Jurek Owsiak czyli sukces Olka Oskina nad Wisłą
Poniżej obszerny fragment tekstu Piotra Lisiewicza ze strony niezalezna.pl, który stanowi zaktualizowaną, uzupełnioną i rozszerzoną wersję artykułu Ten, który zniszczył bunt, który ukazał się w miesięczniku „Nowe Państwo”, numer 1 (83)/2013.
Podpisuję się pod wszystkim, co napisał autor. Słuchałem w latach 80-tych audycji Owsiaka w Rozgłośni Harcerskiej. Zawsze byłem nieufny w stosunku do reżimowych przekaźników, ale pamiętam, że dla owsiakowej audycji nie było w radio młodzieżowej alternatywy, dlatego - zapowiadany zawsze jako gwiazda-buntownik - Owsiak sączył skutecznie jad młodym ludziom.
Kilka zdań dodać jeszcze można na temat Aleksandra Oskina. W książce Kryptonim "Polska": czyli szpiedzy i agenci (Warszawa, wyd. BGW 1996) Krzysztof Kaszyński, Jacek Podgórski napisali: "tajemnicą poliszynela w jednej z największych polskich organizacji młodzieżowych było to, że kierownik sektora polskiego Konsomołu w początkach lat 80. był kadrowym pracownikiem KGB. Jego znajomość sytuacji w Polsce, problemów kadrowych i organizacyjnych była imponująca. Aleksander Oskin był przyjmowany w zaciszu gabinetów (...)".
-------------------------------
Jak Owsiak robi z nas idiotów
Piotr Lisiewicz
Jest 1989 rok, tłumy „zdegenerowanej” młodzieży biją się z ZOMO, okupują komitety PZPR, krzyczą „Sowieci do domu”. Ale wkrótce zaczyna się demokracja i w TVP pojawia się program Jerzego Owsiaka, w którym leci – szok – zakazana dotąd muzyka. Potem dzięki Owsiakowi degeneraci okazują się – szok jeszcze większy – wspaniałymi ludźmi, ratującymi życie dzieciom w czasie Orkiestry.
Wdzięczni czynią go swym idolem. A on sączy im „buntowniczą” ideologię antypolityczności w antyklerykalnym sosie. Liderzy młodej antykomunistycznej opozycji zostają odcięci od buntowników z nowych, wychowanych na Owsiaku roczników. Najniebezpieczniejsza zawalidroga dla III RP zostaje usunięta.
Opowieść
o Jerzym Owsiaku zaczynam od tego obrazka, bo dotyczy mojego pokolenia,
obserwowałem to jako licealista, w czasie Okrągłego Stołu mający 16
lat. Ale Owsiak – chcę to pokazać – powtarza ten scenariusz w różnych
wariantach od połowy lat 80. do dziś.
Kolejna
odsłona owego scenariusza czeka nas w najbliższy weekend, kiedy
szczęśliwiec wylicytować może na rzecz WOŚP nawet kolację z… Robertem
Biedroniem. Oraz – szczyt prorządowego lizusostwa ‒ dzień w fotelu
wicepremiera Janusza Piechocińskiego. Zgoła
inaczej traktuje Owsiak opozycję, czego dowodem wulgarny bluzg na
Antoniego Macierewicza czy wezwanie do atakowania dziennikarzy Telewizji
Republika. Bo „nonkonformista Juras” zawsze jest po stronie silniejszych.
Owsiak – żywa Ewangelia i posłaniec Ducha Świętego
Niesamowitego
awansu buntowników z mojego pokolenia, który dokonał się na początku
III RP dzięki Owsiakowi, nie zrozumie ten, kto nie żył jako nastolatek w
PRL. Gdy przynależność do dowolnej subkultury – czy to punkowy irokez,
czy długie włosy „metala”, czy kibicowski szalik – była z miejsca
powodem spisywania przez milicję. Oprócz komuny subkultur nie lubiła
szkoła, z naturalnych względów nie popierał też Kościół. I nagle – łzy w
oczach, degeneraci zostają bohaterami, bo to właśnie subkulturowa
młodzież zbiera pieniądze do puszek z serduszkiem.
Kto
z młodych Czytelników nie pamięta pierwszych edycji będącej dziś
corocznym rytuałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, nie zrozumie
tego, co napisałem. Myślę, że pomóc mu w tym może lektura pewnego tekstu
z... „Gazety Wyborczej”.
8
stycznia 1993 r. Pięć dni wcześniej odbył się pierwszy finał Orkiestry.
Teolog Dorota Szczerba publikuje w „GW” artykuł zatytułowany „Co Duch
Święty szepcze Owsiakowi”: „Stało
się coś fantastycznego. Ludzie płakali przed telewizorami. Starsze
panie, które na samo słowo »rock« uciekają na drugi koniec mieszkania,
oglądały program Jerzego Owsiaka do północy. W punktach zbiórki
pieniędzy ustawiały się kolejki. Kobiety wrzucały złote pierścionki,
obrączki, kolczyki. Jak w znanych z historii chwilach narodowego zrywu”.
To
nie jest opis przesadzony. Pamiętam, że ten entuzjazm faktycznie tak
wyglądał. Pani teolog dorabia do niego następującą ideologię: „Otóż na ekranie widzieliśmy żywą Ewangelię. Cud rozmnożenia”.
Wskazuje na nadprzyrodzony charakter wydarzeń: „Tym,
który dyryguje Orkiestrą, jest Duch Święty. ON był tam obecny, choć ani
razu nie padło JEGO imię. Działanie, w którym wyczuwa się obecność Boga
‒ choć nie mówi się o NIM ‒ wyczuwa, a raczej widzi na własne oczy,
owoce ducha, pokój i radość, jest sto razy bliższe Ewangelii niż
wypowiadane o NIM słowa, które rodzą niezgodę, niepokój i gorycz”.
Kto
mówiąc o Bogu na co dzień, wywołuje „niezgodę, niepokój i gorycz”,
wiadomo... Pierwsza Orkiestra pokazała natomiast, kto naprawdę jest
ewangeliczny: „Przez chwilę poczuliśmy się lepsi, przeżyliśmy coś w
rodzaju katharsis. Odsądzona od czci i wiary młodzież, słuchająca muzyki
rockowej, »Gazeta Wyborcza«, Program III Polskiego Radia i inne środki
przekazu okazały tego dnia swoje ‒ w najgłębszym słowa tego znaczeniu ‒
ewangeliczne oblicze”.
Natchniona teolog Szczerba wyznacza więc nowy sojusz: buntownicy, „Gazeta Wyborcza”, Trójka.
„Gazeta Wyborcza”: Owsiak rozmiękczał młodzież w PRL
Z
„Gazetą Wyborczą” nie od razu Owsiak miał pełną sztamę. W jego książce
„O sobie” z 1999 r. odnajdujemy opis, jak koło 1989 r. wściekły „Jurek”
wpada do owej redakcji, by dopaść Adama Michnika.Zdenerwował
go artykuł jednego z dziennikarzy o tym, jakoby w PRL miał rozmiękczać
młodzież i to „było niemal jakieś zadanie odgórne”.
A lansowane w latach 80. w Polskim Radiu przez Owsiaka Towarzystwo
Chińskich Ręczników było „wentylem” na bitą przez ZOMO Pomarańczową
Alternatywę.
„Pojechałem do »Gazety Wyborczej«. Jak burza tam wpadłem” – wspominał. „Spadaj. Gdzie jest szef?” – wołał do portiera. Scenka ta dziś wyda się czytelnikom „GW” nieprawdopodobna.
Wówczas
jednak dla ludzi podziemia te słowa o Owsiaku były czymś na tyle
oczywistym, że w jeszcze nie całkiem jednorodnej politycznie „GW”
artykuł przeszedł. Mimo że „GW” Owsiaka popierała, pisywał na jej
łamach. Po prostu nie było tam jeszcze nawyku cenzurowania – tak na
chama ‒ oczywistej prawdy.
Jak Komsomoł szukał wspólnego języka z subkulturami
Jak
narodziła się koncepcja kontrolowania zbuntowanej, subkulturowej
młodzieży w PRL? W 1988 r. Aleksander Oskin, sekretarz ambasady ZSRS w
Warszawie, udzielił wywiadu tygodnikowi „Zarzewie”, w którym radził
komunistycznym młodzieżówkom, jak postępować z subkulturami. Rozważał: „Do komitetu Komsomołu przychodzi grupa muzyków i mówi: chcemy powołać klub heavy-metalowy”. Zdaniem Oskina może się zdarzyć,
że za biurkiem w organizacji siedzieć będzie biurokrata, który ich
przegoni: „Jeśli sami znajdą piwnicę, tworzą nieformalny klub
»metalistów« [tak przetłumaczyła to słowo redakcja – przyp. P.L.],
oklejają go plakatami, informacjami o
zespołach, gromadzą płyty i nagrania. Nikt dokładnie nie wie, skąd to
wszystko zdobywają. Słuchają muzyki z różnych źródeł. Na przykład
zachodnich radiostacji. A te (...) przeplatają muzykę tekstami czysto
politycznymi”. By do tego nie dopuścić, należy „znaleźć z takimi grupami
wspólny język” i „wypracować formy współpracy”.
Oskin to postać niewątpliwie nietuzinkowa. „Trybuna” w latach 90. obwołała go „jednym z trzech wybitnych szpiegów radzieckich w Polsce”. Z nadania Moskwy „opiekował się” on polskimi komunistycznymi organizacjami młodzieżowymi.
Luzacka
radiowa Trójka, Rozgłośnia Harcerska, kontrolowane festiwale – wszystko
to była realizacja koncepcji Moskwy. Anarchista Marek Kurzyniec, w
latach 80. działacz antysystemowego, ekologicznego ruchu Wolność i
Pokój, mówił w wywiadzie dla pisma „Lampa” z 2004 r. o roli Owsiaka w
całej tej układance następująco: „Bo
faktycznie w podziemiu jedyną formacją, która z punktu widzenia
niezależnego, niekoncesjonowanego zajmowała się ekologią, toczyła różne
dyskusje na ten temat i podejmowała konkretne działania, była Wolność i
Pokój. Oczywiście frakcja ekologiczna, bo WiP jako taki był złożony. Po
wyjściu z podziemia okazało się, że jest mnóstwo instytucji, taki Polski
Klub Ekologiczny albo stowarzyszanie »Wolę Być« założone przez pismo
»Na Przełaj«, czyli pion młodzieżowy PZPR, czyli Jurek Owsiak. Myśmy
dymili, ludzie siedzieli po więzieniach za służbę zastępczą, a on na
falach Rozgłośni Harcerskiej lansował Stowarzyszenie Miłośników
Chińskich Ręczników, trututu uwolnić słonia, a Sławek Dutkiewicz wtedy
gibał, i był po trzymiesięcznej głodówce. No więc powiem szczerze, że
jak teraz tę mordę widzę... Mało jest takich osób, ścierwojadów, które
budzą moje negatywne emocje, bo staram się być ewangeliczny, Owsiak tak.
Mógł trzymać mordę w kubeł”.
Duch Święty działa przez małżeństwo milicjantów
„Wysokie Obcasy” z 11 stycznia 2013 r. Jerzy Owsiak opowiada o swojej rodzinie „Tata
Zbigniew ma bardzo ciekawy rodowód, ponieważ jest ze związku
piłsudczyka z kobietą z oddziałów Hallera... Mając jakieś 17 lat, trafił
na Żuławy, gdzie miał zostać rolnikiem, ale życie napisało scenariusz
nowy, czyli ojciec wciągnął się w nową Polskę, został funkcjonariuszem
milicji, z czasem jej pułkownikiem, komendantem do spraw gospodarczych w
Komendzie Głównej”. Z kolei matka „pracowała w sądach jako protokolantka, sekretarka taka, a potem jako księgowa w Banku PKO”.
Nie
do końca tak było. Ojciec Jerzego Owsiaka Zbigniew faktycznie był
pułkownikiem Milicji Obywatelskiej, ale jego zainteresowania bywały
często odległe od „spraw gospodarczych”. Jak wynika z archiwów IPN, do
pracy w milicji zgłosił się w 1945 r., mając 19 lat. Jak podał – z
zamiłowania. W 1946 r. miał już opinię aktywnego działacza partyjnego,
przychylnie nastawionego do Rządu Jedności Narodowej i Związku
Radzieckiego. W opinii służbowej z 1947 r. przełożeni podkreślali, że „w
dużej mierze przyczynił się do rozbicia PSL w gminie Mierzeszyn”.
Piastował też w tym czasie m.in. stanowisko zastępcy komendanta
posterunku ds. polityczno-wychowawczych. W napisanych przez siebie
życiorysach Zbigniew Owsiak podkreślał swój negatywny stosunek do kleru.
Uważał go za „szkodnika państwa demokratycznego”.Chwalony był za wykłady w Ośrodku Szkoleniowym ZOMO.
W
1962 r. został przeniesiony do KGMO w Warszawie, gdzie w 1973 r.
doszedł do funkcji naczelnika Wydziału II Biura Dochodzeniowo-Śledczego.
Powierzono mu m.in. sprawowanie nadzoru i udzielanie pomocy praktycznej
terenowym jednostkom MO w sprawach o poważniejsze przestępstwa
gospodarcze. Przez kilka kadencji pełnił w Komendzie funkcję I, a
wcześniej także II sekretarza egzekutywy POP PZPR.
Jego
żona – Maria Owsiak ‒ również pracowała w MO, w Wydziale I Komendy
Wojewódzkiej w Gdańsku, a później jako urzędnik Prokuratury Wojewódzkiej
w Gdańsku. Zbigniew Owsiak podkreślał, że rodzice żony są w partii, a
jej siostra – w Komitecie Warszawskim PZPR w Ośrodku Szkolenia
Partyjnego.
„Zakryj Owsiaka chińskim ręcznikiem”
Co
ma fakt pracy rodziców w milicji do oceny ich potomka? Nic nie ma. Taki
rodowód miało wielu zasłużonych opozycjonistów. Chyba że ten potomek
działa na korzyść formacji politycznej, której rodzice zawdzięczali
karierę. Albo z pozycji rzekomo „wolnościowych” zwalcza ich wrogów. Jednocześnie robiąc karierę w państwie, w którym dawni komuniści stali się nową, uwłaszczoną oligarchią.
Na
ile redaktorzy muzycznych programów w Trójce czy Rozgłośni Harcerskiej
świadomi byli roli przydzielonej im przez mocodawców towarzysza Oskina?
Pewnie
bywało różnie. Byli starzy wyjadacze, którzy wiedzieli, co jest grane,
manipulowali świadomie. Byli też tacy, co po prostu świetnie się bawili.
A jako że nagromadzenie dzieci esbeków, milicjantów i sekretarzy było
tam duże, w naturalny sposób jako forma zabawy kręcił ją bunt przeciwko
Kościołowi czy patriotyzmowi (wymawianemu z charakterystycznym
uśmieszkiem). Ewentualnie – bunt „przeciwko wszystkim”, ale przeciwko
komunistycznej władzy jakby słabiej. Poza tym – gdyby dzieciakom coś
nieodpowiedniego przyszło do głowy, działała przecież cenzura.
Czy
Owsiak inicjujący akcję „Uwolnić słonia” był wówczas autentyczny,
spontaniczny, czy świadomie działał na korzyść władzy, odciągając
młodzież od buntu przeciw komunistom? Tego nie wiemy, choć pewną
wskazówką może być rola, którą odegrał później.
W PRL młodzież była nieufna i działalność Owsiaka odnosiła ograniczony skutek. „Uwolnić słonia, zamknąć Kuronia” – takie hasło ośmieszające akcje Owsiaka znalazło się na jednym z poznańskich murów. Obok innego komentarza ekstremistów: „Zakryj Owsiaka chińskim ręcznikiem”. Prawdziwy sukces odniósł dopiero po 1989 r., wśród moich roczników, co opisałem na wstępie.
Jarocin! Sprzedali!
Festiwal
w Jarocinie też miał być częścią scenariusza towarzysza Oskina, jednak
wydarzenia z udziałem tłumów nie dało się tak łatwo ocenzurować jak
audycji w Polskim Radiu. Komunistyczna władza przegrywała ze
spontanicznością młodzieży. W III RP spontaniczność Jarocina, relikt
czasu rozkładu PRL, musiała zostać zastąpiona ładem i porządkiem.
1991 r. Owsiak zostaje wygwizdany na scenie w Jarocinie. „Jarocin! Sprzedali!” –
skanduje długo publiczność. Domaga się występu punkowego zespołu Defekt
Muzgó. Do Jarocina od lat 80. przyjeżdżała zbuntowana publika.
Po
1989 r. Owsiak postanowił wykorzystać swoją komercyjną popularność do
zmienienia klimatu festiwalu. W książce „O sobie” stwierdzi w 1999 r.: „Oni
byli mi zupełnie obcy, te wszystkie gwiazdy: Armia, Brygada Kryzys, z
tego środowiska ludzie, Kult… Po dzień dzisiejszy nie mam z tymi ludźmi
żadnego wspólnego języka: dla mnie to jest zupełnie inna filozofia”.
Zacytuje też fragment apelu swojego współpracownika Waltera Chełstowskiego do muzyków: „Spróbujmy
szukać jakichś innych wyjść, spróbujmy gdzieś szukać jakichś innych
partnerów do tego naszego rock’n’drolla. Ludzi, nawet nie z tego świata,
niemal z innej branży, żeby nie było wojny między milicją a nami,
między nami a ludźmi, którzy piszą o tej muzyce”.
W 1999 r. Owsiak cieszył się ze zwycięstwa nad alternatywą: „Tym
ludziom wydawało się, że te szesnaście tysięcy osób, które przyjeżdżają
do Jarocina, to jest wizytówka polskiej muzyki rockowej. A tak wcale
nie było. Potem się okazało, że choćby taki zespół Hey sprzedaje z
tysiąc razy więcej płyt i Jarocin nie jest mu do niczego potrzebny”.
W
książce pokazuje nawet moment, kiedy udało mu się przełamać opory
buntowników. To stało się, gdy w czasie Orkiestry udało się zebrać
pieniądze na pierwszy sprzęt ratujący dzieci: „I
nagle patrzę, że tych ludzi – którzy wcześniej, jak wchodził zespół
Hey, to krzyczeli: »wypierdalaj«! – nagle coś ogarnęło. Wszystkich. Mamy
to zarejestrowane”.
Buntownicy, których nie potrafiła spacyfikować milicja, poddali się obezwładniającej sile dobra.
Wolność, czyli pierwszy wyjazd pod namiot
Jak
jest dziś? Z punktu widzenia nastolatków cały czas podobnie. Pierwszy
wyjazd pod namiot, na który zgodzili się rodzice, bo słyszeli w
telewizji, jak Owsiak dba o bezpieczeństwo. Pierwsza wyprawa z kolegami w
rozkrzyczanym kolejowym przedziale. Pierwsza dziewczyna, pierwszy
chłopak. Przestrzeń, niebo, alkohol. Pierwszy bunt w rytmie głośnej
muzyki. Cudowne poczucie wolności – tak Przystanek Woodstock zapamiętują
setki tysięcy nastolatków. To są uczucia, które rzutują – i rzutowały w
przypadku wielu z nas – na całe życie.
Polemika z Owsiakiem z pozycji konserwatywnych nie ma sensu, jest kontrskuteczna. Dlatego
przy okazji kolejnych festiwali Woodstock media z lubością cytują Radio
Maryja, „Nasz Dziennik” czy inne media katolickie narzekające po
swojemu na demoralizację, pijaństwo czy wulgarne słownictwo w czasie
festiwalu.
Zawsze
młodzi ludzie będą jeździć latem na koncerty. Zawsze będą pić na nich
alkohol. Zawsze będą łamać konwenanse. Nie na tym polega negatywna rola
Owsiaka.
Twierdzę,
że akurat o Owsiaku trzeba mówić nie z pozycji konserwatywnych, lecz
wolnościowych, pokazywać jego rolę jako manipulatora, działającego na
korzyść establishmentu. Współcześnie siła manipulacji Owsiaka nie polega
na tym, by w czasie Woodstocku te setki tysięcy młodzieży słuchały
pogadanek zaproszonych polityków czy celebrytów. Polega na identyfikacji
wolności, przygody i buntu z jego osobą.
To
nie narzuca jednolitej ideologii, ale wyklucza ostry bunt przeciwko
znajomym Owsiaka. Młodzież nie musi uwielbiać obecnych na Woodstocku
Komorowskiego, Lisa czy Paradowskiej – tej ostatniej z pewnością
większość nawet nie kojarzy.
Ma
uodpornić się na bunt przeciwko nim. Oni są od Jurka, możemy się z nimi
nie zgadzać, ale nie będziemy na nich bluzgać w naszych piosenkach.
Zamiast tego pobluzgamy na tych obciachowych, co do Jurka nie
przyjeżdżają, bo nie potrafią się wyluzować.
Owsiak: spalić teczki bezpieki
Sam
Owsiak o polityce mówi rzadko, ale zawsze w momentach kluczowych,
newralgicznych. W 1993 r., mając lat 21, przecierałem oczy, gdy
oglądałem program „Róbta co chceta”, a w nim zdjęcia z rozbitej przez
policję manifestacji w rocznicę obalenia rządu Jana Olszewskiego. Szła
pod Belweder, gdzie urzędował Lech Wałęsa. Byłem na tej manifestacji,
widziałem bicie ludzi i radiowóz wjeżdżający w tłum. A potem
„wolnościowego” Owsiaka przestrzegającego przed nienawiścią
manifestantów.
„Ta piosenka jest jak hymn!” –
krzyczy w czasie jednego z pierwszych Woodstocków Owsiak. I ze sceny
lecą słowa piosenki „Hipisówka” zespołu Kobranocka, której autorstwo
trudno przypisać natchnieniu przez Ducha Świętego:
Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany
Wiara w cud, mrowie złud
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą
Dokąd pójść, zewsząd gnój
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą
„Znów zabierają nam wolność, znów zabijają w nas młodość” – głosi refren, bardzo silnie działający na nastolatków. W
czasie gdy dawna bezpieka rozkrada majątek narodowy, gdy powstają
fortuny bezpieczniackich oligarchów, młodzież ma buntować się przeciwko
księdzu proboszczowi, bo – to była główna śpiewka pierwszej połowy lat
90. ‒ czarni zastąpili czerwonych.
Co
ciekawe, Owsiak wywieszający na woodstockowej scenie „pacyfę” wiele
razy, szczególnie uaktywnia się, gdy w grę wchodzą interesy polityków
zaprzyjaźnionych z wojskowymi. W 2009 r. znów bronić będzie Wałęsy. „Dość tego szmaciarstwa”, „Jakby co, mogę przyłożyć z baśki, czyli trzy razy mocno po pysku” – mówi po ukazaniu się książek Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka oraz Pawła Zyzaka. I ogłasza, że należałoby spalić teczki bezpieki. „Jeśli te sprawy się nie wyjaśniły przez 20 lat, to nie wyjaśnią się przez kolejne 200 lat” – stwierdza w TVN24.
Gdy trwa IV RP, Owsiak krzyczy ze sceny: – Jak was widzę, dostrzegam normalną Polskę. Dziwny ten kraj, ale tu jest normalnie.
A na festiwalu pojawia się Tomasz Lis. – Dzisiaj Polska jest pod tym namiotem. Tu jest Polska! – woła. –Oni
nie będą wam mówić, kto jest prawdziwym Polakiem, patriotą, kto jest
dobry, a kto zły! Tu jest Polska! Oni nie będą nas dzielić. Bo jeżeli
damy się podzielić, przegramy. Ale my wygramy – zapewnia.
Wygrywają. W 2012 r. na Woodstock przyjeżdża Bronisław Komorowski. Rzecznik Woodstocku Krzysztof Dobies mówi po jego wizycie: „Jedno
ze zdań, które zapadło mi w pamięć ze strony Kancelarii Prezydenta,
brzmiało tak: mogłoby nas tu w ogóle nie być. Wy byście tak doskonale
poprowadzili tę wizytę... Bardzo dziękujemy woodstockowiczom, bo to ich
postawa, ich nieprawdopodobna wręcz życzliwość do tego zdarzenia, ich
niesamowita... ich piękno w tym, jak rozmawiali, jak przyjęli... Bili
brawo, śpiewali sto lat, pozdrawiali i tam nie zdarzyło się nic, nic, co
byłoby podbramkową sytuacją”.
Historia
zatoczyła koło. Rzecznik festiwalu zbuntowanych przemówił bardziej
usłużnie niż działacz Komsomołu wobec I sekretarza KPZR. Postulat
towarzysza Oskina został zrealizowany z nawiązką.
W
czasie tego samego festiwalu policja zatrzymała dwóch przedstawicieli
Fundacji Pro – Prawo do Życia. Demonstrujących z bannerem
przedstawiającym zdjęcie zmasakrowanego w wyniku aborcji dziecka z
zespołem Downa, podobiznę Adolfa Hitlera i napis „Hitler też zaczynał od
zabijania chorych”.
Dostali
zarzut prezentowania „treści nieprzyzwoitych”. Przy tej okazji hitowej
wypowiedzi udzielił „Gazecie Polskiej Codziennie” rzecznik tamtejszej
policji Sławomir Konieczny: „Funkcjonariusze
sugerowali organizatorowi, by przeniósł banner w miejsce bardziej
ukryte, niewidoczne dla np. dzieci. Nie chciał. To było przyczyną
przewiezienia na komisariat”.
Czytaj:
demonstruj sobie pan w krzakach, tak żeby nikt nie widział. Bo jak nie,
to się do pana przyczepimy i wymyślimy, że masz nielegalny plakat.
Wolność à la Jurek Owsiak.
(...)
Gdy ustalenia naukowców badających katastrofę smoleńską zaczęły być niebezpieczne dla rządu Tuska, bo rosyjsko-rządowa wersja przestała być wiarygodna dla zdecydowanej większości Polaków, Owsiak po chamsku zaatakował Antoniego Macierewicza za to, że atak na jego zespół był w mediach głośniejszy niż informacje o WOŚP: „Kiedy dzisiaj 50 dzieci robiło masaż serca, wchodzą w życie z nauką ratowania życia, to ta wiadomość została przykryta totalnym pier......em, które od iluś miesięcy sączy się z chorych głów i wchodzi w nas, zatruwa wszystkich Polaków. Dosyć tego, po prostu k...a dosyć! (…) Dzisiaj przegraliśmy. Po raz kolejny przegraliśmy z idiotyzmem, z nienawiścią, z taką manią, żeby nas wszystkich zatruć. Panie Macierewicz, zostaw nas pan wszystkich ku...a w spokoju!”.
(...)
Czy III RP padłaby bez Owsiaka?
Zamknięta
kasta bogaczy rodem z komunistycznej bezpieki u góry. I zablokowane
szanse awansu dla reszty. System III RP bez bezpieczników w rodzaju
Owsiaka łatwo mógłby się wywrócić. Wcale nie za sprawą moherów, tylko
młodzieży. Szanse rozwoju i awansu w postkomunistycznym systemie młodych
ludzi przeważnie ograniczają się do możliwości uzyskania pracy sprzedawcy w sklepie. Chyba że mają dojścia, są z odpowiednich rodzin.
Ale
w III RP młodzież nigdy nie zbuntowała się antysystemowo na masową
skalę. Mimo pojawiania się różnych mniejszościowych grup wyczuwających,
kto naprawdę tym wszystkim kręci – jak dziś w przypadku ruchu
kibicowskiego. Jak
po 1989 r. Owsiak odciął od zbuntowanej młodzieży antyokrągłostołową
opozycję, tak dziś pozostawać ma bezpiecznikiem niepozwalającym urosnąć
buntowi do niebezpiecznego pułapu. Kreując własne formy buntu, bezpieczne dla władzy.
http://niezalezna.pl/50522-jak-owsiak-robi-z-nas-idiotow
- kazef - blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

18 komentarzy
1. Pan Kazef,
M.M. Kolonko o łowsiakach
Ukłony
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
2. Szanowny Panie Michale
Dziekuję za Maxa Kolonko. Wprawdzie ja jemu nie do końca ufam, bo nie wiem, czy mu nie chodzi tylko o powrót do TV, a jak tam wróci - to mu wszystko przejdzie - ale póki przyczynia się do rozwalania systemu - to jest ok.
3. resortowy bachor..
To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z „Przystanków Woodstock” jakie jako dziennikarz relacjonowałem, a byłem na szeregu edycjach tej imprezy. Pierwszy raz w 2001 r, ostatni w 2012 r. Żary. Tłumy pod sceną. Roman Polański- kolejarz, uroczyście daje sygnał do otwarcia imprezy. Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. Podstarzały szołmen w kolorowych spodniach. I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych, zgromadzonych pod sceną, obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś że pieprzy Polskę, że Polska to … i tu padają bardzo wulgarne słowa.
Całość:http://naszeblogi.pl/43481-twarz-resortowego-bachora-ktory-za-nic-ma-polske
basket
4. @kazef
dzisiaj w Loży Prasowej Małgorzata Łaszcz o mało nie dostała zawału w świeckim świętym oburzeniu, że ktoś śmie atakować TO WIELKIE DZIEŁO. Dzisiaj byli Adam Szostkiewicz - Polityka, Cezary Michalski - Krytyka Polityczna,
Andrzej Stankiewicz - Rzeczpospolita, Marek Magierowski - Do Rzeczy.
Wszystkie media mętnego nurtu z zaangazowaniem atakują każdego, kto smiał się wypowiedzieć przeciwko Złotemu Cielcowi.
Pawłowicz z PiS: "Owsiak zwalcza Kościół". Monika Olejnik: "Polityka nienawiści"
Mają specjalną zakładkę i co chwila informacje z frontu wspierania Owsiaka . Anna z domu Dziadzia specjalnie wybrała sie na spacer :)
Prezydentowa wsparła Orkiestrę podczas spaceru
czytaj dalej »
Raport: 22. Finał WOŚP
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
5. a Owsik terroryzuje ministrów, kasa na szkolenia będzie
Owsiak najwiekszym ekspertem medycznym w Polsce !
Owsiak: Ministerstwo nie współpracuje z nami ws. geriatrii
Chciałbym zaapelować, aby ministerstwo zauważyło to, co robimy, ponieważ
gdy zauważa, to wychodzą z tego super rzeczy - powiedział twórca WOŚP
Jurek Owsiak.
Nowe zasady przyjmowania zgłoszeń przez dyspozytorów medycznych
Zmiany w zasadach przyjmowania zgłoszeń przez dyspozytorów Arłukowicz zapowiedział w marcu ubiegłego roku. Stało się to po informacjach mediów o nieudzieleniu na czas pomocy pacjentom. Chodzi m.in. o sprawę 2,5-letniej dziewczynki z okolic Skierniewic. Dziecko w stanie krytycznym trafiło do szpitala im. Konopnickiej w Łodzi po ponad siedmiu godzinach od pierwszego zgłoszenia na pogotowie. Przyjazdu do dziecka odmówił lekarz nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Dziewczynka zmarła.
Szef fundacji WOŚP Jerzy Owsiak i jego żona Lidia Niedźwiecka-Owsiak napisali wtedy list, w którym rozważali dalsze zaangażowanie we wspieranie systemu ochrony zdrowia w Polsce. Po spotkaniu z Arłukowiczem powołano grupę roboczą, która miała pracować nad zmianami w systemie ratownictwa. W jej skład weszli m.in. przedstawiciele WOŚP oraz resortu zdrowia.
Do 19 stycznia mogą zgłaszać się do WOŚP stacje pogotowia zainteresowane przeszkoleniem i wyposażeniem dyspozytorów w wytyczne dotyczące prowadzenia wywiadu medycznego. Fundacja chce dotrzeć do wszystkich dyspozytorów w kraju i pomóc w przygotowaniu do wdrożenia nowych procedur. Będą one obowiązkowe od 1 lipca.
Jest nowe rozporządzenie ministerstwa. W jego tworzeniu brali udział przedstawiciele WOŚP.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
6. Mecenas Owsiaka rozniósł Matkę_Kurka w sądzie
http://24legnica.pl/?p=18531
W Złotoryi ruszył proces Piotra W., blogera spod Chojnowa, który pomówił Owsiaka i Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy m.in. o kradzież pieniędzy ze zbiórek, marnotrawstwo publicznych środków, prowadzenie nielegalnej działalności oraz wykorzystywanie nieletnich. Matka_Kurka zaczął po kozacku. Ale stracił rezon, gdy przyszło mu odpowiadać na pytania mecenasa Jacka Zagajewskiego.
Sędzia Michał Misiak nie zgodził się na przeniesienie procesu do Warszawy, o co wnioskował reprezentujący Fundację mecenas Jacek Zagajewski. Jerzy Owsiak jako współautor pozwu przeciw Matce_Kurka będzie musiał 4 lutego 2014 roku osobiście pofatygować się do Złotoryi, by odpowiedzieć na pytania sądu.
Szefa WOŚP na dzisiejszym rozpoczęciu procesu nie zobaczyliśmy, ale nudno nie było, bo mecenas okazał się wcale nie gorszym showmenem. Z Warszawy przywiózł cztery potężne pudła oryginalnych dokumentów, aby spełnić prośbę blogera o udostępnienie mu rozliczeń fundacji. Zaznaczył, że to tylko część papierów. Żeby dostarczyć całość, potrzebne byłyby 2 lub 3 busy. Jeśli zatem Piotr W. chce, Fundacja WOŚP wynajmie firmę, która skseruje dla niego tę górę oryginałów i dostarczy do Złotoryi, a rachunek za całą operację sąd będzie mógł uwzglednić w wyroku – konkretnie w tej części, w której stronę przegraną zobowiązuje się do pokrycia kosztów procesowych.
(..)
Matka_Kurka zaprzeczał, jakoby gdziekolwiek napisał, że Owsiak kradnie. Mecenas był więc ciekaw, co bloger miał na myśli zamieszczając zdanie, że “Guru Owsiak w 11 lat wyjął 46 złotych melonów”, bo w jego odczuciu znaczy to, że przywłaszczył sobie 46 milionów złotych. W odpowiedzi Piotr W. przywołał wypowiedź Jerzego Owsiaka o ojcu Tadeuszu Rydzyku, że “wyjął ileś milionów z Unii Europejskiej”.
- Czy widział Pan kiedykolwiek sprawozdanie innej fundacji i porównywał je ze sprawozdaniem WOŚP? – pytał Zagajewski.
- Odmawiam odpowiedzi.
- Czy orientuje się Pan na czym polega program leczenia pompami insulinowymi , o którym napisał pan, że to “sranie w banię”?
- Pan mecenas prowadzi swoją grę. To próba wykazania, że napisałem tekst od czapy, niczego nie sprawdzając – połapał się Piotr W.
- Tak uważam – przytaknął mu mecenas Jacek Zagajewski. – Bo wiedziałby Pan, że przed zakupem tych pomp insulinowych przez WOŚP prawie ich w kraju nie było.
I tak dalej, i tak dalej.
Za dwa miesiące Matka_Kurka stanie twarzą w twarz z Jerzym Owsiakiem. Oj, będzie się działo.
- See more at: http://24legnica.pl/?p=18531#sthash.EOABHbfo.dpuf
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
7. Przyszedł mi dziś do głowy pewien pomysł
który za rok zrealizuję.
A może powinniśmy szerszą akcję przeprowadzić?
O co chodzi?
Tekst Lisiewicza powinno się wydrukować i przeprowadzić akcję wręczania go jako ulotki wszystkim woluntariuszom orkiestry.
Ja dzis widziałem trzech wychodząc z kościoła.
Za rok wręczę im ten tekst.
8. @kazef
myslę, że większośc z tych młodych wolontariuszy jest świadomych dwuznaczności uczestniczenia w żebraninie na Owsiaka.
Wszyscy zapominamy o jednym - są w szkołach wystawiane stopnie za "postawy obywatelskie". Tak sie od lat utarło w "gronie nauczycielskim", że ten jeden dzień w roku harówy dla Owsiaka załatwia stopień na świadectwie.
I tak od małego korumpuje się młodych Polaków - jeden Owsiak = jedna "6" na koniec roku.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
9. za mało zebrał? Trzeba dosypać, władza się odwdzięczy
W studiu pojawiają się przedstawiciele Pekao SA i przekazują 2 mln zł, po nich Lidl - 1,6 mln
W studiu WOŚP pojawiają się
przedstawiciele banku Pekao SA i przekazują 2 miliony złotych. Po nich
Lidl - 1,6 mln złotych. A ogólna kwota to już ponad 31 milionów złotych
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
10. @kazef
za ulotki Cie zamkna, to obraza majestatu, karalna !
Rozdawali ulotki o WOŚP. Organizator wezwał policję
Białymstoku Młodzież Wszechpolska i Obóz Narodowo-Radykalny
przeprowadziły akcję ulotkową w trakcie finału Wielkiej Orkiestry
Świątecznej Pomocy. Na ulotkach znalazły się treści krytykujące WOŚP.
Organizatorowi się to nie spodobało i wezwał policję.
Relacja MW i ONRu:
Co
roku Owsiak i spółka oszukują miliony dobrych ludzi, korzystają na ich
chęci pomocy innym. Przez lata w kierunku uświadamiania ludzi czym jest
WOŚP i dlaczego lepiej wesprzeć inną inicjatywę nie robiliśmy nic.
Uważaliśmy, że sprawa jest z góry przegrana, a WOŚP w gruncie rzeczy
jednak coś dobrego robi. Dzisiaj, w Białymstoku postanowiliśmy działać.
http://www.wykop.pl/ramka/1816554/rozdawali-ulotki-o-wosp-organizator-wezwal-policje/
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
11. @Maryla
No patrz! Dobre pomysły krążą w przyrodzie.
12. Brawo dla tych ludzi z Białegostoku:
Z materiałami zawierającymi wyżej wymienione powody naszej krytyki WOŚP wyruszyliśmy na Rynek Kościuszki, tam gdzie odbywał się finał. Udało się rozprowadzić kilka tysięcy ulotek, przeprowadzić wiele dyskusji. Ludzie reagowali różnie – duża część z tzw. „wolontariuszy", czy strażaków otwarcie mówiła, że popierają naszą akcję i nie podoba im się to co robi Owsiak, ale tutaj są z przymusu, z polecenia swoich przełożonych. Jeszcze inni, w wyniku przeprowadzonych dyskusji była skłonna zmienić zdanie i wśród wymienionych przez nich powodów, dla których wrzucają pieniądze na WOŚP była przede wszystkim prostota i „pójście na łatwiznę" – łatwiej wrzucić raz w roku, niż pomagać codziennie. Niestety, spotkaliśmy się również z bardzo zaślepionymi ludźmi – bez czytania naszych ulotek potrafili je podrzeć, zdeptać. Usłyszeliśmy kilka razy „won śmieciu", „jesteś nienormalny", „życzę ci żebyś zdechł przez brak sprzętu z WOŚPu" itd. Podobną postawą wykazała się jedna z organizatorek finału, która poskarżyła się na nas do policji, która zatrzymała naszych działaczy. Na szczęście skończyło się jedynie na wylegitymowaniu i trzymaniu w samochodzie przez prawie pół godziny, ale jest to już kolejny raz, kiedy mamy do czynienia z represjami ze strony policji...
13. Mój pomysł
wprowadzony w życie w ubiegłym roku i opisany wtedy tutaj jest taki.
Tego dnia mam przypięte jasnoniebieskie serduszko z błyszczącego papieru. Gdy podchodzą, to mówię: - Daję tylko na niebieskie. Jak pytają "dlaczego" to wyjaśniam: - Po pierwsze nienawidzę czerwonego koloru. A po drugie, to ono jest niebieskie od nieba ... To też jest jakaś demonstracja... Ale ich co roku jest mniej na naszych ulicach. Dziesięc lat temu się mrowili a dzisiaj widziałam i to z daleka tylko jedną jedyną osobę! Przed kościołem...
No i przestaję cokolwiek kupować w Lidlu. Z banku PKO też nie korzystam. Kto jeszcze zapłacił?
14. @quntanamera
Też widzę, że jest ich mniej. A ludzie też tak nie dają jak kiedyś. Dają nieliczni, kiedyś nieliczni nie dawali. Bez wsparcia samorzadów i kasy publicznej już by Owsiaka nie było. O darmowej propagandzie w telewizji nawet nie mówię.
15. 2013 01 07 OWSIAK
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
16. Gazeta Wyborcza raportuje
PILNE
Złote serduszko nr 1 zostało zlicytowane. Anonimowy kupiec zapłaci aż.... 100 tysięcy złotych!
WOŚP poinformowała, że do godziny 24.00 zebrała 35 489 735 złotych!
sunim
Oceniono 31 razy-13
W
przyszłym roku, gdy peło zlikwiduje zgodnie z obietnicą abonament RTV i
wprowadzi powszechny podatek na TV, przychody owsiaka z rodziną mają
szansę jeszcze wzrosnąć.
I pustki ........
poprzednie
2/99
następne
Wieczorne Światełko do nieba zakończyło 22. finał WOŚP
Pogotowie nie chce Owsiaka. Po śmierci 2,5 letniej Dominiki WOŚP chciała naprawić procedury
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy już drukuje swoje książeczki.
Zainteresowanie jest, ale zgłosili się po nie głównie dyspozytorzy z
mniejszych stacji pogotowia.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
17. Ten infantylizm poraża
Jurek, "światełko do nieba" i cała reszta oprawy.
Tylko z obowiązku trzeba wspomnieć, że te "światełka" poleciały także do publiczności, a raczej w nią.
"Ataku astmy dostała kobieta, która stała w grupie osób obserwujących pokaz sztucznych ogni podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Stalowej Woli (woj. podkarpackie). Źle wystrzelone fajerwerki, zamiast w niebo, trafiły w stojący tłum. Organizatorzy "Światełka do nieba" zapewniają, że cały pokaz pirotechniczny był przygotowany przez profesjonalną firmę." (TVN24)
18. Pan Kazef
Szanowny Panie,
Ze stolicy Wielkopolski, Poznania
"Płoń, płoń sk...synu" - grali na finale WOŚP. A pod sceną dzieci

wieczorem chwyciłabym je za rękę i odciągnęła od sceny pod CK Zamek. Oddaliłabym
się od niej szybkim krokiem i usiłowałabym zagadać dziecko tak, żeby nie musieć
mu tłumaczyć, co to znaczy "płoń, płoń sk...synu".
sercem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Poznaniu, zagrały m.in. zespół
Blitz oraz poznański raper Papa Musta z zespołem The MenElse. Trafne, celne
teksty, mocne brzmienie - tłum bawiących się ludzi pod sceną, świetny kontakt z
publicznością, której przybywało mimo deszczu - koncert można uznać za udany. I
wszystko byłoby w porządku, gdyby oba zespoły grały nieco później. O godz. 18 i
19 pod sceną kręciły się matki z dziećmi, ojcowie z córkami na "barana". To
jednak zupełnie nie powstrzymało artystów przed używaniem "brzydkich wyrazów",
które dorośli dobrze znają, lecz raczej - mam nadzieję - nie znają ich dzieci. W
rozmowach muzyków między sobą i z publicznością, w tekstach piosenek - można
było usłyszeć sporo przekleństw, które rażą, zwłaszcza na koncercie WOŚP, która
przecież gra m.in. właśnie dla najmłodszych.
I nie pomaga rozbrajający
urok, z jakim Papa Musta oznajmia ze sceny, że "płoń, płoń sk... synu" tylko tak
brzmi, a w rzeczywistości chodzi o "Płońsk, Płońsk - Ursynów". Dorośli pod sceną
śmieją się z tego żartu. Bo w końcu jest zabawny. Sam Papa Musta, prywatnie
Paweł Horbowy, zgadza się, że teksty jego piosenek mogły być w niedzielę
odebrane jako kontrowersyjne. Ale zaznacza, że nie będzie cenzurował sam siebie.
- Rozmawiałem z organizatorami, myśleliśmy nad tymi tekstami, bo niektóre są
mocne. Powiedziałem rodzicom przed występem, że niektóre z nich nie są
odpowiednie dla dzieci - tłumaczył w rozmowie ze
mną.
Ukłony
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz