Sąd nad Katyniem
Z mec. Marią Szonert-Biniendą, dyrektorem Libra Institute z Cleveland w Ohio (USA), rozmawia Piotr Falkowski
Zajmuje się Pani zbrodnią katyńską. Co na ten temat wiedzą Amerykanie?
- Zasadniczo Amerykanie albo nic nie wiedzą, albo uważają, że zbrodnia
katyńska dotyczy wymordowania około czterech tysięcy polskich oficerów w
Lesie Katyńskim. Nie mają żadnej świadomości, że ofiary z Lasu
Katyńskiego są tylko symbolem systemowej zbrodni dokonanej na Narodzie
Polskim między 1939 a 1941 rokiem przez Związek Sowiecki. Polonia
podejmuje różnorodne działania w celu poszerzenia wiedzy na temat
zbrodni katyńskiej wśród Amerykanów. Jednym z takich przedsięwzięć była
konferencja zorganizowana rok temu w Waszyngtonie przez Fundację
Kościuszkowską z udziałem wielu osobistości, w tym ambasadorów Polski i
Rosji. Była ona nastawiona na dotarcie do szerokiej opinii publicznej.
Natomiast bardziej naukowy charakter miało sympozjum, które odbyło się w
lutym tego roku w szkole prawa na Case Western Reserve University w
Cleveland, Ohio. Było ono poświęcone aspektom prawnym zbrodni
katyńskiej. Z ramienia Libra Institute byłam współorganizatorką tego
sympozjum.

Jak zrodziła się ta inicjatywa?
- Instytut Prawa
Międzynarodowego Case Western Reserve University w Cleveland jest
jednym z kilku głównych amerykańskich ośrodków akademickich
specjalizujących się w dziedzinie prawa karnego międzynarodowego.
Autorem tej incjatywy był Henry T. King (1919-2009), prokurator
Trybunału Norymberskiego. Uczelnia ta posiada zatem wieloletnią
tradycję ekspertyzy prawnej w tej dziedzinie. Sympozjum katyńskie
składało się z kilku sesji tematycznych. Pierwsza sesja poświęcona była
przedstawieniu faktów, czyli tego, jak w świetle najnowszej wiedzy
historycznej należy rozumieć zbrodnię katyńską, gdyż - jak wiadomo - w
ciągu ostatnich 20 lat zrozumienie zakresu tej zbrodni bardzo się
pogłębiło, ale niestety wiedza ta nie dociera do szerokiej opinii
światowej. Dlatego też ekspertów biorących udział w sympozjum należało
najpierw zapoznać z faktami dotyczącymi zbrodni katyńskiej w świetle
najnowszych ustaleń historycznych. Następnie należało określić zakres
pojęciowy zbrodni katyńskiej oraz przypomnieć ważniejsze nieudane próby
dochodzenia sprawiedliwości w tej sprawie. W kolejnej sesji rozważano,
na ile zbrodnię katyńską można zakwalifikować jako zbrodnię
ludobójstwa.
Jak prawo międzynarodowe definiuje ludobójstwo?
-
Definicja zapisana w konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni
ludobójstwa z 1948 roku, którą ratyfikowały zarówno Polska, jak i
Rosja, odnosi się do działań podejmowanych w celu wyniszczenia
określonych grup chronionych, takich jak grupy narodowe, etniczne,
rasowe czy religijne. Należy dodać, że grupy polityczne nie zostały
poddane ochronie w ramach konwencji o ludobójstwie za sprawą Związku
Sowieckiego, któremu udało się przeforsować wyłączenie grupy
politycznej z listy grup chronionych tą konwencją. A więc aby udowodnić,
że zbrodnia katyńska była ludobójstwem, należy udowodnić, że została
ona dokonana na polskiej grupie narodowościowej. Taki dowód znajdujemy w
samym rozkazie Biura Politycznego KC WPK(b) z 5 marca 1940 roku. Jest w
nim wyraźnie powiedziane, że w obozach jenieckich znajduje się 14 tys.
736 jeńców, z których 97 proc. jest narodowości polskiej. Następnie
skazuje się na śmierć 14 tys. 700 spośród tej grupy. Rozkaz ten stanowi
więc niezbity dowód na to, że zbrodni tej dokonano na polskiej grupie
narodowościowej. Kolejny element definicji ludobójstwa, jaki należy
udowodnić, to zamiar zniszczenia danej grupy chronionej.
Tymczasem przeciwnicy kwalifikacji zbrodni katyńskiej jako
ludobójstwa powołują się często na argument, że jej motyw był
polityczny, a nie narodowy.
- Tak, często się słyszy, że Sowieci
mordowali polskich oficerów nie dlatego, że byli oni patriotami
walczącymi w obronie swojego kraju, tylko dlatego, że byli
antykomunistami. Argument taki jest błędny z kilku powodów. Przede
wszystkim następuje tu pomieszanie pojęcia "motywu" i "zamiaru". W
prawie karnym są to odrębne pojęcia. Aby wykazać, że Katyń był
ludobójstwem w rozumieniu konwencji z 1948 roku, należy udowodnić
zamiar wyniszczenia polskiej grupy narodowościowej. Natomiast kwestia,
dlaczego sprawcy mieli taki zamiar, czyli jaki był ich motyw, nie ma
znaczenia. Definicja ludobójstwa została celowo tak skonstruowana, aby
nie ograniczać motywów, jakimi mogli kierować się sprawcy przy
niszczeniu grupy chronionej. Tak jak ograniczono liczbę grup
chronionych, wyliczając je w samej definicji, tak celowo nie wyliczono
dopuszczalnych motywów, jakimi miałby kierować się sprawca.
Przewidywano bowiem już wtedy, że sprawcy będą próbowali zasłaniać się
motywami politycznymi, aby udowodnić brak ludobójczego charakteru
działania. Twórcy definicji ludobójstwa długo debatowali nad
zagadnieniem motywu. Przedstawiciele Związku Sowieckiego nalegali, aby w
definicji ludobójstwa wyliczyć dopuszczalne motywy i zawęzić je tylko
do motywów narodowościowych, rasowych, etnicznych bądź religijnych, co
odpowiadałoby grupom chronionym. Pozostałe państwa jednak nie zgodziły
się na takie rozwiązanie, wręcz ostrzegając, że będzie ono używane jako
pretekst do uniknięcia odpowiedzialności za działania ludobójcze. Jest
bowiem niezmiernie łatwo zasłonić się motywem politycznym, aby ukryć
motyw ludobójczy. Ostatecznie sowiecka propozycja, aby ograniczyć listę
dopuszczalnych motywów, została jednoznacznie odrzucona przez
ustawodawcę. Przyjęto rozwiązanie zgłoszone przez Wenezuelę, w którym
motywy nie zostały wyliczone. Mimo jednoznacznego stanowiska
ustawodawcy odnośnie do motywu Związek Sowiecki do dziś skutecznie
forsuje swoje oryginalne stanowisko ograniczające rodzaj dopuszczalnych
motywów, mając pełną świadomość, że takie rozwiązanie zostało
odrzucone przez ustawodawcę i jest niezgodne z obowiązującym w tym
zakresie prawem. Dlatego też jest szczególnie bolesne, jeżeli sami
Polacy argumentują, że zbrodnia katyńska nie jest ludobójstwem, gdyż
została dokonana z pobudek politycznych. W ten sposób promują oni
rosyjskie stanowisko, które jest niezgodne z literą i duchem prawa
międzynarodowego i sprzeczne z interesem Polski.
A jak odnieśli się do tego problemu eksperci obecni na sympozjum w Cleveland?
- Odbył się swoisty sąd nad Katyniem. Chodziło o to, na ile
przedstawione fakty zbrodni katyńskiej, obrazujące stan wiedzy na
chwilę obecną, spełniają znamiona definicji ludobójstwa. W dyskusji tej
oprócz mnie brało udział trzech wybitnych specjalistów z zakresu
ludobójstwa. Dwóch z nich, ambasador USA do spraw zbrodni wojennych
Stephen Rapp i prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Sierra
Leone David Crane, było zdania, że zbrodnia katyńska może się
kwalifikować jako zbrodnia ludobójstwa. Oczywiście użycie słowa "może"
wynika z tego, że dopiero sąd może to ostatecznie rozstrzygnąć. Ale
według nich kwalifikacja ludobójstwa jest uzasadniona. Natomiast
dyrektor Irlandzkiego Centrum Praw Człowieka William Schabas
argumentował, że w obliczu ogromnej presji wywieranej przez Rosję
przeciwko uznaniu Katynia za ludobójstwo byłoby trudno osiągnąć taki
rezultat. Należy się liczyć z tym, że ewentualny trybunał
rozstrzygający będzie poddawany ogromnym naciskom politycznym, które
mogą mieć wpływ na ostateczne rozstrzygnięcie. Dawał przykład Łotwy,
która oskarżyła sowieckiego partyzanta o zbrodnie wojenne. Rosja
wystąpiła w jego obronie, twierdząc, że podczas II wojny światowej
zbrodnie wojenne mogli popełniać tylko hitlerowcy, zaś Związek Sowiecki
był stroną zaatakowaną i działał w samoobronie. Rosjanie mają głęboko
zakorzenione poczucie bycia wyłącznie ofiarą, co ma odzwierciedlenie
także w ich prawie wewnętrznym. Całemu światu skutecznie przypominają o
ofierze, jaką ponieśli, aby "oswobodzić Europę od faszyzmu". Profesor
Shabas wskazywał, że takie rozumienie historii jest dość powszechne na
świecie. Sprawa łotewska dopiero za którymś kolejnym odwołaniem przebiła
się do świadomości sędziów. Był to ważny precedens zmiany perspektywy
rozumienia historii. Jednakże tego typu przeszkody polityczne i
ideologiczne nadal występują, co może mieć wpływ na sprawę katyńską.
Niektórzy podnoszą argument, że ofiary Katynia to nie tylko
Polacy, gdyż byli wśród nich przedstawiciele mniejszości narodowych
przedwojennej Polski.
- To nie ma żadnego znaczenia. Wykładnia
prawna konwencji o ludobójstwie oparta na dotychczasowym orzecznictwie
trybunałów międzynarodowych jest jednoznaczna. Żadna duża grupa ludzi
nigdy nie jest całkowicie jednolita. Z punktu widzenia prawa
międzynarodowego nie jest ważne, czy dana grupa była w stu procentach
polska, czy nie. Ważne jest przede wszystkim to, w jaki sposób dana
grupa była postrzegana przez sprawcę zbrodni. W przeciwnym razie
oskarżony zawsze mógłby znaleźć kogoś, kto nie należy do grupy
chronionej, aby uniknąć odpowiedzialności. W ten sposób można rozbić
każdą grupę chronioną. Sądy patrzą przede wszystkim na to, jak sprawca
postrzegał grupę poddaną zniszczeniu. Rozkaz z 5 marca 1940 roku
jednoznacznie udowadnia, że sprawcy postrzegali osoby skazywane na
śmierć jako należące do polskiej grupy narodowościowej, co spełnia
wymóg chronionej grupy według konwencji o ludobójstwie.
Inny zarzut jest taki, że zbrodnia katyńska dotyczy małej grupy w stosunku do całego Narodu Polskiego.
- Argument ten dotyczy zagadnienia zakresu zbrodni katyńskiej. Dzisiaj
wiemy, że zbrodnia katyńska to nie tylko cztery tysiące ofiar
odnalezionych w Lesie Katyńskim. Jest to co najmniej 21 tys. 857 osób
zamordowanych w różnych miejscach Związku Sowieckiego. Do dziś nie
znamy pełnej listy osób pomordowanych ani wszystkich miejsc ich
pochówku. Jednocześnie musimy pamiętać, że wraz z wydaniem rozkazu
rozstrzelania 25 tys. 700 obywateli polskich wydano rozkaz deportacji
ich rodzin w głąb Związku Sowieckiego. Rodziny osób pomordowanych są
więc również bezpośrednimi ofiarami zbrodni katyńskiej. Jeżeli założymy,
że zbrodnia katyńska obejmuje również deportacje rodzin osób
pomordowanych, to nie możemy pominąć deportacji pozostałych obywateli
polskich. Rodziny katyńskie były deportowane w kwietniu 1940 roku, ale
najokrutniejsza masowa deportacja Polaków z ziem okupowanych odbyła się
jeszcze w lutym 1940 roku. Była to deportacja zakrojona na masową
skalę, obejmująca całe rodziny przedstawicieli terenowych organów
polskiej administracji państwowej, pracowników leśnych i kolejarzy.
Odbywała się ona w koszmarnych warunkach, z wielkim zagrożeniem dla
życia i zdrowia osób deportowanych. Z tego punktu widzenia wszystkie
cztery fale masowych deportacji Polaków z terenów wcielonych do Związku
Sowieckiego należy uznać za część tych samych działań skierowanych na
zagładę Narodu Polskiego podejmowanych w tym samym czasie, co decyzja
katyńska przez te same organy ZSRS. Współcześnie pod pojęciem zbrodni
katyńskiej należy rozumieć nie tylko osoby wymordowane, ale również
osoby deportowane w głąb Związku Sowieckiego w okresie między wrześniem
1939 a czerwcem 1941 roku, kiedy to ZSRS działał we współpracy z
hitlerowskimi Niemcami. Dopiero takie spojrzenie na zakres tej zbrodni
pokazuje kompleksowy plan działania przywódców Związku Sowieckiego
skierowany na wyniszczenie polskiej grupy narodowościowej.
Przeciwnicy ludobójstwa podnoszą w tym kontekście argument, że Naród Polski nie został wyniszczony, skoro wciąż istnieje.
- Definicja ludobójstwa wymaga, aby grupa podlegająca ochronie została
wyniszczona "w całości lub w części". Przy ocenie, czy warunek ten jest
spełniony, sądy biorą pod uwagę dwa kryteria. Pierwsze jest ilościowe.
Liczy się, jaki odsetek wszystkich członków grupy chronionej został
poddany zagładzie. W tym kontekście należy przypomnieć, że zgodnie z
paktem Ribbentrop - Mołotow, na terenach wcielonych do ZSRS znalazło
się 37 proc. ludności ówczesnej Polski, czyli 13mln 199 tys.
mieszkańców, z czego Polacy stanowili 5mln 230 tysięcy. Weźmy teraz pod
uwagę liczbę osób poddanych różnym prześladowaniom, o czym
wspominałam. Dodam, że fale masowych deportacji wcale nie miały się
zakończyć na czwartej deportacji. Przerwał je niespodziewany atak
Niemców. Działania wymierzone przeciwko Polakom i obywatelom polskim
innych narodowości, którzy okazywali lojalność wobec państwa polskiego,
miały wieloraki charakter. Dziś wiemy, że prawie dwa miliony obywateli
polskich zostały poddane represjom obejmującym mordy, deportacje,
przymusowe wcielanie do Armii Czerwonej i aresztowania. Należy przy tym
pamiętać, że grupy podlegające prześladowaniom nie zostały wytypowane
na zasadzie klasowej czy politycznej, ale głównie według kryterium
państwowo-narodowościowego, gdyż wywożono i prześladowano przede
wszystkim osoby związane ze strukturami państwa polskiego, urzędników
państwowych, ludzi związanych z administracją i obronnością Polski. W
efekcie prześladowania Polaków i osób lojalnych w stosunku do państwa
polskiego w ciągu 20 miesięcy sowieckiej okupacji miały charakter
masowy, w zupełności wystarczający dla uznania wyniszczenia polskiej
grupy narodowościowej "w całości lub w części" zgodnie z definicją
ludobójstwa. Jest też drugie kryterium: jakościowe. Chodzi o to, że
zniszczenie grupy może polegać na wymordowaniu takiej części, bez
której nie jest ona w stanie zachować swojej tożsamości i odrębności
etniczno-kulturowej. Jest oczywiste, że Katyń spełnia to jakościowe
kryterium.
A co z możliwością zastosowania konwencji z 1948 roku? Przecież -
jak mówią nawet niektórzy polscy prawnicy - zbrodnia katyńska to rok
1940...
- Trudno zrozumieć, dlaczego Polacy dwoją się i troją,
żeby znajdować przeszkody, zamiast podjąć wysiłek intelektualny dla
rozwinięcia argumentów strony polskiej. Profesor William Schabas, jeden
z najlepszych ekspertów od ludobójstwa, będący też wybitnym znawcą
problematyki holokaustu, wypowiedział się w tej sprawie bardzo
zdecydowanie. Otóż konwencja o ludobójstwie jest kontynuacją statutu
londyńskiego, według którego działał Trybunał Norymberski, powołany dla
osądzenia zbrodni II wojny światowej. W Norymberdze po raz pierwszy
użyto pojęcia "ludobójstwo". Dlatego też zastosowanie konwencji o
ludobójstwie w stosunku do zbrodni z okresu II wojny światowej nie
stanowi problemu. Być może rzeź Ormian podczas I wojny światowej byłoby
trudniej podciągnąć pod tę konwencję, natomiast nie ma takiego
problemu w przypadku zbrodni z okresu II wojny światowej. Preambuła
konwencji mówi ponadto, że ludobójstwo dotyczy wszystkich okresów
historycznych, a konwencja służy jedynie kodyfikacji tego, co istniało,
istnieje i niestety będzie istnieć. W przeciwieństwie do konwencji o
ludobójstwie z 1948 roku Statut Rzymski Międzynarodowego Trybunału
Karnego z 1998 roku jasno stwierdza, że odnosi się on wyłącznie do
zbrodni popełnionych po jego wejściu w życie, czego nie zastrzega
konwencja o ludobójstwie. Do rozpatrzenia skargi w sprawie zbrodni
katyńskiej uprawniony jest Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości,
organ ONZ mający jurysdykcje w sprawie konwencji o ludobójstwie oraz w
zakresie zwyczajowego prawa międzynarodowego.
W sympozjum uczestniczyli też politycy. Czy podzielają to spojrzenie na Katyń?
- Mieliśmy trzech kongresmanów ze stanu Ohio: jednego senatora i dwóch
członków Izby Reprezentantów. Wszyscy oni podkreślali, że zbrodnia
katyńska ma wymiar międzynarodowy, że nie jest to problem wyłącznie dla
Polski bądź Polski i Rosji, ale jest to problem moralny dla całej
społeczności międzynarodowej. Najlepiej ujął to kongresman Dennis
Kucinich, który powiedział, że bezkarność sprawców zbrodni katyńskiej
powoduje kryzys moralny w stosunkach międzynarodowych. Eksperci prawa
międzynarodowego również nawiązywali do międzynarodowego znaczenia
zbrodni katyńskiej, ponieważ zaniechanie w sprawie Katynia jest
integralną częścią współczesnego systemu prawa międzynarodowego,
wywodzącego się z Norymbergi. Trybunał Norymberski stworzył podwaliny
dla międzynarodowego prawa karnego, był precedensem, na podstawie
którego rozwija się współczesne prawo międzynarodowe. Z niego wywodzi
się Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. A Katyń niestety rzuca się
ponurym cieniem na cały ten system. Katyń jest moralnym cierniem w tym
systemie nie tylko dlatego, że zbrodnia katyńska nie została osądzona w
Norymberdze, ale także dlatego, że jej sprawcy zasiadali w Trybunale
Norymberskim jako sędziowie. Ponadto Związek Sowiecki został wyznaczony
przez koalicję aliancką do dochodzenia zbrodni popełnionych na terenach
okupowanych przez Niemcy. W efekcie ZSRS prowadził śledztwa i oskarżał
innych za zbrodnie, których sam dokonał. Zbrodnie dokonane na Narodzie
Polskim pomijał lub minimalizował, gdyż w kontekście katyńskim oraz w
układzie pojałtańskim miał interes w tym, aby zbrodnie dokonane na
Narodzie Polskim były marginalizowane. Dlatego leży w interesie
społeczności międzynarodowej, aby doprowadzić do odpowiedniego
zadośćuczynienia za zbrodnię katyńską.
Dlaczego jest tak ważne, aby uznać Katyń za ludobójstwo? Czy nie
wystarczy - jak chcą niektórzy politycy - że uzna się go za zbrodnię
wojenną?
- To zależy, co nam "wystarczy". Jest to fundamentalne
pytanie bezpośrednio dotyczące polskiej racji stanu. W prawie karnym
istnieje hierarchia zbrodni. Wśród wszystkich zbrodni międzynarodowych
ludobójstwo jest zbrodnią najcięższą, tzw. zbrodnią wszystkich zbrodni.
Zbrodnia wojenna to najlżejszy rodzaj zbrodni międzynarodowej.
Następnie mamy zbrodnie przeciwko ludzkości. Kwalifikacja ta jest
obecnie bardzo "modna", gdyż jest wszędzie i często stosowana. Na
przykład nadużycia praw człowieka mogą być kwalifikowane jako zbrodnie
przeciw ludzkości. Ze względu na szerokie stosowanie tej kategorii jej
znaczenie jest ostatnio minimalizowane, wręcz trywializowane. Natomiast
uznanie zbrodni za ludobójstwo daje natychmiastową moralną ochronę na
arenie międzynarodowej grupie poddanej działaniu ludobójczemu. Ta
ochrona ma wielką moc sama w sobie, a dodatkowo nakłada ciężar moralny
na sprawcę. Różnica pomiędzy zbrodnią ludobójstwa a każdą inną zbrodnią
jest na arenie międzynarodowej kolosalna. Na zbrodnie przeciwko
ludzkości świat niemalże nie reaguje, gdyż jest ich tak wiele. Natomiast
na ludobójstwo świat nie tylko reaguje, ale wręcz doznaje paraliżu. W
Stanach Zjednoczonych politycy na ogół boją się nawet wymówić słowo
"genocide", czyli ludobójstwo, zastępując je sformułowaniem "the "G"
word" (słowo na "G"). Określenie to niesie ze sobą tak wielką moc, że
istnieje presja, aby go nie używać. Dla Polski zaniechanie żądania
uznania Katynia za ludobójstwo jest równoznaczne z zagrożeniem naszego
bezpieczeństwa na przyszłość, gdyż bezkarność zachęca do popełniania
podobnych czynów. Natomiast należyte osądzenie zbrodni katyńskiej
zapewni Polsce potężną ochronę moralną na arenie międzynarodowej i
najlepiej może zapobiec popełnieniu podobnej zbrodni w przyszłości.
W Polsce są głosy mówiące, że nie warto o to tak zabiegać, bo szkodzi to pojednaniu polsko-rosyjskiemu.
- Rosjanie intensywnie pracują nad tym, żeby przekonać Polaków do
takiego stanowiska. Tymczasem z prawno-merytorycznego punktu widzenia
zbrodnia katyńska to jeden z najmocniejszych przypadków znanych w
historii do udowodnienia zbrodni ludobójstwa. Należy dodać, że
konwencja o ludobójstwie została stworzona głównie na podstawie
doświadczenia Narodu Polskiego, gdyż jej twórca Rafal Lemkin, tworząc
definicję ludobójstwa, miał przed oczyma przede wszystkim zbrodnie
nazistowskie popełnione na Polakach w latach 1939-1942. Jednak dziś
Polska nigdzie nie jest ani wymieniana, ani uznawana za ofiarę
ludobójstwa z rąk hitlerowców, gdyż nigdy się o to nie dopominała.
Dziękuję za rozmowę.
Maria Szonert-Binienda jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego (specjalność: prawo międzynarodowe publiczne). Była studentką podyplomowych studiów dziennikarskich Uniwersytetu Warszawskiego, a w Stanach Zjednoczonych uzyskała doktorat oraz MBA. Jest dyrektorem Instytutu Libra zajmującego się popieraniem dobrych stosunków między Polską a USA oraz autorką wielu prac o tematyce historyczno-prawnej.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
4 komentarze
1. Pielgrzymka Rodzin Katyńskich
Pielgrzymka Rodzin Katyńskich na Jasną Górę
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
- konto bankowe
2. Matka Boska Katyńska
3-majmy się - Tym Pozdrowieniem pragnę zjednoczyć, opasać całą Polską Ziemię...<
3. @Maryla
Bardzo dziękuję za udostępnienie tego wywiadu.
Wstrząsające. Brak słów...
Wielkie podziękowanie dla Pani mec. Marii Szonert-Biniendy i dla Polonii...
***
Pozdrawiam serdecznie.
3-majmy się - Tym Pozdrowieniem pragnę zjednoczyć, opasać całą Polską Ziemię...<
4. zaniechanie żądania uznania Katynia za ludobójstwo groźne
Kilka bardzo ważnych stwierdzeń, jedno znich poniżej. A postsowiecka agentura w PRL-bis uznaje źądania rosyjskie...
*
Dla Polski zaniechanie żądania uznania Katynia za ludobójstwo jest równoznaczne z zagrożeniem naszego bezpieczeństwa na przyszłość, gdyż bezkarność zachęca do popełniania podobnych czynów.
Natomiast należyte osądzenie zbrodni katyńskiej zapewni Polsce potężną ochronę moralną na arenie międzynarodowej i najlepiej może zapobiec popełnieniu podobnej zbrodni w przyszłości.
Andy — serendipity