List do MSZ i ambasady w sprawie publikacji w norweskim tygodniku dla mężczyzn 'Vi menn".

 

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl                     Olsztyn , 30 marca 2011 r.

11-041 Olsztyn

Rzędziana 32

Minister Spraw Zagranicznych  

Pan Radosław Sikorski

Biuro Rzecznika Prasowego MSZ
rzecznik@msz.gov.pl

 

Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny RP w Królestwie Norwegii
 i Republice Islandii

Pan Wojciech  Ludwik Kolańczyk

OLAV KYRRES PLASS 1

0244 OSLO

TEL: (0047) 24 110 850

FAX: (0047) 22 444 839

E-MAIL: oslo.info@msz.gov.pl

 

Wniosek o udzielenie informacji publicznej

Działając w imieniu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl z siedzibą w Olsztynie, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198),  wnoszę o udostępnienie informacji publicznej o tym, czy zostały  przez Ambasadę i Ministerstwo podjęte działania w związku ze skandaliczną  publikacją w norweskim tygodniku dla mężczyzn 'Vi menn"

.
Polacy mieszkający w Norwegii i w Polsce, zaalarmowani skandalicznym, głównym tematem tego tygodnika, godzącym w dobre imię polskiego generała Błasika, opartym w całości na raporcie MAK, który nie uwzględnia polskich uwag zgłoszonych do tego raportu, wysłali szereg maili do wydawcy i autora tekstu
  vimenn@hm-media.no  , hakon.bonafede@hm-media.no, nie uzyskując żadnej odpowiedzi, ani przeprosin, ani sprostowania .

Internauci polscy są wstrząśnięci brakiem szacunku dla prawdy i odbieraniem czci tragicznie zmarłym w katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem . Tłumaczenie wraz ze zdjęciem tytułowej strony tygodnika jest przedmiotem dyskusji na wielu polskich forach.
Żądamy podjęcia zdecydowanych kroków przez ambasadę i MSZ , dla opublikowania sprostowania i przeprosin w sprawie  szczególnie bolesnej dla Polaków przed pierwszą rocznicą tragedii smoleńskiej.
Załączmy poniżej scany i tłumaczenie tekstu.

http://img843.imageshack.us/i/25362920.jpg/

http://img718.imageshack.us/i/31234852.jpg/

http://img132.imageshack.us/i/66934799.jpg/

http://img651.imageshack.us/i/45117394.jpg/

 

Dramat w kokpicie
Ostatnia podróż prezydenckiego samolotu
POPCHNIĘCI W ŚMIERĆ przez pijanego generała

Strona 5:

Prezydent Polski chciał wylądować za wszelką cenę: PILOT ZOSTAŁ ZMUSZONY DO LOTU W PEWNĄ ŚMIERĆ

Podpis pod zdjęciem:

Najnowszy raport z katastrofy:
Kapitan Protasiuk i prezydent Kaczyński sfotografowani razem przy okazji innego oficjalnego lotu Air Force 101. Rosyjski raport z katastrofy stwierdza, że pilot łatwo pozwalał prezydentowi wpływać na siebie.
Prezydent i lekko wstawiony generał zmusili pilota w zeszłym roku w Smoleńsku, aby uderzył w ziemię razem z polską elitą władzy na pokładzie.
Tekst: Hakon Bonafede
Gęsta mgła, lotnisko wojskowe z niekompletnym wyposażeniem jeśli chodzi o przyrządy niezbędne do lądowania, a na nim dodatkowo niedoświadczona i źle przeszkolona załoga – takie były warunki niezwykle ryzykownego lądowania dla polskiego samolotu prezydenckiego, który 10 kwietnia w zeszłym roku leciał z Warszawy do Smoleńska na zachodzie Rosji.
Jednak decydującym czynnikiem powodującym katastrofę, w której zginęło wszystkie 96 osób znajdujących się na pokładzie, była niezłomna wola kapitana samolotu, aby niezależnie od możliwych konsekwencji wylądować - mimo mgły i z pominięciem wszystkich zasad bezpieczeństwa.

Wyprawa pojednania

Prezydent Polski Lech Kaczynski należał do grupy przywódców państw posiadających własną jednostkę „Air Force One”. Samolot prezydencki, Tupolew 154 M, z sygnałem wywoławczym Polish Air Force 101, był po kapitalnym remoncie, miał kokpit wyposażony w instrumenty elektroniczne odpowiadające zachodnim standardom i luksusowe urządzenie kabiny dla VIP-ów – z mahoniowymi stolikami i głębokimi skórzanymi fotelami dla pasażerów.
W ten wiosenny dzień samolot prezydencki miał przewieźć oficjalną polską delegację jadąca do Rosji na obchody 70-lecia zbrodni, jaka dokonała się w lesie katyńskim, kiedy to na rozkaz Józefa Stalina dokonano masowego zabójstwa prawie 22 000 oficerów i cywilów po inwazji na Polskę w roku 1940.

Strona 6 i 7:

Podpisy pod zdjęciami:

Lekko wstawiony:Zamiast zapobiec niebezpiecznej sytuacji, naczelny dowódca sił powietrznych generał Andrzej Błasik wisiał nad głowami pilotów do samego końca. Obdukcja wykazała, że miał we krwi 0,6 promila alkoholu.
Kapitan:Jak na szefa prezydenckiego samolotu, Arkadiusz Protasiuk był młody i niedoświadczony.
Wrak:Korpus samolotu został zrekonstruowany w oparciu o części wraku. Straszliwe siły działające podczas zderzenia z ziemią nie dawały żadnych szans na przeżycie.
Załoga:Załogę stanowiło 7 osób z 96, które zginęły.
Uderzył w drzewa:Miejsce złamania brzozy, którą ściął lot, znajduje się zaledwie 6 metrów ponad ziemią. Górna część lewego skrzydła została znaleziona kilkaset metrów od miejsca katastrofy.
Nietknięta skrzynka zapisu lotu:Zarówno zapis lotu, jak i rejestrator rozmów były nieuszkodzone. Na podstawie zawartych w nich danych dokonano szczegółowej rekonstrukcji katastrofy.
Zniszczenia:Samolot w chwili zetknięcia z ziemią został totalnie zniszczony. Na zdjęciu resztki kokpitu i przedniego koła.

Na czerwonym tle:

Raport z katastrofy:Po wypadku prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powołał specjalną komisję do zbadania przyczyn katastrofy, nie bez znaczenia było również zaprzeczenie spekulacjom, jakoby katastrofa została przez Rosję zaplanowana. W badaniach brali udział również przedstawiciele amerykańskich i polskich sił powietrznych.
Według raportu główną przyczyną katastrofy była decyzja załogi o lądowaniu na lotnisku w warunkach poniżej minimalnej widoczności. Ponadto lądowanie nie zostało przerwane po przekroczeniu przez samolot wysokości minimalnej, nikt nie zareagował również na ostrzeżenia systemu radarowego o zbliżaniu się do ziemi.
Brak doświadczenia kapitana w lądowaniu przy złej widoczności, obecność w kokpicie generała Blasika oraz członków sztabu prezydenckiego, również zostały wskazane jako potencjalne przyczyny, które mogły nałożyć na pilota większą presję, niż był on w stanie wytrzymać.

Zródło: mak.ru

kontynuacja z poprzedniej strony

Polsko-rosyjskie obchody miały symbolizować pokój pomiędzy obydwoma państwami. Na pokładzie oprócz prezydenta znajdowali się wszyscy przedstawiciele i dowódcy obrony, członkowie rządu oraz rodziny ofiar katyńskich.

Autorytarny pasażer

Wśród pilotów szwadronu VIP-owskiego w polskich siłach powietrznych prezydent Kaczyński miał opinię wymagającego pasażera.
Kapitan Arkadiusz Protasiuk (35) oraz drugi pilot Robert Grzywna (36) doskonale pamiętali lot sprzed dwóch lat, gdy pełnili funkcję odpowiednio drugiego pilota i nawigatora. Tuż przed odlotem prezydent zarządził lot do nowego miejsca przeznaczenia, decyzję tę zmienił ponownie już po tym, jak samolot znalazł się w powietrzu.
W prezydenckim samolocie brakowało zarówno mapy lotu, jak i planu lotu dla nowego miejsca lądowania, i kapitan odmówił lądowania ze względów bezpieczeństwa. Został później oskarżony o odmowę wykonania rozkazu, ale został uniewinniony przez prokuratora generalnego. Jednak już nigdy nie pozwolono mu latać z prezydentem. Poleciał z polskim premierem do Smoleńska trzy dni wcześniej, został jednak skreślony z listy załogi feralnego lotu.
Jak na załogę samolotu prezydenckiego załoga była zaskakująco niedoświadczona i mało zgrana. Protasiuk również od prawie pół roku nie przeprowadził żadnego szkoleniowego lądowania według wskazań instrumentów i przy złej widoczności. Przed opóźnionym startem nie pobrali informacji o pogodzie panującej w Smoleńsku. W miarę zbliżania się do celu okazywało się jednak, że pogoda jest zła, a mgła coraz bardziej gęstnieje.

Mgła

Na nagraniu z rejestratora rozmów, jakie władze rosyjskie opublikowały ostatnio razem z raportem z katastrofy, słychać jak kontrolerzy lotu w Smoleńsku mówią, że jest mgła i są pytani, na jakie alternatywne lotnisko można odlecieć.
Jednocześnie załoga kontaktuje się z samolotem, który z polską delegacją prasową na pokładzie wylądował pół godziny wcześniej. Z ziemi otrzymują informację, że „pogoda jest naprawdę zasrana z 50 metrami widoku i że mieli szczęście lądując w ostatniej chwili”.
Kula w żołądku Protasiuka zaczyna się powiększać. Prasa i komitet powitalny stały już w oczekiwaniu na ziemi. Jeśli nie wylądują, cała ceremonia będzie musiała prawdopodobnie zostać odwołana.
Nad jego głową wisi sam szef obrony powietrznej, generał Błasik, oczekujący, że piloci rozwiążą jakoś problem. Późniejsza obdukcja wykazała, że generał miał 0,6 promila zawartości alkoholu we krwi. Raport z katastrofy stwierdza wyraźnie, że w momencie katastrofy generał nadal stał przy fotelu kapitana.
Teraz stwierdzono, że szef protokołu prezydenckiego również był w kokpicie i prosił o podanie stanu spraw w imieniu zniecierpliwionego prezydenta.

„Podejście próbne”

Kapitan Protasiuk wie dwie rzeczy:że lądowanie na źle wyposażonym lotnisku w obecnych warunkach pogodowych jest śmiertelnie niebezpieczne. I że jedyne, co może być gorsze, to nieudane lądowanie z prezydentem i jego ludźmi w Smoleńsku.
Przez radio zgłasza do wieży kontrolnej, że chce zrobić „podejście próbne”. Dostaje na to zgodę wraz z informacją, że ma przerwać, jeśli z wysokości 100 metrów nie będzie widział ziemi.
W chwili, gdy samolot wchodzi w manewr lądowania, nawigator mówi: - On (prezydent) dostanie szału, jeśli...
Dwie minuty później po raz pierwszy włącza się alarm ostrzegający o zbliżaniu się ziemi. Stare wojskowe lotnisko nie posiada systemu lądowania według instrumentów, korzysta jedynie z dwóch radiolatarni oraz radaru naprowadzającego, które dają znacznie mniej precyzyjny obraz sytuacji.

Strona 8:

Podpisy pod zdjęciami:

Smutek:Samolot przeleciał tuż nad tą drogą na moment przed uderzeniem w ziemię. Miejsce zmieniło się natychmiast w miejsce pamięci ofiar.
Śmiertelna walka:Kopia strony z rosyjskiego raportu pokazuje ostatnie sekundy lotu. Zaznaczone zostały ślady na drzewach przed miejscem, gdzie samolot zderzył się z ziemią oraz sztuczny horyzont, pokazujący odwrócenie samolotu.

Na czerwonym tle:

Wcześniejsze wypadki lotnicze z udziałem polskich głów państwa:1943: szef polskiego rządu na uchodźstwie, generał Władyslaw Sikorski, został zabity gdy jego samolot, bombowiec Liberator, spadł do morza tuż po starcie z Gibraltaru. Przeżył jedynie polski pilot.
2003: Polski premier Leszek Miller złamał kręgosłup, gdy helikopter Mi8 wykonał częściowo kontrolowaną próbę lądowania awaryjnego w lesie pod Warszawą. Z helikoptera został wyłącznie wrak, a 14 z 15 osób na pokładzie odniosło rany. Wypadek spowodowany był oblodzeniem.
kontynuacja z poprzedniej strony:
Raport z katastrofy zawiera konkluzję, że pilot mógł zaplanować zejście całkiem nisko do momentu, kiedy ujrzy ziemię niezależnie od wysokości, a następnie miał zamiar podążać za nią wzrokiem aż do momentu, gdy dojrzy pas startowy, co oznaczało ogromne ryzyko. Ta chęć podjęcia ryzyka oraz kilka poważnych błędów pilotażowych popełnionych w ostatnich minutach przypieczętowały los samolotu.

Widzenie tunelowe

Podczas końcówki podejścia, około 10 km od pasa startowego, kapitan zauważa, że mają za dużą wysokość. Przestawia ciąg w pozycję neutralną i zaczyna schodzenie w tempie ośmiu metrów na sekundę, dwa razy szybciej niż normalnie. Prędkość również znacznie przekracza zwykłą.
W celu wyciszenia systemu ostrzegania przed zbliżaniem się ziemi, wskaźnik wysokości zostaje ustawiony w taki sposób, aby pokazywał 170 metrów za dużo. Lot w dół jest kontynuowany.
Na wysokości 300 metrów nawigator zaczyna wykrzykiwać wysokość podawaną przez urządzenie radarowe. Ale to, o czym nie wie, to fakt, że pas startowy położony jest na końcu górnej krawędzi doliny, w której właśnie znajduje się samolot.
Na wysokości 200 metrów silniki nadal pracują w ciągu neutralnym. „Point of no return” jest już niebezpiecznie blisko, bo tempo pracy turbin jest takie, że potrzebowaliby bardzo długiego czasu na ponowne wzbicie się w górę, gdyby okazało się to konieczne.
Jednak Protasiuk został prawdopodobnie w tym momencie dotknięty widzeniem tunelowym. Docierają do niego tylko fragmenty tego, co dzieje się w kokpicie, nie przyswaja też sygnałów o niebezpieczeństwie wysyłanych przez instrumenty. Od chwili wysunięcia podwozia nie odezwał się ani słowem, patrzy jedynie w gęstą mgłę w desperackim poszukiwaniu ziemi.
180 metrów. Wysokość minimalna została przekroczona. System ostrzegania alarmuje znów: Terrain ahead!A jednak samolot nadal obniża lot.
100 metrów. W sekundę później system ostrzegania wzywa: Pull up – pull up!i tak będzie już do końca lotu. Oznacza to, że zderzenie z ziemią jest tuż-tuż. Dopiero na 60 metrach drugi pilot woła, że muszą przerwać manewr i uciekać. Ale to tylko taka połowiczna próba, a siła ciągu maszyny nie jest dostatecznie duża, aby wyłączyć autopilota.
To była ostatnia możliwość, aby uratować samolot.

Uderzenie w drzewa

Na wysokości 50 metrów również radar na lotnisku zauważył, co za chwilę się zdarzy. Kontrolerzy wykrzykują ostrzeżenia. Dopiero, gdy samolot uderza w szczyt 20-metrowej brzozy, Protasiuk rozumie, jak nisko się znalazł, ale wtedy jest już za późno. Z powodu pochyłości terenu znajdują się tak naprawdę 15 metrów poniżejwysokości pasa startowego.
Przez ostatnie sekundy, kiedy samolot z prędkością 300 km / na godzinę przedziera się przez las, wszystko dzieje się bardzo szybko.
Na taśmie rejestrującej dźwięki w czasie lotu słychać już trzaski drzew łamanych przez korpus samolotu.
Protasiuk w całkowitej panice próbuje za wszelką cenę poderwać samolot. Ale jest już za późno. Lewe skrzydło uderza w pień brzozy tak nisko, że ostatnie sześć metrów skrzydła razem ze stabilizatorem zostaje wyrwane.
To z kolei powoduje, że cały samolot w niekontrolowany sposób toczy się w lewą stronę. W chwili, gdy samolot pasażerski tuż nad ziemią staje w pozycji świecy, kokpit wypełnia się przeciągłymi krzykami przerażenia, a potem słychać słowo „kurwa!”. W tym miejscu kończy się nagranie dźwiękowe.
Skrzydło uderza w ziemię, potem dziób również i siła tego uderzenia o ziemię jest tak wielka, że nikt nie ma szans przeżyć. W lesie w pobliżu Katynia kolejna polska tragedia stała się faktem, zaledwie 200 metrów od pasa startowego.

hakon.bonafede@egmonthm.no

Przypominamy o wyroku Sądu :

 

Sąd Apelacyjny w Warszawie (syg. akt I ACz 1602/10). 

– Pozew przeciwko osobie podającej takie nieprawdziwe informacje może być wytoczony w państwie, w którym były one rozpowszechniane i w którym doszło do naruszenia czyichś dóbr osobistych – uzasadniał sędzia Roman Dziczek.

Wyrok jest przełomowy, bo do tej pory polskie sądy uznawały, że nie będą rozpoznawać spraw dotyczących publikacji w zagranicznych mediach czy wypowiedzi, które miały miejsce poza granicami naszego kraju.

Sąd apelacyjny uznał także, że nie jest ważne miejsce ukazania się publikacji lub nadawania audycji radiowej czy telewizyjnej. Wystarczy udowodnić, że sformułowanie było rozpowszechniane również na terenie Polski (co często ma miejsce np. poprzez Internet). W praktyce oznacza to, że przed polskie sądy będzie można pozywać nie tylko firmy, które tak jak Axel Springer prowadzą u nas interesy, ale również te, które w Polsce nie mają przedstawicielstw.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/92106,564969.html

 

 

Będziemy monitorowali sprawę do jej wyjaśnienia i satysfakcjonującego nas zakończenia.

Z poważaniem

Prezes Zarządu

Elżbieta Szmidt

Etykietowanie:

30 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

2. Twoja wiadomość Do: The

Twoja wiadomość

Do: The Embassy of Poland in Oslo
Temat: Wniosek o udzielenie informacji publicznej - publikacja w norweskim "Vi menn"
Wysłano: 30 marca 2011 23:52:23 (UTC+01:00) Sarajewo, Skopie, Warszawa, Zagrzeb

została przeczytana o godzinie 31 marca 2011 08:36:45 (UTC+01:00) Sarajewo, Skopie, Warszawa, Zagrzeb.

Twoja wiadomość

Do: Rzecznik Prasowy MSZ
Temat: Wniosek o udzielenie informacji publicznej - publikacja w norweskim "Vi menn"
Wysłano: 30 marca 2011 23:52:23 (UTC+01:00) Sarajewo, Skopie, Warszawa, Zagrzeb

została przeczytana o godzinie 31 marca 2011 09:39:27 (UTC+01:00) Sarajewo, Skopie, Warszawa, Zagrzeb.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika spiskowy

3. @ Maryla

a my tu szukamy prawnika.
Na prosbe osob, ktore poczuly sie szkalowane.

Jan Paweł II: "ja codziennie dziękuję Bogu, że w Polsce jest takie radio, że jest Radio Maryja".

avatar użytkownika spiskowy

4. @ Maryla

No i ogolnie super!
Poki zyjemy nie damy sie no nie?

Jan Paweł II: "ja codziennie dziękuję Bogu, że w Polsce jest takie radio, że jest Radio Maryja".

avatar użytkownika Maryla

5. @spiskowy

nie damy się ! W końcu mamy przodków , którzy nie dali się najezdcom i siepaczom, to my z gryzipiórkami i hienami sobie nie poradzimy?

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

6. odpowiedzi wciąż nie ma

"Mam wrażenie, że to Klich podyktował raport Rosjanom"

21:22

WDOWA PO GEN. ANDRZEJU BŁASIKU BRONI MĘŻA

"Mam wrażenie, że to Klich podyktował raport Rosjanom"

Pan
Edmund Klich nie może zrozumieć, że mój mąż był innym, nowoczesnym
dowódcą. Jakim prawem wypowiada się zaraz po katastrofie,...czytaj dalej »

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

7. Ewa Błasik: to haniebne

Ewa Błasik: to haniebne kłamstwo

Ja nie czuję, że minął rok. Dla mnie w sercu i
w myślach ciągle jest 10 kwietnia 2010 roku. Wszyscy starają się, abym
nie miała spokoju i możliwości przejścia tej żałoby. Dziennikarze,
pseudoeksperci, a przede wszystkim Rosjanie - wszyscy uparli się, aby
zrobić winnym tej katastrofy mojego męża - mówiła Ewa Błasik, wdowa po
generale Andrzeju Błasiku w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na antenie
TVN24. - Mówienie, że mój mąż pił alkohol, to haniebne kłamstwo -
dodała.

Ewa Błasik wypowiadała się na temat doniesień, wynikających z raportu
MAK, że jej mąż był obecny w kabinie samolotu Tu-154, wywierał naciski
na pilotów, a wcześniej pił alkohol. - Mój mąż został pohańbiony, cały
świat o tym wie, jaki raport został przedstawiony. Ja ostatkiem sił
bronię jego honoru - powiedziała Ewa Błasik.

Zapytana, dlaczego nie pojawi się na lotnisku podczas obchodów rocznicy,
powiedziała, że to miejsce kojarzy jej się tylko z jednym wielkim,
perfidnym kłamstwem. A ona sama chce w tym dniu być jak najbliżej męża,
czyli przy jego grobie.

- Bo każdy ma prawo odczuwać ból i być tam, gdzie akurat w tym dniu potrzebuje być - stwierdziła.

- Nie jestem w stanie spojrzeć w oczy rodzinom ofiar, mają prawo myśleć,
że mój mąż był szaleńcem pod wpływem alkoholu. Jestem sama z tym
wszystkim, to oszczerstwa i pomówienia. Czuję się oszukana. Liczyłam, że
pan prezydent szybko zareaguje na takie doniesienia. Znał polskich
generałów i wie, że niemożliwe jest, aby polscy generałowie pili
alkohol. Z całą pewnością nie było tam żadnego alkoholu - mówiła Ewa
Błasik.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

8. Pro Patria Mori

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

9. Szanowna Pani,

Szanowna Pani,

Dziękując za zapytanie uprzejmie informujemy, iż w związku z publikacją w norweskim tygodniku dla mężczyzn „Vi Menn” (nr 11/2011) pod tytułem „Piloten ble presset til å fly i døden” dotyczącą katastrofy samolotu prezydenckiego w Smoleńsku autorstwa p. Hakon Bonafede, Ambasador RP w Oslo, p. Wojciech Kolańczyk wystosował w dniu 29 marca br. do redaktora naczelnego pisma, p. Axela Walo list interwencyjny (jego treść w załączniku). W sprawie ww. publikacji interweniowała również norweska Polonia.

z wyrazami szacunku,

Biuro Rzecznika Prasowego

Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa

Telefon: +48 22 523 8488

Faks: +48 22 523 9099

www.msz.gov.pl

www.poland.gov.pl

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

10. Oslo, 29th March

Oslo, 29th March 2011

Mr Håkon Bonafede
Vi Menn
0441 Oslo

Attention: Mr Axel Walø

Dear Mr Håkon Bonafede,

We are contacting you and the magazine in referance to the article „Piloten ble presset til å fly i døden”, that has been published in ”Vi Menn” no. 11/2011.

The article has caused a lot of controversy among Polish readers living in Norway and reading Norwegian media. It has resulted with Embassy being informed about your publication. Based on reading your article, we would like to point out that the article does not comply with the rule of thorough analysis of all the information.

We respect the freedom of speech and interpretation, right to the personal opinion on presented facts. Though we believe that journalists have responsibility to give their readers as correct and thorough as possible information on every topic, so as to avoid misunderstandings or accusations of manipulating the facts. This broad and objective picture is missing in the article, since it presents the whole story from one perspective only – as it is presented and interpreted by the report of the Russian Investigating Commission (the one source of the information is explicitly named in the article). For the reader who relies only on the ”Vi menn” magazine as the source of his knolwedge, the picture is totally blurred, as the important fact is missing. The reader is not informed by your article that the Russian report has been questioned by the Polish side. The Polish administration has accused the report of not being complete and send a list of remarks. Now the further work is in progress both on Polish and Russian side to fill in the gaps of the Russian report and clarify the issues that are still not clear. The further investigation cooperation between Poland and Russia is being carried on on the basis of the Chicago Convention. The aim is to create a common report that will give all answers to the question what happened on 10 April 2010. The Polish authorities would like to have a complete report, that will leave no further questions or doubts concerning the catastrophe.

Unless you plan to prepare another article on the Smolensk tragedy in the future, where the final reports findings will be presented, we would like to ask the magazine for making a note in one of the next issues, explaining additional information named in our letter (with reference to the Polish reservations to the MAK report, the further Polish-Russian investigation and expectations to have satisfactory and complete report soon published), that were unfortunately missing in your article.

We believe this is fair also towards your readers that were deprived of complete information on the issue. The Embassy is open to support you with thorough information on the issue, if needed.

We would appreciate your reply and information on how ”Vi menn” will proceed with our suggestions.

Your sincerely,

Wojciech L. Kolańczyk

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika spiskowy

11. @ MAryla

Ludzie walcza, walcza, walcza.
A panstwo robi ustawy sprzedajace ludzi.

Co z nami jest?

Na marginesie.
Niedlugo jade do was.
Chowajta sie.

Jan Paweł II: "ja codziennie dziękuję Bogu, że w Polsce jest takie radio, że jest Radio Maryja".

avatar użytkownika Maryla

12. @spiskowy

ludzie walczą i nie odpuszczą. Cały czas pisze - twórzmy dokumenty. Nie słowa ulotne na forach - OFICJALNE LISTY - i wymuszać odpowiedzi.

Dzisiejsza odpowiedź jest po moim trzecim monicie do MSZ:

Wniosek o udzielenie informacji publicznej - po raz trzeci - wniosek bez odpowiedzi

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl Olsztyn , 12 kwietnia 2011 r.

11-041 Olsztyn

Rzędziana 32

Minister Spraw Zagranicznych

Pan Radosław Sikorski

Biuro Rzecznika Prasowego MSZ
rzecznik@msz.gov.pl

Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny RP w Królestwie Norwegii
i Republice Islandii

Pan Wojciech Ludwik Kolańczyk

OLAV KYRRES PLASS 1

0244 OSLO

TEL: (0047) 24 110 850

Wniosek o udzielenie informacji publicznej

Działając w imieniu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl z siedzibą w Olsztynie, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198), wnoszę o udostępnienie informacji publicznej , czy po naszym piśmie z dnia 30 marca 2011 r. zostały przez Ambasadę i Ministerstwo podjęte działania w związku ze skandaliczną publikacją w norweskim tygodniku dla mężczyzn 'Vi menn". Wdowa po generale Ewa Błasik, ma nasze, Polaków wsparcie w samotnej walce o honor polskiego i natowskiego generała. Oczekujemy na podjęcie pilnej interwencji od polskiej dyplomacji.

Nie jest w porządku, gdy państwo milczy, kiedy Rosja od roku opluwa generałów Rzeczypospolitej. Jak bardzo to boli, doświadcza każdego dnia żona dowódcy Sił Powietrznych RP poległego pod Smoleńskiem. - Ostatnie miesiące odkłamywania i troski o honor i godność gen. Andrzeja Błasika spoczęły na jednej osobie. Żona dźwiga ten ciężar - powiedział ks. Ryszard Woźniak podczas Mszy Świętej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej.
To nie może być samotna walka
W podobnym tonie wypowiadał się w czasie homilii ks. Ryszard Woźniak, dyrektor Szkół Salezjańskich w Mińsku Mazowieckim. Duchowny zaakcentował fakt, że żona gen. Andrzeja Błasika jest w znacznym stopniu osamotniona w walce o obronę jego honoru.
- Jeśli Ojczyzna nie pamięta i nie troszczy się o swoich synów, którzy jej poświęcili życie, jeśli Ojczyzna oczernia, to gdzie w tym wszystkim my jesteśmy, gdzie jest nasze chrześcijaństwo, gdzie jest honor żołnierza, gdzie jest walka o godność i o honor mojego dowódcy, gdzie jest walka o honor zwierzchnika Sił Zbrojnych, jakim jest prezydent? Co się z nami stało? - pytał kapłan.
Duchowny podkreślił, że ci, którzy przeciw tej sytuacji szerzenia zła i kłamstwa nie protestują, są w jakimś sensie współwinni tego, co się dzieje w Polsce po katastrofie tupolewa. Podkreślił, że nie można iść na polityczne układy, zgadzając się na oczernianie w mediach poszczególnych członków delegacji, która udawała się na uroczystości do Katynia. To nie jest postawa chrześcijańska. - Nie można siać nienawiści, a później mówić: "Ja tego nie chciałem". Nie można kłamać i mówić, że to prawda. Troska o najwyższe władze państwowe, swoich dowódców i walka o ich godność jest troską o nas wszystkich - dodał kapłan.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110412&typ=po&id=po06.txt

Będziemy monitorowali sprawę do jej wyjaśnienia i satysfakcjonującego zakończenia.

Z poważaniem

Prezes Zarządu

Elżbieta Szmidt

---------------------------------------------------------------------------

Zbieramy sie, na razie w małych, rozproszonych środowiskach, ale już sie policzyliśmy, lawina ruszyła. Każdy kamień w tej lawinie jest cenny.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

13. czas się upomnieć o odpowiedź od ambasady - co uzyskała

na razie ze strony pomniksmoleński.pl
http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=253


Poniżej informacja o wystawie oraz zdjęcia, które otrzymaliśmy dzięki uprzejmości p. Ewy Błasik (dziękujemy i pozdrawiamy).
24.05.2011r.



10
maja w Białej Podlaskiej w galerii przy ul. Warszawskiej została
otwarta wystawa poświęcona pamięci generała Andrzeja Błasika i
stewardessy Barbary Maciejczyk.



Na wystawie prezentowane są pamiątki z życia i kariery zawodowej ofiar
katastrofy związanych z tym miastem. Wśród eksponatów znajdują się
mundury śp. gen. Andrzeja Błasika w tym ten, który miał na sobie w
chwili katastrofy. Wystawę można zwiedzać do 31 maja.























Poniżej wywiad z p. Ewą Błasik jaki przeprowadził z okazji wystawy Dziennik Wschodni:



Link



Kilka innych zdjęć:



Link

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

14. maile wysłane

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl Olsztyn , 27 maja 2011 r.

11-041 Olsztyn

Rzędziana 32

Minister Spraw Zagranicznych

Pan Radosław Sikorski

Biuro Rzecznika Prasowego MSZ
rzecznik@msz.gov.pl

Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny RP w Królestwie Norwegii
i Republice Islandii

Pan Wojciech Ludwik Kolańczyk

OLAV KYRRES PLASS 1

0244 OSLO

TEL: (0047) 24 110 850

FAX: (0047) 22 444 839

E-MAIL: oslo.info@msz.gov.pl

Wniosek o udzielenie informacji publicznej

Działając w imieniu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl z siedzibą w Olsztynie, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198), wnoszę o udostępnienie informacji publicznej w sprawie skandalicznej publikacji w norweskim tygodniku dla mężczyzn 'Vi menn" godzącym w dobre imię polskiego generała Andrzeja Błasika.

W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji w sprawie - nasz list z dnia 30 marca 2011 r. oraz odpowiedź z Biura Rzecznika Prasowego Ministerstwo Spraw Zagranicznych z dnia 14.04.2011 r., w którym zostaliśmy poinformowani , że Ambasador RP w Oslo, p. Wojciech Kolańczyk wystosował w dniu 29 marca br. do redaktora naczelnego pisma, p. Axela Walo list interwencyjny, wnosimy o udzielenie informacji publicznej o uzyskanej przez Ambasadora odpowiedzi na list i podjętych działaniach w sprawie.

Będziemy monitorowali sprawę do jej wyjaśnienia i satysfakcjonującego nas zakończenia.

Z poważaniem

Prezes Zarządu

Elżbieta Szmidt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

15. Z Chicago na Powązki

Nasz Dziennik, 2011-05-30

"Generałowi pilotowi Andrzejowi Błasikowi - Komentatorzy" - taki napis
znalazł się na szarfie wpiętej w wieniec, który grupa blogerów złożyła wczoraj
na grobie dowódcy Sił Powietrznych. Na uroczystość przyjechało kilkadziesiąt
osób. Nawet z zagranicy.




Wczoraj w południe na wojskowych Powązkach zebrała się całkiem pokaźna grupa
osób, które odpowiedziały na apel blogera "Rossonero", organizatora akcji
"Wieniec dla Generała". To wyraz solidarności blogerów i komentatorów ze
szkalowaną przez Rosjan załogą Tu-154M i gen. Błasikiem. - Zebraliśmy się tutaj,
by uczcić pamięć generała Andrzeja Błasika, która po 10 kwietnia 2010 roku
została bardzo mocno nadszarpnięta. Państwo polskie, wojsko polskie, nie
potrafiło obronić go przed kłamliwymi zarzutami, podczas gdy Rosjanie swoich
kontrolerów potrafią bronić jak lwy. To, że tutaj się zebraliśmy, jest wyrazem
buntu i jednocześnie niezgody na to, jak została potraktowana cała załoga
tupolewa, a zatem i całe Siły Powietrzne Rzeczypospolitej Polskiej - mówił
bloger "Rossonero". - Rodziny pilotów i wszystkich ofiar pragniemy zapewnić, że
na tyle, na ile możemy, będziemy je wspierać i dążyć do prawdy - dodał. Po
złożeniu kwiatów i zapaleniu zniczy odśpiewano hymn państwowy, a później pieśń
"Śpij, kolego", przy akompaniamencie trzech trębaczy. Oficjalnie zaproszony był
tylko jeden, pan Ryszard Sygnarek. Bez wahania zgodził się zagrać na trąbce nad
mogiłą gen. Błasika, mimo że miał zaplanowany w tym czasie inny występ.
Przełożył go jednak, bo jak powiedział "Naszemu Dziennikowi", przyszedł tu z
potrzeby serca. Miłym zaskoczeniem dla organizatorów uroczystości była obecność
dwóch innych trębaczy z Orkiestry Koncertowej "Victoria" z parafii Matki Bożej
Zwycięskiej z Warszawy-Rembertowa, którzy przyszli niezapowiedziani. Jak się
okazało, przysłał ich proboszcz ks. prałat Edward Żmijewski, który przeczytał w
"Naszym Dzienniku", że organizatorzy poszukują na niedzielne uroczystości na
Powązkach trębacza.

Wśród osób, które przyjechały wczoraj na Powązki, byli także Polacy z zagranicy.
Jedna z kobiet włożyła w wieniec na grobie generała małą amerykańską flagę,
uklękła przed grobem, ucałowała płytę i długo się modliła. Maria Dworak, bo o
niej mowa, na stałe mieszka w Chicago, a informację o uroczystościach na
Powązkach znalazła w "Naszym Dzienniku". Jak zaznacza, jest córką piłsudczyka,
mieszkającą w Stanach Zjednoczonych od 40 lat, i stałą czytelniczką "Naszego
Dziennika", który - jak mówi - "dokarmia jej polskość na obczyźnie". Poprosiła
rodzinę, by specjalnie przyjechali na tę uroczystość. - Przywiozłam generałowi
Błasikowi małą flagę amerykańską, bo był przecież generałem NATO; z USA był
związany także nasz Wojciech Seweryn, który wybudował w Chicago pomnik katyński.
Obydwaj przelali krew. Jestem przerażona tym praniem mózgów po katastrofie
smoleńskiej, zacieraniem prawdy o właściwych przyczynach katastrofy -
podkreśliła pani Maria.

Na koniec uczestnicy uroczystości złożyli po jednym kwiecie na każdej z mogił
ofiar katastrofy smoleńskiej, które spoczywają na Powązkach.

 

Piotr Czartoryski-Sziler


http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=112045

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

16. Polskie F-16 latają dzięki mojemu Ojcu

Nasz Dziennik, 2011-05-30

Z Michałem Błasikiem, synem gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił
Powietrznych RP, który zginął w katastrofie rządowego Tu-154M niedaleko Katynia,
rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler




Co skłoniło Pana do spotkania z prezydentem Stanów Zjednoczonych w katedrze
polowej?


- Ambasada USA zaprosiła naszą rodzinę na spotkanie z prezydentem Obamą. Moja
mama bardzo chciała, abym to ja reprezentował naszą rodzinę na tym spotkaniu.
Powiedziała: "Będziesz miał kiedyś co opowiadać swoim dzieciom". Amerykanie jak
zawsze, a po katastrofie szczególnie, otaczają naszą rodzinę życzliwością,
troską i zrozumieniem. Ciągle pamiętają o trudzie, ogromie pracy i sercu, jakie
włożył mój tata w dostosowanie Sił Powietrznych do struktur NATO. Doskonale
wiedzą i pamiętają, że to mój tata był liderem we wprowadzaniu polskich Sił
Powietrznych do grona najnowocześniejszych w Europie. To on przecierał szlaki i
budował pierwsze hangary pod samolot wielozadaniowy F-16. Po wstąpieniu Polski
do NATO to on był dowódcą największych i najpoważniejszych natowskich ćwiczeń w
naszym kraju. Polskie Siły Powietrzne pod jego dowództwem zawsze były najwyżej
oceniane przez natowskich generałów. Amerykanie doskonale pamiętają, że to mój
tata wdrożył samolot F-16, wprowadził system szkolenia lotniczego obowiązującego
w strukturach NATO i zdynamizował współpracę zagraniczną. Jak mówią polscy
generałowie, to mój tata, gen. Błasik, poprzez swoją heroiczną pracę i
niesamowity entuzjazm zmienił polskie lotnictwo.



O czym rozmawiał Pan z Obamą?

- Zarówno dla mnie, jak i całej mojej rodziny spotkanie z prezydentem Stanów
Zjednoczonych to była bardzo ważna i wymowna chwila. Właśnie w katedrze Wojska
Polskiego mój tata często uczestniczył we Mszach Świętych z różnych okazji.
Tutaj jest Kaplica Lotników i Kaplica Katyńska, w której umieszczono tablicę z
nazwiskami ofiar katastrofy smoleńskiej. W tej katedrze sprawowana była także
Msza św. żałobna w dniu pogrzebu mojego taty. Cieszę się, że właśnie w tej
świątyni amerykański prezydent oddał hołd wszystkim ofiarom katastrofy i między
innymi ja miałem przyjemność i zaszczyt rozmawiać z nim. Dobrze znam jego
rodzinne miasto Chicago, gdyż właśnie w tym mieście uczęszczałem do katolickiej
szkoły średniej Notre Dame. W katedrze oprócz rozmowy na temat moich studiów
zdążyłem podziękować panu prezydentowi Obamie za odznaczenie mojego taty Legią
Zasługi Stanów Zjednoczonych. Powiedziałem, że jestem dumny z osiągnięć mojego
ojca i że został on bardzo skrzywdzony po katastrofie w raporcie MAK przez
Rosjan.



Czy to prawda, że prezydent USA zapewnił Pana, że zasługi Pana ojca nie
zostaną zapomniane?


- Tak. Pan prezydent Obama powiedział mi, że ma nadzieję, iż wszystko dobrze się
skończy, że jest pełen podziwu dla dokonań mojego ojca, i obiecał mi, że jego
zasługi nie zostaną nigdy zapomniane. W czasie kiedy rosyjski MAK pod wodzą
premiera Putina i przy pomocy specjalistycznej firmy public relations w sposób
skandaliczny skompromitował mojego ojca na arenie międzynarodowej, obecny polski
prezydent nie zadał sobie trudu i nie stanął w obronie jego honoru, wzorowego
oficera Wojska Polskiego. Takie słowa wypowiedziane z ust amerykańskiego
prezydenta mają ogromne znaczenie nie tylko dla mnie, mojej rodziny, ale także
dla wszystkich Polaków w kraju i za granicą. Będę je pamiętał do końca swojego
życia.



Jakie znaczenie ma dla Pana deklaracja Obamy?

- Jestem pewny, że w żadnym cywilizowanym kraju władze państwowe nie pozwoliłyby
sobie na takie bezpodstawne zhańbienie przez obce państwo swojego nieżyjącego
żołnierza, nie mówiąc już o tak ważnym generale, jakim był mój tata w naszej
armii. W sytuacji kiedy polski prezydent i premier wierzą w haniebne oszczerstwa
głoszone przez panią gen. Tatianę Anodinę, niszczące życiowy dorobek i honor
mojego ojca, słowa wypowiedziane na polskiej ziemi przez amerykańskiego
prezydenta, zapewniające o pamięci wieloletniego wysiłku włożonego w
dostosowanie Sił Powietrznych do sprawnego funkcjonowania w strukturach Sojuszu
Północnoatlantyckiego - traktuję jako niezwykle ważne i nobilitujące.



Uważa Pan, że Amerykanie zdają sobie sprawę z faktu, jak bardzo Rosjanie
skrzywdzili Pana ojca?


- Myślę, że nikt racjonalnie myślący nie wierzy w tę prymitywną rosyjską
prowokację wymierzoną z zimną krwią w mojego niezwykle rozsądnego i honorowego
ojca. Przez całą jego wojskową służbę wszyscy go cenili, szanowali i podziwiali
w kraju i w strukturach NATO. Mój ojciec świetnie się czuł w środowisku
natowskich oficerów. Był szczęśliwy, że za jego życia ziściły się marzenia o
wolnej Polsce, że między innymi poprzez jego trud i zaangażowanie w
restrukturyzację Sił Powietrznych przejście z systemu Układu Warszawskiego w
struktury NATO zaowocowało. Tata miał doskonałe relacje ze wszystkimi dowódcami
innych państw. Najwięcej i najściślej współpracował z Amerykanami, wprowadzając
samolot F-16 i C-130. Amerykanie dobrze znali mojego tatę, jego charyzmatyczną
osobowość i szlachetność. Dlatego doskonale wiedzą, że "szaleńcowi" - jak
chcieliby widzieć tatę Rosjanie - nikt nie powierzyłby inwestycji wartej prawie
4 miliardy dolarów.



Pamięta Pan mowę pogrzebową gen. Rogera Brady'ego na Powązkach?

- Tak. Na pogrzebie mojego taty dowódca amerykańskich Sił Powietrznych w
Europie, pan gen. Roger Brady, powiedział: "Generał Andrzej Błasik był młodym
człowiekiem, o niespotykanej wizji, spójności charakteru i odwadze. Nie było
zaskoczeniem, gdy został wybrany przez wojskowe i cywilne władze Polski, by
poprowadzić wasz kraj w przestworza XXI wieku". Pan generał porównał zasługi
mojego ojca do takich wielkich naszych rodaków jak Kazimierz Pułaski i słynny
lotnik Franciszek Gabryszewski. Powiedział, że "spuścizna po gen. Andrzeju
Błasiku będzie trwać! Jego wkład w NATO, partnerstwo, które rozwijał z Siłami
Powietrznymi USA w Europie, i przyjaźnie, które zawierał i o które zabiegał,
będą się stale rozwijały". Głęboko wierzę, że nadejdzie czas, kiedy mojemu ojcu
zostaną przywrócone honor i godność.



Dziękuję za rozmowę.


http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=112044

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

17. Raport komisji Jerzego

Raport komisji Jerzego Millera nie potwierdzi tezy naciskowej - ustalił "Nasz Dziennik"

Błasik nie naciskał


FOT. R. SOBKOWICZ

Komisja
Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego badająca okoliczności
katastrofy samolotu Tu-154M zakończyła analizy i skupiła się na
redagowaniu końcowego raportu. Jest pewne, że raport Millera nie
potwierdzi kluczowej tezy rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu
Lotniczego. Chodzi o domniemane naciski na załogę wywierane przez gen.
Andrzeja Błasika.


Choć Komisja oficjalnie nie podaje terminu
zakończenia prac, niewykluczone, że dokument zostanie opublikowany
jeszcze w czerwcu, pięć miesięcy po pierwotnie wskazywanym przez rząd
terminie. - Komisja badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej zakończyła
analityczną część pracy, teraz pozostaje praca redakcyjna. Chcemy, aby
dokument był bardzo precyzyjny w swoich ustaleniach i równocześnie, aby
mógł być zrozumiały przez osoby, które nie znają się na technice
lotniczej - zapewniał minister Jerzy Miller, szef KBWLLP. Członkowie
Komisji nie chcą jednak składać żadnych deklaracji na temat terminu
zakończenia prac nad raportem końcowym. Nie komentują także doniesień o
zawartości przygotowywanego dokumentu. Powściągliwa w komentarzach jest
także Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA. - Niestety, nie mam do
przekazania państwu żadnych informacji w tym zakresie. Mogę tylko
potwierdzić, że raport jest redagowany - zaznaczyła. W ocenie ministra
Millera, proces redakcyjny jest skomplikowany, a zatem na publikację
raportu trzeba będzie jeszcze poczekać. Gotowy dokument w pierwszej
kolejności trafi do rąk premiera Donalda Tuska i to on zadecyduje, kiedy
i jaka część raportu zostanie przekazana opinii publicznej. Wcześniej
premier zapewniał, że ogłoszenie raportu zapewne nastąpi w czerwcu.
Jak
ustalił "Nasz Dziennik" w źródłach zbliżonych do Komisji, w raporcie
polskiej Komisji potwierdzenia nie znajdą ferowane przez Międzypaństwowy
Komitet Lotniczy tezy o naciskach na pilotów z gen. Andrzejem Błasikiem
na czele. Polski dokument ma podważyć także główną oś rosyjskiej
narracji na temat przyczyn katastrofy widocznej w raporcie MAK. Dokument
potwierdzi zaniechania po stronie rosyjskiej zarówno w zakresie
przygotowania lotniska, jak i samej pracy służb naziemnych. Komisja
składała też deklaracje, że podejmie starania, by wyjaśnić, co działo
się z samolotem w kluczowym momencie lotu, po wydaniu komendy
"odchodzimy".
W ocenie gen. bryg. rez. Jana Baranieckiego, byłego
zastępcy dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej, Komisja Millera
nie pokusi się o to, by raport w sprawie katastrofy miał wydźwięk
polityczny. - Znam ludzi pracujących w tej Komisji, z niektórymi
współpracowałem i cenię ich jako fachowców. To pozwala mi sądzić, że w
raporcie znajdą się tylko te sprawy, które udało się udokumentować, a
nie tzw. fakty bez pokrycia - podkreśla. W opinii gen. Baranieckiego,
płynące z raportu wnioski mogą być jednak kłopotliwe dla obecnych władz,
co może być przeszkodą w publikacji pełnego dokumentu.
O ile
ustalenia polskiej Komisji mogą okazać się cenne dla wyjaśnienia
okoliczności tragedii z 10 kwietnia 2010 roku, o tyle aktualnie
zapowiadany termin opublikowania tego dokumentu sprawia, że trudno
będzie po tak długim czasie zmienić narzucony przez Rosjan obraz
katastrofy. Jak przypomniał Jerzy Polaczek, poseł PiS, pierwotnie -
według zapewnień rządu Donalda Tuska - polski raport miał być gotowy
"niebawem" po zaprezentowaniu raportu Międzypaństwowego Komitetu
Lotniczego (MAK). Jednak przez kolejne kilka miesięcy termin ten był
konsekwentnie odsuwany w czasie. - Trzeba też pamiętać, że obecne
deklaracje ministra spraw wewnętrznych i administracji, który jest
szefem polskiej Komisji, nie mają żadnego znaczenia
prawnomiędzynarodowego. Przecież prezentowanie jakichkolwiek ustaleń
wiele miesięcy po raporcie MAK nie odwróci tego, co w opinii światowej
utrwaliło się jako przyczyny tej katastrofy - zaznaczył poseł Polaczek.
Jak zauważył, nic nie jest też w stanie zmienić faktu, że w sprawie
raportu MAK nie było po stronie polskiej energicznych działań mających
na celu uwypuklenie polskiego stanowiska w świecie, które ukazywałoby
szersze spektrum wniosków w sprawie katastrofy, niż to podane przez
Rosjan. Jak zauważył poseł, do wyjaśnienia jest też kwestia, w jakiej
formie raport polskiej Komisji zostanie upubliczniony. - Nie zdziwię
się, jeśli jakaś część polskiego raportu będzie niejawna lub opinia
publiczna otrzyma wręcz streszczenie czy też sprawozdanie z tego
dokumentu - dodał.

Marcin Austyn
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110604&typ=po&id=po05.txt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika kazef

18. To bardzo ważne słowa syna gen. Błasika:

Czy to prawda, że prezydent USA zapewnił Pana, że zasługi Pana ojca nie
zostaną zapomniane?

- Tak. Pan prezydent Obama powiedział mi, że ma nadzieję, iż wszystko dobrze się
skończy, że jest pełen podziwu dla dokonań mojego ojca, i obiecał mi, że jego
zasługi nie zostaną nigdy zapomniane. W czasie kiedy rosyjski MAK pod wodzą
premiera Putina i przy pomocy specjalistycznej firmy public relations w sposób
skandaliczny skompromitował mojego ojca na arenie międzynarodowej, obecny polski
prezydent nie zadał sobie trudu i nie stanął w obronie jego honoru, wzorowego
oficera Wojska Polskiego. Takie słowa wypowiedziane z ust amerykańskiego
prezydenta mają ogromne znaczenie nie tylko dla mnie, mojej rodziny, ale także
dla wszystkich Polaków w kraju i za granicą. Będę je pamiętał do końca swojego
życia.

avatar użytkownika Redakcja BM24

19. odpowiedź z MSZ

Szanowna Pani,

z informacji przekazanych przez Ambasadę RP w Oslo wynika, że w odpowiedzi na reakcję placówki redaktor naczelny pisma skierował do Ambasady RP list, w którym przyznał, iż rzeczywiście w artykule błędnie oparto się na jednostronnym przekazie strony rosyjskiej. Zaznaczył on również, że pismo powróci do tego tematu kiedy upubliczniony zostanie raport strony polskiej.

Z wyrazami szacunku,

Biuro Rzecznika Prasowego
Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa
Telefon: +48 22 523 9356
Faks: +48 22 523 9099
www.msz.gov.pl
www.poland.gov.pl

avatar użytkownika Maryla

20. czas na list do Ambasadora a tu dodatkowo

podeptali pamięć, zszargali mundur, napluli na godność i w nogi.


Nie będzie śledztwa w sprawie zeznań dotyczących wyssanej z palca kłótni kapitana Tu-154M z dowódcą Sił Powietrznych

Kłótnia na rękę BOR

Doniesienia
w sprawie rzekomej kłótni na Okęciu między gen. Andrzejem Błasikiem a
mjr. Arkadiuszem Protasiukiem były działaniem zmierzającym do odwrócenia
uwagi od rzeczywistych problemów - uważa pełnomocnik rodziny zmarłego w
katastrofie smoleńskiej szefa Sił Powietrznych Bartosz Kownacki.
Prokuratura stwierdza jednak, że brak podstaw do wszczęcia przeciw
komukolwiek śledztwa w sprawie składania fałszywych zeznań.

> Więcej <

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

21. pismo do Ambasady

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl    Olsztyn , 29 sierpnia 2011 r.

11-041 Olsztyn

ul. Rzędziana 32


Minister Spraw Zagranicznych

Pan Radosław Sikorski

Biuro Rzecznika Prasowego MSZ

rzecznik@msz.gov.pl

Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny RP w Królestwie Norwegii

i Republice Islandii

Pan Wojciech Ludwik Kolańczyk

OLAV KYRRES PLASS 1

0244 OSLO

TEL: (0047) 24 110 850

FAX: (0047) 22 444 839

E-MAIL: oslo.info@msz.gov.pl

Wniosek o udzielenie informacji publicznej

Działając w imieniu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl z siedzibą w
Olsztynie, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji
publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198), wnoszę
o udostępnienie informacji publicznej w sprawie skandalicznej
publikacji w norweskim tygodniku dla mężczyzn 'Vi menn" godzącym w dobre
imię polskiego generała Andrzeja Błasika.

W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji w sprawie - począwszy od naszego listu z
dnia 30 marca 2011 r. ,i ostatniej  odpowiedzi z Biura Rzecznika Prasowego
Ministerstwo Spraw Zagranicznych z dnia 05.07.2011 r., w którym
zostaliśmy poinformowani , że  redaktor naczelny pisma,
p. Axela Walo  powróci do tego tematu kiedy upubliczniony zostanie raport strony polskiej, wnosimy o udzielenie informacji
publicznej czy zostały  przez Pana Ambasadora  podjęte
działania w sprawie.

Raport został opublikowany przez rząd polski i przetłumaczony na język angielski.

Będziemy monitorowali sprawę do jej wyjaśnienia i satysfakcjonującego nas zakończenia.

Z poważaniem

Prezes Zarządu

Elżbieta Szmidt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

22. Monument dla gen. Andrzeja

Monument dla gen. Andrzeja Błasika

Wierne Wartkowice

Pierwszego
września przed Zespołem Szkół w Wartkowicach, rodzinnej miejscowości
gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął w
katastrofie smoleńskiej, odsłonięty zostanie pomnik poświęcony jemu i
pięciu innym pilotom.


Generał Andrzej Błasik związany był z
Wartkowicami od początku życia. Tu został ochrzczony w zabytkowym
kościele z początku XVIII wieku, który niedawno został przeniesiony do
Wielkopolskiego Parku Etnograficznego k. Gniezna. Tu również mieszkali
jego rodzice, którzy uczyli w miejscowej szkole. Generał zawsze pamiętał
o swojej rodzinnej miejscowości, odwiedzał ją nawet jako dowódca Sił
Powietrznych. Dziś Wartkowice chcą mu się za to odwdzięczyć. - Generał
Błasik uczęszczał do naszej szkoły. Miałam z jego rodzicami stały
kontakt, z panem Eugeniuszem Błasikiem cały czas utrzymuję dobre
relacje. Mimo że pan generał był zawsze bardzo zajęty, pamiętał o mnie, o
panu wójcie i zapraszał nas do siebie do Warszawy na różne uroczystości
związane z lotnictwem - mówi Romualda Sobczak, dyrektor Zespołu Szkół w
Wartkowicach, współorganizatorka uroczystości 1 września. Jak zaznacza,
gen. Błasik był bardzo ciepłym i skromnym człowiekiem. Zostawił po
sobie jak najlepsze wspomnienia. - Dla nas, mieszkańców Wartkowic, ataki
na gen. Błasika były bardzo bolesne, szkalujących informacji nie
braliśmy jednak do siebie, bo znaliśmy go zupełnie innego. Ten pomnik to
jest właściwie realizacja jego myśli - dodaje dyrektor szkoły. Ziemia
wartkowicka słynna była bowiem z pilotów, z których wielu poniosło
tragiczną śmierć w katastrofach lotniczych. Pamięć o tych ludziach nigdy
nie zginęła, jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Tych lotników -
spoczywających na cmentarzu parafialnym w Wartkowicach - gen. Błasik
pragnął uczcić specjalnym pomnikiem, który miał znaleźć się na terenie
gminy. Historia dopisała swój scenariusz. Tak jak życzył sobie dowódca
Sił Powietrznych, pomnik stanął w Wartkowicach. Nie jest jednak
poświęcony już tylko tym pilotom, których sam chciał upamiętnić, ale
również jemu samemu. - Pomnikiem jest samolot Iskra, stojący na
postumentach w formie dwóch biało-czerwonych kół nachodzących na siebie.
Jest tu również wapienny głaz, na którym znajduje się tablica
poświęcona pamięci lotników następującej treści: "Pamięci naszych
lotników: gen. pil. Andrzeja Błasika, mjr. pil. Bolesława Marciniaka,
por. pil. Henryka Wieczorka, ppor. pil. Marka Gawłowskiego, Józefa
Pieczewskiego, Włodzimierza Aleksandrzaka. Wartkowice 2011" - mówi
Sobczak. Samolot Iskra, dzięki zaangażowaniu samorządu gminy Wartkowice,
został przywieziony z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. -
Dostaliśmy zezwolenie Ministerstwa Obrony Narodowej na sprowadzenie tego
samolotu przez jednostkę wojskową w Łasku i jej dowództwo. W pomoc w
realizacji tego zadania włączali się emerytowani lotnicy - informuje
Anna Jagielska, sekretarz urzędu gminy w Wartkowicach.
Uroczystość
odsłonięcia pomnika połączona będzie z rozpoczęciem roku szkolnego oraz
uczczeniem żołnierzy kampanii wrześniowej 1939 roku. 1 września o godz.
10.00 w kościele parafialnym w Wartkowicach rozpocznie się uroczysta
Msza Święta, której przewodniczył będzie i homilię wygłosi ks. bp Adam
Lepa, biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej. Po Eucharystii nastąpi
złożenie wieńca przez delegację samorządu gminy pod pomnikiem
upamiętniającym poległych w II wojnie światowej, w związku z rocznicą
jej wybuchu, a następnie odsłonięcie i poświęcenie pomnika pilotów,
który stoi już przed Zespołem Szkół w Wartkowicach. Uroczystości
zakończy część artystyczna tematycznie związana z lotnictwem,
przygotowana przez uczniów Zespołu Szkół w Wartkowicach, oraz otworzenie
w tej szkole małej Izby Pamięci dotyczącej jej patrona Marszałka Józefa
Piłsudskiego oraz gen. Andrzeja Błasika. Znajdą się w niej wszystkie
pamiątki, jakie szkoła zgromadziła do tej pory po dowódcy Sił
Powietrznych. - To ważny akcent dla mieszkańców Wartkowic. Miałem
zaszczyt spotkać gen. Błasika po raz pierwszy i ostatni 8 listopada 2009
r., gdy był na uroczystości nadania imienia Marszałka Józefa
Piłsudskiego naszej szkole i odsłonięcia tablicy jemu poświęconej.
Wszystkie medialne ataki na pana generała to są rzeczy niepoważne,
szukanie dziury w całym. Według mnie, powinny skończyć się procesem
sądowym, a nie jałową dyskusją z dziennikarzami - podkreśla ks. Janusz
Szeremeta, proboszcz parafii w Wartkowicach. W uroczystościach weźmie
udział rodzina gen. Andrzeja Błasika, m.in. jego żona Ewa Błasik, która
przekaże szkole generalską czapkę męża. - Zależy mi na tym, by młode
pokolenie wiedziało, jakim człowiekiem był mój mąż. To był człowiek
wielkiej klasy, wielkiego formatu i przede wszystkim wielkiego honoru.
Takie monumenty, jak ten w Wartkowicach, miejscowości szczególnie
bliskiej mojemu mężowi, odkłamują to, co zrobili z nim Rosjanie i
polskie media - podkreśla Ewa Błasik.

Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110829&typ=po&id=po11.txt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

23. Twoja

Twoja wiadomość
Karolina.Kosinska@msz.gov.pl to kontakt

Temat: Wniosek o udzielenie informacji publicznej
Wysłano: 29 sierpnia 2011 02:21:57 (UTC+01:00) Sarajewo, Skopie, Warszawa, Zagrzeb

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

24. Krzyk pamięci Przed

Krzyk pamięci


fot. R. Sobkowicz


Przed
Zespołem Szkół w Wartkowicach, rodzinnym mieście gen. Andrzeja Błasika,
dowódcy Sił Powietrznych, który zginął w katastrofie smoleńskiej,
odsłonięto wczoraj pomnik poświęcony jemu i pięciu pilotom pochodzącym z
tego regionu. Odsłonięcia dokonała Ewa Błasik, żona generała, w asyście
członków rodzin pilotów, których upamiętnia monument.


- Ten
pomnik jest imponujący, jest krzykiem ludzi o dobrych sercach, krzykiem
pamięci, dlatego jest tak bardzo wymowny. Jest on nie tylko wyrazem
hołdu, składanego odważnym pilotom, ale też zachowaniem pamięci o nich
dla obecnego pokolenia i następnych. Jego umiejscowienie przed szkołą
stanowi akt wychowawczy, wychowuje do patriotyzmu, do miłości wobec
Ojczyzny młode pokolenia - powiedział podczas uroczystości poświęcenia
pomnika ks. bp Adam Lepa.
- Miejsce to jest szczególne, gdyż w
murach szkoły, przed którą stoi pomnik, rodziło się powołanie generała
Błasika - zaznaczył hierarcha.
Co ciekawe, idea pomnika w
Wartkowicach, który upamiętniałby tutejszych lotników, wyszła od samego
gen. Błasika. Tragiczny los sprawił, że to jego nazwisko otwiera na
monumencie listę bohaterów przestworzy. o
- Ten pomnik będzie nam
przypominał o tej katastrofie, ale jednocześnie o naszej powinności,
żeby prawdzie stało się zadość. Dziś modliliśmy się w kościele, żeby ta
prawda zwyciężyła. Mimo żalu, mimo może nawet bardzo wyraźnych
pretensji, bo przecież usiłowano zbezcześcić mundur żołnierza polskiego,
a tym samym w jakiś sposób uwłaczać Polsce, jej honorowi - zwłaszcza
teraz, w rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej - myślimy jednak o tym,
że my, Polacy, potrafimy wybaczyć wszystkim, nawet największemu wrogowi
- podkreślił ksiądz biskup Adam Lepa. Ważnym wystąpieniem podczas
wczorajszych uroczystości było przemówienie Ewy Błasik, żony generała
Andrzeja Błasika, która publicznie zapewniła, że będzie bronić honoru
swojego męża. - Pamięć niejednokrotnie domaga się materialnego
urzeczywistnienia, czego dowodem dzisiejsza uroczystość. Ale również
domaga się niejednokrotnie prawdy o danej osobie i jej dokonaniach,
często potrzeba także stanąć w obronie tej prawdy wobec nawału kłamstwa i
deptania godności kogoś, kto już sam stanąć w swej obronie nie może.
Jednocześnie tu, na tej wartkowickiej ziemi, pragnę powiedzieć, iż z
czystym sumieniem biorę na siebie odpowiedzialność za całe ostatnie 25
lat życia mojego męża w służbie dla dobra naszej ukochanej Ojczyzny:
przed Bogiem, historią i prokuraturą. Przyrzekam wam, że do końca swoich
dni będę bronić życiowego dorobku śp. generała pilota Andrzeja Błasika i
jego żołnierskiego honoru - podkreśliła pani generałowa. Jej słowa
zostały przyjęte gorącymi brawami.

Szkoła i pomnik generała
Jak
dodała Ewa Błasik, w listopadzie 2009 roku jej mąż przyjechał do tej
szkoły, aby uczestniczyć w najważniejszej dla niej chwili - nadania
imienia wielkiego patrioty, twórcy polskiej niepodległości, marszałka
Józefa Piłsudskiego. - Była to dla niego niezwykła uroczystość. Dowódca
Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej mógł złożyć hołd wielkiemu
dowódcy, marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu - mówiła Ewa Błasik. Jak
zaznaczyła, jej mąż był dumny z zaproszenia go na tę uroczystość także z
innego powodu. Wartkowice bowiem były dla niego zawsze szczególnie
ważne. Tu wciąż mieszka jego ojciec Eugeniusz, a w szkole w
Wartkowicach, do której sam uczęszczał, historii uczyła go już nieżyjąca
mama. - Szkoła ta nie tylko go ukształtowała, nauczyła marzyć i
wyposażyła w odwagę zmieniania rzeczywistości. Ta szkoła była też jego
domem, dziecięcym podwórkiem i miejscem pracy mamy, nauczycielki
historii, która uczyła go szacunku do przeszłości i przodków, którzy ją
wykuwali, oraz odpowiedzialności za przyszłość, którą należy mozolnie
budować - przypomniała Ewa Błasik. Pani generałowa przekazała wczoraj na
ręce dyrektor Zespołu Szkół w Wartkowicach Romualdy Sobczak pierwszą w
historii polskiego lotnictwa czterogwiazdkową generalską czapkę swojego
męża. Będzie ona umieszczona w szkolnej Izbie Pamięci.
Ewa Błasik
zwróciła uwagę także na fakt, że idea pomnika w Wartkowicach, który
upamiętniałby tutejszych lotników, wyszła od jej męża. Jak mówiła,
dzisiaj społeczność Wartkowic urzeczywistniła to marzenie, a tragiczny
los sprawił, że nazwisko generała pilota Andrzeja Błasika otwiera na
pomniku listę bohaterów przestworzy. Krótki życiorys pięciu pozostałych
przypomniał wójt gminy Wartkowice Piotr Kuropatwa. Porucznik Henryk
Wieczorek zginął w 1958 roku, wykonując zadania na Mig-u. Major pilot
Bolesław Marciniak zginął z kolei w 1965 roku jako pilot doświadczalny
na pobliskim Lublinku. Następny lotnik, Józef Pieczewski, poniósł śmierć
niedługo później, był szybowcowym mistrzem Polski juniorów z 1955 roku.
Najmłodszy z tego grona Włodzimierz Aleksandrzak poniósł śmierć w 1981
roku, jako uczeń liceum lotniczego w Dęblinie. Niespełna rok później
odszedł tragicznie z grona pilotów ppor. Marek Gawłowski, wykonując
zadanie na Su-7. Wszyscy oni spoczywają na miejscowym cmentarzu
parafialnym w Wartkowicach. - I wreszcie w najtragiczniejszej
katastrofie naszych dziejów tracimy 10 kwietnia 2010 roku pod
Smoleńskiem generała pilota Andrzeja Błasika. To wydarzenie było
niewątpliwie najsilniejszym bodźcem do tego, byśmy w sposób właściwy
upamiętnili naszych tragicznie zmarłych lotników. Postanowiliśmy wykonać
przedkładaną nam za życia sugestię pana generała o sprowadzeniu do
Wartkowic samolotu. O pomyśle rozmawialiśmy jeszcze na ostatnim naszym
spotkaniu, w czasie uroczystości nadania Zespołowi Szkół w Wartkowicach
imienia marszałka Józefa Piłsudskiego, kiedy to dzielił się również z
nami informacją o otrzymanym zaproszeniu do udziału w planowanych
uroczystościach katyńskich, nie przeczuwając tragedii, która może go
spotkać - podkreślił Piotr Kuropatwa.
Samolot Iskra dzięki
zaangażowaniu samorządu gminy Wartkowice i seniorów lotnictwa z oddziału
łódzkiego został przywieziony z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku.
Dowództwo Sił Powietrznych reprezentował na wczorajszych
uroczystościach płk dypl. pilot Dariusz Malinowski, dowódca 32. Bazy
Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Uroczystości uświetniła orkiestra
wojskowa z Dęblina. Odsłonięcie pomnika połączone zostało z rozpoczęciem
roku szkolnego oraz uczczeniem żołnierzy kampanii wrześniowej,
złożeniem wieńca przez delegację samorządu gminy pod pomnikiem
upamiętniającym poległych w II wojnie światowej. n

Piotr Czartoryski-Sziler,
Wartkowice

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110902&typ=po&id=po02.txt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

25. Tym, co zginęli na służbie

Tym, co zginęli na służbie

Symbol orła zrywającego się do lotu, niosącego w dziobie wieniec
zwycięstwa, niegdyś przypinany do munduru gen. Andrzeja Błasika, trafił do
kaplicy lotników w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jaworznie.

Znajdująca się w sanktuarium lotnicza nekropolia przyjęła urnę z ziemią z
cmentarzy, gdzie pochowani są polscy lotnicy walczący o wolne niebo nad Francją.
Poświęcona została również tablica upamiętniająca gen. Andrzeja Błasika, dowódcę
Sił Powietrz...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

26. po monicie odpowiedź

Rzecznik Prasowy MSZ to kontakt
show details 2:03 PM (5 minutes ago)

Szanowna Pani,

 

W odpowiedzi na Pani mail uprzejmie informujemy, że
sprawa była przedmiotem
korespondencji Pana Ambasadora Wojciecha Kolańczyka z redaktorem
naczelnym tygodnika. Redakcja  wyraziła wówczas  zainteresowanie
ustaleniami raportu końcowego w sprawie katastrofy smoleńskiej. Po
publikacji raportu Ambasada RP nawiązała ponownie kontakt z redakcją
tygodnika „Vi Menn”, przesyłając do wiadomości kopię angielskiej wersji
raportu. W odpowiedzi udzielonej 26 września 2011 r., autor artykułu
dziękują za raport  poprosił równocześnie o pomoc
we wskazaniu instytucji eksperckich zajmujących się problematyką
stosunków polsko-rosyjskich na potrzeby ewentualnego kolejnego artykułu.
W odpowiedzi na prośbę, Ambasada przekazała dane kontaktowe do PISM
oraz OSW.    

 

Z wyrazami szacunku

Biuro Rzecznika Prasowego MSZ

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

27. wrażliwość MSZ na sprawy polskie wprost porażająca !

poiwyzej odpowiedź na hańbienie polskiego munduru generała NATO, a tu proszę, zwalnianie konsul za słowa prawdy !

Konsul z ambasady RP w Oslo straciła pracę za wypowiedź, w której norweskich rzeczników praw dziecka nazwała Hitlerjugend. Ambasador postanowił, wyrzucając z pracy konsul, ułagodzić władze w Oslo.
http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/361147,polska-konsul-straci...

Konsul Adrianna Warchoł zajmowała się sprawą polskiej dziewczynki odebranej pod koniec czerwca norweskiej rodzinie zastępczej przez detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Wcześniej dziecko zostało zabrane polskiej rodzinie mieszkającej w Norwegii na skutek decyzji tamtejszych służb socjalnych zajmujących się ochroną praw dziecka.

Działania norweskich rzeczników praw dziecka polska konsul skomentowała jako "organizację działającą jak Hitlerjugend". Stwierdziła, że "Norwegowie ze względu na niż demograficzny chcą wszelkimi metodami uzupełniać braki. Urzędnicy wydają negatywne opinie o rodzinie, a potem w świetle prawa porywają dzieci".

Wypowiedź ta była cytowana przez polskie i norweskie media. Ambasador RP w Oslo przesłał do norweskich mediów oświadczenie, w którym przeprosił Norwegów za kontrowersyjną wypowiedź pani konsul.

Biuro rzecznika prasowego MSZ poinformowało PAP, że po przeanalizowaniu sprawy "mając na uwadze szczególne potrzeby służby zagranicznej", podjęło decyzję o odwołaniu z początkiem października Adrianny Warchoł ze stanowiska ds. konsularnych w Ambasadzie RP w Oslo. W ocenie MSZ, wypowiedź konsul negatywnie wpływa na wizerunek Polski. "Adrianna Warchoł zapoznała się z wypowiedzeniem stosunku pracy z powodu naruszenia obowiązków pracowniczych" - podało MSZ.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

28. kolejny list

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl Olsztyn , 17 października 2011 r.

11-041 Olsztyn

ul. Rzędziana 32

Minister Spraw Zagranicznych

Pan Radosław Sikorski

Biuro Rzecznika Prasowego MSZ

rzecznik@msz.gov.pl

Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny RP w Królestwie Norwegii

i Republice Islandii

Pan Wojciech Ludwik Kolańczyk

OLAV KYRRES PLASS 1

0244 OSLO

TEL: (0047) 24 110 850

FAX: (0047) 22 444 839

E-MAIL: oslo.info@msz.gov.pl

Wniosek o udzielenie informacji publicznej

Działając w imieniu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl z siedzibą w Olsztynie, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198), wnoszę o udostępnienie informacji publicznej w sprawie terminu zamieszczenia przeproszenia i sprostowania skandalicznej publikacji w norweskim tygodniku dla mężczyzn 'Vi menn" godzącym w dobre imię polskiego generała Andrzeja Błasika.

W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji w sprawie - począwszy od naszego listu z dnia 30 marca 2011 r. , odpowiedzi z Biura Rzecznika Prasowego
Ministerstwo Spraw Zagranicznych z dnia 05.07.2011 r., w którym zostaliśmy poinformowani , że redaktor naczelny pisma, p. Axela Walo powróci do tego
tematu kiedy upubliczniony zostanie raport strony polskiej, i maila z dnia 5.10.2011 r. , w którym zostaliśmy poinformowani, że "w odpowiedzi
udzielonej 26 września 2011 r., autor artykułu dziękują za raport poprosił równocześnie o pomoc we wskazaniu instytucji eksperckich zajmujących się problematyką
stosunków polsko-rosyjskich na potrzeby ewentualnego kolejnego artykułu" wnosimy o udzielenie informacji publicznej kiedy społeczeństwo polskie doczeka się
wreszcie sprostowania i przeprosin ze strony autora i wydawcy paszkwilu godzącego w dobre imię polskiego i natowskiego generała .

W piśmie z dnia 30 marca 2011 r. pisaliśmy :
"Polacy mieszkający w Norwegii i w Polsce, zaalarmowani skandalicznym, głównym tematem tego tygodnika, godzącym w dobre imię polskiego generała Błasika, opartym w całości na raporcie MAK, który nie uwzględnia polskich uwag zgłoszonych do tego raportu, wysłali szereg maili do wydawcy i autora tekstu vimenn@hm-media.no , hakon.bonafede@hm-media.no, nie uzyskując żadnej odpowiedzi, ani przeprosin, ani sprostowania .

Internauci polscy są wstrząśnięci brakiem szacunku dla prawdy i odbieraniem czci tragicznie zmarłym w katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem . Tłumaczenie wraz ze zdjęciem tytułowej strony tygodnika jest przedmiotem dyskusji na wielu polskich forach.
Żądamy podjęcia zdecydowanych kroków przez ambasadę i MSZ , dla opublikowania sprostowania i przeprosin w sprawie szczególnie bolesnej dla Polaków przed pierwszą rocznicą tragedii smoleńskiej."

Do dnia dzisiejszego jesteśmy zwodzeni kolejnymi obietnicami, a przeprosin nadal nie ma. Nic nas nie obchodzi, czego chce się dowiedzieć autor o stosunkach polsko-rosyjskich.

Ambasada może poinformować w naszym imieniu, że w dniu 29 października 2011 r mija 400 lat od tzw. „hołdu ruskiego”.Tego dnia 1611 roku na Zamku Królewskim w Warszawie, przed panującym królem Zygmuntem III Wazą car Wasyl IV Szujski wraz z braćmi: Iwanem i Dymitrem złożyli hołd, przysięgając posłuszeństwo i nienaruszalność granicy polsko-rosyjskiej.

"Hołd ruski” był następstwem zwycięskiej bitwy stoczonej 4 lipca 1610 roku pod Kłuszynem (między Smoleńskiem a Moskwą), podczas której nieliczna polska jazda - niespełna 7 tys. ludzi - pod dowództwem hetmana Żółkiewskiego, rozbiła rosyjsko-szwedzką armię kniazia Szujskiego liczącą 35 tys. Wojska polskie zajęły wówczas Moskwę, a car został uwięziony i przywieziony do Polski.

Przed Zespołem Szkół w Wartkowicach, rodzinnym mieście gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął w katastrofie smoleńskiej,
odsłonięto 1 września 2011 r. pomnik poświęcony jemu i pięciu pilotom pochodzącym z tego regionu. Odsłonięcia dokonała Ewa Błasik, żona generała, w asyście
członków rodzin pilotów, których upamiętnia monument.
"Ten pomnik będzie nam przypominał o tej katastrofie, ale jednocześnie o naszej powinności, żeby prawdzie stało się zadość. Dziś modliliśmy się w kościele, żeby ta
prawda zwyciężyła. Mimo żalu, mimo może nawet bardzo wyraźnych pretensji, bo przecież usiłowano zbezcześcić mundur żołnierza polskiego, a tym samym w jakiś sposób
uwłaczać Polsce, jej honorowi - zwłaszcza teraz, w rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej- ksiądz biskup Adam Lepa.
Ważnym wystąpieniem podczas uroczystości było przemówienie Ewy Błasik, żony generała Andrzeja Błasika, która publicznie zapewniła, że będzie bronić honoru
swojego męża. - Pamięć niejednokrotnie domaga się materialnego urzeczywistnienia, czego dowodem dzisiejsza uroczystość. Ale również domaga się niejednokrotnie prawdy
o danej osobie i jej dokonaniach, często potrzeba także stanąć w obronie tej prawdy wobec nawału kłamstwa i deptania godności kogoś, kto już sam stanąć w swej obronie nie może."

Przypominamy o wyroku Sądu :

Sąd Apelacyjny w Warszawie (syg. akt I ACz 1602/10).

– Pozew przeciwko osobie podającej takie nieprawdziwe informacje może być wytoczony w państwie, w którym były one rozpowszechniane i w którym doszło do naruszenia czyichś dóbr osobistych – uzasadniał sędzia Roman Dziczek.

Wyrok jest przełomowy, bo do tej pory polskie sądy uznawały, że nie będą rozpoznawać spraw dotyczących publikacji w zagranicznych mediach czy wypowiedzi, które miały miejsce poza granicami naszego kraju.

Sąd apelacyjny uznał także, że nie jest ważne miejsce ukazania się publikacji lub nadawania audycji radiowej czy telewizyjnej. Wystarczy udowodnić, że sformułowanie było rozpowszechniane również na terenie Polski (co często ma miejsce np. poprzez Internet). W praktyce oznacza to, że przed polskie sądy będzie można pozywać nie tylko firmy, które tak jak Axel Springer​ prowadzą u nas interesy, ale również te, które w Polsce nie mają przedstawicielstw.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/92106,564969.html

Będziemy monitorowali sprawę do jej wyjaśnienia i satysfakcjonującego nas zakończenia.

Z poważaniem

Prezes Zarządu

Elżbieta Szmidt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika spiskowy

29. A bo tu trzeba ostro

Z tym, ze im ostrzej tym bardziej ktos z nas dostanie po lapach jesli nie gorzej.
Jednakze innej drogi nie ma.

Ksiadz Popieluszko powiedzial:
Każda rzecz, każda sprawa wielka musi kosztować i musi być trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe.

Jan Paweł II: "ja codziennie dziękuję Bogu, że w Polsce jest takie radio, że jest Radio Maryja".

avatar użytkownika Maryla

30. Kosińska Karolina

Kosińska Karolina Karolina.Kosinska@msz.gov.pl to kontakt

Twoja wiadomość

Do: Kosińska Karolina
Temat: Wniosek o udzielenie informacji publicznej
Wysłano: 16 października 2011 23:35:44 (UTC+01:00) Sarajewo, Skopie, Warszawa, Zagrzeb

została przeczytana o godzinie 17 października 2011 09:13:32 (UTC+01:00) Sarajewo, Skopie, Warszawa, Zagrzeb.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

Logowanie

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenckiewicz ujawnia prawdę o przeszłości Tuska! Skąd jego postawa wobec Rosji i Niemiec?

Kongres PiS w Przysusze.

Karol Nawrocki przed Zgromadzeniem Narodowym: Prezydent RP musi być tylko i aż głosem obywateli i obywatelek RP, nikim więcej