Komsomolcy śmiechu, naziści komiksu?
Ostatnio często, coraz częściej powraca wspomnienie z dzieciństwa...
Książka, wydobyta spod tarasu domu, w którym moja rodzina zamieszkała po przyjeździe zza Buga. Nie od razu wujek zaczął porządkować ukrytą pod tarasem przestrzeń - mieliśmy wiele ważniejszych spraw do załatwienia.... Dopiero po pewnym czasie została oczyszczona ciemna podtarasowa grota zarzucona śmieciami i złomem. A wtedy odsłoniły się drzwi komórki pod schodkami, a za nimi jakieś narzędzia ogrodowe i skrzynka. Z książkami. Jednej z nich nie zapomnę...
Nieco mniejsza niż format A4, w solidnej tekturowej okładce. O ile pamiętam raczej nie był to oprawiony zbiór zeszytów - ale po prostu rodzaj albumu. Z rysunkowymi żartami. Niemieckimi żartami. Takie niemieckie komiksy, z historyjkami, w których akcja rozwijała się z rysunku na rysunek, aż do pointy, najczęściej masakry. Masakry na głównym bohaterze, którym był zawsze słaby, z jakichś powodów nieudolny, ofermowaty człowiek. Rzadki zbiór ohydy - rysunkowych szyderstw. Kilkaset stron drwiny z ludzkiej ułomności i słabości. Niektórych komiksów nie rozumiałam, rysunki nic mi nie mówiły, a podpisów nie rozumiałam. Na szczęście...
Czy była to specjalna książka propagandowa przygotowująca erupcję niemieckiej agresji? Nie wiem. Jedno wiem na pewno: z tych obrazków nie wyzierała żadna ideologia faszyzmu ani nawet nazizmu. Cała ta pełna nienawiści pogarda była skierowana przeciw słabszym. Po po prostu słabszym. Wszystkim. Z jakiegokolwiek powodu. To było przesłanie: tymi, którzy są od ciebie trochę słabsi masz prawo pomiatać i masz prawo życzyć im wszystkiego co najgorsze, a kiedy to się stanie, masz prawo się śmiać.
Były tam, o ile pamiętam, „żarty” z ludzi garbatych, starych i chorych. Antypody tego, co śmieszyło moich rodziców i rodzinę. Antypody tego, z czego ja się śmieję. Ja tej książki oczywiście do końca nie obejrzałam. Zakończyłam oglądanie przy historyjce o rozjechaniu kogoś walcem drogowym.
I pamiętam, co wtedy pomyślałam, bo ta myśl, to przekonanie pozostało mi na zawsze: że doprawdy trudno się dziwić, że oni wywołali II wojnę światowej i trudno się dziwić wszystkiemu, co się podczas tej wojny stało, ponieważ ludzie, którzy śmieją się z takich „dowcipów” są do ludobójstwa predystynowani. Oczywiście wtedy nie użyłam w myśli tak trudnych słów... Wtedy była to prosta intuicja dziecka: „ Okupacja, ludobójstwo i zagłada Żydów muszą być naturalną i oczywistą konsekwencją tego, z czego ci ludzie potrafili śmiać się już przed wojną...”
Później przez lata niczego podobnego nie oglądałam. W naszej Ojczyźnie, poranionej wojną i okupacją - najpierw niemiecką, a potem sowiecką - przez długie lata nikt nie odważał się niczego w tym stylu publikować.
Ten sam „genre” co w tamtej strasznej niemieckiej książce zobaczyłam dopiero po 1989 roku - w tygodniku Urbana NIE. Oczywiście nigdy tego świństwa sama nie kupiłam. Kupowali inni i podtykali mi pod oczy: „- Patrz do czego o n i są zdolni!”. A potem już poszło....
Kilka dni temu przeczytałam rozważania Wojciecha Wencla „Komsomolcy śmiechu”. Oto fragmenty: „Od
kilku lat podczas występów kabaretowych w Polsce rozbrzmiewa jeden
wielki rechot z prywatnych i zbiorowych tragedii, z niepełnosprawnych
fizycznie i umysłowo, z seplenienia, jąkania, ślepoty, alkoholizmu,
impotencji. Im więcej przy tym prostackich odzywek i obscenicznych
gestów, tym lepiej. Niekwestionowanym mistrzem gatunku jest wrocławski
kabaret Neo-Nówka, szydzący zarówno z ludzi chorych, jak i z religii,
„moherów” czy polityków Prawa i Sprawiedliwości. Radosny
nihilizm, który na początku III RP kojarzył się głównie z tygodnikiem
„NIE”, razem z sygnałem telewizyjnym zbłądził pod strzechy. Wyznawcy tej
estetyki nie oszczędzili nawet największego dramatu w historii
powojennej Polski. Niedługo po 10 kwietnia 2010 r. – jak to określił
prof. Andrzej Nowak - tragedia stała się komedią. Ktoś nagrał piosenkę
„Po trupach do celu”. Ktoś inny rechotał z reklamy piwa Zimny Lech i
drwił z ludzi modlących się pod Krzyżem Pamięci. Jeszcze ktoś inny mówił
o „smoleńskiej grypie”. Smoleńsk przedstawiano jako partyjną grę,
spiralę pomyłek, idiotyzm, absurd. Jako spektakl, w którym wszystkie
postaci, włącznie z załogą i pasażerami tupolewa, są groteskowe.
Bezmyślny
rechot to kwintesencja postmodernistycznej neobolszewii. Już przed II
wojną światową Mikołaj Bierdiajew twierdził, że komunizm przedrzeźnia
Kościół Chrystusowy i stwarza społeczność bezwzględnie i we wszystkich
dziedzinach poddaną antychrystowi. A Marian Zdziechowski nazywał
bolszewizm „antyreligią spychającą ludzi z wyżyn człowieczeństwa w
otchłań znikczemnienia”. Dokładnie taką samą funkcję pełni w dzisiejszym
świecie religia śmiechu. W III RP jej patriarchą jest Jerzy Urban, jej
biskupami są Janusz Palikot i Kuba Wojewódzki, jej kapłanami – setki
lewackich „intelektualistów” i celebrytów, jej nabożeństwami - kolejne
wydania „Szkła kontaktowego”. Ale ten radosny nihilizm nie ogranicza się
do Polski. Ma swoją międzynarodówkę, której celem – wzorem bolszewizmu –
jest całkowite wytrzebienie głosu Boga z duszy
człowieka, powstrzymanie naszego naturalnego „pędu ku górze”,
zniszczenie potrzeby prawdy, metafizyki, piękna i bezinteresowności. Aktualnie
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji rozpatruje wniosek o
rejestrację w III RP nowego związku wyznaniowego – Kościoła Latającego
Potwora Spaghetti. Ostateczna decyzja ma zapaść do połowy marca. Jeśli
bolszewizm papugował religijną strukturę w utajeniu, to radosny nihilizm
czyni to otwarcie, prawem szyderstwa.” Całość tutaj http://niezalezna.pl/38245-komsomolcy-smiechu
Nie zgadzam się z taką diagnozą. Jest odwrotnie. To otchłań znikczemnienia jest pierwotna. Bolszewizm, komunizm, faszyzm są tylko różnymi nazwami rzeczywistości, która z tej otchłani wynika, a która oznacza „całkowite wytrzebienie głosu Boga z duszy człowieka”. To ta otchłań, ten nihilizm jest pierwotna, a rzeczywistość którą kreuje prawdziwy sprawca – szatan - bywa później określana poprzez kryteria mniej istotne. Przez przypadłości...
A ja postrzegam świat przez wydarzenia, które są ukrytym przesłaniem. Dla mnie, wtedy niespełna 10 letniego dziecka, II wojna światowa była owocem albumu z dowcipami. W tamtym albumie zawarta była cała ówczesna „ideologia” narodu niemieckiego. I niech mi nikt nie mówi o „faszyzmie”. W tej książce nie było żadnego „faszyzmu”... To były wyrażone rysunkami najpodlejsze ludzkie myśli o innych ludziach. Nie o ideach, tylko o ludziach! Nie chodziło tam ani o nacjonalizm ani o socjalizm. Chodziło po prostu o pogardę dla słabszego. To nie była pogarda nazistowska ani faszystowska, ani nawet rasistowska nie była to pogarda bolszewicka czy komunistyczna... To była pogarda istot odczłowieczonych i nieludzkich. Śmiech antychrysta.
Po tamtym doświadczeniu pozostała mi na zawsze niechęć do komiksów. I pragnienie – żeby nigdy nie spotkać na swojej drodze ludzi którzy się z takich rzeczy śmieją...I przesłanie: powiedz mi z kogo i z czego się śmiejesz, a ja ci powiem, co wkrótce zrobisz ze światem...
I długo takich ludzi nie spotykałam... Ani takich żartów. A teraz ten niemiecki komiks co chwilę oglądam „live”. Przed Pałacem Prezydenckim. W telewizji. W polityce. Wulgarne słowa i dowcipy na ulicy. Wstrętne i podłe komentarze internetowe na Onecie i na portalu Gazety Wyborczej. Kierowane są pod naszym adresem. Pod adresem ludzi, którzy domagają się, by o sprawach najpoważniejszych, zwłaszcza dramatycznych i bolesnych, rozmawiać z powagą.
Nieważne jak ta straszna rzeczywistość, którą oni nam szykują zostanie kiedyś nazwana. Oni - ci którzy się tak śmieją i wszyscy, którzy ten śmiech wspierają i podsycają...
Jaką nazwę nadadzą jej ci, którzy przeżyją to, co nadchodzi... Od nazwiska któregoś z przywódców? Owszem, te bywają wykorzystywane jako nazwy... Ale czy określenia „stalinizm” albo „hitleryzm” wyczerpują temat? Przecież one nie odnoszą się do tego, co zasadnicze. Do tej pierwotnej pogardy dla słabszego. Dla człowieka w ogóle. One nie odnoszą się do odrzucenia Boga. A w tym tkwi pierwotna przyczyna zbrodni. Zbrodni nazizmu i bolszewizmu, stalinizmu i hitleryzmu... Gdy odrzucimy Boga, to natychmiast odrzucamy brata, który jest dzieckiem Bożym. Odrzucamy brata szydząc z niego i drwiąc... Nam nie wolno tego robić...
My musimy to powstrzymać...
- guantanamera - blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
21 komentarzy
1. Nam nie wolno tego robić...
nasza odpowiedź , bardzo trafna i bardzo cenna, godna powielenia w całej Polsce.
na murach stolicy pojawiły się plakaty z Józefem Piłsudskim, na
których zamieszczone są cytaty z Marszałka. Przyznajemy, że są
ponadczasowe. Jak bowiem nie odnieść do dzisiejszej rzeczywistości słów:
czy też:
W czasach, gdy tak wielu zapomina o tych fundamentalnych sprawach - rzecz naprawdę godna uwagi i odnotowania.
http://wpolityce.pl/artykuly/46808-plakaty-z-marszalkiem-w-warszawie-akt...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
2. Witaj droga Guantanamero :)
Jestem za ....Nigdy te słowa nie były TAK aktualne ,jak dzisiaj...
serdecznie pozdrawiam :)
gość z drogi
3. szanowna Pani Marylu,słowa Marszałka
niech będą naszymi drogowskazami
"Podczas kryzysów - powtarzam - strzeżcie się agentur. Idźcie
swoją drogą, miłując tylko Polskę, służąc jedynie Polsce i nienawidząc
tych, co służą obcym."
gość z drogi
4. Marszałek...
Wczytuję się w Jego pisma - pełne miłości do Polski i najtrafniejszych ocen. Jeżeli drwił, to ze zdrajców i egoistów... Jego przemówienie o agentach wygłoszone w Kaliszu 7 sierpnia 1927 roku jest tak aktualne jakby mówił to dzisiaj! Wspaniały jest ten pomysł z plakatami. Zaraz zacznę poszukiwania gdzie je zakupić...
5. Słabi nie mają przekonywujących argumentów...
Tamta książka doskonale ilustrowała często powtarzane przez Ojca Tadeusza Rydzyka wezwanie: "To ma być siła argumentu, a nie argument siły". Otóż w tamtej książce rysunkowo zobrazowano co naprawdę znaczą słowa "argument siły". Tamten zbiór komiksów mógł być zatytułowany: "Słabi nie mają żadnych argumentów" ... I może nawet był tak zatytułowany...
6. Ojej, ten sam styl, no zupełnie ten sam!
"To jeden z tych publicystów, których ciągle boli wątroba i mają bolesne stolce
- rechotał Maziarski, a wraz z nim cała wesoła gromadka w studiu TOK FM."
Całość tu http://wpolityce.pl/artykuly/46818-fekaliana-publicystyka-w-tok-fm-prawd...
7. @Guantanamera
"My musimy to powstrzymać"
Mam jakieś takie dziwne przeczucie, że pojawi się w niedługim czasie światełko w tunelu.
My, tutaj na BM wiemy...
Jezu, Ty masz Moc ... a my - w Tobie. Im więcej nas i im szybciej ją wyzwolimy...:)
8. To naprawdę
przerażające, ale ten styl, styl strasznych niemieckich komiksów odnajduję w niektórych komentarzach na temat decyzji Ojca Świętego Benedykta XVI i Kościoła.
Naprawdę musimy to powstrzymać. MY. My to musimy uczynić...
9. Droga Guantanamero:)
dni ,w których stajemy się świadkami wydarzeń Wyjątkowych,jesteśmy również świadkami
wystąpień pewnych ludzi,które warto by zapisać w czarnej Księdze ,ku pamięci i przestrodze,
to co niektórzy wygadują,
ot papierek lakmusowy...
Takim dniem prawdy jest Dzień poinformowania o abdykacji Ojca Świętego...Włosy stają dęba jak się niektórych słucha ,czy czyta...Zapamiętajmy ich i ich nazwiska...
serdecznie pozdrawiam
gość z drogi
10. Kiedyś miałem takie
Kiedyś miałem takie postrzępione rozmówki niemiecko-rosyjskie z kawałkami w języku...polskim. Później się dowiedziałem, że istniały trzy wersji tych rozmówek, w zależności od danego roku wydania zmieniały się sformułowania z "wyzwalamy" na "ręce do góry i robić dalej."
Z przytoczonym cytatem byłbym ostrożny:
"Podczas kryzysów - powtarzam - strzeżcie się agentur. Idźcie
swoją drogą, miłując tylko Polskę, służąc jedynie Polsce i nienawidząc
tych, co służą obcym."
Jest to wypowiedź nad wyraz ironiczna zważywszy, że sam Piłsudski miał za sobą współpracę z co najmniej trzema służbami specjalnymi...Japonii, Austro-Węgier i Niemiec. Nie wiadomo, co ze służbami angielskimi-> R. Świętek, Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918, Kraków 1998, s. 420.
:::Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku:::
'ANGELE Dei, qui custos es mei, Me tibi commissum pietate superna'
11. @Unicorn
Całe przemówienie Piłsudskiego o agenturach tutaj: http://andsol.blox.pl/resource/1927.html
Wiedział o czym mówi....
12. Droga Guantanamero
Do twojego cytatu dodam fragment z ksiązki ,która przetrwała 98 lat...
Juliusz - Kaden Bandrowski
"Bitwa pod Konarami "
Kraków - 1915
Nakładem Centralnego Biura Wydawnictw N.K.N
dedykacja : Podpułkownikowi Rydzowi Smigłemu komendatowi I Pułku Piechoty,I Brygady
Str 73
"Rozkaz dzienny Brygadyera Piłsuskiego"
" Kilkudniowe nasze boje pod Konarami były dla nas dotkliwe nie tylko ze względu na mnogość strat kolejowych,lecz i dlatego ,że aniśmy walczyli złączeni ,ramię przy ramieniu,ani też wyniki boju nie mogły cieszyć serca żołnierskiego .
/.../
Rozkazem niniejszym wyrażam wszystkim oficerom i żołnierzom tego batalionu głęboką
wdzięczność/dot III batalionu/w imieniu całego oddziału za dowód,że w najcięższych
warunkach żołnierz polski ,jeśli nie może wygrać boju ,to honoru swego bronić potrafi."
.
Wśród mnóstwa bohaterskich czynów ,dokonanych przez poszczególnych żołnierzy w czasie tych zmiennych co do szczęścia bojów,zaznaczyć chcę w swym rozkazie te,które
na szczególne uwzględnienie zasługują.
1.Major Smigły -Rydz...../.../
2.Podporucznik Zygmunt Zarski-Radoński z III baonu/.../
3.Podpor. Dorobczyński z III batalionu/.../
4.Podpor. Tunguz-Zawiślak z I bat./.../
następnych 6 -ściu
"Rozkaz niniejszy przeczytać we wszystkich kompaniach ,szwadronach,bateryach,oddziałach karabinów maszynowych i wojskowych instytucyach podwładnego mi oddziału
Konary ,dnia 5/5VI 1915
J.Piłsudski mp str 80
Bitwa pod Konarami była bitwą zwycięską..."Cześć ci kochany wodzu..."a oto kilka słow po tej zwycięskiej bitwie, na żołnierskim podwieczorku
słowami Autora broszurki :
" Słuchaj adiutant ,każ im grać walca,mój drogi !
Grają walca,siedzi nas tu kilkudziesięciu,rozumiesz głupi,to jest w Polsce,my jesteśmy Polską,to nie
żadna wielka chmurna rzecz,tylko rzecz,o którą się bijesz !
Komendant mówi:
Zcichliśmy wszyscy ,Piłsudski stał już za stołem w szarym mundurze z iskrami słonca w głębokich ,niebieskich oczach,z kielichem czerwonego wina w ręku,jakby z kielichem pysznej krwi...Mówi,że gdyby pułki swoje nazywał,toby II pułk I brygady nazwał pułkiem warszawskim,jako ,ze bataliony w skład jego wchodzące walczyły pod tem miastem.
Warszawo,Warszawo czy słyszysz i wiesz,że idziemy ku Tobie przez tyle śmierci w takim trudzie i radości ?!..."
W 1920 roku doszli do Warszawy ,dotrzymali słowa...
Warszawo,czy to jeszcze pamiętasz ?
Guantanamero ,serdeczne pozdrowienia od wnuczki jednego z Legionistów... :)
gość z drogi
13. Droga @ Gościu z drogi
- serdeczne pozdrowienia dla wnuczki jednego z Legionistów! :)
Dziękuję za cytaty. To byli polscy żołnierze. Rozmawiali pięknym polskim językiem... Mówili: "My jesteśmy Polską"... Słuchali walca...
14. Droga @Guantanamera:)
Oni kochali swego Wodza, a za Polskę oddawali życie....niosąc je w ofierze Bogu i Ojczyżnie ...
serdeczności Niedzielne :)
gość z drogi
15. Lewaszyści rechotu
Parlamentarzyści Andrzej Jaworski, Małgorzata Sadurska i Bartosz Kownacki, w piśmie do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji domagają się jej reakcji na program "Tylko dla dorosłych" wyemitowany w TVP 2 w piątek 8 marca o godzinie 23:05.
"Program nie powinien być nadany w żadnej telewizji, zwłaszcza w publicznej. Przekroczył nie tylko granicę obrzydliwości, ale naruszył art. 18 ust. 1 i 2 ustawy o radiofonii i telewizji: nieposzanowania przekonań religijnych odbiorców oraz rozpowszechniania treści wulgarnych i naruszających dobre obyczaje" – czytamy we wniosku do KRRiT.
Podobno program szydził z chorych, niepełnosprawnych, z ludzi starszych i z wierzących i "bardziej przypominał projekcję nienawiści przygotowaną przez Departament IV MSW niż program kabaretowy".
Mnie - co wnoszę z opowiadań innych - przypominałby tamtą książkę....
16. Hańba
hańba i jeszcze raz hańba. To, co pokazał ten kabaret sięgnęło poziomu tamtej strasznej książki. Albo spadło niżej. Pisze o tym portal wPolityce. Nie podaję linku, bo nie radzę tego nawet czytać. Jest zbyt ohydne.
Nie możemy na to pozwalać. Naprawdę.
17. Krystyna Grzybowska wPolityce
też porównuje chamstwo kabaretu Limo z niemieckim dowcipem. Tak.To jest własnie ten poziom, ten rodzaj poczucia czegoś co trudno nawet nazwać humorem.
" Widać, że trwa walka na wszystkich frontach, również kabaretowych. Oglądając ten występ widzę, że jest to walka z Narodem. To, co słyszałam, uderza w społeczeństwo, w katolików. Lewactwo wzięło się za robotę. Oglądałam różne tego typu występy - również w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Nigdzie nie spotkałam się jednak z podobnymi treściami. (...) To, że do czegoś takiego doszło, jest przerażające. W skeczu, o którym rozmawiamy, widać grę na najniższych instynktach. Tam się robi żarty z puszczania bąków (...) Ten typ dowcipu znany jest w Niemczech, tamtejsi kabareciarze zajmują się takimi dowcipami. Jak krowa zrobi na scenę kupę to jest kupa śmiechu. Jednak nigdy takie dowcipy nie dotyczą konkretnego człowieka."
18. Krystyna Grzybowska wPolityce :)
ukłony dla pani Krystyny :) i uśmiech dla Jej Mężą ,który na zawsze zostanie w naszej pamięci,i Który na pewno kreci głową ze zdumienia ...gdzieś wysoko na niebieskiej chmurce
serdeczności :)
gość z drogi
19. @gość z drogi
Droga gościu z drogi. Naprawdę dziękujmy Panu Bogu, że do walki z tymi odhumanizowanymi hunami wciąż staje tak wielu Polaków, którzy myślą tak jak my, mają podobną hierarchię wartości, którzy jak my bronią naszej tożsamości, nie dają za wygraną - i nie odpuszczą...
Pozdrawiam serdecznie:)
20. Droga bojowniczko,Guantanamero :)
duch w Narodzie nie ginie,damy radę ,to kolejny zakręt na naszej drodze do wolności...:)
serdeczne pozdrowienia :)
/kropla wody drąży nawet skały/
gość z drogi
21. Przywołuję ten swój wpis
w związku z powstaniem tzw. "Listy degeneratów" - więcej tutaj: http://niepoprawni.pl/blog/4991/201-degeneratow . Chodzi o dyrektorkę teatru dnia który nie istnieje w kalendarzach i jej obrońców.
Pojawiło się w interencie wiele głosów piętnujących chamstwo i pogardę dla innych ludzi i domagajacych się żeby wreszcie postawić tamę narzucanej nam degeneracji ... Oraz piętnujących wspomnianą osobę. Niestety, w tych ostatnich często używane są te same i podobne słowa. A to jest droga w tym samym kierunku. Nie powielajmy tamtych zachowań. One prowadzą ku piekłu na ziemi.
Nam potrzebna jest godność!!! Godność!!!
Czas obrony godności.