Co łączy R. Sikorskiego z Tomaszem Turowskim? (PIOTR BĄCZEK )
Piotr Bączek na swoim blogu opublikował bardzo ciekawy materiał. O Nielegale Turowskim i nie tylko...
Po publikacji artykułu „Dziwne przypadki Radosława Sikorskiego” (patrz: http://niezalezna.pl/12861-dziwne-przypadki-radoslawa-sikorskiego)
pojawiło się kilka wpisów internautów na temat związków obecnego szefa
MSZ z Tomaszem Turowskim i ich pobytu w Rzymie w połowie lat 80.
Przypomnijmy najpierw osobę Tomasza Turowskiego. Jest on oskarżony przez
IPN o złożenie fałszywego oświadczenia lustracyjnego. W grudniu 2010
roku media podały, że był on szpiegiem wywiadu cywilnego PRL. IPN
skierował wniosek do sądu o uznanie go za kłamcę lustracyjnego, ponieważ
miał zataić fakt, że był oficerem komunistycznego wywiadu nielegalnego
i w okresie PRL działał w Rzymie, we Francji i w środowiskach
opozycyjnych w Polsce. Zapisy rejestracyjne zachowane w archiwach
świadczą, że do współpracy ze służbami specjalnymi został pozyskany
jeszcze jako student. Do pracy w wywiadzie wytypował go Wydział XIV
Departamentu I – najbardziej elitarna struktura wywiadu PRL. Osoby
zwerbowane przez ten wydział i kierowane do pracy za granicą zwykle były
ukadrawiane, czyli stawały się oficerami SB. Wydział XIV zajmował się
wywiadem z pozycji „N”, czyli „nielegalnych”. Nielegałowie nie
korzystali z dyplomatycznych kanałów łączności. Wiadomości do kraju były
przekazywane przez własny system łączności radiowej lub przez
kurierów.
W 1975 r. Turowski zgłosił się do zakonu jezuitów w
Rzymie. Perfekcyjna znajomość rosyjskiego sprawiła, że mimo młodego
wieku szybko zaczął być dopuszczany do największych tajemnic
dotyczących polityki wschodniej Watykanu. Jeszcze w okresie kleryckim,
nie zrywając kontaktu z Rzymem, Turowski zaczął pogłębiać wiedzę o
Związku Radzieckim w wyspecjalizowanych ośrodkach jezuickich we
Francji. Najpierw w Paryżu, potem w Meudon. W tym czasie nawiązał
kontakty ze środowiskiem paryskich „Spotkań”.
W 1986 r., tuż przed
zakończeniem dziesięcioletniego okresu poprzedzającego przyjęcie
święceń, Turowski zrezygnował z kariery zakonnej i się ożenił.
(patrz: http://www.rp.pl/artykul/580731.html)
Pierwotnie wybranką Turowskiego była jego francuska uczennica, jednak
ostatecznie poślubił Hiszpankę. "Nasz Dziennik" podał, że francuską
narzeczoną Turowskiego była córka socjalistycznego premiera Francji
Michela Rocarda, za rządów prezydenta Francoisa Mitterranda. Wiele
wskazuje na to, że szeroko reklamowany ślub nie doszedł do skutku w
wyniku interwencji francuskiego kontrwywiadu. Tezę tę potwierdza
działacz opozycji w PRL i założyciel paryskiego wydawnictwa "Editions
Spotkania" Piotr Jegliński: "Po jego ślubie dostałem wiadomość, że
widziano tam funkcjonariuszy bezpieki. Później słyszałem to jeszcze
wielokrotnie".
(patrz: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101224&typ=po&id=po03.txt)
Z tego czasu pochodzą donosy dotyczące środowiska pisma „Spotkania”.
Ich kopie ocalały, bo znalazły się w tzw. materiałach informacyjnych
Departamentu I, gdzie gromadzono najważniejsze doniesienia od agentury z
całego świata. Meldunki sygnowane jako 9596, a potem pseudonimem
„Orsom” pozwalają ustalić jednoznacznie, że źródłem była osoba mająca
świetne kontakty wśród jezuitów włoskich i francuskich, obracająca się w
kręgu „Spotkań”.
W 1993 r. Turowski rozpoczął pracę w MSZ, w
departamencie Europa II (zajmującym się Europą Wschodnią) najpierw był
doradcą, potem wicedyrektorem. W 1996 r. wyjechał do ambasady w
Moskwie, gdzie najpierw pełnił funkcję radcy, potem ministra
pełnomocnego. Pięć lat później został ambasadorem na Kubie, 8 marca
2001 r. ówczesny szef MSZ Władysław Bartoszewski osobiście rekomendował
Turowskiego przed sejmową komisją spraw zagranicznych.
W 2005 r.
Turowski wrócił do Polski z placówki na Kubie. Pracował w MSZ jako
radca-minister w dyspozycji Biura Kadr i Szkolenia oraz radca-minister w
Departamencie Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej. Od lutego
do maja 2007 roku pełnił funkcję ambasadora tytularnego w Departamencie
Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej, potem został zwolniony z
MSZ.
Po objęciu funkcji szefa MSZ przez Radosława Sikorskiego
Turowski szybko staje się jedną z jego najbardziej zaufanych osób.
Według medialnych doniesień miał zasadniczy wpływ na proces zbliżenia
polsko-rosyjskiego.
W lutym 2010 r. ponownie został przyjęty do MSZ.
Otrzymał zadanie przygotowania obu wizyt katyńskich, zarówno spotkania
premierów Donalda Tuska z Władimirem Putinem, jak i wizyty Prezydenta
RP Lecha Kaczyńskiego. Natychmiast wyjechał do Moskwy.
Zajmował się
też projektem, który miał doprowadzić do powstania wspólnego dokumentu
patriarchatu moskiewskiego oraz episkopatu Polski poświęconego
polsko-rosyjskiemu pojednaniu. Miał być wymieniany jako następca Hanny
Suchockiej w roli ambasadora przy Stolicy Apostolskiej. Uchodził za
najpoważniejszego kandydata na to stanowisko, obok polskiego ambasadora
w Paryżu Tomasza Orłowskiego.
(patrz: http://www.rp.pl/artykul/580731.html)
Powrót Turowskiego do MSZ (po trzech latach przerwy) w lutym 2010 r. i
przekazanie mu organizacji wizyt polskich władz w Katyniu dowodzi, że
musiał cieszyć się uznaniem i zaufaniem szefostwa dyplomacji rządu
Tuska. Na taki awans mogła liczyć osoba sprawdzona. Czym zasłużył się
Turowski, że otrzymał do realizacji w MSZ te nowe zadania? Czy dostał
je, ponieważ wcześniej znał Sikorskiego?
Niektórzy internauci
wskazują na rzymski epizod w życiorysie Sikorskiego, w kontekście
życiorysu szefa dyplomacji zadawali pytanie „co z jego watykańskim
okresem w życiorysie? Trwało to podobno jeden rok, ale kiedy i na czym
polegała jego współpraca z Turowskim, też rezydującym za spiżową bramą”
(patrz: http://niezalezna.pl/12861-dziwne-przypadki-radoslawa-sikorskiego#commen...).
Odpowiadałem, że pisząc artykuł na temat Sikorskiego nie natrafiłem na
żadne informacje odnośnie jego kontaktów z Turowskim w Watykanie.
Jednak w tej interesującej sprawie wypowiedział się wcześniej Jan
Pospieszalski w czasie promocji książki „Czy Jeszcze Warto Rozmawiać?”,
która odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego 29 czerwca br. Jan
Pospieszalski mówiąc wtedy o niezrealizowanych programach powiedział
również m.in. o kontynuacji wątku Tomasza Turowskiego w czasie pobytu w
Rzymie.
Przytaczam przepisany fragment dyskusji na ten temat ze spotkania z twórcami programu „Warto rozmawiać”:
Jan Pospieszalski:
„Po ostatnim programie zadzwonił do mnie ksiądz z Płocka, ksiądz
Kurek, salezjanin. Mówił, czy sprawdziliśmy, jakie były koneksje
młodego Sikorskiego z Tomaszem Turowskim. Ja na to, jak to mogę
sprawdzić, przecież obaj byli w Rzymie, i Sikorski mieszkał w Rzymie.
Zaczynam wertować wszystkie dostępne biografie Sikorskiego i nie
znajduję wątku rzymskiego. Okazuje się, że dopiero u Łukasza Warzechy
jest taki moment, że pierwsze po wyjeździe na Zachód spotkanie z
rodzicami miało miejsce w Rzymie, gdzie oni byli pod pretekstem wyjazdu
na pielgrzymkę. Specjalnie tak wykombinowali, żeby zobaczyć się z
synem, który wybrał wolność na Zachodzie. Ten rozmówca telefoniczny,
ten ksiądz z Płocka, mówił żeby sprawdzić to w Domu Polskim, ponieważ w
Domu Polskim na Via Cassia Radosław Sikorski mieszkał przez rok. Żadna
oficjalna biografia nie potwierdzała tego.
Odszukałem kapłana,
który był dyrektorem Domu Polskiego na Via Cassia, okazało się, że był
to ksiądz Ksawery Sokołowski z Częstochowy (…). I ksiądz Ksawery
Sokołowski potwierdzil: „Tak. Radosław Sokołowski przez rok, bodaj w
1984 lub 1985, mieszkał w Rzymie u niego. A jak spotkamy się Janku (bo
jesteśmy „na ty”), to Ci opowiem, kto go przywiózł, i kto go
rekomendował żebyśmy go rok tutaj u siebie trzymali, i kto go później
zabrał i z kim wyjechał…
Głos z sali: I kto mu załatwił mieszkanie.
Jan Pospieszalski:
Przyznam, że tego wątku nie sprawdziłem ponieważ nasze oficjalne
zapytanie do MSZ, które skierowaliśmy w formie mailowej do Marcina
Bosackiego, rzecznika prasowego MSZ, z zapytaniem – „jakie były
wcześniejsze kontakty Tomasza Turowskiego, bezsprzecznie sowieckiego
agenta z Radosławem Sikorskim?” – otrzymaliśmy odpowiedź bardzo
lakoniczną, zdawkową…
Paweł Nowacki: …że Radosław Sikorski widział się dwa razy w życiu z Tomaszem Turowskim.
Jan Pospieszalski:
…Może jestem opanowany nienawiścią i spiskową teorią, ale ze
zdziwieniem stwierdzam, że jeśli Radosław Sikorski szczegółowo opisuje
całą swoją drogę życiową, to rok w życiu młodego,
dwudziestokilkuletniego człowieka jest znaczącym okresem, w związku z
tym dlaczego na miłość Boską ukrywać fakt, że przez rok było się w
Rzymie.
Rozmówca telefoniczny stwierdza, że widywali się bardzo
często. Musieli widywać się, ponieważ Tomasz Turowski też przebywał w
Domu Polskim”.
(tekst za nagraniem ze spotkania z twórcami programu „Warto rozmawiać”:
http://kisiel.salon24.pl/321333,dlaczego-sikorski-pomija-w-biografii-pob...
http://bernardo.salon24.pl/321285,czy-jeszcze-warto-rozmawiac-relacja-z-...
http://lubczasopismo.salon24.pl/Gasipies/post/321894,ksiadz-kurek-z-ploc...
http://www.blogpress.pl/node/9046
http://www.youtube.com/watch?v=7gsfMGzvxIQ&feature=related
http://www.marekmartynowski.pl/news.php?readmore=6859)
Faktem jest, że R. Sikorski wspomniał w książce „Strefa
zdekomunizowana” o swoim pobycie w Rzymie w 1984 r. i spotkaniu z
pewnym księdzem: „Ja natomiast pojechałem do stolicy Włoch na
Uniwerystet Polonii Wolnego Świata, który przez dwa tygodnie miał
prowadzić zajęcia w Domu Polskiem na via Cassia. Dyrektorem był tam
miły ksiądz, u którego mieszkała jego ciotka, sympatyczna, poczciwa
starsza pani. Ksiądz zaprosił mnie do siebie na herbatę. Rozmawiamy o
moich studiach, o sytuacji w kraju” (Łukasz Warzecha „Strefa
zdekomunizowana”, s.29).
Jednak Sikorski nie wymienił nazwiska tego
księdza, we wspomnieniach nie wymienia również nazwiska Tomasza
Turowskiego. W kontekście informacji ujawnionych przez Jana
Pospieszalskiego jest to bardzo dziwne, i to z kilku powodów.
Należy pamiętać, że od 21 stycznia 1983 r. Sikorski został
zarejestrowany przez wydział II Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w
Bydgoszczy pod nr. 21200 jako "osoba do obiektu" do sprawy "Bristol"
nr ewid. 9219, a w 1989 r. sprawę przerejestrowano na Kwestionariusz
Ewidencyjny krypt. "Bastard" - "podejrzany o kontakt ze służbami
specjalnymi państw NATO", sprawę przejął Wydział III Departamentu I MSW.
Pobyt Sikorskiego w Rzymie w połowie lat 80. musiał więc być
odnotowany przez komunistycznych agentów działających w tym mieście.
Zakładam, że młody Radek Sikorski mógł nie zdawać sobie z faktycznej
roli Tomasza Turowskiego, czym zajmował się w Watykanie, jakie zadania
wyznaczyła mu centrala itd. Możliwe jest, że po 1989 r. Sikorski jeszcze
przez wiele lat nie poznał przeszłości Turowskiego, jednak dlaczego
pominął tę osobę w swoich wspomnieniach?
Trudno również przyjąć do
wiadomości tłumaczenie, że Sikorski nie zetknął się z osobą Turowskiego
w III RP, zwłaszcza po objęciu najwyższych stanowisk w dyplomacji,
najpierw wiceministra, a potem ministra MSZ. W latach 1998–2001
Sikorski w rządzie Jerzego Buzka był wiceministrem spraw zagranicznych.
Zajmował się utrzymywaniem kontaktów z Polonią oraz relacji z krajami
Azji, Afryki oraz właśnie Ameryki Łacińskiej. Tymczasem Turowski w 2001
r., jeszcze w okresie rządu AWS, otrzymał rekomendację na funkcję
ambasadora na Kubie.
Od jesieni 2007 r. Radosław Sikorski jest
szefem MSZ i po ponad dwóch latach urzędowania (w lutym 2010 r.) wyraża
zgodę na nominację Turowskiego i jego wyjazd do Moskwy. Dlaczego?
Co przekonało Sikorskiego do nominacji Turowskiego?
Czym zasłużył się Turowski, że otrzymał ten awans?
Czy Sikorski w momencie nominowania Turowskiego brał pod uwagę przeszłość Turowskiego w Watykanie?
Czy poznał go w latach 80.?
Dlaczego Turowski nie został odwołany zaraz po katastrofie smoleńskiej,
pomimo popełnienia wielu błędów organizacyjnych w trakcie przygotowań
uroczystości 10 kwietnia 2010 r. (Turowski był pracownikiem MSZ do
lutego 2011 r.)?
PIOTR BĄCZEK
http://niezalezna.pl/13480-co-laczy-r-sikorskiego-z-tomaszem-turowskim
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
9 komentarzy
2. Nawet na trenażerach w
Nawet na trenażerach w Moskwie można ćwiczyć odejścia w automacie
bez systemu ILS. Dlaczego zatem MAK uznał, że jest to manewr nie do
wykonania?
Tupolew wypracowuje ścieżkę odejścia


Doświadczeni
piloci, a z takich składała się załoga Tu-154M, który rozbił się pod
Smoleńskiem, nie mogli popełnić błędu polegającego na nieaktywowaniu
przycisku "uchod" - twierdzą piloci, z którymi rozmawiał "Nasz
Dziennik". Tę funkcję sprawdza się jeszcze na ziemi, przed startem.
Śledztwa jeszcze potrwają
Trwają
przesłuchania świadków - informuje prokuratura okręgowa w Warszawie
pytana o sprawę prokuratora Marka Pasionka, nadzorującego do niedawna
śledztwo smoleńskie. Śledztwo dotyczy ujawnienia materiałów, którego
miał się dopuścić Pasionek.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w
Warszawie Monika Lewandowska nie udziela jednak informacji, ilu świadków
planują przesłuchać śledczy oraz jakie zostały podjęte działania
dowodowe.
Prokurator w stanie spoczynku Bogdan Święczkowski wskazuje,
że prokuratura ma trzy miesiące na przeprowadzenie działań śledczych i
mimo że nie one wykonywane intensywnie, to nie można uznać, że
prokuratura z nimi zwleka. - Obecnie nie możemy powiedzieć, że są one
wykonywane opieszale - podkreśla były szef ABW.
Warszawska
prokuratura już pod koniec czerwca otrzymała akta z Wojskowej
Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, która zgromadziła cztery tomy akt
jawnych oraz jeden tom akt tajnych. Pasionkowi przypisuje się
nieuprawnione przekazywanie informacji ze śledztwa smoleńskiego m.in.
funkcjonariuszom FBI i CIA. Zadaniem warszawskiej prokuratury jest
zbadanie, czy są podstawy do postawienia prokuratorowi Pasionkowi
zarzutów ujawnienia tajemnicy służbowej i czy był on sprawcą przecieku.
Niewiele
dzieje się także w śledztwie w sprawie publikacji przez dwóch
dziennikarzy "Wprost" Michała Krzymowskiego i Marcina Dzierżanowskiego
książki pt. "Smoleńsk. Zapis śmierci". Informują w niej, że przy pisaniu
tej publikacji oparli się na kilkudziesięciu aktach ze śledztwa
smoleńskiego. - Prowadzone jest śledztwo. Nie ma postawionych zarzutów -
mówi Lewandowska.
Pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich uważa, że ta
książka miała na celu zaszkodzić śledztwu. - Po pierwsze, ilość
ujawnionych materiałów. Po drugie, kwestia, że tam pomawiano konkretne
osoby, chociażby gen. Andrzeja Błasika. Jednym z celów śledztwa jest
ochrona osób pokrzywdzonych, nawet jakby dla toku śledztwa nie było
szkody, to może to uderzać w konkretne rodziny ofiar katastrofy - uważa
mecenas Bartosz Kownacki.
Zenon Baranowski
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110719&typ=po&id=po29.txt
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
3. Bardzo ciekawa sprawa
Ile jeszcze takich sie ukrywa?
Do Sikorskiego nigdy nie mialem przekonania. Za bardzo byl malowany. A teraz swobodnie sie rozwija.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
4. Rozwija się jak rosiczki kwiat
-
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
5. Do Pani Maryli,
Szanowna Pani Marylo,
Kiedyś w Ciechocinku, starsza Pani, starsza ode mnie, mówiła mi o
powiązaniach Sikorskiego z PRL-owskim wywiadem. Pani ta kiedyś pracowała
w MSZ.
W tym czasie w Ciechocinku była znana łączniczka AK, która mi mówiła:ty
jej nie słuchaj bo ona była oficerem wywiadu w "ludowym" Wojsku Polskim
Ukłony moje najniższe
Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
6. Bardzo ciekawy tekst
Mam nadzieję, że znajdzie sie ktos, kto bedzie drązył temat.
To nie sa odległe czasy, ludzie swoje wiedzą, swoje widzieli. Wspomina o tym Pan Michał St. de Zieleśkiewicz
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
7. Szanowny Panie Michale
A ja kiedys bylem w takim miejscu, ktore bardzo sie rozni od Ciechocinka. To nie jest tak, ze moge sie wstydzic, ale tez nie palam zapalem, by je ujawnic. I spotkalem tam jednego starszego o wiele ode mnie czlowieka. Byl jakims opozycjonista czy kims takim. A on mi powiedzial: "Wie Pan, powoli nadchodzi czas Jaruzelskiego". A byl to Rok Panski 1968 i wlasnie wiosna byla piekna. A byly tez chlopaki z kompanii karnych. Duzo by opowiadac. Pare mocnych krotkich nowel by wyszlo, ale to nie ja. Jezyk polski juz gdzies zgubilem, a jezyka angielskiego jeszcze sie nie nauczylem. I tak wisze nieszczesny, niemowa.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
8. Nasze odruchy uczciwości i wiary w "idoli"
ja nie wierzyłam, nawet jak prawie "miałam palec w ranie"
- przez zupełny przypadek poznałam prokuratora od taśm z nagrań braci
Wałęsów, prowadzącego Wałęsę w Arłamowie,byłam w Przemyślu mogłam
zweryfikować.
Zamknęłam oczy i uszy i zostałam Tomaszem.
Nie chciałam wiedzieć.
Co ciekawe, jest jeszcze wiele środowisk niepodległościowych, kombatanckich, jeszcze wierzących Sikorskiemu. Tak ich zauroczył.
Też pewnie nie chcą wiedzieć.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
9. Turowski - stróż J.Kaczyńskiego w Smoleńsku
Maryla





1. Czym zasłużył się Turowski,
Czym zasłużył się Turowski, że otrzymał do realizacji w MSZ te nowe zadania? Czy dostał je, ponieważ wcześniej znał Sikorskiego?
Niektórzy internauci wskazują na rzymski epizod w życiorysie Sikorskiego, w kontekście życiorysu szefa dyplomacji zadawali pytanie „co z jego watykańskim okresem w życiorysie? Trwało to podobno jeden rok, ale kiedy i na czym polegała jego współpraca z Turowskim, też rezydującym za spiżową bramą” (patrz: http://niezalezna.pl/12861-dziwne-przypadki-radoslawa-sikorskiego#commen...). Odpowiadałem, że pisząc artykuł na temat Sikorskiego nie natrafiłem na żadne informacje odnośnie jego kontaktów z Turowskim w Watykanie.
Jednak w tej interesującej sprawie wypowiedział się wcześniej Jan Pospieszalski w czasie promocji książki „Czy Jeszcze Warto Rozmawiać?”, która odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego 29 czerwca br. Jan Pospieszalski mówiąc wtedy o niezrealizowanych programach powiedział również m.in. o kontynuacji wątku Tomasza Turowskiego w czasie pobytu w Rzymie.
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl