PRZYBYWA OFIAR „SERYJNEGO SAMOBÓJCY”
Aleksander Ścios, śr., 31/10/2012 - 15:04
26 października br. Antoni Macierewicz w wywiadzie udzielonym portalowi w.polityce stwierdził – „Do
dnia dzisiejszego zewidencjonowaliśmy już 58 zeznań, relacji osób,
które widziały lub słyszały – a czasami i widziały i słyszały –
eksplozje. (...)Najbardziej charakterystycznym i naszym zdaniem
wiarygodnym jest relacja pilota jaka, pana porucznika Artura Wosztyla
oraz jego załogi.(...) Czekali na kolegów z tupolewa. To
wojskowi, którzy znakomicie odróżniają eksplozję od ryku silników czy
jakiegokolwiek innego dźwięku i którzy wszyscy podobnie relacjonują
swoje wrażenia z momentu, kiedy nad lotnisko nadlatywał TU-154M. Mówią,
że słyszeli dwie eksplozje, a następnie zamierające silnika i uderzenie w
ziemię.”
Następnego dnia
wieczorem, w piwnicy jednego z budynków w Piasecznie znaleziono ciało
chorążego Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który
wylądował na smoleńskim lotnisku, godzinę przed katastrofą TU 154 M. Był
jednym z najważniejszych świadków w śledztwie smoleńskim, bo osobiście
słyszał komendę podaną przez rosyjskich kontrolerów, w której pilotom
tupolewa nakazano zejście do 50 m. Taśmy z Jaka-40, na których Muś
nagrał rozmowy wieży z tupolewem zostały w dniu katastrofy zabrane przez
Żandarmerię Wojskową i do tej pory nie ujawniono ich zapisu. Chorąży
Muś widział również miejsce katastrofy i ciała ofiar, był też świadkiem
zacierania przez Rosjan śladów i przenoszenia szczątków maszyny.
Zeznając w prokuraturze w dniu 23 czerwca 2010 roku, Muś oświadczył - „Ja
widziałem dużo nagich ciał. Leżały one pomiędzy częściami samolotu.
Jedno ciało ludzkie było całe. Pozostałe, to były części ludzkich ciał,
ręce, nogi. Kiedy my tam byliśmy, to nikt się nimi nie interesował, tzn.
nie przykrywał ich, nie zbierał. Byliśmy tam około 15 minut. W trakcie
pobytu tam zauważyłem, że do poszczególnych stanowisk, utworzonych przez
służby znoszono części samolotu. Tych stanowisk było tam już wtedy
kilka.”
Nie ulega
wątpliwości, że zeznania chorążego byłyby kluczowe dla wyjaśnienia
okoliczności zbrodni smoleńskiej. W wielu miejscach podważały kłamstwa
moskiewskiej i polskojęzycznej propagandy, zadawały kłam rosyjskim
stenogramom, obciążały kontrolerów z „Korsarza” i przeczyły tezie o
winie pilotów.
Śmierć tak ważnego
świadka nastąpiła w szczególnym momencie - kilka dni po zakończeniu
konferencji naukowej, na której przedstawiono dowody iż na pokładzie
tupolewa doszło do podwójnej eksplozji; w czasie gdy służby rosyjskie
rozgrywały kombinację operacyjną związaną z publikacją zdjęć ofiar
tragedii oraz tuż po tym, jak szef zespołu smoleńskiego przypomniał o
zeznaniach świadków, którzy słyszeli lub widzieli wybuchy.
Specyfikę sytuacji
podkreśla fakt, że do rzekomego samobójstwa miało dojść w sobotę, a
zatem w dniu, w którym prokuratura nie przeprowadza sekcji zwłok, zaś
przybyły na miejsce zdarzenia prokurator, już po wstępnych oględzinach
orzekł, że nie należy dopatrywać się działania osób trzecich.
Tę sekwencję znamy
z co najmniej dwóch innych zagadkowych samobójstw – Andrzeja Leppera i
Sławomira Petelickiego. Śmierć przewodniczącego SO nastąpiła w piątek,
sekcję wykonano dopiero po trzech dniach. Twórca „GROM”-u miał zaś
zastrzelić się w sobotę, zatem ciało zbadano w poniedziałek. Tak długa
zwłoka sprawia, że stwierdzenie w organizmie obecności niektórych
substancji odurzających, staje się już niemożliwe. W obu przypadkach,
znajdujący się na miejscu prokuratorzy z góry wykluczyli udział osób
trzecich i taką wersję zdarzeń nagłaśniały natychmiast ośrodki
propagandy.
Podobną
prawidłowość można było dostrzec w przypadku samobójczej śmierci oficera
Służby Kontrwywiadu Wojskowego pracującego w Centrum Wsparcia
Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie, które
zajmuje się wojskowymi systemami łączności i informatyki. Posiadający
najwyższą klauzulę dostępu do materiałów niejawnych żołnierz, został
odnaleziony w niedzielę, 12 czerwca 2011 roku, zatem sekcję zwłok
przeprowadzono najwcześniej następnego dnia.
Na przestrzeni
ostatnich 5 lat doszło przynajmniej do kilkunastu tajemniczych
samobójstw, z których żadne nie zostało rzetelnie wyjaśnione. Dotyczyły
świadków w ważnych procesach, osób niewygodnych dla władzy, ludzi
zaangażowanych w walkę polityczną lub w interesy gospodarcze. W każdym
przypadku, osoby te - z racji swojej pracy zawodowej, działalności lub
zajmowanego stanowiska-miały unikalną, tajną wiedzę. Depozyt takiej
wiedzy decydował o wyjątkowej pozycji tych osób, ale niósł również
zagrożenie dla ich osobistego bezpieczeństwa.
Wraz z rządami
Donalda Tuska pojawił się w III RP „seryjny samobójca”, upodabniając
nasz kraj do państwa, w którym „zbrodnia doskonała” stała się
powszechnym narzędziem sprawowania władzy i metodą rozwiązywania
konfliktów. Aranżowanie samobójstw takich osób należy bowiem do tradycji
sowieckich służb i tych, którzy przez lata służyli Moskwie. Do dziś
służby Putina i ich pobratymcy w państwach bloku wschodniego stosują tę
formę „popełnienia naturalnej śmierci”, sięgając po nią tym chętniej,
jeśli mają pewność, że organy śledcze wykażą nieudolność i niechęć w
ustaleniu sprawców.
Istnieją
mocne przesłanki, by nie wierzyć w samobójstwo 42 -letniego pilota oraz
nie ufać działaniom prokuratury. Tej samej prokuratury, która nie była
zainteresowana wyjaśnieniem szeregu okoliczności katastrofy, wynikami
badań naukowych czy zeznaniami świadków, w tym informacjami przekazanymi
przez pilotów Jaka. Prokuratury, która z jednej strony wykazuje
niebywałą nieudolność i bierność, mając do czynienia z dowodami
przeczącymi wersji rosyjskiej, z drugiej zaś - arogancję i złą wolę
wobec rodzin smoleńskich, skazując je na niepewność i przeżycia związane
z ekshumacjami. Oczekiwanie, by ta prokuratura lub służby podległe
Tuskowi ustaliły rzeczywiste przyczyny śmierci chorążego Musia, objęły
ochroną innych świadków lub przeciwstawiły się rosyjskiemu kłamstwu -
jest równie racjonalne, jak wiara w dotychczasowe ustalenia śledczych.
Ci ludzie nigdy nie byli i nie będą rzecznikami prawdy.
Doświadczenia
ostatnich lat powinny nas przekonywać, że w przypadku takiej liczby
zagadkowych „samobójstw” mamy do czynienia ze zbrodniczą sekwencją,
której wspólny mianownik dotyczy charakterystyki ofiar oraz
okoliczności, w jakich rozstały się z życiem. Zbyt wiele zdarzeń tworzy
logiczną i spójną całość, byśmy po latach rządów PO-PSL mieli wierzyć w
nadzwyczajne zbiegi okoliczności lub pokładać ufność w ustaleniach
prokuratury. Taka wiara może cechować jedynie osoby dotknięte kalectwem
umysłowym lub tych, którzy z tchórzostwa lub wyrachowania rezygnują z
daru samodzielnego myślenia i zadowalają się medialnym bełkotem.
Od
dnia 10 kwietnia 2010 roku wciąż przybywa ofiar smoleńskiej pułapki.
Śmierć na „nieludzkiej ziemi” ponieśli nie tylko pasażerowie tupolewa,
ale również ci, którzy w jakikolwiek sposób zagrażali zbrodniczej zmowie
milczenia. Niewykluczone, że do ofiar Smoleńska trzeba zaliczyć również
Grzegorza Michniewicza, Stefana Zielonkę, Krzysztofa Knyża czy Marka
Dulicza.
W tragicznej
śmierci chorążego Arkadiusza Musia trzeba dostrzegać jeszcze inny
wymiar. Usunięcie tak istotnego świadka, w tak szczególnym momencie i w
tak specyficzny sposób - jest rodzajem ostrzeżenia wobec tych, którzy
badają dziś sprawę Smoleńska i odkrywają prawdę o przyczynach
katastrofy. Jest uderzeniem w świadków tego zdarzenia i osoby
zaangażowane w prace zespołu parlamentarnego. Ma ich zastraszyć, zmusić
do milczenia i rezygnacji. To przesłanie skierowano wobec wszystkich,
którzy nie godzą się z praktykami obecnego reżimu, domagają rzetelnego
śledztwa i ukarania winnych. Samozwańczy „władcy życia i śmierci” chcą,
żebyśmy odczuli grozę tej śmierci i zrozumieli, że ci, którzy zastawili
pułapkę smoleńską nie cofną się przed kolejnymi zbrodniami.
„Samobójstwo” kluczowego świadka, ma nas sterroryzować i obezwładnić,
przestraszyć i pozbawić nadziei.
Jednego możemy być
pewni. Jeśli zdecydowano się na reakcję i w tak ostentacyjny sposób
sięgnięto po sowiecki środek „naturalnej śmierci” - oznacza to, że
prawda o zbrodni smoleńskiej jest w naszym zasięgu.
Artykuł opublikowany w nr 44/2012 Gazety Polskiej.

5 komentarzy
1. Szanowny Panie Aleksandrze
"oznacza to, że prawda o zbrodni smoleńskiej jest w naszym zasięgu."
Sprawcy czują na swoich plecach oddech ...
Smierć Chorążego Musia została przykryta gęstą mgłą w mediach.
Dzisiaj od rana słychać tylko 'KACZYŃSKI", NIENAWIŚĆ, WOJNA,
włączono pełne zasilanie propagandowe we wszystkich mediach głównego nurtu, rozsnuwają mgłę nad tajemnicą kolejnej dziwnej smierci...
Jutro 1 listopada, potem 2 listopada Zaduszki.
Pamiętajmy o modlitwie za Dusze wszystkich tych, którzy zginęli , bo dotknęła ich tajemnica smoleńskiej mgły.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
2. autor
Najbardziej przykre i jednocześnie przerażające jest to, że tzw. III RP usiana jest "tajemniczymi" zgonami osób, które w jakikolwiek sposób zagrażały legendzie jej powstania. Zagrażały tak naprawdę komunistycznym służbom specjalnym, które - moim zdaniem - do dziś są zarządzającymi naszym krajem.
Mordem założycielskim PRL-bis jest śmierć bł. ks. J. Popiełuszki, później były nagłe śmierci osób szukających prawdy o aferze FOZZ... Ostatnie śmierci - najprawdopodobniej zabójstwa - to tylko kwintesencja zbrodniczego systemu, w którym przyszło nam żyć.
Ma Pan rację twierdząc, że jesteśmy coraz bliżej prawdy, nie tylko w sparawie tragedii smoleńskiej. Stąd takie nerwowe reakcje - być może mordy - które w każdym normalnym kraju skończyłyby się dymisja rządu i aresztowaniami wielu osób. Jaka szkoda, że nie zyjemy w normalnym kraju...
Jestem wprost bezradny... Co możemy dziś zrobić? Czyżby została nam tylko ingerencja Najwyższego?
Pozdrawiam serdecznie
krzysztofjaw
3. Nic nie wskazywało na
Nic nie wskazywało na samobójstwo.
Nic nie przyszło Wam do głowy, że może problemy rodzinne, towarzyskie, finansowe? Znaliście go.
Remek
miał wszystko. Niedawno kupił nowe mieszkanie. Miał dwie śliczne
córeczki. Posiadał też coś co uskrzydla ludzi - miał mnóstwo pasji.
Fascynował się przede wszystkim lotnictwem. Pamiętam jak Remigiusz
kiedyś stwierdził: "nieważne ile zarabiam jako żołnierz, bo kasę to ja
mam, po prostu kocham samoloty". Miał też bzika na punkcie nowinek
technicznych, internetu i komputerów. Jeśli miałeś problem z komputerem
lub komórką, on to zawsze naprawił lub znalazł rozwiązanie problemu.
Słyszałem, że po odejściu na emeryturę zainteresował się żeglarstwem.
Stąd podobno ta lina na której się powiesił czy też go powieszono.
http://www.fronda.pl/a/nic-nie-wskazywalo-na-samobojstwo,23227.html
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
4. http://znetu.salon24.pl/46001
http://znetu.salon24.pl/460014,niemiecka-gazeta-remigiusz-mus-mial-narko...
Wysokonakładowa niemiecka gazeta "Westdeutsche Zeitung" zamieściła artykuł autorstwa swojego eksperta od Europy Wschodniej Ulricha Krokela nt. najnowszych doniesień o katastrofie smoleńskiej. Krokel relacjonuje zamieszanie powstałe w Polsce po publikacji "Rzeczpospolitej" nt. materiałów wybuchowych odnalezionych we wraku tupolewa.
Krokel wspomina także o śmierci chorążego Musia. Niemiecki dziennikarza stwierdza w swoim tekście, że Muś "został znaleziony z narkotykami we krwi" ("42-jährige Techniker Remigiusz Mus wurde mit Betäubungsmitteln im Blut tot aufgefunden"). Informacja ta nie pojawiała się w Polsce, nie wiadomo skąd Krokel ją zaczerpnął.
http://www.wz-newsline.de/home/politik/ausland/absturz-der-praesidentenm...
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
5. dla „Głosu Rosji” wyraził
dla „Głosu Rosji” wyraził dyrektor do spraw projektów międzynarodowych Instytutu Strategii Narodowej Jurij Sołozobow.
„Bardzo
dziwną substancję jakoby odkryto w odłamkach. Nitrogliceryna, która
eksploduje od najmniejszego dotknięcia a nie tylko od trzęsienia w
samolocie i trotyl – nagle niespodziewanie znajdują się po tak długim
czasie od tego, gdy eksperci z obu krajów przebadali dosłownie każdą
cząsteczkę.
A temat dywersji przeciwko Kaczyńskiemu pojawia się nagle w
tej chwili, kiedy polsko-rosyjskie stosunki przeżywają jeśli nie
rozkwit, to nowy impuls do normalizacji.”
http://polish.ruvr.ru/2012_11_02/93298942/
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe