Kolejny Marsz Komorowskiego z Palikotem i Millerem przeciwko prawicowej opozycji. Prezydent wszystkich Polaków?
6 grudnia w Belwederze Bronisław Komorowski ocenił podczas debaty "Czy zagraża nam dziś ekstremizm?", że obecnie ujawniają się ciągoty nie tylko do radykalnych poglądów, ale też metod działania. Prezydent nawiązał do marszu z 11 listopada "Razem dla Niepodległej", w którym wziął udział. - Wędrowałem Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem i Alejami Ujazdowskimi, w pełnej świadomości, że coś niedobrego się dzieje, że są sygnały świadczące o jakichś nie do końca rozpoznanych przygotowaniach, które zaowocowały sprawą Brunona K., ale także innymi zjawiskami, o których byłym informowany. Myślałem sobie, że to dziwny przypadek, kiedy dawna ekstrema wędruje reprezentując wolną Polskę, a jednocześnie gdzieś myśli o tym, że radykalne środowiska czy osoby, być może zasługujące na miano ekstremy, szykują się do niecnych czynów." To powinno stanowić przestrogę dla wszystkich, także dla tych, którzy uważają, że warto głosić radykalne poglądy lewicowe czy prawicowe. Muszą uważać, żeby się nie spotkać. (...)
Prezydent namawia
16 grudnia, w 90. rocznicę zamordowania prezydenta Gabriela
Narutowicza, RP i SLD organizują manifestację przed Zachętą.Nie mam
wątpliwości, że jako człowiek lewicy powinienem być pod Zachętą. Ale
buntuje się we mnie, jako historyku, takie instrumentalne
wykorzystywanie historii do współczesnych gier. Patrzę na 16 grudnia
2012 roku przez pryzmat tego, co wydarzy się 13 grudnia. Obóz prawicowy próbuje wykorzystać 13 grudnia do swoich celów. Patrzę na 16 grudnia jako dążenie do konfrontacji - komentował w TOK FM prof. Tomasz Nałęcz.
Jak poinformował minister Nałęcz, Bronisław Komorowski chce
zaprosić przedstawicieli wszystkich ugrupowań politycznych do uczczenia
90. rocznicy śmierci Narutowicza złożeniem kwiatów na grobie
prezydenta w warszawskiej bazylice archikatedralnej.
W 90. rocznicę tych wydarzeń Ruch Palikota i SLD organizują manifestację.
Zdaniem prof. Wiesława Władyki, historyka i publicysty tygodnika "Polityka", demonstracja 16 grudnia to "ruch ludzi dobrej woli poruszonych tamtym dramatem". I zaniepokojonych tym, że atmosfera we współczesnej Polsce zaczyna niebezpiecznie przypominać to, co działo się w II RP.
Dla wielu Niewiadomski to bohater
Prof. Władyka sprawdził, jak polska prawica widzi wydarzenia sprzed 90 lat. - W niektórych wypowiedziach na portalach prawicowych tamte zdarzenia wracają w starej interpretacji. W 1922 roku Niewiadomski stał nie nieomal bohaterem narodowym. Na jego pogrzeb przyszły tłumy ludzi - mówił w "Poranku Radia TOK FM".
Rozprawa z idealistycznym obrazkiem II RP
Dla publicysty Tomasza Wołka przywracanie pamięci o prezydencie Gabrielu Narutowiczu to trudna rozprawa z naszą historią.
- Żyjąc w komunizmie, idealizowaliśmy II RP. A to był kraj, gdzie zamordowano prezydenta, dokonywano zamachu stanu, była Bereza Kartuska. Myśmy to wszystko odrzucali, traktując jako element obrzydzania niepodległej Polski. Teraz to zostaje wyjęte z zamrażarki, jak wcześniej np. Jedwabne. To są historie, które budzą opór, trudno się z nimi pogodzić. Ale pokazują, jak pogmatwana była nasza historia.
Dziś Sejm uczcił pamięć Gabriela Narutowicza. W specjalnej uchwale potępiono "mord polityczny" popełniony na prezydencie, a wydarzenia, do których doszło 16 grudnia 1922, uznano za "przestrogę dla uczestników współczesnego życia politycznego".
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
9 komentarzy
1. Sąd nad Polskością w Białymstoku
Dnia 09 grudnia 2012 roku o godz. 9:00,w sali II Sądu Rejonowego w Białymstoku XV Wydziału Karnego przy ulicy Mickiewicza 103, odbędzie się rozprawa przeciwko młodzieży walczącej o prawdę historyczną. Młodzież \\\"śmiała\\\" wyrazić swoją dezaprobatę w czasie marszu przeciwko szowinizmowi, który zorganizowało Biuro Posła PO Roberta Tyszkiewicza 04 września 2011 roku.
To kolejna szykany w Białymstoku
Osoby, które zakłócały wizytę Sikorskiego w Białymstoku, są wzywane na przesłuchania
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
2. represje na kibolach za Donalda Matoła
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
3. "Pan zapala przed nami lampy
"Pan zapala przed nami lampy stopniowo, w miarę jak się postępuje i w miarę potrzeb. Nie zapala wszystkich na raz na początku, kiedy nie są jeszcze potrzebne; nie marnuje światła, lecz daje je zawsze we właściwym czasie."(bł. Jakub Alberion)
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
4. (Brak tytułu)
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
5. Studenci dla Rzeczypospolitej- ekstremiści?
"Raport z oblężonego Państwa – obchody 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego" - pod takim hasłem Studenci dla Rzeczypospolitej mają oddać hołd ofiarom stanu wojennego.
„Rozpoczyna się szczególny dzień w historii naszego państwa i naszego narodu” – tymi słowami 13. grudnia 1981 roku tuż po godzinie 6.00 spiker Polskiego Radia zapowiedział przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego. Konsekwencje ogłoszonej wówczas decyzji w sposób bezpośredni dotknęły całego niemal społeczeństwa. Wydarzenia, jakie rozegrały się w ciągu kilku kolejnych tygodni zaliczane są do najbardziej dramatycznych powojennych doświadczeń Polaków. Nie dziwi więc, że na pytanie o to czy rzeczywiście u progu lat 80. ubiegłego wieku „Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią…” do tej pory nie można znaleźć jednoznacznej odpowiedzi.
Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej już po raz trzeci zaprasza na obchody rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. W tym roku 13. grudnia upamiętniony zostanie we wszystkich sześciu oddziałach: Krakowie, Lublinie, Łodzi, Toruniu, Wrocławiu i Warszawie. Zorganizowane pod wspólną nazwą „Raport z oblężonego Państwa” uroczystości poprzedzi akcja rozdawania materiałów informacyjnych na ulicach poszczególnych miast.
Krakowskie obchody koncentrować się będą w Klubie Pod Jaszczurami. W przygotowanym przez byłego opozycjonistę Leszka Jaranowskiego pokazie druku tzw. „bibuły” wezmą udział uczniowie małopolskich szkół średnich oczekujący na finał konkursu wiedzy o stanie wojennym. Ich zmagania uwieńczone zostaną wręczeniem zwycięzcom nagród ufundowanych przez Instytut Pamięci Narodowej. Przed klubem na płycie Rynku Głównego ustawiony zostanie telebim, na którym przez cały dzień wyświetlane będą materiały oddające atmosferę tamtego czasu, m.in. zdjęcia autorstwa Bogusława Dąbrowy-Kostki, przemówienie gen. Jaruzelskiego wygłoszone przed 31 laty w Telewizji Polskiej czy utwory zespołu muzycznego De Press. Dodatkowo na ulice miasta wyjdą studenci przebrani za strajkujących robotników. Pojawią się rekonstruktorzy w mundurach funkcjonariuszy ZOMO i MO rozdający przechodniom okolicznościowe egzemplarze „Trybuny Ludu” oraz „Biuletynu Informacyjnego <>”.
Najważniejszym aspektem tegorocznych obchodów 13. grudnia będą przygotowane przez poszczególne oddziały debaty z udziałem ekspertów oraz spotkania z lokalnymi działaczami opozycyjnymi połączone z projekcjami filmów dokumentalnych omawiających historię lat 1981-83. Krakowscy historycy (prof. Zdzisław Zblewski, dr Henryk Głębocki, dr Jarosław Szarek, dr Ewa Zając) podniosą kwestię słuszności wprowadzenia stanu wojennego w kontekście jego skutków. Gośćmi drugiego panelu dyskusyjnego będą „świadkowie historii” – Leszek Jaranowski, Grzegorz Surdy, Adam Kalita, Ryszard Majdzik, Bogusław Dąbrowa-Kostka, Wojciech Marchewczyk. Szansę wysłuchania wspomnień tych, dla których tamten trudny okres stanowi część biografii dostaną również młodzi z Lublina. W Klubie Inteligencji Katolickiej spotka się z nimi prof. Janusz Wrona, który przybliży realia życia codziennego w „oblężonej” Polsce. Program lubelskich uroczystości przewiduje także rozmowy z internowanymi oraz osobami szczególnie ciężko doświadczonymi przez historię – Jerzym Bartmińskim, Trembaczowskim, Marianem Chachajem.
Bohaterami dyskusji toczonych w Warszawie i Toruniu staną się przede wszystkim opozycjoniści czynnie zaangażowani w walkę z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa. 12. grudnia w auli Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbędzie się pokaz filmu poświęconego działalności warszawskiej Solidarności Walczącej pt. „Grupy oporu”. Wśród zaproszonych gości znajdą się zarówno członkowie organizacji: Mateusz Mroz, Maciej Dowgiałło, Marek Głowacki jak i twórca filmu – Maria Dłużewska. 18. grudnia Wydział Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu będzie zaś miejscem spotkania z prof. Wojciechem Polakiem, który podzieli się ze zgromadzonymi doświadczeniami wyniesionymi m.in. z prowadzonej przez niego w latach 80. współpracy ze strukturami podziemnymi „Solidarności” Regionu Toruńskiego. Oddział Łódzki stowarzyszenia również zaprosi mieszkańców miasta do rozmowy z byłym opozycjonistą, obecnie pracownikiem łódzkiego IPN-u – Józefem Śreniowskim. Tym razem organizatorzy zwrócą jednak szczególną uwagę na problem nadużyć i zaniedbań prawnych związanych z wprowadzeniem stanu wojennego.
Studenci dla Rzeczypospolitej
http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/studenci-uczcza-rocznice-wpro...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
6. Gazeta Wyborcza na tropie faszystów
Oskarżeni o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych mężczyźni twierdzą, że są patriotami. Skandowali "Bóg, honor, ojczyzna" oraz "Wielka Polska narodowa", bo te okrzyki pasowały ich zdaniem do marszu zorganizowanego przeciwko faszyzmowi i ksenofobii
Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczął się w piątek proces pięciu młodych mężczyzn, w wieku 19-25 lat. Znowu nie stawił się jeden z nich, tym razem Karol P., ale nie przeszkodziło to w otwarciu przewodu sądowego.
Zostali oni już skazani wyrokami nakazowymi za zakłócanie legalnej demonstracji - Marszu Jedności 4 września 2011 roku - na grzywny i prace społeczne, część się odwołała.
W rozpoczętym w piątek procesie mają poważniejszy zarzut - prokuratura oskarża ich o nawoływanie do nienawiści rasowej. Szli obok maszerujących i krzyczeli "Nie przepraszam za Jedwabne", co według opinii biegłego językoznawcy i w kontekście wydarzeń poprzedzających marsz - m.in. zbezczeszczenie pomnika poświęconego ofiarom mordu w Jedwabnem - wyczerpuje znamiona przestępstwa nienawiści.
Grozi za to do dwóch lat więzienia. Kilkudziesięciu łysych młodzieńców skandowało też "Polska cała tylko biała" i "Nasza święta rzecz Żydzi z Polski precz", ale nie udało się ustalić, kto dokładnie krzyczał.
Przyznał się i wyraził skruchę jedynie najmłodszy z oskarżonych, 19-letni Paweł A. Był pijany, nawet tego dnia wylądował w izbie wytrzeźwień. Zaplątał się w centrum przez przypadek, ale nic złego nie widzi w krzyczeniu "Bóg, honor, ojczyzna": - Przecież to nawet na sztandarach wojskowych jest, krzyczałem, żeby się tego trzymać.
Zgromadzenie opuścił wcześniej, bo "zaczęło boleć gardło".
Zobaczyłem dużo ludzi, zainteresowało mnie to, postanowiłem stanąć w grupie - opowiadał. - Nie pamiętam, czy wznosiłem jakieś okrzyki, to było półtora roku temu. O Jedwabnem nie wiem za bardzo nic. Ale w tym haśle nie ma agresji ani nienawiści.
Gerard B. twierdzi, że ma poglądy neutralne w stosunku do mniejszości. Wygadał się, że w ubiegłym roku uczestniczył w marszu na 11 listopada w Warszawie, podczas którego doszło do zamieszek i zdemolowania stolicy. Nie chciał tematu rozwijać: - Każdy musiał sobie jakoś radzić.
Sądowi wyjadacze
Marsz Jedności był społeczną reakcją na rasistowskie i antysemickie ataki z lata ubiegłego roku. M.in. zbezczeszczenie pomnika Żydów spalonych żywcem przez swoich sąsiadów. Nieustaleni do dziś sprawcy napisali na nim właśnie "Nie przepraszam za Jedwabne" oraz "Byli łatwopalni". Oskarżeni zdawali się żadnego związku nie dostrzegać. Sędzia Ewa Dakowicz pytała więc wprost o kontekst. Wiedzą historyczną pochwalił się 25-letni kryminalista Paweł E. Tyle że kończy się ona na wyroku z 1949 roku, do którego - jak twierdzi - dotarł: - Zbrodnię tę inspirowali i organizowali Niemcy, mieli potrzebne do tego zdolności organizacyjne. Nie życzę sobie, żeby ktoś przepraszał w moim imieniu - swobodnie wypowiadał się przed sądem.
Podobną linię obrony ma student prawa Marcin S. - był w centrum przypadkiem i przypadkiem dołączył do... Marszu Jedności. Nie był w stanie odróżnić dwóch demonstracji: - Ciężko było stwierdzić, czy to była jedna grupa, czy pięć, nie było między nimi granicy. Jestem patriotą, wyrażałem tylko swoje poglądy. Nie pamiętam, czy krzyczałem: "Nie przepraszam za Jedwabne", ale nawet jeśli tak, to nie uważam, żeby to było propagowanie nienawiści. Historycznie wcale nie jest to jednoznacznie opisane, że to byli Polacy. A nawet jeśli, to nie mam obowiązku przepraszać za coś, czego nie zrobiłem i co działo się dawno.
Nie widzi też nic niestosownego w tym, że przyłączył się do demonstracji przeciwko rasizmowi i faszyzmowi, do demonstracji ludzi oburzonych atakiem na pomnik w Jedwabnem i innymi aktami wandalizmu podszytymi ksenofobią. Zakpił wręcz z tych ludzi: - Mogłem nie wiedzieć o tych atakach, nie mam obowiązku śledzić aktualności - mówił. - Krzyczałem, co uważałem za stosowne. Zresztą hasła "Wielka Polska narodowa" i "Bóg, honor, ojczyzna" pasują do Marszu Jedności, zdecydowanie! Jeśli ktoś się jednoczy z Polakami, to są to hasła obowiązkowe do życia.
Marcin S. był już mniej rozmowny, gdy sędzia pytała o jego ostatni konflikt z prawem - ustawkę w Szepietowie, czyli gigantyczną bijatykę kiboli we wrześniu tego roku. - Nie chcę o tym mówić - bąknął student prawa.
Rozprawa została odroczona
http://wyborcza.pl/1,126565,13010264,Skini_krzyczeli__Nie_przepraszam_za...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
7. Koalicja 13 grudnia
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
8. Michalkiewicz o inwigilowaniu przez służby specjalne
Michalkiewicz o inwigilowaniu przez służby specjalne
Tak zwana „transformacja ustrojowa” została przeprowadzona przez wywiad wojskowy, który w drugiej połowie lat 80. był hegemonem politycznej sceny. Obdarzając zaufaniem „lewicę laicką”, to znaczy dawnych stalinowców, którzy na różnych etapach i z różnych – również „rasowych” – powodów pokłócili się z partią i nawet utworzyli jeden z dwóch nurtów opozycji – dogadał się z nią w Magdalence, że w zamian za pozostawienie pod kontrolą wojskowej razwiedki kluczowych segmentów gospodarki i większości mediów, ta przekaże „lewicy laickiej” zewnętrzne znamiona władzy w Polsce. W tym celu w drugiej połowie lat 80. przy współudziale wywiadu wojskowego została przeprowadzona selekcja kadrowa w strukturach opozycyjnych, z których wyłuskano zarówno konfidentów, jak i osoby dające rękojmię lojalności wobec razwiedki i w ten sposób wykreowano „stronę społeczną”.
Pępowina łącząca III RP z PRL-em nie tylko nie została przecięta, ale nawet nie została naruszona, wskutek czego komunistyczny jad bez przeszkód zatruwa coraz to nowe pokolenia Polaków. Ujawnione przez p. Szymowskiego informacje (m.in. o tym jak ABW inwigilowała w kwietniu 2012 r. Stanisława Michalkiewicza z powodu „podejrzenia działalności antysemickiej” – dop. red.) potwierdzają najgorsze podejrzenia zarówno co do charakteru działań razwiedki, jak i poziomu moralnego jej funkcjonariuszy. Działania razwiedki nie są w najmniejszym stopniu nakierowane na realizowanie jakiegokolwiek, choćby najszerzej pojmowanego interesu państwowego, tylko na pilnowanie nadrzędnej pozycji bezpieki zarówno w gospodarce, jak i w innych segmentach życia publicznego.
Podobnie jak za komuny, bezpieka przy pomocy prowokacji, nękania, a często czynów wypełniających znamiona przestępstwa zwalcza zarówno pojedyncze osoby, jak i środowiska, które podejrzewa o stwarzanie zagrożenia – bynajmniej nie dla państwa, tylko dla jej własnej hegemonii i własnych interesów.
Bardzo charakterystyczną ilustracją takiej działalności jest choćby operacja „Menora”. Jej celem miało być wywołanie wrażenia, jakoby jakieś polskie środowiska przyjmowały wobec Żydów groźną postawę, wymagającą objęcia tej części obywateli specjalną ochroną bezpieki. Efekty tej operacji widoczne są podczas przybywania do Polski izraelskich wycieczek, które chronione są przez uzbrojonych izraelskich funkcjonariuszy, zachowujących się tak, jakby przysługiwała im w Polsce eksterytorialność. Niczym nie różni się to od statusu bezpieczniaków sowieckich w PRL, może poza większą obecnie ostentacją. Jak pisze p. Szymowski, chociaż akcja tak naprawdę była z punktu widzenia polskiego interesu państwowego całkowicie zbędna, kabewiacy powypłacali sobie za „Menorę” sowite premie. Ale bo też do tych służb trafili szubrawcy z SB i WSW, wciągając za sobą swoje potomstwo, podobnie zdemoralizowane jak oni sami. To są trychiny nie tylko pasożytujące na polskim państwie, ale w dodatku systematycznie zatruwające narodowy organizm…
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
9. Konstruktywna opozycja Jan
Konstruktywna opozycja
Jan Maria Jackowski
http://www.naszdziennik.pl/wp/17393,konstruktywna-opozycja.html
Coraz częściej najważniejsi przedstawiciele PO zaczynają w swoich wypowiedziach używać określenia "konstruktywna opozycja". Niedawno w jednej prorządowej komercyjnej rozgłośni radiowej takiego sformułowania użyła Ewa Kopacz. Pozostawiam na razie na boku retoryczne pytanie, czy obecna marszałek Sejmu znana z tego, że manipulowała emocjami i wprowadzała w błąd miliony Polaków, a przede wszystkim rodziny ofiar tragedii smoleńskiej, i że zupełnie nie sprawdziła się na stanowisku ministra zdrowia i w każdej normalnej demokracji jej kariera polityczna byłaby skończona, powinna pełnić urząd drugiej osoby w Polsce. Najlepszy to dowód, że PO nie liczy się z zasadami demokracji, aby ludzie pełniący ważne funkcje reprezentowali odpowiednie standardy, i opiera się na osobach skompromitowanych.
Określenie "konstruktywna opozycja" było używane w okresie stanu wojennego. To dyktatura Jaruzelskiego i jej propagandziści z lubością używali tego sformułowania. W każdym ówczesnym przekazie medialnym, który był podporządkowany celom propagandowym, stosowano ten chwyt socjotechniczny i dzielono opozycję na "konstruktywną" oraz resztę, to znaczy tych, którzy nie zgadzali się na totalitarny reżim pozostający na usługach Moskwy. Tę część Polaków, rozwijając stalinowskie wzorce propagandowe oparte na stwierdzeniach w rodzaju "zapluty karzeł reakcji", określano epitetami w rodzaju "burzyciele ładu publicznego", "warchoły" czy "elementy antysocjalistyczne". Szczególnego znaczenia określenie "konstruktywna opozycja" nabrało, gdy przygotowywano obrady Okrągłego Stołu. Wówczas służyło ono do wyznaczenia, kto zostanie dopuszczony do negocjacji z komunistami ze strony społecznej, a kto zostanie wykluczony ze zbliżających się przemian, które komuniści chcieli przeprowadzić pod swoją kontrolą.
Konstruktywna opozycja jest synonimem opozycji pozostającej w jakiś sposób na usługach obozu władzy i wygodnej dla rządzących. To właśnie przy pomocy takiej pozostającej w jakiś sposób pod kontrolą opozycji władza może realizować swoje cele polityczne i propagandowe. W obecnych realiach "konstruktywna opozycja" oznacza taką, którą można medialnie i socjotechnicznie wykorzystać do "neutralizowania" najsilniejszej partii opozycyjnej, tej, która stanowi realną przeciwwagę dla obecnych rządów, fatalnych dla Polski. Ten mechanizm powiela związana z obozem władzy znaczna część najsilniejszych mediów w Polsce. Zastanawiające jest, jak wzory propagandowe z ponurej przeszłości mogą być stosowane w dzisiejszych czasach. W mediach i w życiu politycznym jest wcale niemała grupa ludzi, która doskonale pamięta czasy PRL, a czym skorupka za młodu nasiąkła...
Propaganda rządu Donalda Tuska uprawiana przez część najsilniejszych mediów przypomina propagandę peerelowską. Te same hasła, nawet ci sami niektórzy propagandziści i potakiwacze, ta sama cenzorska mentalność, te same kłamstwa i techniki manipulacji, to samo wrzucanie tematów zastępczych i stosowanie techniki odwracania kota ogonem poprzez promowanie trzeciorzędnych wydarzeń, ten sam dualizm: media usłużne wobec władzy kreują nieistniejącą rzeczywistość, całkowicie oderwaną od realiów życia w Polsce. Wiele działań ekipy rządzącej Polską polega na uprawianiu demagogii i propagandy przeznaczonej na użytek wewnętrzny, a nie rozwiązywaniu realnych problemów Polski i Polaków. To znak, że władza, podobnie jak w minionej przeszłości, oderwała się od rzeczywistości.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe