Anglii? Czy ma on jakiś azyl przed złą reputacją Polaka?
Oskar dla „Idy” jest moim zdaniem wiadomością dobrą i złą. Złą, bo
daje sławę filmowi, który nas zniesławia w pewnej mierze. Dobrą, gdyż
wzmacnia pozycję producenta Piotra Dzięcioła, który – uwaga! – pracuje z
Amerykanami nad filmem o rotmistrzu Witoldzie Pileckim. Dlatego
wybaczmy „Idę” Dzięciołowi i puśćmy mu w niepamięć również sthurowego
„Obywatela”. A z wybaczeniem Oskara Pawłowi Pawlikowskiemu poczekajmy na
jego następny film.
RDI: "Idę" trzeba opatrzyć napisami
--------------------------------------------------------------
“Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego jest wspólną produkcją Polski i Danii. Film dofinansował m.in. Polski Instytut Sztuki Filmowej. Został już sprzedany do ponad 60 krajów świata. W Polskich kinach obejrzało go 100 tys. osób.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
46. Profesorski dwugłos o

Profesorski dwugłos o "Idzie". Nałęcz: "To film o tym, jak
historia głęboko w nas siedzi". Dudek: "To nie jest film pokazujący
prawdę o relacjach polsko-żydowskich"
http://wpolityce.pl/historia/234864-profesorski-dwuglos-o-idzie-nalecz-t...
"Oni stanowili mniej więcej na poziomie
mas członkowskich 1/3, a na poziomie elit przywódczych jeszcze więcej.
Stąd powstał ten stereotyp żydokomuny. On jest oczywiście prawdziwy na
poziomie ruchu komunistycznego".
Pawlikowski mówiąc, że jest to inspirowane Heleną Wolińską, brnie
bardzo głęboko w ten polsko-żydowski kontekst i moim zdaniem on nie
zyskuje na tym – przynajmniej w Polsce. To nie jest film pokazujący
prawdę o relacjach polsko-żydowskich
— ocenia politolog z IPN.
Jego zdaniem film tylko z jednej strony
pokazuje stereotyp żydokomuny, a ponieważ historia relacji
polsko-żydowskich jest niezwykle skomplikowana, więc “nie da się
opowiedzieć jej jednym filmem”.
A już na pewno nie takim filmem jak “Ida”
— mówi profesor.
Profesor tłumaczy, że w celu poznania prawdy należy sięgnąć do okresu
międzywojennego, kiedy w społeczeństwie polskim Żydzi stanowili 10%
obywateli, czyli ok. 3 mln osób.
W tej masie kilka tysięcy ludzi związało się z ruchem
komunistycznym. Oni stanowili mniej więcej na poziomie mas członkowskich
1/3, a na poziomie elit przywódczych jeszcze więcej. Stąd powstał ten
stereotyp żydokomuny. On jest oczywiście prawdziwy na poziomie
ruchu komunistycznego, ale to nie oddaje zachowań większości
społeczności żydowskiej, z której większość sadziła to samo o
komunistach, co większość Polaków, że to jest banda jakichś fanatyków
----------------------------------------------------------------------------
Polska nie prowadzi skutecznej polityki historycznej. Sami
przyczyniamy się do tego, ze jesteśmy oskarżani o współudział w
Holocauście
mówi dr Piotr Gontarczyk, oceniając podejście zachodnich mediów i elit intelektualnych w kontekście oceny historycznej.
Historyk w rozmowie z serwisem fronda.pl przekonuje, że jednym z
powodów wyrwanej z prawdy postawy części Zachodu, jest polska bierność.
Politykę historyczną prowadzą wszyscy naokoło: wiele środowisk
żydowskich, Niemcy, Rosja. Tylko w Polsce jest z tym jakiś problem, bo,
jak powiedział pewien kompetentny ekspert: Państwo Polskie (i w tym
wymiarze) istnieje głównie teoretycznie. Wydaje się duże pieniądze na
finansowanie przedsięwzięć nie mających wiele wspólnego z nauką, a
prowadzące tego rodzaju działalność publiczną
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
47. Blumsztajn: Pawlikowski
Blumsztajn: Pawlikowski zrobił tak dobry film, bo jest reżyserem angielskim. Jest poza polskim piekłem
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
48. Tu nie ma już co komentować
Przyjaciel zbrodniarki Heleny Wolińskiej powiedział dziś w wywiadzie:
Paweł Pawlikowski: Wielka radość. Z powodu polskiego kina przede wszystkim, z powodu Polski. A przynajmniej tej połowy, która "Idę" jakoś przyjęła i przygarnęła. Która jest otwarta na świat, kocha kino, poezję i rozumie, na czym polega sztuka. No i nie ma kompleksów. A ta druga połowa, zawistna, zakompleksiona, z którą nie chcę mieć nic wspólnego, będzie pewnie jeszcze bardziej wkurzona. Teraz dopiero będzie wyłazić jad: że to spisek, niepatriotyczny film.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
49. @kazef
dla tych, co zapomnieli :
Andrzej Wajda: To wojna domowa! To jest walka o wszystko ...
Andrzej Wajda, będący członkiem honorowym komitetu wyborczego Komorowskiego. - To jest wojna domowa, to jest walka o wszystko!
Ocenzurowanie uchwały sejmu w części o roli katolickiego duchowieństwa i Żegoty w ratowaniu Żydów.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
50. Córka gen. Fieldorfa "Nila": Wolińska nie czuje wstydu
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,4704474.html
(...)
W 2006 r. brytyjskie Home Office odmówiło wydania Polsce, w drodze
ekstradycji, mieszkającej dziś w Oxfordzie 88-letniej Wolińskiej.
Córka generała: Ojciec był zdruzgotany
W rozmowie z "Sunday Telegraph" Fieldorf-Czarska zaznaczyła, iż jej zdaniem Wolińska "ani nie poczuwa się do winy, ani nie czuje wstydu".
"Mój ojciec jest uznanym w świecie polskim patriotą, który walczył szlachetnie w obronie kraju przed nazistami. Jednak ta kobieta, sama prześladowana przez Niemców, której rodzina zginęła z ich rąk, nakazując aresztowanie go, faktycznie podpisała na niego wyrok śmierci" - zaznaczyła córka gen. Nila.
"Ojciec był zdruzgotany oskarżeniem o kolaborację z Niemcami. Wszyscy wiedzieli, że są to zarzuty sfingowane, ale człowieka tak dumnego jak mój ojciec, który dla własnego kraju ustawicznie narażał życie, oskarżenie takie dotknęło do głębi" - dodała.
"Procedura ekstradycyjna wynikiem niezmordowanych zabiegów Marii Fieldorf-Czarskiej"
Tygodnik "Scotland on Sunday" napisał, że władze brytyjskie nie powinny przeciwstawiać się polskiemu wymiarowi sprawiedliwości i zrealizować ENA w wyznaczonym terminie.
"Procedura ekstradycyjna wobec Heleny Wolińskiej-Brus jest wynikiem niezmordowanych zabiegów Marii Fieldorf-Czarskiej, która mimo że jest kobietą w podeszłym wieku, nie szczędzi trudu, by ojcu oddać sprawiedliwość po śmierci. Wielka Brytania i Zachód sprzedały kraje Europy Środkowej i Wschodniej w Jałcie i należy mieć nadzieję, że tym razem Wielka Brytania nie będzie przeszkadzać temu, by sprawiedliwości stało się zadość" - napisał "Scotland on Sunday".
"Pułkownik Wolińska powinna zrozumieć, że nie wszystkie sądy prowadzą swe postępowania równie efektywnie, jak jej sąd w stalinowskiej Polsce. Zabiegi o jej wydanie do Polski ciągnęły się tak długo dlatego, że brytyjski rząd odmówił wydania tego zasłużonego stalinowca demokratycznym władzom Polski" - stwierdza komentarz podpisany przez Geralda Warnera.
Polska stara się o ekstradycję Wolińskiej od 1999 roku. Wysłano wówczas pierwszy wniosek, a ponowiono go w 2001 r.
W czerwcu 2006 r. brytyjskie Home Office uznało, że wszczęcie postępowania ekstradycyjnego "nie byłoby właściwe", powołując się na "przesłanki natury humanitarnej - wiek Wolińskiej, stan jej zdrowia i okoliczności osobiste". Informacja o odmowie strony brytyjskiej była - jak ujawnił IPN - "oględnie mówiąc nieuprzejma", bo przyszła faksem i nie zawierała informacji o sposobach odwołania się od niej.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
51. „Ida” zdobyła Oscara, ale
„Ida” zdobyła Oscara, ale Polacy nie chcą jej oglądać
dzisiaj film Pawła Pawlikowskiego obejrzało w polskich kinach zaledwie
119 tys. osób. Znacznie większy sukces obraz odniósł za granicą. We
Francji zobaczyło go niemal milion widzów. Do kas ustawiały się kolejki
„Ida” czyli zakłamana Wolińska
Gdy w 1999 roku byłem w Oksfordzie, nie wpuścili mnie do swojego
domu. Mieszkali w wiktoriańskiej kamienicy z widokiem na piękną, willową
dzielnicę tego akademickiego miasta. Wobec sąsiadów uchodzili za
statecznych emerytów. Przyjechali tu z Polski na początku lat
siedemdziesiątych. Pan profesor i pani profesorowa. On – Włodzimierz
Brus – wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i
środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony’s College. Ona – Helena
Wolińska-Brus – uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede
wszystkim udzielała się towarzysko. Teraz krwawa stalinowska prokurator
stała się inspiracją dla Pawła Pawlikowskiego i bohaterki jego filmu
„Ida”, który zdobywa laury na całym świecie.
Przedstawiciele prawdziwej polskiej emigracji (tej zaraz powojennej,
niepodległościowej) zapamiętali, że Wolińska wręcz demonstracyjnie
popierała „Solidarność” i potępiała stan wojenny. Przyjaźnili się z
prof. Normanem Daviesem i innymi oksfordzkimi akademikami. Wiedzieli,
kim była – że to stalinowska prokurator. W Polsce bronił jej np. prof.
Andrzej Friszke – ten sam, który ekshumacje Żołnierzy Niezłomnych nazywa
dziś wykopkami. Trudno się dziwić – na warszawskiej „Łączce” i Służewiu
leżą w dołach śmierci ofiary Wolińskiej. Nieprzypadkowo rodziny ofiar
nazywały ją potworem w mundurze.
„W śledztwie”
– Mała, krępa Żydówka. Zawsze przyjmowała w mundurze, który jej
pękał. Siedziała na krześle, nigdy nie wstawała. Chodziłam do niej przez
dwa i pół roku, co dwa tygodnie. Zawsze, jak automat, powtarzała te
same słowa: sprawa w śledztwie” – opowiadała mi Hanna Mickiewicz, żona
szefa wywiadu przemysłowe go AK. Zatrzymany przez bezpiekę w 1950 r.
Adam Mickiewicz miał szczęście – ze zniszczonym zdrowiem, ale wyszedł z
więzienia. Innego AK-owca, Juliusza Sobolewskiego, Wolińska aresztowała w
1953 roku. Jego żona, Krystyna Sobolewska, po wielu staraniach została
dopuszczona do gabinetu Wolińskiej. Pani pułkownik siedziała za wielkim
stołem, zza którego ledwo ją było widać. Krystyna pytała o ratunek dla
niewinnie przetrzymywanego męża, co Wolińska skwitowała krótkim: „to
najgorszy dzień w moim życiu, bo umarł Stalin”. I wyrzuciła Sobolewską z
gabinetu. Juliusz Sobolewski zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB
(rentgenowskie prześwietlenia w katowni przy ul. Rakowieckiej okazały
się celowymi naświetleniami). I na nic się zdało złagodzenie kary
śmierci, o którym postanowił były konkubent Wolińskiej – „ludowy” gen.
Franciszek Jóźwiak (przedwojenny działacz WKP(b) i KPP; partyzant GL i
AL, potem twórca i pierwszy komendant MO, wiceminister bezpieki; w 1956
r. Wolińska dała kosza Jóźwiakowi, wiążąc się ponownie z poślubionym w
1940 r. Włodzimierzem Brusem-Zylberbergiem, politrukiem w armii
Berlinga, a potem stalinowskim ekonomistą).
Krystyna Sobolewska, żona Juliusza, mówiła mi przed laty: –
Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę
tylko o jednym – żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka
podłego. Żeby ten potwór w mundurze przestał żyć w chwale żony profesora
Oksfordu.
Żona Radka Sikorskiego
Na początku polskich starań o ekstradycję prokurator Wolińskiej-Brus w
„Daily Mail” można było przeczytać: „Za ozdobnymi oknami imponującej
wiktoriańskiej posesji w północnym Oksfordzie 80-letnia żona czołowego
oksfordzkiego akademika czeka na dzwonek do drzwi. (…) Pieczołowicie
skonstruowane emigracyjne życie profesora Brusa i jego żony zawaliło
się. Oboje ukrywają się w domu za zaciągniętymi zasłonami, z niepokojem
wyczekując wieści z Ambasady RP w Londynie lub brytyjskiego MSW”. My też
czekaliśmy…
„Fajna pani. Otwarta, ironiczna, ciepła. To był dla mnie szok, kiedy
się dowiedziałem – wiele lat później – że Polska żąda jej ekstradycji” –
mówił „Gazecie Wyborczej” Paweł Pawlikowski, który do Oksfordu
przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w
latach osiemdziesiątych u jej męża, prof. Włodzimierza Brusa. Jego
państwo Brusowie wpuścili do domu, a potem podejmowali podwieczorkami. I
zainspirował się tym, „ile osobowości może pomieścić się w jednym
człowieku”. Tak powstała jedna z głównych bohaterek „Idy” – Wanda (w tej
roli znakomita Agata Kulesza).
Na te kilka osobowości Wolińskiej zwróciła kiedyś uwagę Anna
Applebaum, żona Radka Sikorskiego, i w 1998 r. napisała tekst: „The
Three Lives of Helena Brus” („Trzy życia Heleny Brus”), akcentując, że w
czasie wojny była w warszawskim getcie i to zdeterminowało jej
późniejsze losy.
Bardziej pryncypialna była „Gazeta Wyborcza”, która przez wiele
miesięcy przemilczała zbrodnie Wolińskiej, a w końcu – gdy sprawa stała
się zbyt głośna – opublikowała sążnisty materiał. Podkreślano w nim, że
fakt przebywania w getcie zmywał jej późniejsze winy – na zawsze
pozostała ofiarą, nigdy katem. Jakże podobnie zabrzmiała potem Jewish
Telegraphic Agency: doznawane w getcie cierpienia uprawniły Wolińską do
późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).
Z kolei „The Independent” podkreślał, że Wolińska jest jedną z
nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która
ocalała z Holokaustu: „Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie
znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka”. W te same tony
uderzył też „The Sunday Times”: „Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w
kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze
średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany? (…) Polski
antysemityzm odradza się w sposób alarmujący”.
Danielak-Wolińska-Brus
Jakie były te trzy życia morderczyni sądowej? Urodziła się w 1919 r. w
Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w
podlondyńskim Oksfordzie jako Helena Brus. 21 listopada 1950 r., jako
płk Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z
Departamentu III MBP (walka z podziemiem), usankcjonowała bezprawne
aresztowanie szefa „Kedywu” Armii Krajowej – gen. Augusta Emila
Fieldorfa „Nila”. W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i
zamordowania jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej (dowody
winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w
więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek
ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki
wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet
stalinowskie „prawo” – m.in. bp. Czesława Kaczmarka, wielu AK-owców, jak
również komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki.
Bezprawność decyzji wobec gen. Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska
zatwierdziła jego aresztowanie dopiero po 11 dniach od jego
zatrzymania, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz
złamała prawo 15 lutego 1951 r., przedłużając areszt Fieldorfowi –
podobnie jak poprzednio, ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9
lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym
działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin
torturowała generała.
III RP jak PRL
– Wolińską ścigano na mój wniosek. Była przecież pierwszym
prokuratorem wojskowym, który aresztował ojca. Jej odpowiedzialność za
śmierć „Nila” była taka sama jak całej reszty prokuratorów i sędziów z
tej sprawy – mówiła mi kilka lat temu Maria Fieldorf-Czarska, córka
generała. I opisywała, jak mordercy taty (nie) byli ścigani w III RP:
– Sąd Okręgowy w Warszawie utajnił rozprawę. Na salę pozwolono wejść
tylko mnie, dziennikarzy wyproszono. Kazano mi nawet wyłączyć mikrofon.
Powiedziałam, że nie życzę sobie, aby po raz kolejny sprawa mojego ojca
była tajna, bo tak już było w PRL-u. W 1952 r. mordu sądowego na ojcu
też dokonano za zamkniętymi drzwiami. Pani prokurator zagroziła, że
oskarży mnie o obrazę majestatu sądu. Gdy ważyły się losy wydania
Wolińskiej Polsce, tygodnikowi „Sunday Telegraph” Maria Fieldorf
powiedziała: – Mój ojciec jest uznanym w świecie polskim patriotą, który
walczył szlachetnie w obronie kraju przed nazistami. Wolińska, sama
prześladowana przez Niemców, której rodzina zginęła z ich rąk, nakazując
aresztowanie ojca, faktycznie podpisała na niego wyrok śmierci. Dla
dobra mojego taty, mojego bohatera, do końca życia będę walczyć o jej
ekstradycję, by stanęła w obliczu sprawiedliwości. Sprawiedliwości,
której mojemu tacie odmówiono.
Maria Fieldorf sprawiedliwości jednak nie doczekała (tak samo zresztą
jak odnalezienia szczątków ojca). Jej słowa okazały się prorocze: – Z
prokurator Wolińską będzie tak, jak z sędzią Marią Gurowską, której nie
chciano postawić przed sądem. Wielu osobom zależało, aby nie doszło do
jej procesu.
16 kwietnia 1952 r. sędzia Maria Gurowska (z domu Zand)
przewodniczyła składowi sędziowskiemu, który skazał Fieldorfa na śmierć.
Zmarła – pod zmienionym nazwiskiem Górowska – w 1998 r., kiedy miał się
rozpocząć jej (grubo spóźniony) proces o „mord sądowy”.
„Warszawska Dolores”
W wywiadach dla brytyjskiej prasy Wolińska oznajmiła, że ta
„kretyńska sprawa” jej „nic a nic nie obchodzi”. Że nie przyjedzie do
Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na
sprawiedliwy proces, polskie władze nic jej nie obchodzą, a
prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty, „ukręciłaby
łeb”. Już w „ludowej” partyzantce – GL i AL, pod wdzięcznym pseudonimem
„Lena”, była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał
nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu – ze względu
na koneksje na szczytach komunistycznej władzy – złamała karierę, a
nawet „załatwiła” odsiadkę.
(Jeden ze stalinowskich sędziów, który zwolnił z więzienia
aresztowanych wcześniej przez Wolińską świadków Jehowy, relacjonował jej
późniejszy telefon: „Dzwoniła do mnie »warszawska Dolores« [przydomek
Wolińskiej] (…) i pytała, na jakiej podstawie zwolniliście jehowców.
Odpowiedziałem, że na podstawie decyzji sądu. Wówczas powiedziała: »Nie
bądź cie tacy mądrzy« i wyzwała mnie od ch…”.)
Nieliczni, jak wspomniany już „Daily Mail”, uważali ekstradycję za
zasadną: „Polska jest krajem demokratycznym, przyjaznym wobec Wielkiej
Brytanii. Nie ma powodu, by kwestionować niezawisłość polskiego wymiaru
sprawiedliwości. W sprawie Wolińskiej rząd brytyjski jest na moralnie
grząskim gruncie”.
Heleny Wolińskiej bronił oczywiście Włodzimierz Brus, używając znanej
żydowskiej retoryki, że żona jest… „kozłem ofiarnym”. Nikt niestety nie
sprawdził najważniejszego wątku, który mógł otworzyć drogę do ścigania
tego „kozła”. Na początku lat siedemdziesiątych, kiedy Wolińska ubiegała
się o przyznanie jej brytyjskiego obywatelstwa, we wniosku musiała
odpowiedzieć na pytanie: czy brała udział w prześladowaniach, czy było
wobec niej prowadzone śledztwo? Jeśli odpowiedziałaby twierdząco, nie
mogłaby dostać brytyjskiego obywatelstwa. Musiała zatem skłamać. Dowód?
Śledztwo przeciwko Wolińskiej (jak również innym stalinowskim
funkcjonariuszom) prowadziły w latach 1956-1957 dwie komisje prokuratora
generalnego PRL Mariana Mazura. Obie komisje postawiły jej szereg
poważnych zarzutów, objętych sankcją karną – m.in. aresztowania bez
dowodów winy i niereagowanie na skargi o przestępczych metodach
śledczych. Wówczas Wolińską zwolniono jedynie z prokuratury „z uwagi na
to, że charakter i rozmiar zarzutów z okresu pełnienia przez nią w
naczelnej prokuraturze wojskowej kierowniczego stanowiska dyskwalifikuje
ją jako prokuratora” i zdegradowano.
Podwieczorek ze zbrodniarzem zobowiązuje…
W filmie Pawła Pawlikowskiego Wanda popełnia samobójstwo. W
rzeczywistości Wolińska zmarła śmiercią naturalną – jak już pisaliśmy – w
2008 r. w Oksfordzie. Rzeczpospolita” napisała: „Zgodnie z oficjalnym
komunikatem jej pogrzeb miał się odbyć w miejscowym kościele. Ludzie,
którzy przybyli na uroczystość, dowiedzieli się jednak, że o tej porze
odbędzie się ceremonia pochówku kogoś innego. W ten sposób rodzina
Wolińskiej zmyliła osoby postronne i dziennikarzy którzy chcieli wziąć
udział w pogrzebie. Wolińską pochowano w tajemnicy dwa dni wcześniej. W
ceremonii w obrządku żydowskim wzięło udział ok. dziesięciu osób, między
innymi prof. Kołakowski. Uroczystość miała przebiegać w bardzo
spokojnej atmosferze. Nic nie zakłóciło pogrzebu komunistycznej
prokurator”. Kilka miesięcy później, w lipcu 2009 r., prof. Leszek
Kołakowski podążył za swoją przyjaciółką. Ciekawe zresztą, czy w
ostatniej drodze zbrodniarki uczestniczył Paweł Pawlikowski. W końcu
wspólne podwieczorki powinny do czegoś zobowiązywać.
Na grobie państwa Brusów na żydowskim cmentarzu w Oksfordzie wśród
liter w języku hebrajskim nie ma ani słowa – prócz miejsca urodzenia – o
ich związkach z Polską. Faktycznie, oboje zasłużyli się Polakom jak
najgorzej. Szczególnie „fajna, otwarta, ironiczna, ciepła” pani, która –
nie bacząc na jej zbrodnie – stała się inspiracją dla reżysera filmu
kandydującego do Oskara. Tadeusz Sobolewski, krytyk „GW”, zachwycił się
przesłaniem filmu: „Krwawa Wanda była komunistką, stalinowską
prokuratorką, wysyłała na śmierć »wrogów ludu«. Teraz pije. Sama sobie
wymierza karę”. I o to właśnie chodzi – żeby komunistyczni zbrodniarze
sami sobie wymierzali karę, czyli żeby tej kary w ogóle nie było. A
potem – już po śmierci – żeby żyli w filmach, które relatywizują ich
zbrodnie.
Bo reżyser „Idy” przyznaje, że stara się Wolińską zrozumieć (czy
zrozumiałby też np. Josefa Mengele), żeby nie została „wyklęta”.
Ciekawe, co na to ofiary takich bestii, potworów w mundurze, w tym gen.
August Emil Fieldorf „Nil” i jego rodzina? Co na to prawdziwi wyklęci –
polscy Żołnierze Niezłomni? A co na to III RP? Pookrągłostołowe państwo
nie protestuje przeciwko takim produkcjom, tylko dodatkowo je reklamuje,
uważając za towar eksportowy – najpierw zakłamane „Pokłosie”, teraz
„Idę”. Aby to się zmieniło potrzebna jest – cytując prof. Marka Jana
Chodakiewicza – KONTRREWOLUCJA.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
52. IDA, Oscar, diabeł, Irena Sendler i brytyjska scenarzystka.
http://bobry7.salon24.pl/633506,ida-oscar-diabel-irena-sendler-i-brytyjs...
W reakcji na Oscara dla „polskiego” filmu „Ida” wielu okazuje słabo
zawoalowany brak sympatii dla reżysera „powróconego na ojczyzny łono”
Pawła Pawlikowskiego. Również wielu zwraca uwagę na fakt, iż scenariusz
dzieła jest, łagodnie rzecz ujmując – niepojęty. Chodzi np. o wątek
chłopa, który przyznaje się przyszłej zakonnicy i jej „cioci z MBP” ,
że zamordował rodziców panienki (a kuzynów wszechwładnej policmajsterki)
i pokazuje im miejsce pochówku, po czym zgodnie „trzy zainteresowane
strony” dokonują nielegalnej ekshumacji.
Krytycy filmu „Ida” zapominają o drugiej ważnej osobie: o autorce
pierwotnego scenariusza pt. „Siostra miłosierdzia” – pani Rebecce
Lenkiewicz. Trochę zainteresowało mnie to, jak dyskretnie usuwa się w
cień , przynajmniej Polsce, druga najważniejsza twórczyni filmu. I co
ona ma napakowane do głowy, skoro tak bez żadnych zahamowań obeszła się z
prawdą historyczną i zwykłą ludzką logiką zaciekle rysując polskich
katolickich chłopów i polskie katolickie zakonnice jako odrażające
postacie, nie zasługujące nawet na odrobinę szacunku i sympatii.
W Polsce jej nie widać, ale w Wielkiej Brytanii udziela wywiadów. W
wywiadzie dla The Guardian pt. „Dramaturg Rebecca Lenkiewicz: Jako
dziecko miałam diabelskie myśli” otwartym tekstem pokazuje swoją
„wiedzę” o „polskim antysemityzmie”: „..Film, osadzony w Polsce w
latach 60-tych opowiada historię zakonnicy, która odkrywa, że jest
Żydówką. „Jest oparta na WIELU PRAWDZIWYCH historiach”- mówi
Lenkiewicz- „dzieci uratowanych z pogromów, wychowanych na katolików" W
filmie, zakonnica odszukuje jej jedyną żyjącą krewną: ciotkę, która
była zamieszana w stalinowskie procesy pokazowe…”. Żadnej
wojny, żadnej niemieckiej okupacji, tylko „pogromy”. No kto by
pomyślał. Jaka to „kompletna wiedza o II WW na terenach okupowanych
przez III Reich”.
I „jaka wyedukowana scenarzystka z polskim nazwiskiem” . Prawdziwa Polka czy prawdziwa Żydówka? Ani to, ani to.
Pani Lenkiewicz wbrew temu co sugeruje polsko brzmiące nazwisko –
jest stuprocentową Brytyjką bez jakichkolwiek związków z Polską, poza
oczywiście przerabianiem swojego scenariusza „Siostra miłosierdzia” na
scenariusz „Ida” – z panem Pawłem Pawlikowskim – urodzonym w Polsce
Brytyjczykiem.
Nazwisko Lenkiewicz nie jest nazwiskiem jej ojca, albowiem Robert
Lenkiewicz nie był jej ojcem. Nie był też Polakiem. Robert Lenkiewicz
urodzony w 1941 r. w Londynie był synem Żydów niemieckich, którzy
uciekli przed wojną do Wielkiej Brytanii.
No i trzeba powiedzieć, że „życie i dzieło Roberta” okazało się sto
razy ciekawsze niż najbardziej diaboliczna intryga kiepskiego
scenariusza jego przyszywanej córki.
Robert Oskar Lenkiewicz to malarz i wesoły miś, o którym biograf
pisze, iż w ciągu stosunkowo krótkiego życia (zmarł w 2002 r. )
namalował ok. 10.000 dzieł, miał 3000 (trzy tysiące, nie zmyślam)
kobitek i 11 znanych mu dzieci z siedmioma babeczkami oraz zgromadził
ok. 25.000 książek okultystycznych, satanistycznych, o czarownicach i
takich tam. Prawdziwy „żołnierz pierwszej linii frontu” „swingującego
Londynu” lat 60-tych, kiedy dopiero zaczynali Beatlesi, wchodziły
minispódniczki i gniewni dramaturdzy pisali swoje kultowe sztuki.
Wbrew tym statystykom pan Robert nie był człowiekiem
nieuporządkowanym czy niekonsekwentnym. Był konsekwentny aż do bólu:
malował siebie, siebie z kobitkami w jednoznacznych sytuacjach, kobitki
zasadniczo bez ubrań oraz „realizował projekty” z wątkami:
pornograficznymi, okultystycznymi lub antychrześcijańskimi. Bardziej
niż samo malarstwo, sławę przyniosły mu ostentacyjne i starannie
wyreżyserowane skandale obyczajowe. Oto jednego roku dał ogłoszenie, że
umarł, a tymczasem siedział sobie u swojego „przyjaciela” jakiegoś „9-go
earla” czyli gościa z najwyższej półki, a dzieci, żony, kochanki i
wierzyciele- w szoku, we łzach, w panice.
To była jednak tylko szczeniacka zagrywka. Najlepsze, czym zasłynął,
oczywiście poza nieograniczonymi możliwościami w rozpuście, to
zakupienie w jakimś brytyjskim muzeum szkieletu czarownicy Ursuli Kemp
powieszonej w XVII w. za czary, włożenie szczątków do trumny i
wystawienie tej trumny ze szkieletem w „pokoju śmierci” w mieszkaniu,
żeby sobie liczni znajomi i przyjaciele podziwiali. Do tego „dorzucił”
jakiś „detal” rzekomo wywieziony w 1940 r. z KL Auschwitz.
Ukoronowaniem jego „kariery performera” było zakupienie nieczynnego
(chyba) kościoła w Plymouth pod wezwaniem Zbawiciela (St.Saviour) i
przerobienie go na dom, pracownię malarską i bibliotekę okultystyczną.
Kościół chyba raczej protestancki i zapewne nieczynny, ale nasz birbant
i seksualny kolekcjoner – nie poszedł mieszkać, do „byłej synagogi” czy
„byłego meczetu”, tylko uczepił się chrześcijańskiej świątyni. I
pracowicie znosił tam wszelkie „pamiątki” okultystyczne, dzieła
demonologiczne, opowieści o czarownicach i szkielety i inne czaszki. I
tam sprowadzał ( co ja mówię, one go oblegały) – modelki-kochanki, żony,
dzieci ślubne i nieślubne. Bo on miał regularne żony też. Generalnie
był bardzo rodzinny: robił portrety dzieci w różnym wieku. Dzieci swoich
i dzieci swoich kochanek /żon – z innych związków.
Chyba z wyjątkiem pani Rebeki, która co prawda nosi nazwisko
Lenkiewicz, ale jej ojciec biologiczny jest znany – to zmarły w 2008 r.
- James Roscoe, o którym wiemy tyle, że lubił palić i pić i kochał
kobietę imieniem Ruth.
Jej matką była Celia Mills (Norman?) , Brytyjka, pierwsza żona
Roberta Oskara Lenkiewicza, która urodziła Rebeccę w 1968 r. kiedy jak
najbardziej była żoną Roberta Lenkiewicza i już urodziło się mu dwoje
dzieci: Alice i Wolfe’a. Robert Lenkiewicz wspaniałomyślnie dał swoje
nazwisko małej Rebecce, ale nie jest ona wspominana na jego stronie
internetowej, opracowanej przez ucznia mistrza- Joe Stonemana.
Tak więc Rebecca wychowywała się w cieniu człowieka słynnego,
człowieka, o którego majątek biją się liczne wdowy i kochanki oraz
dzieci, którego obrazy wiszą w galeriach a wystawy tematyczne gromadzą w
ciągu tygodnia 40 tysięcy odwiedzających. Większość z jedenaściorga
dzieci usiłuje iść drogą ojca- maluje lub „siedzi w plastyce”.
Pani Rebecca też nie chce być gorsza i uprawia wiele rodzajów
sztuki. W swoim czasie był to taniec na rurze w Soho i poezja. Potem
grała w niszowych teatrach,a w końcu zaczęła pisanie sztuk teatralnych
ale i tekstów dla telewizji. A o czym te sztuki? O czym mogą pisać młode
brytyjskie feministki? Oczywiście „coś w stylu Czechowa, jakieś „trzy
siostry” . To „stylistyka”. Bo „tematyka” – to np. „trzy pokolenia
irlandzkiej rodziny, raczej dziwnej". Jasne, jak irlandzkiej i pewnie
katolickiej – to oczywiste , że „dziwnej”. Co ciekawe Royal Theatre to
wystawił a pani Rebecca pławi się w sławie pierwszej kobiety-dramaturg,
której sztuka została wystawiona w Royal Theatre. Ale czasy są takie, że
teatr to raczej bardzo „boczna ścieżka kariery”.
Okazja życia jednak się trafiła. Po „katolikach irlandzkich”
wzięła na tapetę „katolików polskich”. No i mamy: współpraca z Pawłem
Pawlikowskim ”emigrantem z Polski, Żydem w antysemickim kraju”.
On miał chyba obsesję na tle osiągnięć polskiego filmu z lat 60-tych a
ona antykościelne obsesje swojego idola , opętanego „przyszywanego
ojca” .On sobie wybrał na mentorów kilkoro „członków szkoły ekonomii z
MBP” : Brusa , Łaskiego i Wolińską. Dwoje: Łaski (Hender Cygler ur. 1921
r.) i Wolińska (Fajga Danielak) służyło w Gwardii Ludowej. Brus był
politrukiem w Armii Berlinga. Wyobrażam sobie, jakie mrożące krew w
żyłach historie opowiadali nastolatkowi Pawlikowskiemu „o polskich
bandytach” i „chłopach antysemitach”. Ona zapewne obejrzała w Londynie
sztukę Słobodzianka „Nasza Klasa” ( kolega z klasy kandydat na księdza
gwałci koleżankę Żydówkę m.in.) – i już „wiedziała co potrzeba”.
No i spłodzili „film na Oskara”.
Jedno da się o tym filmie powiedzieć: nie ograniczają go żadne zasady logiki i prawdy historycznej.
Jest tylko ta siekiera na końcu i jest towarzysz Jerzy Trela członek
POP PZPR Teatru Starego, kajający się na szpitalnym łóżku za swe podłe
czyny za okupacji i jest elegancka dama z Warszawy z eleganckimi
papierosami i samochodem, która nie tłumaczy się z niczego ale ma
niesamowitą głębię duchową. I jest młoda zakonnica, puszczająca się z
pierwszym –lepszym, zupełnie jak panienki z życia Roberta Oskara
Lenkiewicza –„ nie –ojca” Rebeki Lenkiewicz.
Dlaczego o tym piszę. Bo ponury , szarobury kościół w filmie w filmie
„Ida” , po którym snują się smutne zakonnice – przypomina ponury
kościół St. Saviour w Plymouth, zbezczeszczony przez Roberta
Lenkiewicza. Polskie kościoły są w większości barokowe: bogate, kolorowe
i radosne. A zakonnice nie snują się jak potępione dusze tylko np.
potajemnie przepisują kazania Prymasa Wyszyńskiego albo dochodzą do
siebie po obozach pracy przymusowej- zaordynowanej im po wojnie przez
„elegancką panią z Warszawy” lub jej koleżanki albo kochanków.
Piszę, bo dziatwa Roberta Lenkiewicza poszukując korzeni rodzinnych,
poprzez „linię Lenkiewicza” trafia aż do Grajewa i prawdopodobnego
dziadka Roberta Oskara Lenkiewicza – Rubina Lenkiewicza ur. 1865 r. zm.
1941 r.(poprzez Ajzyka Lenkiewicza). A przez matkę Roberta Oskara
Lenkiewicza – Alicję Schlossberg – docierają do samego Bernarda
Schlossberga – malarza króla Ludwika Bawarskiego.
No i teraz „mrugnięcie okiem” autorów filmu, tylko jeszcze nie wiemy – do kogo. Chyba do nas.
Na portalu Neon24.pl bloger Trybbeus w notce pt. „Ciotka Idy…” z
dnia 23 lutego 2015 r. powołując się na blogera Kazefa z blogmedia24.pl
zwraca uwagę na scenę ukazaną w 64-tej minucie filmu: „krwawa ciotka”
pokazuje siostrzenicy album ze zdjęciami. I podobno uważny widz może
zobaczyć wśród, jak należy rozumieć, zdjęć bliskich krewnych żydowskiej
prokurator, zdjęcie Polki – Ireny Sendler. TEJ Ireny Sendler. Znanej na
całym świecie, w szczególności znanej opinii publicznej USA, kandydatki
do Nobla pokojowego.
Szlachetnej Polki, która odkryta „dla świata” zupełnie przypadkowo
przez amerykańskie uczennice z Kansas, w dużym stopniu zmieniła na
korzyść opinię na temat Polaków w czasie II WW w kontekście ratowania
Żydów. Ratowania – bezinteresownego, połączonego z cierpieniem,
torturami na Gestapo i karą śmierci i cudownym ocaleniem przed
egzekucją.
O Irenie Sendler od roku 1999, kiedy to została „odkryta’, nakręcono
filmy, napisano książki, dzieci uczone są w szkołach, przynajmniej
amerykańskich. To mogło rodzić furię w takich antypolskich bestiach jak
Wolińska. Ale i innych, tych, którym solą w oku jest Kościół Katolicki i
polski katolicyzm.
No i reżyser Pawlikowski , poniekąd „szczęśliwy gość na
podwieczorkach” Fajgi Mingi Danielak -robi TAKĄ „wrzutkę”. Jeśli
rzeczywiście ona tam jest, to znaczy, że JEDYNYM celem powstania tego
smętnego, nudnego i kłamliwego filmu było „zneutralizowanie legendy
Ireny Sendler” i „zneutralizowanie” - pozytywnego obrazu Polaka w
świecie. Czy się to udało, zobaczymy.
Jeśli rzeczywiście takie zdjęcie jest w filmie, to mamy żywy
przykład na mądrość ludową, że każde łajdactwo musi być nagrodzone, a
każdy dobry uczynek – ukarany.
Pawlikowski dostał Oskara, a Irena Sendler NIE dostała Nobla.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
53. .
Ciekawy ten tekst z salonu24 wyżej przytoczony.
Według
Agtnieszki Graff "zachwycanie się Idą stało się w ostatnich tygodniach
ulubionym zajęciem polskiej i nie tylko polskiej krytyki filmowej".
Przychylne teksty napisali między innymi Tadeusz Sobolewski z "Gazety
Wyborczej" i Barbara Hollender z "Rzeczpospolitej".
(...)
"Ida"
z pewnością jest filmem niezwykle plastycznym, estetycznie nawiązującym
do "Rewersu" Borysa Lankosza – nie tylko ze względu na czarno – białe
zdjęcia, lecz również dzięki oddaniu historycznego już klimatu epoki
stalinowskiej, czy wczesnych lat 60. Film został zrealizowany w taki
sposób, by stylistycznie odnieść się do atmosfery polskiego kina z lat
50. i 60. czy francuskiej Nowej Fali – nawiązania do "Niewinnych
czarodziei" Wajdy czy "400 batów" Truffauta są tu szczególnie widoczne. Z
pewnością formalna strona filmu zachwyca polskich widzów i jury
festiwali filmowych. Ale tematyka?
(...)
Według
Heleny Datner z Żydowskiego Instytutu Historycznego "Ida" to film
bardzo przeciętny, w którym postaci charakterologicznie przypominają
marionetki z kukiełkowych spektakli – są przedstawiane bardzo
schematycznie, a główna bohaterka nie ma żadnego życia wewnętrznego. –
Produkcja Pawlikowskiego od strony przekazu jest po prostu kiepska -
sylwetki obydwu bohaterek są ukształtowane na zasadzie stereotypów:
żydowskiej, komunistycznej k*rwy, której "przydarzył się" Holocaust i
dziewicy, "zmywającej" swoje niekatolickie pochodzenie w klasztorze –
mówi nam Datner.
–
To przedstawienie bohaterek według prostej zasady - co Polacy chcieliby
myśleć o Żydówce, budującej powojenny socjalizm: k*rwa, alkoholiczka,
która od dwudziestu lat nie miała kontaktu ze swoją własną siostrzenicą.
Pierwowzorem "krwawej Wandy" z Idy była przecież znienawidzona przez
polską opinię publiczną prokurator Helena Wolińska, komunistka z
przekonania i Żydówka z pochodzenia, oskarżona po 1989 roku za "zbrodnie
komunistyczne"! – tłumaczy.
Datner
dodaje, że przekaz filmu jest po prostu szkodliwy: doskonale pasuje do
obiegowych wyobrażeń na temat Żydów, ale to filmowe "science fiction" –
krytyka może zachwycać się tym filmem, bo przecież pojawia się postać
"złego Polaka", który odkrywa "brutalną prawdę" – nie zmienia to faktu,
że całość polega na refleksji o tzw. sensie życia, a jego polityczna
podstawa jest tylko dekoracją z papier mâché. Podobne zdanie na ten
temat ma również Agnieszka Graff, według której "Ida" to "powtórka z
najgorszych antysemickich klisz oraz nieudolna próba chrystianizowania
Zagłady".
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
54. Jeszcze o biografii scenarzystki
Komentarz z salonu24 "Ida" - jakie piękne samobójstwo"
"..Dziadkowie Rebeki Lenkiewicz prowadzili w Londynie hotel dla Żydów,
którzy przeżyli Holokaust.". Rodzice Roberta Oskara Lenkiewicza - nie
byli dziadkami Rebeki Lenkiewicz - on nie był jej ojcem, tylko dał jej
nazwisko. Jej ojcem był James Roscoe.
Rodzice Roberta Oskara Lenkiewicza prowadzili co prawda hotel, ale nie
potwierdziły się opowieści, że mieszkali tam "uratowani z Holocaustu".
Lokatorami hotelu byli starsi Żydzi od pokoleń mieszkający w Wielkiej
Brytanii. Jedynym Żydem "uratowanym z Holocaustu" w tym hotelu był
kucharz czeski, więzień obozu Bergen-Belsen. Poza tym ponieważ żona
Roberta Lenkiewicza "podrzuciła mężowi" "kukułcze jajo" - Rebekę - w
trakcie trwania małżeństwa, jest mało prawdopodobne, aby "mała Rebeka
nasłuchała się opowieści w hotelu dziadków". Nie jest wymieniana na
stronie internetowej Roberta Lenkiewicza, tak jak pozostałe dzieci.
Natomiast biorąc pod uwagę, jak hermetyczne było środowisko stalinowców z
Polski na Oxfordzie, to jest mało prawdopodobne, aby Paweł Pawlikowski
"trafił na Wolińską przypadkiem". Jego ojciec, który pozostał w Polsce
był lekarzem i sądząc po dzielnicy, jaką zamieszkiwali (okolice
Rakowieckiej), to mógł być lekarzem w przychodni, do której chodziła
płk. Wolińska i przepisywać jej jakieś proszki na ból głowy. Od
przepracowania.
PINK PANTHER19:15
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
55. @kazef
bez zdziwienia, z wywiadu dla GW do archiwum
Reżyser „Idy”: „Spotykam ludzi kulturalnych, którzy uważają, że
Rosjanie są odpowiedzialni za Smoleńsk. Część Polaków żyje w jakimś
innym wymiarze…”
http://wpolityce.pl/smolensk/235208-rezyser-idy-spotykam-ludzi-kulturaln...
Spotykam ludzi kulturalnych, nawet przyjaciół, którzy żyją w przekonaniu, że to Rosjanie są odpowiedzialni za Smoleńsk. Że Polska jest dla Rosji tematem numer jeden. Część Polaków żyje w jakimś innym wymiarze…
— dziwi się w rozmowie z serwisem gazeta.pl Paweł Pawlikowski, reżyser „Idy” - filmu, który w miniony weekend otrzymał Oskara.
Pytany o to, co dzieje się na polskiej scenie politycznej, Pawlikowski podkreślił swoją niechęć do środowisk prawicowych.
W Polsce retoryka prawicowa robi się coraz bardziej absurdalna, groteskowa. Najśmieszniejsze, że ci kołtuni, którzy szaleli 11 listopada, są identyczni jak ich ruscy koledzy - takie same hasła, ubiory, ta sama nienawiść do abstrakcyjnych sił, które owładnęły ich kraj. Nacjonaliści w Rosji i w Polsce są duchowo sobie bliscy
— czytamy.
Reżyser „Idy” zaznaczył przy tym, że słuchał przemówienia Jarosława Kaczyńskiego z 11 listopada - słowa szefa PiS nazwał bełkotem.
Tak, słuchałem, co z okazji Święta Niepodległości mówił Jarosław Kaczyński. Jak to w dwudziestoleciu międzywojennym było dobrze, teraz jest źle. I co drugie słowo: Polska, polskość, Polacy. W jego bełkocie chyba nie było żadnych czasowników
— ocenił.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
56. Paskudne! Irena Sendlerowa
Paskudne! Irena Sendlerowa też „zagrała” w „Idzie”. Kilka smutnych pooscarowych uwag
http://wpolityce.pl/kultura/235229-paskudne-irena-sendlerowa-tez-zagrala...
(...)
Nie wiem, czy Pawlikowski dostał Oscara za antysemicką kreskę, jaką namalowany jest w tym obrazie
typowy Polak. Podejrzewam, że w amerykańskim środowisku filmowym
miało to znaczenie. Nie powinny nas interesować tłumaczenia, że to
przecież nie jest dokument, ale artystyczna wizja, w której reżyser może
powiedzieć, co chce. Tylko wyjątkowo naiwnych może przekonać
opowiadanie, że „Ida” nie jest osadzona w kontekstach historycznych.
Jest, i to bardzo mocno. A według jej narracji, to Polacy –
zwłaszcza dla tępego przeciętnego zachodniego odbiorcy – mają na rękach
żydowską krew, to Polacy zabijali (nie Niemcy, ani choćby „naziści”),
nawet jeśli ukrywali. Ci Polacy, którzy piją (i w filmie i w wesołej
mowie dziękczynnej reżysera na oscarowej gali). Ci Polacy z ich
zaściankowym, smutnym katolicyzmem.
Kiedy jestem na festiwalach z filmem ”Ida”, to zawsze trafi się jakiś
Polak z zagranicy przejęty tym, jak w tym filmie pokażą Polskę, czy
jest tak fantastyczna, jak on by chciał pokazać ją światu. Dlaczego
musimy cały czas coś udowadniać? Skąd ten kompleks? Nieważne, czy film
jest dobry, czy zły, ma być tylko potwierdzeniem jego
wyobrażenia o naszym kraju
— mówił Pawlikowski w słynnym wywiadzie dla gazety Michnika, udając,
że nie ma znaczenia, jak polski artysta mówi o Polsce. Strzepuje z
siebie tę odpowiedzialność. Jakby ta statuetka, którą stawiał sobie na
głowie pozując do zdjęć w Dolby Theatre, miała nie mieć wpływu na
kształtowanie obrazu jego ojczyzny. To nie jest żaden kompleks, wręcz
przeciwnie – to duma i polska głowa, która nie opada wstydliwie, gdy
pluje się na ojczyznę, lecz broni jej. Film Pawlikowskiego Polaków i
Polskę oczernia, więc naturalnym odruchem jest jej obrona. Według
powyższej wypowiedzi reżysera, nie mamy prawa oburzać się na najbardziej
niesprawiedliwe dla nas dzieło artystyczne, jeśli tylko jest ono
zgrabnie wyprodukowane, ładnie wygląda, dobrze się ogląda, towarzyszy mu
nietuzinkowa muzyczka, a aktorzy rzetelnie wywiązują się ze swoich
zadań. Owszem, zdjęciowo „Ida” może zachwycać. I w tym problem. Bo ładne
obrazki przykrywają brzydką treść.
Nie miałbym nic przeciwko nagradzaniu dobrze nakręconego filmu,
gdyby nie gwałcił on wiedzy historycznej, zwłaszcza w tak delikatnej i
ważkiej materii jak odpowiedzialność za Holocaust. Przecież od portretów
Polaków w „Idzie” do „polskich obozów zagłady” jest prosta droga.
Pawlikowski przekonuje też:
(…) napadają mnie tu i ówdzie, że to film typowo polski, że pokazuję
Żydów w złym świetle, dlatego że stalinowska prokurator jest
pochodzenia żydowskiego (…)
Ależ niepokorne dzieło stworzył artysta! Wszyscy coś mu zarzucają… A w
jakimż to niby złym świetle są tu pokazani Żydzi? Kto zna choć trochę
historii stalinowskiego „wymiaru sprawiedliwości” nad Wisłą, ten wie, że
mnóstwo wyroków śmierci na polskich bohaterów wydanych zostało przez
Żydów właśnie. Oburzająco antysemicka teza? Wystarczy przywołać
jednego z najwybitniejszych badaczy tego okresu, prof. Krzysztofa
Szwagrzyka, który tak pisał o strukturze aparatu represji w pierwszych latach PRL:
Jesienią 1945 r. doskonale zorientowany w sprawach “bezpieki” w Polsce sowiecki doradca przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego płk Nikołaj Seliwanowski w raporcie do Moskwy informował, że połowę stanowisk kierowniczych w MBP
zajmują Żydzi, a w całym ministerstwie ich odsetek sięga 18,7 procent.
Zapewne nawet on się nie spodziewał, że tak duża liczba oficerów
pochodzenia żydowskiego w centrali aparatu bezpieczeństwa będzie się
nadal zwiększać. W kolejnych latach udział Żydów polskich w kierowniczych strukturach MBP stale rósł, ostatecznie przekroczył 37 procent. Wśród 450 osób pełniących najwyższe funkcje w MBP
(dyrektorów i zastępców dyrektorów departamentów, kierowników
samodzielnych wydziałów) pochodzeniem żydowskim legitymowało się 167
oficerów. (…) Oderwani od rodzimego środowiska deklarowali swą
polskość i światopogląd materialistyczny, w których wiarę głęboko
zachwiały dopiero wydarzenia 1968 r., gdy w wyniku antysemickiej nagonki
1968 r. kilkanaście tysięcy polskich Żydów zostało zmuszonych do
opuszczenia kraju. Ich wyjazd upowszechnił na świecie pogląd o
ksenofobicznej Polsce i rzekomym antysemityzmie jej mieszkańców.
Milczeniem pomija się przy tym fakt, że całą operację przeciwko
Żydom zorganizowali ich niedawni towarzysze z “bezpieczeństwa”, a pośród
wyjeżdżających do Izraela znalazło się kilkuset niedawnych sekretarzy
partii, stalinowskich sędziów i prokuratorów, oficerów Informacji
Wojskowej, Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Żaden z nich
nigdy nie poniósł odpowiedzialności za dokonane czyny, a nieliczne próby
doprowadzenia do ekstradycji osób oskarżonych o zbrodnie stalinowskie
każdorazowo kończyły się niepowodzeniem.
Przecież Pawlikowski sam przyznaje, że postać filmowej Wandy Gruz
jest mocno inspirowana Heleną Wolińską-Brus, którą reżyser poznał
osobiście i opowiada o niej niezwykle serdecznie:
Ta kobieta dała mi do myślenia. Nie przez to, że była Żydówką, ale
przez to, kim była historycznie. Znałem ją towarzysko, jeszcze jako
student byłem kilka razy u niej w domu na herbacie czy kolacji. Jej mąż
Włodzimierz Brus wykładał na Oksfordzie ekonomię, ja pisałem doktorat z
literatury. Kiedyś rozmawialiśmy z kumplem po polsku, a on się do nas
dosiadł, powiedział: ”O, nadwiślańska mowa tutaj rozbrzmiewa”.
Zaprosił nas do siebie i tak poznałem Helenę, nie wiedząc, kim jest. Fajna
pani. Otwarta, ironiczna, ciepła. To był dla mnie szok, kiedy się
dowiedziałem - wiele lat później - że Polska żąda jej ekstradycji. Dużo
myślałem o ludziach, którzy coś kiedyś zrobili złego, a potem się
zmienili. Do czego człowiek jest zdolny w jednym życiu?
Jak mając elementarną wiedzę o życiorysie Wolińskiej można powiedzieć
coś takiego?! Ta „fajna, ciepła pani” nigdy się nie zmieniła, nie
wykazała cienia skruchy za morderstwa polskich bohaterów. Nie popełniła
samobójstwa, jak pokazuje Pawlikowski. Zakończyła swój haniebny żywot
bezkarnie, choć powinna była gnić w ciężkim więzieniu. Jednak
artysta tak się nią zafascynował, że przedstawił nam osobę ze łzawymi
wewnętrznymi rozterkami, faktycznie ciepłą, sympatyczną, skrzywdzoną –
postać tragiczną, mającą budzić współczucie. Przypomnijmy, że Wolińska
podzieliła się przed paroma laty pragnieniem „ukręcenia łba”
prokuratorowi, który ją ścigał. Faktycznie zmieniła się…
Chyba najbardziej bolesna jest scena z 64. minuty
filmu. „Krwawa Wanda” przegląda rodzinne zdjęcia. Jak można się
domyślić, widzimy na nich jej żydowskich krewnych. Spośród kilkunastu
fotografii, na jednej możemy rozpoznać postać historyczną. To Irena
Sendler na znanym zdjęciu z 1942 r., które widnieje nawet jako ilustracja do notki o niej w Wikipedii.
Fotografię zauważył bloger Kazef na blogmedia24.pl, który pyta:
Po co więc Pawlikowski umieszcza znaną fotografię Sendlerowej w
albumie pani prokurator? Czyż nie dlatego, żeby powiedzieć w razie
potrzeby: patrzcie, esbecka prokurator umieściła między rodzinnymi
zdjęciami fotkę Sendlerowej. Zatem potrafi docenić pomoc Polaków dla
Żydów. Ma tę niezbędną wrażliwość.
Za nim poszedł m.in. Pink Panther z salonu24:
(…) mamy żywy przykład na mądrość ludową, że każde łajdactwo
musi być nagrodzone, a każdy dobry uczynek – ukarany. Pawlikowski dostał
Oskara, a Irena Sendler NIE dostała Nobla.
Dlaczego Pawlikowski to zrobił? Czym się kierował realizując
szatański plan ocieplenia postaci bezwzględnej morderczyni (bo tak
należy patrzeć na Wolińską/Gruz) wsadzeniem do jej rodziny tak
szlachetnej postaci? Jak mógł to zrobić? To podłość!
A decyzją Agnieszki Odorowicz (wymienionej z nazwiska w tyłówce filmu
szefowej Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej) zapłacił za to każdy z
podatników. Podobnie jak za budujące Polakom opinie antysemitów
kosztowne zabiegi w „Obywatelu”, „Pokłosiu” czy „Ziarnie prawdy”.
Później uruchomiono całą machinę i fundusze na lobbing, by film
robiący z Polaków morderców doceniono w świecie. Udało się. Są
nagrody, z tą najistotniejszą włącznie. We wszystkich mediach trwa
festiwal zachwytów, a głowa państwa oznajmia:
To jest taki dzień ważny dla wszystkich, którzy chcą
dostrzegać niebywały postęp, jaki się dokonuje w zakresie promocji
Polski i polskiej kultury, dostępności do wiedzy o Polsce. (…) To powinno być źródło satysfakcji dla wszystkich.
Mam nadzieję, że i twórcy, i odbiorcy będą widzieli dobry znak
świadczący, że stajemy się coraz bardziej atrakcyjni – nie tylko jako
kraj konsumujący, ale i pokazujący rzeczy wartościowe
Postęp w promocji Polski? Wiedza o Polsce? Źródło satysfakcji?
Rozumiem, że „Ida” może budzić w panu prezydencie pozytywne
uczucia ze względu na historię jego rodziny, a właściwie rodziny
Pierwszej Damy. Ale niechże nie miesza on do tego wszystkich Polaków…
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
57. Wklejam, żeby było, bo parę ciekawych uwag się tu znalazło
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
58. @kazef
taka recenzje mógł napisać mieszkaniec Europy Wschodniej, typowy Amerykanin, a szczególnie amerykański Żyd, widzi to zupełnie inaczej. Propaganda o to zadbała.
Vladimir Tismaneanu
Vladimir Tismaneanu is professor of politics at the University of Maryland (College Park) and author most recently of "The Devil in History: Communism, Fascism, and Some Lessons of the Twentieth Century" (University of California Press, 2012).
Dla nas, mieszkańców Europy Wschodniej, "Popiół i diament" był naszą "Casablancą".
Znana nam Debbie :
Here's a way better review of the movie by Debbie Schlussel and DebbieSchlussel.com:
* “Ida“: Leave it to the extremely anti-Semitic Poles to turn the Holocaust tragedy into a way to portray Jews as evil, slutty, and Communist murderers. That’s what this boring Polish-made movie does.
In Polish, with English subtitles, it’s the story of Ida, a young woman who was raised in a convent and is training to become a nun in the early 1960s. She learns she has an aunt and that she and the aunt are Jews. She also learns that her family perished in the Holocaust. But those are tiny details compared to the fact that her Jewish aunt is a Communist judge, Comrade Wanda, who sentenced many non-Communists and freedom-seekers to execution. Oh, and did I mention that she’s an alcoholic and a slut? But, don’t worry, she realizes that she’s a bad person and jumps out a window.
Soon, her niece is dropping the nun habit and getting into bed with men she just met, too. Then, she realizes that being a Communist slutty Jewess ain’t the life for her. So it’s back to the nunnery for the calm, decent life of a Polish Catholic. Yep, those Jooooos suck!
My relatives cooked in the ovens for this? Apparently.
There are real-life stories of Polish Jewish kids raised as Catholics to survive the Holocaust such as that of Miriam Ferber of the Detroit area. Ferber, raised by Polish Catholics, was finally told by her adoptive parents that she was a Jew. She became a practicing Jew, created and raised a thriving Jewish family, and today, her kids (with whom I went to school) own and run HoMedics (which brings you all of the great massage stuff you see as gifts for Christmas). Her story would have made a great movie.
Instead, we get this trash. Before seeing this, I never imagined an 82-minute movie could seem like 820.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
59. @kazef
Tam - jak się wydaje - można dyskutować z marszu... Szkoda, że nie wiedzieliśmy 8 miesięcy temu...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
60. Guantanamero,
Ida to Gnida. Tak ją nazwał Pan Stasio Michalkiewicz.
A ja zapraszam Cię do lektury nowego odcinka Okruchów:
Pozdrawiam serdecznie
"Ogół nie umie powiedzieć, czego chce, ale wie, czego nie chce" Henryk Sienkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
61. kolejne propagandowe niemieckie zagranie
Polacy, którzy w czasie wojny pracowali w gettach, dostaną niemieckie świadczenia. Jest ustawa
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17491372,Polacy__ktorzy_...
Umowa jest kamieniem milowym w walce osób, które przeżyły Holocaust, o sprawiedliwość i godność - podkreśliła podczas debaty posłanka Lewicy Azize Tank, jedna z inicjatorów projektu. Decyzja parlamentu "kładzie kres dyskryminacji Romów i Żydów zamieszkałych w Polsce", wykluczonych dotychczas z niemieckich świadczeń - zaznaczyła rzeczniczka swojego klubu ds. praw człowieka.
- Niedobrze, że ofiary musiały tak długo czekać - mówiła natomiast Kerstin Griese z SPD. Socjaldemokratka wyraziła nadzieję, że świadczenia "chociaż trochę ułatwią poszkodowanym życie". Peter Weiss z klubu CDU/CSU uznał decyzję Bundestagu za "właściwy kroku w kierunku rozliczeń z przeszłością".
Ze świadczeń skorzysta kilkaset osób
Umowę o eksporcie specjalnych świadczeń dla osób mieszkających w Polsce, które wykonywały pracę w getcie, przedstawiciele ministerstw pracy Polski i Niemiec podpisali 5 grudnia. Z szacunków ministerstwa pracy wynika, że ze świadczeń może skorzystać kilkaset osób - od 400 do 500.
- To bardzo korzystne rozwiązanie dla obywateli polskich - oświadczył wiceminister pracy Marek Bucior, który uczestniczył jako gość honorowy w posiedzeniu Bundestagu. - Nie redukujemy żadnych świadczeń, które się należą naszym obywatelom z tytułu represjonowania, bo przecież wszystkie te osoby mają uprawnienia kombatanckie w Polsce, lecz przydajemy im dodatkowo świadczenia niemieckie - wyjaśnił.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
62. Dokładam do kompletu
jeszcze parę newsów o Agacie Trzebuchowskiej - aktywistce
Parad Równości, dla której rola zakonnicy Idy była debiutem w filmie.
Zapowiada, że w filmach już nie będzie występować.
Co robiła na Paradach Równości? Grała rolę kogoś innego. Widać komuś jej
knajackie zachowanie przypadło do gustu i została zaangażowana jako
Ida.
niosłam kawałek tektury na kiju z napisem "Matka Boska przeciw homofobii". Nie wiem, czy nazwałabym siebie performerką, nie przyjmowałam żadnych założeń, nie myślałam o tym, jaki wywołam efekt. Hasło powstało przez przypadek, chciałam się odnieść do inicjatywy Żelbetonu [anarchistyczna, antyfaszystowska grupa artystyczna]. Oni poprzebierali się za zwierzęta i nieśli transparent "Matka Natura przeciw homofobii". Dopiero na Paradzie zauważyłam, że to działa! Masa osób podchodziła, żeby powiedzieć: "Super, dziękujemy". Zapraszali mnie nawet na spotkania kółek katolickich dla osób LGBTQ. Poznawczo świetne doświadczenie, ale dziwnie się czułam wrzucona w tę sytuację, zbyt duży był ciężar odpowiedzialności. Ludzie chcieli we mnie znaleźć kogoś, kto odważnie mówi coś ważnego. A to się działo samo, przez kontekst, przez okoliczności. I było bardzo fajnie, aż do momentu, kiedy dopadł mnie mężczyzna, który poczuł się urażony w swojej wierze. Wezwał policję, musieli mnie spisać, taki mają obowiązek, bo ten pan chciał skierować do sądu prywatne oskarżenie. Nie dawało się z nim porozmawiać. Chciałam, żeby powiedział, co go tak rani, w czym tkwi problem. Ale on tylko się zasłaniał słowami św. Pawła z Listu do Rzymian, że homoseksualizm jest grzechem i odrzuceniem Boga.
Wtedy nie chciałaś o tym publicznie opowiadać.
Nie chciałam. Udzieliłam tylko na miejscu wywiadu dla "Washington Post". Nie czułam się do końca autorką wydarzenia, to była siła przypadku i dziwnej odwagi, którą złapałam w tamtym momencie.
http://www.pomponik.pl/plotki/news-agata-trzebuchowska-wspiera-prawa-mniejszosci-seksualnych,nId,1677355
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
63. http://www.weszczak.pl/agata-trzebuchowska-parada2012/



- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
64. W jednym wywiadów Trzebuchowska obecnie studentka MISH na UW:
Interesuje się pani reżyserią. Jeżeli ktoś chciałby poznać Agatę Trzebuchowską od tej strony, to co powinien zrobić, gdzie pójść? Jest takie miejsce?
Nie, to są na razie luźne pomysły. Myślę o reżyserii teatralnej bardziej niż filmowej. Współpracuję z grupą teatralną "Teraz Poliż", razem pracujemy nad spektaklem. To jest mój pierwszy projekt, więc zobaczymy, co z tego będzie.
http://www.rmf24.pl/kultura/news-agata-trzebuchowska-dla-rmf-fm-ida-to-nie-film-rozliczeniowy,nId,1060187
Co ta za grupa teatralna "Teraz Poliż"? Sprawdzam i cytuję:
TERAZ POLIŻ powstało w 2008 roku w Warszawie. W ramach swojej działalności realizuje spektakle, czytania, słuchowiska oraz wiele innych działań performatywnych, happeningów, warsztatów dla dzieci i młodzieży. Występowały na wielu polskich scenach oraz m.in. w berlińskim HAU Theater, podczas FINT Festival w Kiszyniowie oraz Pop Up Art House w Helsinkach. Od 2012 roku działa również TERAZ POLIŻ BAND, czyli performatywny elektro-femino-discopunkowy zespół muzyczny. (...)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
65. niezłe towarzycho i to oni dostali dotację z PISF....nasza kasa
(...)
Kiedy jednak przeczesać życiorys i dorobek reżysera, widać tam wszystko,
prócz Polski – żydowskie korzenie, babkę, która zginęła w Auschwitz,
emigrację ojca w 1968 roku do Niemiec, potem wyjazd samego
Pawlikowskiego z matką do Wielkiej Brytanii, a na koniec żonę Rosjankę.
Polska w jego życiorysie, to stacja wyjazdowa, kraj, z którego się
emigruje. I wszystkie te biograficzne składowe mocno odcisnęły się w
jego filmografii, także na „idzie”.
To był uprzywilejowany rodzinny background: ojciec – lekarz, matka – lektorka języka angielskiego na Uniwersytecie Warszawskim.
W Warszawie moja mama pracowała jako wykładowczyni angielskiego na Uniwersytecie i miała bezpłatną wejściówkę do British Council, więc często chodziliśmy tam na różne imprezy
-– mówił mi w wywiadzie dla „Kina” w 2005 roku. Twierdzi, że ojciec wyjechał po rozpadzie małżeństwa, być może na skutek różnicy zdań co do emigracji?
Przypomnijmy, że był to rok 1968 i dookoła widziało się wiele rozpadających się z tego powodu związków. W każdym razie reżyser wspomina, że „ojciec kochał Polskę jak nikt inny i wyjazd był dla niego ciosem”. To bardzo chwalebne, ale gdyby rzeczywiście tak kochał kraj, jak Pawlikowski podaje do wierzenia, z pewnością by nie wyjechał, przecież wielu Żydów wyjechało, ale i wielu w Polsce pozostało. Już jako dorosły człowiek dowiedział się od ojca, że jego babka zginęła w Auschwitz. I z pewnością taka historia rodzinna, żydowskie korzenie, śmierć babki w Auschwitz i dramat 1968 roku, musiała odcisnąć się na twórczości tego reżysera. Trzeba pamiętać, że do dziś wielu emigrantów, rozsianych po świecie, za rok ’68 winią nie walki frakcyjne w PZPR, nie Gomułkę, ale niezidentyfikowanych „Polaków”. Ciekawe byłoby zapytać o to Pawlikowskiego i usłyszeć jego opinię.
Kiedy miał 14 lat, oboje z matka, „która wywodziła się z tradycyjnej katolickiej rodziny”, opuścili Polskę. Po Niemczech i Włoszech – Londyn, gdzie zamieszkali.
Do żadnej szkoły filmowej nie chodziłem, studiowałem literaturę i filozofię w Londynie, a potem przeniosłem się do Oksfordu, żeby zrobić doktorat…Właśnie wtedy zacząłem chodzić do Filmmakers’ Workshop w Oksfordzie i robić filmy
-– opowiadał mi w tym samym wywiadzie dla „Kina”. Wtedy to poznał Helenę Wolińską – Brus, bywał u Brusów na herbatkach i kolacjach, i dziś tak wspomina gospodynię. „Fajna pani, otwarta, ironiczna, ciepła”. Jak to się stało, że będąc dwudziestoparoletnim człowiekiem nie wiedział, kim była Helena Wolińska? Ale jeśli nie wiedział, to także jest sygnał, w jakim świecie obracał się reżyser.
To był dla mnie szok, kiedy dowiedziałem się – wiele lat później – że Polska żąda jej ekstradycji.
Tak to sformułował. Nie –„dowiedziałem się, co Wolińska zrobiła”, ale że „Polska żąda jej ekstradycji”. I dodaje:
Dużo myślałem o ludziach, którzy coś kiedyś zrobili złego, ale potem się zmienili.
„Coś”, „kiedyś”, jakby nie chodziło po Helenę Wolińską, prokurator,
która bez zmrużenia oka skazywała na śmierć polskich bohaterów, w tym
gen. Augusta Fieldorfa „Nila”. Myślał, myślał, i co wymyślił? A postać
filmową Wandę Gruz, inspirowaną przez Wolińską, i próbę „uczłowieczenia
jej”, jak to się teraz nazywa – „ocieplenie jej wizerunku”. Przecież
Helena Wolińska nigdy nie wykazała skruchy i nie popełniła samobójstwa,
lecz żyła bezpiecznie i dostatnio w Oksfordzie do końca swoich dni – w
przeciwieństwie do jej ofiar, których rodziny do dziś nie mogą
zlokalizować ich grobów. (...)
http://wpolityce.pl/kultura/235414-co-powinnismy-wiedziec-o-pawle-pawlik...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
66. ten atak był przed Idą, co będzie teraz?
Już wiadomo, kto zniszczył polski mural w Nowym Jorku
Został
zatrzymany jeden ze sprawców zniszczenia polskiego muralu
na Greenpoincie w Nowym Jorku. Policja zna również dane dwóch kolejnych
osób, które brały udział w zniszczeniu malowidła na ścianie Polskiego
Domu Narodowego.
Malowidło na nowojorskim Greenpoincie zostało namalowane z okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiego.
Zatrzymany 22-latek jest pochodzenia żydowskiego. Jeden z kolegów
zatrzymanego, zamieszanych w sprawę, ma prawdopodobnie pochodzenie
niemieckie, a kolejny rosyjskie. Poszukiwani są oni przez nowojorskich
policjantów z wydziału zajmującego się przestępstwami na tle nienawiści
rasowej. Nie zostało jeszcze rozstrzygnięte czy zniszczenie muralu to zwykły akt wandalizmu czy atak na Polaków.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
67. pogróżki nacjonalistyczne Hartmana - w sam raz dla prokuratora
Ty chamie, polski chamie!
http://hartman.blog.polityka.pl/2015/02/26/ty-chamie-polski-chamie/
"Oj, znam ja cię, wsi moja sielska, anielska. O, znam ja te gadki małych, zawistnych i okrutnych ciemniaków, pełnych pychy i złości na świat, cwaniaczków i chciwców, patrzących tylko swojej korzyści. Tych, co to śmiecie do lasu wywiozą, dotację wyłudzą, na podaniu o zapomogę bez wstydu nałżą, kocięta potopią, psa zastrzelą.
Zawsze święci i zadowoleni z siebie. Na spowiedzi mówią, że trochę pili, babie przyłożyli, a więcej grzechów nie pamiętają. Dostają rozgrzeszenie i dalej swoje – w codzienną obrzydliwość prostackiego, chamskiego życia, o którego grzeszności nikt im nawet nie wspominał.
Bo gdzieżby! Miałby ksiądz zniżać się i o jakichś parszywych kundlach w kościele mówić? Miałby może o śmieciach gadać? A może miałby wiernych upominać, żeby haracz tym złodziejom, k…, Tuskom, ruskim agentom, płacić? A niby za co? Co chłop z tego ma? Nic, k…, tylko ta sama bieda ciągle. I tak dalej.
Jak ja to znam. Jak ja to znam. Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię. Tak pomszczę swojego psa."
komentarze pod tekstem :
lonefather
26 lutego o godz. 22:52
Mierzi mnie to co musze teraz napisac. Polski cham jeszcze dlugo bedzie chamil. Bo ma poparcie kosciola katolickiego, ktory udaje glosi i jest “religia “milosci””. Bo to kosciol katolicki wyznacza kierunki i przejawy “milosci” chrzescijanskiej, w wydaniu katolickim.
etc1008
26 lutego o godz. 21:35
Szanowny Panie Profesorze,nie mógł Pan tego trafniej ująć. Kwintesencja “polskości”, parszywa agresywna ciemnota.
Żal tylko, że asumpt do tego dało Panu to strasznie przykre zdarzenie.
Pozostaję z szacunkiem,
ETC
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl









1. "Chcesz pączka?"
wstrząsające szczególnie w ustach tek zbrodniarki...nie oglądałam tego filmu i chyba
go nie obejrzę,bo rani w każdym calu moją duszę...czasy stalinowskie pamietam jak przez mgłe...ale strach im towarzyszący...zostawił ślad na mojej psychice na zawsze...
W każdej znanej mi rodzinie było podobnie...
serd pozdr z drogi do Wolnej Polski...:)
gość z drogi