Gross atakuje kłamstwem, podkarpackie PO, PSL i SLD zabierają pieniądze na Muzeum Polaków ratujących Żydów...

 

Pierwsze w Polsce muzeum dokumentujące bohaterstwo Polaków ratujących Żydów może nie powstać. Pieniądze na budowę chce zablokować rządząca na Podkarpaciu koalicja PO - PSL - SLD

Żeby tylko świat nie usłyszał o bohaterstwie Polaków

W trakcie dzisiejszej sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego radni PiS złożą interpelację w sprawie planów związanych z ograniczeniem finansowania budowy Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. Jak ustalił "Nasz Dziennik", w ramach oszczędności Zarząd Województwa Podkarpackiego chce zmniejszyć finansowanie budowy obiektu, cedując ciężar inwestycji na gminę Markowa.

W 2008 r. ówczesny Zarząd i radni Sejmiku Województwa Podkarpackiego podjęli decyzję o utworzeniu w Markowej pierwszego w Polsce muzeum dokumentującego bohaterstwo i tragiczne losy Polaków ratujących Żydów. Inwestycja ma być sfinansowana z budżetu marszałka województwa podkarpackiego. Samorząd województwa zadeklarował, że do 2013 roku przeznaczy na ten cel 6 milionów złotych. Pod koniec 2010 roku rozstrzygnięto ogólnopolski konkurs na opracowanie koncepcji architektonicznej muzeum, który wygrało Studio Projektowe Nizio Design International Mirosława Nizio, opracowało ono m.in. projekt wnętrz Muzeum Powstania Warszawskiego. Budowa miała się rozpocząć w tym roku, a muzeum powinno być gotowe za trzy lata. Wybór Markowej nie był przypadkowy, miejscowość ta jest bowiem symbolem odwagi i męczeństwa Polaków, którzy za cenę życia chronili Żydów przed zagładą. Znany jest zwłaszcza przykład heroizmu rodziny kandydatów na ołtarze Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów, którzy wraz z siedmiorgiem dzieci zostali zamordowani w marcu 1944 roku przez żandarmerię niemiecką za ukrywanie dwóch żydowskich rodzin. Obecnie dobiega końca polski etap w procesie beatyfikacyjnym rodziny Ulmów. Tymczasem - jak ustaliliśmy - niewykluczone, że budowa w zaplanowanym kształcie może stanąć pod znakiem zapytania. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na najbliższej sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego ma być głosowany wniosek, który umożliwi przeznaczenie na inny cel, bądź przynajmniej znaczne zmniejszenie, środków finansowych przeznaczonych na budowę muzeum w Markowej. W tej sytuacji inwestycja miałaby być prowadzona nie przez zarząd województwa, ale przez Urząd Gminy w Markowej. To, co powstałoby w wyniku tych działań, byłoby znacznie skromniejsze i nie byłoby już muzeum o randze wojewódzkiej, lecz instytucją gminną o znacznie mniejszym znaczeniu. Zdziwiony i oburzony nowymi planami zarządu województwa jest radny PiS Bogdan Rzońca - wicemarszałek województwa podkarpackiego poprzedniej kadencji. - Uważaliśmy, że upamiętnienie bohaterstwa ludzi tak wielkiego serca to nasz obowiązek jako Polaków. Stąd taki pomysł PiS poprzedniej kadencji. Obecnie działania rządzącej koalicji PO - PSL - SLD, która wywraca do góry nogami nasz pomysł, tym samym obniżając rangę upamiętnienia rodziny Ulmów, jest niedopuszczalny - mówi. Jego zdaniem, to także próba ukrywania przed światem wiedzy na temat bohaterskiej postawy Polaków. - To bardzo niedobra decyzja, zważywszy na opinie szkalujące dobre imię Polaków, które pojawiają się po publikacjach Tomasza Grossa - ocenia Bogdan Rzońca. - Mam nadzieję, że zarząd województwa otrząśnie się i zrewiduje swoje plany. Tym bardziej że dopóki nie zostanie uchwalony nowy budżet i nie ulegnie zmianie wieloletni program inwestycyjny, pieniądze zapisane na tę inwestycję wciąż są w budżecie - dodaje były wicemarszałek województwa. Fakt, że w projekcie budżetu, który będzie przyjmowany na najbliższej sesji, jest 6 milionów złotych na budowę muzeum, potwierdził nam również Wiesław Bek, rzecznik marszałka województwa podkarpackiego. Jak stwierdził, wokół projektu budowy muzeum w Markowej wciąż toczą się dyskusje, i to dobrze. - O ostatecznym kształcie budżetu zadecyduje sejmik i nie można wykluczyć zmian w różnych obszarach - stwierdził Wiesław Bek. - Trzeba mieć świadomość, że za kilka lat deficyt budżetowy zbliży się do granicy bezpieczeństwa, dlatego należy wszędzie szukać oszczędności, które pozwolą uniknąć krachu finansowego - dodał rzecznik marszałka województwa podkarpackiego.
Próby manipulowania projektem muzeum w Markowej krytykuje rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. - Muzeum ma być namacalnym pomnikiem dla wszystkich, którzy zostali ustaleni jako osoby pomagające, ale także dla anonimowych obrońców Żydów. Świadectwo to winno być przestrogą, nauką i drogowskazem dla kolejnych pokoleń. Biorąc to pod uwagę, pragnę za pośrednictwem "Naszego Dziennika" zaapelować do marszałka, zarządu oraz radnych Sejmiku Województwa Podkarpackiego o utrzymanie w mocy decyzji przekazującej ponad 6 mln złotych na budowę Muzeum Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Ulmów - mówi Ewa Leniart, dyrektor rzeszowskiego oddziału IPN.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110131&typ=po&id=po23.txt

 

 

 

Panowie spokojnie
Etykietowanie:

25 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Jan Żaryn: Gross manipuluje pojęciem normy

Gross przecież odwołuje się do licznych badań historyków.
I obficie cytuje fragmenty tekstów - zarówno historycznych, jak i źródłowych. To zresztą najciekawsza część jego książki. Tylko że te fragmenty są dobrane bardzo selektywnie. Przykładowo Gross cytuje Emanuela Ringelbluma, ale jakoś nie jest w stanie zauważyć faktu, że ten człowiek przez dwa lata był chroniony przez całą rzeszę Polaków. Ta pomoc była udzielana Ringelblumowi w sposób, do którego doskonale pasuje stosowana przez Grossa w odwrotnych przypadkach kategoria powszechności. Podobnie jest w przypadku opisu rabunków wokół Treblinki. Tu Gross nie zauważa działalności
majora "Łupaszki" i podległych mu oficerów, którzy próbowali tam wymierzać sprawiedliwość wobec grabieżców. Lokalna ludność wyłamująca się z powszechnych norm była przez AK-owców karana.

Jednocześnie to właśnie za sprawą Grossa szersza opinia w ogóle dowiaduje się o tym, co działo się wokół Treblinki.
Oczywiście. Nikt rozsądny zresztą nie próbuje udowadniać, że akty bandytyzmu czy też bezczeszczenia miejsc pochówku nie miały miejsca. Miały, i to niejednokrotnie.

Zasadniczy problem leży w tym, co było powszechną normą? Czy reprezentowali ją chłopi z okolic Treblinki, czy raczej major "Łupaszka", dowódca Brygady Wileńskiej AK, który ich karał?
Tak. Tu Gross całkowicie odwraca fakty. Bo w przypadku obywateli II RP w trakcie wojny właściwie tylko jeden podmiot miał głos jako ten ustalający normę. Polski rząd na uchodźstwie i Polskie Państwo Podziemne jako jego odpowiednik krajowy. To oczywiście nie znaczy, że całe społeczeństwo do tych norm się stosowało. Ale normy obowiązywały - a ich przestrzeganie było pilnowane. Podziemnymi wyrokami sądowymi rozprawiano się z donosicielstwem. Chodziło zarówno o karanie dopuszczających się takich występków, jak i o zastraszenie chętnych do uprawiania tego procederu. I tak właśnie ustalane były normy w zachowaniach społecznych.

Ile było wyroków na szmalcowników?
Trzeba je liczyć w setki, a pewnie i tysiące. Ich celem było zachowanie pewnych podstaw pożycia społecznego, a przy tym zapewnienie bezpieczeństwa działalności strukturom państwa podziemnego i oczywiście żołnierzy podziemia. Właśnie kwestia bezpieczeństwa, mówiąc jeszcze ostrzej - przetrwania - bywała powodem krwawych rozpraw nawet między żołnierzami różnych organizacji podziemnych. Ale bywała też przyczyną walk z grupami ukrywających się Żydów. Z jednej strony, oni sami walczyli o przetrwanie w skrajnie trudnych warunkach. Ale gdy posuwali się do grabienia we wsiach, spotykało się to z reakcją. To był dramat społeczności, które miały sprzeczne cele. Mamy też liczne przykłady dotyczące słynnej "sierpniówki" - będącej jednym z dowodów na rzekomy polski antysemityzm. Chodzi o powojenne sprawy sądowe na podstawie dekretu z 31 sierpnia 1944 roku. Kiedy czytamy akta procesowe ludzi oskarżonych na jego podstawie o zabójstwo Żyda, dowiadujemy się, że spora część sądzonych była żołnierzami Akcji Specjalnej, którzy wykonywali wyroki podziemnych sądów na osobie uznanej za donosiciela, który donoszeniem ratował swoje życie. Na tej samej podstawie wyroki wydawano również na Polaków. Nie rozróżniano po rasistowsku zła. Tymczasem u Grossa znajdujemy odwrotną perspektywę - on w każdym działaniu dopatruje się działań motywowanych antysemityzmem i rasizmem. A to perspektywa zupełnie księżycowa.

CAŁOŚĆ TU :

http://www.polskatimes.pl/opinie/wywiady/362424,jan-zaryn-gross-manipulu...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

2. Ostatnia ustawa śp. Lecha Kaczyńskiego zaniedbana?

W sejmowej komisji kultury i środków przekazu ruszają prace nad ostatnim
projektem ustawy zgłoszonym przez śp. Lecha Kaczyńskiego. Dotyczy on
ustanowienia 1 marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.
Projekt czekał niemal rok nim komisja się nim zainteresowała.

Już prawie od roku w Sejmie leży projekt ostatniej ustawy zgłoszonej
przed śmiercią przez śp. Lecha Kaczyńskiego. 1 marca 2010 roku wpłynął
do Sejmu projekt ustanowienia nowego święta państwowego – Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.
Ma on być obchodzony właśnie 1 marca. Jak pisał Lech Kaczyński, święto
ma być wyrazem hołdu dla bohaterów „Powstania Antykomunistycznego,
którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo
do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych
społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku przeciwstawili się sowieckiej
agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”.

Projekt ustawy został pozytywnie zaopiniowany przez Radę Ministrów
oraz Biuro Analiz Sejmowych jeszcze w czerwcu 2010 roku. Choć dokument
składa się zaledwie z trzech artykułów, a wprowadzenie ustawy nie wiąże
się z nowymi wydatkami państwa, ani wprowadzeniem nowego dnia wolnego od
pracy, dotąd komisja kultury i środków przekazu nie zajęła się ustawą.
Obecnie posłowie muszą się spieszyć, żeby zaczęła ona obowiązywać przed 1
marca 2011. Wtedy przypada 60. rocznica rozstrzelania członków IV
Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.

- Ta ustawa powinna zostać podjęta dużo wcześniej. Były w tej sprawie
inicjatywy środowisk kombatanckich. Jednak miała to być inicjatywa
prezydencka. Lech Kaczyński zgłosił więc projekt ustawy – tłumaczy
portalowi Fronda.pl Piotr Babinetz, poseł PiS zasiadający w komisji
kultury i środków przekazu.

Jak zaznacza, na początku prace nad projektem szły dość szybko. -
Marszałek Sejmu skierował projekt do prac w komisji, szybko stworzono
również opinie Rady Ministrów. Wszystko zatrzymało się jednak na etapie
prac w komisji. Pod koniec zeszłego roku, wiceprzewodnicząca komisji,
Elżbieta Kruk upomniała się o ten projekt i podjęcie nad nim prac. Na
początku roku zgłosiłem do programu prac na pierwsze półrocze 2011 roku
tę ustawę. Dopiero obecnie ruszają nad nią prace – mówi Babinetz.

Zaznacza, że trudno powiedzieć, dlaczego przewodnicząca Iwona
Śledzińska-Katarasińska z Platformy Obywatelskiej tak długo zwlekała z
rozpoczęciem prac nad projektem. Sama posłanka PO nie znalazła czasu, by
wyjaśnić nam, dlaczego projekt tak długo leżał w „szufladzie”.
Natomiast jej kolega partyjny – Jerzy Fedorowicz, zasiadający również w
komisji kultury powiedział, że jego zdaniem o żadnym opóźnieniu komisji
nie może być mowy. - Ten projekt nie został przetrzymany w komisji.
Opóźnienie było związane z nieszczęściem z 10 kwietnia 2010 roku, ze
śmiercią pana prezydenta. Potem nie było czasu na prace nad tym
projektem. Teraz, w moim odczuciu, jest dobry moment, żeby się nim
zająć. Nie szukam w tej sprawie złych zamiarów u nikogo – powiedział w
rozmowie z portalem Fronda.pl Fedorowicz.

Piotr Babinetz również mówi, że opóźnienie może wynikać z tragicznych
wydarzeń z 2010 roku. - W pierwszych miesiącach po złożeniu tego
projektu nie walczyliśmy o niego, myśleliśmy o nim, ale trochę to
zaniedbaliśmy. To mogło wynikać z trudnego okresu w Polsce. Elżbieta
Kruk przypomniała o nim dopiero pod koniec roku – tłumaczy poseł PiS.

 

Zdążą przed 1 marca?

- Liczę na to, że uda się uchwalić tę ustawę przed 1 marca. Takie
ustawy należy przyjmować jak najszybciej. Szczególnie, że żyją jeszcze
ostatni weterani. Warto zdążyć przeprowadzić taką inicjatywę jeszcze za
życia bohaterów – mówi Jan Ołdakowski, poseł klubu Polska Jest
Najważniejsza, również zasiadający w komisji kultury. Jego zdaniem
projekt dotyczący dnia „żołnierzy wyklętych”, powinien być procedowany
dużo szybciej. - Pracuję z kombatantami i wiem, że z takimi rzeczami
należy się spieszyć, dopóki oni żyją. To są przecież starsi panowie i
należy w tej sprawie szybko działać – tłumaczy w rozmowie z portalem
Fronda.pl.

Zdaniem Piotra Babinetza „jest szansa, że projekt ustawy wejdzie w
życie przed 1 marca”. - Pani przewodnicząca zgodziła się ostatecznie na
rozpoczęcie prac nad tym punktem. Komisja zajmie się projektem w środę
około godziny 15:30. Projekt ma szansę zostać przyjęty przez Sejm
jeszcze na najbliższym posiedzeniu. Oczywiście, jeśli będzie poparcie
większości w Sejmie – mówi Frondzie.pl Babinetz.

Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, mówi, że
trudno mu powiedzieć, czy projekt zgłoszony przez śp. Lecha Kaczyńskiego
ma szansę uzyskać większość w Sejmie. Pewien o tym jest jednak poseł
Fedorowicz. - Wątpię, by ten projekt wywoływał jakieś kontrowersje. Moim
zdaniem niemożliwe jest, by nie został on przegłosowany w Sejmie. Nie
mogę sobie tego wyobrazić – mówi Fedorowicz. Zaznacza, że ustawą tą jest
osobiście zainteresowany, ponieważ jego rodzice byli żołnierzami WiN.

- Nie sądzę, żeby Platforma Obywatelska czy PSL głosowały za
odrzuceniem tego projektu. Wątpię, by zgodzili się nad procedowaniem nad
nim tylko po to, by go później odrzucić. Wszystko wskazuje więc na to,
że uda się go przegłosować – tłumaczy poseł PiS Piotr Babinetz.

Babinetz informuje jednak, że przed głosowaniem w komisji posłowie
muszą rozważyć, czy wnosić do projektu poprawki. - Niektóre środowiska
kombatanckie wnoszą o zmianę nazwy – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy
Wyklętych”. Ich zdaniem właściwsze byłoby odwołanie się do faktu, że
byli to żołnierze podziemia antykomunistycznego. Natomiast nazwa
„żołnierze wyklęci” utrwala stanowisko komunistów wobec działaczy
niepodległościowych – mówi poseł PiS. Zaznacza jednak, że sprawę tą
rozstrzygną prawdopodobnie posłowie PiS w swoim gronie przed
posiedzeniem. - Nie chciałbym, żebyśmy zmieniali zbyt dużo w projekcie
zgłoszonym przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To delikatna kwestia
– mówi Piotr Babinetz z PiS.

„Żołnierze wyklęci” to określenie wymyślone przez reżim komunistyczny
dla nazwania podziemia niepodległościowego, które walczyło o
niepodległą Polskę w latach 1944-1963. - Powojenne Polskie Powstanie
Antykomunistyczne było pierwszym odruchem samoobrony społeczeństwa
polskiego przeciwko sowieckiej agresji i narzuconym siłą władzom
komunistycznym. Było też przykładem najliczniejszej konspiracji zbrojnej
w skali europejskiej, obejmującym teren całej Polski, w tym także
utracone na rzecz Związku Sowieckiego - Kresy Wschodnie II RP – czytamy w
projekcie ustawy dotyczącej Dnia „Żołnierzy Wyklętych”.

- Pomimo niekorzystnej dla Polski sytuacji geopolitycznej - nie
dającej nadziei na możliwość zmiany reżimu komunistycznego w Kraju,
"Żołnierze Wyklęci" pozostali wierni w służbie niepodległemu Państwu
Polskiemu, dając świadectwo nieugiętej postawy i krwi w setkach bitew i
kazamatach katowni komunistycznego aparatu bezpieczeństwa – napisał w
projekcie ustawy śp. Lech Kaczyński.

Stanisław Żaryn


http://fronda.pl/news/czytaj/ostatnia_ustawa_sp_lecha_kaczynskiego_zanie...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

3. Prof. Żaryn: Grossa irytuje pozytywny wizerunek Polaków

Byliśmy narodem heroicznym, w czasie II wojny
światowej nie mieliśmy Vidkuna Quislinga, lecz walczyliśmy i
stworzyliśmy polskie państwo podziemne, co było ewenementem w skali
europejskiej. W tym pozytywnym wizerunku jest też miejsce na pamięć o
tym, że ratowaliśmy Żydów z narażeniem życia własnego i bliskich -
powiedział w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej prof. Jan
Żaryn. Rozmowa dotyczyła ostatniej książki Jana Tomasza Grossa "Złote
żniwa".

- Taki [pozytywny - przyp. red.] wizerunek Polaków irytuje Jana
Tomasza Grossa. Pragnie więc przekazać światu insynuację, że jesteśmy
zupełnie innym narodem. Narodem, który de facto podporządkował
się Hitlerowi. Narodem, który dlatego, że jest katolicki, to tym
bardziej był skłonny do mordowania, rabowania i donoszenia na Żydów,
gdyż katolicyzm związany jest z postrzeganiem Żydów, wyłącznie poprzez
pryzmat odpowiedzialności za śmierć Chrystusa. Wobec tego zemsta lub
wroga obojętność dla katolików jest czymś naturalnym - tłumaczy prof.
Żaryn.

Zdaniem historyka tezy stawiane przez Grossa są prymitywne i
propagowane wśród ludzi nie znających realiów kontaktów
polsko-żydowskich, zarówno przed 1939 r., jak i powstałych w zmienionych
warunkach okupacyjnych.

Prof. Żaryn ujawnił również problemy metodologiczne pracy Grossa.
Pierwszym z nich jest przeplatanie narracji z wspominaniem zdjęcia,
przedstawiającego grupę osób na tle szczątków ofiar, które zdaniem
autora "Złotych żniw" ma być dowodem na bezwstydną grabież Żydów. Innym
problemem, zdaniem Żaryna, jest przyjęcie przez Grossa wrażliwości i
pamięci żydowskiej za obiektywne, co z góry oddala badacza od chęci
zaprezentowania faktycznych racji i uwarunkowań strony polskiej.

Historyka, jak sam przyznaje,  najbardziej poraziła inwektywa Grossa,
skierowana wobec kardynała Adama Sapiehy. Żaryn zarzuca autorowi
"Złotych żniw" próbę zniszczenia autorytetu hierarchy. Profesor
przypomina, że kard. Sapieha pozwalał na masowe wystawianie Żydom
fałszywych metryk. Rozmówca KAI zaznacza również, że klerycy pochodzenia
żydowskiego znajdowali schronienie na terenie seminarium duchownego,
które mieściło się w rezydencji kard. Sapiehy w Krakowie.

Cała rozmowa na stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej.

AM

http://fronda.pl/news/czytaj/prof_zaryn_grossa_irytuje_pozytywny_wizerunek_polakow

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

4. Muzeum Polaków Ratujących Żydów

Plan pogrzebania muzeum
Nasz Dziennik, 2012-01-24

Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Sług Bożych Rodziny Ulmów w
Markowej jeszcze nie powstało, a już ma problemy. Zarząd województwa
podkarpackiego nosi się z zamiarem drastycznej redukcji środków na jego budowę.

Odpowiedzialny za tę inwestycję, a zdominowany przez PO, PSL i SLD zarząd
województwa podkarpackiego chce obciąć tegoroczną dotację, a uzyskane w ten
sposób środki przeznaczyć na inne cele - dowiedział się "Nasz Dziennik".

W Polsce pod okupacją niemiecką nie tylko za ukrywanie, ale także za doraźną
pomoc Żydom groziła kara śmierci. Mimo to Polacy uratowali - według szacunków
historyków - między 30 tys. a 100 tys. Żydów. Tylko na Podkarpaciu
udokumentowano, że spośród 1,7 tys. osób, które ukrywały ludność żydowską, ponad
200 straciło z tego powodu życie. Namacalnym pomnikiem dokumentującym
bohaterstwo i tragiczne losy wielu często bezimiennych bohaterów w okresie
okupacji ma być Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Sług Bożych
Rodziny Ulmów w Markowej. Placówka powinna powstać do 2013 r., według koncepcji
warszawskiego Studia Projektowego Nizio Design International specjalizującego
się w projektowaniu m.in. zespołów muzealnych, w tym wnętrza Muzeum Powstania
Warszawskiego.

Uchwałę dotyczącą utworzenia muzeum w 2008 r. podjął ówczesny zarząd i radni
wojewódzcy. Samorząd województwa, w którym przewagę miało PiS, zadeklarował
wówczas, że w latach 2010-2013 r. przeznaczy na budowę muzeum blisko 6,5 mln
złotych. Inwestycję realizuje Muzeum-Zamek w Łańcucie. Działkę pod budowę muzeum
przekazała gmina Markowa. Są także gotowe program architektoniczny i projekt
zagospodarowania działki oraz budynku przyszłego muzeum. W tym roku mają być
kontynuowane prace projektowe, a po uzyskaniu pozwolenia na budowę i
przeprowadzeniu przetargu rozpoczną się prace budowlane.

W 2012 r. na dotację celową na budowę muzeum w Markowej w budżecie
województwa zaplanowano pierwotnie 1,5 mln złotych. Tymczasem na komisji budżetu
i finansów Sejmiku Województwa Podkarpackiego 10 stycznia br. pojawiły się nagle
wnioski radnego SLD Janusza Koniecznego dotyczące zmniejszenia wydatków na ten
cel. Pierwszy dotyczył przesunięcia 600 tys. zł na modernizację Dworku w
Julinie, gdzie ma powstać centrum szkoleniowe z zapleczem socjalnym dla
artystów. Komisja poparła remont dworku, ale wyraziła sprzeciw wobec czerpania
środków kosztem zmniejszenia nakładów na budowę muzeum. Celem drugiego wniosku
było zabranie muzeum 400 tys. zł i przeznaczenie tej sumy na sfinansowanie
projektu budowy Biblioteki Wojewódzkiej w Rzeszowie. Komisja budżetowa w
głosowaniu negatywnie potraktowała także tę propozycję i wyraziła opinię, aby
zarząd województwa szukał źródła finansowania tych inwestycji gdzie indziej.

Jak jednak ustalił "Nasz Dziennik", na posiedzeniu zarządu województwa kwota
zaplanowana w br. na muzeum została zmniejszona o kilkaset tysięcy złotych.
Poproszony przez nas o wyjaśnienia w tej sprawie marszałek Karapyta nie chciał
ani potwierdzić tej informacji, ani też jej zaprzeczyć. Stwierdził jedynie, że
budowa muzeum w Markowej jest niezagrożona. - Na razie mamy do czynienia z
projektem budżetu i nie wiem, jak będzie to wyglądało w szczegółach. Nie jestem
też w stanie powiedzieć, jaka ostatecznie kwota przypadnie w br. na tę
inwestycję - powiedział wymijająco Karapyta. Dodał, że obecnie trwa analiza,
jaka konkretnie kwota jest potrzebna w tym roku na budowę muzeum w Markowej. -
Jako zarząd dostosowaliśmy się do wniosków komisji budżetu i finansów. Jeżeli
okaże się, że na budowę w bieżącym roku nie będzie potrzebna kwota np. miliona
złotych, tylko 600 tys., to pójdziemy na to, żeby wykorzystać realnie te 600
tys., a pozostałe środki przeznaczyć na inny ważny w tym momencie cel.
Ostatecznie zdecyduje o tym komisja i radni sejmiku - podkreślił marszałek
Karapyta. Sprawa rozstrzygnie się więc 30 stycznia podczas sesji budżetowej
Sejmiku Województwa Podkarpackiego.

Zdecydowanie przeciwni ograniczaniu środków na budowę muzeum są radni wojewódzcy
PiS. - Budowa Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej to jeden z bardzo
istotnych tematów. O realizacji tej symbolicznej inwestycji mówiło się od dawna
i dotychczas ta sprawa nas łączyła, a nie dzieliła. Mamy bowiem szanse stworzyć
coś niepowtarzalnego i wyjątkowego w świecie. Muzeum będzie świadectwem prawdy
wobec fali oczerniania Polaków o antysemityzm i będzie pomagało w odkłamywaniu
historii - ocenia radny Wojciech Buczak.

Mariusz Kamieniecki


http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=1141678

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

5. W TEMACIE - WALKA O PAMIĘC TRWA

Inicjatywa ustawodawcza PiS - uczczenie pamięci Polaków, którzy ratowali Zydów w czasie II WŚ i łachy medialne

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

6. ZA fronda

Dlaczego
powstaje pierwsze Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej mówi
Mateusz Szpytma, historyk IPN w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim
.


Rodzina Ulmów przez Niemców  za ratowanie ŻydówRodzina Ulmów przez Niemców za ratowanie Żydów

Muzeum
powstaje w Markowej na rzeszowszczyźnie, gdzie rankiem 24 marca 1944
roku niemieccy żandarmi zamordowali ośmioro Żydów z rodzin Szallów i
Goldmanów oraz ukrywających ich Józefa Ulmę i będącą w ostatnim miesiącu
ciąży jego żonę Wiktorię. Zabili też szóstkę dzieci Ulmów, gdzie
najstarsza Stasia miała 8 lat. Izraelski Instytut Pamięci Yad Vashem
przyznał rodzinie Ulmów tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W
2004 r. odsłonięto pomnik przypominający tamte wydarzenia. "Nasz
Dziennik" opisał dziś problemy związane z finansowaniem muzeum: Plan pogrzebania muzeum.

 

Jest pan spokrewniony z rodziną Ulmów z Markowej?

 

- Tak. Wiktoria Ulma był siostrą mojej babaci, oraz matką chrzestną mojego taty.

 

W domu rodzinnym opowiadano o tej zarówno heroicznej i tragicznej postawie Ulmów?

 

- Niewiele się mówiło. Oceniam, że panowała pewna trauma w rodzinie. Zdjęcia w rodzinnych albumach nie do końca były znane.

 

Czy mówiło się w domu, że gdyby Ulmowie nie pomagali Żydom to by przeżyli?

 

-
Nie. Nigdy nie mówiono w ten sposób. Może też dlatego, że nie do końca
wiedziano dlaczego zginęli, kto ich wydał? Na terenie wsi panowało
przekonanie, że Niemcom mógł donieść z sąsiedztwa. Sprawdzałem to w
archiwach i nie da się tego wykluczyć, ale nie można też do końca tej
tezy potwierdzić.

 

Rodzina Ulmów może zostać już niedługo uznana przez Kościół za błogoslawioną. Na jakim etapie jest już proces beatyfikacyjny?

 

-
W zeszłym roku zakończył się już krajowy etap procesu grupy Polaków,
którzy zginęli z rąk Niemców w II wojnie światowej. W lipcu rozpoczął
się też etap watykański. Biskup Szlaga stwierdził, że nawet w przeciągu
2-3 może zostać zakończony. To była mocno wierząca rodzina.

 

Muzeum w Markowej będzie pierwszym Muzeum Polaków ratujących Żydów. Dlaczego powinniśmy ich upamiętniać?

 

-
Tak, ich postawa była bohaterska. Ci, którzy poświęcili swoje życie dla
innych, to osoby, o których powinniśmy pamiętać. Dobrym miejscem jest
muzeum, aby pokazywać takie sylwetki, bo takie osoby są wzorem. Przez
niech pokazujemy i poznajemy dobro. To była otwarta rodzina, pozytywnie
nastawiona do ludzi. Ojciec był powszechnie szanowany, pomagał, wpierał
innych choć nie należał do bogatych. Mówię też lokalnym władzom, że
wycieczki Żydów, którzy przyjeżdżają do Markowej, gdy odwiedzając
Leżajsk, poznają też historię Ulmów. Oni przyjeżdżają pod pomnik, gdy ma
jeszcze muzeum. Zdarza się kilkanaście autokarów młodych Żydów
dziennie. Widzą, że nie tylko jest Auschwitz czy Bełżec, ale też piękna
postawa Polaków. Ona ich ciekawi.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/szpytma:_przez_rodzine_ulmow,_mozna_pokazac_dobro_18553


Sprawiedliwi wśród narodów świata. Rodzina Ulmów (1/2)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

7. Film dokumentalny Sprawiedliwi z 1968 / 2011 r. - II WŚ - Polacy

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

8. Ceremonia wręczenia

Ceremonia wręczenia odznaczenia "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata" śp. Zofii Bani z Pińczowa i tytułu Honorowy Obywatel Izraela Leonowi Śliwińskiemu z Kielc odbyła się 26 stycznia. Oba tytuły przyznał Instytut Męczenników i Bohaterów Holocaustu "Yad Vashem" w Jerozolimie w ramach odbywających się II Kieleckich Spotkań Chrześcijańsko-Żydowskich Tikkkun–Naprawa.

Uroczystość uhonorowania mieszkańców w Urzędzie Miasta Kielc rozpoczął ambasador Izraela w Polsce Zvi Rav- Ner, który w swym wystąpieniu przypomniał, że Sprawiedliwych w regionie świętokrzyskim mieszka kilkudziesięciu, w Polsce - 6351, a w Europie jest ich ponad 22 tys.

"Chcemy pamiętać tych bohaterów, cichych, skromnych, o których nie wiedziała nawet rodzina i sąsiedzi" – powiedział dyplomata izraelski. "Dzisiaj doświadczany lekcji dla przyszłości. To, co zrobili nasi bohaterowie, daje nam nadzieję, że jest możliwość poprawiania świata na lepsze" – podkreślił.

Decyzją Instytutu Yad Vashem śp. Zofia Bania została odznaczona tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” za swą odwagę i oddanie dla ratowania żydowskiej rodziny Rubinków w czasie okupacji hitlerowskiej. Odznaczenie odebrał jej syn - Marian Bania, który jako 7-letni chłopiec pomagał swoim rodzicom w ukrywaniu żydowskiej rodziny.

Śp. Zofia Bania (1907-91) była mieszkanką Pińczowa i przed wojną przyjaźniła się z Franciszką i Izraelem Rubinkami, którzy prowadzili mały sklepik. „Gdy w 1942 r. niemieccy okupanci rozpoczęli eksterminację pińczowskich Żydów, Rubinkowie postanowili ratować się i poprosili o pomoc swą przyjaciółkę. Mimo grożącej za ukrywanie Żydów kary śmierci, Zofia Bania przyjęła ich bardzo serdecznie, wbrew stanowczemu sprzeciwowi swego męża. Przyjmując Rubinków pod dach swojego małego domu, narażała życie nie tylko swoje, ale również wszystkich jego domowników” – głosi oficjalny komunikat Instytutu "Yad Vashem".

W zeznaniu złożonym dla placówki izraelskiej Marian Bania wspominał: „Pamiętam, jak kiedyś Niemcy spali w naszym domu, a Izrael Rubinek ukryty w piwnicy wraz z rodziną dostał ataku kaszlu. Ja, udając chorego, kaszlałem całą noc, aby odwrócić uwagę Niemców. Bardzo się bałem, żeby Niemcy nie usłyszeli odgłosów wydostających się z piwnicy. Byłem tego świadomy, że wszyscy możemy zginąć. […] Moja matka często mi mówiła, że jest ze mnie dumna”.
Tytuł Honorowy Obywatel Izraela otrzymał urodzony w 1929 r. kielczanin Leon Śliwiński, który ma już odznaczenia Sprawiedliwy wśród Narodów Świata przyznane w 1993 r. (Uhonorowani zostali nim 2 lata wcześniej również jego rodzice - Leonia i Leon Śliwińscy.)

Śliwiński został Honorowym Obywatelem za to, że w kwietniu 1943 bohatersko wyprowadził z kieleckiego getta i przyprowadził do rodzinnego domu chłopca – Dawida Friedmana. „Chciałem uratować Dawida przed śmiercią, bo wiedziałem, że z getta wywożą do obozu koncentracyjnego i tam mordują” – wspominał po latach pan Śliwiński.
Dawid otrzymał metrykę na nazwisko Zygmunt Śliwiński i jego nowi opiekunowie przedstawiali go jako kuzyna z Warszawy. Traktowany był jak prawdziwy członek rodziny, z pełną miłością, serdecznością i oddaniem. Sąsiedzi nie domyślali się prawdziwej tożsamości chłopca, który mieszkał u Śliwińskich aż do wyzwolenia w styczniu 1945 r.
Po pogromie kieleckim Dawid Friedman wyemigrował z Polski i zamieszkał w Izraelu. Po latach rozłąki ponownie udało mu się nawiązać kontakt ze swoim przyjacielem Leonem dopiero w latach 90-tych.

Uroczystość uświetnił program muzyczny w wykonaniu skrzypaczki Ludmiły Worobiec-Witek i Artura Jaronia, grającego na fortepianie, którzy wykonali fragment muzyki z filmu „Lista Schindlera” i utwór Maxa Brucha pt. „Kol Nidrei”.
Organizatorem II Kieleckich Spotkań Chrześcijańsko-Żydowskich Tikkun-Naprawa jest Stowarzyszenie im. Jana Karskiego, współorganizatorem Urząd Miasta Kielce. Patronat medialny objęła Katolicka Agencja Informacyjna.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

9. Szpytma: Kat z Markowej robił karierę w niemieckiej policji

Ulma pomagał wcześniej ukrywać się również innej rodzinie
żydowskiej – o nowych ustaleniach dotyczących rodziny Ulmów z Markowej
portalowi Stefczyk.info mówi historyk IPN Mateusz Szpytma.

Stefczyk.info: Wraz z doktor
Anną Skibińską zajmuje się Pan m.in. historią rodziny Ulmów, która
ukrywała Żydów w Markowej w czasie II wojny światowej. Udało się Panu
ustalić w tej sprawie jakieś nowe fakty?

Mateusz Szpytma: Anna
Skibińska ustaliła miejsce spoczynku Żydów zamordowanych wraz z Ulmami.
Do tej pory poszukiwaliśmy tego miejsca. Wiadomo było, że po wojnie
przeprowadzono ekshumację i szczątki przewieziono w nieznane miejsce.
Sądziliśmy, że za tymi ekshumacjami stało PCK. Okazało się ostatecznie,
że w październiku 1945 roku z ogrodu Józefa Ulmy wykopano szczątki ośmiu
Żydów i przeniesiono ich na cmentarz ofiar hitleryzmu w
Jagielle-Niechciałkach. Oni spoczywają tam wraz z innymi Żydami
zamordowanymi w Markowej. W tym roku po raz pierwszy będzie możliwe
złożenie kwiatów na grobie rodziny ratowanej przez Ulmów. To jednak nie
jedyne ustalenia.

Co jeszcze Państwo ustaliliście?

Udało nam się dotrzeć do informacji o
powojennych losach Niemca, który stał na czele karnej ekspedycji, która
mordowała Żydów i ukrywających ich Polaków w Markowej. To był Lieutenant
Eilert Dieken. Okazało się, że on w latach 50. był inspektorem policji w
Essen, w zachodniej części Niemiec. Gdy się zainteresowano jego
przeszłością i ustalono, że on jest odpowiedzialny za zbrodnie wojenne,
już nie żył. Sprawa jego dalszej kariery zawodowej była dla nas sporym
zaskoczeniem.

Media informowały również, że Ulma ratował więcej Żydów niż wcześniej sądzono

Ta sprawa była znana od dawna. To nie
jest nowa informacja. Jednak media wcześniej tego nie opisywały.
Rzeczywiście Ulma pomagał wcześniej ukrywać się również innej rodzinie
żydowskiej.

Od kilku lat trwają starania o budowę Muzeum upamiętniającego rodzinę Ulmów. Jak obecnie wyglądają szanse na jego powstanie?

Wszystko jest na dobrej drodze. Prace
projektowe zostały zakończone. Lada dzień Muzeum Narodowe w Łańcucie,
które jest inwestorem z ramienia samorządu województwa podkarpackiego,
wystąpi o pozwolenie na budowę. Potem trzeba będzie przeprowadzić
postępowanie przetargowe. W sierpniu, może wrześniu, sprzęt powinien
wjechać na teren budowy.

Wcześniej koalicja PO-PSL rządząca województwem mówiła o tym, że nie ma pieniędzy na to muzeum. Już nie jest to problemem?

To przestało mieć znaczenie. Wygląda na to, że taka argumentacja to już przeszłość.

Jak Pan ocenia fakt, że dopiero po tylu latach Polska zajmuje się upamiętaniem tak ważnych i bohaterskich ludzi?

To jest spóźnione działanie. Jednak
trzeba pamiętać, że wcześniej nie było w Polsce takiej instytucji, jak
IPN. W mojej ocenie to właśnie Instytutowi zawdzięczamy wiedzę i
nagłośnienie tej sprawy. W formie międzynarodowej natomiast
upowszechnili ich sami Żydzi z Iad Vashem. To oni w 1995 roku
upamiętnili ich, nadając im tytuł Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.
Izrael był szybszy niż my…

Rozmawiał KL

[fot. Martyrologiawsipolskich.pl]


http://www.stefczyk.pl/


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

10. Józef z

Józef z Markowej

Mateusz Szpytma historyk

Mateusz Szpytma historyk



Gdy w 1942 r. rozpoczęły się masowe mordy na
ludności żydowskiej, dom Józefa i Wiktorii Ulmów na długo stał się
skuteczną kryjówką ich sąsiadów Żydów. Jednak 24 marca 1944 r. wszyscy -
zarówno gospodarze, jak i ukrywający się w ich domu Szallowie i
Goldmanowie - zostali rozstrzelani przez niemieckich żandarmów.

Podczas obchodów tej tragedii, które odbędą się dziś w Markowej, w
związku z odkryciem w ostatnim czasie miejsca pochówku Szallów i
Goldmanów po raz pierwszy zostaną złożone kwiaty na grobach wszystkich
ofiar. Ulmowie są dzisiaj symbolem Sprawiedliwych. Swoją ofiarą
uosabiają tragiczne losy tych wszystkich Polaków ratujących Żydów,
którzy zginęli, próbując chronić swoich braci.

Obyczaje chwalebne

O Józefie Ulmie zachowało się wiele wspomnień oraz dokumentów.
Niestety, nie dysponujemy równie obszerną wiedzą na temat życia jego
żony Wiktorii.
Józef Ulma urodził się 2 marca 1900 r. w Markowej na
Podkarpaciu. Był najstarszym dzieckiem Marcina i Franciszki z domu Kluz.
Z trojga jego rodzeństwa najdłużej żył Władysław (1918-2007), który
wystąpił w kilku filmach dokumentalnych o swoim bracie i jego rodzinie.
Józef do 1935 r. mieszkał wraz z rodzicami w Markowej w domu pod numerem
727, który sąsiadował z domem Chaima Goldmana. Rodzina nie była majętna
- posiadała około trzech hektarów ziemi. Józef w 1911 r. ukończył
czteroklasową szkołę powszechną w Markowej. Z zachowanego świadectwa
szkolnego z 30 czerwca 1910 r. wynika, że w roku szkolnym 1909/1910,
będąc uczniem trzeciej klasy, otrzymał następujące oceny: obyczaje -
chwalebne, pilność - dostateczna, religia - dobry, w czytaniu -
dostateczny, w pisaniu - dostateczny, w języku polskim - dobry, w
rachunkach z geometrią - dostateczny, w geografii i historii - dobry.

W 1921 r. został powołany do odbycia służby wojskowej. Służył m.in. w
Grodnie w latach 1921-1922. W wojsku poznał Ukraińca Zachara Gryniuka ze
wsi Bereżce w województwie wołyńskim. Zachowane listy wskazują, że
utrzymywał z nim później przez długie lata przyjacielskie kontakty. W
jednym z listów 1 kwietnia 1931 r. Zachar Gryniuk pisał do Józefa:
"Drogi Kolego, zasyłam Tobie jak najserdeczniejsze życzenia w dniu
Wielkanocy i życzę Tobie jak najlepszego powodzenia w życiu. Drogi
Kolego, jeśli fundusze Tobie pozwalają, to przyjedź do mnie na Święta
Wielkanocne prawosławne do Bereżca. (...) Przyjedź, przyjmę kolegę po
ukraińsku jak brata". O tym, że Józef Ulma potrafił docenić wartość
przyjaźni, świadczy także jego korespondencja z kuzynem Antonim Szpytmą.
Z zachowanych listów Antoniego do Józefa z lat 1924-1929 wynika, że
poruszali w nich sprawy osobiste oraz społeczne. Antoni pisał m.in. o
chęci założenia rodziny i o działalności organizacji młodzieżowych w
Markowej.

Własny punkt widzenia
Jeszcze
jako nastolatek Józef został w 1917 r. członkiem Związku Mszalnego
Diecezji Przemyskiej, a następnie zaangażował się w działalność
Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. Mając 29 lat, zaczął uczęszczać do
półrocznej szkoły rolniczej w Pilznie. Z listu Antoniego Szpytmy do
Józefa z 7 grudnia 1929 r. wynika, że zauważono tam jego zdolności: "O
Twoim "prestige" w szkole słyszałem w Przeworsku, zresztą było to do
przewidzenia, bo bez chwalby przyznać wypadnie, że ogólnie o wszystkim
masz coś do powiedzenia i punkt widzenia na dane sprawy (...)".
Po
ukończeniu w 1930 r. szkoły z wynikiem bardzo dobrym Józef stał się
gorącym propagatorem nierozpowszechnionych jeszcze wówczas szeroko upraw
warzyw i owoców. Prawdopodobnie wtedy związał się także z ludowcami.
Działał w Związku Młodzieży Wiejskiej RP "Wici". W tej organizacji
dokumentował fotografiami wydarzenia, był odpowiedzialny także za
księgozbiór. W 1930 r. został przewodniczącym Komisji Wychowania
Rolniczego. W związku z tym z ramienia powiatowego zarządu "Wici" w
Przeworsku organizował konkursy ogrodnicze i hodowlane. W kolejnych
latach sam brał już w nich udział. Zachowały się dwa dyplomy, które
otrzymał na Powiatowej Wystawie Rolniczej w Przeworsku zorganizowanej w
dniach od 27 października do 3 listopada 1933 roku przez Okręgowe
Towarzystwo Rolnicze w Przeworsku. Pierwszy z nich "za pomysłowe ule i
narzędzia pszczelarskie własnej konstrukcji", drugi "za wzorową hodowlę
jedwabników i wykresy ich życia". Zwłaszcza ta ostatnia działalność
datująca się od 1930 roku wzbudzała ciekawość nie tylko całej wsi, ale i
okolicy, a nawet ziemianina z Przeworska Andrzeja Lubomirskiego, który
wraz ze starostą powiatowym odwiedził Ulmę, by obejrzeć jedwabniki i
drzewa morwowe.
Gdy w 1932 r. w sąsiedniej wsi Gaci rozpoczął
działalność Wiejski Uniwersytet Ludowy, a w Markowej w 1935 r.
przystąpiono do organizowania pierwszej w Polsce Spółdzielni Zdrowia,
Józef miał możność częstych rozmów z działaczami ludowymi, którzy w
związku z tymi inicjatywami przyjeżdżali do Gaci i Markowej. Niektórzy z
nich zamieszkali w gminie na stałe, jak Ignacy Solarz czy Władysław
Ciekot. Józef Ulma także nie uchylał się od działalności społecznej.
Należał do Kółka Rolniczego i Spółdzielni Zdrowia. Przez pewien czas był
kierownikiem Spółdzielni Mleczarskiej w Markowej.
Jego największą
pasją było fotografowanie. Poznając tajniki tej sztuki z książek i
czasopism, najprawdopodobniej sam złożył aparat, później miał fabryczny;
wykonał nimi tysiące zdjęć. Dzięki niemu udokumentowane zostały występy
chóru, orkiestry, dożynki, przedstawienia teatralne, wesela, Pierwsze
Komunie Święte. Robił także zdjęcia na zamówienie. Zachowały się
wzruszające ujęcia jego żony i dzieci, na uwagę zasługują także
autoportrety. Zachowała się część książek z jego prywatnej biblioteki.
Niektóre z nich opatrzone są pieczęcią-ekslibrisem "BIBLIOTEKA DOMOWA
JÓZEF ULMA". Z resztek tego zbioru wnioskować można o jego
zainteresowaniach. Oto niektóre z nich: "Dzieje biblijne Starego i
Nowego Przymierza", "O drenowaniu", "Podręcznik elektrotechniczny",
"Podręcznik fotografii", "Wykorzystanie wiatru w gospodarce",
"Radiotechnika dla wszystkich", "Przemysł drobny", "Przyroda i
technika", "Dzicy mieszkańcy Australii", "Atlas geograficzny", Słownik
wyrazów obcych. Prenumerował m.in. czasopismo "Wiedza i Życie". Wiedzę z
lektur wykorzystywał w praktyce, m.in. do skonstruowania aparatu
fotograficznego, maszyny do oprawiania książek, radia czy niewielkiej
elektrowni wiatrowej. Dzięki tej ostatniej ładował akumulatory i
pierwszy we wsi korzystał z energii elektrycznej do oświetlania domu.

Szczęśliwa rodzina

Mając 35 lat, Józef Ulma ożenił się z Wiktorią Niemczak, która urodziła
się w Markowej 10 grudnia 1912 r. jako siódme, najmłodsze dziecko Jana i
Franciszki z domu Homa. Trudno określić, w jakim stopniu angażowała się
w życie społeczne wsi. Była na pewno członkiem Amatorskiego Zespołu
Teatralnego w Markowej - grała m.in. rolę Matki Bożej w jasełkach. Była
także prawdopodobnie słuchaczką jednego z kursów na uniwersytecie w
Gaci. Nieznane są okoliczności poznania się Józefa i Wiktorii, niektórzy
twierdzą, że stało się to w teatrze wiejskim. Ślub odbył się w kościele
parafialnym w Markowej. Według świadectw mieszkańców Markowej
małżeństwo było dobrze dobrane i żyło miłością. Na jednym ze zdjęć widać
Józefa trzymającego Wiktorię na swoich kolanach, przytulonych do
siebie. Doczekali się szybko potomstwa. W ciągu siedmiu lat małżeństwa
urodziło się im siedmioro dzieci: Stasia (18 lipca 1936), Basia (6
października 1937), Władzio (5 grudnia 1938), Franio (3 kwietnia 1940),
Antoś (6 czerwca 1941), Marysia (16 września 1942) i NN (24 marca 1944 -
urodziło się w czasie egzekucji matki).
Wiktoria zajmowała się
domem - na zdjęciach widać, jak rysuje czy pisze dzieciom w zeszycie lub
stoi otoczona dużą i zadbaną gromadką, trzymając najmłodsze na rękach.
Ulmowie zamieszkali w niewielkim drewnianym domu, zbudowanym przez
Józefa na obrzeżach wsi. Uprawiali także niecały hektar ziemi. Większość
tego areału Józef przeznaczył prawdopodobnie na pierwszą w Markowej
szkółkę drzew owocowych. Sprzedaż sadzonek stała się jednym z jego
źródeł utrzymania. To prawdopodobnie dzięki niemu pojawiły się w
Markowej szczepione jabłonie.
Ponieważ Ulmowie zdawali sobie
sprawę, że posiadają zbyt mało ziemi przy tak dużej liczbie dzieci, więc
wszystkie oszczędności gromadzili na zakup nowego gospodarstwa.
Dokonali go na wiosnę 1939 r. w Wojsławicach k. Sokala. Na krótko przed
przeprowadzką wybuchła jednak wojna.

Sprawcy nieosądzeni

Po powrocie Józefa z kampanii wrześniowej rodzina znowu była razem.
Brak jest wiadomości, jak żyła podczas pierwszych lat okupacji.
Decydujący o ich losie był rok 1942, gdy na okupowanych ziemiach
polskich Niemcy rozpoczęli realizację akcji "Reinhard", mającej na celu
zlikwidowanie wszystkich Żydów. W tym roku mordy na ludności żydowskiej
miały także miejsce w Markowej. Wielu Żydów próbowało się ratować. Jedną
z osób, która próbowała im wówczas pomóc, był Józef Ulma. Pomógł on
trzem kobietom i jednemu dziecku, nazywanym "Ryfkami", zbudować
ziemiankę. Była to Ryfka i jej dwie córki, młodsza Fredzia oraz starsza o
nieznanym imieniu wraz ze swoją córką. Żydówki te pochodziły z
Markowej, z ulicy, która ze względu na dużą liczbę żydowskich domów
nazywana była Kazimierzem. Niestety, schronienie zostało odkryte, a
kobiety zamordowano. Być może dlatego Józef kolejnych ośmiu Żydów
przyjął już pod swój dach. Byli to jego sąsiedzi Goldmanowie oraz
Szallowie z Łańcuta.
Dom Ulmów na długo był skuteczną kryjówką.
Jednak 24 marca 1944 r. wszyscy - Słudzy Boży Józef i Wiktoria Ulmowie z
dziećmi i Żydzi - zostali rozstrzelani przez niemieckich żandarmów.
Było ich co najmniej czterech: Eilert Dieken, Michael Dziewulski, Erich
Wilde i Josef Kokott. Jedynie ten ostatni został osądzony i zmarł w 1980
r. w polskim więzieniu. Pozostali uniknęli sprawiedliwości. Porucznik
Dieken, szef grupy oprawców, robił nawet karierę po wojnie w RFN, gdzie w
latach 50. był inspektorem policji w rewirze Esens. Osądzenia uniknęła
także większość policjantów granatowych, obstawiających teren, gdzie
dokonano zbrodni na Ulmach. Tylko jeden z nich został ukarany - zginął
jeszcze w 1944 r. rozstrzelany przez polskie podziemie.

Miłosierni Samarytanie

Jaka była religijność Ulmów? Nie zachowało się zbyt wiele informacji o
ich życiu duchowym. W Piśmie Świętym należącym do Józefa na czerwono
podkreślony jest jeden podtytuł: "Przykazanie Miłości - Miłosierny
Samarytanin" i jedno zdanie: "Albowiem, jeślibyście miłowali tylko tych,
którzy Was miłują, jakążbyście mieli zapłatę za to?".
Żyjąca do
dziś 90-letnia Stanisława Kuźniar, matka chrzestna Władzia - jednego z
dzieci Ulmów, potwierdza, że gdy pomagała Wiktorii opiekować się
dziećmi, widziała, jak Józef klęczał, odmawiając wieczorną modlitwę.
Władysław Ulma podaje, że brat mówił mu niekiedy: "Czasem trudno dobrze
przeżyć jeden dzień, niż książkę napisać". W swoim pamiętniku Władysław
Ulma wiele lat temu napisał o Sługach Bożych: "Weźmy wpierw życie
religijne zamordowanych małżonków. Nie byli świętymi, byli tacy jak my
wszyscy, chodzili w niedziele na Mszę Św., chodzili do spowiedzi na
Święta Wielkanocne i w Adwencie. Krzywdy nikomu nie wyrządzili, to wiem
na pewno. (...) Były trzy dziewczyny Żydówki, tym dziewczynom Józef Ulma
w potoku w brzegu wykopał taką dużą jamę, ażeby mogły się ukryć przed
prześladowaniami. Nie wiem, czy to można zaliczyć do religijności czy
moralności. Osądźcie sami".
W 1995 roku Instytut Yad Vashem przyznał
Józefowi i Wiktorii tytuł "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata". W 2003
roku Kościół katolicki rozpoczął proces beatyfikacyjny, trwa obecnie
jego watykański etap. W 2004 r. odsłonięto pomnik poświęcony Ulmom, a w
2006 r. nadano szkole podstawowej i gimnazjum imię Rodziny Sług Bożych
Ulmów. W Markowej powstaje Muzeum Polaków Ratujących Żydów na
Podkarpaciu im. Ulmów, które ma zostać otwarte w 70. rocznicę zbrodni.


Autor jest pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej. Opublikował
m.in.: "Sprawiedliwi i ich świat. Markowa w fotografii Józefa Ulmy",
Warszawa - Kraków 2007; "The risk of survival. The Rescue of the Jews by
the Poles and the Tragic Consequences for the Ulma Family from
Markowa", Warszawa - Kraków 2009.


http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120323&typ=my&id=my03.txt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

11. Drzwi ze śladami po

Drzwi ze śladami po kulach

Zenon Baranowski Markowa



W lipcu ma zostać ogłoszony przetarg dotyczący budowy
Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów -
dowiedział się "Nasz Dziennik".
 

Wczoraj w Markowej podpisano akt erekcyjny tej placówki. Jako główny
eksponat znajdą się w muzeum drzwi ze śladami po kulach wystrzelonych
przez niemieckich żandarmów w stronę Polaków ukrywających Żydów. -
Kończymy opracowywanie projektu, przygotowana jest już scenografia
muzeum - mówi Bożena Knotz-Beda, menedżer przedsięwzięcia. Podkreśla, że
nie ma zagrożenia dla budowy muzeum, ani pod względem braku środków
finansowych, ani jeśli chodzi o zabezpieczenie gruntów pod placówkę. -
Gmina Markowa przekazała nam dwie działki, a jeden fragment jest w
trakcie wykupu - tłumaczy Knotz-Beda. Zaznacza jednak, że problemy z
wykupem działek i przegrupowaniami środków finansowych spowodują pewne
opóźnienia i planowane otwarcie w marcu 2014 r. może ulec przesunięciu.
Autorem projektu muzeum w Markowej jest znany architekt Mirosław Nizio,
autor m.in. projektu Muzeum Żydów Polskich. Realizacją budowy placówki
jest muzeum w Łańcucie.
- Jest to pierwsza cegła, pierwsze wbicie
łopaty, aby to muzeum za chwilę, gdy tylko zostanie zniwelowany grunt,
żeby jego budowa została rozpoczęta - podkreśliła Maria Gonciarz,
przewodnicząca Rady Gminy Markowa, która odczytała akt erekcyjny muzeum.
- Niech to będzie pomnik dla wszystkich tych, którzy twierdzą, że
Polska jest krajem antysemickim. Jest to nieprawdą i niech to będzie
tego zaprzeczeniem - zaznaczyła.
Poseł Kazimierz Gołojuch (PiS)
wyraził nadzieję, że to muzeum pozwoli zatrzymać zakłamywanie historii
Polski, m.in. powielanie tez o "polskich obozach koncentracyjnych" czy
polskiej odpowiedzialności za holokaust. - Nie pozwólmy się ciągle
oskarżać o antysemityzm - wskazywał parlamentarzysta.
Wiadomo już,
jakie będą pierwsze eksponaty, które znajdą się w projektowanym muzeum.
Jednym z głównych będą oryginalne drzwi, które były świadkiem zbrodni na
Polakach ukrywających Żydów.
- W miejscu, w którym zamordowano
rodzinę Baranków, która razem z Ulmami i Kowalskimi jest wspominana na
tych uroczystościach, zachowały się drzwi z otworami po pociskach
wystrzelonych w stronę Polaków, którzy ukrywali Żydów - opowiada dr
Mateusz Szpytma, historyk IPN. - Znajdowały się one na terenie tej
posesji, a dzięki naszym staraniom udało się te drzwi pozyskać i będą
one jednym z najważniejszych eksponatów w Muzeum Polaków Ratujących
Żydów w Markowej - podkreśla historyk. Dodaje, że będzie to niezwykle
istotny eksponat, ponieważ są to drzwi oryginalne. - A takich nie będzie
zbyt wiele, ponieważ niewiele się ich przechowało. Inny cenny nabytek
to zdjęcie ukrywanych kobiet ze śladami krwi. - To będą dwa
najważniejsze eksponaty - podkreśla Szpytma.
Historyk zwraca uwagę,
że IPN odgrywa istotną rolę w powstaniu muzeum. - Oddział IPN w
Rzeszowie przeprowadził ważne badania na temat Polaków ratujących Żydów
na terenie Podkarpacia, dzięki którym wiemy, jaka była to skala
zjawiska, znamy nazwiska osób, które ratowały Żydów, znamy także
nazwiska osób, które zginęły, a było ich blisko 200 - mówi Szpytma. "Nie
pozwolimy, żeby zaginęła pamięć o bohaterskich Polakach ratujących
Żydów" - podkreślił szef IPN dr Łukasz Kamiński w liście odczytanym
podczas uroczystości ku czci rodzin Ulmów, Baranków i Kowalskich.
Zapewnił, że Instytut będzie nieustannie prowadził prace dotyczące
ratowania Żydów przez Polaków.
- Nasz Naród nigdy nie zapomina o
bohaterach ratujących życie, żebyśmy mogli żyć - zapewnił Eli Bartłomiej
Zolkos reprezentujący Żydowską Gminę Wyznaniową. - O takich
wydarzeniach nie należy mówić, o nich trzeba głośno krzyczeć na całym
świecie - podkreślił.
Z okazji 68. rocznicy zamordowania rodziny
Ulmów i ukrywanych przez nich Żydów z rodzin Szallów i Goldmanów
odprawiona została Msza św. w intencji beatyfikacji rodziny Ulmów.
Celebrował ją przewodniczący Episkopatu Polski, metropolita przemyski
ks. abp Józef Michalik. Podczas uroczystości zaprezentowano również
monety "Polacy ratujący Żydów - rodzina Ulmów, Baranków, Kowalskich"
wyemitowane przez NBP. Otrzymali je przedstawiciele rodzin, którzy
ratowali Żydów. Wśród nich był m.in. Jerzy Ulma, bratanek Józefa Ulmy,
który został zabity przez Niemców wraz z całą rodziną za ukrywanie
żydowskich rodzin.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120324&typ=po&id=po19.txt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

12. Do Pani Maryli,

Szanowna Pani Marylo,

Miejmy nadzieje, że Papież Benedykt XVI wyniesie na ołtarze sługi Boże rodzinę Państwa Ulmów

Wieczne odpoczywanie, racz Im dać Panie

Wyrazy ubolewania

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

13. arch./- Powstanie Muzeum

zdjecie

arch./-

Powstanie Muzeum Polaków Ratujących Żydów

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/24465,powstanie-muzeum-polakow-ratujacych-zydow.html

Prawdopodobnie
już w kwietniu br. w Markowej k. Łańcuta ruszy budowa Muzeum Polaków
Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów. Jeszcze w tym
tygodniu powinien zostać ogłoszony przetarg, który wyłoni wykonawcę tak
oczekiwanej nie tylko na Podkarpaciu inwestycji.

Inwestor budowy obiektu muzealnego w Markowej – Muzeum-Zamek w
Łańcucie – liczy, że jeszcze w tym roku budynek będzie gotowy w stanie
surowym zamkniętym, co pozwoliłoby na kontynuacje prac w okresie
zimowym. Jednak jak podkreśla menedżer projektu Bożena Knotz-Beda
ostatecznie wszystko będzie zależeć od tego, kiedy zostanie
rozstrzygnięty przetarg i jak szybko wykonawca rozpocznie prace.

Przewidziane na ten rok prace pochłoną ponad trzy miliony złotych.
Pieniądze na ten cel zaplanowano w budżecie województwa podkarpackiego. W
kosztach partycypuje także Gmina Markowa, która w otoczeniu muzeum
wybuduje „sad pamięci” oraz parking. W gminnej kasie przewidziano też
wydatek rzędu stu tysięcy złotych na wymianę sieci wodociągowej i
przełożenie sieci gazowniczej. Jeżeli wszystkie terminy zostaną
dotrzymane, Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny
Ulmów w Markowej będzie gotowe do końca 2014 roku.

Przygotowania do budowy muzeum w Markowej trwają od kilku lat.
Uchwałę w sprawie utworzenia muzeum w 2008 r. podjął zarząd województwa i
radni Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Budowa zostanie sfinansowana z
budżetu marszałka województwa podkarpackiego, a pieniądze na ten cel
zapisano w wieloletnim planie inwestycyjnym. Konkurs na opracowanie
koncepcji architektonicznej muzeum rozstrzygnięto w listopadzie 2010
roku.

Pierwszy tego typu obiekt muzealny dokumentujący bohaterstwo i
tragiczne losy Polaków w okresie okupacji zostanie zbudowany według
koncepcji Studia Projektowego Nizio Design International Mirosława Nizio
specjalizującego się również w projektowaniu zespołów muzealnych. Warto
dodać, że autor zaprojektował m.in. wnętrza Muzeum Powstania
Warszawskiego. Muzeum w Markowej będzie miało kształt prostokąta. Całość
obiektu, niejako zanurzona w ziemi, zostanie zwieńczona trójkątnym
dachem.

Wybór Markowej na miejsce muzeum nie jest przypadkowy, miejscowość ta
jest bowiem symbolem odwagi i męczeństwa Polaków, którzy za cenę życia
chronili Żydów przed zagładą.

Znany jest zwłaszcza przykład heroizmu kandydatów na ołtarze rodziny
Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów, którzy wraz z sześciorgiem dzieci
zostali zamordowani w marcu 1944 r. przez żandarmerię niemiecką za
ukrywanie dwóch żydowskich rodzin. Łącznie w Markowej, także dzięki
innym bohaterskim polskim rodzinom, uratowano co najmniej 17 Żydów.

Przypomnijmy, że Polska obok ZSRS była jedynym terenem okupowanym
przez Niemcy, gdzie nie tylko za ukrywanie, ale także za pomoc doraźną
Żydom groziła kara śmierci. Mimo restrykcji według szacunków Polacy
uratowali przed zagładą od 30 do 100 tysięcy Żydów.

Muzeum w Markowej będzie również upamiętnieniem tych, których nie
uhonorował żydowski Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu
Yad Vashem w Jerozolimie.

Jak powiedział w rozmowie z NaszymDziennikim.pl Mateusz Szpytma –
historyk IPN, jeden z inicjatorów utworzenia muzeum w Markowej, a
prywatnie krewny rodziny Ulmów, Podkarpacie ma najlepiej opracowaną
dokumentację Polaków, którzy ratowali Żydów. Autorką opracowania jest
historyk rzeszowskiego IPN dr Elżbieta Rączy, która poświęciła tej
tematyce książkę pt. „Pomoc Polaków dla ludności żydowskiej na
Rzeszowszczyźnie 1939-1945”.

– Na terenie Rzeszowszczyzny dzięki ofiarności Polaków okupację
przeżyło co najmniej trzy tysiące Żydów. Ludności żydowskiej pomagało
ok. 1,6 tysiąca Polaków, z czego co najmniej dwustu zostało za to
zamordowanych – wyjaśnia Mateusz Szpytma.

W muzeum znajdzie się m.in. dokumentacja dotycząca zbrodni na
rodzinie Ulmów, liczne pamiątki, w tym również część wyposażenia ich
domu. Ponadto zaprezentowana zostanie bogata biblioteka, korespondencja,
świadectwa szkolne, a także sprzęt fotograficzny i zdjęcia autorstwa
Józefa Ulmy – rolnika, a z pasji fotografika. Nie zabraknie też
dokumentów i zdjęć ukazujących wrogą politykę hitlerowców wobec Polaków i
Żydów, w tym plakatów i obwieszczeń informujących o karze śmierci za
pomoc ludności żydowskiej. Swoje miejsce w markowskim muzeum znajdą
również duchowni i polskie podziemie, którzy angażowali się w ratowanie
Żydów. W muzeum będą się też odbywały lekcje muzealne dla uczniów.

Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w
Markowej będzie adresowane nie tylko do Polaków, ale także do Żydów
licznie uczestniczących w corocznych pielgrzymkach chasydzkich na grób
cadyka Elimelecha w Leżajsku. Stąd opisy eksponatów muzealnych będą
prezentowane w językach: polskim, angielskim i hebrajskim. Tym bardziej
że od paru lat do Markowej przyjeżdża bardzo wielu Izraelczyków, którzy
modlą się przy grobie Sług Bożych Ulmów. – Świadectwem tych wycieczek są
charakterystyczne znicze z hebrajskim liternictwem oraz kamyki, jakie
Izraelczycy pozostawiają na grobie Józefa i Wiktorii Ulmów. Z chwilą
powstania muzeum liczba Żydów odwiedzających Markową na pewno jeszcze
wzrośnie, a wraz z tym świadomość, jak wielu Polaków oddało życie, aby
ratować ludność żydowską podkreśla Mateusz Szpytma.

Mariusz Kamieniecki

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

14. arch/- Ruszył przetarg na

zdjecie

arch/-

Ruszył przetarg na budowę Muzeum im. Ulmów

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/26198,ruszyl-przetarg-na-budowe-muzeum-im-ulmow.html

Wkrótce powinna być znana firma, która wybuduje
Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w
Markowej. Inwestor przedsięwzięcia, Muzeum-Zamek w Łańcucie, właśnie
ogłosił przetarg. Oferty będą przyjmowane do 25 marca br.

Przygotowania do budowy muzeum w Markowej trwają od kilku lat.
Zgodnie z uchwałą zarządu i radnych Sejmiku Województwa Podkarpackiego z
2008 r. w sprawie utworzenia Muzeum Polaków Ratujących Żydów na
Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej przedsięwzięcie zostanie
sfinansowane z budżetu marszałka województwa podkarpackiego, a pieniądze
na ten cel zapisano w wieloletnim planie inwestycyjnym.

Cały budżet przedsięwzięcia przekracza 6 mln złotych. Tylko w tym
roku na ten cel w podkarpackim budżecie zarezerwowano 3,2 mln złotych.

Muzeum zostanie wybudowane według koncepcji Studia Projektowego Nizio
Design International Mirosława Nizio, w którym powstał projekt m.in.
wnętrz Muzeum Powstania Warszawskiego.

Muzeum w Markowej będzie miało kształt prostokąta. Obiekt niejako
zanurzony w ziemi, co ma symbolizować miejsca, gdzie w czasie wojny
ukrywali się Żydzi, zostanie zwieńczony trójkątnym dachem. Jego sercem
będzie oświetlona witryna, przez którą będzie widać symboliczny dom
Ulmów. Obok powstanie „sad pamięci” i parking, które wybuduje Gmina
Markowa.

Gmina pokryje też koszty wymiany sieci wodociągowej i przełożenia
sieci gazowniczej. Jeżeli nie będzie poślizgów, prace przy budowie
muzeum ruszą jeszcze w drugim kwartale br. Do końca grudnia planowane
jest wykonanie makroniwelacji terenu i wykonanie stanu surowego –
zamkniętego budynku. Muzeum ma być gotowe do końca przyszłego roku.

Mateusz Szpytma, historyk IPN i krewny rodziny Ulmów, w rozmowie z
portalem NaszDziennik.pl nie ukrywa zadowolenia z faktu ogłoszenia
przetargu na wykonawcę tak długo oczekiwanej inwestycji.

– Należy się tylko cieszyć, że inwestycja wkracza w fazę wymierną i praktyczną – ocenia.

 – Do tej pory były plany, pomysły, projekty, natomiast teraz
przedsięwzięcie ogromnie ważne nie tylko dla Podkarpacia, ale całej
Polski wkracza w fazę wykonawczą – dodaje Mateusz Szpytma.

Muzeum będzie miejscem, w którym zostaną przedstawione sylwetki osób
często niedocenionych, które z narażeniem własnego życia ratowały
ludność żydowską. Pamiętajmy, że każde udzielenie pomocy Żydom w
przypadku wykrycia przez Niemców było karane śmiercią osób pomagających i
ich rodzin, stąd każdy, nawet najmniejszy gest wobec Żydów był bez
wątpienia oznaką bohaterstwa i heroizmu.

Dlatego warto wyciągnąć na światło dzienne sylwetki tych bohaterów,
żeby pokazać je światu. Znany jest zwłaszcza przykład heroizmu
markowskiej rodziny kandydatów na ołtarze Józefa i Wiktorii Ulmów,
którzy wraz z sześciorgiem dzieci zostali zamordowani w marcu 1944 r.
przez żandarmerię niemiecką za ukrywanie dwóch żydowskich rodzin.

Łącznie w Markowej, także dzięki innym bohaterskim polskim rodzinom, uratowało się co najmniej 17 Żydów.

– Owszem znamy rodzinę Ulmów, pewnie mniej Kowalskich czy tych,
którzy nie zginęli za pomoc Żydom: Irenę Sendlerową czy chociażby Jana
Karskiego, ale warto pokazać też tych, o których można powiedzieć, że są
anonimowi dla zdecydowanej części społeczeństwa. Mam nadzieję, że
będzie to z naszej strony spłacenie choć w minimalnym zakresie długu,
tym bardziej że przypięta nam, Polakom, łatka antysemitów wciąż
funkcjonuje, zwłaszcza na Zachodzie, gdzie uważa się nas za Naród
negatywnie ustosunkowany do Żydów – przypomina Mateusz Szpytma.

Podkreśla, że w żaden sposób nie można wyciągać wniosku, że dany
naród jest antysemicki, a zwłaszcza nasz Naród, o czym świadczy bardzo
znacząca liczba Polaków odznaczonych przez żydowski Instytut Pamięci
Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie.

 – Według ustaleń Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi
Polskiemu z 1997 r., za pomoc ludności żydowskiej zamordowano 704 osoby.
Dziś można powiedzieć, że liczba ta sięga tysiąca – uważa historyk IPN.

Muzeum w Markowej będzie służyć także upamiętnieniu tych, którzy nie zostali uhonorowani przez Instytut Yad Vashem.

Muzeum będzie adresowane także do Żydów, którzy licznie odwiedzają
Podkarpacie. Dlatego opisy eksponatów muzealnych będą prezentowane w
językach: polskim, angielskim i hebrajskim.

Każdy, kto odwiedzi muzeum w Markowej, będzie mógł zobaczyć m.in.
dokumentację dotyczącą zbrodni na rodzinie Ulmów czy pamiątki, a wśród
nich część wyposażenia ich domu.

Część ekspozycji będą stanowiły: bogata biblioteka, korespondencja,
świadectwa szkolne oraz sprzęt fotograficzny i zdjęcia, które wykonał
Józef Ulma. Znajdą się też tam dokumenty i zdjęcia ukazujące wrogą
politykę hitlerowców wobec Polaków i Żydów, czego przykładem będą
plakaty i obwieszczenia informujące o karze śmierci, jaka groziła za
pomoc ludności żydowskiej.

Wśród bohaterów, którzy ratowali Żydów, będzie można zobaczyć także
sylwetki osób duchownych: księży i sióstr zakonnych oraz żołnierzy
polskiego podziemia. Muzeum markowskie będzie także  miejscem lekcji
muzealnych dla młodzieży szkolnej.  

Mariusz Kamieniecki

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

15. Zabił Ulmów i uniknął

Zabił Ulmów i uniknął odpowiedzialności

We wsi Markowa 24 marca 1944 r. Niemcy zamordowali ośmioro Żydów i ukrywającą ich rodzinę Ulmów. Dowodzący akcją nigdy nie został osądzony – przypomniał dr Mateusz Szpytma z IPN w 69. rocznicę zbrodni.

Przed świtem 24 marca 1944 r. we wsi Markowa k. Łańcuta Niemcy zamordowali żydowskie rodziny Szallów i Goldmanów oraz ukrywających ich Józefa Ulmę i jego żonę Wiktorię, która oczekiwała narodzin dziecka. Zabili też sześcioro ich dzieci. Najstarsza córka Ulmów – Stasia – miała osiem lat. Badaniem tej zbrodni zajmuje się dr Mateusz Szpytma z Instytutu Pamięci Narodowej.

Jak poinformował dziennikarzy, szef śmiertelnej ekspedycji porucznik Eilert Dieken uniknął sprawiedliwości. Był przez wiele lat policjantem w Esens w RFN. Nie został nigdy skazany i zmarł w 1969 r.

http://www.naszdziennik.pl/polska/27723,zabil-ulmow-i-uniknal-odpowiedzi...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

16. () Męczeństwo rodziny

zdjecie

()

Męczeństwo rodziny Ulmów

Kalendarz polski codzienny

Piotr Szubarczyk

Polacy stanowią największą grupę
z odznaczonych żydowskim medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata –
ponad 26 proc. z 24 tysięcy, czyli ponad 6 tysięcy! A przecież na
terenie okupowanej Polski obowiązywało niemieckie „prawo” z 15 X 1941 r.
o karze śmierci za JAKĄKOLWIEK pomoc Żydom. Liczbę Polaków
zamordowanych z tego powodu szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy!

Polskie
władze tolerują „odkrycia naukowe” dr Aliny Całej z Żydowskiego
Instytutu Historycznego w Warszawie, która w wywiadzie dla
„Rzeczpospolitej” powiedziała: „W pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni
za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów”! ŻIH jest finansowany przez
państwo polskie jako „państwowa instytucja kultury”. Doktor Alina Cała
nie poniosła żad- nych konsekwencji za publiczne znieważanie pamięci
Polaków zamordowanych za pomoc Żydom. Już po tym haniebnym oświadczeniu
prezydent Bronisław Komorowski odznaczył ją Krzyżem Kawalerskim Orderu
Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla niepodległości
Rzeczypospolitej Polskiej”.

24 marca mija 69. rocznica
zamordowania rodziny Ulmów, ukrywającej Żydów. Józef Ulma był rolnikiem,
człowiekiem szlachetnym, uformowanym przez Koło Młodzieży Katolickiej.
Jego pasją było fotografowanie. Ulmowie zostali wydani przez
ukraińskiego kolaboranta niemieckiej policji. Kuzyni Hitlera przyjechali
do Markowej pod Łańcutem i zamordowali: Wiktorię (lat 32) i Józefa (lat
44) Ulmów oraz ich 6 dzieci w wieku od 8 lat do półtora roku: Stasię,
Basię, Władzia, Frania, Antosia i Marysię. Siódme dziecko umierało w
łonie matki. Zamordowali także ukrywanych przez Ulmów Żydów z rodziny
Goldmanów i Szallów.

Od 2003 r. trwa proces beatyfikacyjny 122
polskich męczenników, wśród nich rodziny Ulmów. Pytanie do dr Całej: Czy
Ulmowie są „w pewnym sensie” winni śmierci Goldmanów i Szallów? Wszak
byli Polakami…


http://www.naszdziennik.pl/wp/27677,meczenstwo-rodziny-ulmow.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

17. Upamiętnią Polaków, którzy

Upamiętnią Polaków, którzy ratowali Żydów

W Kozłówku na Podkarpaciu stanie obelisk upamiętniający sześciu Polaków z Kozłówka i Markuszowej, którzy za pomoc Żydom zostali rozstrzelani przez hitlerowców w 1943 roku. Pomnik zostanie usytuowany przy zabytkowej kapliczce Matki Bożej, obok której po egzekucji pochowano część zamordowanych.

W okresie okupacji wśród osób, które odznaczyły się szczególnym bohaterstwem byli mieszkańcy Kozłówka i Markuszowej w powiecie strzyżowskim. Mimo zakazu pomagali ponad 40-osobowej grupie Żydów z okolic Jasła, Frysztaka i Markuszowej ukrywających się w lasach, w okolicach Kozłówka, Oparówki, Markuszowej i Łęk Strzyżowskich.

Za pomoc Żydom, 3 lipca 1943 r., w wyniku obławy Niemcy rozstrzelali pięć osób: Aleksandrę Pirgę, Feliksa Ciołkosza, Stanisława Oparowskiego, Wojciecha Śliwę i Piotra Zagórskiego, wcześniej ten sam los spotkał Józefa Fąfarę.

Jak podkreśla w rozmowie z NaszDziennik.pl Marian Irzyk, przewodniczący Społecznego Komitetu Organizacyjnego Budowy Pomnika Pomordowanych w 1943 r. w Kozłówku, sprawcy zbrodni, uznając swe ofiary za bandytów, zabronili rodzinom pochować ich na cmentarzu.

Mieszkając przez długie lata w Kozłówku nieopodal Markuszowej, wiele słyszał od świadków na temat tej zbrodni.

– Zamordowanych za wyjątkiem Feliksa Ciołkosza, który spoczął obok własnego domu w Markuszowej, pochowano przy kapliczce pomiędzy Kozłówkiem a Markuszową. Dopiero po wojnie szczątki ofiar przeniesiono na cmentarz parafialny w Dobrzechowie – wyjaśnia Marian Irzyk.

Jednocześnie dodaje, że przypominanie ofiary Polaków, którzy za cenę własnego życia, a także życia swoich bliskich ratowali ludność żydowską przed zagładą, ma szczególne znaczenie, zwłaszcza w obliczu prób fałszowania historii i oskarżania Polaków o rzekomy antysemityzm.

– Rzeczy należy nazywać po imieniu, a prawda jest taka, że to dzięki Polakom wielu Żydów przeżyło okupację. Te sześć bohaterskich osób, które chcemy upamiętnić, to jedni z wielu bohaterów – podkreśla Irzyk.

Dodajmy, że ukrywanie Żydów pod okupacją hitlerowską było zagrożone olbrzymim ryzykiem, w Polsce za ukrywanie, ale także za pomoc doraźną Żydom groziła kara śmierci.

Mimo restrykcji, według szacunków, Polacy uratowali przed zagładą nawet 100 tysięcy Żydów.

Znany jest zwłaszcza przykład heroizmu kandydatów na ołtarze rodziny Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów z Markowej, którzy wraz z sześciorgiem dzieci zostali zamordowani w marcu 1944 r. przez żandarmerię niemiecką za ukrywanie dwóch żydowskich rodzin.

Pod koniec 2012 r. powstał Społeczny Komitet Organizacyjny Budowy Pomnika Pomordowanych w 1943 r. w Kozłówku i Markuszowej, który obrał sobie za cel godne upamiętnienie ofiar zbrodni. Odrestaurowano kapliczkę, która w okresie okupacji pełniła też rolę skrytki kontaktowej dla działaczy okupacyjnego podziemia oraz znajdującą się w niej XVIII-wieczną figurkę Matki Bożej. Poczyniono też starania związane z budową pomnika. Odsłonięcie i poświęcenie monumentu odbędzie się 14 września br. podczas Mszy św. w intencji pomordowanych, która zostanie odprawiona przy kapliczce w Kozłówku.

– Początkowo planowaliśmy uroczystość 3 lipca br., dokładnie w 70. rocznicę zbrodni. Jednak po namyśle doszliśmy do wniosku, że lepszym terminem od wakacyjnego będzie 14 września, a więc czas, w którym w odsłonięciu pomnika udział weźmie młodzież szkolna. W końcu to ludzie młodzi po nas przejmą kultywowanie pamięci o wydarzeniach z historii Polski i jej bohaterach – dodaje Marian Irzyk.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/31510,upamietnia-polakow-ktorzy-r...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

18. arch/- Opóźni się budowa

zdjecie

arch/-

Opóźni się budowa Muzeum Polaków Ratujących Żydów


Prawdopodobnie jeszcze tym tygodniu zostanie
ogłoszony drugi przetarg na budowę Muzeum Polaków Ratujących Żydów na
Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej. Poprzedni został unieważniony,
kiedy po otwarciu ofert okazało się, że inwestycja będzie droższa niż
pierwotnie zakładano.

– Oferenci podali większe koszty, niż inwestor może na ten cel przeznaczyć – podkreśla menedżer projektu Bożena Knotz-Beda.

– W budżecie wieloletnim samorządu województwa jest za mało środków,
które pokryłyby koszty umowy na wykonanie inwestycji – dodaje.

Jeszcze w tym tygodniu ma być ogłoszony nowy przetarg na budowę
muzeum w Markowej. Inwestor budowy obiektu muzealnego w Markowej –
Muzeum-Zamek w Łańcucie, który w imieniu zarządu województwa
podkarpackiego prowadzi inwestycję, chce wykorzystać każdy miesiąc
sezonu budowlanego.

– Poprzedni przetarg opiewał na ponad 1,6 miliona złotych, więcej niż
mieliśmy środków do dyspozycji w budżecie. Była to za duża kwota, żeby
nie ogłaszać drugiego przetargu. W sytuacji, gdy jest zbyt duży
rozdźwięk między kwotą przewidzianą na inwestycję, a zaproponowaną przez
wykonawcę, jest to konieczność. Ktoś mógłby zarzucić nam
niegospodarność – powiedział w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Jan
Burek, wicemarszałek województwa podkarpackiego.

Jeżeli drugi przetarg potwierdzi wyższy koszt inwestycji, zarząd
województwa będzie musiał znaleźć brakującą kwotę. Obecny zarząd
województwa podkarpackiego czyni już starania o pozyskanie środków na
dofinansowanie tej inwestycji.

– Zwróciliśmy się o dofinansowanie inwestycji z budżetu Ministerstwa
Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Będziemy też szukać oszczędności we
własnym budżecie – dodaje wicemarszałek Jan Burek.  

Perypetie przetargowe opóźnią budowę muzeum, które w br. miało być
postawione w stanie surowym, zamkniętym, co pozwoliłoby na kontynuację
prac wewnątrz obiektu w okresie zimowym. Choć jak zapewnił nas Jan
Burek, wicemarszałek województwa podkarpackiego, opóźnienie może wynieść
kilka miesięcy, to nie powinno znacząco wydłużyć terminu realizacji
inwestycji, która na pewno zostanie zrealizowana w tym i przyszłym roku.

Przygotowania do budowy muzeum w Markowej trwają od kilku lat.
Uchwałę w sprawie utworzenia muzeum w 2008 r. podjął ówczesny zarząd
województwa podkarpackiego i radni sejmiku. Budowa ma być sfinansowana z
budżetu marszałka województwa, a pieniądze na ten cel zapisano w
wieloletnim planie inwestycyjnym.

Wybór Markowej na miejsce muzeum nie jest przypadkowy. Miejscowość ta
jest bowiem symbolem odwagi i męczeństwa Polaków, którzy za cenę życia
chronili Żydów przed zagładą. Znany jest zwłaszcza przykład rodziny
Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich sześciorga dzieci, którzy 24 marca 1944
r. zostali zamordowani wraz z ośmiorgiem Żydów przez hitlerowskich
żandarmów. Proces beatyfikacyjny bohaterskiej rodziny Sług Bożych Ulmów
toczy się od 2003 r. Warto dodać, że w Markowej, także dzięki innym
bohaterskim polskim rodzinom, uratowano życie co najmniej 17 Żydów.

W Markowskim muzeum zostanie zaprezentowana m.in. dokumentacja
dotycząca zbrodni na rodzinie Ulmów, szereg pamiątek, w tym część
wyposażenia domu Sług Bożych. Można będzie zobaczyć także bogatą
bibliotekę, korespondencję, świadectwa szkolne, a także sprzęt
fotograficzny i zdjęcia, których autorem jest Józef Ulma. Będzie też
można zobaczyć dokumenty i zdjęcia ukazujące wrogą politykę hitlerowców
wobec Polaków i Żydów, w tym plakaty i obwieszczenia informujące o karze
śmierci za pomoc ludności żydowskiej. Swoje miejsce w markowskim muzeum
znajdą również duchowni i polskie podziemie, którzy angażowali się w
ratowanie Żydów.

Mariusz Kamieniecki


http://naszdziennik.pl/polska-kraj/39983,opozni-sie-budowa-muzeum-polako...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

19. Robert Sobkowicz/Nasz

zdjecie

Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Są gwarancje finansowe dla budowy muzeum Ulmów


Minister kultury i dziedzictwa narodowego
udzielił gwarancji finansowych na budowę Muzeum Polaków Ratujących Żydów
na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej. To istotne wsparcie na
realizację inwestycji, na którą brakowało pieniędzy w wieloletnim
budżecie samorządu województwa podkarpackiego.

Z powodu braku środków został unieważniony pierwszy przetarg na
budowę muzeum, bowiem oferty firm, jakie stanęły do przetargu o ponad
1,6 miliona złotych, przekraczały możliwości finansowe inwestora.

– Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego zagwarantował kwotę
miliona złotych w transzach, z rozłożeniem na lata 2014-2015. Ta
gwarancja pozwala nam poważnie myśleć o realizacji inwestycji ważnej nie
tylko dla Podkarpacia, ale dla całej Polski – ocenia w rozmowie z
portalem NaszDziennik.pl Władysław Ortyl, marszałek Podkarpacia.

– Skoro minister Zdrojewski składa taką deklarację, to powinien
pilnować, żeby spełnić tę obietnicę – dodaje marszałek Ortyl. Tymczasem
oferty w ogłoszonym niedawno drugim przetargu na budowę Muzeum Polaków
Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej można
składać do 14 lipca.      

Według zapewnień marszałka Ortyla, projekt już niebawem ruszy, a
inwestorem budowy obiektu muzealnego w Markowej jest Muzeum-Zamek w
Łańcucie. Trudno będzie jednak dotrzymać terminu i jeszcze w br. oddać
budynek w stanie surowym zamkniętym, co umożliwiłoby prowadzenie prac
wewnątrz obiektu w okresie zimowym. Ostatecznie wszystko będzie zależeć
od tego, kiedy zostanie rozstrzygnięty przetarg i jak szybko wykonawca
rozpocznie prace. Prace przewidziane na br. pochłoną ponad trzy miliony
złotych.

Środki na ten cel zaplanowano w budżecie województwa podkarpackiego. W
kosztach budowy muzeum partycypuje też gmina Markowa, która w otoczeniu
obiektu wybuduje „sad pamięci” oraz parking. W gminnej kasie
przewidziano też pieniądze na wymianę sieci wodociągowej i przełożenie
sieci gazowniczej.

Według wcześniejszych założeń, Muzeum Polaków Ratujących Żydów na
Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej ma powstać do końca 2014 r.
Jednak problemy, jakie się pojawiły, mogą przesunąć termin realizacji
tej inwestycji o kilka miesięcy.

– Zależy nam, aby nowoczesny projekt został wykonany solidnie.
Inwestycja ta będzie służyć upamiętnieniu ofiary Polaków, którzy
ratowali Żydów, będzie się także doskonale wpisywać w krajobraz
Podkarpacia – uważa marszałek Władysław Ortyl.   

Przygotowania do budowy muzeum w Markowej trwają od kilku lat.
Uchwałę w sprawie utworzenia muzeum w 2008 r. podjął ówczesny zarząd
województwa podkarpackiego i radni sejmiku. Budowa ma być sfinansowana z
budżetu marszałka województwa, a pieniądze na ten cel (łącznie 5,8 mln
złotych) zapisano w wieloletnim planie inwestycyjnym. Konkurs na
opracowanie koncepcji architektonicznej muzeum rozstrzygnięto w
listopadzie 2010 r.

Lokalizacja muzeum w Markowej nie jest przypadkowa. Markowa jest
bowiem symbolem odwagi i męczeństwa Polaków, którzy ratowali Żydów przed
zagładą. Najbardziej znany jest heroizm kandydatów na ołtarze rodziny
Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów, którzy wraz z sześciorgiem
nieletnich dzieci zostali zamordowani w marcu 1944 r. przez żandarmerię
niemiecką za ukrywanie dwóch żydowskich rodzin. Łącznie w Markowej,
także dzięki innym bohaterskim polskim rodzinom, uratowano co najmniej
17 Żydów.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/42889,sa-gwarancje-finansowe-dla-...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

20. arch./- Czterech chętnych do

zdjecie

arch./-

Czterech chętnych do budowy Muzeum Ulmów

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/48129,czterech-chetnych-do-budowy-muzeum-ulmow.html

Spośród czterech firm zostanie wyłoniony
wykonawca Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny
Ulmów w Markowej. Nie ma jednak szans, żeby placówka powstała w br., jak
pierwotnie zakładano.

Poprzedni przetarg unieważniono, bo oferty firm, które stanęły do
rywalizacji o ponad 1,6 miliona złotych, przekraczały możliwości
finansowe zaplanowane w wieloletnim budżecie inwestora Urzędu
Marszałkowskiego w Rzeszowie, w którego imieniu pieczę nad realizacją
inwestycji sprawuje Muzeum-Zamek w Łańcucie.

Ogłoszono zatem kolejny, do udziału w którym zgłosiły się cztery
firmy. Oferty, które wpłynęły, są wprawdzie tańsze niż w poprzednim
przetargu, ale nawet najbardziej korzystna finansowo o przeszło pół
miliona przekracza kwotę 4,2 miliona złotych zarezerwowaną dla tej
inwestycji w budżecie podkarpackiego urzędu marszałkowskiego. Najdroższa
z ofert sięga 6,7 miliona złotych, a najtańsza nieznacznie przekracza
4,8 miliona złotych. Wykonawca muzeum zostanie wyłoniony przez komisję
przetargową po ocenie ofert pod kątem formalnym w ciągu 30 dni.

Przypomnijmy, że niedawno minister kultury i dziedzictwa narodowego
udzielił gwarancji finansowych na budowę muzeum w Markowej. W swoim
budżecie resort kultury zagwarantował kwotę jednego miliona złotych w
transzach, z rozłożeniem na lata 2014-2015.  Prace przy budowie placówki
przewidziane na bieżący rok pochłoną ponad 3 miliony złotych. Środki na
ten cel zaplanowano w budżecie województwa podkarpackiego. W kosztach
budowy muzeum partycypuje również gmina Markowa, która wybuduje „sad
pamięci” i parking.

Tak czy inaczej budowa muzeum, które w pierwotnych planach miało
zostać wybudowane w stanie surowym zamkniętym do końca 2013 r., nie
zostanie zakończona. W tej sytuacji pierwsi zwiedzający powinni sią
pojawić w Markowej dopiero w 2015 roku.

Uchwałę w sprawie budowy Muzeum Polaków Ratujących Żydów na
Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej w 2008 r. podjął zarząd
województwa podkarpackiego i radni sejmiku. Konkurs na opracowanie
koncepcji architektonicznej pierwszego tego typu obiektu muzealnego w
Polsce – dokumentującego bohaterstwo i tragiczne losy Polaków w okresie
okupacji – zostanie zbudowany według koncepcji Studia Projektowego Nizio
Design International Mirosława Nizio.

Multimedialny obiekt, w którym znajdą się pamiątki dokumentujące
bohaterstwo m.in. rodziny Sług Bożych, którzy z narażeniem własnego
życia ratowali ludność narodowości żydowskiej, będzie miał kształt
prostokąta wynurzającego się z ziemi. W przyszłości placówka będzie
służyła również celom edukacyjnym.

Mariusz Kamieniecki

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

21. Umowa na budowę Muzeum

Umowa na budowę Muzeum Ulmów

Wszystkie warunki do rozpoczęcia budowy Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej spełnione

W Markowej k. Łańcuta ruszy wkrótce budowa
Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów. Dziś
podpisana została umowa z wykonawcą – firmą Skanska, która wybuduje
długo oczekiwany obiekt.

Inwestycja, która kosztować będzie 4,5 miliona złotych, finansowana
jest z budżetu marszałka województwa podkarpackiego, a pieniądze na ten
cel zapisano w wieloletnim planie inwestycyjnym. Inwestorem
przedsięwzięcia jest Muzeum-Zamek w Łańcucie.  Obok muzeum powstanie
„sad pamięci” i parking, które wybuduje Gmina Markowa. Gmina pokryje też
koszty wymiany sieci wodociągowej i przełożenia sieci gazowniczej.

Obiekt muzeum będzie gotowy za półtora roku. Powstanie w centrum
Markowej w sąsiedztwie Centrum Kultury i Skansenu. W muzeum zostaną
zaprezentowane historie Polaków z Podkarpacia – często osób
niedocenianych, które w czasie II wojny światowej, narażając własne
życie, udzielały pomocy ludności żydowskiej. Warto pamiętać, że każda
pomoc Żydom w przypadku wykrycia była karana śmiercią osób pomagających i
ich rodzin, stąd każdy, nawet najmniejszy, gest wobec Żydów był bez
wątpienia oznaką bohaterstwa i heroizmu.

Muzeum w Markowej będzie nosiło imię Sług Bożych rodziny Józefa i
Wiktorii Ulmów zamordowanych przez Niemców w 1944 r. za ukrywanie
ośmiorga osób z dwóch żydowskich rodzin Szalów i Goldmanów. Wraz z
rodzicami Józefem i Wiktorią rozstrzelanych zostało sześcioro dzieci:
Staś, Basia, Władzio, Franuś, Antoś, Marysia i dziecko nienarodzone,
które Wiktoria Ulma nosiła pod sercem. Bohaterska rodzina stała się
symbolem odwagi i bohaterstwa.

Wśród zbiorów muzealnych znajdą się m.in. dokumentacja dotycząca
zbrodni na rodzinie Ulmów, pamiątki w tym część wyposażenia ich domu.
Ponadto bogata biblioteka, korespondencja, świadectwa szkolne oraz
sprzęt fotograficzny i zdjęcia autorstwa Józefa Ulmy, który był
zapalonym fotografikiem. Będą też dokumenty i zdjęcia ukazujące wrogą
politykę Niemców wobec Polaków i Żydów, plakaty i obwieszczenia
informujące o karze śmierci, jaka groziła za pomoc ludności żydowskiej.
Wśród bohaterów, którzy ratowali Żydów, zostaną zaprezentowane również
sylwetki kapłanów i sióstr zakonnych oraz żołnierzy polskiego podziemia
niepodległościowego.

Mariusz Kamieniecki

 

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

22. Muzeum w Markowej ma być


Muzeum w Markowej ma być nowoczesne zarówno architektonicznie, jak i
pod względem ekspozycji. Prezentowane tam będą historie Polaków z
Podkarpacia, którzy w czasie II wojny światowej udzielali pomocy Żydom.
Wystawione eksponaty będą prezentować relacje polsko-żydowskie przed
wojną, w trakcie okupacji, a także stosunki powojenne.

- Budynek Muzeum będzie gotowy w ciągu 18 miesięcy – mówi Dariusz
Urbanik, Menadżer Projektu, Skanska. – Prace rozpoczniemy na początku
października od przygotowania terenu pod budowę, wzmocnienia i
odwodnienia gruntu. Następnie wykonamy roboty ziemne i fundamentowe.

Inwestycja jest finansowana ze środków budżetu województwa.

Budowa, którą zrealizuje Skanska, będzie kosztowała 4,5 mln zł netto (5,58 mln brutto) i powstanie do końca marca 2015 roku.

http://www.rp.pl/artykul/1052247.html#.UkaUiyogcLc.facebook

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

23. Upokorzyć Polskę Napisane przez Krzysztof Skotnicki / Nasz Dzi

Krzysztof Skotnicki / Nasz Dziennik (20.03.2001)
http://padre.info.pl/spoleczenstwo/upokorzyc-polske/510-upokorzyc-polske...

Upokorzyć Polskę
Gdyby ktoś w Polsce usłyszał rok czy dwa lata temu stwierdzenia w rodzaju: "Polacy to naród nazistowski", "Polacy tworzyli obozy koncentracyjne", "Polacy są winni zbrodni holokaustu", "Polacy byli i są gorsi od hitlerowców", "Polacy to najgorsi antysemici na świecie", to większość ludzi wyśmiałaby nas, że to brednie. Otóż w zachodniej prasie te stwierdzenia padają coraz częściej i z narastającą intensywnością. Ostatnio otwarcie już się mówi, że "wielki mit o Polsce bohaterskiej i męczeńskiej" to jeden wielki fałsz, a Naród Polski porównuje się do niemieckich i austriackich nazistów.

To nie pomyłki
Od kilku lat niektóre wiodące światowe czasopisma i dzienniki piszą o "polskich obozach koncentracyjnych". Kiedy Polonia protestuje, to pada odpowiedź: "drukarska pomyłka". Dziwne, że te pomyłki, drastycznie zmieniające sens wypowiedzi, zdarzają się z taką częstotliwością w różnych częściach świata i dotyczą tej jednej istotnej kwestii: "polskiego zaangażowania w zbrodnie przeciwko Żydom". Poniżej podaję tylko nieliczne przykłady tego, co się pisze o Polskim Narodzie.
- Podręcznik szkolny w Anglii "Świat XX wieku" podaje: "...Hitler realizując swój plan zagłady Żydów nie był odosobniony... było wielu, co mu w tym pomagali. Należą do nich Polacy, Ukraińcy i ci Francuzi, którzy pracowali dla nazistów...".
- Uniwersytet Tulane, w Nowym Orleanie, USA na swojej stronie internetowej: www.tulane.edu/~so-inst/scher.html przedstawia wizerunek AK jako zbrodniczej organizacji, i mówi o negatywnej roli Kościoła katolickiego i Polaków w II wojnie światowej. Polacy są opisani jako gorsi od hitlerowców (wypowiedzi polskiego Żyda L. Schera z Częstochowy).
- "The Australian", Australia, 21 listopada 1998 r.: "...polskie obozy śmierci..." (E. Hartmann).
- "Wall Street Journal", USA, 22 lutego 1999 r., artykuł pt. "Polskie obozy koncentracyjne" (autor nieznany).
- "The Observer Magazine", Wlk. Brytania, 4 kwietnia 1999 r.: "...polskie komory gazowe..." (autor nieznany, na podstawie zeznań Żydów).
- "Le Soir Ilustre", Belgia, 22 marca 2000 r.: "Papież pochodzący z kraju, który wymyślił Auschwitz..." (J.M. Veszely i H.L. Weichselbaum).
- "Le Soir", Belgia, 21 kwietnia 2000 r.: artykuł pt. "Polska dba o rozwój swojego antysemityzmu" (autora nie podano).
- "Wall Street Journal", USA, 21 czerwca 2000 r. : "...obozy pracy przymusowej w Polsce." (David Wessel).
- "New York Times", USA, 13 sierpnia 2000 r. pisze: "...czuliśmy się bezsilni w takich krajach jak Polska, gdzie antysemityzm był czymś normalnym..." (J. Berger, M. Lieberman).

Nieodpowiedzialne wypowiedzi

Przeciętny i bezkrytyczny zachodni czytelnik widząc takie sformułowania, wyrabia sobie na ich podstawie wizerunek całego Narodu Polskiego. Często padają stwierdzenia cudzoziemców: "A, to Pan jest Polakiem, dlaczego wy tak nienawidzicie Żydów?".
Po ostatnich wydarzeniach i publikacjach o tragedii w Jedwabnem dziennikarze zachodni nie mówią już, że "polskie obozy śmierci" to pomyłka drukarska. Otwarcie twierdzi się, że Polacy to naród zbrodniarzy, winny zbrodni holokaustu.
Tragedia w Jedwabnem wyzwoliła dosłownie lawinę publikacji antypolskich na arenie międzynarodowej. Chcę podkreślić z całą stanowczością, że jedną z podstawowych przyczyn obecnych ataków na Naród Polski są niedojrzałe publiczne wypowiedzi czołowych polityków polskich: prezydenta Kwaśniewskiego i premiera Buzka na ten temat. Niektórzy próbują jeszcze niesłusznie wciągnąć w to ks. kardynała J. Glempa. Przytoczę znowu nieliczne tylko przykłady:
- "Le Soir", Belgia, 23 marca 2001 r.: "...pogromu dopuścili się nie Niemcy, ale ludność lokalna. Pchnięta do tego czynu przez nienawiść do Żydów i chciwość posiadania ich mienia, a jednocześnie zapewniona o bezkarności i wsparciu ze strony nazistów, zgraja jedwabińska zapisała jeden z najbardziej czarnych rozdziałów historii. (...) Kościół katolicki mógł sobie pozwolić na powiedzenie całej prawdy (już dużo wcześniej), ale nie widział żadnej korzyści z burzenia narodowego mitu o Polsce katolickiej i męczeńskiej. Potrzebna była książka Grossa, aby przerwać milczenie kłamstwa. (...) Dobrze wiemy, że antysemityzm nie znikł nawet po holokauście" (L. Unger).
- Radio Judaica, marzec 2001 r.: "...no tak, ale przecież młodzi Polacy, jeśli nawet tak jak młodzi Niemcy i młodzi Austriacy wyrośli w dziedzictwie nazistowskim to...".
- "Newsweek", 5 marca 2001 r.: "SPROSTOWANIE NA TEMAT MASAKRY. To nie Niemcy, a polscy sąsiedzi wymordowali swoich sąsiadów Żydów..." (A. Nagorski).
- "The Age", Australia, 5 marca 2001 r.: "OBNAŻENIE WSTYDU POLAKÓW. Niemieccy oficerowie przyszli pod stodołę i prosili morderców (Polaków), aby uwolnili żydowskich rzemieślników. Ale poganie (Polacy) nie pozwolili: 'Nie zostawimy żadnego żywego Żyda'" (P. Heinrichs).
- "New York Times", 8 marca 2001 r.: "POLSKA STAJE W OBLICZU OHYDNEJ PRAWDY BEZ MRUGNIĘCIA OKIEM. Odpowiedzialność Polaków za masakrę została już stwierdzona w 1949 r. (...) Prawica polska i nacjonalistyczna katolicka prasa próbują marginalizować polski antysemityzm. (...) Kardynał J. Glemp wezwał, przez radio, Kościół do proszenia o przebaczenie..."
(T. Rosenberg).
- "The Australian", Australia, 8 marca 2001 r.: "POLACY WINNI MASAKRY ŻYDÓW. Polski premier J. Buzek wzywa naród, aby się przyznał do brania udziału w masakrach Żydów w czasie wojny..." (nieznany autor)
- "Guardian", Wlk. Brytania, 14 marca 2001 r.: "Sprawa Holokaustu w końcu wychodzi na światło dzienne. Wśród uciskających nie było Niemców. Uczynili to Polacy" (K. Connolly, V. Kohav).
- "Washington Times", USA, 16 marca 2001 r.: "Polskie władze usunęły... kamień fałszywie obwiniający nazistów za masakrę Żydów, która faktycznie była przeprowadzona przez samych Polaków..." (Andrzej Stylinski).
- "New York Times", USA, 17 marca 2001 r.: "1.600 Żydów zostało wymordowanych przez swoich polskich sąsiadów. Niektórych zabito kijami, siekierami, nożami, ale większość spędzono i spalono w stodole." (Adam Michnik)
- "Le Monde", Francja, 30 marca 2001 r.: "POLSKI PARADOKS. Masakra Żydów dokonana została spontanicznie przez Polaków, bez żadnego udziału Niemców. Fobia żydowska jest głęboko zakorzeniona w narodzie polskim" (N. Weill na podstawie Adama Michnika).
- "Los Angeles Times", USA, 5 kwietnia 2001 r.: "Ciemne fakty 1941 r. kładą cień na to, co Polacy myślą o sobie. Ostatnie poszukiwania wskazują, że nie naziści, a sąsiedzi zabili Żydów w mieście. Te odkrycia zmuszają Polaków do zmiany oceny swojej roli jako 'niewinnej ofiary'" (David Holley).
Błąd i ogromna niesprawiedliwość tych wszystkich publikacji polegają na tym, że mówi się nie o jednostkach, ale o całym Narodzie Polskim jako tym, który dopuścił się strasznych zbrodni. Przed takim patrzeniem przestrzegał Prymas Polski Józef Glemp: "Nie wolno nam w imię sprawiedliwości przyklejać do jakiegokolwiek narodu etykiety narodu zabójców". Niestety, dzieje się to na naszych oczach. Wielką krzywdę wyrządza się przez to tym wszystkim Polakom, którzy swoje życie poświęcali dla ratowania Żydów.

Dialog w jedną stronę

Jestem przekonany, że większość Polaków mieszkających w Polsce nie zdaje sobie sprawy z tego, co się o nich pisze na arenie międzynarodowej. Tendencyjne artykuły utwierdzają często bezkrytyczną i niezbyt zorientowaną opinię międzynarodową o masowym udziale Polaków w dziele holokaustu, o głębokim antysemityzmie polskim, i wreszcie o odpowiedzialności całego Narodu za zbrodnie wojenne. Żyjąc na Zachodzie, potwierdzam to z pełną świadomością. Nawet wśród niektórych, wydawałoby się, dojrzałych katolików panuje przeświadczenie, że Polacy są urodzonymi antysemitami.
To, co podaje się obecnie nt. Polaków w światowych mediach przynosi niepowetowaną szkodę nie tylko wizerunkowi Polski w świecie, ale godzi w istotne interesy całego Narodu Polskiego. Czy Polska to naród zbrodniarzy? Czy mamy wrodzoną nienawiść do Żydów?
Leopold Unger stwierdził w rozmowie ze mną, że proces "odkrywania prawdy" prowadzi do pojednania polsko-żydowskiego. Trzeba mieć niesamowity tupet, aby coś takiego powiedzieć.
Pojednanie jest możliwe tylko i wyłącznie wtedy, kiedy toczy się dialog. Dialog z definicji jest dwukierunkowy. Obecnie odbywa się on w jednym kierunku - aby obnażyć Naród Polski, wyprowadzić go z przekonania, że jest "narodem bohaterskim i męczeńskim" i wymusić przyznanie się do zarzucanych mu win. Wydaje się, że ten kierunek jest podtrzymywany przez czołowych polityków polskich. Jestem przekonany, że ten "jednokierunkowy dialog" nie tylko nie doprowadzi do pojednania, a wręcz przeciwnie, będzie wzbudzał wzajemne animozje i nienawiści.

Szantaż

Zvi Hendel, przewodniczący od spraw imigracji w izraelskim Knesecie, nawołuje, według żydowskiej gazety "Ha'aretz" z 31 marca 2001 r., do powrotu Żydów z Zachodu do Izraela, w związku z niebezpiecznie nasilającą się falą antysemityzmu we Francji. Mowa jest też o podobnych zjawiskach antysemityzmu w USA, Rosji, Niemczech, Belgii, Austrii i innych krajach świata.
Wobec tego powstaje pytanie: "Dlaczego takie zjawisko i dlaczego w tylu aż krajach naraz?". Być może dlatego, że prawd historycznych nie da się rozstrzygać manipulacjami politycznymi. Agencja Reutera podała 19 kwietnia 1996 r.: "Sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów, I. Singer stwierdził: 'Jeśli Polska nie spełni żydowskich roszczeń [chodzi o odszkodowania finansowe], to stanie na forum międzynarodowym'. I dodał: 'Będzie ona publicznie atakowana i upokarzana na oczach całego świata'".
Czy Naród Polski może sobie pozwolić na bierną postawę w obliczu wypełniania się powyższych planów?

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

24. Wystawa „Samarytanie z

Wystawa „Samarytanie z Markowej. Ulmowie –
Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom” na Uniwersytecie
Ottawskim, poprzedzona wprowadzeniem dr. Mateusza Szpytmy – Ottawa, 4–24
października 2013

Miniaturka

W dniach od
4 do 24 października 2013 r. na Uniwersytecie Ottawskim (Pavillon Desmarais, 55
Laurier Ave East) prezentowana będzie wystawa „Samarytanie z Markowej. Ulmowie –
Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom" (wstęp wolny). Otwarcie
wystawy 4 października zostanie poprzedzone wprowadzeniem dr. Mateusza Szpytmy,
pracownika Oddziału IPN w Krakowie, który jest autorem wystawy, oraz pokazem
filmu „Cena życia" w reżyserii ks. Andrzeja
Baczyńskiego (godz. 19.00, Arts Building, 70 Laurier Ave East, room 033 -
Amphitheatre).

Ekspozycja odbywa się na zaproszenie Ambasadora RP w
Kanadzie JE Zenona Kosiniaka-Kamysza. Jej organizatorem, oprócz Ambasady RP, jest The Departament of Modern
Languages and Literatures and The Slavic Research Group, Uniwersity of
Ottawa  we współpracy z The Canadian Chairmanship of the International
Holocaust Remembrance Alliance and The Shoah Committee of the Jewish Federation
of Ottawa. Prezentacja wystawy jest częścią tegorocznego Miesiąca
Edukacji o Holokauście w Ottawie.

Wystawa „Samarytanie
z Markowej", która po raz pierwszy została zaprezentowana 24 marca 2010 r. w
Warszawie (następnie w wielu miejscach w Polsce oraz w Monachium) jest wspólnym
dziełem Instytutu Pamięci Narodowej, Centralnej Biblioteki Rolniczej, Muzeum
Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Narodowego Centrum Kultury, a patronatu
honorowego udzielili jej: Zvi Ravner – Ambasador Izraela w Polsce, Ksiądz
Arcybiskup Józef Michalik Metropolita Przemyski i Przewodniczący Konferencji
Episkopatu Polski, Michael Schudrich – Naczelny Rabin Polski oraz Waldemar
Pawlak, ówczesny Wicepremier i Minister Gospodarki RP. Autorem wystawy jest dr Mateusz Szpytma z IPN,
projekt graficzny opracował Dominik Wasilewski z CBR.


http://ipn.gov.pl/aktualnosci/2013/krakow/wystawa-samarytanie-z-markowej.-ulmowie-polacy-zamordowani-przez-niemcow-za-pomoc-zydom-na-uniwersytecie-ottawskim,-poprzedzona-wprowadzeniem-dr.-mateusza-szpytmy-ottawa,-424-pazdziernika-2013

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

25. List do o. Rydzyka Jan

List do o. Rydzyka
Jan Hartman

Słyszymy, że ojciec Tadeusz Rydzyk buduje „kaplicę pamięci” o tych, którzy ratowali – jak wyraził się szef Radia Maryja – „naszych braci Żydów”. Prowokujesz, księże, bezczelnie? Walisz zapamiętale w stół? Więc odzywają się nożyce: wara ci, cyniczny hipokryto, od naszych Sprawiedliwych, którzy ratowali życie naszych rodziców! Zabieraj od nich swoje brudne łapy i zajmij się liczeniem kasy. Przewrotność i obłuda antysemity musi znaleźć granice – a są to granice życia i śmierci. Przeto nie waż się pluć w twarz Sprawiedliwym, ich dzieciom i wnukom! Ględź sobie dalej o „określonych sektach”, które chcą zniszczyć naród polski, drukuj sobie do upojenia paszkwile na Hartmana, siej lęk przed innością, pychę i nienawiść do władz naszego „totalitarnego” kraju, bo z tego żyjesz. Może inaczej nie umiesz. Może po tylu latach sam już uwierzyłeś w te brednie, które wygadujesz. Ale tych, którzy z kosztem własnego ratowali życie naszych rodziców i dziadków nie waż się znieważać swoją obleśną „czcią”!

Bo ty śmiesz nazywać Żydów braćmi? Ty? Mam ci przypomnieć co ty i twoi koleżkowie przez całe lata wygadywaliście o Żydach, rabinach i Talmudzie w swoich gadzinówkach? Wszystko jest spisane i w każdej chwili dostępne. Oby ci język usechł, gdy następnym razem nie znająca wstydu, oślizła obłuda podkusi cię, by nazwać braćmi tych, którzy od takich jak ty przez stulecia doznawali jeno pogardy i wrogości. Rzygać, rzygać się chce.

Za ukrywanie Żydów śmierć poniosło blisko tysiąc Polaków. Prawdopodobnie większość spośród tego tysiąca ofiar ukrywała Żydów bezinteresownie. Niechaj ich pamięć nigdy nie zginie! Większość z tych ludzi została wydana Niemcom przez szmalcowników bądź zwykłych sąsiadów – z nienawiści i zawiści. Mieli im za złe, że przechowują antychrystów, którzy ukrzyżowali Pana Jezusa; myśleli też, że brali za to ukrywanie złoto, do którego warto by się dobrać. Jednakże nie wszyscy spośród tego tysiąca zostali wytropieni przez Niemców bądź wydani Niemcom albo „granatowej policji” przez polskich sąsiadów. Około dwustu spośród nich zostało zamordowanych bezpośrednio z rąk Polaków. Zabili ich sąsiedzi, licząc, że znajdą złoto, a usprawiedliwiający się tym, że tępią zdrajców, którzy ochraniają największych wrogów Jezusa – obmierzłych Żydów, o których obrzydliwości tyle lat słuchali w kościele, a potem, już w czasie wojny, z niemieckich środków propagandy. Czy upamiętni o. Rydzyk tych spośród tysiąca, których zabili sami Niemcy, czy może również tych zabitych przez Polaków? Ciekawym.

A przed kim ukrywali się Żydzi? Czy chodziło może o to, że po każdej ulicy spacerowały patrole niemieckie, zaglądając to tu, to tam, w poszukiwaniu ukrywających się Żydów? Otóż bynajmniej. Tymi, których strzec się musieli Żydzi i z powodu których musieli się ukrywać w chlewach i pod podłogą, byli właśnie owi polscy sąsiedzi, mogący wydać ich Niemcom albo granatowej policji. To ich – sąsiadów – obawiano się najbardziej bezpośrednio. To ich zatwardziały antysemityzm budził jak najbardziej uzasadniony lęk zaszczutych Żydów oraz tych Polaków, którzy ich bohatersko ukrywali. Potwierdzi to każdy ocalony z Holokaustu. Oczywiście, nie wszyscy Polacy byli skorzy do wydawania Żydów. Wystarczyła jednak ta niewielka mniejszość, która taką skłonność miała. A skąd ją wzięła? Ano, nabrała jej od rydzyków II Rzeczpospolitej, a była ich wówczas wielka obfitość. A wtórowali im różnej maści endecy i narodowcy, ze swoimi bojkotami, bojówkami i codzienną histeryczną kampanią nienawiści do Żydów. I co? Może o tym wszystkim, o tym całym bolesnym kontekście będzie można poczytać zwiedzając twoją „Kaplicę Pamięci”?

Wiemy dobrze, po co ci owa „kaplica pamięci”. Co chcesz powiedzieć i osiągnąć, za nic mając uczucia tych wszystkich Sprawiedliwych, którzy w grobach się przewracają widząc, jak sobie gębę nimi wycierasz. Otóż tym, co chcesz tu ugrać, jest utwierdzenie jednego z najwstrętniejszych i najbardziej załganych antysemickich dyskursów. Brzmi on tak: my, Polacy-katolicy, z narażeniem życia was ratowaliśmy, zrobiliśmy dla was wszystko, co możliwe, a wy – żydowscy niewdzięcznicy – zamiast okazywać nam wdzięczność, gryziecie nas po kostkach, gadacie o jakichś rzekomych pogromach i pomawiacie o antysemityzm! Do tego ma służyć „kaplica pamięci”. Twoi wyznawcy mają się w niej rozgrzeszać i oczyszczać z lepiących się do nich pomówień o antysemityzm, mogąc jednocześnie bezkarnie go praktykować poprzez obwinianie Żydów o niewdzięczność. Jeśli Bóg istnieje, ukarze was za tę przewrotność!

Jak podłe są twoje intencje, to widać choćby po tym, w jaki sposób kompletujesz nazwiska Sprawiedliwych. Jak wiesz, są one doskonale znane. Jak wiesz, istnieje w Jerozolimie Instytut Yad Vashem, który z największą starannością zbiera informacje o ludziach, którzy ratowali Żydów w czasie wojny. Również w Polsce są zakłady naukowe i historycy, którzy posiadają szczegółową wiedzę na ten temat. Ale czym dla ciebie jest żydowski Yad Vashem i wszyscy ci sprzedajni historycy. Ty sam zbierzesz nazwiska. Słuchacze Radia Maryja zadzwonią lub napiszą, a twoi ludzie „wszystko sprawdzą”. Żałosne.

Jestem synem i wnukiem tych, których ratowali Sprawiedliwi i tych, których na śmierć wydawali polscy sąsiedzi. Mam i prawo, i obowiązek podnosić głos, gdy frymarczy się tragicznym wojennym losem moich rodziców, krewnych, a także „aryjskich” przyjaciół, którzy im pomagali. Więc mówię: ciszej, chamy, nad tą trumną!

Jestem Polakiem i cierpię, gdy słyszę niesprawiedliwe twierdzenia, jakoby mój kraj był w szczególny sposób antysemicki. W Izraelu, w USA, na krakowskim Kazimierzu, spotykając się z Żydami nieraz muszę bronić Polaków przed takimi opiniami. Ale ty, księże Tadeuszu Rydzyku, wszystko mi psujesz. Ze swoimi ludźmi dajesz do ręki nieprzyjaciołom Polaków argumenty nieodparte. Zlituj się i zostaw te sprawy nie na twoją głowę. Nie podkładaj żabiej łapki, gdzie konie kują. Tu wielkie i bolesne dzieją się sprawy. Więc trzymaj swój kramik z tanimi jarmarcznymi dewocjonaliami z dala od tego świata, którego ani ty nie pojmujesz, ani ciebie do niego nie proszą. Po prostu pilnuj swego kopyta, szewcze.

Ale ty nie posłuchasz. Wypuścisz swoje gończe psy i nadal będziesz robił swoje. Tylko biskupi mogą cię powstrzymać. Czy to uczynią? Pytam ich z tego miejsca: powstrzymacie go?
http://hartman.blog.polityka.pl/2013/10/03/list-do-o-rydzyka/?bo=1

atalia
3 października o godz. 11:24

Ła! Naprawdę się okazuje, że w Polsce Żydzi byli bezpieczni, gdy ulicę patrolowali esesmani i gestapowcy i że Judenraty i żydowska policja w gettach to polscy nacjonaliści, polscy faszyści, polscy naziści.

Ps. Skoro tak skrzętnie pan dokumentuje antysemickie wystąpienia Rydzyka, to czemu nie idzie pan na policję, do prokuratury. Antysemityzm powinien być ukarany i Rydzyk powinien siedzieć za kratkami o chlebie i wodzie. Dysponując dowodami zbrodniczej działalności Rydzyka i nie idąc do prokuratury, pan, panie Hartmanie, staje się tak samo winny, jak i Rydzyk. Takie jest prawo w Polsce i to przypomniał niedawno Tusk, który jasno określił, że kto wie i nie idzie do prokuratury, też jest winny.

giant
3 października o godz. 11:49

Szacunek Panie Profesorze. Wszy trzeba rozgniatać lub potraktować środkami na wszy. Zgadzam się z każdym Pana akapitem. „Chamstwu w życiu (Jasiu :-) ! )należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom!!!” Pozdrawiam z Gdańska.
David
3 października o godz. 12:10

Normalnie wreszcie ktoś tego chama i faszyste ochrzanił i to w bardzo inteligentny sposób. Czasem mam wrażenie, że chciałoby się tak tego krętacza i złodzieja skopać po twarzy, tylko te karki wiecznie obok niego. W sumie to nie rozumiem czemu Kościół nie zrobi z tym bękartem porządku… może dlatego, że czasem oddaje im jakąś część dochodów, kto wie :(

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenckiewicz ujawnia prawdę o przeszłości Tuska! Skąd jego postawa wobec Rosji i Niemiec?

Kongres PiS w Przysusze.

Karol Nawrocki przed Zgromadzeniem Narodowym: Prezydent RP musi być tylko i aż głosem obywateli i obywatelek RP, nikim więcej