Sąd nad Katyniem

 

Z mec. Marią Szonert-Biniendą, dyrektorem Libra Institute z Cleveland w Ohio (USA), rozmawia Piotr Falkowski
 




Zajmuje się Pani zbrodnią katyńską. Co na ten temat wiedzą Amerykanie?
- Zasadniczo Amerykanie albo nic nie wiedzą, albo uważają, że zbrodnia katyńska dotyczy wymordowania około czterech tysięcy polskich oficerów w Lesie Katyńskim. Nie mają żadnej świadomości, że ofiary z Lasu Katyńskiego są tylko symbolem systemowej zbrodni dokonanej na Narodzie Polskim między 1939 a 1941 rokiem przez Związek Sowiecki. Polonia podejmuje różnorodne działania w celu poszerzenia wiedzy na temat zbrodni katyńskiej wśród Amerykanów. Jednym z takich przedsięwzięć była konferencja zorganizowana rok temu w Waszyngtonie przez Fundację Kościuszkowską z udziałem wielu osobistości, w tym ambasadorów Polski i Rosji. Była ona nastawiona na dotarcie do szerokiej opinii publicznej. Natomiast bardziej naukowy charakter miało sympozjum, które odbyło się w lutym tego roku w szkole prawa na Case Western Reserve University w Cleveland, Ohio. Było ono poświęcone aspektom prawnym zbrodni katyńskiej. Z ramienia Libra Institute byłam współorganizatorką tego sympozjum.

Jak zrodziła się ta inicjatywa?
- Instytut Prawa Międzynarodowego Case Western Reserve University w Cleveland jest jednym z kilku głównych amerykańskich ośrodków akademickich specjalizujących się w dziedzinie prawa karnego międzynarodowego. Autorem tej incjatywy był Henry T. King (1919-2009), prokurator Trybunału Norymberskiego. Uczelnia ta posiada zatem wieloletnią tradycję ekspertyzy prawnej w tej dziedzinie. Sympozjum katyńskie składało się z kilku sesji tematycznych. Pierwsza sesja poświęcona była przedstawieniu faktów, czyli tego, jak w świetle najnowszej wiedzy historycznej należy rozumieć zbrodnię katyńską, gdyż - jak wiadomo - w ciągu ostatnich 20 lat zrozumienie zakresu tej zbrodni bardzo się pogłębiło, ale niestety wiedza ta nie dociera do szerokiej opinii światowej. Dlatego też ekspertów biorących udział w sympozjum należało najpierw zapoznać z faktami dotyczącymi zbrodni katyńskiej w świetle najnowszych ustaleń historycznych. Następnie należało określić zakres pojęciowy zbrodni katyńskiej oraz przypomnieć ważniejsze nieudane próby dochodzenia sprawiedliwości w tej sprawie. W kolejnej sesji rozważano, na ile zbrodnię katyńską można zakwalifikować jako zbrodnię ludobójstwa.

Jak prawo międzynarodowe definiuje ludobójstwo?
- Definicja zapisana w konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 roku, którą ratyfikowały zarówno Polska, jak i Rosja, odnosi się do działań podejmowanych w celu wyniszczenia określonych grup chronionych, takich jak grupy narodowe, etniczne, rasowe czy religijne. Należy dodać, że grupy polityczne nie zostały poddane ochronie w ramach konwencji o ludobójstwie za sprawą Związku Sowieckiego, któremu udało się przeforsować wyłączenie grupy politycznej z listy grup chronionych tą konwencją. A więc aby udowodnić, że zbrodnia katyńska była ludobójstwem, należy udowodnić, że została ona dokonana na polskiej grupie narodowościowej. Taki dowód znajdujemy w samym rozkazie Biura Politycznego KC WPK(b) z 5 marca 1940 roku. Jest w nim wyraźnie powiedziane, że w obozach jenieckich znajduje się 14 tys. 736 jeńców, z których 97 proc. jest narodowości polskiej. Następnie skazuje się na śmierć 14 tys. 700 spośród tej grupy. Rozkaz ten stanowi więc niezbity dowód na to, że zbrodni tej dokonano na polskiej grupie narodowościowej. Kolejny element definicji ludobójstwa, jaki należy udowodnić, to zamiar zniszczenia danej grupy chronionej.

Tymczasem przeciwnicy kwalifikacji zbrodni katyńskiej jako ludobójstwa powołują się często na argument, że jej motyw był polityczny, a nie narodowy.
- Tak, często się słyszy, że Sowieci mordowali polskich oficerów nie dlatego, że byli oni patriotami walczącymi w obronie swojego kraju, tylko dlatego, że byli antykomunistami. Argument taki jest błędny z kilku powodów. Przede wszystkim następuje tu pomieszanie pojęcia "motywu" i "zamiaru". W prawie karnym są to odrębne pojęcia. Aby wykazać, że Katyń był ludobójstwem w rozumieniu konwencji z 1948 roku, należy udowodnić zamiar wyniszczenia polskiej grupy narodowościowej. Natomiast kwestia, dlaczego sprawcy mieli taki zamiar, czyli jaki był ich motyw, nie ma znaczenia. Definicja ludobójstwa została celowo tak skonstruowana, aby nie ograniczać motywów, jakimi mogli kierować się sprawcy przy niszczeniu grupy chronionej. Tak jak ograniczono liczbę grup chronionych, wyliczając je w samej definicji, tak celowo nie wyliczono dopuszczalnych motywów, jakimi miałby kierować się sprawca. Przewidywano bowiem już wtedy, że sprawcy będą próbowali zasłaniać się motywami politycznymi, aby udowodnić brak ludobójczego charakteru działania. Twórcy definicji ludobójstwa długo debatowali nad zagadnieniem motywu. Przedstawiciele Związku Sowieckiego nalegali, aby w definicji ludobójstwa wyliczyć dopuszczalne motywy i zawęzić je tylko do motywów narodowościowych, rasowych, etnicznych bądź religijnych, co odpowiadałoby grupom chronionym. Pozostałe państwa jednak nie zgodziły się na takie rozwiązanie, wręcz ostrzegając, że będzie ono używane jako pretekst do uniknięcia odpowiedzialności za działania ludobójcze. Jest bowiem niezmiernie łatwo zasłonić się motywem politycznym, aby ukryć motyw ludobójczy. Ostatecznie sowiecka propozycja, aby ograniczyć listę dopuszczalnych motywów, została jednoznacznie odrzucona przez ustawodawcę. Przyjęto rozwiązanie zgłoszone przez Wenezuelę, w którym motywy nie zostały wyliczone. Mimo jednoznacznego stanowiska ustawodawcy odnośnie do motywu Związek Sowiecki do dziś skutecznie forsuje swoje oryginalne stanowisko ograniczające rodzaj dopuszczalnych motywów, mając pełną świadomość, że takie rozwiązanie zostało odrzucone przez ustawodawcę i jest niezgodne z obowiązującym w tym zakresie prawem. Dlatego też jest szczególnie bolesne, jeżeli sami Polacy argumentują, że zbrodnia katyńska nie jest ludobójstwem, gdyż została dokonana z pobudek politycznych. W ten sposób promują oni rosyjskie stanowisko, które jest niezgodne z literą i duchem prawa międzynarodowego i sprzeczne z interesem Polski.

A jak odnieśli się do tego problemu eksperci obecni na sympozjum w Cleveland?
- Odbył się swoisty sąd nad Katyniem. Chodziło o to, na ile przedstawione fakty zbrodni katyńskiej, obrazujące stan wiedzy na chwilę obecną, spełniają znamiona definicji ludobójstwa. W dyskusji tej oprócz mnie brało udział trzech wybitnych specjalistów z zakresu ludobójstwa. Dwóch z nich, ambasador USA do spraw zbrodni wojennych Stephen Rapp i prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Sierra Leone David Crane, było zdania, że zbrodnia katyńska może się kwalifikować jako zbrodnia ludobójstwa. Oczywiście użycie słowa "może" wynika z tego, że dopiero sąd może to ostatecznie rozstrzygnąć. Ale według nich kwalifikacja ludobójstwa jest uzasadniona. Natomiast dyrektor Irlandzkiego Centrum Praw Człowieka William Schabas argumentował, że w obliczu ogromnej presji wywieranej przez Rosję przeciwko uznaniu Katynia za ludobójstwo byłoby trudno osiągnąć taki rezultat. Należy się liczyć z tym, że ewentualny trybunał rozstrzygający będzie poddawany ogromnym naciskom politycznym, które mogą mieć wpływ na ostateczne rozstrzygnięcie. Dawał przykład Łotwy, która oskarżyła sowieckiego partyzanta o zbrodnie wojenne. Rosja wystąpiła w jego obronie, twierdząc, że podczas II wojny światowej zbrodnie wojenne mogli popełniać tylko hitlerowcy, zaś Związek Sowiecki był stroną zaatakowaną i działał w samoobronie. Rosjanie mają głęboko zakorzenione poczucie bycia wyłącznie ofiarą, co ma odzwierciedlenie także w ich prawie wewnętrznym. Całemu światu skutecznie przypominają o ofierze, jaką ponieśli, aby "oswobodzić Europę od faszyzmu". Profesor Shabas wskazywał, że takie rozumienie historii jest dość powszechne na świecie. Sprawa łotewska dopiero za którymś kolejnym odwołaniem przebiła się do świadomości sędziów. Był to ważny precedens zmiany perspektywy rozumienia historii. Jednakże tego typu przeszkody polityczne i ideologiczne nadal występują, co może mieć wpływ na sprawę katyńską.

Niektórzy podnoszą argument, że ofiary Katynia to nie tylko Polacy, gdyż byli wśród nich przedstawiciele mniejszości narodowych przedwojennej Polski.
- To nie ma żadnego znaczenia. Wykładnia prawna konwencji o ludobójstwie oparta na dotychczasowym orzecznictwie trybunałów międzynarodowych jest jednoznaczna. Żadna duża grupa ludzi nigdy nie jest całkowicie jednolita. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego nie jest ważne, czy dana grupa była w stu procentach polska, czy nie. Ważne jest przede wszystkim to, w jaki sposób dana grupa była postrzegana przez sprawcę zbrodni. W przeciwnym razie oskarżony zawsze mógłby znaleźć kogoś, kto nie należy do grupy chronionej, aby uniknąć odpowiedzialności. W ten sposób można rozbić każdą grupę chronioną. Sądy patrzą przede wszystkim na to, jak sprawca postrzegał grupę poddaną zniszczeniu. Rozkaz z 5 marca 1940 roku jednoznacznie udowadnia, że sprawcy postrzegali osoby skazywane na śmierć jako należące do polskiej grupy narodowościowej, co spełnia wymóg chronionej grupy według konwencji o ludobójstwie.

Inny zarzut jest taki, że zbrodnia katyńska dotyczy małej grupy w stosunku do całego Narodu Polskiego.
- Argument ten dotyczy zagadnienia zakresu zbrodni katyńskiej. Dzisiaj wiemy, że zbrodnia katyńska to nie tylko cztery tysiące ofiar odnalezionych w Lesie Katyńskim. Jest to co najmniej 21 tys. 857 osób zamordowanych w różnych miejscach Związku Sowieckiego. Do dziś nie znamy pełnej listy osób pomordowanych ani wszystkich miejsc ich pochówku. Jednocześnie musimy pamiętać, że wraz z wydaniem rozkazu rozstrzelania 25 tys. 700 obywateli polskich wydano rozkaz deportacji ich rodzin w głąb Związku Sowieckiego. Rodziny osób pomordowanych są więc również bezpośrednimi ofiarami zbrodni katyńskiej. Jeżeli założymy, że zbrodnia katyńska obejmuje również deportacje rodzin osób pomordowanych, to nie możemy pominąć deportacji pozostałych obywateli polskich. Rodziny katyńskie były deportowane w kwietniu 1940 roku, ale najokrutniejsza masowa deportacja Polaków z ziem okupowanych odbyła się jeszcze w lutym 1940 roku. Była to deportacja zakrojona na masową skalę, obejmująca całe rodziny przedstawicieli terenowych organów polskiej administracji państwowej, pracowników leśnych i kolejarzy. Odbywała się ona w koszmarnych warunkach, z wielkim zagrożeniem dla życia i zdrowia osób deportowanych. Z tego punktu widzenia wszystkie cztery fale masowych deportacji Polaków z terenów wcielonych do Związku Sowieckiego należy uznać za część tych samych działań skierowanych na zagładę Narodu Polskiego podejmowanych w tym samym czasie, co decyzja katyńska przez te same organy ZSRS. Współcześnie pod pojęciem zbrodni katyńskiej należy rozumieć nie tylko osoby wymordowane, ale również osoby deportowane w głąb Związku Sowieckiego w okresie między wrześniem 1939 a czerwcem 1941 roku, kiedy to ZSRS działał we współpracy z hitlerowskimi Niemcami. Dopiero takie spojrzenie na zakres tej zbrodni pokazuje kompleksowy plan działania przywódców Związku Sowieckiego skierowany na wyniszczenie polskiej grupy narodowościowej.

Przeciwnicy ludobójstwa podnoszą w tym kontekście argument, że Naród Polski nie został wyniszczony, skoro wciąż istnieje.
- Definicja ludobójstwa wymaga, aby grupa podlegająca ochronie została wyniszczona "w całości lub w części". Przy ocenie, czy warunek ten jest spełniony, sądy biorą pod uwagę dwa kryteria. Pierwsze jest ilościowe. Liczy się, jaki odsetek wszystkich członków grupy chronionej został poddany zagładzie. W tym kontekście należy przypomnieć, że zgodnie z paktem Ribbentrop - Mołotow, na terenach wcielonych do ZSRS znalazło się 37 proc. ludności ówczesnej Polski, czyli 13mln 199 tys. mieszkańców, z czego Polacy stanowili 5mln 230 tysięcy. Weźmy teraz pod uwagę liczbę osób poddanych różnym prześladowaniom, o czym wspominałam. Dodam, że fale masowych deportacji wcale nie miały się zakończyć na czwartej deportacji. Przerwał je niespodziewany atak Niemców. Działania wymierzone przeciwko Polakom i obywatelom polskim innych narodowości, którzy okazywali lojalność wobec państwa polskiego, miały wieloraki charakter. Dziś wiemy, że prawie dwa miliony obywateli polskich zostały poddane represjom obejmującym mordy, deportacje, przymusowe wcielanie do Armii Czerwonej i aresztowania. Należy przy tym pamiętać, że grupy podlegające prześladowaniom nie zostały wytypowane na zasadzie klasowej czy politycznej, ale głównie według kryterium państwowo-narodowościowego, gdyż wywożono i prześladowano przede wszystkim osoby związane ze strukturami państwa polskiego, urzędników państwowych, ludzi związanych z administracją i obronnością Polski. W efekcie prześladowania Polaków i osób lojalnych w stosunku do państwa polskiego w ciągu 20 miesięcy sowieckiej okupacji miały charakter masowy, w zupełności wystarczający dla uznania wyniszczenia polskiej grupy narodowościowej "w całości lub w części" zgodnie z definicją ludobójstwa. Jest też drugie kryterium: jakościowe. Chodzi o to, że zniszczenie grupy może polegać na wymordowaniu takiej części, bez której nie jest ona w stanie zachować swojej tożsamości i odrębności etniczno-kulturowej. Jest oczywiste, że Katyń spełnia to jakościowe kryterium.

A co z możliwością zastosowania konwencji z 1948 roku? Przecież - jak mówią nawet niektórzy polscy prawnicy - zbrodnia katyńska to rok 1940...
- Trudno zrozumieć, dlaczego Polacy dwoją się i troją, żeby znajdować przeszkody, zamiast podjąć wysiłek intelektualny dla rozwinięcia argumentów strony polskiej. Profesor William Schabas, jeden z najlepszych ekspertów od ludobójstwa, będący też wybitnym znawcą problematyki holokaustu, wypowiedział się w tej sprawie bardzo zdecydowanie. Otóż konwencja o ludobójstwie jest kontynuacją statutu londyńskiego, według którego działał Trybunał Norymberski, powołany dla osądzenia zbrodni II wojny światowej. W Norymberdze po raz pierwszy użyto pojęcia "ludobójstwo". Dlatego też zastosowanie konwencji o ludobójstwie w stosunku do zbrodni z okresu II wojny światowej nie stanowi problemu. Być może rzeź Ormian podczas I wojny światowej byłoby trudniej podciągnąć pod tę konwencję, natomiast nie ma takiego problemu w przypadku zbrodni z okresu II wojny światowej. Preambuła konwencji mówi ponadto, że ludobójstwo dotyczy wszystkich okresów historycznych, a konwencja służy jedynie kodyfikacji tego, co istniało, istnieje i niestety będzie istnieć. W przeciwieństwie do konwencji o ludobójstwie z 1948 roku Statut Rzymski Międzynarodowego Trybunału Karnego z 1998 roku jasno stwierdza, że odnosi się on wyłącznie do zbrodni popełnionych po jego wejściu w życie, czego nie zastrzega konwencja o ludobójstwie. Do rozpatrzenia skargi w sprawie zbrodni katyńskiej uprawniony jest Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, organ ONZ mający jurysdykcje w sprawie konwencji o ludobójstwie oraz w zakresie zwyczajowego prawa międzynarodowego.

W sympozjum uczestniczyli też politycy. Czy podzielają to spojrzenie na Katyń?
- Mieliśmy trzech kongresmanów ze stanu Ohio: jednego senatora i dwóch członków Izby Reprezentantów. Wszyscy oni podkreślali, że zbrodnia katyńska ma wymiar międzynarodowy, że nie jest to problem wyłącznie dla Polski bądź Polski i Rosji, ale jest to problem moralny dla całej społeczności międzynarodowej. Najlepiej ujął to kongresman Dennis Kucinich, który powiedział, że bezkarność sprawców zbrodni katyńskiej powoduje kryzys moralny w stosunkach międzynarodowych. Eksperci prawa międzynarodowego również nawiązywali do międzynarodowego znaczenia zbrodni katyńskiej, ponieważ zaniechanie w sprawie Katynia jest integralną częścią współczesnego systemu prawa międzynarodowego, wywodzącego się z Norymbergi. Trybunał Norymberski stworzył podwaliny dla międzynarodowego prawa karnego, był precedensem, na podstawie którego rozwija się współczesne prawo międzynarodowe. Z niego wywodzi się Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. A Katyń niestety rzuca się ponurym cieniem na cały ten system. Katyń jest moralnym cierniem w tym systemie nie tylko dlatego, że zbrodnia katyńska nie została osądzona w Norymberdze, ale także dlatego, że jej sprawcy zasiadali w Trybunale Norymberskim jako sędziowie. Ponadto Związek Sowiecki został wyznaczony przez koalicję aliancką do dochodzenia zbrodni popełnionych na terenach okupowanych przez Niemcy. W efekcie ZSRS prowadził śledztwa i oskarżał innych za zbrodnie, których sam dokonał. Zbrodnie dokonane na Narodzie Polskim pomijał lub minimalizował, gdyż w kontekście katyńskim oraz w układzie pojałtańskim miał interes w tym, aby zbrodnie dokonane na Narodzie Polskim były marginalizowane. Dlatego leży w interesie społeczności międzynarodowej, aby doprowadzić do odpowiedniego zadośćuczynienia za zbrodnię katyńską.

Dlaczego jest tak ważne, aby uznać Katyń za ludobójstwo? Czy nie wystarczy - jak chcą niektórzy politycy - że uzna się go za zbrodnię wojenną?
- To zależy, co nam "wystarczy". Jest to fundamentalne pytanie bezpośrednio dotyczące polskiej racji stanu. W prawie karnym istnieje hierarchia zbrodni. Wśród wszystkich zbrodni międzynarodowych ludobójstwo jest zbrodnią najcięższą, tzw. zbrodnią wszystkich zbrodni. Zbrodnia wojenna to najlżejszy rodzaj zbrodni międzynarodowej. Następnie mamy zbrodnie przeciwko ludzkości. Kwalifikacja ta jest obecnie bardzo "modna", gdyż jest wszędzie i często stosowana. Na przykład nadużycia praw człowieka mogą być kwalifikowane jako zbrodnie przeciw ludzkości. Ze względu na szerokie stosowanie tej kategorii jej znaczenie jest ostatnio minimalizowane, wręcz trywializowane. Natomiast uznanie zbrodni za ludobójstwo daje natychmiastową moralną ochronę na arenie międzynarodowej grupie poddanej działaniu ludobójczemu. Ta ochrona ma wielką moc sama w sobie, a dodatkowo nakłada ciężar moralny na sprawcę. Różnica pomiędzy zbrodnią ludobójstwa a każdą inną zbrodnią jest na arenie międzynarodowej kolosalna. Na zbrodnie przeciwko ludzkości świat niemalże nie reaguje, gdyż jest ich tak wiele. Natomiast na ludobójstwo świat nie tylko reaguje, ale wręcz doznaje paraliżu. W Stanach Zjednoczonych politycy na ogół boją się nawet wymówić słowo "genocide", czyli ludobójstwo, zastępując je sformułowaniem "the "G" word" (słowo na "G"). Określenie to niesie ze sobą tak wielką moc, że istnieje presja, aby go nie używać. Dla Polski zaniechanie żądania uznania Katynia za ludobójstwo jest równoznaczne z zagrożeniem naszego bezpieczeństwa na przyszłość, gdyż bezkarność zachęca do popełniania podobnych czynów. Natomiast należyte osądzenie zbrodni katyńskiej zapewni Polsce potężną ochronę moralną na arenie międzynarodowej i najlepiej może zapobiec popełnieniu podobnej zbrodni w przyszłości.

W Polsce są głosy mówiące, że nie warto o to tak zabiegać, bo szkodzi to pojednaniu polsko-rosyjskiemu.
- Rosjanie intensywnie pracują nad tym, żeby przekonać Polaków do takiego stanowiska. Tymczasem z prawno-merytorycznego punktu widzenia zbrodnia katyńska to jeden z najmocniejszych przypadków znanych w historii do udowodnienia zbrodni ludobójstwa. Należy dodać, że konwencja o ludobójstwie została stworzona głównie na podstawie doświadczenia Narodu Polskiego, gdyż jej twórca Rafal Lemkin, tworząc definicję ludobójstwa, miał przed oczyma przede wszystkim zbrodnie nazistowskie popełnione na Polakach w latach 1939-1942. Jednak dziś Polska nigdzie nie jest ani wymieniana, ani uznawana za ofiarę ludobójstwa z rąk hitlerowców, gdyż nigdy się o to nie dopominała.

Dziękuję za rozmowę.

 


Maria Szonert-Binienda jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego (specjalność: prawo międzynarodowe publiczne). Była studentką podyplomowych studiów dziennikarskich Uniwersytetu Warszawskiego, a w Stanach Zjednoczonych uzyskała doktorat oraz MBA. Jest dyrektorem Instytutu Libra zajmującego się popieraniem dobrych stosunków między Polską a USA oraz autorką wielu prac o tematyce historyczno-prawnej.

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=111752

Etykietowanie:

4 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. Pielgrzymka Rodzin Katyńskich

Pielgrzymka Rodzin Katyńskich na Jasną Górę

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika intix

2. Matka Boska Katyńska

3-majmy się  - Tym Pozdrowieniem  pragnę zjednoczyć, opasać całą Polską Ziemię...<

avatar użytkownika intix

3. @Maryla

Bardzo dziękuję za udostępnienie tego wywiadu.
Wstrząsające. Brak słów...

Wielkie podziękowanie dla Pani mec. Marii Szonert-Biniendy i dla Polonii...

***
Pozdrawiam serdecznie.

3-majmy się  - Tym Pozdrowieniem  pragnę zjednoczyć, opasać całą Polską Ziemię...<

avatar użytkownika Andy-aandy

4. zaniechanie żądania uznania Katynia za ludobójstwo groźne

Kilka bardzo ważnych stwierdzeń, jedno znich poniżej. A postsowiecka agentura w PRL-bis uznaje źądania rosyjskie...
*

Dla Polski zaniechanie żądania uznania Katynia za ludobójstwo jest równoznaczne z zagrożeniem naszego bezpieczeństwa na przyszłość, gdyż bezkarność zachęca do popełniania podobnych czynów.

Natomiast należyte osądzenie zbrodni katyńskiej zapewni Polsce potężną ochronę moralną na arenie międzynarodowej i najlepiej może zapobiec popełnieniu podobnej zbrodni w przyszłości.

 Andy — serendipity

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenckiewicz ujawnia prawdę o przeszłości Tuska! Skąd jego postawa wobec Rosji i Niemiec?

Kongres PiS w Przysusze.

Karol Nawrocki przed Zgromadzeniem Narodowym: Prezydent RP musi być tylko i aż głosem obywateli i obywatelek RP, nikim więcej