Komorowski do Polaków : Naród musi zrozumieć, że był także sprawcą
Prezydent podkreślił w liście, że Jedwabne to nie tylko nazwa symbolizująca wydarzenia sprzed lat, to także ciemny znak pamięci Polaków. - Chcemy wraz z mieszkańcami Jedwabnego zrozumieć to, co się stało i to, co powinno być w nas ocalone jako pamięć - napisał Komorowski.
"Jeszcze raz proszę o przebaczenie"
Prezydent przypomniał, że urząd prezydenta RP od początku wspierał wspólny proces dążenia do uznania prawdy o Jedwabnem i czynił starania o przywrócenie
właściwych relacji polsko-żydowskich wokół sprawy Jedwabnego. Podobnie jak
10 lat temu, także dzisiaj, w 70. rocznicę zbrodni
w Jedwabnem, Komorowski prosił o przebaczenie za zbrodnie w Jedwabnem. - Dziś Rzeczpospolita słyszy niesłabnący krzyk swoich obywateli (...) Jeszcze raz
proszę o przebaczenie - podkreślił.
Przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Władysław Bartoszewski powiedział, że obecność w niedzielę w Jedwabnem wielu znaczących
osób, m.in. rabina Michaela Schudricha i katolickiego biskupa Mieczysława Cisło z Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Rady ds. Dialogu Religijnego Konferencji
Episkopatu Polski, oznacza, że "kontynuują to dzieło", które w tym roku powinno być szczególnie ważne dla Polaków, ponieważ jest to rok
Jana Pawła
II. Dodał, że ma nadzieję, że ta uroczystość będzie "dobrym krokiem do ukształtowania świadomości ludzi" tak, by za 20-30 lat było można zrozumieć tamte wydarzenia.
Bartoszewski, Kwaśniewski, Schudrichem...
Bp Mieczysław Cisło, który jest pierwszym od lat katolickim hierarchą obecnym na uroczystościach w Jedwabnem, przypomniał, że 10 lat temu w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie
odbył "przebłagalną modlitwę" za zbrodnie w Jedwabnem. Dzisiaj w Jedwabnem mówił, że należy modlić się o braterstwo i pokój. - Niech nas nie dzielą mogiły z Jedwabnego, a niech nas jednoczy modlitwa o budowę braterstwa, więzi polsko-żydowskich - apelował hierarcha.
Przy pomniku upamiętniającym ofiary, usytuowanym w miejscu gdzie stała stodoła, w której spalono Żydów, spotkali się m.in. przedstawiciele Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z przewodniczącym prof. Władysławem Bartoszewskim, Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP z przewodniczącym Piotrem Kadlcikiem i naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta z prof. Tomaszem Nałęczem.
Co najmniej 300 osób spalono żywcem
Po raz pierwszy od 10 lat w obchodach uczestniczy hierarcha katolicki. To bp Mieczysław Cisło z Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Rady ds. Dialogu Religijnego Konferencji Episkopatu Polski. Dotychczas hierarchowie Kościoła nie brali udziału w oficjalnych uroczystościach w Jedwabnem.
Według ustaleń śledztwa
, 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem grupa Polaków, z inspiracji Niemców, zamordowała ponad 300 swoich żydowskich sąsiadów. Polacy mieli wg. IPN "rolę decydującą" w tej zbrodni, ale "można założyć", że inspiratorami byli Niemcy. Co najmniej 300 osób spalono żywcem w stodole, a co najmniej 40 innych zabito wcześniej w nieustalony sposób, gdy Żydów gromadzono na rynku.
Śledztwo zostało umorzone, bo - jak argumentował IPN - nie znaleziono w jego toku innych żyjących sprawców tej zbrodni niż ci, którzy już za to odpowiedzieli przed sądem po II wojnie światowej. Nie znaleziono wystarczających dowodów na postawienie zarzutów innym osobom.
- To miejsce przeklęte. Młodzi stąd uciekają, a spora część tych, którym to się nie udaje, upada - mówi 19-letnia Paulina. Ale przekleństwem dla młodych z Jedwabnego nie jest przeszłość, ale codzienne problemy. Prawdę mówiąc, płonąca stodoła mało kogo obchodzi więcej »
- Debacie o Jedwabnem zawdzięczamy otwarcie na nowe badania naukowe, ale z drugiej strony - debata publiczna stanęła w miejscu - mówi politolog dr Piotr Forecki więcej »
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
20 komentarzy
2. Niech przeprasza w swoim
Niech przeprasza w swoim imieniu. Ja z tym panem nie mam nic wspólnego. O ciemnym znaku pamięci niech opowie szanowna małżonka. Szczególnie o tatusiu.
:::Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku:::
'ANGELE Dei, qui custos es mei, Me tibi commissum pietate superna'
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
3. "Anna Dziadzia czy
http://fakty.interia.pl/galerie/gale…ie/duze/komentarze,1378054,,34341390
-
Wywlekli, że rodzice Komorowskiej to... Gazeta Polska ... - Fakt.pl
Komorowskiej, Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii ...
http://www.fakt.pl/Wywlekli-ze-rodzice-Komorowskiej-to-,artykuly,89783,1...
... Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. ....
Stąd też fakt ten świadczy negatywnie nie o Zydach, ...
http://forum.dziennik.pl/index.php?/…-dziadzia-rodzice-anny-komorowskiej/
-
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
4. 70 rocznica. O Jedwabnem - na poważnie. (wiesniak)
http://prowincjusz.salon24.pl/323021,70-rocznica-o-jedwabnem-na-powaznie
"O Jedwabnem - na poważnie.
„Rzeczpospolita”
rzetelnie relacjonuje spór o sprawstwo zbrodni w Jedwabnem. W sporze
zabierają głos archeolodzy, historycy, arytmetycy (od liczenia
pomordowanych) wreszcie moraliści. Zdumiewa mnie, że przez cały ten czas
nikt nie poruszył na tych łamach strony prawno-politycznej.
Postaram się to więc uczynić. Przepraszam za pewną oschłość wywodów.
1.
Najpierw problem. Nie ulega kwestii, że w Jedwabnem popełniona została
zbrodnia. Nie podlega też dyskusji, że brali w niej udział Polacy i
Niemcy. Z tej okazji Żydzi domagają się od Polaków przeprosin.
2. JE Aleksander Kwaśniewski zapowiedział, że w dniu 10 lipca solennie przeprosi. Powstaje podstawowe pytanie: jako kto, kogo i w czyim imieniu? Dziwne, ale wszyscy polemiści pomijają te kwestie; ich właśnie dotyczą niniejsze, bardzo precyzyjne, rozważania.
3.
Ogromna większość tekstów mówi ogólnikowo o „zbrodni Polaków”, czasem
„zbrodni Niemców” , lub „zbrodni nazistów” popełnionej na „Żydach”.
Jednak nie są to kategorie polityczno-prawne lecz mętne dywagacje
humanistów. Niektórzy (bo przecież nie wszyscy!!) Żydzi domagają się
przeprosin od „Polaków”. Tymczasem jest oczywiste, że p.Aleksander
Kwaśniewski nie jest „prezydentem Polaków” - i nie ma absolutnie żadnego
prawa przemawiać w imieniu Polaków nie będących obywatelami III RP!!!
Kto twierdzi inaczej - jest nacjonalistą. Ponieważ zaś nie istnieje
żadna osoba reprezentująca „wszystkich Polaków” - przeto nikt taki
przeprosić „w imieniu Polaków” nie może. Nawet, gdyby „wszyscy Polacy”
byli za coś odpowiedzialni.
4.
Jest też pytanie: „Kogo?” Dlaczego miałby przepraszać „naród żydowski”
za mord w Jedwabnem - a nie „naród rosyjski” za działalność Feliksa
E.Dzierżyńskiego w CzeKa? Dzierżyński osobiście odpowiada za
zamordowanie setek tysięcy Rosjan (oraz, nawiasem pisząc, znacznie
większej liczby Żydów, niż liczba zamordowanych w Jedwabnem!). Czy
dlatego (przepraszam za złośliwość) nie mamy przepraszać za F.E.D., że
p.Kwaśniewski zaakceptował argumentację niektórych rabinów, że gdy żyd
porzuci wiarę i zapisze się do socjalistów, to już nie jest Żydem i
Żydzi za niego nie ponoszą odpowiedzialności - więc, per analogiam, jeśli Polak porzuci katolicyzm i zapisze się do socjalistów, to już „naród polski” za jego czyny nie odpowiada? )
5.
Jako „Prezydent obywateli III RP” - wśród których są ludzie różnej
narodowości (w tym i Żydzi) a mogą się nawet znajdować ofiary, które
uciekły z owej stodoły - p.Aleksander Kwaśniewski też nie może
przepraszać. Byłoby to bardzo wysokim nietaktem! Nie wiem, czym zawinił
Żydom z Jedwabnego np. p.Emanuel Olisadebe?
6. Wreszcie p.Kwaśniewski może chcieć przepraszać jako Głowa Państwa Polskiego. Jednakże - i to trzeba stanowczo podkreślić - żadne państwo polskie niczym w sprawie tej zbrodni nie zawiniło!
Zbrodni tej nie organizował, nie pomagał w jej dokonaniu, ani do niej
nie zachęcał jakikolwiek przedstawiciel jakiegokolwiek państwa polskiego
- nawet marionetkowej „Generalnej Guberni”!! Żadne też państwo polskie -
ani Rząd Londyński ani tzw. Państwo Podziemne - nie miało też żadnej
możliwości, by przeszkodzić w tej zbrodni.
7. Odpowiedzialność państwa nie ma nic wspólnego z „odpowiedzialnością narodu’ (o ile cos takiego istnieje). Jeśli
Prezydent Republiki Federalnej Niemiec przeprasza w imieniu RFN za
zbrodnie wojenne (i RFN płaci za nie odszkodowania) to nie dlatego, że
zbrodni dokonali „Niemcy” - lecz dlatego, ze dokonała ich III Rzesza, a RFN uznała się de iure za spadkobiercę III Rzeszy. Jest to bardzo ważne odróżnienie: gdyby komendantem KL „Auschwitz-Birkenau”
był mianowany przez Hitlera Ukrainiec, a całą załogę stanowili najemni
Murzyni, Arabowie i Chińczycy, to odpowiedzialność RFN nie byłaby ani o iotę
mniejsza, gdyż nosiliby oni niemieckie mundury i wykonywali rozkazy
kierownictwa III Rzeszy. Za ew. zbrodnie Legii Cudzoziemskiej odpowiada
Republika Francuska - a nie państwa których obywatelami są (lub kraje z
których pochodzą) żołnierze Legii!
8. Tym samym państwo polskie nie ma nic wspólnego ze zbrodnią w Jedwabnem - i p.Kwaśniewski nie może przepraszać również w tym charakterze.
By
zrozumieć nonsens używanych konstrukcyj prawnych wyobraźmy sobie, że
Stalin inaczej podzielił Europę Wschodnią - i Jedwabne znalazło się w
granicach Białoruskiej SRS, a obecnie Republiki Białoruskiej. Czy za tę
zbrodnię powinien wtedy przepraszać JE Aleksander Łukaszenka? A jakie ta
zmiana ma znaczenie dla mieszkańca np. Śląska czy Wielkopolski??!? W
obydwu przypadkach nie ma on tak samo nic wspólnego z tą zbrodnią.
9.
Państwo polskie - czyli obecnie: III RP - mogłoby zrobić w tej sprawie
tylko jedno: korzystając z precedensu norymberskiego (że zbrodnie
„ludobójstwa” nie ulegają przedawnieniu) znaleźć polskich zbrodniarzy z
Jedwabnego (jeśli jeszcze żyją - i jeśli nie zostali już raz skazani - non bis idem!).
Jest to jednak kosztowne i męczące - natomiast przepraszanie idzie
politykom gładko - i zapewnia temu, kto przeprasza, znakomite publicity: 30 sekund w telewizjach połowy świata! Jest to więc droga łatwiejsza i przyjemniejsza.
10. Kto zatem odpowiada za zbrodnię w Jedwabnem? Zróbmy pewien myślowy eksperyment.
Dziś
wojska polskie wkraczają na Ukrainę. Rząd ukraiński emigruje na Cypr,
wojsko polskie zajmuje Lwów. We Lwowie dochodzi do pogromu Żydów na dużą
skalę - ginie paręset osób. Kto jest za to odpowiedzialny?
Oczywiście nie państwo ukraińskie, które nie istnieje, a w każdym razie nie panuje nad Lwowem. Zgodnie z Konwencją Haską całkowitą odpowiedzialność za bezpieczeństwo prawne terytoriów okupowanych ponosi okupant. Czyli w tym przypadku byłaby to Polska.
11.
Z dokładnie tych samych powodów okupant ponosi odpowiedzialności za
wydarzenia w Jedwabnem - bo tylko on ma jednostki policyjne i wojskowe
mogące skutecznie zapobiec zbrodni. W owych dniach okupantem Jedwabnego i
okolic była III Rzesza Niemiecka.
12.
Z czego bezdyskusyjnie wynika, że tym, który 10 lipca powinien stanąć
przed stodołą w Jedwabnem i uroczyście przeprosić, jest JE Jan Rau,
Prezydent Republiki Federalnej Niemiec. Tym bardziej, że III Rzesza
sprawowała nad tym terenem kontrolę nie tylko formalną, ale i faktyczną:
umundurowane formacje niemieckie były na miejscu. W dodatku, jak się
wydaje, raczej zachęcały do rzezi, a może nawet ją organizowały i
czynnie pomagały - niż powstrzymywały zbrodniarzy. Zresztą z całą
pewnością zachęcała do tego propaganda rządzących III Rzeszą narodowych
socjalistów.
13.
Podkreślam jednak z całym naciskiem: nawet gdyby władze III Rzeszy do
mordu nie zachęcały, nie organizowały i nie pomagały - to i tak cała
odpowiedzialność spoczywałaby na państwie niemieckim. Co, oczywiście,
nie wyklucza indywidualnego karania zbrodniarzy (co, nawiasem pisząc, powinien był uczynić już aparat sprawiedliwości III Rzeszy;
choć panował tam ustrój socjalistyczny, to jednak prawo jeszcze w niej
obowiązywało - a prawo III Rzeszy nie pozwalało jednym ludziom bezkarnie
mordować innych. Było to zastrzeżone - i to w ściśle określonych
przypadkach - dla funkcjonariuszów ówczesnego reżymu. Były przypadki, że
funkcjonariusze Oświęcimia wędrowali karnie na front wschodni za
uderzenie więźnia!).
14.
Z analogicznych powodów za zbrodnię, w której współuczestniczyli
niektórzy mieszkańcy Jedwabnego, nie mogą odpowiadać inni mieszkańcy,
ani władze miasteczka. Nawiasem pisząc dopiero ostatnio historycy
wyjaśnili nam rzecz w tej sprawie podstawową: czy ówczesny burmistrz
(imię i nazwisko - prosimy!) rządził jeszcze z nominacji sowieckiej -
czy już z hitlerowskiej? Bo tego, że nie pochodził z wyborów, ani nie
był mianowany przez rząd Londyński - byłem niemal pewien. Okazało się,
że mianowali go już narodowi socjaliści - a więc również w aspekcie
lokalnym odpowiedzialność spoczywa na okupancie hitlerowskim.
15.
Tym samym wszelkie dywagacje o odpowiedzialności „obywateli Polski”,
„Narodu Polskiego” czy „państwa polskiego” są bezsensowne - a
przepraszać nikt nie tylko nie powinien, ale i nie ma prawa. Takie
przeprosiny człowieka, pełniącego obowiązki prezydenta, mogłyby
pociągnąć za sobą np. żądania odszkodowań - a do zaciągania takich
zobowiązań Pan Prezydent nie ma konstytucyjnego upoważnienia.
Przepraszając w imieniu III RP p.Kwaśniewski naraziłby się na
odpowiedzialność konstytucyjną.
16.
Przepraszać p.Kwaśniewski mógłby co najwyżej w Swoim własnym imieniu -
jeśli czuje się On za te zbrodnie odpowiedzialny, oczywiście. Nadal
jednak powstaje wątpliwość, czy można przy tak uroczystym akcie odróżnić
prywatną Osobę p.Aleksandra Kwaśniewskiego - od JE Aleksandra
Kwaśniewskiego, Głowy Państwa? Może powinien wystąpić przepasany
biało-czerwona szarfą - a przed aktem przeprosin uroczyście ją zdjąć i
odłożyć na bok?
17) Podstawową przyczyną pojawiających się paradoksów jest to, ze pojęcie „winy” odnosi się w języku polskim wyłącznie do jednostek; nasza kultura nie uznaje odpowiedzialności zbiorowej.
Zwolennicy popularyzowanej i u nas w okresie sowietyzacji
azjatycko-żydowsko-komunistycznej koncepcji kolektywu zderzają się tu z
wyznawcami indywidualistycznej koncepcji
grecko-łacińsko-chrześcijańskiej - i wzajemnie się nie rozumieją...
18)
Ostatnim, rozpaczliwym, argumentem zwolenników przepraszania jest, iż
wprawdzie „odpowiedzialność zbiorowa” nie powinna być stosowana, ale skoro jako Polak odczuwam satysfakcję ze zwycięstw reprezentacji Polski - to powinienem również przepraszać za Polaków. Analogia ta jest wadliwa.
19) Odpowiednikiem odczuwania satysfakcji jest odczuwanie przykrości - a nie „przepraszanie”.
Jeśli reprezentacja Polski wygrała z Walią, to mogę (nie muszę - jeśli
np. wygrała niezasłużenie!) odczuwać satysfakcję - ale nie wiąże się z
tym obowiązek ani gratulowania reprezentantom ani robienia czegokolwiek w
stosunku do Walii!! Myślę, że wielu Polakom istotnie jest wstyd z
powodu zbrodni w Jedwabnem - i dlatego dobrze, że o niej się wreszcie
pisze - ale na tym się to kończy.
20)
Z Walią wygrała reprezentacja Polski - selekcjonowana, oficjalnie
mianowana i dofinansowywana przeze mnie (choć wbrew mojej woli, ze
ściągniętych pod przymusem podatków); gdyby z podwórkową drużyną w
Cardiff wygrała przypadkowa 11-tka pracujących tam na czarno robotników
budowlanych narodowości polskiej - moja satysfakcja byłaby żadna.
Mordercy z Jedwabnego przez nikogo nie byli wybierani do reprezentowania
Polski - i są w takim samym stopniu reprezentatywni dla Polaków, jak
p.Tymoteusz McVeigh, terrorysta z Oklahomy, jest reprezentatywny dla
Amerykanów.
21) Przymus przepraszania bardzo szkodzi.
Pamiętam, że jako dziecko potrąciłem w parku przechodnia. Krzyknąłem w
biegu „Przepraszam”, było mi nieco przykro - ale raczej z powodu
niezgrabności. Jednak ciotka kazała mi wrócić do niego i formalnie
przeprosić. Zrobiłem to - ale miejsce uczucia lekkiego wstydu zajęło we
mnie (na parę minut) uczucie nienawiści do człowieka, przed którym
musiałem się upokorzyć.
Jeśli niektóre środowiska chcą wywołać nienawiść Polaków do Żydów - to nieźle im się to udaje. Jeżdżąc (dużo!) po kraju obserwuję wyraźną zmianę w tym kierunku w porównaniu z sytuacją sprzed roku.
I tym ludzkim akcentem kończę te suche rozważania.
Janusz KORWIN-MIKKE, (w 2006 roku).
Dwa
bodaj lata temu ówczesny prezydent III RP, p.Aleksander Kwaśniewski,
wziął się za przepraszanie za Jedwabne - i temperatura dyskusji
osiągnęła nieledwie stan wrzenia. Wówczas Adam Michnik oświadczył, że
gotów jest wydrukować artykuł przeciwny przepraszaniu za mord w
Jedwabnem - byle rzeczowy. Więc napisałem. Oczywiście się nie nie
ukazał. Wedle mych informacyj otrzymanych spod kołdry opinia kolegium "Gazety Wyborczej" była taka: "Artykuł jest oczywiście jak najbardziej słuszny - jednak jego wydrukowanie jest niemożliwe".
Po co tym ludziom cenzura?
Druk
okazał się też być niemożliwy w innych gazetach - co nie znaczy, że nie
pisałem o tym w prasie, do której stale piszę. Pisałem - i ani jednej
polemiki! Cisza głucha.
Więc
macie tu Państwo - póki internet działa - jeden rozsądny głos w
"sprawie Jedwabnego". Przedruk dozwolony wszędzie - z podaniem autora.
korwin-mikke.blog.onet.pl, 2008 rok
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
5. postbolszewickie bydło niech przeprasza w swoim imieniu
* * * * *
I niemieccy i sowieccy masowi mordercy mordowali — i Polaków i Żydów!@
* * * * *
Celebracja kłamstwa
Ks. Edward Orłowski - proboszcz parafii Jedwabne,12.12.2002
W odpowiedzi na artykuł Pana Karola Sauerlanda "Der Welt Lohn. Furchtlos und arbeitsolos: Polen ehrt die 'Helden' von Jedwabne" (*) [Frankfurter Allgemeine Zeitung, 04.04.2002, str. 44] - wyjaśniam:
Jeżeli już, chce się budować mosty, w tym wypadku, między narodem polskim a żydowskim, to trzeba je budować na solidnych fundamentach, przede wszystkim na prawdzie, a nie na kłamstwie.
Cała akcja medialna oparta na książce Grossa "Sąsiedzi" jest ewidentnym kłamstwem, mającym dać zielone światło dla żądań o odszkodowania.
Ten artykuł zabolał mnie do głębi, stanowi on nadal promocję kłamstwa i narusza moje osobiste dobro moralne. Nigdy nie byłem i nie jestem antysemitą ani rasistą. Żydów jak i innych ludzi uważam za braci w Chrystusie. Żydom w szczególny sposób okazałem wiele zrozumienia i współczucia. Obroniłem ich grzebalny cmentarz w Jedwabnem. Chciano na jego miejscu urządzić plac targowy, zaprotestowałem oficjalnie z ambony i na to miejsce przeznaczyłem ziemię parafialną. Przez 9 niedziel poprzedzających uroczystości 10 lipca 2001 roku w kościele parafialnym, po Mszy św. z największym udziałem moich wiernych, odmawiałem nowennę Edyty Stein o pojednanie narodów: polskiego, żydowskiego i niemieckiego, a za pomordowanych Żydów w Jedwabnem odmawiałem modlitwę Kadisz. Jednak zgodnie ze swoją wiedzą i dokumentami, do których miałem dostęp, nie mogłem brać udziału w "celebracji" kłamstwa. Pracowałem 3 lata (1969 - 1972) jako wikariusz w Lipsku nad Biebrzą z księdzem proboszczem Józefem Kęblińskim, z którym wielokrotnie rozmawiałem na temat mordu Żydów w Jedwabnem.
Ks. Józef Kębliński od 1938 roku był wikariuszem w parafii Jedwabne. W roku 1940 podczas okupacji sowieckiej aresztowano jego proboszcza Mariana Ryszarda Szumowskiego, wywieziono go do Mińska na Białorusi i tam go rozstrzelano (na moją, prośbę Konsul w Białymstoku przekazał mi odpowiedź Rządu Białorusi w tej sprawie).
Niemcy po wypędzeniu Rosjan z Jedwabnego przekazali plebanię, w której mieścił się Miejski Urząd Sowiecki (Solsowiet), żądając od ks. Kęblińskiego by na mieszkanie przyjął ich kapelana. Posterunek żandarmerii został zlokalizowany w aptece. Ksiądz Kębliński znał doskonale język niemiecki, dlatego przez żandarmów był często wykorzystywany jako tłumacz. Ks. Kębliński mówił mi, że tuż przed morderstwem żandarmi rozmawiali iż muszą zrobić "porządek" z Żydami. Ksiądz poinformował zaufanych Żydów, a ci chcieli przekupić miejscowe władze niemieckie i prosili księdza o pośrednictwo. Na propozycję księdza żandarmi odpowiedzieli, że to nic nie pomoże, ponieważ rozkaz przyszedł z góry - Żydzi muszą zginąć. Wspomniał ksiądz Kębliński, że sami Żydzi trzykrotnie nosili okup Niemcom, ci go przyjęli, ale mimo to oświadczyli, że rozkaz musi być wykonany. Dnia 10 lipca 1941 roku podjechały dwie kolumny samochodów od strony Wizny i Łomży. Całe miasteczko zostało otoczone przez Niemców, zrobiono to bardzo precyzyjnie, tak mówił ksiądz Kębliński używając słowa "majstersztyk". Nie wiedział skąd pojawiło się wielu ludzi zupełnie mu nieznanych, a mówiących w języku polskim i niemieckim. Był na posterunku u dowodzącego tą akcją, próbował bronić niewinnych kobiet i dzieci, ale usłyszał słowa: "nie wiesz durniu kto tu rządzi, jeśli chcesz zachować łeb na karku to wynoś się - raus". Akcją dowodził wysokiej rangi oficer gestapo.
Po latach dopiero, gdy dotarłem do źródeł, mogłem zrozumieć słowa mojego proboszcza i pojąć co się tu stało.
Ta reakcja Niemców była odpowiedzią na zaistniałą, sytuację. Po inwazji Niemców na ZSRR w czerwcu 1941 roku za Białymstokiem wywiązała się walka między Wehrmachtem (Armia środka), a wojskami sowieckimi (walczyło około 100 jednostek NKWD i kilkadziesiąt uzbrojonych jednostek żydowskich). Tę walkę opisał generał pułkownik Franz Halder w tzw. "Dzienniku Wojennym" t. III. Od kampanii rosyjskiej do marszu na Stalingrad (22-06-1941 do 29-09-1942) - pozycję tę wydało wydawnictwo MON 1974r. wyd. I. (Fragmenty załączam na faxkopii). Według tego dziennika wojska wroga (oddziały sowieckie i żydowskie) zostały zamknięte w dwóch workach (kotłach). Ponieważ dowódca grupy pancernej gen. Moth, prezentując doktrynę wojenną, według której trzeba przede wszystkim przeć naprzód, a resztę porządkowania terenu pozostawić grupom socjalnym (porządkowym) - wbrew rozkazowi - skierował on uderzenie na Mińsk, który szybko zajął, tymczasem w kotle powstała wielka dziura, przez którą wydostało się około 40-ści jednostek NKWD i kilka jednostek żydowskich. Dla dowództwa Wehrmachtu stało się oczywiste, że te oddziały będą tworzyły silne zgrupowania partyzanckie i będą nękać na tyłach armię niemiecką. Do takiej sytuacji Niemcy nie mogli dopuścić. Oliwy do ognia dolał Stalin, gdy ogłosił obowiązek walki z wrogiem wszystkich narodów ZSRR jednocześnie nakładając go na barki ludzi cywilnych. "Spotkasz Niemca, nie puść go żywym, będzie mniej o jednego wroga". W ten sposób apelował również do przyjaciół i sympatyków ZSRR. W oparciu o dekret Hitlera z dnia 25 czerwca 1939 roku: "Wprowadzenie administracji wojskowych" - tam, gdzie toczą się walki, gdzie jest permanentny stan wojenny, wojsko jest najwyższą władzą, a wszystkie służby porządkowe są podporządkowane Wehrmachtowi. Główny dowódca Armii środka ( Heeresgruppe Mitte) był Fedor von Bock. Do Białegostoku przybył Himmler. Spotkanie decydentów nastąpiło 8 lipca 1941 roku, na którym wydano rozkaz do wykonania natychmiast (błyskawicznie). Według wiedzy i rozpoznania ówczesnego duszpasterza w Jedwabnem Ks. Józefa Kęblińskiego z każdej miejscowości, z której pochodzili Żydzi-komuniści rozstrzelać od 40 do 50-ciu młodych Żydów, a rodziny ich spalić do trzeciego pokolenia bez względu na wiek. Decyzja ta miała dodatkową motywację w rozkazie o komisarzach politycznych czyli "Kommisarbefehl" wydanym dnia 6 czerwca 1941 roku i skierowanym do grup specjalnych o likwidacji komisarzy komunistów i współpracowników NKWD. Grupy specjalne tzw. grupy porządkowe, w chwili napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę było ich pięć: A, B, C, D, E. Były one podporządkowane Erichowi Kochowi, który rezydował w Królewcu z wyjątkiem najbardziej tajnej grupy (D) dowodzonej przez Wolfganga Birknera, któremu w ręce wpadły materiały szpiegowskie dlatego tę grupę uzależniono wprost od centrali w Berlinie. Grupy liczyły po ok. 700 osób, postępowały tuż za frontem i wprowadzały tzw. porządek Niemiecki. W chwili napaści Niemiec hitlerowskich na ZSRR ( dnia 22 czerwca 1941 roku) działały tylko trzy grupy: A, B, C, które postępowały za frontem za Grupą Armii "Północ", za Grupą Armii "Środek" i Grupą Armii "Południe". Dowództwo powszechnie narzekało na szczupłość tych grup i ich niewystarczalnosć do wykonania powierzonych zadań, dlatego pośpiesznie utworzono następne grupy czwartą i piątą (D i E) włączjąc je do wykonania zadań. Egzekucji na Żydach w Jedwabnem dnia 10 lipca 1941 roku dokonało Gestapo, według zeznania kucharki pani Julii Sokołowskiej na posterunku Żandarmerii w Jedwabnem mogło ich być co najmniej 40 osób, ponieważ dnia tego wydała ona o 40 obiadów więcej niż zwykle. Według mojego informatora mającego dostęp do źródeł Gestapo to było wspomagane (wypędzali Żydów z domów, pilnowali porządku na rynku i w drodze na miejsce egzekucji, tworzyli terror i robili wrażenie, że Polacy równie jak Niemcy nie lubią Żydów) przez:
1. SA oddziały szturmowe NSDAP.
2. NSKK jednostki zmotoryzowane.
3. NSFK przysposobienie lotnicze.
Ci ostatni przywieźli ze sobą kilka kanistrów benzyny lotniczej z Przasnysza, gdzie znajdowało się niemieckie lotnisko. Benzynę wykorzystano do oblania stodoły wypełnionej Żydami. Wraz z nimi przyjechało kilkudziesięciu Volksdeutschów z Ostrołęki. Ostrołęka była włączona do Prus Wschodnich, a więc była miastem Trzeciej Rzeszy, gdzie obowiązywała zasada Niemcy wolne od Żydów. Zgodnie z tą zasadą, sprawujący władzę w imieniu Trzeciej Rzeszy Hunce dopilnował, by wypędzono Żydów do sowieckiej strefy okupacyjnej, w to miejsce sprowadzono z krajów nadbałtyckich 2500 Volksdeutschów, których umieszczono w nowych wybudowanych blokach w okolicach parku. Stoją one do dnia dzisiejszego, po remoncie i drobnych przeróbkach, w pamięci ludzi starszych istnieją jako bloki poniemieckie. Volksdeutsche władali językiem polskim i niemieckim, dlatego stanowili doskonałe narzędzie komunikacji w uzyskaniu informacji potrzebnych do identyfikacji Żydów umieszczonych na listach Judenrad (organizacja żydowska powołana i wykorzystana przeciwko Żydom przez niemieckie władze okupacyjne). Do stworzenia listy Żydów znacznie przyczynił się Żyd-gestapowiec zarządzający Suwałkami Waldemar Maczpołowski, który w nagrodę za likwidację punktów oporu został podniesiony do rangi kapitana gestapo. Po inwazji Niemiec na ZSRR Himmler w jego ręce przekazał sprawę terroru i szpiegostwa, na terenie Okręgu (Bezirk) Białystok. Na protest gestapowców niemieckiego pochodzenia odpowiedział jednoznacznie, to do mnie należy decyzja kto jest Żydem, a kto Niemcem. Ten obrzezany Żyd stokroć więcej świadczy dobra dla Trzeciej Rzeszy niż każdy z was. Waldemar Maczpałowski za zgodą i zachętą swoich przełożonych zmienił nazwisko na Macholl Waldemar. Z jego zeznań na sądzie jaki odbył się po wyzwoleniu w Białymstoku wynika jednoznacznie, że egzekucji na Żydach w Jedwabnem dokonali Niemcy.
Oni to 10 lipca 1941 roku spędzili Żydów na rynek. Młodym Żydom rozkazali rozebrać pomnik Lenina i zanieść go do stodoły poza miastem, ze śpiewem: "myśmy winni tej wojny". W stodole tej wykopali dół i zostali rozstrzelani (około 46 osób). Z rynku wpędzono około 160 osób - całymi rodzinami do stodoły, którą zamknięto i podpalono.
Łącznie zginęło tam około 250 osób. 11 lipca 1941 roku spędzono Polaków, którzy na zgliszczach spalonej stodoły wykopali dół i złożyli ciała pomordowanych, na które z rozkazu Niemców wrzucono jeszcze popiersie Lenina na znak, że ci ludzie zostali skazani jako komuniści, a dla Żydów było przeznaczone getto. W Jedwabnem utworzono je już 11 lipca 1941 roku na Starym Rynku. Zgromadzono w nim około 100 Żydów, w miesiącach następnych doszło ich jeszcze około 30, razem było około 130. Dnia 21 września 1939 roku Hitler wydał tzw. "szybki list" (Schnellbrief) w chwili napaści na Rosję przypomniano jego treść: małe getta trzeba łączyć w duże i zgodnie z tym rozkazem na początku listopada mieszkańców getta jedwabińskiego wywieziono do Łomży, a stąd pod koniec listopada do Treblinki, gdzie ich zamordowano.
Tak wygląda prawda o Żydach z Jedwabnego. To pewne, że miejscowi żandarmi postarali się o to, by zmusić około 30 Polaków pod gróźbą odwetu i wykorzystać ich pod przymusem do stwierdzenia, że nazwisko żydowskie umieszczone na liście zgadza się z daną osobą.
Nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej i jestem przekonany, że ci zamordowani zginęli niewinnie. Sądzę, żeby nie było medialnej propagandy, kłamstwa o polskich mordercach z Jedwabnego, to ja sam, mój Biskup i Episkopat, a nade wszystko mieszkańcy Jedwabnego byli by obecni na uroczystościach odsłonięcia nowego pomnika w lipcu roku 2001. Mosty trzeba budować na trwałym gruncie prawdy. Z tym stwierdzeniem zgadza się wielu Żydów, od których otrzymuję liczną korespondencję z prośbą o wspólną modlitwę
Ks. Edward Orłowski - proboszcz parafii Jedwabne
___________
Materiał z:
http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_889.html
Andy — serendipity
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
6. EINSATZGRUPPEN— POLICYJNE ODDZIAŁY MORDERCÓW
W wielu materiałach o zbrodni w Jedwabnem pojawia się nazwa specjalnych jednostek SS Einsatzkommando, które działały w rejonie Białegostoku i brały udział w akcji mordowania Żydów m. in. w Radziwiłowie oraz Jedwabnem. Warto więc przypomnieć historię utworzenia oraz cele i metody działania tych oddziałów morderców.
* * *
Na początku 1941 roku Heinrich Himmler zwołał w zbudowanym przez
więźniów obozu koncentracyjnego zamku SS w Wewelsburgu spotkanie z grupą
12 SS-Gruppenführerów, w tym z Erichem von dem Bach-Zelewskim, który o
tym później zeznawał. Na spotkaniu tym Himmler zapowiedział, że celem
kampanii rosyjskiej jest zredukowanie lokalnej populacji o około 30
milionów osób w celu zapewnienia terenów dla osadników niemieckich.
W czasie innego przemówienia do żołnierzy jednostek Waffen-SS w lipcu 1941 Himmler powiedział: “Po drugiej stronie stoi populacja licząca 180 milionów, mieszanka ras, których nazwy są nie do wymówienia — a których twarze wyglądają tak, że można ich zastrzelić bez żalu czy współczucia”. I do tych właśnie zadań SS zorganizowało policyjne oddziały morderców — Einsatzgruppen.
Einsatzgruppen zostały utworzone na kilka miesięcy przed atakiem Niemiec na Związek Sowiecki. Już w styczniu 1941 roku Reinhard Heydrich, który organizował podobne oddziały przed kampaną wrześniową w Polsce, zlecił podległym sobie służbom z RSHA przygotowanie jednostek do dużych akcji policyjnych w szerokim zakresie. W maju 4 Einsatzgruppen były gotowe do wkroczenia na zajmowane tereny sowieckie zaraz za armią niemiecką w czasie operacji Barbarossa. Miały one rozkazy zabijania na miejscu komisarzy sowieckich, funkcjonariuszy komunistycznych oraz mordowania “elementów wywrotowych” i “wszystkich Żydów w służbie partii i państwa”. Otrzymały one też praktycznie “wolną rękę” w mordowaniu ludności cywilnej na zajętych terenach.
Ponieważ zadań tych nie mogłyby wykonywać bez wiedzy i pomocy poszczególnych dowódców armii niemieckiej, ci byli poinformowani o tym, że mają udzielać wszelkiej pomocy SS-manom z Einsatzgruppen.
Każda z Einsatzgruppen liczyła pomiędzy 600 a 1000 policjantów skierowanych z różnych oddziałów policyjnych, z uzupełnieniem otrzymanym z oddziałów Waffen-SS. Każda z nich składała się z 4 lub 5 Einsatzkommando (się do zadań specjalnych), lub Sonderkommando (siły specjalne). Wiele z tych grup było dowodzonych przez członków SD lub RSHA.
(...)
Jak podaje Richard Breitman w The Architect of Genocide; Himmler and the Final Solution (Architekt ludobójstwa; Himmler a ostateczne rozwiązanie), dowódca Einsatzgruppen A Stahlecker w raporcie z działalności tego oddziału morderców napisał, że “celem operacji oczyszczających Policji Bezpieczeństwa, zgodnie z podstawowymi rozkazami, była w możliwie największym stopniu eliminacja Żydów”. Jedyną rzeczą, której się obawiał Himmler i inni przywódcy SS były protesty oraz “szok” jaki mogłyby przeżyć “koła niemieckie”, dowiadując się o rozmiarach zaplanowanych zbrodni oraz widząc rezultaty morderczych akcji SS. Dlatego postanowiono, że byłoby wskazane, aby na zajmowanych terenach zbrodnie zostały dokonywane przez ludność miejscową.
Poniższe wytyczne zostały przekazane 2 lipca do wszystkich Einsatzgruppen przez Heydricha, prawdopodobnie zostały jednak podyktowane przez Himmlera:
“Dla obserwatora z zewnątrz powinno to wyglądać, że sama miejscowa ludność zareagowała w sposób naturalny przeciwko dziesiątkom lat opresji dokonywanej przez Żydów oraz przeciwko terrorowi stworzonemu ostatnio przez komunistów — oraz że miejscowa ludność dokonała tych pierwszych posunięć na własną rękę. (…)
Było obowiązkiem Policji Bezpieczeństwa (Einsatzkommando), aby zacząć te akcje somooczyszczania oraz kierować je we właściwe kanały — tak, aby zamierzony cel oczyszczenia tych terenów osiągnąć tak szybko, jak to możliwe.”
(...)
Andy — serendipity
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
7. na odpowiedź na ten list czekamy już dwa lata
List otwarty do Bronisława Komorowskiego - w związku z 68. rocznicą Krwawej Niedzieli, która miała miejsce 11 lipca 1943
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
8. Kolejny prezydent prosi o
Kolejny prezydent prosi o wybaczenie za Jedwabne
W 70. ROCZNICĘ MORDU ŻYDÓW
![]() ![]() |
-
Naród musi zrozumieć, że był także sprawcą - napisał prezydent
Bronisław Komorowski do uczestników niedzielnych uroczystości w...czytaj dalej »
POSŁUCHAJCIE STRASZNEGO DZIADUNIA
http://www.tvn24.pl/12690,1710047,0,1,kolejny-prezydent-prosi-o-wybaczen...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
9. Oczywiście zupełnym
Oczywiście zupełnym przypadkiem Jedwabne przykrywa Wołyń...
:::Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku:::
'ANGELE Dei, qui custos es mei, Me tibi commissum pietate superna'
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
10. warto wiedzieć kto i dlaczego i samemu też poczytać
Warto zwrócić uwagę na ten artykuł
http://www.rp.pl/artykul/61991,685015-Debata-klubu-ekspertow--Rz--i-Kart...
Uczestnicy:
Prof. Andrzej Chwalba
http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Chwalba
Zbigniew Gluza
http://www.karta.org.pl/nasze_programy/Wystawy/31
sponsorzy:
http://www.karta.org.pl/partnerzy/Dom_Spotkan_z_Historia/43
Andrzej Żbikowski ŻIH, znany życiorys zasłużonego towarzysza.
Jedwabne 8 lat później. Stan świadomości a fakty. - Muzeum ...
Dalszą dyskusję na temat stanu świadomości Polaków podjął historyk ŻIH Andrzej
Żbikowski, zauważając, że polskiej pamięci zbiorowej „potrzebny jest taki ...
http://www.jewishmuseum.org.pl/pl/cms/aktualnosci/443/
Polish Center for Holocaust Research - Andrzej Zbikowski
Andrzej Zbikowski. Historian, Jewish Historical Institute (ZIH) and the Bureau
of Public Education of the Institute of National Remembrance (IPN) ...
http://www.holocaustresearch.pl/
Od 1985 roku jest pracownikiem naukowym Żydowskiego Instytutu
Historycznego, gdzie w latach 2007-2008 pełnił funkcję wicedyrektora ds.
nauki, edukacji i publikacji. Był profesorem Akademii Humanistycznej w
Pułtusku oraz głównym specjalistą w Biurze Edukacji Publicznej IPN. Jest
członkiem Centrum Badań nad Zagładą Żydów
http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_227.html
Owszem, były też łuski znalezione w mogile, np. jedna od mauzera
leżącego pod głową z pomnika Lenina. Należy je wiązać z wypadkami 10
lipca 1941 r. Leżały na głębokości nie mniej niż 60 cm. Musiały dostać
się tam wtedy, kiedy powstawał grób. Nie mogły tam zostać wciśnięte
później.
W grobie zewnętrznym, ponad szczątkami w układzie anatomicznym,
znaleźliśmy, odsiewając spalone kości od ziemi, pocisk pistoletowy
kalibru 9 mm. A właściwie był to tylko zewnętrzny płaszcz pocisku,
niezdeformowany. O czym to świadczy? Że został wystrzelony do człowieka i
uwiązł w miękkiej tkance. Następnie tkanka spłonęła, a ołowiany rdzeń
pocisku wytopił się.
http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje29/text18p.htm
W okolicy miejsca kaźni znaleziono - w różnych fazach poszukiwań - około
dwustu łusek lub innych części amunicji oraz części uzbrojenia. Zbadano
wszystkie. Żaden z nich nie został wystrzelony w 1941 roku. Część łusek
w ogóle nie była odstrzelona, część pochodziła z okresu pierwszej wojny
światowej (w okolicach Jedwabnego w 1915 i 1916 były prowadzone
intensywne działania wojenne), jeszcze inne odstrzelono nie wcześniej
niż w 1942 roku. Takie ustalenia podjęto albo na podstawie daty
wyprodukowania naboju (regularna formacja zbrojna nie mogła w 1941 roku
posługiwać się amunicją sprzed dwudziestu kilku lat), albo na podstawie
śladów pozostawionych przez broń na łuskach. (Z laboratorium w Wiesbaden
nadesłano do porównania łuski odstrzelone przy użyciu różnych typów
broni. Można zgłosić jednak zastrzeżenie: nie zapytano niemieckiego
urzędu o karabinek wzór 1934, ale zmodyfikowany w 1941 roku - o
istnieniu takiego wzoru informuje niemiecki leksykon Wehrmachtu.)
Przebadano też przedmiot, uznany hipotetycznie za płaszcz pocisku, z
wytopionym podczas pożaru ołowianym rdzeniem. Znaleziono go w zbiorowej
mogile. Ekspertyza wykazała jednak, że nie był to element amunicji, ale
metalowy przedmiot nieznanego zastosowania.
http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_842.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
11. Niedziela, 10 lipca 2011
Uroczystości w 70. rocznicę mordu w Jedwabnem
Doradcy Prezydenta RP, były premier
Tadeusz Mazowiecki i prof. Tomasz Nałęcz uczestniczą w uroczystościach
żałobnych w 70. rocznicę mordu Żydów w Jedwabnem.
Przy pomniku upamiętniającym ofiary, usytuowanym w miejscu gdzie
stała stodoła, w której spalono Żydów, spotkali się m.in.
przedstawiciele Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z przewodniczącym
prof. Władysławem Bartoszewskim, Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w
RP z przewodniczącym Piotrem Kadlcikiem i naczelnym rabinem Polski
Michaelem Schudrichem, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta z prof.
Tomaszem Nałęczem oraz byłym premierem Tadeuszem Mazowieckim, a także
były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, który 10 lat temu, podczas
uroczystości w Jedwabnem, przeprosił za tę zbrodnię.
Po raz pierwszy od 10 lat w obchodach uczestniczy hierarcha katolicki.
To bp Mieczysław Cisło z Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Rady ds.
Dialogu Religijnego Konferencji Episkopatu Polski. Dotychczas
hierarchowie Kościoła nie brali udziału w oficjalnych uroczystościach w
Jedwabnem.
Naród musi zrozumieć, że był także sprawcą
W liście odczytanym przez Tadeusza Mazowieckiego, prezydent Bronisław
Komorowski napisał, że naród musi zrozumieć, że był także
sprawcą.Prezydent podkreślił, że Jedwabne to nie tylko nazwa
symbolizująca dramatyczne wydarzenia z czasów II wojny światowej, to
także ważny znak w zbiorowej pamięci i świadomości Polaków.
Bronisław Komorowski napisał, że wojna wyjaśnia okoliczności mordu, ale w
żadnym stopniu go nie usprawiedliwia. Tak jak prezydent Aleksander
Kwaśniewski 10 lat temu przeprosił za zbrodnię w Jedwabnem, tak teraz
prezydent Komorowski prosił również o wybaczenie.
"Chcemy wraz z dzisiejszymi mieszkańcami Jedwabnego do końca zrozumieć
wymowę tego, co się wtedy stało oraz uświadomić sobie to, co musi zostać
w nas ocalone jako pamięć, przestroga, zobowiązanie. Wtedy (w 1941 r.)
nie było tu Rzeczypospolitej, ale dziś ona jest. Jest i słyszy skargę,
niegasnący krzyk swoich żydowskich obywateli. Dziś w jej imieniu oddaję
cześć ich cierpieniu i raz jeszcze proszę ich o przebaczenie" - odczytał
słowa prezydenta Tadeusz Mazowiecki.
Prezydent napisał, że sprawcy mordu "sprzeniewierzyli się
Rzeczypospolitej". "W tej stodole w Jedwabnem sprawcy, sami tego nie
rozumiejąc, podpalili wielowiekowe ideały Rzeczypospolitej
(...)Odczuwamy do dziś ból i wstyd z powodu tego co się wtedy stało" -
napisał Bronisław Komorowski. Przypomniał jednocześnie, że wielu Polaków
w czasie wojny niosło pomoc Żydom, często płacąc za to życiem.
"Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą.
Długo trwało zanim zrozumieliśmy, że przyznanie się do tej winy nie
przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z
niemieckim i sowieckim okupantem, że nie oznacza relatywizacji win i
wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów" - napisał
prezydent Komorowski.
Wyraził też szacunek dla trudu, jaki dla "oczyszczenia historycznej
pamięci i przywrócenia dobrych relacji pomiędzy Polakami i Żydami
podjęli" jego poprzednicy. (PAP, inf. własna)
http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wiadomosci/art,1888,uroczystosci-w-70-rocznice-mordu-w-jedwabnem.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
12. Przewodniczący Rady Ochrony
Przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Władysław Bartoszewski powiedział, że obecność w niedzielę w Jedwabnem wielu znaczących osób, m.in. rabina Michaela Schudricha i katolickiego biskupa Mieczysława Cisło z Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Rady ds. Dialogu Religijnego Konferencji Episkopatu Polski, oznacza, że "kontynuują to dzieło", które w tym roku powinno być szczególnie ważne dla Polaków, ponieważ jest to rok beatyfikacji Jana Pawła II. Dodał, że ma nadzieję, że ta uroczystość będzie "dalszym krokiem do ukształtowania świadomości ludzi" tak, by za 20-30 lat było można zrozumieć tamte wydarzenia.
Bartoszewski mówił, że mordu Żydów w Jedwabnem nikt nikomu nie nakazał, choć był chętnie widziany. Mówił, że za mord odpowiadają bezpośrednio jego sprawcy, ale ci, którzy są z nimi związani nie mogą być zwolnieni z odpowiedzialności moralnej za ofiary, bo nie możemy mieć "luksusu spokoju".
Bp Mieczysław Cisło, który jest pierwszym od lat katolickim hierarchą obecnym na uroczystościach w Jedwabnem, przypomniał, że 10 lat temu w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie Episkopat Polski odbył "przebłagalną modlitwę" za zbrodnie w Jedwabnem. W niedzielę w Jedwabnem mówił, że należy modlić się o braterstwo, budowanie mostów pojednania, pokój i przezwyciężanie zła. "Niech nas nie dzielą mogiły ofiar z Jedwabnego, ale ponad nimi niech nas jednoczy modlitwa w budowaniu braterskich polsko-żydowskich więzi" - apelował hierarcha.
- Oby nigdy nie powtórzyły się Katyń i Auschwitz, Kołyma i obozy zagłady ani Jedwabne - mówił bp Cisło zaznaczając, że Episkopat Polski dziś przybywa do Jedwabnego z tą samą co 10 lat temu modlitwą przebłagalną.
Przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Piotr Kadlcik mówił, że Jedwabne do "symbol bardzo niedobrej sprawy, która zdarzyła się podczas wojny i zdarzała się po wojnie", w której - jak mówił - ludzie nie kierowani żadną "obłąkańczą ideologią" byli gotowi złamać przykazania i zabić drugiego człowieka. Mówił, że nie można traktować historii wybiórczo na zasadzie "wyciągania z ciasta tylko rodzynków".
Kadlcik mówił też, że "krew już wsiąkła w ziemię", były przeprosiny za ten mord, sprawcy albo nie żyją, albo wkrótce staną przed swoim "ostatnim sędzią", ale nie oznacza to, że można o tym zapomnieć. Uważa on, że ważne jest, żeby ofiarom "darować pamięć, szacunek i gotowość do mierzenia się z naszą wspólną historią: tą dobrą i tą złą".
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jedwabne-znak-w-zbiorowej-pamieci...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
13. "Ich sytuacja jest trudna;
"Ich sytuacja jest trudna; czują się oskarżeni o zbrodnię, której dokonali przodkowie"
W niedzielnych
obchodach 70. rocznicy mordu Żydów w Jedwabnem (Podlaskie) nie
uczestniczyły ani władze miasta ani jego mieszkańcy. - Ich... więcej
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
14. Do Pani Maryli,
Szanowna Pani Marylo,
Tej strony już nie ma:
http://fakty.interia.pl/galerie/gale…ie/duze/komentarze,1378054,,34341390.
Ukłony moje najnizsze
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
15. Do Pani Maryli,
Szanowna Pani Marylo,
Dobrze by było aby wrzac dzisiejszy IPN zajął sie za jakie zasługi, dziadzia, teść Komorowskiego został pułkownikiem UB.
Ukłony moje najnizsze
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
16. Do Pani Maryli,
Szanowna Pani Marylo,
Ksiądz biskup Mieczysław Cisło to uczeń arcybiskupa Józefa Życińskiego.
Ja się nie dziwie , ze pojechał do Jedwabnego miast na Jasna Górę.
Ukłony
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
17. Do Pani Maryli,
Szanowna Pani Marylo,
Ksiądz biskup Mieczysław Cisło, to współpracownik UB o kryptonimie "Rzymianin" Został zwerbowany w 1975 roku.
Sławomir Cenckiewicz w swojej książce "Sprawa Lecha Wałęsy", na str. 353, w przypisie Nr 47:
Józef Życiński był w latach 1977-1990 rejestrowany pod numerem 1263 przez Wydział IV KW MO w Częstochowie jako TW ps. "Filozof". Materiały archiwalne zniszczono w styczniu 1990 r. "Filozofa" miał pozyskać naczelnik wydziału IV,ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt.Stanisław Boczek (1978-1984) i por. Zbigniew Kalota (od 1984 r.) Z zachowanych akt lokalu kontaktowego SB o krypt. "Wanda" (Kraków, ul. Józefitów 15/7)wynika, że odbywano w nim spotkania z "Filozofem" (por. IPN Ka 0026/1067).
Arcybiskup Życimski to duchowy i administracyjny przywódca biskupa Cisło.
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
18. Szanowny Panie Michale
brak lustracji w Kościele mści się na nas wiernych...
Cóż, mielismy tez takich biskupów w swojej historii, których wieszano za
zdradę.Dzisiaj nikt nie wiesza ani nawet nie wysyła na emeryturę.
Pozdrawiam serdecznie
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
19. List prezydenta w odczytany w
List prezydenta w odczytany w Jedwabnem
Uczestnicy
uroczystości upamiętniającej
70. rocznicę mordu w Jedwabnem
Szanowni Państwo!
Łączę się w zadumie i modlitwie ze wszystkimi zgromadzonymi podczas uroczystości odbywających się w siedemdziesiątą rocznicę mordu w Jedwabnem.
W tym właśnie miejscu, 10 lipca 1941 roku, żydowscy mieszkańcy Jedwabnego i okolicznych miejscowości zostali w okrutny sposób pozbawieni życia. Zginęli mężczyźni, kobiety i dzieci, starzy i młodzi. Ocaleli tylko nieliczni, którym w porę udało się zbiec. Zginęli – spaleni żywcem – niemal wszyscy żydowscy obywatele Jedwabnego. Ich krzyk trwogi, dobywający się z płonącej stodoły, mimo upływu dziesięcioleci nie milknie.
Chociaż sprawcy tej zbrodni zostali zaraz po wojnie osądzeni, dopiero dziesięć lat temu pełen obraz tej tragedii dotarł do świadomości i sumień milionów Polaków. Wielu ludziom trudno było uwierzyć, że ten odrażający mord został popełniony polskimi rękami. Potwierdzają to jednak badania i publikacje historyków, jak również śledztwo przeprowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej.
Zbrodnia ta wydarzyła się w nieludzkich czasach II wojny światowej, gdy nie było tutaj państwa polskiego, zniszczonego agresją dwóch totalitaryzmów we wrześniu 1939 roku. Wojna, straszliwa II wojna światowa, podczas której także Polacy byli bezwzględnie wyniszczani i prześladowani, wyjaśnia okoliczności tej zbrodni, ale jej w żadnym stopniu nie usprawiedliwia.
Dlatego, właśnie jako Polak i Prezydent Rzeczypospolitej, z uznaniem wspominam postawę mojego poprzednika, Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który przemawiając przed dziesięciu laty tu w Jedwabnem, znalazł w sobie wystarczająco dużo siły, by w imieniu swoim oraz – jak się wyraził – tych Polaków „których sumienie jest poruszone tamtą zbrodnią”, przeprosić za ten mord. Nazwał on wówczas sprawców tej zbrodni po imieniu: określił ich jako „winnych wobec Rzeczypospolitej, wobec jej wielkiej historii i wspaniałych tradycji”.
Tak, ci ludzie sprzeniewierzyli się Rzeczypospolitej. Podnieśli rękę na swoich żydowskich współobywateli. W tej stodole w Jedwabnem sprawcy tych zdarzeń, sami tego nie rozumiejąc, podpalili także wielowiekowe ideały Rzeczypospolitej, dumną tradycję kraju, który nazywano kiedyś w Europie państwem bez stosów.
Mieszkańcy Jedwabnego, obywatele polscy narodowości żydowskiej spłonęli w tej stodole zapędzeni do niej przez swych polskich sąsiadów. Zginęli – za przyzwoleniem okupanta – bo byli Żydami.
Odczuwamy do dziś ból i wstyd z powodu tego co się wtedy stało.
Z szacunkiem i wdzięcznością myślimy równocześnie o tych Polkach i Polakach, którzy w tym straszliwym piekle wojny i zniszczenia nieśli pomoc Żydom. Również tu, na Podlasiu. Ci ludzie nie dali się sterroryzować karą śmierci wymierzaną przez Niemców za pomoc okazywaną żydowskim współobywatelom. Ratowali ich udzielając im pomocy i schronienia. Wielu, niekiedy całe rodziny, zapłaciły za to najwyższą cenę.
Szanowni Państwo,
Jedwabne to nie tylko nazwa symbolizująca dramatyczne wydarzenia z czasów II wojny światowej. To także ważny znak w zbiorowej świadomości i pamięci Polaków. Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą. Długo trwało, zanim zrozumieliśmy, że przyznanie się do tej winy nie przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z niemieckim i sowieckim okupantem. Że nie oznacza relatywizacji win i wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów.
Urząd Prezydenta Rzeczypospolitej od początku wspierał ten trudny proces. Chylę czoła przed wysiłkiem, jaki dla oczyszczenia historycznej pamięci i przywrócenia dobrych relacji między Polakami i Żydami podjęli wszyscy moi poprzednicy. Przywrócili oni stosunkom polsko – żydowskim wymiar, jaki powinny mieć relacje między narodami zamieszkującymi tę samą ziemię.
Dziś w siedemdziesiątą rocznicę mordu w Jedwabnem nie sposób jednak nie myśleć przede wszystkim o samotności, przerażeniu i cierpieniu jego ofiar. Opłakujemy je również teraz, po siedemdziesięciu latach. Chcemy – wraz z dzisiejszymi mieszkańcami Jedwabnego – do końca zrozumieć wymowę tego, co się wtedy stało, oraz uświadomić sobie to, co dziś musi zostać w nas ocalone jako pamięć, przestroga, zobowiązanie.
Wtedy nie było tu Rzeczypospolitej. Ale dziś ona jest. Jest i słyszy skargę, niegasnący krzyk swoich żydowskich obywateli. Dziś – w Jej imieniu – oddaję cześć ich cierpieniom. I raz jeszcze proszę ich o przebaczenie.
Bronisław Komorowski
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/listy/art,69,l...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
20. Do Pani Maryli,
Szanowna Pani Marylo,
Prawdy o jedwabnym:
"
Ukłony moje najniższe
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz









1. Niewygodna prawda o Jedwabnem
Michał St. de Zieleśkiewicz. Michał St. de Z..., wt., 29/03/2011 - 09:07 ...
http://blogmedia24.pl/node/46782
-
prawdy historycznej i obronę dobrego imienia mieszkańców miasta społeczność ...
http://www.jerzyrobertnowak.com/arty…acz_honorowy_obywatel_Jedwabnego.htm
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe